Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo WAB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo WAB. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 czerwca 2025

Anna Ciarkowska "Sploty"


Wydawnictwo WAB 
data wydania 2025
stron 304
ISBN 978-83-8387-589-7

Życie to nic więcej jak tylko przemijanie


Tekst pewnej piosenki mówi, że - „rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać”. Książka „Sploty” jest idealnym uzupełnieniem tej teorii. Gdybym miała powiedzieć jednym słowem o czym ona tak właściwie jest powiedziałabym, że o przemijaniu. Przemijaniu, które trwa, które nigdy się nie zatrzymuje, które ciągnie się od zarania świata i dotrwa do jego końca. Każdy dzień jest drogą ku niemu, każda chwila realizuje jego założenia.

Sploty” to kolejna lektura w serii Archipelagi, która porusza bardzo ważne tematy. Śmiało można powiedzieć o nich, że to tematy ostateczne, smutne i te, które dotyczą każdego człowieka. Każdy z nas ma życie ograniczone barierami czasowymi. Jednym los dał mniej lat, a inni dożywają sędziwego wieku jak bohaterka książki, która prawie doczekała stu lat. Sama ona wie, że kres jest blisko i chce przed śmiercią jeszcze zdążyć napisać swoją ostatnią książkę. W tym marzeniu pomaga jej wnuczka, która nagrywa materiały do zapisania na papierze. Będąc blisko „brzegu” jest to trudniejsze niż by się wydawało, ale tym samym treści do przekazania są wyjątkowe i bezcenne. Co czuje człowiek u kresu życia? Co brzmi w głowie, gdy czas dobiega końca i kurczy się nieubłaganie, szaleńczo przyśpieszając? Wiek dziewięćdziesięciu ośmiu lat zobowiązuje, a zarazem daje pewne przywileje. To olbrzymi bagaż wspomnień – tych bliższych i tych bardzo odległych, które wywołują obrazy z przeszłości, w kolorze sepii, ale i zabarwione wyjątkowymi emocjami. To doświadczenie i perspektywiczne spojrzenie na rzeczywistość, której już nic nie przesłania. To oczekiwanie na „co będzie dalej” i czas podsumowań. To czas nie dojrzewania, a przejrzałości, która jest ciężkim, aczkolwiek produktywnym okresem. Ściany domu opieki w którym znajduje się główna bohaterka słyszą wiele, są niemymi świadkami kresu, ale i życia, które choć gaśnie jeszcze trwa i ma swój smak. W tym czasie wszystko jest ważne i nabiera mocy, ma swoją symbolikę i swój wymiar.

Towarzyszenie osobie u kresu drogi jest wyjątkowym doświadczeniem. Jest i trudne i piękne. Boli, smuci i przestrzega innych by cenić każdy dzień, żyć intensywnie i realizować marzenia, bo koniec może nas niespodziewanie zaskoczyć. To niewątpliwie trudny tytuł, który nie nadaje się na czytadło dla relaksu. Tu słowa mówią bardzo wyraziście, tu wyznania manifestują ostateczne tematy, tu lekturze towarzyszy zaduma, refleksja i dziwny spokój. Tu wzruszenie jest czymś naturalnym jak tlen. Memento mori brzmi w każdym zdaniu. Starość to kres, ale i dopełnienie tego, co było wcześniej. To czas podsumowania, ale i ciekawości co potem?! To czas, który wszystko powoli wszystko zabiera, a daje jedynie okruchy wspomnień.

Sploty” to książka wyjątkowa, nadzwyczajna, mądra i dojrzała. Chwytająca za serce, przygnębiająca i podsumowująca sens ludzkiego bytu. Przemijamy, jak pory roku, jesteśmy kontynuacją poprzednich pokoleń i fundamentem dla kolejnych. Puzzlem w układance, częścią maszyny, jej trybikiem, która pracuje od lat.

To naturalne, że czytaniu towarzyszą łzy, napady lęku czy bezsenne noce. Tego, że przemijamy nie zmienimy, ale możemy żyć lepiej, uważniej, intensywniej. Doceniajmy wspomnienia, chwytajmy małe przyjemności, doceńmy codzienność i tych, którzy nas otaczają. To morał płynący z tytułu, który bardzo wysoko oceniam i polecam. To książka nie tylko do przeczytania, ale i do przeżycia. 




 

środa, 30 marca 2022

Sarah Pinborough "Ta druga"

 



Wydawnictwo WAB
data wydania 2022
stron 432
ISBN 978-83-2809-262-4

W zasadzie nic nie jest w życiu dane na zawsze 

Powieść "Ta druga" to był strzał w dziesiątkę. To był perfekcyjny thriller, w którym zatopiłam się bez reszty. Spora dawka psychologii wpleciona idealnie w fabułę dodała mu smaku i pikanterii. To sprawiło, że nawet nie wiem kiedy dotarłam do ostatniego zdania tej naprawdę wartej lektury książki, która dała mi wiele do myślenia. 

Zamężne kobiety można podzielić na dwie grupy. Jedne wychodzą za mąż za mężczyzn, których darzą uczuciem, drugie poślubiają tylko i wyłącznie konto oraz majątek swoich mężów, a słowami przysięgi małżeńskiej kupują sobie życie w luksusie i elitarnej sferze bogactwa. 
Główna bohaterka thrillera "Ta druga" należy właśnie do tej drugiej kategorii. Świadomie poślubia starszego od siebie bogatego mężczyznę który jest jej przepustką do świata elity. Marcie nie kocha Jansona Maddoksa, ale wygodnie jej się żyje w pięknym domu i korzysta beztrosko z życia. Kobieta doskonale wie, że tak naprawdę nigdy nie będzie integralną częścią świata, który jej imponuje, ale udaje, że ta przeszkoda nie istnieje i jest raczej wytworem wyobraźni. Sypia z mężem z przymusu w zamian brylując w jego towarzystwie jako ta młoda, piękna i pożądana. Wydaje jej się, że starszy mąż będzie na zawsze zapatrzony w nią niczym w obraz. Ten stan rzeczy zmienia się jednak nagle i niespodziewanie. Ma to miejsce, gdy jego szef z podróży do Londynu przywozi sobie jeszcze młodszą od Marcie żonę o skórze koloru czekolady, która budzi zainteresowanie wielu mężczyzn. Zbyt wielu jak dla Marcie. W tym gronie jest też bowiem jej małżonek, którzy patrzy na Keishę z pożądaniem, a ona też na zbyt wiele wobec jego osoby sobie pozwala. Marcie czuje się zagrożona i traci grunt pod nogami. Co jest w stanie zrobić zdesperowana kobieta by nie stracić tego, co osiągnęła? Do czego się posunie by zachować swój status? 

"Ta druga" jest wyjątkowa i bardzo, ale to bardzo elektryzuje. Jej Autorka weszła niezwykle głęboko w czeluści kobiecej psychiki by ukazać skomplikowane meandry natury jakimi rządzi się piękna i słaba płeć. Tak, to prawda, że my kobiety potrafimy wiele, jesteśmy bardzo zdeterminowane i silne gdy mobilizuje nas jakiś cel, gdy czegoś naprawdę chcemy, gdy na czymś nam ogromnie zależy.
 Sporymi atutami tego tytułu jest klimat, stopniowe potęgowanie napięcia, tajemnice i sekrety, wplecenie wątku Wudu oraz ciekawie poprowadzona akcja, która mimo, że nie toczy się bardzo szybko przyciąga do czytania niczym magnes. Ta publikacja to soczysty mix thrillera, romansu, erotyku, książki psychologicznej i powieści obyczajowej. Każda z wykreowanych postaci jest specyficzna, wielowymiarowa, inna i wyrazista. Każdy bohater prowadzi w książce swoją grę, każdy gra do własnej bramki. Smaku dodaje rywalizacja dwóch kobiet, które wywodzą się z tego samego środowiska, powinny więc skupić się na tym co je łączy, na podobieństwach. Niestety, ich relację naznacza przede wszystkim rywalizacja i walka. 
Książka bardzo mi się spodobała. Nie ma w niej tylko ostrej literatury akcji, pościgów i morza grozy. Jest bitwa dusz i charakterów, jest intryga, jest miejsce na mroczne sekrety, które sprawiają, że atmosfera gęstnieje do granic możliwości. 
Idealna lektura dla spragnionych emocji i wyrafinowanej gry charakterów. Polecam zwłaszcza tym, którzy lubią oryginalne rozwiązania w powieściach. Będziecie się dobrze bawić. 


piątek, 4 lutego 2022

Wojciech Chamier-Gliszczyński "Dawki fantomowe"

 



Wydawnictwo WAB
data wydania 2022
stron 176
ISBN 978-83-2809-612-7

Tożsamość nie jest dana nam raz na zawsze

Tylko pozornie wydaje nam się, że ona jest jak cień. Cień, który jest z nami zawsze, od początku do końca. Zmienia się, rośnie i maleje, ale jest. Z naszą tożsamością jest jednak inaczej. Ona z nami bywa, niekiedy na zawsze, ale zdarza się, że ją tracimy, czasem bezpowrotnie, czasem znajdujemy ją ponownie, ale ona bywa już inna, zmieniona. 

