wtorek, 31 maja 2011

Jacquelyn Mitchard "Prezent na święta "

Wydawnictwo Świat Książki

data wydania 2005

stron 207

ISBN 83-247-0093-5

Lubię czytać powieści obyczajowe , nawet wtedy, gdy nie są łatwą lekturą i traktują o bardzo trudnych tematach . Taką właśnie lekturą jest "Prezent na święta " . Pisarka pokazuje jak szybko może runąć szczęście , jak ulotne są chwile spokoju .Wystarczy jedna diagnoza lekarska , by życie kilkunastu osób uległo przemianie. Elliot i Laura Bannerowie są udanym małżeństwem .Może nie dorobili się olbrzymiej fortuny , ale są szczęśliwi , mają trzy urocze córki , z których najstarsza na zaledwie 13-ście lat . Tuż przed Bożym Narodzeniem świętują 14-stą rocznicę ślubu z okazji której udają się na przedstawienie cyrkowe i na kolację . I nagle Laura zaczyna odczuwać ból głowy .Początkowo myśli , że to tylko migrena .... ale ból narasta i kobieta zostaje przyjęta do szpitala . Wykonanie tomografii komputerowej jest dla niej wyrokiem śmierci .Obecny tętniak ,który pękł i nie nadaje się do operacji daje jej kilka godzin życia . Kilka godzin , by pożegnać się z rodziną , by oswoić się ze zbliżającym się końcem .......

Ta książka to bardzo smutna historia . No cóż życie bywa okrutne .Z całego serca współczułam Elliottowi i jego dzieciom , którzy musieli się pogodzić z odejściem .Ojca czekało samotne wychowanie trzech dziewczynek co wydaje się zadaniem trudnym . A te urocze córeczki czekało pożegnanie z mamą - smutne i to zrozumiałe ,że wywołało tak różne i może dziwne reakcje . No ale kompletnie niezrozumiałe było dla mnie zachowanie Laury . Ona staje się niezwykle opanowana , traci jakby wszelkie emocje i zachowuje się jak zaprogramowany komputer . A jej matka ...... cóż jak dla mnie kobieta zbyt zimna i nieczuła .

Ta książka pokazuje jak różne reakcje mogą towarzyszyć nagłemu odejściu kogoś bardzo bliskiego . Nie jest to książka pocieszająca , ale smutna i wzruszająca .Ale dla mnie niesie pewien morał - czasem nie warto się buntować i walczyć z losem , czasem trzeba pogodzić się z odejściem kogoś kochanego .I po prostu wziąć się w garść , nawet wtedy, gdy obraz zamazują płynące łzy . Warto docenić każdą drobną chwilę zwyczajnej codzienności , warto kochać ,mimo ,że miłość może przynieść ból i tęsknotę , cierpienie i rozpacz . I niekoniecznie ten co płacze nosi w sercu żałobę - czasem jej oznaką bywa po prostu milczenie . Podziwiam Elliotta - dzielny facet .Zdał w pełni egzamin z życia .

poniedziałek, 30 maja 2011

Barbara Delinsky "Marzenie "






Wydawnictwo Harlequin Mira

data wydania 2011

stron 192

ISBN 978-83-238-7938-1

Autorka jest znana z wielu romansów , a jej książka "Marzenie " to kolejny z nich . Jest to lektura niezbyt gruba , czyta się ją lekko i przyjemnie . A o czym jest ? O przewrotności losu w życiu pewnej 33-latki . Jessica dziedziczy po rodzicach piekną posiadłość . I wszystko byłoby pieknie ,gdyby nie finanse . Bo skromnie zarabiająca wykładowczyni uniwersytecka nie zarabia fortuny , nie ma środków finansowych po zmarłych krewnych , a redydencja Crosslyn wymaga solidnego i kosztownego remontu . Dziewczyna po konsultacji z doradcą finansowym rodziny dochodzi do wniosku , że na terenie posiadłości należy wybudować osiedle domków jednorodzinnych , które spieniężone dadzą potrzebną na remont gotówkę . Należy tylko znaleźć inwestorów i architekta ,stworzyć konsorcjum i zacząć rrealizować plan . Gordon Hale na projektanta proponujedawnego mieszkańca Crosslyn , syna służących rodziców Jessici - Cartera Malloya . Czy spadkobierczyni posiadłości jest w stanie nawiązać poproawne stosunki zawodowe z hulaką w młodości , a obecnie sławnym kreslarzem ? Czy połaczy ich tylko ratowanie domu przed ruiną ? Zapewne się domyslacie romansu ........

Powieść napisana jest dobrze , akcja nie nudzi , a koniec ...... hm nie ukrywam ,że mnie zaskoczył , co nie jest częste w romansach . Lektura idealna do pociągu , na działkę czy do parku . Odstresuje i rozluźni .Takie powieści są nam ,kobietom ,czasem bardzo niezbędne .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Mira Harlequin.



niedziela, 29 maja 2011

Francine Rivers "Dziecko pokuty "

Wydawnictwo Polwen

data wydania 2009

stron 432

ISBN 978-83-7557-083-0

Jeśli ktoś z Was lubi pióro Jodi Picoult , to gorąco polecę mu przeczytanie powieści "Dziecko pokuty " .Nie jest to łatwa i relaksująca lektura , bo jej autorka porusza bardzo trudne tematy dla kobiet , bolesne i raniące jak gwałt i ciąża będąca jego wynikiem . W książce toczy się też polemika włożona w usta postaci czy aborcja to słuszne wyjście ? Kiedy do niej kobieta ma bezsprzeczne prawo i czy to dobre rozwiązanie nawet w tak bolesnej sytuacji jak napaść i zgwałcenie ?!

Główną bohaterką tej niezwykle wzruszającej historii jest 20-letnia Dina Carey . Dziewczyna jest jedynaczką , oczkiem w głowie rodziców , a rodzina jest głęboko wierząca i praktykująca . Dina uczy się na katolickiej uczelni , osiąga doskonałe wyniki w nauce czego dowodem jest stypendium naukowe i pracuje dorywczo w domu pogodnej starości . Jest zaręczona z przyszłym kaznodzieją i pastorem Etanem - para wydaje się idealnie dobrana i zakochana w sobie .Przecież łączy ich tak wiele - wspólne wartości , plany i marzenia , wspólne poglądy na życie i podobny stosunek do religii. A jednak coś co wydaje się stabilne i twarde jak skała ........może nagle runąć i obrócić się w nicość. Dina wraca zimowym wieczorem z pracy i zostaje zgwałcona na terenie kampusu studenckiego . Nie widzi nawet twarzy oprawcy . W szpitalu odmawia kuracji estragonowej w myśl wyznawanych zasad wiary i po pewnym czasie okazuje się ,że owocem gwałtu jest nie tylko rana w psychice ,ale i ciąża. I tu dziewczyna bardzo boleśnie i traumatycznie zostaje zraniona jeszcze przez otocznie . Dziekan releguje ją z uczelni , narzeczony porzuca - bo Dina nie chce dokonać aborcji .Zrozpaczona przyszła mama udaje się do rodzinnego domu , ale i tam ojciec żąda dokonania zabiegu przerwania ciąży. Co może uczynić zrozpaczona młoda kobieta ,gdy wszyscy zachowują się jak faryzeusze z Biblii ? Czy znajdzie oparcie w kimś bliskim ? Czy otoczenie pozwoli jej dokonać swobodnego wyboru odnośnie życia swojego i dziecka ?

Zachęcam Was do przeczytania bardzo bolesnej i wzruszającej historii Diny , którą życie i Bóg doświadczył bardzo , bardzo boleśnie . To był chyba najtrudniejszy egzamin w całym jej życiu . I musiała zdać go sama - opuszczona przez tych ,co tak szczycili się swoją wiarą ! Nawet pastor , którego poprosiła o radę nie dał jej wiele otuchy i nadziei . Książka traktuje otwarcie o bardzo trudnych sprawach . I słusznie pokazała Rivers , że winę za gwałt często ponosi ofiara , a nie sprawca !!!To takie okrutne i niesprawiedliwe . Pisarka otwarcie pokazuje schemat działania kliniki aborcyjnej - gdzie liczy się zysk ,pieniądze i dopuszcza się dezinformacji wobec pacjentek , które nie mają możliwości poznania prawdy i faktów związanych z pozornie tylko nieszkodliwym i łatwym zabiegiem . A doktor Jim Wyaat - to postać , która zasługuje na uwagę - ma odwagę porzucić intratną posadę w myśl czystości sumienia , które budzi u niego ..... córka przyjaciółki jego siostry . Książka napisana jest bardzo mądrze i pięknie .

