sobota, 30 kwietnia 2011

Kelly Keaton "Z ciemnością jej do twarzy "







Wydawnictwo Znak emotikon

data wydania 5 maj 2011

stron 264

ISBN 978-83-240-1533-7

cykl Bogowie i potwory

Niezwykle rzadko sięgam po książki z gatunku fantastyki. Raczej nie przepadam za światem przyszłości - w którym nie ma miejsca na ludzkie uczucia , a w którym rządzą komputery i technika, roboty i potwory ,monstra i wilkołaki. Wolę pogodniejsze lektury, ale tym razem zdecydowałam się przeczytać książkę "Z ciemnością jej do twarzy " po części z przekory ,no i przyznam ,że zafascynowała mnie okładka .Tak , lubię fioletowy kolor - bo jest on dla mnie chyba najbardziej tajemniczy z całej palety barw.

Lektura już po kilku stronach wciągnęła mnie i chciałam towarzyszyć na jej kartach w przygodach jakie spotkały główną bohaterkę podczas poszukiwania własnej tożsamości i rodziny.

Jest rok 2026.

Aristanae Selkirk -Ari - ma 17 lat .Wychowuje się w rodzinie zastępczej w Memphis.Chcąc odnaleźć matkę udaje się do zakładu psychiatrycznego w Rocquemore House .Niestety jej matka odebrała sobie życie wkrótce po oddaniu dziewczynki do domu dziecka .Klątwa wisząca nad jej rodzinę niestety działa .Zgodnie z nią wszystkie kobiety w kolejnych pokoleniach rodzą córki i giną najczęściej w wyniku samobójstw nie osiągając 21 roku życia. Ciało zmarłej matki ktoś zabiera do Grecji - co dla dziewczyny jest totalnym zaskoczeniem. Ari chcąc dowiedzieć się kto jest jej ojcem postanawia odwiedzić Szpital Miłosierdzia w dawniejszym Nowym Orleanie. Obecnie to miasto nazywa się Nowy 2 . Po katakliźmie huraganu władze USA nie podjęły się jego rekonstrukcji i teren wykupiło 9 rodzin , które stworzyły własną strefę. Gdy udamy się z Ari do tego miejsca będziemy jej towarzyszyć w niewiarygodnych przygodach , poznamy jej nowych młodych towarzyszy i znajdziemy się w świecie tajemniczym. W tej rzeczywistości królują zjawiska paranormalne , ludzie mają niezwykły cechy jak zdolność zahipnotyzowania innych ,będziemy w świecie wudu ,magicznych amuletów i koralików , szamanów i wampirów ,a w końcu znajdziemy się na niezwykłym balu karnawałowym . Myślę ,że tym opisem już zachęciłam Was do poznania przygód niezwykłej nastolatki , doświadczonej przez życie w wielu aspektach ,a równocześnie dzielnej i pełnej woli walki o dobro swoje i innych.

Postać Ari wzruszyła mnie - czytając traktowałam ją jak młodszą siostrę i z rumieńcami kibicowałam jej w walce z wrogami .Kelly Keaton udało się stworzyć naprawdę wyjątkowy portret dziewczyny nadzwyczaj dojrzałej ,ale i wrażliwej , czułej i opiekuńczej wobec spotkanej młodszej Violet .

Opisany Nowy 2 to miejsce okrutne i tajemnicze , w którym nie chciałabym egzystować.Żadne zasady społeczne tu nie obowiązują - trwa wyzysk i walka z mityczną boginią Ateną .Króluje nie tylko magia , ale i przemoc wszelkiego rodzaju ,walka o władzę .Jednak to miejsce ma i swój urok - opisane przez autorkę targ pełen magicznych sklepików , tajemnicza Dzielnica Ogrodowa , mroczny cmentarz z grobowcem Alice Cromley czy romantyczna Dzielnica Francuska - przyznaję ,że ich klimat przypomniał mi mroczną i tajemniczą Barcelonę w "Marinie "Zafona. Czytelnik znajdzie w tej lekturze nie tylko przygodę ,ale i sporo magii, tajemniczości i grozy . Po lekturze ocenię tę powieść jako książkę skierowaną do młodego pokolenia ,ale i osoby dorosłe mogą bez pamięci zatopić się lekturze ,która na pewno nie jednego oderwie od rzeczywistości.

Gdy do ciekawych opisów miejsc zdarzeń dodamy jeszcze wątek przygodowy będzie to oznaczać bardzo oryginalnie stworzoną fabułę z dość szybko biegnącą akcją i oryginalnym językiem - potocznym wziętym z życia codziennego uzupełnionym typowym młodzieżowym slangiem z dodatkiem i mocniejszych przekleństw . Ale nie skrytykuję tego , gdyż moim zdanie ma takie rozwiązanie tylko jeszcze bardziej uwiarygodnia treść i miejsce akcji .

A co w książce ocenię krytycznie ? Zakończenie ! Wprawdzie to pierwsza powieść cyklu , ale kończy się nagłym wg mnie dosłownie "urwaniem" akcji .Dla takiego ciekawskiego czytelnika jak ja to po prostu niezwykle denerwujące . Bo tak bardzo kibicując Ari chciałam wiedzieć czy uda jej się ostateczna rozgrywka z Ateną .Cóż to dopiero pierwsza książka z cyklu.

Ogólnie ocenię powieść bardzo dobrze - jest na tyle ciekawa i dobrze napisana ,że wciągnie nawet i takich czytelników jak ja którzy nie czytają zbyt dużo z tego gatunku lektur. Warto poznać dzielną Ari , warto z nią pobyć w świecie paranormalnym , choć czytanie późnym wieczorem po zmroku o pobycie w grobowcu może spowodować nieco strachu i kłopoty z zaśnięciem . No ale są i miłośnicy książek które wywołują grozę .

Polecam oryginalną lekturę !

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak emotikon.

Premiera 5 maja .




środa, 27 kwietnia 2011

Marek Harny "W imię zasad"






Za egzemplarz do recenzji dziękuję portalowi nakanapie.pl

Wydawnictwo Prószyński

data wydania marzec 2011

stron 488

ISBN 978-86-7648-652-9

Najnowsza powieść Marka Harnego "W imię zasad" ukazała się w serii wydawnictwa Prószyński "Asy kryminału". Zgodzę się w 100%, bo ta książka to naprawdę doskonała powieść z tego gatunku, która zaspokoi gusta nawet najbardziej wymagającego i krytycznego miłośnika książek z "trupem w tle".

Jej akcja rozgrywa się we współczesnej rzeczywistości -kiedy dokonała się już transformacja polityczno-ustrojowa , ale autor pokazując losy swoich bohaterów powraca do czasów PRL-u i specyficznego świata "koników" handlujących nielegalnie walutą czy manifestacji pod sztandarami "Solidarności" .

Pewnego ciepłego dnia nad brzegiem Wisły zostaje znalezione ciało młodej kobiety Kingi Stolarek.Była ona anarchistką i osobą aktywną publicznie. Brała udział w manifestacjach antyglobalistów i była zwolenniczką legalizacji i posiadania narkotyków. Prowadzone przez policję śledztwo prowadzi tropem do bardzo różnych podejrzanych. Jest wśród nich i tzw Wampir z Sanoka - Lejczuk ,który niedawno opuścił zakład karny ,w którym przebywał za podobnie popełniony mord, ale i bogaty biznesmen ,prowadzący podejrzane interesy Bob Kujawiak z Chicago. To jego oskarżała zamordowana o podejrzane i nielegalne interesy.