"Dawki fantomowe" to właśnie książka o poszukiwaniu i traceniu tożsamości. To kolejna pozycja w tak lubianej przeze mnie serii Archipelagi, która składa się z książek nietuzinkowych, ambitnych, wymownych i niesztampowych. Pozornie, ale stwierdzam to i po jej lekturze, w jej fabule panuje potworny bałagan. Chaos, brak w niej kolejności, wiele wydaje się dziełem przypadku. Jestem jednak pewna, że jest to jak najbardziej efekt zamierzony, bo życie ludzkie to tak naprawdę splot różnych dni, nastrojów, wydarzeń, na które mamy bądź kompletnie nie mamy wpływu. Najbardziej zaś zagadkową rzeczą jest ludzka psychika, która z jednej strony podlega schematom, z drugiej bywa nieobliczalna i całkowicie nieposkromiona. 

Irena, młoda kobieta, trafia jako stażystka do szpitala psychiatrycznego którym kieruje wielka sława - Ludwik Strauss. Geniusz, dyrektor, autor podręczników, najwyższej klasy fachowiec, mentor, guru, osobistość zawodowa, ale i mężczyzna. Z podziwem patrzy na niego wiele kobiet. Ba, można powiedzieć, że są one zapatrzone w niego jak w obrazek. On jednak wybiera na swoją żonę właśnie Irenę, która trafia też pod skrzydła jego matki. Między małżonkami jest spora różnica wieku. Z biegiem lat ona robi karierę, rodzą się im dzieci, dzień mija po dniu i nadchodzi powoli starość. Ludwik siłą rzeczy w jej objęcia trafia pierwszy. W swoje objęcia obejmuje go choroba, która zabiera mu światłość umysłu, która sięga po jego tożsamość...

"Dawki fantomowe" to książka niezwykła, która mieni się niczym barwny kalejdoskop. Jest w niej bardzo wiele realnego życia, ale i groteski, humoru, zwyczajnych problemów i ludzkich dylematów, które są wpisane w sposób naturalny w ludzką egzystencję. Lektura nie nuży, a wielokrotnie zaskakuje. To obraz małżeństwa, które opiera się na podobnym gruncie zawodowym, ale i portret pary z dużą różnicą wieku. To obraz polskiego środowiska zawodowego w dziedzinie psychiatrii w czasach PRL-u, to też historia miłości, zatracania się w sobie i partnerze, zmian i odnajdywania się od nowa w innym outficie.
 
Książka pokazuje, że świat nie jest czarno biały, że ulega zmianom, podlega modom i coraz to nowym kanonom. My, żyjąc w nim, musimy starać się za nim biec i nie dać się wytrącić z rytmu życia. Gdy odstajemy bezpowrotnie starzejemy się i zmierzamy ku innej rzeczywistości.
Nie ukrywam, że to nie była łatwa, a wymagająca lektura. Była ciekawa i zaskakująca, powiedzieć o niej nieobliczalna też nie będzie przesadą. Książka w trakcie czytania mocno skupiała moją uwagę, intrygowała, kluczyła torami, które miałam wrażenie, że prowadzą w ślepą uliczkę, gdzieś na nieodkryte manowce ludzkiej psychiki. 
Ta publikacja to też spojrzenie na układ kobieta - mężczyzna, mentor - uczennica, mąż i biegnąca ku niezależności żona, która także z sukcesem wspina się po szczeblach zawodowej kariery. I to jest jej wielki atut, bo pokazuje błyskotliwie to, co nas spotyka, ale czyni to w sposób wielce oryginalny. 
Świetna, ambitna, nietypowa propozycja dla spragnionych nietypowej prozy na doskonałym poziomie. Bardzo polecam i rekomenduję.  



wtorek, 18 maja 2021

Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik "Seksualne życie Polaków"

 



Wydawnictwo WAB
data premiery 2 czerwca 2021
stron 256
ISBN 978-83-2808-891-7

Współczesny Polaków portret seksualny

Rewolucja seksualna w Polsce stała się faktem. Możemy temu przeczyć, ale obecne młode pokolenie inaczej podchodzi do sfery intymnej niż ich rodzice i dziadkowe. Seks przestał być tematem tabu. Mówimy o nim dużo i odważnie. Można śmiało powiedzieć, że w tym aspekcie, w tej sferze życia dogoniliśmy Europę bardziej niż w sferze gospodarczej. Oczywiście znajdą się osoby które będą lekturą książki "Seksualne życie Polaków" zgorszone i zbulwersowane, jednak przeczenie, że pewne zjawiska nie funkcjonują w polskiej sferze erotycznej mijałoby się z prawdą. 
Miałam okazję poznać tę publikację jeszcze przed premierą. Byłam jej ciekawa. Lektura okazała się nieco inna niż się spodziewałam, ale i też za wiele od moich wyobrażeń nie odbiegła. 

Jej Autorzy pokazali różna oblicza seksu jakie funkcjonują obok siebie. Większość z nich jest odważna, może dla pewnych osób nietuzinkowa, ale nie możemy zaprzeczyć, że ich amatorzy nie robią tego czy tamtego. Dziś seks Polaków nie ogranicza się już tylko do ich sypialni. Można powiedzieć, że seks jedną nogą wyszedł z sypialnianego podziemia i wkroczył w miejsca bardziej otwarte i publiczne. Łono natury, kluby, sfera interaktywna też są punktami gdzie seks się uprawia. Wielu Polaków zaczęło otwarcie przyznawać się do swoich upodobań i szukać ich spełnienia. Odwagi dodaje wielu osobom przestrzeń wirtualna.  Czaty, pokazy za pomocą kamerek internetowych, fora zachęcają by spełniać swoje fantazje. W Polsce coraz prężniej zaczęły funkcjonować seks shopy. Klienci odważniej robią w nich zakupy, wzbogacają swoje życie intymne gadżetami. 

Autorzy pisząc o polskim współczesnym seksie pokazują odważnie jego nietypowe oblicza. Wychodząc z założenia, że nic co ludzkie nie jest obce zapraszają na wycieczkę do klubu swingerskiego czy studia BDSM. Przedstawiają pracę osób prowadzących transmisje on line oraz zasady funkcjonowania polskiego porno biznesu. W stosunku do zagranicznych realiów on dopiero dojrzewa i raczkuje, ale jest i się rozwija. Na kartach publikacji znajdziecie dość obszerny wywiad z polską gwiazdą porno biznesu - mężczyzną, który po ukończeniu szkoły aktorskiej pracuje w branży i filmowej i porno. 

Ta książka zdecydowanie łamie wiele tematów tabu i potwierdza różne zjawiska, które w Polsce od pewnego czasu funkcjonują. Odważnymi słowami pokazuje rodzime realia, które z jednej strony część osób gorszą, ale i części dają odwagę ujawniania swoich marzeń i preferencji. Za zasłoną wstydu w sypialniach Polaków  i nie tylko w nich wiele się dzieje, a ludzie odkrywają swoje zachcianki i preferencje. Postęp edukacyjny trwa, a młode pokolenia stają się całkowicie inne od tych sprzed kilkudziesięciu lat. 

