wtorek, 30 stycznia 2024

Julia Maj "Gdyby dzisiaj było wczoraj"


Wydawnictwo trzy kolory
data wydania 2023
stron 172
ISBN 978-83-967598-0-1

Debiut, który mnie rzucił na kolana

Jak wiecie recenzuję książki już kilkanaście lat, przeczytałam ich setki i dzięki temu stałam się bardzo wymagającym czytelnikiem. Bo szukam teraz w lekturach przede wszystkim świeżości, czegoś pionierskiego, czegoś, czego jeszcze nie doznałam. Lubię kiedy fabuła mnie emocjonalnie targa, rzuca na kolana i jest w stanie poturbować bez litości i doszczętnie. Nauczyłam się też tego, że to dobrze jak książki są różne, że mogą one być lepsze lub gorsze, mogą mieć wady i zalety. Nawet te najlepsze nie muszą być idealne, perfekcyjnie skrojone, ale koniecznie muszą coś wnieść w życie ich czytelnika, pozostawić jakiś ślad w jego umyśle. 

Sięgając po debiut Julii Maj miałam świadomość, że jego opis przykuł moją uwagę i ta lektura będzie nietuzinkowa. I się nie pomyliłam, a książka otuliła mnie i znieczuliła na świat wokół mnie na o wiele dłużej niż zajęło jej przeczytanie. Nie jest to gruba lektura, ot taka powieść niby na jeden wieczór czy popołudnie, ale drogie czytelniczki, a zwłaszcza mężatki, to tytuł który może być niczym głębokie spojrzenie w lustro, niczym wędrówka do wewnątrz siebie, niczym spowiedź samej sobie, która jest czasem bardzo potrzebna. Bo ileż z nas po przeżyciu jakiegoś czasu z obrączką na ręku nie zastanawia się czy jest we właściwym miejscu u boku właściwej osoby? 

No właśnie: zaręczyny, ślub, podróż poślubna, miesiąc miodowy, zachłyśnięcie się życiem we dwoje i czy chcemy czy nie, dopada nas rutyna. Wszystko powszednieje, spadają magiczne różowe okulary i pojawia się pytanie czemu to on jest moim mężem? Nagle facet z obrączką z pary tej co nasza staje się obcy, ma coraz więcej wad, nasze drogi się rozchodzą i po głowie chodzi nam myśl, że to nie tak miało być oraz co ja z nim robię?! Dopada nas samotność i bardziej lub mniej świadomie szukamy kogoś nowego. Dokładnie tak jak bohaterka powieści Julii Maj, która przypadkiem poznaje kogoś, kto przewraca jej życie do góry nogami. Hania żyje niczym w szarej bajce. Ma męża, który zarabia, nie pije, nie bije, ale na jego widok serce żony nie bije tak jak kiedyś. Motyle odleciały z brzucha i jest szaro i buro w jego towarzystwie. Hania wraz z pasją jeżdżenia jednośladem poznaje kogoś, kto sprawia, że świat odzyskuje kolory i ma tysiące barw. Jej na nowo chce się żyć i kochać. Kochać i być zarazem kochaną. Są randki i szalony seks, są ukradkowe schadzki i nagle w życiu kobiety pojawia się lustrzana rzeczywistość. Dom i dzieci schodzą na dalszy plan. Hania zjada ciastko i ma ciastko, ale tak się nie da i trzeba kogoś wybrać. Bo co dwóch facetów to za dużo ...

To bardzo wciągający debiut, poruszający ważny temat, dający mnóstwo emocji, który czyta się bardzo dobrze. W tej fabule rządzi samo życie, takie zwyczajne i pełne konieczności wyborów. Hania musi wybrać nie mając żadnych gwarancji pomiędzy mężem a facetem po przejściach, pomiędzy tym co już zna, a tym nieznanym. Jej dylematy, jej rozterki, jej miotanie się pomiędzy jednym a drugim mężczyzną nie czynią ją szczęśliwą. Czytelnik żyje życiem tej bohaterki, utożsamia się z nią, żyje jej problemami i troskami. 
Ta powieść to nie klasyka, tu nie wprawia w podziw idealny warsztat, tu rządzą emocje w nielimitowanej dawce. Tu nie ma ideałów, to wszystko jest realne i namacalne, prawdziwe do bólu. Czekam z ogromną niecierpliwością na ciąg dalszy perypetii bohaterów, którzy słodko w życiu nie mają. Gorąco polecam lekturę. To potrzebna powieść. 


 

 

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Czas na podsumowanie roku

 To będzie mega smutne podsumowanie roku. Życie mnie w nim przeorało. Totalnie. Kłopoty waliły się na głowę jednym cięgiem. Przeżyłam najgorszy rok w życiu. Z jego skutkami borykam się do dziś. Wiem, tłumaczę się, ale mam powody, że tak mało przeczytałam. Nie będę Wam tu pisać o moich tragediach, bo nie chcę. Wolę póki co podusić je w sobie. Więc do rzeczy. Zawiodłam na całej linii jako blogerka i recenzentka. Zamierzam to oczywiście naprawić. Doczytać ubiegłoroczne zaległości. 

Przeczytałam 25 książek. Tak, tak mało. Nigdy bym nie uwierzyła czytając ponad sto rocznie, że tak będzie. Ale jest i nic tego nie zmieni. Trudno mi się czyta, bo nie mam już obok siebie osoby, z którą dyskutowałam o tym co czytamy. I to mocno boli. Mimo to pokażę Wam perełki, które mnie chwyciły mocno za serducho. 





















Dodam, że recenzje wszystkich tych książek znajdziecie na moim blogu. I jak podoba Wam się to zestawienie? Czy wśród Waszych typów jest coś z mojej listy? Dajcie znać. 

piątek, 19 stycznia 2024

Ann Napolitano "Witaj piękna"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 24 stycznia 2024
stron 472
ISBN 978-83-8135-367-0

Powieść kojąca duszę 

Co miesiąc na półki księgarni trafia wiele nowości. Niektóre z nich są wręcz lustrzanym odbiciem książek wydanych już wcześniej i czyta się je z uczuciem deja vu. Osobiście nie przepadam za takimi lekturami, staram się ich unikać by przy czytaniu nie mieć klimatu ogrzewanego w nieskończoność kotleta. Niczym lwica poluję na oryginalne fabuły w których można się zatracić i przy czytaniu których ciekawość sięga zenitu. Dziś chcę Wam polecić właśnie taką powieść, która wniosła w moją duszę wiele pozytywnych emocji i która skupiła moją uwagę na całego. To styczniowa premiera od Wydawnictwa Otwartego, tytuł amerykańskiej Autorki piszącej romanse i literaturę obyczajową. 

"Witaj piękna" to książka bezsprzecznie o miłości, ale uprzedzam, że nie jest to słodki romans pełny czułych scen czy idealnego cukierkowego życia i infantylnego uczucia. W tej lekturze wszystko jest bardzo życiowe, pełne sprzeczności, prozy życia i zwyczajności. Takie właśnie powieści czyta mi się najprzyjemniej. 

 Życie Williama Watersa można podzielić na dwa etapy. Ten pierwszy, który trwał bardzo krótko i ten drugi, w którym czuł się niczym piąte koło u wozu. Granicą obu była tragedia, która dotknęła rodzinę Williama zaledwie sześć dni po jego narodzinach. Tylko tyle dane mu było być młodszym bratem swojej starszej siostrzyczki. Caroline zgasła nagle i bez uprzedzenia, a jej rodzice nigdy nie pogodzili się z utratą pierworodnej córki. Skutkiem ich żałoby była oziębłość wobec młodszego dziecka. Mały chłopiec, nastolatek, a potem dorosły mężczyzna nigdy nie zaznał rodzinnego ciepła i bliskości rodziny. Mimo, że wychowywał się w dostatku jego dom był pełen wiecznego chłodu i obojętności wobec jego osoby. Will czuł się przez to gorszy, odrzucony i przekonany, że jest kimś niewartym miłości, a rodzice jakby nieświadomie aczkolwiek skutecznie i bezpodstawnie oskarżali go o odejście siostry. Jego życie odmieniła koszykówka i pewna młoda kobieta, którą poznał gdy wyjechał na studia. 

