Wydawnictwo Replika
data wydania 2012
stron 424
ISBN 978-83-7674-195-6
Rodzinna opowieść oczami starszej damy
Sagi rodzinne to mój ulubiony gatunek książek. Z chęcią sięgam po kolejne
publikacje opowiadające o dziejach rodzin, o sekretach i tajemnicach mających
wpływ na codzienność całych familii. Kolejna książka polskiej pisarki Magdaleny
Zimny-Louis to właśnie tego typu historia. To opowieść z życia przeciętnej
polskiej rodziny, która rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat XX
wieku. Narratorką jest Tosia Pogorzelska, która jest sędziwą starszą panią. Ma
osiemdziesiąt lat i czuje się już zmęczona życiem na tym łez padole. Postanawia
zaszyć się w domowych pieleszach i w tym otoczeniu doczekać kresu życia.
Tytułowa Pola to postać już nieżyjąca. To ciotka Tosi, która miała
niesamowity wpływ na jej życie. Od wczesnej młodości po sędziwą starość. Od
wyrwania z zapadłej podkarpackiej wsi aż po zapisanie olbrzymiego spadku.
Pieniądze Tosi w głowie nie przewróciły. Pękate konto jest owszem pewnym
zabezpieczeniem, ale i polisą dla dzieci i wnuków uroczej staruszki. Ona sama
nie jest materialistką. Strona po stronie sędziwa przemiła staruszka wciąga nas
w przeszłość swojej rodziny, której korzenie wywodzą się z Rzeszowszczyzny. Tam
w niewielkiej wiosce mieszkali rodzice Tosi. Nie byli majętni. Matka pomagała we
dworze przed wojną podobnie jak jej ciotka. Ojciec Tosi szybko umarł. Pola tuż
przed wybuchem wojny wyjechała do Lwowa i poślubiła oficera. Antoninie nie
odpowiadało wiejskie życie i ciężka harówka od świtu do nocy. Pewnego dnia w
latach 50. Pola niczym dobra wróżka obiecuje wywieźć siostrzenicę w wielki świat
i pomóc zadomowić się jej w stolicy. Obietnicę spełnia po roku. Tym samym życie
Tosi ulega wielkich zmianom. Staje się inne, barwniejsze i ciekawsze niż wiejska
egzystencja, której rytm nadają święta kościelne i pory roku.
Na ostatniej stronie książki jest bardzo wymowna ilustracja autorstwa
Agnieszki Koczot. Przed lustrem siedzi starsza sędziwa osoba, a zwierciadło
odbija postać młodej dziewczyny.
Ta książka jest niczym pamiętnik, w której główną rolę odgrywają dwie
kobiety. Każda z nich ma nieco inną osobowość i charakter, a jednak tak wiele je
łączy poza więzami krwi. Ciotka jest Tosi o wiele bliższa niż rodzona matka.
Jest dla niej wzorem i niejako przewodniczką w dużym mieście i innym stylu
życia. Miasto Tosię zachwyca. Rodzinna wieś wydaje się zabitą deskami dziurą.
Tosia żyje barwnie – szuka swojego miejsca w życiu, kocha, wychodzi za mąż,
rodzi dzieci. Ale wciąż obecna jest w jej życiu ciotka. Ich relacje nie ochładza
nawet wyjazd Poli za żelazną kurtynę. Tosia na starość z sentymentem i nostalgią
wspomina swoje życie. Mimo niedociągnięć zdrowotnych nie staje się zgorzkniała.
Jest sympatyczną, ciepłą osobą. Służy radą rodzinie, jest wyrozumiała i nie
krytykuje bez zastanowienia. Zaprzyjaźnia się z sąsiadem, który staje się jej
bliski jak wnuk. Postać Tosi bardzo przypadła mi do gustu. Jest niezwykle
ciekawie wykreowana i bardzo naturalna. Jest niczym perła w rodzinie – pomaga
dzieciom, delikatnie napomina, łagodzi wszelkie konflikty i kłótnie.
Zagłębiając się w opowieść Tosi mamy okazję poznać losy zwyczajnej polskiej
rodziny, na której życie mają wpływ wydarzenia historyczne. Akcja książki to
czasy komunizmu jaki nastał po II wojnie światowej i okres transformacji po nim.
Poszczególni członkowie klanu Wawelów stoją po różnych stronach barykady. Są z
prawej i lewej strony. Pracują w UB, są członkami Solidarności. Dotykają ich
czystki antysemickie. Losy tych zwyczajnych ludzi okazały się dla mnie niezwykle
ciekawe. Śledziłam je z zapartym tchem, ciekawa co się zdarzy na kolejnych
stronach powieści. A Tosia jest naprawdę znakomitą narratorką. Spędziłam
kilkanaście uroczych godzin w towarzystwie „Poli”. Nie brakło wzruszenia,
uśmiechu, łezki przy końcu książki, refleksji i wspomnień. Powieść okazała mi
się tym bliższa, że w dużej mierze jej akcja rozgrywa się w regionie Polski, w
którym mieszkam. Przed oczami jak żywe stawały mi obrazy Rzeszowa, jego
rozkwitu. Długo mogłabym chwalić autorkę, ale przede wszystkim należą jej się
brawa za nieprzesłodzenie tej powieści i za perfekcyjne splecenie ze sobą wielu
wątków.
„Pola” to historia o miłości, przyjaźni i sile rodzinnych więzów. To historia
ciekawa i frapująca. Ta powieść to smakowity kąsek dla fanów polskiej prozy
obyczajowej. Gorąco ją polecam na zimowe wieczory. Przy jej lekturze okażą się
chwilką. Serdecznie polecam.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika i portalowi Lubimy Czytać.
Nie przepadam za prozą obyczajową, ale tak napisałaś że zainteresowała mnie ta lektura
OdpowiedzUsuńTo bardzo się cieszę. Książka naprawdę warta polecenia.
UsuńMoje rodzinne strony. Musze zdobyć. Nie mam wyjścia.
OdpowiedzUsuńMoje też - mieszkam na Podkrpaciu od urodzenia.
UsuńZainteresowałaś mnie tą książką:) Chciałabym ją bardzo przeczytać:)
OdpowiedzUsuńSwietna recenzja
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńJa tez z Podkapracia wiec polecam tym gorecej M.Louis
OdpowiedzUsuń