To nie jest sztampowa lektura, którą ograniczają sztywne ramy. Czyta się ją z zaciekawieniem, ale nie jest ona też zbyt łatwa w odbiorze. Wymaga skupienia na tekście, otwartości na różne warianty w sferze seksu. Autorzy nie szukają jednak taniej sensacji, co uważam za ogromny plus tej książki. Chcą jedynie przedstawić prawdziwe oblicze stanu faktycznego, który na pewno jest zjawiskiem ciekawym socjologicznie. Lekturę polecam, choć jestem przekonana, że jedni czytelnicy będą bili Autorom brawa, a inni mocno ich skrytykują. 



poniedziałek, 16 marca 2020

Lily Graham "Dziecko z Auschwitz"



Wydawnictwo WAB
data wydania marzec 2020
stron 316
ISBN 978-83-280-7679-2

Urodzona w Auschwitz

Auschwitz - miejsce kaźni, zagłady, zbrodni, piekło na ziemi dla nielicznych było miejscem urodzenia. Większość dzieci, które przyszły tam na świat nie przeżyła. Były albo od razu mordowane, albo służyły jako materiał do eksperymentów medycznych. Tylko nielicznym, jak bohaterce powieści Lily Graham udało się ocalić małe, niewinne życie. Lektura, która odbiła pieczęć na moim sercu inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Gdy ją czytałam czułam się ogromnie wzruszona, emocjonalnie rozbita, nie byłam w stanie ukryć łez. 

Wszystko w tej książce jest wybitne. Od okładki począwszy. Jej szata kolorystyczna, jej wymowa! Ten lecący niewinny, mały ptak na tle bezkresu obozu. Wybijający się w powietrze, ku wolności z czeluści samego piekła. 
To jedna z najpiękniejszych książek jakie przeczytałam. Nie używam tego stwierdzenia często i bezzasadnie. Tym samym apeluję by zanurzyć się w jej lekturze, by dostrzec co w życiu jest istotne, a co niepotrzebnie zaprząta nam czas, energię i siły. 

Eva Adami jako osoba pochodzenia żydowskiego trafia do Auschwitz. Pociąg przywozi ją do tego miejsca w 1942 roku. Wcześniej była w innym obozie, w Terezinie, który bardziej funkcjonował jako getto i obóz przejściowy. Tam warunki były lepsze, w Auschwitz zaczyna się prawdziwa gehenna i golgota. Śmierć staje się czymś oczywistym, bliskim, codziennym. Walka o przetrwanie każdego kolejnego dnia to coś normalnego. Głód, choroby, nadludzka praca, złe warunki bytowe i sanitarne, tęsknota za bliskimi, umieranie nadziei... I nagle promyk szczęścia... Spotkanie, które wydawało się niemożliwe...

"Dziecko z Auschwitz" to powieść o przetrwaniu. O umieraniu i rodzeniu się nadziei. O miłości i śmierci człowieczeństwa, o przyjaźni i życiu, które czasem tak bardzo wypróbowuje i stawia ogromnie wysoko poprzeczkę. Wymaga zdaniu trudnego egzaminu.
Ta opowieść pełna emocji, pełna tragedii od samego początku chwyciła mnie za serce. Wręcz się w nie wryła. 
Czytałam, płakałam, odkładałam i wracałam do niej. Jeśli mnie niekiedy trudno było ją czytać, to jakże ciężko było żyć w jej realiach! Non stop budziło się i brzmiało w głowie pytanie - dlaczego w tamtym okresie ludzkość upadła tak nisko, człowiek stał się katem i uosobieniem zła? 
Czy szaleństwo jednostki usprawiedliwia innych? Czy sumienie można wyłączyć czy uśpić?
Eva stała się dla mnie kimś ważnym, wielką bohaterką, kobietą godną miana niepokonanej. 
Byłam pełna podziwu dla jej postawy, odwagi, zachowania. 

Autorka o sprawach trudnych, strasznych napisała wybitnie, nie użyła patosu, raczej postawiła na prostotę, która niezwykle czytelnie przemawia, która wyraziście głosi niezakłamaną prawdę o tamtym miejscu, czasach i ludziach, którzy znaleźli się w otchłani zła. 
W tej książce wszystko ma swoją symbolikę, swój wymiar, jest potrzebne by nie zakłamać obrazu miejsca kaźni. 
Tekst czyta się szybko, a treść długo zostaje w głowie, długo mówi do nas gdzieś w głębi duszy. 

"Życie nie czeka (), aż będziemy gotowi. Zwykle rzuca nas na głęboką wodę i zmusza do pływania. Niezależnie od tego, jak się czujemy." (str.6).
Eva swój egzamin, swoją próbę zdała najlepiej jak mogła. Na zawsze zapamiętam jej sylwetkę, jej postawę, jej wybory. 

Ostatnio na rynku ukazało się wiele książek z tematyki wojenno-obozowej. Ta pióra Lily Graham zdecydowanie się wyróżnia. Z serca polecam jej lekturę. Naprawdę warto. 



wtorek, 7 stycznia 2020

Joanna Dubler "Dobre ciastko"





Wydawnictwo Lipstick Books
data premiery 15 stycznia 2020
stron 336
ISBN 978-83-2807-600-6

By być szczęśliwym trzeba wiedzieć czego się w życiu chce

Ze świecą szukać na świecie kobiety, która nie chce być szczęśliwa. Oczywiście nie każda z nas taka jest. Wiele z nas tego szczęścia szuka. Szuka swojej drogi, swego miejsca, swego powołania, swojej drugiej połówki. Trudno jednak znaleźć jakikolwiek z tych celów, gdy nie ma się skonkretyzowanego zdania, jak ów cel ma wyglądać. Jaki ma mieć cechy, jakie ma mieć priorytety, jakie stawiamy sobie wobec niego wymagania. Jednym słowem niezdecydowane są skazane na porażkę lub błądzenie bez celów. Motanie się w labiryncie życia bez konkretu dokąd chce się dotrzeć i co znaleźć. 

Joanna Dubler w swojej debiutanckiej powieści opisała dzieje pewnej kobiety, która dobiega już trzydziestki. Skończyła prawo, pracuje, choć praca nie daje jej zadowolenia, spełnienia i satysfakcji. Ma partnera i niby jest w udanym związku, ale to tylko powierzchownie tak ładnie wygląda. Konrad nie jest w pełni szczęśliwy z Zuzią, bo ta nie spełnia jego wszystkich seksualnych zachcianek. I nagle trach, para się rozstaje, a Zuzia wraca pod skrzydła rodziców i musi zacząć budować swój świat od nowa. Zamiast ślubu nasza bohaterka musi ułożyć swoją dorosłość od nowa. Tylko ona sama nie bardzo wie czego chce...

Zawsze gdy rozpoczynam lekturę debiutu mam wolny umysł. Nie mam określonych oczekiwań, nie wiem, czego po książce się spodziewać. No i zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego Autor/Autorka napisała daną książkę. Co chciał/ła nią przekazać, co czytelnikom uświadomić, na co zwrócić uwagę. Bo wierzę, że każdy tytuł powstał po coś, że najpierw nim zostało nakreślone pierwsze słowo narodziła się jakaś idea. 

Jak podobało mi się "Dobre ciastko" i po co ta książka powstała? Otóż opis przygotował mnie na coś innego, a powieść okazała się nie taka jak się spodziewałam. Bo moim zdaniem to nie był soczysty erotyk, ale książka o szukaniu siebie i kobiecie, która w pewnym sensie reprezentuje współczesne pokolenie młodych dojrzałych i niedojrzałych w jednym. Zuzia nie jest głupia, skończyła wymagający kierunek studiów. Wprawdzie nie dostała się na aplikację, ale nie jest pozbawiona inteligencji. Brak jej jednak takiej zwyczajnej życiowej dojrzałości, którą w tym wieku powinna już mieć. Jej rozwój stoi na etapie niezdecydowanej nastolatki. Trochę w tym winy jej rodziców, którzy chcą w pełni organizować jej życie, mieć nad nim kontrolę. Zuzia intryguje. Czasem wkurza, sama nie wie czego chce. Tak jest w życiu uczuciowym, tak jest w życiu zawodowym. Brakuje jej wrzucenia na głębokie wody, brakuje wstrząsu, który jej uświadomi jak życie i te fajne młode lata uciekają jej w dal, przeciekają jej przez palce. 
Pod kątem jaki wspomniałam wyżej książka jest ciekawa, z intrygującą kobietą na pierwszym planie. Jako erotyk nie przypadła mi do gustu. Nie rozpala, nie intryguje. 
Nad stylem, nad piórem Autorka musi jeszcze popracować, dojrzeć, dopracować pewne elementy. 
Tak czasem jest, że chwytając jakąś powieść odkrywamy inne jej oblicze. Inne niż głoszą rekomendacje, niż sugeruje opis. Tak właśnie u mnie było z debiutem Joanny Dubler. Oczywiście każdy z Was może inaczej odebrać ten tytuł. Moja opinia jest szczera i wiem, że pewnie bardzo nietypowa. Być może dlatego, że dużo czytam i potrafię nietuzinkowo patrzeć na lektury. 

czwartek, 30 sierpnia 2018

Sofia Lundberg "Czerwony notes"



Wydawnictwo WAB
data premiery 5 września 2018
stron 336
ISBN 978-83-2805-831-6

Stara miłość nie rdzewieje. Naprawdę!!!