Postacie są postacie są bardzo wyraziste i ciekawie skonstruowane .Dinę po prostu nie sposób nie polubić , a obłuda i podłość Etana wywołała u mnie silne negatywne emocje wobec jego osoby .Byłam wściekła na dziekana , który nie pokierował się wobec studentki , którą spotkało nieszczęście choć odrobiną wyrozumiałości i miłosierdzia, jak powinien się zachować szef katolickiej uczelni . Lektura , która trafiła w moje ręce z bibliotecznej półki na długo zostanie mi w pamięci .Polecam !!!!!

piątek, 27 maja 2011

Stosik kolejny



A w nim Francine Rivers - "Dziecko pokuty " z biblioteki

Jacquelyn Mitchard " Prezent na święta " z biblioteki

Marek Krajewski " Liczby Charona " od Wydawnictwa Znak

Magdalena Starzycka "Słowo pirata " od Wydawnictwa MG

Isabel Allende "Podmorska wyspa " od Wydawnictwa Muza

Maria Rodziewiczówna " Klejnot " od Wydawnictwa MG

Za wszystkie egzemplarze recenzenckie serdecznie dziękuję .


W sieci spotkałam się z artykułem ,że publikacja stosików i takie chwalipięctwo na blogach jest prostackie i nieprofesjonalne . Cóż ja tak nie myślę .Lubię nie tylko czytać ,ale patrzeć na woluminy swoje i na innych blogach .Co w tym nierpofesjonalnego ? W końcu jestem tylko nieprofesjonalną recenzentką , która szczerze pisze co w sercu gra .A co Wy myślicie o stosikach , piramidach i wieżach z książek ?

czwartek, 26 maja 2011

Jarosław Klonowski "Tajmnica Świętego Wormiusa"




Wydawnictwo MG

data wydania marzec 2011

stron 420

ISBN 978-83-612-9771-0

Lubię powieści historyczne, które dzieją się kilka wieków temu . To były tak inne czasy od współczesnych .Nie było zdobyczy techniki , ale natura ludzka była jednak w pewnym sensie niezmienna - żyli też ludzi chciwi , mający pęd do władzy i nie zawsze uczciwi . Średniowiecze będące epoką dominacji religii i wiary paradkosalnie przyczyniło się też do rozwoju dewocji i wypaczyło wiele prawd wiary . No a wzrost znaczenia relikwii miał chyba w tym okresie apogeum. Jak słusznie pada stwierdzenie w książce Klonowskiego z relikwii krzyża dostępnych na całym świecie złożono by ich nie jeden a kilkanaście .No i przypomina mi się scena z filmu ,gdzie od przygodnego handlarza można było kupić .... kopytko osiołka na którym uciekała św. Rodzina - uroczo naiwne nie ?

Akcja powieści "Tajemnica Świętego Wormiusa " rozpoczyna się w roku 1492. Na Lateranie urzęduje Aleksander VI i to właśnie on chce być w posiadaniu kości tego świętego . A kim był Wormius ? To postać bardzo oryginalna - żyła w XI wieku w Wenecji .Jak twierdzą mieszkańcy odmienił losy miasta , w którym zapanował dostatek i urodzaj . A sama postać świętego - to osoba bardzo bogobojna ,znająca doskonale katechizm i mająca ciągle postać dziecka . Jego kult za życia rozszedł się na całe Włochy .Jednak za przyczyną papieża ,który dwukrotnie spotkał się z Wormiusem sława została wyciszona , a sam uważany za świętego poniósł śmierć męczeńską i nigdy nie doczekał się procesu kanonizacyjnego. Po upływie pewnego czasu jego relikwie stały się "towarem " bardzo pożądanym przez możnych tego świata . Szukali ich wysłannicy papiescy ,królowie i bracia z Zakonu Najświętszej Marii Panny. To właśnie zadanie zlecił też Rodrige de Borgia Alferdowi Ostenwaldowi zaopatrując go w odpowiednie glejty i przywileje .Wydawało się ,że będzie to formalność wymagająca podróży na ziemie polskie i krzyżackie .Ale rzeczywistość okazuje się o wiele bardziej skomplikowana . Szukających jest wielu i wzajemnie deptają sobie po piętach .

Pomysł na fabułę tej książki bardzo mi się spodobał . Lubię takie przygodowo - sensacyjne czytadła z wątkiem religijnym . No ale samo napisanie książki już mnie nie urzekło . To prawda ,że akcja jest skomplikowana , jest w niej sporo wątków , bogactwo postaci , ale wydaje mi się ,że autor napisał tę powieść w sposób nieco chaotyczny . Owszem spodobały mi się opisy średniowiecznego grodu , ciekawie skonsturowane postacie - szczególnie polubiłam Miriam ,ale ten chaos wywołał u mnie jako czytelnika nieco uczucie pogubienia się w lekturze i często musiałam kartkować wstecz . Spodobało mi się za to nawiązanie autora do ludowych podań i legend , zawarcie nieco elementów fantastycznych - jak np. rosnące kości zmarłego .Troszkę śmieszyło jak Alfred niby Mc Gywer pokonuje sam znacznie liczniejszych liczebnie przeciwników . Język powieści też mnie nie zachwycił - szkoda ,że Klonowski nie pokusił się na zastosowanie rozwiązania choćby z "Przyłbic i kapturów " tylko posłużył się bardziej współczesną polszczyzną . Lekturą ocenię tak średnio ,ale to nie znaczy ,że kogoś z Was nie zachwyci i porwie kilka wieków do tyłu .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MG.







poniedziałek, 23 maja 2011

Penelope Green " Na północ od Capri "



Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania 12 kwietnia 2011

stron 308

ISBN 978-83-7648-679-6

"Na północ od Capri " to trzecia i niestety ostatnia część włoskiej trylogii autorstwa Penelope Green. Ta australijska dziennikarka spędziła ponad sześć lat w Italii czego owocem są jej cudowne książki opowiadające o tym kraju i jej doświadczeniach na obczyźnie . Green wcześniej mieszkała w Rzymie i Neapolu. Na niewielką wyspę Procidę zawiodła ją ......... ekonomia i miłość . Po trzech miesiącach związku z włoskiem muzykiem rockowym Penelope postanowiła zamieszkać z ukochanym . Wygrała opcja wynajmu na uroczej wyspie położonej godzinę drogi promem od miasta u podnóża Wezowiusza. A w zamian para przeżyła niesamowite dwanaście miesięcy na niewielkiej wyspie mającej zaledwie 4 km kwadratowe i zamieszkanej przez niewiele ponad 10 tysięcy mieszkańców .

Książka podzielona jest na rozdziały odpowiadające nazwom miesięcy . A każdy z nich obfituje w niezwykłe doświadczenia i doznania , przygody i przyjaźnie . Życie na wyspie jest zdecydowanie inne niż na sąsiedniej Capri , bo Procida to nie raj turystyczny .Jej mieszkańcy stanowią swoistą enklawę i nie ma tu tłumu turystów . Ludność od lat trudni się zawodami morskimi - Procidańczycy są rybakami bądź marynarzami . A ich żony zajmują się domem , dziećmi i gotowaniem. Bo jedzenie to świętość .Posiłki są niezwykle celebrowane - to nie tylko wspaniała kuchnia , ale i towarzystwo przy stole ! Penelope bardzo szybko wrasta w lokalną społeczność . Nawiązuje przyjaźnie , uczy się gotować , odwiedza niezwykłych mieszkańców wyspy jak Evangelista , uczestniczy w winobraniu i wypływa trawlerem na nocny połów ryb. Zwiedza zabytki , kosztuje miejscowych przysmaków w trattoriach ,korzysta z plaży i pięknego tarasu na dachu domu . I codziennie nabywa nowych doświadczeń - takich jak choćby bycie nauczycielką angielskiego trzyletnich maluchów . A ponadto podejmuje przyjaciół z Australii i Londynu , traci pracę i coraz bardziej zakochuje się w Alfonso .

Książce dodają uroku bardzo ciekawe opisy krajobrazu ,zabytków , miejscowych zwyczajów . Grenn ma duży i cenny dla pisarza dar dosłownego zabierania czytelnika w opisywane miejsce , bo czytając czułam się wyobcowana z rzeczywistości i byłam tam - oczyma wyobraźni widziałam kolorowe stragany pełne południowych warzyw i owoców , czułam atmosferę targu rybnego i aż mi ślinka leciała na smak opisywanych potraw .A wszystko to zostało przestawione w sposób lekki w odbiorze i z dużą dozą humoru . I jak tu nie zakochać się w tak uroczej wyspie na której np rosną cytryny wielkości ... piłek ruckby ,jak nie mieć ochoty skosztować leguminy z cytryn ?!!