Głównym bohaterem książki jest podobnie jak w powieści "Pismak" Adam Bukowski. To dojrzały mężczyzna po przejściach ,który kiedyś przypadkiem podczas jednej z manifestacji nad Bałtykiem sfotografował denatkę. Jako dziennikarz zajmujący się sensacją chce dociec prawdy , kto tak naprawdę pozbawił życia tę młodą kobietę o kontrowesyjnych poglądach. W śledztwie pomaga mu sympatyczna aspirantka Renata Kuc - kobieta również doświadczona przez los i niezbyt doceniona przez organ ścigania ,w którym pracuje . Sprawa nabiera rumieńców tym bardziej ,ze tropy śledztwa prowadzą także do córki Bukowskiego -Agnieszki, która może być zamieszana w zbrodnię dzięki pewnemu zdjęciu z przeszłości .Bukowski być może nie do końca zdaje sobie sprawę jak wielu znaczącym osobom ze świata biznesu, palestry i polityki się naraża chcąc ujawnić prawdę i kulisy zbrodni.

Książkę mimo sporej objętości czyta się błyskawicznie .Jej akcja biegnie szybko i w sposób zaskakujący. Markowi Harnemu w świetny sposób udało się pokazać polski kapitalizm - świat niestety bez zasad w którym czymś normalnym staje się korupcja ,lobbowanie ,ciemne interesy polityków i ich związki ze światem przestępców. Liczą sie znajomości, układy ,bezkompromisowa za wszelką cenę walka o władzę i wpływy. A zasady - są po to by je omijać ,obchodzić lub interpretować przepisy prawa dla własnej korzyści. Cóż, trudno się nie zgodzić z trafnością opisu rzeczywistości przez autora - to co się dzieje w życiu politycznym często jest podobne do ksiażkowej rzeczywistości .Kolejny raz już w czytanym kryminale wychodzi na jaw prawda jak wielkim i dochodowym interesem jest rynek używek i jak blisko politykom do władania nim. Książka jest napisana specyficznym dla tego autora stylem - prostym i zwięzłym.
Postać Bukowskiego jest sympatyczna - to taki facet , który potrafi zaimponować kobiecie odwagą i postawą ,ale bywa i jak dziecko bezradny wobec własnej córki i nie bardzo czuje się dobrym i spełnionym ojcem.


W powieści spodobało mi się też przeniesienie akcji w ulubioną krainę autora -Bieszczady .Także ciekawie została opisana emigracyjna rzeczywistość - i ta z lat 80-tych i ta obecna. Może jak na powieść kryminalną sporo w niej polityki ,ale ja od niej zbyt nie stronię i spodobał mi się sposób wplecenia jej w akcję sensacyjną.

Pozostaje mi jak najbardziej polecić Wam ten kryminał i życzyć miłej lektury i wielu wrażeń w trakcie czytania.


niedziela, 24 kwietnia 2011

Vicki Myron, Bret Witter "Dziewięć wcieleń kota Deweya"







Wydawnictwo Znak

data wydania kwiecień 2011

stron 360

ISBN 978-83-240-1585-6

"Po prostu koci świat" - tak najkrócej opisać książkę ,która opowiada o tak fascynujących stworzeniach jakimi są koty.

A wszystko zaczęło się od podrzucenia małego kotka do skrzynki na książki przy bibliotece w Spencer w Iowa . Dewey ,bo tak nazwano malca ,zziębnięty doszedł do siebie i zamieszkał w owej bibliotece ,a jego opiekunka Vicki Myron opisała w książce "Dewey.Wielki kot w małym mieście" jego wyjątkową osobowość i 19 lat "bibliotecznego "życia .Kociak był ulubieńcem czytelników ,darzył ich sympatią , towarzyszył w czasie odwiedzin biblioteki - umiał pocieszyć i pokrzepić na swój koci sposób.

Po sukcesie książki jej autorka otrzymała tysiące maili, listów i telefonów od wielbicieli Dewey i opiekunów innych ,niezwykłych mruczących futrzaków . I tak powstała jej druga książka " Dziewięć wcieleń kota Deweya" . Czyta się ją jednym tchem - bo to dziewięć niezwykłych opowieści o kociakach , które przygarnięte przez ludzi odpłaciły im stokrotnie za miłość ,ciepło i uczucie jakim były darzone. Koty potrafiły stać im się lepszymi ludźmi , towarzyszyły w doli i niedoli - były wierne gdy zdradziła żona czy mąż-alkoholik . Swoim niezwykłym czarem umiały dodać otuchy w chorobie jak Ciasteczko - kotka Lindy . Autorka pisze o zwykłych ludziach - niezbyt bogatych ,a czasem wręcz bardzo ubogich ,którzy potrafili zbierać puszki i pracować po godzinach ,aby mieć na leczenie i karmę dla pupila. Te historie są naprawdę niezwykłe i wzruszające ,ale w pełni udowadniają tezę Vicki Myron ,że w kotach mieszkają dobre duchy .

Dzięki książce poznałam nie tylko wyjątkowe kociaki ,ale i ciekawe opowieści o różnych częściach USA - mogłam poznać atmosferę malutkiego Spencer , dzikość i trudny klimat Alaski ,a w końcu życie molocha jakim jest Nowy York .

Okładka też zasługuje na uwagę - jest na niej Dewey - jak dla mnie kocia piękność - jakiż on ma piękny pysio , jaki magnetyzujący wzrok , jakie tajemnicze oczęta !

Ta książka to obowiązkowa lektura dla miłośników kotów ,ale nie tylko .Tym którzy jeszcze je nie bardzo znają z autopsji pomoże poznać wyjątkowość kociej osobowości i być może zachęci do przygarnięcia futrzaka do swojego domu .

Mnie lektura się bardzo ,bardzo podobała !

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak.


sobota, 23 kwietnia 2011

Mimo wszystko Wesołych !!!

To będą chyba najsmutniejsze święta w moim życiu - cóż przeżywam trudny okres i łzy mam w oczach .Ale życzę Wam wszyskiego co najlepsze - zdrowia ,szczęścia ,pogody ducha i spokoju - niech moc płynąca od Zmartwychwstałego da Wam siłę , zdrowie i wszystko co najlepsze. Wesołego Allejuja !!!!

czwartek, 21 kwietnia 2011

ZAPOWIEDŹ Maria Ulatowska "Pensjonat Sosnówka"

Wydawnictwo Prószyński


Data wydania 10 maj 2011


Dalsze losy bohaterów "Sosnowego dziedzictwa " .Osobiście już się nie mogę doczekać .