Wybitna, genialna, wspaniała i wprawiająca w zachwyt. Taka, której nie zapomnę. Te słowa nasuwają mi się jako pierwsze odnośnie książki, która wprawiła mnie w niekłamany zachwyt i rzuciła na kolana. Gdyby wszystkie książki były tak rewelacyjne jak "Czerwony notes" czytanie byłoby pasją ogółu społeczeństwa, przed księgarniami stałby kolejki, a książki rozchodziłby się jak świeże bułeczki. Dlaczego tak mocno pokochałam tę powieść? Już wyjaśniam, ale najpierw pozwolę sobie wprowadzić Was w fabułę tego tytułu.

Dorris ma 96 lat, jest Szwedką i mieszka w Sztokholmie. Jest u kresu życia, które było barwne i przyniosło jej trochę szczęścia, masę różnych doświadczeń i przeżyć oraz sporo łez. Jej jedyną krewną jest cioteczna wnuczka, która mieszka w Stanach. Staruszka rozmawia z nią przez skype'a. 
Gdy Doris była mała otrzymała od ojca pewien prezent. Był to czerwony notes pięknie oprawiony w skórę. Na jego kartach zapisywała imiona i nazwiska, adresy i telefony osób, które odegrały w jej życiu ważną rolę. Gdy Doris czuje, że jej ziemska droga kończy się chce by ów notes znalazł się w posiadaniu Jenny, by ta poznała pewne rodzinne sekrety i losy swojej ciotecznej babci...

"Czerwony notes" to powieść, która od pierwszych stron pobiła moje serce. Znalazłam w niej historię, która mnie mocno wzruszyła i wycisnęła z oczu łzy. Losy Doris są bardzo burzliwe i smutne. Wcześnie osierocona w wieku 13 lat żegna dzieciństwo. Bieda wypędza ją z domu do pracy w charakterze służącej. Świat do którego trafia jest wymagający i bezlitosny. Pracodawczyni wymaga dokładności, pracowitości i miewa humory. Mimo tego jest osobą, która otwiera nastolatce drzwi do wielkiego świata. To dzięki niej Doris zamieszkuje w Paryżu i staje się modelką. Los tuła ją po świecie i daje poznać smak goryczy, odrzucenia, porażki. Miłość nie okazuje się szczęśliwą, a spotkani ludzie niekiedy mocno i skutecznie ją ranią. Dzięki czerwonemu notesowi poznajemy świat sprzed wielu lat, ludzi, którzy już prawie wszyscy odeszli do wieczności i wydarzenia historyczne oczami kobiety, która jest niczym łupina na oceanie, niczym liść niesiony przez wiatr. 
Czytałam tę powieść mimo zmęczenia, mimo tego, że znużony organizm domagał się snu. Fabuła i losy głównej bohaterki były najważniejsze.

"Czerwony notes" to książka skłaniająca do refleksji nad życiem i przemijaniem, ale też na tym, co po nas pozostaje gdy odejdziemy. Autorka umiejętnie podejmuje trudne tematy i pisze o nich z wyczuciem oraz szacunkiem. Ocierałam łzy i uczyłam się, że w życiu ważna jest każda chwila. Bo to właśnie z nich składa się życie, które jest podróżą niezwykłą, czasem trudną, ale zawsze jedyną i niepowtarzalną. Gorąco polecam przeczytanie tej wybitnej lektury. To książka, którą musicie poznać. Jest tego warta. Gwarantuję, że ten tytuł Was nie zawiedzie. 

poniedziałek, 2 lipca 2018

Barbara Sęk "Nowakowie. Kruchy fundament"


Wydawnictwo WAB
data wydania 2018
stron 560
ISBN 978-83-2805-222-2

Zdrada jest dynamitem, który niszczy rodzinne szczęście


Nowakowie to tylko na pozór przykładna, wzorcowa rodzina w której wszystkie trybiki funkcjonują poprawnie. Małgorzata i Krzysztof sakramentalne „tak” powiedzieli sobie dwadzieścia lat temu. Do ołtarza nie poprowadziła ich miłość, a odpowiedzialność. Wszystkiemu była winna jedna namiętna noc, której owocem była ciąża młodej dziewczyny. Krzysztof stanął na wysokości zadania i stał się głową rodziny. Z pomocą rodziców stworzył żonie możliwość studiowania i stabilizację finansową. Po przyjściu na świat pierworodnego syna nie było łatwo, ale młodzi Nowakowie przeprowadzili się na swoje i urządzili wspólnie piękny dom. To nie było idealne małżeństwo, bywały trudne i kryzysowe chwile, ale kolejne ciąże trzymały parę mocnym węzłem. Mimo braku trosk materialnych zabrakło jednak namiętności, emocji i mocnego bicia serca. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia uwagę wziętego adwokata przykuła atrakcyjna kobieta w prawniczej todze, która stała się członkiem zespołu Krzysztofa i jego ojca. Burzliwy romans miewał lepsze i gorsze chwile. Krzysztof i jego kochanka, Monika, rozstawali się i schodzili. Coś tajemniczego ciągnęło ich ku sobie. Podwójne życie męczyło, ale i dostarczało wielu namiętnych chwil. Krzysztof czuł się niczym oplątany siecią, z której nie można się wyzwolić. Pewnego dnia jego romans odkryła Małgorzata. Oszukana żona postanowiła udawać, że nic złego się nie stało i zatrzymać niewiernego męża kolejną ciążą. Dało to jednak krótkotrwały efekt i Monika znów znalazła się w objęciach adwokata. Pewnego wrześniowego dnia o niewierności ojca dowiedziały się przypadkiem jego dzieci... Czy ten fakt zmieni całą sytuację? Czy Krzysztof definitywnie zakończy związek z tą trzecią czy może wybierze życie u jej boku? Czy rodzina Nowaków przetrwa ten poważny kryzys czy rozsypie się w pył?
„Nowakowie. Kruchy fundament” to pierwsza część trylogii, która pokazuje rozpad rodziny i zachowania poszczególnych jej członków w kryzysowym momencie. W tym duecie każde z małżonków jest winne i każde przyczynia się do zaistniałej sytuacji. Rodzina pozornie idealna to nic innego jak pajęczyna pozorów, w której cenę za błędy dorosłych płacą dzieci. Dzieci, dla których tata jest przyjacielem, ideałem i autorytetem. Tata, którego kochają, którego mają za wzór zostaje przyłapany na gorącym uczynku. Nie bez winy jest i ich matka, która traktuje życie w sposób zbyt uproszczony. Małgosia mimo odkrycia podwójnego życia partnera zamiata sytuację pod dywan. Bo tak łatwiej, wygodniej i prościej. Metodą na dalsze wygodne życie jest dla niej kolejne dziecko. Jako przyszła matka nie myśli o jego dobru, tylko egoistycznie chce prowadzić grę „udane stadło rodzinne” dalej.
Ta lektura dostarczyła mi naprawdę wiele emocji, a czytając miałam nie raz ochotę krzyknąć na jej bohaterów, by spojrzeli prawdzie w twarz i skończyli niezbyt ambitne przedstawienie. Autorka w fabule pokazuje inne, mniej oczywiste dla wielu oblicze patologii, która dotyka także i majętnych, wykształconych ludzi, którzy wskutek błędów, ambicji i braku odwagi oraz dojrzałości na własne życzenie przekraczają bramy piekła, ciągnąc za sobą swoich bliskich. Atutem powieści jest ogromny realizm przedstawionej sytuacji, która wyraziście przemawia do czytelnika i solidnie edukuje, by nie żyć na fundamencie pozorów, w matni kłamstw i tajemnic. Język jakim napisana jest książka jest dość specyficzny i momentami nie bywa łatwy. Z tytułu płynie morał, że szczęścia nie zbuduje się na kłamstwie, że odpowiedzialność nie zastąpi uczucia. Barbara Sęk pisze odważnie i dobitnie, nie waha się nadać rys charakterom wykreowanych postaci a tym samym przyciąga czytelnika do treści, która zabarwiona jest samym życiem. Książka jest bardzo dobrze napisana i czyta się na jednym wdechu. Oby drugi tom tej serii ukazał się jak najszybciej. Z pewnością po niego sięgnę.