Jeśli skusicie się na lekturę tych wspomnień poznacie zwyczaje i obrzędy wyspy - takie jak wielkopiątkowe procesje , poznacie od podszewki życie rybaków i zobaczycie jak zmieniała się technika połowów na przestrzeni półwiecza , zasiądziecie przy stole z ludźmi pełnymi humoru .Każdy rozdział kończy przepis kulinarny - nie jest to jakaś wyższa szkoła gotowania - można jej samemu wypróbować - ja na pewno skuszę się na klopsiki.

"Na północ od Capri " to lektura obowiązkowa dla miłośników Włoch i tamtejszej kuchni , zachwyci też osoby lubiące na kartach książki poznawać malownicze zakątki ziemi . I przyznam z ręką na sercu - już marzę aby tam pojechać i spędzić chociaż kilkanaście dni i skonfrontować wrażenia Penelope ze swoimi.

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Prószyński i S-ka .





sobota, 21 maja 2011

Aleksandra Tyl "Aleja Bzów"



Wydawnictwo Prozami

data wydania 2011

stron 312

ISBN 978-83-928657-8-0

Po lekturze pierwszej powieści pani Tyl wiedziałam ,że sięgnę po kolejną jej książkę . Spodobał mi się jej styl pisania , lubię powieści o kobietach i dla kobiet , a także nie stronię od lektur pogodnych i odprężających . "Aleja Bzów" spodobała mi się równie jak "Miłość wyczytana z nut " .

Jej główną bohaterką jest zwyczajna kobieta dobiegająca do trzydziestki , po prostu taka jedna z nas . Izabela Wieniawska pracuje jako dziennikarka w tygodniku społeczno-kulturalnym "Oko" i marzy o spotkaniu tego jedynego - jednak do celu nie dąży za wszelką cenę . Mieszka u przyjaciółki Joasi i czeka na własne M , które zaczyna się budować . Jej rodzice rozwiedli się i mieszkają daleko od Warszawy , a najbliższą osobą jest babcia Nowicka mieszkająca w Skotnikach niedaleko stolicy . Iza jest osobą bardzo czułą i o dobrym sercu . W pracy ma ambicje awansu , ale kieruje się zasadami fair play w przeciwieństwie do redakcyjnej koleżanki Marty , która utrudnia życie zawodowe Izy na każdym kroku .

Cóż Izę polubiłam już od początku książki - podbiła moje serce tym ,że zaopiekowała się potrąconym psem i to smutne zdarzenie pociągnęło szereg zmian w losie dziennikarki .Bo właścicielem Szeryfa- Frodo okazał się biznesmen Morawski , który wykupił od gminy pałac będący domem babci Izy i przyczynił się do jej eksmisji . Nie chcę już więcej nic zdradzić z perypetii tej sympatycznej dziewczyny o złotym sercu , której nie obojętny był los chorej na serce Oliwii . Sięgnijcie po lekturę interesującą , z "dobrym " klimatem , w której znajdziecie obraz słodkiej prowincji , gdzie łatwiej o życzliwość , ale i opis wielkiego miasta i redakcji "Oka " gdzie tak łatwo o szalony wyścig szczurów do fotela kierowniczego . W powieści bardzo spodobała mi się cudowna atmosfera , pełna ciepła jak rozpalony zimą kominek i blask uroczej lampy z żółtym abażurem . Na pewno wzruszą Was losy chorej dziewczynki na serce i determinacja matki w walce o fundusze na kosztowną zagraniczną operację . Pewnie też polubicie sympatycznego owczarka niemieckiego i spodoba Wam się opis pałacyku i Alei Bzów - bo to miejsce ma świetnie opisany wyjątkowy klimat . A postać babci Nowickiej - cóż każdy o takiej dobrej duszy marzy - kobiecie starej daty , ale z olbrzymim sercem ,nie zgorzkniałej, a pełnej optymizmu i chęci pomocy innym.

Książkę przeczytałam bardzo szybko i zrobiła na mnie doskonałe wrażenie ! To historia , która pozwala uwierzyć w to ,iż los może płatać nie tylko złe niespodzianki , że wokół nas znajdą się ludzie , których stać na wyciągnięcie pomocnej dłoni w potrzebie . W powieści czytelnik znajdzie i wątek miłosny i opis kulis pracy redakcji czasopisma i sielski obrazek uroczej prowincjonalnej miejscowości . Dobrze , że w lekturze pisarka poruszyła temat choroby dziecka , bo może bardziej uzmysłowi to ludziom jakie to trudne dla rodzica , jak ciężko zdobyć pieniądze na leczenie i dać maluchowi szansę na normalne życie . Troszkę zawiodłam się na zakończeniu , bo autorka nie do końca zdradza jak zakończyły się poszczególne wątki w książce - być może będzie dalszy ciąg losów bohaterów w kolejnej powieści ?

Na koniec moich refleksji o lekturze pozwolę sobie jeszcze na cytat - mądry i warty odnotowania

"Czasami gwałtowne zmiany mogą pomóc znaleźć nową perspektywę " (str 258)

Książkę polecam i zachęcam do dobrej lektury .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prozami , a Pani Oli serdecznie dziękuję za dedykację .



piątek, 20 maja 2011

Stosik majowy

Stosik ,który jest radością - uwiebiam te piramidki

a w nim :Bettina Beliz - Pożeracz snów od Wydawnictwa Znak emotikon

Michał Gardowski - Trzecie dno od Wydawnictwa Comm

Marysia Ulatowska -Pensjonat Sosnówka od Wydawnictwa Prószyński i S-ka

John Lake - Pisarz , który nienawidził kobiet od Wydawnictwa Znak litera nova

I od Wydawnictwa Mira :

Barbara Delinsky - Marzenie

Jayne Ann Krentz - Niebezpieczna układanka

Joan Elliott Pickart ,Jessica Hart ,Carole Mortimer - Zimowe opowieści

Sarah Morgan - Lekarz z Grecji

Tessa Radley - Wierna żona

Meg Alexander -Perfidna intyga

Jackie Braun - Słońce nad winnicą

Lucy Monroe - Sukces Greka

Susan Stephens -Kochanka króla

Zawszystkie lektury z całego serducha dziękuję i proszę o wyrozumiałość w terminie recenzowania .

Susan Stephens "Kochanka króla"



Wydawnictwo Harlequin

data wydania czerwiec 2010

stron 154

ISBN 978-83-238-6782-1

Nawiązałam nową współpracę i stąd ta recenzja . A Pani Monice bardzo dziękuję za dużą paczkę .

Czy lubię czytać romanse ? Tak i wcale się tego nie wstydzę , bo uważam ,że to naturalne u kobiety . Przecież prawie każda z nas marzy bądź marzyła o spotkaniu tej wielkiej miłości .Życie romansem nie jest , ale ja miałam szczęście i spotkałam tego Wymarzonego . I wierzę , że można kochać przez wiele lat tą samą osobę , można stworzyć udany związek ,a relacje z ukochanym mogą być jak w romansie . Wszystko zależy od wielu czynników .Dlatego nie neguję treści takich książek ja "Kochanka króla " autorstwa Susan Stephens . Jej bohaterka mieszka i pracuje w Liverpoolu jako ekspedientka w ekskluzywnym domu towarowym , który jest własnością arabskiego szejka . Beth wygrywa konkurs na najlepszą Sprzedawczynię Roku i w nagrodę wyjeżdża do rodzinnego kraju swojego pracodawcy .Ta podróż zmienia jej życie . Czemu ? Bo właśnie w tajemniczym szejku zakochuje się bez pamięci . Ale jak nie zakochać się w takim "ciachu " na pięknej plaży ? Potem jest uroczysty bal i zabawa mniej zobowiązująca na plaży . A oni przestają widzieć świat obok siebie .Jednak życie to nie bajka - dzieli ich tak wiele - status społeczny , pochodzenie , stan konta ,kultura ....... Czy mimo wszystko potrafią stworzyć udaną parę i to na dodatek gdy ich życie połączy jeszcze jedno zdarzenie ?