Więcej szczegółów na stronie Wydawnictwa www.proszynski.pl/Pensjonat_Sosnówka_-p-3092-.html


wtorek, 19 kwietnia 2011

Józef Igancy Kraszewski "Zygmuntowskie czasy "

Wydawnictwo MG


data ostatniego wydania luty 2011


stron 418


ISBN 978-83-61297-59-8


Z prozą Józefa Ignacego Kraszewskiego po raz pierwszy zetknęłam się gdy chodziłam do 7-8 klasy podstawówki. Nie było wtedy takiej masy książek w księgarniach , a ja sięgnęłam wtedy po "Ulanę " .Spodobała mi się ta książka i styl autora - mimo ,że pisał on około 150 lat wcześniej nie nudziłam się czytając ,bo problemy ludzkie nie wszystkie zmieniły się mimo rozwoju cywilizacji.


"Zygmuntowskie czasy " przeczytałam z trzech powodów - bo lubię Kraszewskiego i powieści historyczno - przygodowe oraz na fakt ,iż akcja ma miejsce w czasie mojej ulubionej epoki historycznej -gdy panowała dynastia Jagiellonów.


Autor przenosi na do Krakowa , jest rok 1571 .Nastały niespokojne czasy dla Polski - władca bezdzietny ,koniec dynastii rychły ,sprawa unieważnienia małżeństwa z Katarzyną odrzucona ,w kraju szerzy się reformacja .


Głównym bohaterem książki jest niespełna 15-letni kniaź pochodzący z Rusi - Staś Sołomerecki .Małżeństwo jego rodziców było zawarte potajemnie - po śmierci ojca ,wuj chce pozbawić wdowę wszelkiego majątku i uważa ,iż dziecko jest z nieprawego łoża wątpiąc w ojcostwo swego brata. Aby zagrabić majątek chce zgładzić bratanka i tym samym pozbyć się spadkobiercy .Staś zostaje ukryty przez matkę na malutkiej , wiejskiej plebanii ,a po śmierci księdza - opiekuna udaje się do stolicy i wstępuje do gromady żaków pod nazwiskiem Maćka Skowronka . No ale i tu wrogowie go dopadają .Sierota nie ma spokoju , musi uciekać - nie dane mu jest spokojne ,choć skromne życie .W tym czasie jego matka księżna Anna Beata szuka syna ,dąży do uznania go przez ród męża i chce potwierdzenia małżeństwa przez Rzym - jednak ksiądz mający tą misję na celu zaginął gdzieś w podróży .


Oboje - matkę i syna spotyka wiele zdarzeń - nie jest im łatwo ,a jednak nie poddają się i walczą o należne im prawa.


Na tle ich losów poznajemy życie ówczesnego Krakowa -miasta z rozwiniętym handlem ,uniwersytetem i dworem królewskim. Autor ukazuje czytelnikom życie różnych stanów - od żaków i ich nauczycieli ,alchemików i magików ,przekupki z rynku ,księży ,po szlachtę i magnatów oraz dwór królewski i samego władcę .Nie brak opisów historycznych już zdarzeń jak otrzęsiny żaka czy zebrania w zborze pierwszych reformatorów na polskiej ziemi. W książce występuje bardzo wiele postaci i fikcyjnych i historycznych .Miejsce akcji to nie tylko stolica ,ale i rodzinne strony matki Stasia na Rusi , Wilno i dwór Sapiehów czy wschodnie tereny podległe Tatarom i Turkom - gdzie do niewoli trafia szlachcic Czuryło. Akcja toczy się ciekawie ,wzruszają losy młodego kniazia ,ale i złapanych w niewolę tatarską i turecką obywateli Rzeczypospolitej - oj popłakało mi się czasem. Ta powieść to ciekawa lekcja historii podana w przystępnej i ciekawej formie ,która nie nudzi ,a zaciekawia . Autor zaopatrzył swoje dzieło w bardzo pomocne przypisy, które ułatwiają XVI-wieczną terminologię . Na pochwałę zasługują też piękne moim zdaniem opisy przyrody - może troszkę archaiczne ,ale dla mnie doskonałe. Pozwolę sobie przytoczyć :"Piękne są brzegi Bohu, bo gdzie wzgórek dozwoli wzrokiem sięgnąć dalej ,to widzisz gaje brzozowe i brzostkowe,łąki zielone ,pola złociste,role czerwonawe,wsie w sadach ukryte,kopuły wysmukłych cerkwi, krzyże wiejskich cmentarzy i środkiem Boh jak wstęga ,a gdzieniegdzie zwierciadła stawów błyszczące od promieni słońca".


Dla mnie po prostu przecudny i niezwykle plastyczny opis przyrody .


Warto czasem skusić się na przeczytanie takiej książki z "myszką " napisanej wiele lat temu ,ale nadal pięknej i wzruszającej - klasyka nie gryzie , a lektura może zachęcić do poznania innych dzieł tego pisarza , który moim zdaniem jest obecnie troszkę za mało doceniony . Dobrze ,że pojawiają się na półkach księgarni wznowienia jego książek. Egzemplarz , który ja czytała pochodzi z 1960 roku -znalazłam go na nieco zakurzonej bibliotecznej półce , ale to dla mnie niesamowite mieć w ręku taki tom mający już ponad 50 lat i pewnie przeczytany przez wiele osób.


Tę lekturę polecam bez względu na wiek i płeć . Warto !


niedziela, 17 kwietnia 2011

Aldona Urbankiewicz "Z Miśkiem w Norwegii"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania 12 kwietnia 2011

stron 268

ISBN 978-83-7648-651-2

Książka autorstwa Aldony Urbankiewicz to zarazem relacja z podróży po przepięknej Norwegii i poradnik jak niedrogo podróżować i spędzać urlop w towarzystwie małego dziecka. Bo wbrew pozorom i przesądom nie jest to niemożliwe i nie nastręcza zbyt wiele problemów. Do takiej podróży należy się tylko nieco inaczej przygotować , a w zamian zobaczymy zwiedzaną okolicę jeszcze oczami dziecka , które mimo niewielkiego wieku jest niesamowitym obserwatorem .

Rodzina Aldony i Marcina wybrała się w drugą już podróż do Norwegii -tym razem z małym Mikołajkiem -wypożyczonym kamperem ,z własnym wyżywieniem (co przy cenach noreskich jest bardzo oszczędne i praktyczne -na północy nie ma zbyt rozbudowanej bazy restauracyjno-hotelowej).

Podróż miała na celu odwiedzenie tego kraju aż po jego północne krańce. Młodzi rodzice chcieli odpocząć od ludzi , nacieszyć się dziką przyroda , bezkresem surowego krajobrazu ,ciszą i spokojem .I w pełni im się to udało - mały towarzysz podróży był bardzo dzielnym traperem ,co widać na wielu zdjęciach zamieszczonych w książce .

Relacja pani Aldony jest napisana ciekawie -choć nie jest ona tak wytrawnym podróżnikiem jak choćby Pawlikowska - ale ma ten dar przekazywania piękna widoków ,ciekawych i niespodziewanych przygód .Potrafi zachęcić do takiej nie do końca zaplanowanej ściśle podróży ,w czasie której można tak pięknie wtopić się w łono natury i pożyć nieco mniej cywilizowanym życiem bez betonu ,centrów handlowych itd.