Julia pojawiła się w życiu zdolnego studenta niczym dobra wróżka. Pokazała mu ile jest warty, pokazała mu czym jest życie pełne uczucia i ciepła. William zaczął odkrywać swoje wnętrze, swoje wartości i pasje. Nabrał wiatru w żagle, uwierzył w siebie, stanął mocno na nogach. W głowach młodych zakochanych ludzi zaczęły wizualizować się plany przyszłości - ślubu, założenia rodziny i kariery zawodowej. Wraz z Julią Waters dostał w pakiecie obraz rodziny i możliwość bycia częścią wspólnoty. I choć rodzina włoskich emigrantów nie była majętna poczuł się w niej całkiem nieźle. I tu czytelnikowi może się wydawać, że zaczęła się idylla i szczęśliwa strona życia, a parę czeka sielanka. Nic bardziej mylnego. Zaczęło się zwyczajne życie, które niesie ze sobą przeróżne niespodzianki. Jeśli jesteście ciekawi jakie sięgnijcie po lekturę, która nie raz Was zaskoczy.

W mojej głowie po przeczytaniu tej powieści krąży wiele refleksji. Jej lektura była czymś bardzo nostalgicznym i wzruszającym. Autorka wyraźnie skupia się na pokazaniu zwyczajnego życia i wskazania co jest w nim ważne i wiele warte, a co bezwartościowe. Z treści bije słuszny morał, że nic w  życiu nie jest nam dane na zawsze i wszystko nieustannie się zmienia, a przeszłość potrafi bezlitośnie wracać i nieźle namieszać w teraźniejszości. Tę powieść czyta się przyjemnie i nieśpiesznie. Tempo jej akcji nie jest szalone i dynamiczne, a bardzo spokojne. Przez jej karty przewija się temat miłości, a czytelnik ma okazję poznać jej przeróżne odbicia, które diametralnie różnią się od siebie. Ann Napolitano podkreśla jak ważnym etapem jest najwcześniejszy okres życia czyli dzieciństwo. Cudownie nakreśla jak ten czas potrafi położyć się cieniem na późniejszej przeszłości. Z kart książki bije też gloryfikacja rodziny, własnej tożsamości i korzeni, które mają ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy. 
W tym tytule rozkochają się ci, którzy lubią w książkach odkrywać drugie dno, którzy cenią rozbudowaną stronę psychologiczną powieści oraz ci, którzy lubią lektury mające medytacyjny wydźwięk. To idealna książka dla tych, którzy cenią powieści z przekazem. Bardzo polecam na zimowe wieczory.  



 

środa, 10 stycznia 2024

Wojciech Nerkowski "Himalaya"



Wydawnictwo Lira
data wydania 2023
stron 368
ISBN 978-83-67654-84-5

Góra czy miłość? – oto jest pytanie!


Od wielu lat rozczytuję się w literaturze wysokogórskiej. Uwielbiam książki, które opowiadają o wspinaczce, zdobywaniu szczytów i pokonywaniu granic, które wyznacza ludziom natura. Kocham relacje z wypraw, kocham emocje, które towarzyszą zdobywaniu kolejnych metrów w drodze ku wierzchołkowi. Delektuję się opisami świata skał, lodu i wiecznego śniegu do którego przepustka jest dana tak niewielu. To właśnie z tych powodów sięgnęłam po powieść Wojciecha Nerkowskiego, której akcja rozgrywa się w Pakistanie wokół K2, drugiego po Evereście. Lektura porwała mnie niczym górska lawina - błyskawicznie. Od pierwszej strony zachłysnęłam się jej treścią, klimatem i wieloma atutami. Do samego końca towarzyszyły mi emocje i wypieki na policzkach. Miało to miejsce za sprawą niesamowitego talentu jej Autora, który perfekcyjnie połączył genialną sensację z tematyką najwyższych gór. Tym samym Wojciech Nerkowski zdradził swoją miłość do himalaizmu i smykałkę do budowania napięcia oraz pisania historii mrożących krew w żyłach czytelników.

Wiktor i Michał są przyjaciółmi i górskimi partnerami. Gdy ich poznajemy wspinają się na szczyt K2. Są już bardzo wysoko, przekroczyli granicę strefy śmierci. Ich marzenie jest coraz bliższe zrealizowania, ich ciała przechodzą w stan obumierania ze względu na wysokość na jakiej się znaleźli. Jest lodowato zimno, a każdy ruch kosztuje niewiarygodnie dużo wysiłku i energii. Kilkadziesiąt kilometrów od nich w osamotnionym luksusowym hotelu Himalaya czas spędzają ich partnerki. Iga i Paula mają podziwiać piękne widoki zza ogromnych przeszklonych okien, brać udział w medytacjach i przeżyć wyjątkowe wakacje. Niestety, nagle ich życie w mgnieniu oka zamienia się w koszmar. Dziewczyny podobnie jak inni goście tego obiektu stają się ofiarami ataku terrorystycznego. Młodym kobietom podobnie jak ich partnerom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Broń terrorystów jest równie niebezpieczna jak pobyt w strefie śmierci, siarczysty mróz i lawiny. Jak potoczą się losy młodych ludzi, którzy znaleźli się w centrum koszmaru? Czy uda im się ponownie spotkać i wrócić bezpiecznie do kraju? Czy los okaże się dla nich łaskawy? Zapraszam do lektury, która jest niczym narkotyk.

Ta powieść przeszła moje wszelkie oczekiwania. Jej Autor opisał tło fabuły niczym zawodowy himalaista. Z każdej strony bije niepowtarzalna wysokogórska atmosfera której nie spotkamy nigdzie indziej. Miałam wrażenie, że treść książki to nie literacka fikcja a literatura faktu, że opisane zdarzenia miały miejsce naprawdę. Wojciech Nerkowski postawił na szali ludzkie emocje. Uczucie do kobiety kontra górską pasję. Tej presji zostali poddani dwaj główni bohaterowie. Każdy z nich postąpił inaczej, każdy miał swoje racje, każdym rządziły emocje z górnej półki. Tym samym oprócz sensacji w lekturze została podniesiona kwestia nieodłącznie związana z himalaizmem. Własny egoizm kontra najdelikatniejsze uczucia. Trudne życiowe wybory i decyzje kontra wielka pasja. Dzięki temu tytuł czyta się z wielką ekscytacją i ciekawością. Ciekawym pomysłem jest też włączenie w treść książki wątku terrorystyczno -politycznego, który dodaje pikanterii i nietuzinkowości.

Himalaya” to powieść pełna kontrastów i wyborów, które pociągają za sobą spore konsekwencje. Tu nic nie przechodzi bez echa, wszystko jest wyraziste, a każde słowo i gest wyjątkowo wiele znaczy. Tu wychodzą mroczne strony ludzkiej natury, tu nie ma miejsca na kompromis. Tu wszystko jest prawdziwe, czarne lub białe. Tytuł pokazuje nie tylko kruchość ludzkiego życia, ale i marzeń oraz planów. Wojciech Nerkowski zmusza czytelnika do refleksji nad pięknem gór, które przeciwstawiają się granicom fizycznych ludzkich możliwości, ale i wyznaczają limit przyjaźni, lojalności i partnerstwa.