Zapraszam do lektury książki , której akcja toczy się w Anglii i w przeuroczym arabskim kraju - poznajcie piękno plaży i pustyni ,przepych szejkowego pałacu i urodę oazy . Może ktoś zarzucić tej lekturze ,że jest naiwna , ale czy do końca ..... Moim zdaniem nie ! Autorka pokazuje ,że nawet w słodkim romansie nie można stworzyć udanej pary bez wielu kompromisów i wyrzeczeń ,ale dla miłości nie istnieją granice ! Nie wierzycie ? A ja wierzę ! Bo tak jest w moim życiu ! I gdyby ktoś spisał moją historię - to pewnie byłby kolejny słodki romansik. Zatem poznajcie pięknego i mądrego szejka , który ma trudne zadanie - uspokoić napiętą sytuacje w rządzonym kraju , pokonać rebeliantów i poślubić piękną Angielkę !

Lektura lekka i przyjemna z wartką akcją .Idealna na plażę i na balkon . Niesie pogodę ducha i relaks .

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Mira/Harlequin .



czwartek, 19 maja 2011

Jak zostałam recenzentką - czyli gorący temat !!!!

Pogoda jest upalna - bynajmniej u mnie zatem temat ,który wywołał burze na blogach ,forach i portalach książkowych .Opiszę moją historię - zapewniam o szczerości.
Nim odważyłam się na maile do wydawnictw pisałam blog ponad rok - sporo się w tym czasie nauczyłam sądzę . A przez ten rok pisałam recenzje książek z biblioteki , pożyczonych od dobrych Dusz i własnych zakupionych . Pierwszą książką zrecenzowaną był "Grajek " McCabe od portalu nakanapie.pl . Potem odezwały się wydawnictwa - Otwarte, Prozami i kolejne . Co ważne i szczere - nie robię to tylko dla pozyskania darmowych książek - to nie tak jak wielu myśli . A czego robię ? Bo to mi daje satysfakcję - pisanie o tym co mi w duszy gra , możliwość podzielenia się tym co czuję po przeczytaniu - w realu nie mam takich możliwości zbyt wielu . Po drugie uczę się pisania - może kiedyś mi się to przyda np. w życiu zawodowym , może zostanę dziennikarką czy redaktorem ? Nie wiem tego ,ale ten trop kariery spodobałby mi się bardzo . Pisanie daje mi poczucie doskonalenia , rozwoju , zdobycia czegoś nowego , poznania jakieś drogi ............. i nie ukrywam ,że gdzieś w duszy siedzi mi pomysł napisania powieści - pomysł jest i myślę ,że za jakiś czas do tego dojrzeję .A póki co moje doświadczenia z osobami pracującymi w wydawnictwach są bardzo miłe . Nie spotkałam się z narzucaniem formy , terminów czy tonu recenzji . Piszę na prawdę szczerze , proszę uwierzcie . A dlaczego dobrze oceniam lektury ? Już Wam nieco wyjaśnię - ma to miejsce choćby dlatego ,że sama w dużej mierze wybieram sobie książki z oferty wydawcy - po drugie osoby w wydawnictwach starają się podsyłać taki rodzaj lektur jaki najczęściej czytam tzn . z tych rodzajów jakie wcześniej przodują na moich blogach . I to jest bardzo cenne - nie jestem zmuszana do czytania książek z dziedzin , które raczej mnie nie interesują . Czekam na Wsze komentarze - może napisze ktoś kto chce rozpocząć taką współpracę - chętnie doradzę , może ktoś mi nawtyka ,że słodzę i cukruję , pisze laurki itd . A może ktoś ma podobne zdanie i doświadczenia ? Chętnie poczytam komentarze , mogą być i krytyczne - bo do każdej krytyki podchodzę z pokorą i w sposób otwarty .

poniedziałek, 16 maja 2011

Paweł Szlachetko "Zwerbowana miłość"



Wydawnictwo Muza S.A.

data wydania listopad 2010

stron 368

ISBN 978-83-7495-549-2

Akcja książki rozgrywa się na przełomie 1988 i 1989 roku.To szalone czasy dla Polski - komunizm jest już tylko bladym ,chwiejącym się tworem , PZPR można porównać do tonącego Titanica. Trwa walka o władzę i wpływy pomiędzy obozem komunistów i obozem Solidarności - a mediatorem staje się strona kościelna. Przygotowanie obrad okrągłego stołu ma miejsce w okresie ,gdy działacze partyjni chcą jak najbardziej dopełnić swoje konta bankowe , pracownicy SB zgromadzić dowody mające być narzędziem szantażu i źródłem dochodu . Tracący władzę chcą jako pierwsi zakładać prywatne firmy i przywłaszczać państwowe mienie . A w sklepach pustki , ludzie chcą gospodarczego cudu i dobrobytu .Łudzą się , że solidarnościowcy sprawią dobrobyt na miarę państw zza żelaznej kurtyny .

Właśnie w takich czasach żyje Anna - absolwentka wyższej uczelni ,rozwiedziona samotna mama Moniki trudniąca się najstarszym zawodem świata . Jej "praca" sprawia ,że stać ją na zakupy w Peweksie ,zachodnie kosmetyki i odzież oraz solarium. Jej sąsiadki wyglądają przy niej jak służące . Monikę wychowuje matka Anny , która przesiaduje wieczorami w kawiarni hotelu Bristol .

Andrzej Leszczyński jest pracownikiem SB , jego małżeństwo to fikcja .Od przełożonych dostał zadanie zwerbowania Anny do zastąpienia pewnej agentki działającej na terenie Francji ze względu na ich podobieństwo fizyczne . Zadanie nie jest proste - bo prostytutki nie szukają polskich klientów , Anna jest nieufna wobec człowieka , który w sylwestrową noc wjeżdża w tył jej samochodu . Ale Andrzej nie odpuszcza i wykorzystuje wszystkie chwyty , aby spełnić swoją misję . Dopuszcza się nawet kłamstwa dotyczącego śmiertelnej choroby . Czy uda mu się zwerbowanie atrakcyjnej kobiety ? Czy jego plany nie pokrzyżuje uczucie ? Czy na drodze nie stanie mu tajemniczy Czyściciel - dokonujący wyroków śmierci ? A może zdradzi jego wspólnik w spisku ?

Wątek sensacyjny w powieści miesza się z uczuciowym i daje to mieszankę , która pochłania czytelnika. Autor stworzył bardzo ciekawe postacie - wiele z nich to typowe "zawody " z tamtego okresu jak partyjna szycha -np. generał Sulimowicz ,któremu ciężko pogodzić się ze zmieniającą się sytuacją polityczną , major Siejka - niedoceniany przez przełożonych archiwista teczek SB czy odźwierny w Bristolu Tadeusz . Szlachetko pokazuje środowisko hotelowych prostytutek , świat cinciarzy - koników jak Szczur , które wtedy zarabiali krocie .

Pokazana w powieści rzeczywistość nie jest mi obca - w tym czasie miałam już naście lat i czytając wróciłam myślami do wspomnień z tamtego okresu .Ale dla młodego czytelnika lektura będzie już bardzo przystępną lekcją najnowszej historii . Powieść jest przyjemną lekturą , którą czyta się szybko ze względu na wartką akcję , dużą ilość dialogów , brak rozwlekłych opisów i prosty język.

Spodobało mi się także bardzo realne opisanie tamtego okresy , bez sztuczności i upiększeń , bez sensacji i ozdób. Szlachetko po prostu trafnie ukazał czas transformacji politycznej i gospodarczej , bez wybielenia pokazał obóz tracących władzę - to jednak byli ludzie , którzy bardziej cenili swoje dobro na losy kraju .Liczyła się dla nich władza , układy i pieniądze. Bohaterowie są bardzo ciekawie opisani - to ludzie pełni wad i zalet , mający czasem dylematy moralne jak Andrzej lub bez serca jak Czyściciel .

Jeśli chcecie poznać świat agentów SB PRL-u , który przeszedł już do historii , odwiedzić sklepy "prosto z raju " jakim były Peweksy i poznać lub przypomnieć sobie nieodległą przeszłość zapraszam do lektury .Polecam .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.






niedziela, 15 maja 2011

Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zakręty losu "




Wydawnictwo Novae Res

data wydania październik 2010

stron 354

ISBN 978-83-7722-073-3

"Zakręty losu " to pierwsza z książek Agnieszki Lingas-Łoniewskiej , którą miałam przyjemność przeczytać. I to na prawdę była ogromna przyjemność ,bo powieść jest po prostu świetna.

Jej akcja toczy się w dwóch różnych odstępach czasu .