I w 100% zgodzę się z autorką ,że nie koniecznie konto bez dna jest konieczne do niesamowitych wakacji . Bo czasem zwykły makaron z sosem przyrządzony na kempingu smakuje lepiej niż wykwintne danie w ekskluzywnej restauracji podane na extra zastawie.

Aldona Urbankiewicz podoba mi się jako rodzic - nie udaje ,że czasem macierzyństwo męczy .To istotne dla młodej mamy ,aby mieć choć odrobinę prywatności i odpoczynku od pociechy .Za to szczere i odważne wyznanie wielkie brawa - bo mnie nieco śmieszą kobiety ,które krytykują takie asertywne podejście. A tak na marginesie to oboje z Marcinem są moim skromnym zdaniem doskonałymi rodzicami - Misiek napewno połknie bakcyla przygody i podróżowania .

"Z Miśkiem w Norwegii " otwiera cały cykl książek o podróżach z maluchem .Kolejna pozycja z tej serii ukaże się już w maju. Tym razem opisana zostanie podróż do Portugalii.

Cóż sięgnijcie , poczytajcie , przekonajcie się młodzi rodzice ,że nawet z maluchem w pampresach możliwe jest przejechanie w 18 dni prawie 7000 km .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Stosiki dwa

Do recenzji od kochanych Wydawnictw dostałam :

Aldona Urbankiewicz "Z Miskiem w Norwegii" -od Wydawnictwa Prószyński

Jasvinder Sanghera "Córki hańby" od Wydawnictwa Prószyński

Penelope Green "Na północ od Capri " od Wydawnictwa Prószyński

Jean Sasson ,Najwa bin Laden, Omar bin Laden "Musiałam odejść" od Wydawnictwa Znak

Kelly Keaton "Z ciemnością jej do twarzy " od Wydawnictwa Znak

Za wszystkie książeczki pięknie dziękuję !!!



A to zdobycze biblioteczne :

Tiziano Terzani "Koniec jest moim początkiem"

Beata Pawlikowska "Blondynka Tao"

Piotr Wąsikowski "Everest dwa razy"

Maciej Popko "Góry pod półksiężycem"

Kim Edwards "Córka opiekuna wspomnień"

sobota, 16 kwietnia 2011

Andres Pascual "Kompozytor burz"




Wydawnictwo Otwarte

data wydania marzec 2011

stron 392

ISBN 978-83-7515-117-6


"A wszystko przez to ,że człowiek chciał dorównać Bogu i posiąść to co Jemu należne".

W historii ludzkości człowiek nie raz chciał być na równi z Bogiem - nie tylko Ewa w raju chciała być wszechmocna i wiedzieć to co Najwyższy.

Dawno temu ,u zarania dziejów Bóg ulepił z gliny ciało człowieka i stworzył duszę , której podarował najcenniejszy dar jakim jest wolność. Ten atrybut spowodował ,że niezależna dusza nie chciała zamieszkać w glinianym ciele i ożywić go. Wtedy Bóg pozwolił duszy usłyszeć przepiękną melodię , która ją oczarowała .W zamian za dar słuchu i możliwość słuchania tak czarującej muzyki dusza zamieszkała w ciele człowieka. A ta Pierwotna Melodia stała się rzeczą niezwykle pożądaną przez człowieka .Jej partyturę chcieli posiadać wielcy tego świata ,by móc mieć władzę bez granic. O poszukiwaniu tej melodii opowiada w swojej książce hiszpański pisarz Andres Psscual .I czyni to w sposób naprawdę doskonały.

Akcja "Kompozytora burz " dzieje się współcześnie i ponad trzy wieki temu. To czasy, kiedy na tronie francuskim zasiadał Ludwik IV zwany Królem Słońcem.W XVII-wiecznym Paryżu na świat przychodzi syn służącej Marii Matthieu Gilbert. Jego matka umiera wkrótce po porodzie ,a ojciec to przypadkowy żołnierz , który nawet nie wie o istnieniu dziecka .Sierotą od tej pory opiekują się pracodawcy Marii , którzy Matthieu traktują na równi z swoim nieco starszym synem Jeane -Claudem. Obaj chłopcy wykazują niezwykłe talenty muzyczne i marzą o tym ,by w dorosłym życiu zostać skrzypkami. Matthieu mierzy wysoko - wiedząc o swoim wielkim talencie chce grać w jednej z królewskich orkiestr. Ale los szykuje mu o wiele większe zadanie - to właśnie on wskutek bardzo zawiłego splotu okoliczności ma udać się na tajemniczą, czerwoną wyspę -Madagaskar w celu odnalezienia bogini Luny ,która jest wybraną z pokolenia Matron Głosu do przekazywania owej Pierwotnej Melodii. Matthieu ma przywieźć Ludwikowi jej zapisaną partyturę .

Książka Pascuala to doskonałe połączenie powieści przygodowej z historyczną z dodatkiem magii i fascynującej baśni dla dorosłych. Jej największą zaletą moim zdaniem jest błyskawiczna akcja ,która wymaga od czytelnika skupionej uwagi , ale i odrywa go totalnie od rzeczywistości.

Autor przepięknie opisuje życie ówczesnej Francji ,dworu Króla Słońca - urządzanych oper i imprez mających podkreślić wielkość władcy. Na dworze nie brak intryg ,podstępów i fałszywych sług. Na uwagę zasługuje także opis ogrodów Wersalu - to naprawdę musiało być miejsce cudne niczym Eden.

A Afryka ? Pascual pokazał ją oczami głównego bohatera ,ale i cierpiących niewolników . Wzruszył mnie moment , gdy tych biednych ludzi sprzedawano jak rzeczy i prowadzono tunelami do Bramy w jedną stronę - na statki , którymi przewożono nieszczęśników do kolonii. Przyroda Madagaskaru ,jego plemienna społeczność ,legendy i wierzenia tubylców również dodają powieści uroku i egzotyki.

Wątek sensacyjny powieści napisany jest bardzo oryginalnie - czytelnik jest ciągle zaskakiwany nieoczekiwanym zwrotem akcji ,której nie da się w najmniejszym stopniu przewidzieć . A wątek miłosny- również obecny- jest ujęty w sposób niezwykle delikatny i doskonale komponuje się w tło przygody , która stoi zdecydowanie na pierwszym miejscu.

Główny bohater to postać oryginalna - młody ,nieustraszony ,utalentowany na pewno zyska u czytelników uznanie . Wzruszył mnie także los Luny - jej cierpienie z powodu braku wolności i brzemienia jakie na jej barki włożył los.

Lektura nie poskąpi w trakcie czytania emocji ,ale i trudno z nią się rozstać .Autor ciągle podsyca ciekawość czy człowiekowi uda się odtworzyć boską melodię? . Ta powieść mnie mocno wzruszyła ,zaskoczyła ,zabrała w egzotyczną podróż geograficzną i historyczną .Z żalem dotarłam do końca ,chciałam aby nagle objętość stron się zwiększyła i abym dalej mogła śledzić losy Matthieu.

Lekturę uprzyjemniłam sobie słuchając moich ulubionych "Czterech pór roku" - dało to naprawdę efekt piorunujący. Zatem zachęcam Was do przeczytania rewelacyjnej książki - najlepszej jaką w tym roku przeczytałam i takiej ,która zagości na stałe na mojej półce - na pewno do niej jeszcze wrócę .