środa, 17 stycznia 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska "Ogród Zuzanny"

x


Wydawnictwo WAB
data premiery 31 stycznia 2018
stron 416
ISBN 978-83-2805-035-8

Kwiaty mówią choć nie mają ust

Zima jest piękną porą roku i ją lubię, ale ma jedną wadę. W czasie jej trwania nie kwitną kwiaty, a ogrody, łąki i lasy zamierają pod całunem śniegu. Brakuje pięknych, naturalnych zapachów za którymi tęsknię. I chyba właśnie dlatego sięgnęłam po książkę "Ogród Zuzanny". Lektura okazała się nader interesująca i bardzo przypadła mi do gustu. Wizyta w kwitnącym ogrodzie i poznanie sympatycznych bohaterów to idealne zajęcie na ciemny, chłodny i długi zimowy wieczór. 

W miejscowości Stara Leśna gdzieś na Mazowszu w starym, drewnianym domu zwanym Kurzą Stopką mieszkają panie Czaplicz. Cecylia nestorka rodu ma 90 lat i świetną kondycję oraz pamięć. Jej córka Krystyna jest zdecydowanie mniej pogodna i otwarta na świat. Wnuczka Zuzanna pracuje jako projektantka ogrodów i samotnie wychowuje syna Wojtka. Cecylia pochodzi z Kresów. Za swoją krainą dzieciństwa bardzo tęskni. Tam był jej dom, tam przeżyła swoją pierwszą miłość do Daniły, tam w ogrodzie zasadziła wspólnie z ukochanym pewien kwiat. 
Zuzanna otrzymuje od szefa zlecenie urządzenia ogrodu otaczającego willę Jolancin, którą nabył nie kto inny jak Adam - jej studencka miłość.Czy spotkanie po latach na nowo ożywi młodzieńcze uczucie? 

Jeśli chcesz zagościć w uroczym świecie w którym mówią nie tylko ludzie, ale i kwiaty to gorąco polecam lekturę książki, która jest oryginalna i bardzo ciepła. Otula swoim klimatem i uroczo pachnie - bukietem kwiatów i pękami ziół, a w te aromaty wkrada się zapach pieczonych ciast i innych słodkości. 
"Ogród Zuzanny" to tytuł bardzo relaksujący, uczulający na piękno natury i napawający pozytywną energią. Udowadniający, że miłość jest krucha i trzeba o nią dbać a czasem walczyć. Jej wrogiem są niedomówienia i zbyt gwałtowne gesty, które mogą zamknąć drogę ku szczęściu. 
To, co urzekło mnie w książce to sentyment do przeszłości i traktowanie wspomnień jak coś niezwykle cennego, wyjątkowego, jako coś, co stanowi nasz skarb. Wielką przyjemnością było towarzyszenie Cecylii i jej wnuczce w podróży do rodzinnych korzeni na Kresy. Właśnie te kresowe pierwiastki dodają powieści nadzwyczajnego uroku. Ciekawie wprowadzona jest postać Jurka.
Czytając czuje się częścią dobrej i pełnej empatii rzeczywistości w której zdecydowanie króluje dobro i pozytywne relacje. Treść lektury jest mocno okraszona humorem i utrzymana w lekkim stylu. Opisane scenki rodzą często uśmiech na twarzy, a samo czytanie relaksuje i wprawia w dobry nastrój. Mocną stroną prozy Autorek są opisy, stworzenie pozytywnych miejsc, a także wesołe dialogi i zabawne sytuacje. 
"Ogród Zuzanny" to książka o miłości, przyjaźni i odkrywaniu sekretów z przeszłości. To tytuł o wybaczaniu i porywach serca. To powieść o prawdziwym życiu, które niesie dobre i złe zdarzenia  ujęta w solidne ramy i napisana z pomysłem. Jej lekturę gorąco polecam i życzę miłego czytania. 

poniedziałek, 21 lipca 2014

Mirosław Tomaszewski "Marynarka"

Wydawnictwo WAB
data wydania 2013
stron 256
ISBN 978-83-7747-974-2
strona internetowa Autora 
http://www.tomaszewski.edumuz.pl/wordpress/
Niezwykła marynarka
Uwielbiam czytać powieści w których fabułę mocno wpisuje się historia. Zagłębiając się w lekturze wydaje mi się wtedy, że zdarzenia opisane w książce miały miejsce naprawdę, że historia je uwiarygodnia. Powieść Mirosława Tomaszewskiego jest właśnie taką książką. Jej akcja rozgrywa się w większości w 2005 roku, ale i cofa się do roku 1970, kiedy to na polskim Wybrzeżu miały miejsce tragiczne wydarzenia. Doszło do zabicia niewinnych osób strzałami z ostrej amunicji. To nie był przypadek, ale świadomie zaplanowana akcja. Jednym z zabitych był ojciec jednego z głównych bohaterów książki - Adama, byłego muzyka punkowej kapeli. Zgon ojca położył się w pewnym stopniu cieniem na jego życiu. Po latach na światło dzienne wyszły sensacyjne fakty, które w znaczący sposób zmieniły życie dorosłego już mężczyzny. 
Trójmiasto jak cała Polska na początku kwietnia 2005 roku oblekło się żałobą po śmierci Jana Pawła II. W tym samym czasie córka bogatego biznesmena Karola Jarczewskiego miała wypadek samochodowy. Ledwie uszła z życiem. Jej ojciec drżał o życie ukochanej jedynaczki. Niezbyt poprawiło to jego stosunki z zięciem Witoldem, który ani nie przypadł mu do gustu, ani nie był idealnym mężem. W tym samym czasie Adam stracił kolejną pracę i nagle los zaczął mu sprzyjać. Dostał niezwykle ciekawą propozycję zawodową, podobnie jak pewna sympatyczna dziennikarka lokalnej gazety przed którą pojawiła się wyjątkowa szansa. Nina otrzymała ambitne zadanie i poznała ciekawego mężczyznę...
Jeśli jesteście ciekawi losów wymienionych wyżej postaci zapraszam do lektury. Ta książka zrobiła na mnie spore wrażenie. I choć nie jest zbyt gruba czytałam ją dość długo. Bo zagłębiając się w życie opisanych przez Autora postaci nagle zapragnęłam nie tylko dowiedzieć się co ich w życiu spotkało, ale i sięgnęłam do źródeł historycznych. Odrobiłam ciekawą lekcję historii. Poczytałam o wydarzeniach do których nawiązuje fabuła książki. Znacznie pogłębiłam wiedzę nabytą z podręczników szkolnych. To było niesamowite doświadczenie. I tak książkę czytałam blisko tydzień, ale za to dowiedziałam się o wiele więcej o czasach, które poprzedzały moje narodziny. O bolesnych wydarzeniach w najnowszej historii Polski. O dramacie i ofiar i katów. Bo po przeczytaniu jestem mocno przekonana, że cenę za te wydarzenia poniosły obie strony stojące po przeciwnych stronach barykady. 
Książka jest ciekawa i dobrze mi się ją czytało. Może z początku miałam wrażenie lekkiego chaosu, ale ono szybko ustąpiło. "Marynarka" to powieść z wielowątkową fabułą i dynamiczną akcją. To książka, która moim zdaniem daje świetnie odczuć klimat PRL-u i tamtych wydarzeń. To zarazem ciekawie napisana powieść obyczajowa z barwnie stworzonymi psychologicznymi portretami głównych postaci. To lektura z przesłaniem, że pieniądze to nie wszystko i szczęścia one same w sobie nie dają. Ta publikacja z pewnością w ciekawy sposób przekazuje młodemu pokoleniu to, co miało miejsce w młodości ich rodziców. Świetnie kreśli obraz smutnej rzeczywistości totalitarnego systemu, w którym brat zmuszony jest użyć broni i strzelać do brata. Czytając mamy okazję poznać procesy ogłupiania tych, którzy nosili mundury i zaznajomić się z metodami stosowanymi wobec tych, którzy postawili na opór i noszenie oporników w swetrach czy marynarkach. Nieco rozczarowało mnie zakończenie, zabrakło mi w nim mocnego akcentu, czegoś trudnego do przewidzenia. Powieść oceniam na ocenę bardzo dobrą. Doceniam kunszt splotu fikcji i historii. To moim zdaniem największy atut tej książki. Spragnionym nietuzinkowej lektury i miłośnikom historii współczesnej polecam. 