Główną bohaterkę Katarzynę Matczak poznajemy , gdy ma zaczęte 19 lat i przeprowadza się z ojcem do domu macochy . Jej matka osierociła ją ,gdy miała niewiele ponad trzy latka . Powtórny ożenek ojca zmienia losy Kasi już na całe przyszłe życie . Dziewczyna dobrze dogaduję się z macochą Anią , ale jej kontakty z przyrodnią siostrą Małgosią nie są idealne .Powodem tego są zdecydowanie odmienne charaktery dziewczyn , ale i pewien przystojny kolega ze szkoły o imieniu Krzysztof - to dla Kasi kończy on swój związek z jej siostrą . A Gosia wraca do starszego brata Krzysztofa Łukasza , który jest w rodzinie czarną owcą , prowadzi podejrzane interesy związane z narkotykami i żyje beztrosko na granicy prawa. Związek z Krisem okazuje się miłością wyjątkową i mocną . A Małgosia wpada w złe towarzystwo i wyprowadza się z domu . Niestety czeka ją wiele smutnych chwil i ....... Nie chcę zdradzać zbyt dużo z treści książki. Dodam ,że w jej drugiej części poznamy losy już dorosłych braci Borowskich i Kasi , która będzie zdolną panią prokurator , a sama książka jest pierwszym tomem trylogii , którą z pewnością przeczytam w całości .

Ta powieść jest po prostu świetna ! Autorka pisze o wyjątkowej miłości w sposób nieprzesłodzony , ale i subtelny. No i wielkie brawa za doskonałe wkomponowanie scen seksualnych opisanych ze smakiem , bez ordynarności . Książka to także wątek sensacyjny - który jest wciągający i często zaskakujący . Poszukanie kontaktów z mafiozami narkotykowymi uwikła losy wszystkim - nie tylko Łukaszowi . Zgubny wpływ narkotyków doprowadzi do tragicznych i nieodwracalnych konsekwencji i niech będzie przestrogą dla młodego czytelnika.

Czytając książkę nie raz targały mną emocje - kibicowałam Kasi w odnalezieniu utraconej miłości , współczułam , gdy jej dom przeszedł tragedię i nie otrząsnął się z niej , ale i podziwiałam pasję z jaką podjęła się odpowiedzialnej i niebezpiecznej pracy w hołdzie przyrodniej siostrze .

Gdy czytałam cześć pierwszą nazwijmy ją "licealną " to przychodziły mi na myśl książki pani Snopkiewicz , którą uważam za mistrzynię literatury młodzieżowej dla nastolatek , a które czytałam , często pod ławką na lekcjach w ósmej klasie . Pani Agnieszka bardzo ciekawie odmalowała sylwetki swoich bohaterów - to ludzie z "krwi i kości " , przeżywający swoje wzloty i upadki , dojrzewający , kierujący się emocjami i uczuciami , mający wady i zalety ,tacy realni i bliscy ,zwyczajni i ciekawi zarazem. Język powieści jest prosty i łatwy w odbiorze , przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie .Akcja powieści nie jest naciągana , obfituje w przeróżne zdarzenia , które czasem z szybkością błyskawicy spadają na postacie lektury i zmuszają do niełatwych wyborów . A Krzysztof ? To idealny facet , mający serce i rozum zarazem , którego postawa bardzo mi się spodobała - potrafił stanowczo wybrać między ukochaną a rodziną i to mi bardzo zaimponowało . Kasia jest sympatyczną kobietą , ambitną , mającą wielkie i czułe serce .

Koniec jest bardzo zaskakujący i intrygujący - już przyciąga do kolejnego tomu .

Co mnie jeszcze mile zaskoczyło ? Akcja książki toczy się we Wrocławiu , ale na krótko przenosi się do Krasiczyna i mojego rodzinnego Przemyśla . To miłe zaskoczenie - szkoda mi troszkę , że autorka poskąpiła opisu krasiczyńskiego zamku i parku , bo są urocze .No a przemyski szpital ma na prawdę bardzo zawiłe korytarze .

Bardzo ciekawa i oryginalna lektura i dla nastoletniego i dojrzalszego czytelnika !

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Novae Res .



piątek, 13 maja 2011

Jasvinder Sanghera "Córki hańby "










Ta recenzja znikła - wczoraj ją napisałam -Co się dzieje z Bloggerem ?????????????




Iwona Słabuszewska -Krauze "Ostatnie fado"




Wydawnictwo Otwarte

data wydania kwiecień 2011

stron 312

ISBN 978-83-7515-043-8

Lubię sytuacje , gdy sięgam po lekturę i totalnie się w niej zatracam - zapominam o Bożym świecie i przenoszę się w jakieś piękne ,egzotyczne miejsce . A po skończeniu czytania pojawia się chęć pojechania tam na wakacje . Tak właśnie odebrałam książkę "Ostatnie fado " .Choć okładka nie za bardzo przypadła mi do gustu , to treść okazała się po prostu rewelacyjna.

Alicja pochodzi w Żoliborza , ale mieszka i pracuje w Dublinie . Tam ma przyjaciół , interesującą pracę i nie czuje się osamotniona . Pozornie niewinny wyjazd do Warszawy na urlop obfituje dla niej w niezwykły ciąg wydarzeń. W czasie pobytu w Polsce Alicja odwiedza swego kuzyna Dominika , który kiedyś wiele podróżował po całym świecie . Obecnie to już dla niego przeszłość , a szwankująca pamięć nie pozwala oddawać się tej pasji . W starym kufrze Alicja przypadkowo natyka się na dość stary list adresowany do Dominika , którego autorką jest niejaka Rosa . To bardzo intryguje , bowiem podróżnik nigdy nie traktował żadnej z kobiet na poważnie i były to tylko przelotne znajomości .Zapytany o Rosę czuje zakłopotanie i postanawia napisać do niej list.Prosi ,by Alicja wysłała go z Dublina . No ale tak się nie dzieje . Ala postanawia osobiście pojechać do Lizbony i oddać list adresatce do rąk własnych .

Po przyjeździe do Portugalii i zamieszkaniu w hostelu Alicja udaje się pod wskazany na kopercie adres .Ale znalezienie Rosy okazuje się trudniejsze ........

Autorka "Ostatniego fado " zaprasza nas do towarzyszenia swojej bohaterce w poszukiwaniach , a jednocześnie pokazuje piękno Lizbony - urok jej zabytków , dzielnic zamieszkanych przez biednych rybaków , czar kawiarni i niedrogich restauracji , piękno akweduktu . Z Alicją oprowadza na po starych zabytkowych placach ,kościołach , targu z owocami . Poznajemy zwyczajnych mieszkańców tego miasta jak Joana , Antonio,Clara czy Teresa. Zwiedzamy miasto wraz z Alicją przy pomocy przewodnika wydanego w latach 20-stych XX wieku i okazuje się to bardzo ekscytujące i możliwe do wykonania . Poznajemy czym jest fado - jak pięknie brzmi w niewielkich kawiarniach . Iwona Słabuszewska-Krauze przepięknie oddała klimat uroczego miasta skąpanego w słonecznym klimacie , doskonale przeniosła na karty książki klimat targu z bogactwem owoców i warzyw , zapachem pomarańczy i świeżo złowionych ryb. Czytelnik dzięki doskonałej narracji Alicji czuje się tak jakby sam szedł wąskimi uliczkami wśród kamieniczek i czuł cytrynowy zapach rozwieszonego prania .

Historia Fernado - mężczyzny niezbyt zaradnego życiowo i niedocenionego poety jest równie urocza jak opowieść o przyjaźni Rosy i Teresy , które połączyła muzyka.

Ta książka napisana jest po prostu wyjątkowo - wątek miłosny nie dominuje , ale jest delikatnie wpleciony w opowieść o pięknym mieście i jego mieszkańcach - ludziach o nieskomplikowanym charakterze ,ale i ciekawej osobowości. Troskliwy ojciec jakim jest prowadzący kiosk Pedro , Joana - właścicielka piekarni ,która wciąż czeka na tego wymarzonego mężczyznę nadają książce swoisty klimat . Powieść czyta się dość szybko ,ale gdy przeczyta się ostatnią stronę szkoda ,że kończy się nasza czytelnicza przygoda w romantycznej Lizbonie .