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte.


wtorek, 12 kwietnia 2011

Joanna M. Chmielewska " Poduszka w różowe słonie "



Wydawnictwo MG

data wydania kwiecień 2011

stron 280

ISBN 978-83-61297-83-3

Życie stawia codziennie przed nami nowe cele i wyzwania. Nie zawsze jesteśmy na nie przygotowani , nie zawsze czujemy się na siłach im podołać , a jednak skądś spływa na nas jakiś zastrzyk energii i pokonujemy kolejne przeszkody .

Gdy brałam lekturę do ręki spodziewałam się lekkiego, babskiego czytadełka , które rozluźni i zrelaksuje .To sugerowała mi okładka i tytuł z kolorem różowym, który symbolizuje zwykle beztroskę i kojarzy się ze słodkimi ,dziewczęcymi marzeniami. A tu niespodzianka - trzeba było wstać po chusteczki i się mocno wzruszyć .Ale to bardzo dobra lektura ,więc było warto przeczytać o losach dwóch kobietek i faceta.

Główną bohaterką "Poduszki w różowe słonie " jest 30-letnia singielka Hanna Jankowska. Mieszka ona w dużym mieście ,pracuje w biurze firmy produkującej czekoladki ,ma ukochanego garbusa i nagle jej życie zmienia się nagle diametralnie - a wszystko przez przyjaciółkę z podstawówki.

Był wyjątkowy dzień - 1 września, gdy Hania zaczęła naukę w Ib szkoły podstawowej . W tym dniu też poznała Ewę , która okazała się przyjaciółką na całe życie. Dziewczynki razem siedziały w ławce , razem wracały ze szkoły , miały wspólne sekrety i uwielbiały ze sobą spedzać czas. Nawet przeprowadzka jednej z nich do innego miasta nie zniszczyła ich przyjaźni -kontakt osobisty zmienił się w listowny. Hania skończyła studia , a Ewa poznała swego księcia z bajki Adama , który ......okazał się draniem i zostawił ją ,gdy dowiedział się o ciąży. I tu Hania podała przyjaciółce pomocną dłoń i pomogła przejść trudny okres. Gdy na Ewę spadła śmiertelna choroba - rak to Hania walczyła z nią do końca o zdrowie i życie .Niestety nowotwór ich pokonał. W myśl obietnicy złożonej Ewie Hanna zabrała jej 5-letnią córeczkę Anię do siebie i postanowiła ją wychowywać .Ta obietnica okazała się jednak bardzo trudną do wykonania . Życie spokojne stało się wspomnieniem . Pojawienie się małego dziecka w domu zorganizowanej ,dojrzałej kobiety okazało się wprost rewolucją na którą obie strony nie były przygotowane . W dodatku Ania co zrozumiałe była totalnie zrozpaczona ,załamana i tęskniła za utraconą ukochaną mamą .Jej jedynym oparciem był Florian ......pluszowy miś , który sypiał tylko w poduszcze w różowe słonie .

Ale to nie dość zmian w życiu Hani. W pracy do zespołu dołaczył Łukasz ,pozornie uważany za przysłowiowe "ciacho " a tak naprawdę facet nieźle doświadczony przez poprzedni związek z malarką Irminą , która popełniła samobójstwo . Hania też nie ma dobrych doświadczeń z facetami i uchodzi w towarzystwie za modliszkę .

Czy Hania odnajdzie się w roli opiekunki małej Ani i zastąpi jej mamę ? Czy Łukasz przekona do siebie zranioną w młodości dziewczynę na koloniach przez zakład o pocałunek ? Czy uda im się stworzyć spokojną ,zwykłą rodzinę i odnaleźć szczęście ?

Zapraszam do przeczytania powieści ,która jest niezwykła .Bo autorce udało się zawrzeć w niej i sporo romantyzmu i dramat osieroconego dziecka .Chmielewska doskonale pokazała świat oczami dziecka -zarówno nieszczęśliwej Ani , jak i Ewy i Hani , które miało piękne dzieciństwo ,na ich twarzach gościł uśmiech , a biały kokardy były symbolem wyjątkowej przyjaźni. A Łukasz ? To postać wrażliwego faceta , potrafiącego dla ukochanej kobiety zrobić bardoz wiele , nawet wybaczyć zdradę .

Autorka przeplata akcję , która dzieje się współcześnie ze wspomnieniami z dzieciństwa Hani i Ewy - spotkałam takie rozwiązanie juz w innych powieściach ,ale nie ukrywam ,ze bardzo mi się ono podoba .Podróże w czasie czytania moim zdaniem urozmaicają akcję .

To pierwsza książka tej autorki po którą sięgnęłam i jestem bardzo oczarowana jej stylem pisania ,stworzonymi kreacjami bohaterów oraz lekkością pióra. Nie ukrywam ,że czytając płakałam - a najbardziej wzruszyła mnie "wyprawa" Ani w czasie wieczoru wigilijnego i jej utożsamienie się z Dziewczynką z zapałkami z baśni Andersena .

Dobrze ,że autorka pokazała w powieści świat rzeczywisty , w którym nie zawsze jest łatwo podołać roli jaką narzuca nam los . Dopingowałam Hani , która uczyła się przy córceczce przyjaciółki nie tylko macierzyństwa ,ale i dzielenia z kimś życia i swego świata, a było jej tym trudniej ,że Ania przeżywała osobistą tragedię - chyba największą jaka może dotknąć dziecko .

Może koniec książki był troszkę przewidywalny z perspektywy jej przeczytania ,ale tak się skupiłam na lekturze ,że ani się obejrzałam jak dotarłam do końca .

Ciekawa powieść dla kobiet w każdym wieku ,napisana w sposób dojrzały i przemyślany .Cóż po prostu życzę Wam miłej lektury .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MG

A wkrótce na moim blogu konkurs , w którym nagrodą będzie właśnie książka "Poduszka w różowe słonie ".

Akcja Piszemy Opowiadania

Zachęcam Was do udziału w akcji , która popiera pisanie ,takie amatorskie - no ale każdy w Wielkich kiedyś zaczynał od małych kroków . Szczegóły "wyzwania pisarskiego " znajdziecie na strony www.konkursy-ksiazkowe.blog.pl .

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Okładki , okładki

Zainspirowana video- relacją na blogu Balianny prowadzącej blog www.balianna.blogspot.com postanowiłam i ja nieco poświęcić miejsca okładkom. Oczywiście nie można po nich oceniać książki ,ale osobiście przyjemnie jest wziąć do ręki książkę , którą zdobi piękna okładka . Nie mam jakiś konkretnych preferencji i oczekiwań wobec nich , nie mam ulubionego typu np. ze zdjęciem czy z odręcznym rysunkiem . Po prostu okładka albo mi się podoba albo nie .

Spośród książek przeczytanych w tym roku do tej pory wybrałam trzy okładki - i myślę ,że tak będe wybierać sobie co kwartał .