środa, 31 lipca 2013

Barbara Kosmowska "Ukrainka"


Wydawnictwo WAB
data wydania czerwiec 2013
stron 326
ISBN 978-83-7414-741-5
 
By spełniły się marzenia
 
Emigracja zarobkowa to dość popularne zjawisko w biedniejszej części Europy. Gdy wykształcenie i dyplom nie dają perspektyw na lepsze jutro, gdy szerzy się bezrobocie, albo praca przynosi marne dochody wielu ludzi decyduje się na wyjazd. Nie dziwię się takim osobom, absolutnie ich nie krytykuję, a wręcz podziwiam. To wcale nie łatwe porzucić rodzinne gniazdo oraz bliskich i udać się w nieznane do obcego państwa, gdzie wprawdzie czeka praca lepiej płatna, ale zwykle jest to ciężka fizyczna harówka poniżej zdobytych kwalifikacji. W zamian za pot i tęsknotę można oczekiwać, że za kilka lat konto pozwoli na kupno mieszkania, zbudowanie wymarzonego domu czy nabycie samochodu. Ale do tego daleka droga. Droga pełna zakrętów, poniżeń, upokorzeń, setek godzin ciężkiej pracy.
Los emigrantki wybrała główna bohaterka najnowszej powieści Barbary Kosmowskiej, autorki mi znanej i lubianej za takie książki jak „Teren prywatny” czy „Niebieski autobus”. Od razu dodam, że „Ukrainka” to powieść nieco inna. Bardzo realna, bardzo osobista, którą doceniam za kilka atutów.
Tytułowa bohaterka to młoda i zdolna dziewczyna pochodząca z miasta Drohobycz. Iwanka jest doskonałą wilonczelistką. Niestety to za mało, by spełniły się jej marzenia. Dlatego chce wyjechać do Polski, podążyć śladem swojego ukochanego Mykoły, który już jakiś czas przebywa w Warszawie. Wszystko po to, by zakochana para za kilka lat mogła cieszyć się życiem w wymarzonym gniazdku. Iwanka jest bardzo zakochana i wsiadając do pociągu mocno wierzy, że jej i Mykole się uda, że wspólny wyjazd nic nie zmieni w ich relacjach i uczuciach. Jednak życie zaczyna pisać już nie tak bajkowy scenariusz. Początki bywają trudne. Dziewczyna jest zaskoczona, zdezorientowana, zagubiona. Wszystko jest inne, nowe i takie nieoswojone. Mimo to dziewczyna świata nie widzi poza ukochanym, który jednak nieco się zmienia.
Iwanka jest dla mnie symbolem tysięcy kobiet, które wyjeżdżają za chlebem na obczyznę. W zamian za ciężką pracę nie zawsze doczekują się pochwały i szacunku. Wielu ich pracodawców traktuje je jak maszyny, jak roboty do wykonywania pracy. Uważa, że są istotami niższej kategorii, które można bez skrupułów wykorzystać. Czy to jest w porządku? Czy takie zachowanie nie świadczy o utracie w pewnym stopniu pełni człowieczeństwa? Książka bardzo mnie wzruszyła. Ocierałam łzy i zastanawiałam się co takiego zrobiła ta skromna i dobroduszna dziewczyna, że tak źle ją traktowano, że ukochany stracił dla niej pełnię serca.
Autorka bardzo pięknie i prawdziwie wyrysowała sylwetkę tytułowej bohaterki. Mam chyba o tym prawo sądzić tym bardziej, że sama mieszkam w mieście przygranicznym i często w okolicach dworców widuję takie „Iwanki” podążające do pracy w Polsce. Widzę na ich twarzach te same uczucia, które Autorka opisała w powieści. Wielkie brawa należą się Pani Basi, za tak realne i zgodne z prawdą wyrysowanie tejże postaci. „Ukrainka” to również książka o dwóch światach. Tym polskim, stolicowym, nowoczesnym, który bliski jest Zachodowi i tym rodzinnym narzeczonej Mykoły i jego samego, który jakby zatrzymał się w pędzie ku przyszłości. Te rzeczywistości są inne, bo inne obowiązują w nim realia, inne wzorce. Ta książka to także powieść o kobietach. Przez jej kartki przewija się cała gama żeńskich postaci, które diametralnie się od siebie różną. Iwanka jest młoda, ale i szczera dobroduszna, prostolinijna. Agata to zagubiona żona bogatego męża, która nie potrafi być szczęśliwa. Pogubiła się w życiu, trafiła na fałszywą przyjaciółkę, która jest wilkiem w owczej skórze. Nie sposób nie wspomnieć o babci Łesi, o matkach Iwanki i Mykoły, o „Wielkiej Pani” - pierwszej pracodawczyni tytułowej Ukrainki.
„Ukrainka” to książka o marzeniach, o miłości i o realnej rzeczywistości, której do bajkowego świata jakże daleko. Czytałam ją widząc w Iwance rzesze emigrujących kobiet. Czytałam i nie mogłam się oderwać. Właściwie to wzięłam książkę do ręki tuż po jej otrzymaniu, by tylko przejrzeć i ani się obejrzałam, jak trafiłam na stronę o numerze 54. „Ukrainka” to lektura prawdziwa, wydarta z życia, której przesłaniem jest krytyka złego traktowania najemnych pracowników z innych krajów. Nie istnieje bowiem powód, który dawałby nam prawo wywyższania się nad nimi. To literacki protest przeciwko dyskryminacji pracujących na obczyźnie.
Zakończenie książki wprawiło mnie w zadumę. Zszokowało. Ale tak czasem w życiu bywa.
Dodam jeszcze, że książka jest napisana jak dla mnie świetnym i oryginalnym językiem, który doskonale oddaje rozgrywające się wydarzenia, z których składa się fabuła. Pochwaliłam Autorkę, pochwalę i Wydawcę. Za piękną okładkę, za idealnie dobraną dla tytułu czcionkę.
Powieść gorąco polecam wszystkim bez względu na płeć i wiek, a zwłaszcza osobom, które myślą o wyjeździe i pracy zagranicznej.
Książka recenzowana dla portalu Lubimy Czytać.

piątek, 19 października 2012

Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska "Irena"