Idealna lektura na wakacje .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



wtorek, 10 maja 2011

Andrzej Sikora "Drugie życie"



Wydawnictwo Novae Res

data wydania 2010

stron 406

ISBN 978-83-7722-068-9

Michał Jurski ma ponad 70 lat . W życiu zawodowym osiągnął sukces - stoi na czele koncernu Jurski Group ,a jego majątek jest bardzo pokaźny .Stać go na wszelkie zachcianki. W życiu osobistym już tak dobrze nie jest - żona jest alkoholiczką , a syn -prawie 40-latek nie jest zaintersowany przejęciem firmy ,maluje ,pije i zawiera wiele znajomości z kobietami. Na Michała spada potworny cios w postaci choroby - nowotwór atakuję kręgosłup , oba płuca i wątrobę - medycyna jest bezsilna.Lekarze z renomowanej japońskiej kliniki dają mu tylko kilka miesięcy życia. Wtedy z pomysłem przychodzi jego wieloletni znajomy profesor Borek , który proponuje mu nielegalne "drugie życie" . Chce przeszczepić mózg Jurskiego do ciała młodego człowieka i dać mu kolejne lata życia. Michał zgadza się i niezgodna z prawem operacja ma miejsce. Mózg Jurskiego zaczyna nowe wcielenie w organiźmie 23-letniego studenta z Łodzi Juliana Podhoreckiego . W wyniku tricku prawnego to właśnie ten młodzieniec zostaje pełnomocnikiem rekina finansowego i przejmuje jego interesy. Schorowany Michał ponoć wyjeżdża do Kolumbii , by tam dożyć kresu dni .

Tylko teraz Michała -Juliana czeka powrót do całkiem innego życia i rzeczywistości. Trzeba poznać "nową " rodzinę , pokochać Małgosię i żyć dalej będąc kilkadziesiąt lat młodszym. Czy to się uda ?

O tym właśnie opowiada nietuzinkowa powieść obyczajowo - psychologiczna autorstwa Andrzeja Sikory . Pomysł moim zdaniem na fabułę jest niezwykły. Bo niby sama operacja wieje naiwnością - nie wiem czy takie przeszczepy będą kiedyś możliwe choćby ze względu na etykę ,ale pokazanie jak człowiek podchodzi do powtórnej szansy jest rewelacyjny. Michał składa obietnicę , że gdy operacja się powiedzie będzie innym, lepszym człowiekiem .Naprawi własne błędy , będzie starał się pomóc innym , nie wyzyskiwać pracowników itd. Ma zapał , ale czy życie pozwoli mu na takie działania ? Odpowiedź da Wam lektura książki , która dla mnie jest fantastycznym studium osobowości mężczyzny ze sporem bagażem życiowym. Autor umocnił mnie w przekonaniu ,że w każdym z nas ciągle trwa walka dobrej strony ze złą , że mieszka w nas i diabeł i anioł. A w Michale walkę toczą dwie osobowości - co bardzo męczy go i wyczerpuje. Akcja książki dzieje się na początku trzeciego tysiąclecia , a Sikora doskonale ujął polskie realia .Nie brak krytyki polityków - parlamentarzystów ,którzy żyją kłótniami i wzajemnym obrzucaniem się błotem a nie dobrem narodu. Nie brak krytyki systemu gospodarczego - w wywiadzie udzielonym w tv poseł wyraźnie pokazuje słabości systemu podatkowego , a sytuacja finansowa państwa Podhoreckich pokazuje jak banki potrafią omotać i utopić w kredytach .

Wątek miłosny nie jest przesłodzony - autor pokazuje słabości bohatera w stosunku do atrakcyjnej kobiety jaką jest Ewa -sekretarka z firmy , ale i "ciężar " i próby jakich wymaga związek ze stałą partnerką Małgorzatą . Ta powieść jest do bólu realna , prawdziwa i ciekawa . Proza autora jest dowodem ,że można napisać bez "lukrowania ' dobrą powieść dla kobiet i nie tylko .A ja w 100% zgodzę się z poglądami za życie Sikory .

Czy można wykorzystać kolejną szansę ? To temat na długą i niełatwą dyskusję . Pewnie każdy z nas marzy czasem o cofnięciu się daty , aby naprawić błędy i inaczej pokierować swoim życiem. Ale czy to jest wykonalne ? Zachęcam do poznania perypetii Michała -Juliana - lektura na pewno nie znuży i zmusi do refleksji nad egzystencją tu na ziemi.

Za egzemplarz do recenzji dziekuję Wydawnictwu Novae Res.



Poetycko i pchnąco

Nie czytam zbyt wiele poezji, ale są wiersze które uwielbiam. Do nich należy "Rwanie bzu " Juliana Tuwima . Znam go na pamięć i każdego roku ilekroć widzę kwitnące bzy to ciśnie mi się na język .Jest po prostu piekny , więc go dziś dla Was dedykuje i życzę upajania się pięknym zapachem - u mnie w pokoju tak właśnie pachnie .


Julian Tuwin

Rwanie bzu

Narwali bzu,naszarpali,


Nadali go, natargali,


Nanieśli świeżego,mokrego,


Białego i tego bzowego.



Liści tam - rwetes,olśnienie,


Kwiecia - gąszcz ,zatrzesienie,


Pachnie kropliste po uszy


I ptak się wśród zawieruszył.



Jak rwali zacietrzewieni


W rozgardiaszu zieleni,


To się narwany więzień


Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.



Śmiechem się bez zanosi:


A kto cię tutaj prosił ?


A on, zieleń śpiewając,


Zarośla ćwierkiem zrosił.



Głowę w bzy - na stracenie,


W szalejące więzienie,


W zapach, perły i dreszcze !


Rwijcie ,nieście mi jeszcze !





niedziela, 8 maja 2011

Carlos Ruiz Zafon "Pałac Północy"





Wydawnictwo Muza S.A.

data wydania kwiecień 2011

stron 288

ISBN 978-83-7495-978-0

Zafon ma ode mnie dozgonną obietnicę .Jeśli tylko ukaże się jakaś jego książka to na pewno ją przeczytam. Tak zdecydowałam po lekturze "Mariny " - pierwszej powieści tego autora ,którą przeczytałam.

Dlatego z miłą chęcią zatopiłam się w lekturze "Pałacu Północy " - drugiej wydanej książce tego autora po debiutanckim "Księciu Mgły" . To też jest powieść skierowana do młodzieży - jej główni bohaterowie mają po 16 lat - ale gwarantuję ,że czytelnik bez względu na wiek podda się z przyjemnością przeczytaniu tej książki. Dlaczego ? Bo nie brak jej tego co bardzo dobre w prozie autora - tajemniczości , mroczności ,niepowtarzalnego nastroju ,dobrego i oryginalnego pomysłu na fabułę .Tym razem akcja książki nie dzieje się w Hiszpanii , ale Zafon przenosi na do Kalkuty .To miasto samo w sobie już jest dla europejskiego czytelnika egzotyczne - położone w odległych Indiach ,stworzone na cześć bogini śmierci Kali poraża urokiem ,odmiennością kultury , wierzeń i religii. Akcja rozgrywa się na początku XX wieku . Najpierw w roku 1916 poznajemy dwoje nowonarodzonych bliźniaków , których los od urodzenia jest tragiczny .Tracą rodziców , a im samym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo . Tylko dzięki pomocy ze strony porucznika Peake'a udaje im się przeżyć ,choć aby uchronić ich przed zgubą rodzeństwo musi być rozdzielone. Dziewczynka o imieniu Sheere trafia pod opiekę babki ze strony matki , a chłopczyk zostaje podrzucony do sierocińca prowadzonego przez Anglika Thomasa Cartera i na cześć jego sympatii do pewnego prezydenta otrzymuje imię Ben. Wróg jednak nie śpi i nadal szuka dzieci . Pozorny spokój trwa około 16 lat . Ben wprawdzie wiedzie dość szczęśliwe i spokojne życie w placówce opiekuńczej , ale jego siostra wciąż tuła się z babką po Indiach i żyje bez dachu na głową . Jednak w maju 1932 roku koszmar powraca .Rodzeństwo poznaje się ,ale nie ma czasu na szczęście - musi stawić czoło koszmarowi z przeszłości i pokonać szalonego wroga posługującego się nazwiskiem Jawahal .Czy tylko jego ? I jak pomoże im grupa przyjaciół Bena z sierocińca złączona w stowarzyszeniu Chowbar Society ? Czy dzieci są w stanie pokonać ogrom zła i szaleństwa ,wygrać z demonami ?