I miejsce "Sosnowe dziedzictwo "

II miejsce "Ksiądz Rafał" III miejsce "Tajemnice greckiej Madonny"


Może i inne blogerki pobawią się w top okładek ? Bo osobiście jestem bardzo ciekawa Waszych gustów .

niedziela, 10 kwietnia 2011

10 kwietnia 2010 - 10 kwietnia 2011 Smoleńsk

Niech spoczywają w Wiecznym Pokoju

Ta piosenka Ich Troje pięknie wyraza to co czują serca pozostałych po tej stronie Nieba.

sobota, 9 kwietnia 2011

Jerzy Andrzejczak "96 końców świata"

Wydawnictwo Skrzat

data wydania marzec 2011

stron 304

ISBN 978-83-7437-650-1



Nie sposób mi napisać zbyt wiele o tej książce tak bardzo jest wzruszająca. To prawda ,że 10 kwietnia 2010 roku w domach 96-ciu rodzin miał miejsce koniec świata .Wielu Polaków w tym dniu tak nagle i niespodziewanie straciło swoich bliskich - rodziców , dziadków ,braci ,mężów ,żony ,synów i córki.

Zły los albo fatum Katynia znów pokazało jak łatwo zranić wielu ludzi naraz. O tej tragedii wyszło już wiele książek. Ta autorstwa Andrzejczaka to garść wspomnień o ofiarach ,ludziach pełniących ważne funcje publiczne , społeczne i polityczne , ale i o nich w innym kontekście . Bo przecież każdy miał swoje życie prywatne ,pasje ,rodzinę i był nie tylko politykiem czy aktorem ,pilotem czy funkcjonariuszem BOR - każdy był po prostu Człowiekiem po którym pozostała pustka nie do zapełnienia ,żal ,smutek i żałoba rodziny .

Proszę po lekturze tej książki wszystkich tych którym znudziło się słuchanie o tym tragicznym wydarzeniu ,aby choć na moment pomyśleli o ile bardziej ta sytuacja męczy rodziny i bliskich tragicznie zmarłych! Czy warto przeczytać "96końców świata "? Moim zdaniem tak ,choć mnie nie raz popłyneły łzy .

Z tego miejsca na ręce każdego dotniętego wypadkiem Tu 154 m składam płynące z serca kondolencje. Szczególne słowa kierują do Pani Marty Kaczyńskiej - to straszne co Panią dotknęło. Niech Bóg doda sił do dalszego życia w każdym dniu.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Katarzyna Leżeńska Darek Milewski "Hakus pokus"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania marzec 2011

stron 496

ISBN 978-83-7648-655-0

"Jeśli zawali Ci się świat nie możesz załamać rąk - musisz znaleźć siły, aby wziąć się w garść i kreować nową rzeczywistość. A budując ją los może zesłać Ci wiele niespodzianek ".

Dla mnie takie przesłanie płynie z książki "Hakus pokus" . Przed lekturą z podanego na okładce opisu spodziewałam się takiego typowego babskiego czytadełka - ale totalnie się pomyliłam. Ta lektura to nie przesłodzony romansik , który ocieka lukrem jak najpyszniejszy pączek. To mądra i ciekawa książka o dwojgu dorosłych emigrantów , którzy zostają solidnie doświadczeni przez los.

Ona - Beata Winkler ,z wykształcenia psycholog ,cierpi od dzieciństwa przez chorobę psychiczną matki . Do Stanów ,a konkretnie do Chicago ,przyjeżdża jako 4-latka . Jej matka Danuta nie potrafi zapewnić dziecku rodzinnego ciepła i uczuć . Dopiero ojczym daje jej sporo serca , ale i to zabiera los Beacie po jego tragicznej śmierci na łodzi. Dziewczyna czuje się samotna ,a jej jedyną powierniczką jest koleżanka z liceum Karen. Beata ciężko przeżywa chorobę matki i jej leczenie w szpitalu psychiatrycznym. Kobieta nienawidzi swej córki ,jest wobec niej bardzo agresywna i lekarze odradzają odwiedziny Danuty. Beata czuje również ,że nie znajdzie szczęścia u boku Bena - rezygnuje z zaplanowanego już ślubu , zostawia pracę - gdzie codziennie spotyka byłego narzeczonego i dosłownie "zamyka za sobą drzwi " .Szuka nowej pracy i znajduje ją w Seattle w firmie informatycznej .

On - Robert Wolny ma 40 lat i porzuca go po trzech latach małżeństwa żona .Nie wpada ona jednak w objęcia innego faceta , ale ....... zmienia płeć . Robert czuje się totalnie załamany. Świat mu się wali ,a on szuka winy w sobie ,że nie sprostał byciu mężem i kochankiem. Praca daje mu chwilę wytchnienia .

I nagle tych dwoje ludzi - wrażliwych i zranionych spotyka się w pracy , powoli poznają siebie i z czasem zdają sobie sprawę ,że są sobie coraz bardziej bliscy i zakochują się w sobie . A przeszłość wciąż kładzie cień na ich relacjach i los zaskakuje ich dość często .

Chcecie poznać czy im się udało ? Po prostu przeczytajcie "Hakus pokus" .Warto - bo powieść jest napisana bardzo subtelnie i ciekawie. Obok wątku miłosnego ( a nie typowo słodkiego i romansowego ) autorzy pokazują jeszcze świat hakerów . Świat bardzo ciekawy w którym te dobre intencje mieszają się z tymi złymi . Tu nie ma miejsca na zabawę w pracy i przypadki - błędy bądź niewłaściwie wykorzystanie wiedzy może spowodować tragiczne skutki . Wątek sensacyjny jest napisany bardzo oryginalnie i dobrze spleciony z wątkiem obyczajowym - co ja nie ukrywam bardzo lubię . Postacie Beaty i Roberta polubiłam i zżyłam się z nimi . Kibicowałam im w tym aby odnaleźli się jako partnerzy ,współczułam Beacie w jej dramacie związanym z chorobą matki i brakiem uczuć macierzyńskich przez wiele lat. Było mi żal jej jako małej dziewczynki ,która nie miała normalnego domu , ale i jako dojrzałej kobiety ,która nie miała oparcie w rodzinie. A Robert - no cóż facet bez skazy ,gentlemen i wrażliwiec w jednym. Mało takich ideałów w realu .

Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie . A gdyby ktoś zapytał czy mogę ją przyrównać do jakieś książki którą już przeczytałam to ..... wybrałabym "Samotność w sieci" . Obie są tak dobrze napisane ,trzymają w napięciu i pokazują świat wrażliwców - Beaty i Roberta - do których ja też się zaliczam. Stąd tak bardzo ta książka przypadła mi do gustu .

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

środa, 6 kwietnia 2011

Mike Dooley "Myśli stają się rzeczami"




Książkę otrzymałam do recenzji od portalu www.nakanapie.pl

Wydawnictwo Illuminatio

data wydania luty 2011

stron 192

ISBN 978-83-62476-11-4

Każdemu z nas w życiu zdarzają się smutniejsze chwile. Mamy różnego rodzaju kłopoty związane często ze zdrowiem, finansami, odejściem bliskich osób i sprawami rodzinnymi czy utratą pracy. Bywa,że przeciwności losu są dla nas trudne do pokonania. Dopada nas apatia i zniechęcenie, nie mamy ochoty wziąć się z "życiem za bary " i stajemy się bierni. Zbyt łatwo się poddajemy i wiele dobrego dosłownie przechodzi nam koło nosa.W takim czasie potrzebujemy choćby najmniejszej iskierki , która pozwoli nam się otrząsnąć i obudzić ze smutku , pobudzi nas do działania i walki z przeciwnościami losu.