Tytuł gorąco polecam miłośnikom dobrej sensacji, gór i thrillerów z psychologią oraz polityką w tle. Książka na pewno Was nie rozczaruje. Mocne wrażenia gwarantowane. 




 

wtorek, 5 grudnia 2023

Colleen Hoover "All your perfects"



Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2023
stron 296
ISBN 978-83-8135-340-3

Idealna miłość cementuje nieidealne związki


Miłość to popularny temat fabuł tysięcy książek wydanych na całym świecie. Jednak naprawdę niewielu autorów potrafi o niej pisać tak genialnie jak Coolleen Hoover. Spod jej pióra wychodzą prawdziwe arcydzieła, a każde z nich to wyjątkowy emocjonalny rollercoster. Biorąc do ręki „All your perfects” liczyłam na świetną powieść. Dostałam nie tylko tytuł wyjątkowy o którym z pewnością nie zapomnę, ale i cenną życiową lekcję o najważniejszym uczuciu i długoterminowym związku. Opisując historię dwójki bohaterów autorka wielu bestsellerowych powieści pokazała blaski i cienie małżeństwa, które jak to w realnym życiu bywa dostało od losu po nosie. Idealne uczucie skaziła proza życia, problemy i niespełnione marzenia, które zdjęły różowe okulary i pobrudziły doskonały obraz życia we dwoje.

Quinn i Graham spotkali się w bardzo nietypowej sytuacji. Pod drzwiami mieszkania narzeczonego dziewczyny przypadkowy mężczyzna uświadomił jej, że ten jedyny którego miała wkrótce poślubić zdradza ją tuż obok z jego dziewczyną Sashą. Związki Quinn i Grahama rozpadły się w pył, a oni sami stworzyli za kilka miesięcy parę, która ślubowała sobie sakramentalne „tak”. I wydawałoby się, że szczęśliwi i zakochani stworzą perfekcyjny związek, który przetrwa każdą burzę i najsilniejszy sztorm. Niestety zwyczajna codzienność przyniosła kłopoty, zderzenie z niemożliwym i rozczarowania. Dwoje bliskich sobie ludzi zaczęło się od siebie oddalać, a ich życiowe ścieżki zaczęły biec w coraz bardziej różnych kierunkach. Czy mąż i żona, którzy ślubowali sobie miłość na zawsze odnaleźli wspólny język, wybaczyli sobie to co złe i stawili wspólnie czoła przeciwnościom losu? Czy może ich miłość znikł i stała się przeszłością, a małżeństwo wyblakłym wspomnieniem czegoś pozornie idealnego?

Tej powieści nie można się oprzeć. Czytając ją nie pozostaje nic innego jak dać w pełni ponieść się jej fabule i rzucić się w ocean emocji, który ugodzi prosto w serce. To będzie świetna lektura dla każdego kto kocha i jest kochany. Na przykładzie historii bohaterów Autorka plastycznie pokazuje jak kruche jest nawet najbardziej prawdziwe i mocne uczucie, jak ważna jest w związku szczerość i rozmowa, jak bardzo wrażliwe są ludzkie serca i jak łatwo zranić kochaną osobę mimo, że nie chce się tego absolutnie zrobić. Colleen Hoover odważnie porusza trudne problemy tabu jakimi jest niepłodność czy zdrada. Pisarka uświadamia, że niewierność może przydarzyć się także tym, którzy kochają, a najistotniejsze wtedy jest to, by umieć słuchać partnera, wybaczać, akceptować ludzką nieidealność i ciągle myśleć „my”, a nie „ja”.

„All your perfect” to fenomenalna, mądra i piękna książka o małżeństwie i jego różnych obliczach. Nie ma w niej miejsca na słodkość, sztuczność i nieprawdziwy idealizm. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości mający swoje wady i zalety, błądzący i szukający wspólnego fundamentu dla uczucia, które zostało im dane. Quinn cierpi, jej mąż też. Ogrom bólu ich przytłacza i rozdziela, buduje między nimi mur. I gdy wydaje się, że pozostaje tylko rozwód i rozstanie oni znajdują w sobie siły by zawalczyć. Kryzysy w każdym małżeństwie pojawiają się prędzej czy później. Walka z nimi to jedyna słuszna metoda, jedyna recepta by pozostać razem. Autorka „Ugly love” pozwala nam tę walkę obserwować, kibicować temu małżeńskiemu meczowi z życiem, które nie rozpieszcza i rani.

Reasumując: nie łudźcie się, że ta lektura pozwoli Wam nie płakać. Weźcie pod uwagę, że główni bohaterowie staną się Wam bardzo bliscy i będziecie im mocno kibicować. Nie myślcie, że o tym tytule szybko zapomnicie – Wasze myśli jeszcze długo po odłożeniu tej powieści będą do niej wracać. Sama książka zaś zmusi Was do refleksji nad receptą na trwały związek, bo bezsprzecznie dojdziecie po niej do wniosku, że idealnych małżeństw nie ma.

Bardzo gorąco polecam Wam spędzenie kilku godzin z opowieścią o Grahamie i Quinn. To literacki majstersztyk i wyciskacz łez w jednym. To historia trafiająca prosto w serce i ucząca prawdy o życiu we dwoje. Koniecznie ją poznajcie!  




 

czwartek, 30 listopada 2023

Soraya Lane "Córka z Kuby"



Wydawnictwo Albatros
data wydania 2023
stron 352
ISBN 978-83-6751-386-9
cykl Utracone Córki tom II


Ten cykl to saga nad sagami!


Będąc po lekturze drugiego tomu serii Utracone córki donoszę Wam, że ten cykl zawładnął mną bez reszty i rozkochał w sobie bez granic. Bardzo słusznie jest porównywany z powieściami Lucindy Riley i dorównuje im w literackim geniuszu. Lekturę pochłonęłam szybko i łapczywie, a jej klimat okazał się niepowtarzalny i bardzo urokliwy.

Jedna z londyńskich kancelarii prawnych jest miejscem, gdzie zmienia się raz na zawsze życie kilku osób . Każda z nich otrzymuje tajemnicze pudełko, które zawiera informacje o rodzinnych sekretach z przeszłości i ich drzewie genealogicznym. Jedną z zaproszonych do tego lokalu jest Claudia, młoda kobieta, której życie w krótkim czasie mocno zawirowało. Dziewczyna porzuciła pracę w finansach i rozstała się z chłopakiem. Informacje ukryte w pudełku to tropy, które zawiodły ją na egzotyczną Kubę by odkryć pochodzenie jej babci. Wskazówką, która miała pomóc był rysunek rodowego herbu, który ponoć należał do jej przodków. Czy Claudia odnajdzie swoich krewnych ? Czy spodoba jej się piękna wyspa? Czy zaintrygują ją losy urodziwej aczkolwiek nieszczęśliwej Esmeraldy? A może jej serce odnajdzie w tym zakątku świata tę wielką i jedyną miłość na którą czeka się całe życie?

Kochani, błagam sięgnijcie po tę niezwykłą i fenomenalnie nakreśloną historię wobec której mocniej zabije Wasze serce, a ona sama zapadnie Wam w duszę na długi czas. Jej fabuła elektryzuje, porywa i przenosi do świata w którym uczucia nadają życiu rytm. W tej rzeczywistości pójście za głosem serca jest jedyną słuszną drogą, a spotkana miłość czasem boli i przynosi łzy, ale nie można jej odrzucić. Historia Esmeraldy Diaz jest niesamowita i zagmatwana. Jako ukochana córka piękna kobieta powinna podporządkować się bezwzględnie ojcu i poślubić kogoś, kogo on zaakceptuje. Urocza Kubanka idzie jednak za głosem serca. Jej losy pokrywają się nieco z historią Claudii, którą życie zawiodło niespodziewanie na ostry życiowy wiraż. Dzieje tych dwóch kobiet przeplatają się i tworzą wybuchową, pełną emocji mieszankę, która elektryzuje, wbija w fotel i nie pozwala oderwać się od czytania. Wszystko w tej książce wydaje się realne, a jej fabuła nie skrzy od lukru i nienaturalnej słodkości. Sama historia łączy moc uczucia i życiowe tragedie bohaterów, którym przychodzi zmagać się z mocnymi ciosami od losu.