Polecam lekturę nietuzinkową , napisaną z rozmysłem i w sposób oryginalny .Zapraszam do zwiedzenia tajemniczej Kalkuty ,koszmarnego dworca Jheeter's Gate na którym rozegrała się potworna tragedia . W lekturze nie zabraknie wartkiej i nieprzewidzianej akcji ,wielu przygód i zasadzek , tajemnic i sekretów , ale będzie i miejsce na piękne uczucia - przyjaźń , przywiązanie i oddanie bliskim .Tajemniczości dodadzą bengalskie burze , mgły i grzmoty , złe demony i chciwi ludzie .Czytelnik będzie nie raz totalnie zaskoczony ,bo to co wydawało się prawdą okaże się złudą , a mrok spotęguje uczucie magii , którą ta książka wprost ocieka i co czyni ją niezwykle pociągającą. Nie jest to książka zbyt obszerna ,ale wciąga i nie bardzo daje się odłożyć na półkę przed przeczytaniem do końca .Być może ,że ktoś zarzuci Zafonowi schematyczność jeśli porówna "Pałac Północy " z "Księciem Mgły " - mnie to wcale nie przeszkadzało ,obie książki uznaję za doskonałe i warte poznania . Cóż poznajcie bajkową Kalkutę i przygody Bena i jego przyjaciół.

A ja pozwolę sobie jeszcze dodać pewien cytat z książki , którzy zapadł mi w pamięć .

" .. Diabeł stworzył po to młodość ,byśmy popełniali błędy , a Bóg wymyślił dojrzałość i starość ,byśmy mogli za te błędy zapłacić ."( str 111 , C.R. Zafon "Pałac Północy ")

Za egzemplarz do recenzji i możliwość współpracy dziękuję Wydawnictwu Muza S.A.


piątek, 6 maja 2011

Jean Sasson , Nadżwa Bin Laden , Omar Bin Laden "Musiałam odejść"





Wydawnictwo Znak litera nova


data wydania kwiecień 2011


stron 452


ISBN 978-83-240-1626-6



Data 11 września 2001 roku wpisała się tragicznie na karty kronik historycznych. Z polecenia Osamy Bin Ladena zginęło prawie 3000 osób .Świat zamarł ,a ludzie z przerażeniem patrzyli na ekrany telewizorów widząc obrazy jak z Apokalipsy. Osama stał się najbardziej poszukiwanym terrorystą. 2 maja b.r. media doniosły o jego zabiciu . Kim tak naprawdę był ten człowiek ? Co nim kierowało w chęci zabijania ? A jaką osobą był prywatnie ?

Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce "Musiałam odejść " . Spisania wspomnień pierwszej żony Osamy i jego czwartego syna podjęła się Jean Sasson - autorka m.in. "Księżniczki". W lekturze słusznie padła teza - nikt nie rodzi się terrorystą . Zgodzę się z nią . Bin Laden urodził się w 1957 roku jako jedyne dziecko swoich rodziców. Doszło do ich rozwodu ,a matka Alia Ganem ponownie wyszła za mąż. Ojciec Osamy zginął w wypadku lotniczym. Jako nastolatek przyszły dowódca Al-Kaidy ożenił się ze swoją kuzynką Nadżwą , z którą doczekał się jedenaścioro dzieci. To małżeństwo zapowiadało się szczęśliwie - para wyraźnie miała się ku sobie , nie brak było pieniędzy - bo rodzinna firma budowlana doskonale prosperowała - jednym słowem świetlane perspektywy. 16 -letnia panna młoda przeprowadziła się z rodzinnej Syrii do Arabii Saudyjskiej i marzyła tylko o tym by Allach pobłogosławił jej związek dziećmi . Wszystko pewnie było by doskonale gdyby nie fanatyzm Osamy. Ten człowiek był bardzo zagorzałym wyznawcą islamu - nie wiem jak to jest naprawdę ,nie znam się na religii muzułmańskiej - czy ona rzeczywiście wzywa do tzw "Świętej wojny " . Ale właśnie nią Bin Laden wziął sobie za cel życia . I to go zgubiło. Doprowadziło do dramatu rodziny ,utraty majątku , skłóciło z rodziną królewską ,pozbawiło obywatelstwa saudyjskiego .

Niestety walka z Amerykanami stała się celem nadrzędnym . To dla niej rodzina udała się na wygnanie do Sudanu , a potem Afganistanu.

Lektura mnie całkowicie pochłonęła - te relacje są tak autentyczne i wzruszające !!! Nadżwa wyraża się o mężu z szacunkiem jaki wymaga islam mimo tego jak bardzo ją skrzywdził .Chciała być dobrą żoną w myśl zasad wiary i nie uskarżała się słowem na wszelkie trudności z jakimi się borykała - bo czy to nie chore gdy w 40 -stopniowym upale mąż zabrania włączenia lodówki czy klimatyzacji ? !!!

Osama wychowywał dzieci w myśl fanatyzmu religijnego - ale Omar w wieku nastu lat zaczął się buntować .Nie widział celu w wojnie , nienawiści - chciał pokoju i dobra własnej rodziny i ojczyzny. To skłoniło go do opuszczenia ojca i powrotu do rodziny w Arabii Saudyjskiej.

Wzruszyły mnie naprawdę losy ludzi , którzy wskutek szaleństwa głowy rodu cierpieli niedostatek , głód , mieli spać na gołej ziemi w wysokich górach i na pustyni .Nic dla Bin Ladena się nie liczyło nad Al-Kaidę - nawet własnym synom zabraniał stosowania leków na astmę .

W kart zwierzeń matki i syna wyłania się człowiek - potwór , zawzięty w sobie bojownik o niesłuszną sprawę ,zaślepiony fanatyk zdolny unicestwić siebie w imię swoich chorych przekonań , moim zdaniem człowiek chory niczym Stalin czy Hitler.

Czytając poznamy obyczaje islamu - wiele z nich nas zadziwi , bo to jednak całkowicie odmienna kultura od europejskiej . Kobieta jest niestety drugorzędnym członkiem społeczności - nie modli się z mężczyznami , jest całkowicie im podporządkowana , nie może sama o sobie stanowić .Wymagane jest od niej 100% posłuszeństwo .

W zwierzeniach nie brak opisu pięknych krajobrazów , bujnych ogrodów , ale i surowego pustynnego i górskiego regionu . Poznajemy życie mieszkańców Arabii Saudyjskiej i Sudanu . Pasje członków klanu Bin Ladena jakim były motoryzacja , miłość do koni i ich hodowla.

Omar Bin Laden bardzo dokładnie opowiada jak powstała Al-Kaida , jakie miał metody walki i szkoleń jej bojowników . W lekturze nie brak i wiadomości z polityki - mamy szansę na obiektywne poznanie przyczyn konfliktów i wojen w rejonie Bliskiego Wschodu .

Ta książka zainteresuje na pewno miłośników krajów arabskich , ale i chętnych poznania biografii tego okrutnego terrorysty . Jest napisana w sposób bardzo staranny i zaopatrzona w komentarze oraz dane genealogiczne.
No i na pochwalę zasługuje przepiękna moim zdaniem okładka dopracowana w każdym calu - samotna kobieta pośród pozornego luksusu , a tytuł jest wydrukowany trzcionką stylizowaną na arabski styl pisma.

Lektura pozostanie mi na długo w pamięci . Zatem i Wam ją polecę jako godną uwagi i przeczytania .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak litera nova .




środa, 4 maja 2011

Jak zostałam blogerką ?!