Taką właśnie iskierką może być książka autorstwa Mike'a Dooley pt. "Myśli stają się rzeczami".Powstała ona czystym przypadkiem, bo autor wcale nie chciał zostać pisarzem.Dooley - Amerykanin z pochodzenia - gdy tylko powstała sieć internetowa założył e-sklep zajmujący się sprzedażą t-shirtów .Na niektórych z nich zamieszczane były krótkie wierszyki - sentencje. I właśnie nimi pomysłowy handlowiec zaczął "obdarowywać " w mailach swoich klientów . Co poniedziałek wysyłał "Poniedziałkowy Impuls do Działania " - czyli krótkie wierszyki skierowane do kupujących w jego sklepie. Nie spodziewał się jaki efekt osiągnie ta jego działalność. Dostał lawinę zwrotnych maili z podziękowaniami za mądre rady i potwierdzenia ,że ich adresaci skorzystali z nich w praktyce.

To skłoniło Mike'a do napisania książki ,która jest poradnikiem jak lepiej żyć , jak radzić sobie z problemami i uwierzyć we własne możliwości.

Dooley jest zdania, że na życie powinniśmy patrzeć pozytywnie i traktować je jak przygodę . Należy nabrać dystansu do wszelkich negatywnych sytuacji i zdarzeń. Być może, że one nas teraz bardzo bolą, ale może jutro te doświadczenia wyjdą nam na dobre ? Autor chce wyzwolić w nas wiarę we własne siły ,potencjał i możliwości . Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny - a dzięki temu jedyny w całym Wszechświecie ,na który może w pewnym stopniu wpływać. Wszak morze tworzą krople.Kazdy może być "kowalem swego losu " i stać się jego kreatorem. Należy uwierzyć ,że myśli i marzenia często się spełniają , choć oczywiście nie wszystkie. Trzeba marzyć i odważnie realizować swoje pasje nie poddawać się i nie zrażać niepowodzeniami - one są czymś naturalnym i bez nich życie nie miałoby smaku. Bo wejście na szczyt to wysiłek, ale po zdobyciu góry daje ona niesamowitą satysfakcję.

Każdy z nas musi być "strażnikiem własnego szczęścia " , a do tego konieczne jest działanie , kreowanie własnego życia , a nie bezczynne leżenie " do góry brzuchem " .

Dooley radzi nam również , aby u progu zmian zrobić sobie pewien bilans i zastanowić się czego tak naprawdę chcemy , o czym marzymy , bo często nasz dyskomfort powstaje w wyniku chaosu w naszych myślach i braku konkretów. Trzeba cieszyć się tym co posiadamy i co dał nam do tej pory los , bo może się okazać , że mamy bardzo wiele ,a nie pamiętamy o tym pędząc w wyścigu codzienności.

Aby zmieniać życie na lepsze trzeba być gotowym na nowe - a natura ludzka już taka ,ze często boi się zmian nawet tych na lepsze. Daje znać nasz ludzki strach przed czymś nieznanym .Egoizm według autora to coś pozytywnego .Bo nie możemy nie lubić siebie . Kochając siebie , realizując własne marzenia możemy dać szczęście i innym. Jeśli nie akceptujemy siebie trudno działać dla dobra otoczenia. Nie możemy się zadręczać zbawianiem świata.A upór jest cechą niezwykle przydatną i konieczną w osiąganiu szczytów marzeń.

Czy już Was zachęciłam do poznania tej książki ? Jest ona naprawdę ciekawie napisana - Dooley zamieścił w niej szereg cytatów i opatrzył je komentarzem . Jest ona napisany w sposób rozsądny , bo autor nie obiecuje nam gruszek na wierzbie . Jest on też zdania ,że nie tylko bogactwo i dobra materialne są przyczyną naszego szczęścia z czym ja się w pełni zgadzam. Nie ma nic gorszego dla człowieka w każdej trudnej sytuacji jak bierność ,bezczynność i poddanie się rozpaczy.

Ta książka nie musi być czytana od razu w całości ,można ją smakować strona po stronie co jakiś czas, można wracać do niej w cięższej chwili.

Idealna lektura dla każdego, ciekawy pomysł na prezent o przysłowiowa deska ratunku w kłopotach. Spróbujcie , bo zadziałała pozytywnie już nie na jednego.





niedziela, 3 kwietnia 2011

Stosik kwietniowy

Stosik kwietniowy nr 1 a w nim

"Lekcje włoskiego" i "Cappuccino książki z wymiany z użytkowniczkami portalu LC

"Trzepot skrzydeł " Grocholi i "Czerwona sofa " Lebre z biblioteki

"Wiosna.Żyj zgodnie z porami roku " D. Grupińskiej -od Wydawnictwa MG - recenzja już na blogu

Mike Dooley "Myśli stają się rzeczami " od portalu nakanapie.pl

Joanna M.Chmielewska "Poduszka w różowe słonie " do recenzji od Wydawnictwa MG

Anders Rascual "Kompozytor burz" do recenzji od Wydawnictwa Otwarte

Leopold Tyrmand "Zły " do recenzji od Wydawnictwa MG

sobota, 2 kwietnia 2011

Bożena Gałczyńska- Szurek "Tajemnice greckiej Madonny"



Wydawnictwo Novae Res

data wydania 2010

stron 404

ISBN 978-83-61194-14-9

Kryminał to gatunek bardzo wymagający. Jeśli jest nudno i nieciekawie napisany lektura może stać się dosłownie "drogą przez mękę" . Ale jeśli autor ma dobry pomysł , akcja jest wartka i intryga skomplikowana to przy takiej książce można zapomnieć o Bożym świecie.

"Tajemnice greckiej Madonny " to naprawdę porywająca książka i świetny debiut literacki. Autorka zaprasza nas na tylko pozornie idylliczną wyspę w greckim archipelagu Dodekanez na Morzu Egejskim. Wydaje się ona rajem stworzonym przez greckich bogów dla ludzi , aby tu szczęśliwie żyli ,spędzali wakacje ,poznawali historię i zabytki ,spędzali czas przy regionalnych smakołykach w uroczych tawernach. A jednak spokój wyspy zostaje zakłócony przez brutalne morderstwo. I to na dodatek ma ono miejsce w ....... uroczej cerkwi będącej perełką turystyczną i miejscem kultu dla mieszkańców. Przed cudowną ikoną Matki Boskiej Płaczącej z Toros zostaje zamordowany młody mężczyzna , którym okazuje się Lakis Margaritis. W słoneczne październikowe popołudnie przychodzi wraz z matką posprzątać kościółek i gdy ta wychodzi po wodę ktoś rani go dwukrotnie w głowę - rana po kilku dniach okazuje się być śmiertelną i ofiara umiera w szpitalu w Atenach. Zmarły nie jest postacią krystaliczną - od lat ma z wieloma osobami zatargi , para się w stolicy Grecji podejrzanymi interesami ,nie pracuje ,ale stać go na luksusowe życie i drogie ubrania . Na domiar złego często kłóci się z rodzicami i ma zatarg z rodziną byłej narzeczonej i jej obecnym mężem . Zatem nie brak motywów to tego ,aby ktoś chciał mu zrobić krzywdę . Ponadto Lakis jest bacznie obserwowany przez Interpol ,gdyż działa w zorganizowanej grupie przestępczej na skalę miedzynarodową . Miejscowa policja wszczyna śledztwo ,wspomaga ją oficer oddelegowany z Aten - niejaki Tasos Raptis.