Ten tytuł ma bardzo wiele atutów. Nie sposób mu odmówić dynamicznej akcji pełnej zwrotów i niespodzianek oraz wyjątkowego klimatu. Ta historia pachnie egzotyką wyspy, jej pięknem i lokalną kuchnią oraz aromatem rodzinnych sekretów, które wywołują lawinę emocji, są odpowiedzialne za wypieki na policzkach i gęsią skórkę na ciele podczas lektury. Druga część cyklu nie ustępuje poziomem pierwszej i bardzo zachęca by sięgnąć po jej tom trzeci, który trafi do księgarń w pierwszym kwartale przyszłego roku.

„Córka z Kuby” to połączenie błyskotliwego romansu, książki obyczajowej i sagi rodzinnej, którą czyta się lekko i przyjemnie. Autorka udowadnia w niej, że ma lekkie pióro spod którego wychodzą rewelacyjne historie, w których przeszłość i teraźniejszość splatają się w ciekawy wzór. Z tytułu bije morał, że mimo ceny, którą czasem przychodzi zapłacić za miłość, warto kochać i dać się ponieść szaleństwu serca. Bohaterowie książki są wyraziści i różnorodni. Każdy z nich inaczej postrzega życie, odmiennie zachowuje się w pewnych sytuacjach, a to powoduje, że książka jest nietuzinkowa i oryginalna. Bardzo gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po prozę Sorayi Lane nawet wtedy, gdy nie jesteście wielbicielami gatunku, który ta powieść reprezentuje. Życzę przyjemnej lektury.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik  



 

piątek, 22 września 2023

Marzanna Bogusława Kielar "Wilki"



Wydawnictwo Znak
data wydania 2023
stron 56
ISBN 978-83-240-4520-4

Piękna poezja z historią w tle

Z poezją ostatnio nie spotykam się dość często. A to wielki błąd. Systematycznie czytałam tego typu utwory w liceum. I bardzo lubiłam analizę wierszy. Teraz czytam prawie wyłącznie prozę, ale tęskni mi się za nostalgią poezji. Za jej kruchością i eterycznością. Z tych powodów z przyjemnością i ciekawością sięgnęłam po tomik "Wilki" wydany przez Wydawnictwo Znak. 

I to była doskonała decyzja, a ja przepadłam w nurtach wierszy w tle których jest bolesna historia. Czego dotyczą zebrane w niewielkim, aczkolwiek bardzo treściwym tomiku wiersze? W ich wnętrzu drzemie bardzo wiele mocnych treści - wojna, tułaczka, migracje, utrata rodzinnych gniazd, konieczność wygnania, tęsknota, przemijanie, sens życia, który znaczy coś więcej niż tylko dobra materialne. Zebrane utwory gloryfikują nas jako istoty mające przede wszystkim tożsamość i korzenie. Świat przyrody koegzystuje z nami. Zwierzęta też odbywają tułaczki i migracje, a Autorka pokazuje ich związek ze światem ludzi, analogie i różnice. Natura została obecnie pogoniona i ujarzmiona przez technikę i postęp. W zebranych wierszach jest dużo bliżej, bywa niespokojna i podobna ludziom. 
Opisany świat nie jest stabilny. Podobnie jak przyroda zmienia się i ewoluuje. Bywa groźny i trudny do oswojenia. Ludzie są wobec niego mali i bezbronni, muszą zrozumieć swoje miejsce w szeregu, muszą podporządkować się mocy wyższej, która miota jednostkami jak ocean małą łódką. 

Historia jest niczym natura. Za nic ma los poszczególnych osób. Żywiołem są wojny, które wywołane przez szalone jednostki przesuwają na szachownicy życia całe masy bezradnych pionków ludzkich wystawionych na ciosy bolesne i srogie, zdolne zabijać. Zebrane utwory skupiają się na czasie po drugiej wojnie światowej, które były okresem największych migracji w ostatnich dekadach. Zmieniały się granice, zmieniały się ludzkie adresy, a powojenna zawierucha żonglowała nacjami bez litości. Wygnańcy musieli porzucić swoje małe ojczyzny, musieli iść pod prąd i wiatr wiejący im mocno w oczy. Byli zranieni, zmęczeni i przerażenia. Musieli budować swój mały świat od nowa. To im poświęcone są nostalgiczne wiersze, to im oddana jest cześć i hołd. To oni są niemymi, heroicznymi bohaterami. Wschodnie granice obecnej Polski to bardzo ciekawy etnicznie zakątek. Tu wiele się zmieniło po 1945 roku. Tu drzemie serce utworów Marzanny Kielar, która pisze pięknie, nostalgicznie i wrażliwie. Doskonale wie z jak delikatną materią ma do czynienia. Genialnie operuje słowem, emocjami i swoim talentem. Wiersze dotykają dna duszy, wywołują przeróżne obrazy, szokują, plastycznie pokazują historyczną prawdę i tragizm chwili. 

Z serca polecam lekturę tego zbioru poezji. Jest idealna na jesień, bo fenomenalnie współgra swoim klimatem nostalgii i przemijania. Życzę wielu wzruszeń i emocji. 



 

środa, 20 września 2023

Justyna Dżbik-Kluga "Śluby (nie)Posłuszeństwa


Wydawnictwo Znak
data wydania 2023
stron 304
ISBN 978-83-240-6637-7

Portret kobiet w welonach


Jeśli tytuł tego tekstu wyda się Wam zagadkowy to z góry wyjaśniam, że chcę zatrzymać się nie na portrecie panien młodych, a zakonnic, które są od stuleci obecne w życiu polskiego społeczeństwa, choć świat trzymał je często w cieniu, na uboczu, za murami klasztorów. Kiedyś zakony były liczniejsze niż dziś. Współczesny świat daje mało powołań, mało kobiet decyduje się poświęcić życie Bogu a odrzucić karierę zawodową, posiadanie dzieci i partnera. Kryzys powołań jest znacząco widoczny, ale nadal nie brakuje wykształconych młodych Polek, które decydują się na życie w celibacie i złożenie ślubów posłuszeństwa oraz ubóstwa. 
Wraz z Justyną Dżbik- Klugą spójrzmy na zakonnice z różnych zgromadzeń, pozwólmy im się wypowiedzieć, zajrzyjmy do ich życia. 

Współczesne kobiety w zakonnych welonach żyją inaczej niż większość społeczeństwa. Ich życie podlega sporym ograniczeniom, ale z ich wypowiedzi wynika, że w surowych regułach potrafią odnaleźć spełnienie i szczęście. Ich codzienność to sporo poświęceń i wyrzeczeń. Ich rzeczywistość to dobrowolne podporządkowanie się regule zakonu do którego należą, ich wolność jest dobrowolnie ograniczona. Ich los zależy od ich przełożonych. Ich dochody wędrują do wspólnej kasy, a one same muszą mieć zgodę na zakup rzeczy osobistych, nawet odzieży czy butów. Wielu z nas zapyta, to co te kobiety z życia mają? Przecież ich codzienność może kojarzyć się w pewnym sensie z pobytem w zakładzie karnym?