Wiele w moim życiu dzieje się przypadkiem. I tak było z blogowaniem .Blisko dwa lata temu w maju mój kochany mężuś miał jechać na kurs do Piotrkowa Trybunalskiego . Cóż skoro jedzie to postanowiłam też sobie zrobić z nim wycieczkę . Zrobiłam rezerwację pokoju w tym hotelu i zdecydowałam odwiedzić mało znany mi region Polski. Oczywiście pomyślałam o książce - bo bez niej się nie ruszę - to konieczny towarzysz w każdej podróży . No i naszło mnie na jakąś nowość , hit z góry rankingów, a że sąsiadka do 4 nad ranem czytała "Dom nad rozlewiskiem" to zaciekawiły mnie opinie o tej książce. No i zaczęłam szukać w necie .
Wpisałam w Gogle tytuł i słowo recenzja - a wyszukiwarka wyrzuciła mi przede wszystkim listę blogów . Ups przepadłam na kilka godzin dla świata - zaczęłam czytać nie tylko opinie o powieści Kalicińskiej , ale i oglądać blogi . Najbardziej zapadł mi w pamięci blog Joasi Gołaszewskiej Kalio
http://www.kalioczyta.blogspot.com/ .I w główce pojawiła mi się myśl - a może ja sama tak zacznę pisać ? Skoro stać mnie było na dyskusje z polonistką panią Anią w maturalnej klasie w liceum i spory z nią - to może uda mi się pisać i dzielić z tym co siedzi w duszy po lekturze ? !
Po trzech tygodniach od tej myśli założyłam bloga - ech te pierwsze "recenzje " były na etapie chyba "żłobkowym " - ale w miarę pisania ..... chyba coś lepszego zaczęłam tworzyć . Potem przeniosłam blog na dłużej na Onet , a styczniu tego roku pod ten adres .Oczywiście wiem ,że moje recenzje nie są profesjonalne , że dużo im do doskonałości - ale pisanie daje mi frajdę i satysfakcję .Czy ktoś chce zacząć przygodę z blogiem ? - polecam -warto spróbować !!!!!!!!!!!

poniedziałek, 2 maja 2011

Michał Puchalak "Amsterdam Parano"



Wydawnictwo Comm

data wydania 2010

stron 328

ISBN 978-83-62518-00-5

Czytałam już kilka książek o narkomanach . Jednak ich akcja toczyła się w polskich realiach .No i z ręką na sercu przyznaję - jestem ciekawa życia współczesnej polskiej emigracji. Sama byłam jakiś czas poza granicami kraju - ale wcale mi się na obczyźnie nie podobało . Po prostu inna rzeczywistość niż w Polsce - obcość i gdybym miała wyjechać na pewno mój okres aklimatyzacyjny byłby dłuższy od przeciętnego.

Dlatego byłam ciekawa książki , która dotyka tych dwóch problemów i dosłownie połknęłam ją w całości.

Jest to dzieło bardzo osobiste , bo autor Michał Puchalak opisał doświadczenia i szczegóły z własnego życia , o czym informuje czytelnika już na wstępie. A zatem jest to dla mnie tym bardziej cenna relacja.

Był rok 1999.Michał mieszkający z mamą w Krakowie ukończył szkołę . I jak na 19-latka przystało wydawało mu się ,że wszystko jest możliwe ,świat czeka u jego stóp ,a życie może być nieustającą zabawą i przygodą . Na początku emigracyjnej drogi wyjechał do Niemiec.Plany były dwumiesięczne ,ot aby dorobić sobie troszkę pieniążków. No ale w Aachen zafascynowała go możliwość zobaczenia Amsterdamu - miasta gdzie legalność posiadania narkotyków i im podobnych substancji znaczy dużo więcej niż gdzie indziej w Europie .Pobyt w tej holenderskiej metropolii trwał kilka lat . I obfitował w niezwykłe doświadczenia. Nie brak było imprez - i tych masowych i tych bardziej prywatnych , niezliczonej liczby dziewczyn i seksu ,muzyki wszelkiego rodzaju ,nowo poznanych osób .Michał doświadczył bardzo wiele - rozpadł się jego związek z Anią , posmakował pracy mniej lub bardziej legalnej. Był sprzedawcą w sklepie z suwenirami ,dealerem ,DJ , runnerem (coś koło naganiacza turystów do podrzędnych hoteli i hosteli ) ,malarzem obrazów, barmanem - słowem z niejednego pieca jadł chleb . A wszystko to działo się w obecności wszelakich używek - które ten młody chłopak wypróbował i które coraz bardziej zaczęły go wciągać .Tracił nie tylko zdrowie ,ale i przyjaciół.

Cóż ten tryb życia nie dla mnie .Osobiście wolę spokój i stabilizację . Ale przygody Michała czytałam z wypiekami na twarzy . Opisane przez autora przygody były dla mnie chwilami nierealne i absurdalne .Wizje narkotyczne mnie po prostu przerażały .Seks - cóż to potrzeba do spełnienia jak jedzenie , nie mająca związku z miłością . Szkoda mi było tego zdolnego młodego człowieka ,bo ewidentnie niszczył swoje życie .Ale na jego drodze stanęła pewna osoba , a on sam ......... - no właśnie przeczytajcie jak sobie poradził z poważnym problemem jakim są dragi - bo jego organizm chciał ich ciągle więcej .

Opisana rzeczywistość jakoś zniechęciła mnie totalnie do zwiedzenia Holandii - po prostu nie moje klimaty .Pokazane środowisko młodych osób mnie zszokowało na maksa. Po prostu może jestem zacofaną mieszkanką polskiego zaścianka , a może to jednak tamte klimaty są zbyt awangardowe ?

Książka jest napisana w sposób niewyszukany ,ale bardzo autentyczny .Odebrałam ją jako wspomnienie z życia , które prowadzi prosto do zagłady i samounicestwienia. To fakt -środowisko polskich narkomanów opisane choćby w "Narkomance " Rosiek jest zdecydowanie inne .U nas chyba jeszcze nie dzieje się to na skalę tak bardzo masową .Cóż inny świat - bez zasad moralnych , w którym panuje pozorna wolność ,a której na imię narkotyczne zniewolenie .Wizje po prochach były dla mnie jak sceny z Apokalipsy .

Ta książka szokuje ,wyzwala emocje ,skłania do refleksji i pytań - a Puchalak słusznie na końcu podkreśla - że nawet jak wyjdziesz z uzależnienia to nic już nie daje radości - bo do niej niezbędne jest jeszcze coś - podnieta od narkotyku czy substancji mu podobnych.

Polecam !

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu COMM.



niedziela, 1 maja 2011

Natalia Rogińska "Maciejka "



Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania kwiecień 2011

stron 224

ISBN 978-83-7648-685-7

Lubię poczytać od czasu do czasu takie typowe babskie czytadło .Daje odprężenie ,leczy z kompleksów - bo pewnie wszystkie potomkinie Ewy mamy je podobne - i rozwesela ,czasem napawa optymizmem.

Natalia Rogińska jest moim skromnym zdaniem dobrą twórczynią babskiej literatury . Spodobała mi się "Gruba " ,którą przeczytałam jednym tchem na początku tego roku. Dlatego z chęcią sięgnęłam po jej kolejną powieść "Maciejkę " . Przyznaję się jeszcze od razu ,że przyciągnął mnie też tytuł .Uwielbiam te niepozorne fioletowe kwiatki ,które tak cudownie pachną letnimi wieczorami ,że wszelkie szklarniowe piękności nie bardzo mogą się do nich równać.

A o czym jest "Maciejka"?

To powieść ,której akcja rozgrywa się we współczesnej Warszawie i opowiada perypetie życiowe 37 - letniej Karoliny - z zawodu pielęgniarki i singielki marzącej o domu ,czułym i wiernym partnerze oraz dzieciach . Jednak brutalna rzeczywistość nie bardzo pozwala na realizację tych planów . Wiadomo pielęgniarka jest w Polsce słabo opłacana - i tu egzystencję Karoliny ratują dodatkowe dyżury u bogatego ,schorowanego erotomana .A życie nie pieści ją - brak czasu , zmęczenie i toksyczna pierwsza poważniejsza miłość ze studiów kładzie cień na spokoju i szczęściu sympatycznej ,dojrzałej kobiety. Uczucie do promotora , który potraktował ją jak zabawkę kładzie cień na każdym potencjalnym partnerze , których niby nie brak , ale to przelotne i raczej nic nie znaczące związki na bardzo krótko z seksem i dyskoteką w tle .

Perypetie Karoliny są bardzo różnorodne i nie raz dają jej znaczące powody do zmartwień , ale są i jej przyjaciele , którzy podają pomocną dłoń.

Książka napisana jest prostym , potocznym językiem , opisuje realną rzeczywistość - niestety nie łatwą dla kobiety z prowincji w wielkim mieście ."Maciejka"wciąga w trakcie czytania .Dobra lektura na wieczór czy popołudnie w parku .

"Maciejka " to powieść dla kobiet i o kobiecie ,ukazująca kulisy zawodu pielęgniarki z oddziału chirurgicznego ,ale także i jej szpitalnych koleżanek . Autorka pokazała nam po prostu realną kobiecą postać , która nie bardzo dobrze czuje się w roli singla i szuka szczęścia.

Co mi się nie bardzo spodobało w książce ? Zbyt dużo pisania o seksie , no i lekkomyślność postaci takich jak choćby Patrycja w tej dziedzinie . No ale to już problem natury moralnej.

Ogólnie polecam Wam lekturę w ramach relaksu , odprężenia i sporej dawki humoru - bo te elementy są w książce obecne .

Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.