Ok, to nie szata zdobi człowieka, a książkę nie okładka, ale... ja jako wzrokowiec bardzo zwracam uwagę na obwoluty. Wybrałam 15 okładek książek przeczytanych w ubiegłym roku, które spodobały mi się najbardziej. Oto one, kolejność przypadkowa.
Uwielbiam okładki Pani Szepielak - są magiczne, ciepłe i takie "swojskie". Mam wrażenie, że bohaterowie tych książek zgodnie przyjmą mnie do swojego grona. Podobają mi się też okładki Pani Jeromin - Gałuszki - te z kolei mają w sobie jakąś nostalgię, tajemnicę i to "coś". Z wymienionych przez Ciebie książek zwróciłam uwagę także na:"Pensjonat marzeń" i "Podarunek".
A okładki ogólnie UWIELBIAM! I jest to pierwsze kryterium, którym kieruję się przy doborze książki, dopiero potem patrzę na opis książki. No chyba, że to książka jakiegoś "mojego" pisarza to biorę w ciemno nie patrząc ani na okładkę, ani na opis.
Ja również zwracam uwagę na okładki, ale wolę jak najbardziej minimalistyczne; najlepiej te bordowe i zielone z pozłacanym tytułem lub takie, jakimi MUZA SA opatrzyła książki Marqueza. Im mniej, tym lepiej. Z zaproponowanych przez Ciebie obwolut najbardziej mi się podoba "Nie zabija się czarnego kota" - niezwykle klimatyczna. Pozdrawiam gorąco
Młyn nad Czarnym Potokiem i mnie urzekł swoją okładką, między innymi dlatego powędrował na moją półeczkę :) oprócz tego szalenie podoba mi się okładka "Podarunku"
Uwielbiam okładki Pani Szepielak - są magiczne, ciepłe i takie "swojskie". Mam wrażenie, że bohaterowie tych książek zgodnie przyjmą mnie do swojego grona.
OdpowiedzUsuńPodobają mi się też okładki Pani Jeromin - Gałuszki - te z kolei mają w sobie jakąś nostalgię, tajemnicę i to "coś".
Z wymienionych przez Ciebie książek zwróciłam uwagę także na:"Pensjonat marzeń" i "Podarunek".
A okładki ogólnie UWIELBIAM! I jest to pierwsze kryterium, którym kieruję się przy doborze książki, dopiero potem patrzę na opis książki. No chyba, że to książka jakiegoś "mojego" pisarza to biorę w ciemno nie patrząc ani na okładkę, ani na opis.
Ja również zwracam uwagę na okładki, ale wolę jak najbardziej minimalistyczne; najlepiej te bordowe i zielone z pozłacanym tytułem lub takie, jakimi MUZA SA opatrzyła książki Marqueza. Im mniej, tym lepiej. Z zaproponowanych przez Ciebie obwolut najbardziej mi się podoba "Nie zabija się czarnego kota" - niezwykle klimatyczna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco
Młyn nad Czarnym Potokiem i mnie urzekł swoją okładką, między innymi dlatego powędrował na moją półeczkę :) oprócz tego szalenie podoba mi się okładka "Podarunku"
OdpowiedzUsuń