Książka "Śluby (nie)Posłuszeństwa" to lektura składająca się z rozmów Autorki z przedstawicielkami różnych zgromadzeń. Nie brakuje także dialogu z kobietą, która porzuciła zakonny habit i wróciła do "cywila". Te rozmowy są bardzo intymne i szczere. Dotyczą spraw delikatnych i bardzo osobistych. Rozmówczynie są w różnym wieku, ich charyzmaty różnią się od siebie, a ich podejście do wyboru drogi życiowej jest bardzo różne. Każda z nich otwiera się na ciekawość czytelnika i opowiada co skłoniło ją do takiego, a nie innego wyboru, jak jej decyzję przyjęła rodzina i jak im się wiedzie w klasztorach. Każda historia jest inna, każda z nich różni się od siebie. Każda wyjaśnia konsekwencje zakonnego życia, jego blaski i cienie, bo jak czytelnie wynika nie jest to droga idealna. Jest trudna i kręta, wymaga wytrwałości i wyrzeczeń. A jednak jak się okazuje daje satysfakcję, samorealizację i uśmiech na twarzy.

Ta lektura do obiektywne spojrzenie na zakonną społeczność, na kobiety w welonach, które nieco wolniej, ale jednak idą z postępem do przodu, spełniają się zawodowo i duchowo, podejmują różne wyzwania i dają światu przykład wiary oraz życia zgodnie ze złożonymi ślubami. Ten tytuł pochłania bez reszty zwłaszcza pewnie osoby takie jak ja, które kiedyś myślały o wyborze konsekrowanej ścieżki życia, obala mity, intryguje, informuje, pokazuje inną rzeczywistość. Dostarcza emocji i czyta się go czasem lepiej niż niejeden plotkarski tabloid. Wyjątkowa lektura została napisana bardzo rzetelnie i obiektywnie. Jej Autorka absolutnie nie osądza, ani nie krytykuje swoich rozmówczyń. Stara się jak najlepiej ująć słowami to, co istotne. Gorąco polecam ten świetny reportaż także osobom niewierzącym, agnostykom, stoikom i czytelnikom w każdym wieku. Zajrzyjmy za klasztorne mury, poznajmy wyjątkowe bohaterki i zagłębmy się w ich życie. Być może ich przykłady pomogą odnaleźć nam wartości istotne i cenne. Miłej lektury. 



 

wtorek, 19 września 2023

Małgorzata Lebda "Łakome"





Wydawnictwo Znak 
data wydania 2023
stron 304
ISBN 978-83-2406-729-9

Książka - życiowy drogowskaz

Niesamowitą powieść Małgorzaty Lebdy przyszło mi czytać w ogromnie trudnym życiowym momencie. Byłam na dnie rozpaczy, byłam zraniona, zszokowana i wiedziałam, że muszę przejść terapię by wrócić do normalności. I tak podjęłam książkoterapię, którą nie raz komuś i samej sobie polecałam. Tym razem trzeba mi było naprawdę wyjątkowej lektury by ukoić nerwy, ból i stanąć na nogi. Miałam szczęście i los okazał się bardzo łaskawy, bo niczym dobra wróżka włożył mi do rąk książkę genialną i kipiącą od życiowych mądrości. Pełną dobrych rad i wskazówek. Jednym słowem książkę - drogowskaz, którą przeczytałam w ciągu jednego dnia. Nie mogłam się od niej oderwać. Syciłam się jej treścią, czytanie było jak balsam, a ja sama znów się przekonałam, że w paskudnym momencie życia najlepiej sprawdzają mi się tytuły nie lekkie, łatwe i przyjemne, a smutne, nostalgiczne i wzruszające.

Maj to malutka osada położna gdzieś na krańcu świata. Tam mieszka w starym domu dwoje ludzi w podeszłym wieku. Łączy ich przysięga małżeńska złożona wiele lat temu. On ma jeszcze siły i jako takie zdrowie. Ona cierpi na nieuleczalną chorobę. Rak zabiera jej siły i wydał wyrok na jej życie. Jej przyjaciółką jest morfina, która przynosi ulgę w cierpieniu. W ich domu mieszkają jeszcze dwie młode kobiety, które przyjechały z wielkiego świata by pomóc w opiece nad Różą. I tak życie w Maju toczy się w biegu ku śmierci. Ta ze swoją kosą dotyka też innych w tej miejscowości. Łączy koniec wraz z nowym początkiem...

Ta książka jest mądra, magnetyzująca, pełna refleksji nad życiem i śmiercią. Jej akcja dzieje się na przestrzeni kilku miesięcy w małej wiosce położonej wśród pól i lasów.  Tu tylko pozornie nic się nie dzieje. Tu mają miejsce różne zmiany, a czas dotyka wszystko jak wszędzie indziej. "Łakome" to książka wyjątkowa, która wymaga skupienia i zamknięcia się w jej fabule. Tu natura rozdaje karty, tu człowiek jest wobec niej mały, tu przez jej treść przewija się życie i śmierć. Giną w ubojni zwierzęta, umierają ludzie, a świat kręci się nadal, a los rozdaje karty jak chce. To idealna lektura na trudne chwile, na czas próby, to takie swoiste literackie rekolekcje, to proza przez duże P. 

Powieść Małgorzaty Lebdy jest napisana elegancko, prosto i z gracją. Choć to proza czuć w niej eteryczność właściwą poezji. Czuć w niej coś wyjątkowego, co trafia mocno i prosto w czytelnicze serce. Oszczędność słów i prostota idzie w parze z ogromem emocji, uczuć i przekazu. Lektura wymaga skupienia i odgradza od świata. Absorbuje całą sobą. Przytłacza, by uświadomić co w życiu jest tak naprawdę istotne. Pozornie tchnie od niej spokój, ale jego cieniem jest bezwzględne przemijanie i ograniczenie ramami czasu życia na ziemskim łez padole. Zakończenie książki jest wyjątkowe, dopasowane do jej treści i w pewnym sensie zaskakuje, a w pewnym wydaje się oczywiste i konsekwentne. Reasumując i pisząc krótko:
to literacki majstersztyk, który polecam gorąco. Czytajcie koniecznie.



 

środa, 23 sierpnia 2023

Klaudia Muniak "Manipulacja"



Wydawnictwo Kobiece
data wydania 2022
stron 296
ISBN 978-83-67335-22-5

Uważaj na to, co Ci się śni

Jeśli macie ochotę na perfekcyjny thriller psychologiczny koniecznie weźcie pod uwagę przeczytanie znakomitej powieści Klaudii Muniak „Manipulacja”, która opowiada historię mrożącą krew w żyłach. Jej lektura przykuwa do książki, która nie pozwala się odłożyć na półkę. Jej fabuła jest perfekcyjnie skonstruowana i zawiła, a zawarta w niej intryga nie daje się odgadnąć do samego końca. Dowodzi ona tezy, że życie to czasem splot niesamowitych omyłek i to, co białe jest czarne, a to, co ma pomóc szkodzi.

Anna jest kobietą po trzydziestce, która ma ukochanego męża, pracę i stabilizację finansową. Do pełni szczęścia brakuje jej jedynie dziecka. Los jednak raz po raz drwi z jej marzeń i pozbawia szansy tulenia w ramionach słodkiego maleństwa. Anna boryka się z kolejnymi poronieniami, które są niczym sztylety wbite w jej serce. Po kolejnej krótkiej ciąży zakończonej fiaskiem postanawia poszukać pomocy w gabinecie terapeuty. Sama nie jest w stanie radzić sobie z kolejnymi stratami, które łamią jej psychikę. I tak trafia pod opiekę Irminy, która proponuje jej nowatorską formę terapii ingerującą w sny, która steruje podświadomością. TDI to według Irminy najlepszy sposób radzenia sobie z lękami, a DreamFactor jest bezpiecznym urządzeniem, które nie ma sobie równego. Ukierunkowana inkubacja snów ma być lekiem na całe zło. Czy Anna odzyska spokój i równowagę dzięki ingerencji w jej wnętrze? Czy wraz z mężem staną się pełną rodziną i będą cieszyli się urokami rodzicielstwa? Czy terapia odniesie pożądane efekty? Czy niepokojące wiadomości od tajemniczego nadawcy przestaną ją nękać? A może przekroczenie progu gabinetu Irminy to błąd i wplątanie się w pułapkę?

To jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych jaki kiedykolwiek czytałam. W konstrukcji tej powieści wszystko doskonale ze sobą współgra. Tytuł jest niczym skomplikowana kombinacja puzzli, których układanie w jedną całość jest ogromnie przyjemne i emocjonujące. Określenie perfekcyjnie dobra książka idealnie pasuje do tej powieści, którą czyta się z wypiekami na twarzy. Dynamiczna, błyskawiczna akcja, namnażające się tajemnice, kilku narratorów, ciekawie poprowadzony główny wątek to atuty tej lektury, która non stop elektryzuje zmysły i sprawia, że wyobraźnia czytelnika pracuje na najwyższych obrotach.

Autorka śmiało i odważnie pisze o trudnych tematach jak poronienie, depresja i niespełnione rodzicielstwo. Pokazuje parę, która boryka się z ogromną traumą i problemem, a te budują między małżonkami mur, który dzieli i odsuwa od siebie. Niedopowiedzenia, podejrzenia, duszenie smutku w sobie robią niesamowitą krzywdę. „Manipulacja” to książka bez cukru i lukru, to śmiałe spojrzenie na szare życie, które potrafi dać w kość. Mimo zawartego w treści smutnego potencjału tę powieść czyta się szybko i zachłannie. Fabuła nie raz zaskakuje, a Klaudia Muniak bardzo umiejętnie manipuluje czytelnikiem oraz daje mu odczuć to, co czują bohaterowie.

Postaci tego tytułu są ciekawie wykreowane, każda z nich jest inna, każda jest nieidealna, a przez to bardzo uczłowieczona i plastyczna, realna i namacalna. Każda z nich jest dowodem, że ludzka psychika, że nasza dusza to najbardziej skomplikowany mechanizm na świecie, który jest niezwykle delikatny i łatwo się psuje.

Gorąco polecam tę książkę miłośnikom gatunku do jakiego się zalicza, ale i tym którzy sięgają po tego typu lektury po raz pierwszy. Ta powieść ujmie każdego, kto poświęci jej swój czas. Miłej lektury. 




 

Edyta Świętek "Sekrety kobiecych dusz"



Wydawnictwo Mando
data wydania 2023
stron 416
ISBN 978-83-277-3119-7
Saga Krynicka Tom I

W spirali sekretów i tajemnic


Jako zagorzała miłośniczka sag rodzinnych, w których kocham się od wielu lat, dla najnowszego cyklu Edyty Świętek biję gromkie brawa. Saga Krynicka to seria w której zakochałam się na zabój od pierwszego wejrzenia. To tytuł, który perfekcyjnie trafił w mój gust i zabrał mnie w ciekawą podróż, która miała miejsce w czasie i przestrzeni. Dzięki lekturze znalazłam się w miejscu, w którym sama mieszkałam jako kuracjuszka i turystka. Krynicka Górska kiedyś zrobiła na mnie pozytywne i bardzo dobre wrażenie, a teraz wraz z bohaterami wykreowanymi przez Edytę Świętek znalazłam się tam ponownie w bardzo ciekawym przedziale czasowym. Zobaczyłam tę miejscowość w kolorze sepii, gdy nie prowadziła do niej jeszcze droga kolejowa, a uzdrowisko było w fazie początkowego rozwoju.

Matylda Adamczyk mieszka wraz z mężem w Krakowie. Oboje bardzo chcą zostać rodzicami i mieć dzieci, ale żona Seweryna miesiąc po miesiącu przeżywa rozczarowanie i wciąż nie jest przy nadziei. Ta sytuacja powoduje u mniej frustrację, złość, smutek i doprowadza ją notorycznie do łez. Jej małżonek ma dość humorów żony i jej zmiennych nastrojów. Lekarz, który bada niedoszłą mamę zaleca spokój, wyciszenie i kurację w krynickim kurorcie. Matylda wyjeżdża więc na sezon letni do uzdrowiska, gdzie poznaje Aurelię. Ta jest młodą wdową, której mąż niedawno zmarł po krótkiej chorobie. Aurelia nie zdążyła zostać mamą i mieszka z teściami w zamożnej posiadłości. Kobieta przeżywa żałobę po mężczyźnie, którego naprawdę z całego serca kochała, ale też martwi się o swoją przyszłość. Sama pochodzi z niezbyt bogatej łemkowskiej rodziny zamieszkałej w Powroźniku. Na salony trafiła dzięki mężowi. Po jego zgonie pobyt w zamożnym i szanowanym domu dziewczyny mającej wiejskie korzenie  nie wszystkim w rodzinie się podoba. Wielu jest solą w oku i przeszkadza. 

Matylda i Aurelia zaprzyjaźniają się ze sobą i zostają dobrymi przyjaciółkami. Los ubogaca ich relację dodatkowymi niespodziankami i odkrywa tajemnice, które przez wiele lat nie ujrzały światła dziennego. Jak potoczą się ich dalsze losy? Czy dwie młode kobiety odnajdą szczęście? Czy spełnią się ich najskrytsze marzenia?

Ta powieść będąca początkiem rewelacyjnie zapowiadającego się cyklu porwała mnie od pierwszych stron. Wsiąkłam w jej treść i zakochałam się w klimacie. Z łatwością odnalazłam się w świecie retro i pokochałam dwie główne bohaterki, których sylwetki są przepięknie wykreowane. Obie są wyjątkowe, obie są inne od siebie, obie znajdują się na życiowym zakręcie i przeżywają trudne chwile. Właśnie dlatego idealnie odnajdują się one we wzajemnej relacji i nawiązują nić szczerej kobiecej przyjaźni, która dodaje im sił do walki z przeciwnościami losu. Autorka idealnie opisuje ewolucję ich znajomości, dojrzewanie tej relacji która wskutek pewnych wydarzeń zmienia wymiar i staje się inna oraz bardziej osobista.

Akcja książki jest dynamiczna i płynie wartko niczym górski potok. Lekturę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Jest ona nakreślona eleganckim językiem, obfituje w niespodzianki i dostarcza emocji. W treści oprócz wykreowanych w wyobraźni Pisarki bohaterów przewijają się autentyczne postaci, które przyczyniły się do powstania i rozsławienia krynickiego uzdrowiska. Autorka poświęciła też uwagę mniejszości łemkowskiej, ich kulturze, pochodzeniu, folklorowi i tradycjom. Blasku książce dodają urokliwe opisy, genialnie oddany klimat tamtych czasów oraz sekrety i intrygi. To wszystko sprawia, że od czytania trudno się oderwać, a po skończeniu pierwszego tomu natychmiast chciałoby się sięgnąć po kolejny.

Edyta Świętek stworzyła kolejną fenomenalną sagę, którą z całego serca polecam nie tylko miłośnikom tego gatunku. Jeśli go do tej pory nie kochacie, to przez lekturę tego tytułu możecie łatwo się w nim zadurzyć. Jestem pewna, że ta powieść oczaruje każdego, kto po nią sięgnie i poświęci jej swój czas. Miłej lektury.




 

sobota, 5 sierpnia 2023

Katarzyna Ryrych "Psia gwiazda"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2023
stron 444
ISBN 978-83-8352-007-0
Cykl Kobiety z rodziny Wierzbickich
tom I

Książka o kobietach, dla kobiet i nie tylko dla nich

Moi Drodzy! 