Wydawnictwo WAB
 data wydania październik 2012
stron 416
ISBN 978-83-7747-734-2
 
 
Zwyczajna-niezwyczajna historia
 
 
Półki księgarskie wprost uginają się pod ciężarem sporej liczby powieści dla kobiet. Są wśród nich książki lepsze i gorsze, ale są i takie, które zasługują na wielkie brawa i top listy bestsellerów. Z pewnością do mistrzowsko napisanych książek należy niedawno wydana powieść pisarsko-rodzinnego duetu Małogorzaty Kalicińskiej i jej córki Basi. Powieść opowiada historię może dla niektórych nieco banalną, zdecydowanie z życia wziętą, ale jakże ciekawą, jakże wspaniale napisaną, jak wzruszającą i rozśmieszającą chwilami.
To opowieść o trzech kobietach: przyszywanej babci-cioci Irenie, Dorocie i jej córce Jagodzie. Trzy pokolenia, trzy różne charaktery, trzy odmienne osobowości, no i oczywiście konflikt pokoleń. Bo każda z tych pań wyrosła w odmiennych realiach, ale każda kochała bądź kocha i kochaną być zdecydowanie chce.
Irena to już stateczna kobieta z pokolenia pamiętającego dobrze II wojnę światową, Dorota to kobieta przeżywająca menopauzę z pokolenia 50+, Jagoda dobija do 30, która dla wielu kobiet jest datą przełomową, po której wypada się ustatkować. Irena właśnie została wdową, jej mąż umarł nagle w nocy „na starość”. Dorota ma wspaniałego męża, który znosi dzielnie jej humory i trudne dni, Jagoda po rozstaniu się z żonatym mężczyzną nie może sobie poskładać świata, u jej boku jest wprawdzie ktoś do seksu, ale o miłości trudno mówić.
Czytając książkę niezwykle utalentowanego tandemu literackiego mamy okazję poznać perypetie głównych bohaterek, które łączy pewna tajemnica. Irena dzieli ją z Dorotą, a Jagoda nie ma pojęcia o jej istnieniu, choć sekret kładzie się solidnym cieniem na jej życiu. Czy ponad trzydziestoletnia tajemnica wyjdzie wreszcie na światło dzienne? Czy drące ze sobą nieustannie koty – mama i córka dojdą do porozumienia? Czy zbliżą się do siebie i konflikt rodzinny przejdzie do historii, a bolesne wydarzenie zrodzi nić porozumienia czy zbuduje jeszcze większy mur między Dorotą i Jagodą?
Od samego początku, od pierwszej strony poczułam, że to świetna historia, chwilami smutna, a chwilami wesoła, która wcale bajką nie jest a jednak niesie w sobie pewne morały. „Irena” bowiem to nie tylko doskonałe babskie czytadło, ale i poradnik dla kobiet w każdym wieku, wskazujący co jest w życiu ważne, a co może gdzieś umknąć. Irena sędziwa seniorka to kobieta mądra życiowo, którą życie wiele nauczyło, doświadczyło. Swoją wiedzą chce dzielić się z Dorotą i Jagodą, które bardzo kocha, mimo że nie łączą ich więzy krwi. A Dorota ma troszkę marzycielski charakter i bywa beztroska jak nastolatka. W pewnym stopniu to zasługa idealnego (no może prawie idealnego) męża, który bardzo ją kocha i pomaga, gdy ta nie potrafi unieść życiowego brzemienia. Dorota jest nadopiekuńcza wobec córki. Mimo, że Jagoda jest już samodzielną, dorosłą i niezależną kobietą matka wciąż wkracza w jej życie, doradza, osądza. Ma owszem rację, ale .... Układanie na siłę życia dziecku to działanie, które do super stosunków matka-córka nie prowadzi. Na szczęście w życiu mamy i Jagody jest Irena, która traktuje obie panie jak dwie córki. I z determinacją dąży do zakopania topora wojennego. Co może się Wam wydawać dziwne Irena mimo swojego wieku i ósmego krzyżyka na karku czuje się młodo – potrafi zrozumieć współczesną kobietę – singielkę, która jest prawdziwym rekinem korporacji.
Co Was czeka przy lekturze „Ireny”? Poznanie trzech wyjątkowych pań, wiele scen z realnego życia, ale i spora lekcja udzielona przez tytułową bohaterkę. Te rady cudowna starsza pani udziela nie tylko Dorocie i Jagodzie, ale i nam drogie Czytelniczki. Bo warto sobie troszkę nad tą książką podumać, pomyśleć. Warto dostrzec to, co uświadamia Irena – wartość miłości, szacunku, zrozumienia, umiejętności słuchania, szczerej rozmowy. Błędem Doroty z pewnością jest szukanie bieszczadzkiej Jagódki w córce, błędem jest ukrywanie bolesnego sekretu. Dzięki temu Jagoda czuje się niedoceniona i odepchnięta, osamotniona i zdesperowana do tego stopnia, że unika świadomie matki.
„Irena” to piękna lektura o miłości, szczęściu, zrozumieniu. To książka, która porusza dość popularny i często poruszany temat jakim jest konflikt pokoleń, ale duet Kalicińska&Grabowska robi to bardzo oryginalnie i współcześnie. Powieść jest dla mnie perfekcyjnie napisana, wspaniałym językiem i stylem. Bez względu na to, jak długo bym myślała, to nie znajduję nic, co bym mogła skrytykować. Podoba mi się na tyle, że oceniam ją najwyższą notą. Jedynie drażni mnie niezbyt dobrana okładka, zbyt przeciętna. Taka książka zasługuje na wyjątkową szatę graficzną.
Czy warto sięgnąć po „Irenę”? Zdecydowanie tak. Jest wiele powodów, by przeczytać tę powieść. Będzie ona idealną lekturą dla kobiet w każdym wieku. Bo z pewnością młodsza czy starsza czytelniczka utożsami się z którąś z bohaterek. Znajdzie tę ze swego pokolenia. Nie pozostaje mi już nic innego jak życzyć Wam wspaniałej lektury.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję portalowi Lubimy Czytać i Wydwnictwu WAB.
 

czwartek, 6 września 2012

Violetta Sajkiewicz, Robert Ostaszewski "Sierpniowe kumaki"



Wydawnictwo WAB
data wydania czerwiec 2012
stron 320
ISBN 978-83-7747-714-4
seria Mroczna seria
 
Niefortunne wakacje podkomisarza Tyszki
 

Schyłek sierpnia to nad polskim morzem właściwie już koniec sezonu przez duże S. Plaże powoli pustoszeją, ośrodki wypoczynowe i pensjonaty mają coraz więcej wolnych pokoi, a na polach namiotowych z każdym dniem ubywa namiotów. Wydawałoby się, że w kurortach robi się coraz ciszej i spokojniej. Ten czas na długo wyczekiwany urlop wybiera Adam Tyszka pracujący na co dzień w jednym z komisariatów na Śląsku. Podkomisarz chce odpocząć od stresującej pracy i odechnąć od ojca z którym mieszka, a który od śmierci żony zrobił się bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego zdrowia. Dzień po dniu robi się coraz bardziej zrzędliwy czym zamęcza syna. Nic dziwnego, że Adam chce odetchnąć swobodą i pożyć sobie beztrosko chociaż kilka dni. Na miejsce urlopu wybiera Kuźnicę. Niestety jego marzenia o spokojnym wypoczynku stają się fikcją za przyczyną jego instynktu gliniarza, który każe mu wmieszać się w pewne dość skomplikowane sprawy. Bawiąc się w śledzczego podejrzanie zachowującej się kobiety Adam ściąga na swoją głowę spore kłopoty. I nie dość, że zostaje uwięziony na jedną noc w wojskowym bunkrze z czasów II wojny światowej to lokalna policja oskarża go o zabójstwo. Adam zostaje zatrzymany i osadzony na słynnym „dołku”. W tej sytuacji może liczyć na pomoc ze strony swojego katowickiego zwierzchnika nadkomisarza Edmunda Polańskiego. Wprawdzie wyjazd na Hel bardzo komplikuje życie rodzinne Mundka, ale dzięki temu prawda o tajemniczych zdarzeniach w nadbałtyckich kurortach szybko wychodzi na jaw.
„Sierpniowe kumaki” to powieść kryminalna, która czyta się błyskawicznie od pierwszej strony do samego końca. Przy lekturze nie sposób się ani chwili nudzić. Akcja, która toczy się współcześnie przez niespełna dwa tygodnie jest bardzo dynamiczna i pełna niespodziewanych zwrotów oraz sporych niespodzianek. Ciągle mają miejsce różne zdarzenia, których popełnianie narusza coraz to inne paragrafy kodeksu karnego. Jest trup i to nie jeden. Dochodzi do porwań i zaginięć, mają miejsce przestępstwa gospodarcze, szantaże i wyłudzenia. Dochodzi do wypadku samochodowego i porachunków między ludźmi żyjącymi nie za pan brat z prawem. Fabuła „Sierpniowych kumaków” składa się z wielu wątków, które autorzy ze sobą bardzo sprawnie i misternie połaczyli. Efektem tego jest świetna powieść, która oprócz sensacji jest niczym przewodnik po kurortach położonych na Półwyspie Helskim. Bardzo podobało mi się ciekawe ukazanie walorów turystycznych w tle książki kryminalnej. Główny bohater Adam ma może nieco przeciętny charakter, ale nie opuszcza go pech. Dobrze, że ma u boku wyższego rangą partnera, który okazuje się również dobrym kumplem. Miejscowi stróże prawa są pokazani jako policjanci nieco mniej błyskotliwi od kolegów z większych aglomeracji. Owszem usprawiedliwia ich to, że to spokojniejsze miejsce niż duże miasta, ale nie są oni zbyt pracowici.
„Sierpniowe kumaki” to dobry polski kryminał, który czyta się lekko i przyjemnie. W trakcie lektury oprócz rozwiązania zagadki kryminalnej frapowało mnie jak autorzy pisali w duecie tę książkę. Jak rozwiązywali kwestie techniczne, jak łaczyli swoje pomysły w jedno tak perfekcyjne dla miłośnika kryminałów „danie”. To zapewne niełatwa sztuka.
Powieść Sajkiewicz i Ostaszewskiego wydano w Mrocznej Serii WAB-u, gdzie ukazywały się książki takich sław jak Mankella, Marininy czy Wrońskiego. Moim zdaniem „Sierpniowe kumaki” są tak dobre i ciekawe, że doskonale pasują do tego doborowo wybranego zestawu. Powieść polecam miłośnikom polskich kryminałów, fanom Półwyspu Helskiego i tym, którzy lubią sensację z dodatkiem humoru.
Za egzemplarz do recenzji dziekuję Wydawnictwu WAB.