Narratorką w powieści jest Polka mieszkająca z mężem Jargosem - Klara Kanellopolu z zawodu psycholog policyjny i absolwentka hellenistyki. Policja prosi ją o współpracę ze względu na znajomość jezyka polskiego - świadkami w sprawie są także obozujący na plaży młodzi turyści z Polski.

Ale pobicie ze skutkiem śmiertelnym to nie jedynie przestępstwo do jakiego dochodzi w cerkwi. Ma tam jeszcze miejsce włamanie w celu poszukiwania pewnego precjoza jubilerskiego i ...... kolejna zbrodnia . Na tym koniec - nie zdradzę nic więcej z pasjonującej treści książki i mam nadzieję ,że rozbudziłam już Waszą ciekawość na tyle , że przeczytacie tę lekturę .

Poznacie nie tylko wątek kryminalny ,ale i przepiękną Grecję - w której udało się Pani Bożenie mnie rozkochać . Z jej opisu wyłania się nieco odmienny kulturowo kraj z boskim klimatem , piękną przyrodą i zabytkami , ciekawą kuchnią i zwyczajami mieszkańców . Bo w Grecji to mężczyźni są ważniejsi od kobiet , lubią się spóźniać i nie tolerują wtrącania się płci pięknej do poważnych spraw. Panowie mają swoje enklawy w kawiarniach , gdzie spędzają czas na rozmowach z przyjaciółmi przy winie . Kobiety też lubią plotki i chętnie to robią przy okazji modlitw w cerkwiach. Grecy słyną też z tego ,że nie krytykują zwykle własnych dzieci i stają w ich obronie cokolwiek by się stało , a sjesta to dla nich świętość.

Akcja książki rozgrywa się od października do lutego i jest totalnie nieprzywidywalna. Komplikuje się często i czytelnik jest wielokrotnie zaskakiwany . Postacie są ciekawie skonstruowane i maja wiele cech typowych dla Greków . Kryminał ten jest równocześnie i książką sensacyjną i lekturą opisującą piękny kraj - nie jest to jednak w stylu choćby Ferenca Mate - autorka w wielu miejscach wtrąca to i owo o Grecji i jej obywatelach ,ale nie nudzi długimi opisami.

Postać Klary spodobała mi się - jest diametralnie inna od leniwych Greczynek - to przedsiębiorcza Polka , która jest ciekawska , inteligentna ,ale ma dobre serce i stać ją na pomoc innym - choćby na zaproszenie biednych studentów - rodaków na teren swojej posiadłości.

Ten literacki debiut jest napisany w sposób bardzo przemyślany, dopracowny i nietuzinkowy . Sprawia to ,że trudno się oderwać od lektury nawet w ciepły ,słoneczny dzień - zatem poznajcie tajemnice uroczej cerkwi z śliczną ikoną , udajcie się na grecką wysepkę , poznajcie rodzinne tajemnice Lakisa i jego rodziny, zakosztujcie tego greckiego klimatu , który bardzo łatwo w książce odnalazłam . A tak na marginesie mnie lekturę umiliły pomarańcze i jakoś tak bardziej słodko smakowały . No i pozwólcie jeszcze tylko na jedno zdanie - urocza okładka , śliczne odcienie niebieskiego .

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res - dziękuję za dobrą lekturę .


piątek, 1 kwietnia 2011

Dorota Grupińska "Wiosna.Żyj zgodnie z porami roku"



Wydawnictwo MG

data wydania marzec 2011

stron 128

ISBN 978-83-61297-79-6

Wiosna to najradośniejsza pora roku . Gdy po zimie zaświeci mocniej słońce , to jego promień czyni cuda - ptaki zaczynają swoje trele ,zamarznięta ziemia rozmarza i pojawiają się pierwsze kwiaty , na drzewach widać pąki. A i ludzie odczuwają jakiś zastrzyk energii . Myślę , że właśnie wtedy jest najłatwiej podjąć jakieś osobiste postanowienia o zmianie trybu życia , diety itd. Data noworoczna kompletnie do mnie nie przemawia - bo cyferka w kalendarzu nie jest w stanie tak zmobilizować jak zapachy , ciepły wietrzyk czy zieleń trawki.

Autorka poradnika "Wiosna. Żyj zgodnie z porami roku " w ciekawy sposób podsyła nam szereg pomysłów jak takiej metamorfozy wiosennej dokonać. Czasem wprawdzie dotknie nas wiosenne przesilenie - ale rozsądne zmiany nie wyciągną z nas zbyt wiele energii . Jeśli chcemy być zdrowsi ,wydajniejsi i bardziej zadowoleni warto wrócić do tego co naturalne ,co daje mam przyroda - i taki jest właśnie główny pomysł autorki na zmiany. Przecież przyroda tyle wieków dawała sobie radę bez naszej ingerencji , więc warto być z nią za pan brat.

Pani Dorota proponuje ruch - spacery , uprawianie sportu ,tańca .Ruch jest nam niezbędny - dla zdrowia , kondycji ,prawidłowego rozwoju organizmu. I na pewno nie ma lepszej pory roku , która zachęci nas do spacerów po parku czy lesie. Można pochodzić z kijkami do nordic walking - nawdychać się pięknych zapachów , obejrzeć ferie naturalnych barw i dać odpocząć oczom od ekranów LCD. A odnośnie diety - WIELKIE BRAWA DLA PANI GRUPIŃSKIEJ. Bo wszelkie diety dla mnie to wytwór chorej wyobraźni .Dają efekty ,ale w 99% chwilowe . Nie są zdrowe i są niepraktyczne - bo nie możemy być na nich całe życie . A efekt jo-jo może nas przerazić. Lepiej zmienić styl odżywiania jak proponuje autorka .Sięgnąć po naturalne witaminy zamiast pastylek ,jeść posiłki urozmaicone tym co daje natura . A porcja systematycznego ruchu zrekompensuje nam jakieś większe obżarstwo np. na imieninach cioci. Zamiast wydać pieniądze na środki farmakologiczne lepiej kupić pęczek rzodkiewek jak kiedyś śpiewał zespół Gawęda.

Autorka w książce zawarła wiele ciekawych przepisów kulinarnych związanych z wiosennymi nowalijkami , a pełnych naturalnych witamin. W tym poradniku znajdziecie konkretny plan jak zmienić styl życia bez zbytniego obciążenia organizmu , jak się rozruszać i jak racjonalnie podejść do zmiany jadłospisu.

Książkę upiększają ładne ilustracje . Przeczytajcie koniecznie i zmieńcie coś w sobie na lepsze .