Mam dziś ogromną przyjemność zachęcić Was do przeczytania pewnej cudownej książki napisanej przez Panią Katarzynę Ryrych, która rozpoczyna wyjątkowy cykl o kobietach należących do familii Wierzbickich. Jeśli mam być szczera to rozpoczynając lekturę spodziewałam się doskonałej książki. I taką też dostałam do rąk dzięki uprzejmości Wydawcy, ale ona jest o sto razy lepsza niż zakładałam. Wniosek więc prosty - to lektura genialna, mistrzowska, po prostu arcydzieło! A taką powieść to zaszczyt i czysta przyjemność polecać innym. 

"Psia gwiazda" to przepiękna saga rodzinna, której głównymi bohaterkami są kobiety noszące nazwisko Wierzbicka. To perypetie Malwiny, Dionizji i Urszuli, ale nie tylko. W fabule tego tytułu prym wiodą różne kobiety, a książka wręcz naładowana jest kobiecością, która tchnie z każdej zapisanej słowami strony. Przez powieść przewijają się przeróżne postacie kobiece, które różnią się od siebie, a zarazem mają wiele cech wspólnych. 
Akcja książki dzieje się w ubiegłym stuleciu i rozpoczyna się tuż przed wybuchem I wojny światowej. Świat jest wtedy diametralnie inny od tego współczesnego, ale czy inne są kobiety, bohaterki lektury? Owszem żyją w innej, jakże różnej od współczesnej nam rzeczywistości, ale czy mają inne plany, marzenia i cele w życiu? Tak samo jak kobiety dziś chcą być szczęśliwe, chcą kochać i być kochane, chcą realizować własną wizję ich świata, chcą go zdobywać i wyprzedzają epokę w której żyją. 

Urszula jako sierota musi pogodzić się z utratą matki. Drzemie w niej upór i otwartość na nowe. Chce poznawać świat, emigruje z prowincji do miasta i chce podbić świat, iść z czasem, płynąć do przodu choć to często niełatwe i wyczerpujące...
Malwina wychodzi za mąż by uciec z rodzinnego domu. Ma dość ciężkiej pracy, harówki od świtu do nocy i ojca despoty, który jest bardzo skąpy i bezwzględny. Proponuje Antoniemu małżeństwo czym łamie wszelkie konwenanse. A dalej jako żona jest żądna wiedzy, nauki i innego świata od tego jaki znała w dzieciństwie. 
Dionizja jest mężatką, ale nie bywa wierna. Zmienia ją wojenna rzeczywistość i z beztroskiej kobiety staje się kimś zdecydowanie innym.

Wykreowane przez Autorkę kobiece postacie są dynamiczne, przechodzą metamorfozy, kierują się odważnymi wyborami i nie boją się nowego. Mają dość męskiej dominacji, wyrywają się z kurateli płci silnej i chcą kroczyć własną drogą. Wyprzedzają epokę w której żyją, są nieustraszone i silne. To one są motorem fabuły, której uroku dodaje klimat w jakim napisana jest ta lektura. Tu tło tworzy niesamowita, dzika i piękna przyroda, wiejska prowincja pełna uroków życia w zgodzie z naturą i porami roku. Atmosferę sekretów i tajemnic budują także idealnie wplecione wątki mistyczne - ludowe wierzenia, zielarstwo, astrologia i tradycje w które wierzy lokalna ludność. Całość tworzy niepowtarzalną mieszankę, która czaruje i otula niczym mgła. Dynamiczna akcja, jej nieoczekiwane zwroty, niespodzianki i sekrety sprawiają, że od czytania trudno się oderwać, a książka pochłania bez reszty. 

To bardzo wyjątkowa lektura pełna subtelnej aury, w której nic nie jest oczywiste, a świat nie jawi się tylko w kolorach bieli i czerni. Tu wszystko zmienia barwy niczym kameleon, tu wszystko jest zarazem realne i przesiąknięte na wskroś tajemnicami. Tu kobiety mają determinację i siłę by burzyć mury dzielące świat męski od żeńskiego. Tu nic nie jest oczywiste i jednowymiarowe. I właśnie dlatego to moim zdaniem lektura godna rekomendacji i polecenia. Jeśli kochacie takie klimaty, jeśli tak jak ja kochacie sagi, jeśli macie nieposkromiony apetyt na książki niesztampowe to tytuł właśnie dla Was. Po prostu musicie go przeczytać, a jestem pewna, że gdy skończycie tom I będziecie chcieli jak najszybciej sięgnąć po kolejny. Bardzo z całego serca polecam! 



 

środa, 26 lipca 2023

Sylwia Kubik "Zakochana zakonnica"

 



Wydawnictwo Filia
data wydania 2023
stron 352
ISBN 978-83-8280-820-9

Smak klasztornego piekła

Życie zakonnic zawsze było owiane tajemnicami i mitami. Kobiety w habitach, które poświęciły swoje życie Bogu i zrezygnowały z posiadania rodziny jednym wydawały się dziwne, innym jawiły się jako istoty doskonałe, które wstąpiły do raju za ziemskiego życia. Jedni uważali je za istoty lepsze, inni sądzili, że wybrały wygodniejsze życie pozbawione trosk materialnych i odpowiedzialności za męża oraz dzieci. Jak naprawdę jest za klasztornymi murami? Czy za klauzurą żyje się łatwiej czy może to tylko złudna wizja? Czy życie w habicie to lekki kawałek chleba czy może nieustanne wyrzeczenia i ofiary? 

Na te pytania odpowiedzi znalazłam w najnowszej powieści Sylwii Kubik, którą pochłonęłam z prawdziwą przyjemnością i ciekawością. Tematyka fabuły była mi w ogromnym sensie bliska, bo sama kiedyś myślałam nad wybraniem takiej drogi w życiu. Po przeczytaniu tej książki wiem, że podobnie jak jej bohaterka nie odnalazłabym się pewnie w większości domów zakonnych i roli przymusowej cierpiętnicy. Wracając do lektury dodam, że to tytuł wyjątkowy i inny niż tysiące książek zalegających na księgarskich półkach. Autorka opisała historię jednej ze swoich czytelniczek, która jest bardzo życiowa, prawdziwa i autentyczna. Autorka jest obiektywna, nie krytykuje i nie oskarża. Opisuje losy młodej dziewczyny, która chcąc iść za głosem serca odbiera cenną życiową lekcję i konfrontuje ideały ze zwyczajną rzeczywistością.

Patrycja jest młodą i bardzo wierząca dziewczyną, która po kontakcie z zakonnicami chce wybrać w życiu drogę konsekrowaną. Po utwierdzeniu się w powołaniu informuje o swojej decyzji rodziców i starsze siostry. Nikt z rodziny nie cieszy się z jej wyboru, matka i ojciec są zdecydowanie przeciwni, ale mimo to Patrycja odchodzi z pracy i ze skromną walizką w ręku przekracza klasztorną bramę. Ma wrażenie, że trafiła do miejsca, które stanie się jej drugim domem, że znajdzie w nim duchowe siostry i pokrewne dusze. Niestety, szybko doznaje wielu rozczarowań, upokorzeń, i krzywd. Ideały zdecydowanie rozmijają się z realną i trudną rzeczywistością. Kolejne dni, kolejne przełożone, kolejne przykre sytuacje składają się w pasmo cierpienia, którego apogeum nadchodzi w chwili choroby... Trudna sytuacja prowadzi do podjęcia kluczowych decyzji. Czy Patrycja mimo rozczarowań wytrwa w powołaniu i złoży śluby wieczyste? Czy może rozczarowana odejdzie z zakonu i odwróci się do Boga plecami?