wtorek, 7 lutego 2012

Jarosław Kamiński "Rozwiązła"


Wydawnictwo WAB
data wydania styczeń 2012
stron 544
ISBN 978-83-7747-576-8

Tajemnice Rozwiązłej

Powieść Kamińskiego pt. „Rozwiązła” to najnowsza pozycja ze znakomitego cyklu „Archipelagi” Wydawnictwa W. A. B., Książka jest napisana świetnie.. Zżyłam się z główną bohaterką, polubiłam ją i bardzo doceniłam jako współczesną postać Polki.
Zofia jest kobietą inteligentną i dojrzałą – dobiega czterdziestki, ale duszę ma o wiele młodszą. Z zawodu zajmuje się profesjonalnym makijażem, pracuje jako wizażystka przy kręceniu filmów, reklam i teledysków. Jest dobrym i cenionym fachowcem, którego docenia środowisko artystyczne. A prywatnie jest kobietą zakochaną w Adamie. Nie budziłoby to kontrowersji, gdyby nie fakt, iż Adam jest biseksualny, a z partnerką dzieli go różnica 18 lat. Zdolny, choć kapryśny student ASP, malarz o niezwykle wrażliwej duszy i trudnym charakterze idealnym partnerem nie jest. Ich związek jest dość burzliwy, pełen namiętności i zauroczenia seksem, ale i sporej dawki emocji oraz kłótni. Rodzina Adama po poznaniu jego partnerki nie jest zachwycona kobietą, która na dobrą sprawę mogłaby być jego matką. Zofia nie przypada do gustu ani jego rodzicom, ani dziadkowi.
Mimo to para chce być nadal razem. Nagle na światło dzienne wychodzą tajemnice z przeszłości rodziny Zofii, które rzucają cień również na jej życie uczuciowe.

Wiele wątków łączy się ze sobą w misterną nić, tworząc skomplikowaną fabułę pełną niespodziewanych zwrotów i sensacji. Nie jest to proza łatwa. Sposób narracji i styl, jakim napisana jest książka wymusza maksimum skupienia czytelnika i nie pozwala na wyłączenie się z uważnego czytania. Długie zdania z wieloma znakami przestankowymi i brak tradycyjnych dialogów, tworzą niepowtarzalny klimat i atmosferę powieści.
Doskonałe połączenie powieści obyczajowej, historycznej i psychologicznej zasługuje na pochwałę i uznanie. Szalenie też podobało mi się przedstawienie polskiej prowincji – Mazur, krainy pełnej pięknej przyrody i tajemniczych ruin zamków, które kryją niejedną legendę oraz klimatu małej miejscowości z sanktuarium maryjnym i klasztorem zakonnic, które kiedyś opiekowały się matką Zofii. Wizyta bohaterki w tym oryginalnym miejscu to dla mnie najpiękniejsza część książki. A sama historia rodzicielki Zofii niesamowicie mnie porwała.
Postacie bohaterów są odmalowane niezwykle subtelnie i delikatnie, a autor prowadzi swoich Czytelników w najgłębsze zakamarki ich dusz, ukazując je bez ogródek, bez upiększeń.

Jeśli lubicie skomplikowane historie rodzinne, opowieści o miłości, ale nie rodem z lukrowanych romansów, to koniecznie powinniście sięgnąć po książkę Jarosława Kamińskiego. Na pewno nie będziecie się nudzić w trakcie lektury. I czekają Was spore czytelnicze emocje. Polecam!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję portalowi Lubimy Czytać i Wydawnictwu WAB.

środa, 12 października 2011

Maria Nurowska "Requiem dla wilka"


Wydawnictwo WAB
data wydania wrzesień 2011
stron 240
ISBN 978-83-7747-517-1

“Requiem dla wilka “- najnowsza powieść pióra Marii Nurowskiej to kontynuacja jej ubiegłorocznego bestsellera “Nakarmić wilki”. Znów przenosimy się wraz z głównymi bohaterami w urocze Bieszczady, w okolice Łupkowa i Komańczy. W te mało jeszcze objęte cywilizacją i na wpół dzikie tereny przenosi się znany i wybitny filmowiec Jerzy Glinicki, by osiąść w bieszczadzkiej głuszy ze swoim najlepszym przyjacielem owczarkiem niemieckim o imieniu Bruno.
Glinicki ma dość zgiełku wielkiego świata i po wielu latach spędzonych na Florydzie odnajduje spokój i ciszę zamieszkując na skraju leśnej polany w drewnianym domu. Zachwycony bieszczadzkim odludziem reżyser oddaje się swojej drugiej poza filmem pasji – malowaniu. Glinicki tworzy nowe obrazy, sporo czyta, spaceruje po lesie, delektuje się ciszą i obcowaniem z przyrodą.
Pewnego dnia do drzwi jego domu puka młoda kobieta. Joanna Pasierbska jest absolwentką łódzkiej szkoły filmowej i chce nakręcić film dokumentalny o Glinickim, którego twórczością i talentem jest zafascynowana od lat i myśli o reżyserze jak o wielkim mistrzu. Ta koncepcja nie zostaje jednak zrealizowana. Filmowiec jest twardy w swoim uporze i nie udziela wywiadów, ani nie chce być bohaterem filmu. Jednak Joasia mieszkając w leśniczówce poznaje historię Katarzyny- doktorantki SGGW, która zginęła tragicznie w lesie. Pasierbska wynajmuje od uczelni domek w lesie zwany chatką naukowców i zaczyna zbierać materiały do filmu. Joanna okazuje się twardą osóbką, która doskonale radzi sobie w domku bez prądu i bieżącej wody. Spartańskie warunki nie są dla niej żadną przeszkodą. Podobnie jak Katarzyna zachwyca się przyrodą, bieszczadzkim klimatem oraz wilkami. Z jednym z nich nawiązuje nawet coś na kształt przyjaźni. A ze sławnym sąsiadem i jego Brunem zaczynają ją łączyć bliskie więzi.....
Pióro Nurowskiej po raz kolejny mnie zachwyciło. Z przyjemnością powróciłam w leśną knieję, by poznać dwójkę głównych bohaterów szukających na odludziu spokoju, ciszy, tematu do twórczej pracy, którym los zesłał dodatkowo burzę w sferze uczuć. W tak uroczym miejscu łatwiej zajrzeć w głąb własnej duszy, odnaleźć siebie i zrobić szczery rachunek sumienia. Dowiedzieć się czego tak naprawdę chcemy, kto jest nam bliski i jak pragniemy ułożyć dalsze życie. Na obie artystyczne dusze pobyt blisko natury działa jak balsam i motywuje do doskonałych pomysłów zawodowych.
Tym razem na pierwszym planie są losy ludzi, a przyroda i zwierzęta stanowią ich tło. Książka jest łatwa w odbiorze i czyta się szybko. Nie ukrywam, że bardzo mnie wzruszyły losy Czarnego i jego rodziny.
Autorka, jak w wielu swoich książkach, pisze o miłości, emocjach, ludzkich namiętnościach i pasjach zawodowych, a także o konieczności dokonywania wyborów, które są nieodłącznym elementem życia.
Czytając byłam pod wpływem wielu emocji – nie ukrywam, że nie spodziewałam się, iż Nurowska wplecie w obyczajową fabułę wątki polityczne. Myślę, że to błąd. Sięgając po książkę nie miałam ochoty czytać o wojnie pomiędzy partiami, czy krytyce polskiego papieża. To zdecydowany minus tej powieści.
Ciekawy sposób narracji ocenię jednak jak najbardziej pozytywnie. Ogólnie “Requiem dla wilka” bardzo przypadło mi do gustu i szczerze polecam lekturę wszystkim, którzy lubią powieści obyczajowe i mądre książki o miłości. Lektura obowiązkowa dla miłośników Bieszczad i wilków.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję serwisowi Lubimy Czytać i Wydawnictwu WAB