Moi Drodzy, gorąco zachęcam Was do przeczytania tej książki w której drzemie bardzo wiele emocji. Jestem pewna, że w trakcie czytania trudno będzie ją Wam odłożyć na półkę, a losy Patrycji zafascynują Was bez reszty. Autorka w napisanie tej powieści włożyła swoje serce i talent, a efektem jej pracy jest niepowtarzalna historia, w centrum której znajduje się ciekawie wykreowana wrażliwa bohaterka. Jej kreacja jest po prostu wyśmienita, a Sylwia Kubik doskonale ujmuje słowami jej doświadczenia, metamorfozę i dojrzewanie. Lekturę czyta się dosłownie na jednym wdechu, a ma ona bardzo wiele walorów. Jednym z nich jest lekkość pióra jakim pisarce udało się spisać książkę poruszającą delikatne i wrażliwe kwestie. Pani Sylwia nie kreuje się sędzią postępowania stworzonych przez siebie postaci, ale pozwala dokonać obiektywnej oceny każdemu, kto sięgnie po jej lekturę. Ta powieść zachęca do refleksji, daje do myślenia, mocno wzrusza, ale i wzbudza silne emocje oraz wyzwala bunt krytyki nad oschłością zacofanych poglądów. Czyta się ją szybko i z wypiekami na twarzy. Gorąco polecam nie tylko młodym dziewczynom, które marzą o zakonnym welonie i wieczystej profesji. 




środa, 12 lipca 2023

Jodi Picoult "Szkoda, że Cię tu nie ma"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2023
stron 392
ISBN 978-83-8295-305-3

Oko w oko z wirusem


W marcu 2020 roku świat się zatrzymał. Zamarł w bezruchu, a ludzkość powiedziała nagle wszystkiemu stop. Stało się tak za sprawą tajemniczego, niosącego często ze sobą śmierć wirusa, który nazwano covid19. Jedni pocieszali miliony ludzi na świecie, że to tylko sprawa dwóch tygodni zastoju i wszystko wróci do normy, inni bardziej rozsądni twierdzili, że sprawa jest poważna i potrwa o wiele dłużej, a prawie wszyscy z nas ową chorobę przejdą. Nigdy do tej pory ludzkość nie przeżyła tak szeroko ogłoszonej kwarantanny i obostrzeń sanitarnych. Nigdy życie zwykłych szarych ludzi nie zmieniła masowo choroba, która przychodziła znienacka i potrafiła w ciągu kilkudziesięciu godzin zrujnować zdrowie, a niekiedy zabrać bezwzględnie życie.

Wcale mnie nie zdziwiło, że pochodzący z różnych zakątków świata Autorzy wpletli w fabuły swoich książek wydarzenia z tamtych dni. Zrobiła to także jedna z moich ulubionych amerykańskich pisarek Jodi Picoult, która nigdy nie bała się nigdy wcześniej podejmowana w swoich powieściach trudnych, kontrowersyjnych tematów.

Szkoda, że Cię tu nie ma” to historia, której bohaterami jest para młodych ludzi mieszkających w Nowym Jorku. Diana pracuje w domu aukcyjnym i kocha swoją pracę nad życie. Jej partner jest lekarzem rezydentem na oddziale chirurgii. W ich życiu wszystko jest poukładane i zaplanowane. Ślub, za kilka lat od niego dzieci, kariera i własny dom. Najszybciej mają być wymarzone wakacje, podróż na piękną wyspę Galapagos, bajkowa sceneria i oświadczyny, które mają być pięknym szczęśliwym początkiem oficjalnej wspólnej drogi. Tuż przed datą wylotu świat paraliżuje wiadomość o koronawirusie. Nikt jej nie przewidział, nikt jej nie zaplanował. Wszyscy muszą wziąć ją pod uwagę. Finn nie może wziąć urlopu, bo jest niezbędnie potrzebny w szpitalu jako lekarz na specjalnie otworzonym oddziale dla chorych na covid 19. Jego dziewczyna postanawia jechać sama, by nie przepadły wpłacone wcześniej pieniądze. Czy dotrze na rajską wyspę i czy jej samotne wakacje będą udane? Czy uda jej się umknąć z piekła w którym liczba chorych rośnie z szaloną prędkością? Sprawdźcie koniecznie sami!

Uff, to była mocna jak spirytus i niesamowita lektura z której trudno mi było wrócić do realnej, na szczęście już spokojnej, rzeczywistości. Jej treść wciąż drzemie w mojej głowie i nie daje o sobie zapomnieć. Jodi Picoult jak zawsze spisała się genialnie. Niesamowicie mądrze skupiła się na istocie pandemicznej rzeczywistości i na przykładzie losów dwojga młodych ludzi udokumentowała to, co dosięgnęło miliony osób na całym globie. Z aptekarską precyzją pokazała gamę przeżyć, które narzuciła covidowa rzeczywistość. Ludzi z różnych stron dotykały wtedy trudne i drastyczne doświadczenia. Utrata pracy, utrata wolności poprzez zamknięcie w domach, ograniczenia w poruszaniu się, w korzystaniu z uroków życia, ale i utrata bliskich wskutek śmierci, brak kontaktu z rodziną, a wreszcie konieczność pobytu w szpitalach i walka o życie, walka o każdy oddech. Wskutek przerażającej sytuacji ma miejsce weryfikacja łączących ich uczuć, które muszą przejść poważną próbę, a oni sami zdać egzamin z dojrzałości ich związku. 

Powieść czyta się z atencją i ogromną ciekawością. Nie jest to lektura łatwa. Wymusza on refleksję i budzi w nas także nasze osobiste wspomnienia. Autorka nie szczędzi czytelnikom emocji i niespodzianek. Jedna z nich, a mowa o niespodziewanym zwrocie akcji, jest niczym gigantyczne trzęsienie ziemi, niczym eksplozja wulkanu, niczym epidemia tajemniczego wirusa, który przewrócił świat do góry nogami. Książka jest oryginalna i nieschematyczna. To powieść nakreślona bardzo osobiście i wrażliwie. Na jej kartach zawarty jest smutek, żałoba, ale i nieśmiała nadzieja na koniec koszmaru i lepsze jutro. Bohaterowie uwiecznieni w fabule są bardzo charakterystyczni i zagubieni. Próbują odnaleźć się w świecie, który jest szalony i pędzi niczym rozpędzony koński zaprzęg nad którym nikt nie ma kontroli. Akcja książki wzrusza, dotyka najczulszych stron duszy wrażliwego czytelnika i jest hołdem dla ofiar, które zapłaciły najwyższą cenę. Nie wstydzę się łez wylanych w trakcie lektury, którą polecam każdemu, kto chce wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tej trudnej lekcji, która tak niespodziewanie dotknęła ludzkość na trzy lata. Gorąco polecam.




 

czwartek, 29 czerwca 2023

Soraya Lane "Córka z Włoch"





Wydawnictwo Albatros
data wydania 2023
stron 352
ISBN 978-83-6751-322-7
Seria Utracone Córki

Włoski smakołyk, mediolański balet i zakazana miłość


Wiosną tego roku na księgarskie półki trafiła powieść z kręgu literatury kobiecej, która jest początkiem nowej serii. Porównywano ją do arcydzieła „Siedem sióstr” Lucindy Riley. Od razu wiedziałam, że koniecznie muszę sprawdzić czy jakikolwiek Autor na świecie był w stanie dorównać swoim piórem prozie idealnej, bo za taką uważam książki opowiadające o adopcyjnych córkach Pa Salta. Z ręką na sercu bałam się, że to tylko trik i przemyślany manewr marketingowy wydawcy, który ma na celu podbić sprzedaż lektury. Na szczęście myliłam się i po raz kolejny w życiu trafiłam na książkę bardzo nastrojową, pełną sekretów, tajemnic i emocji, które sprawiły, że czytanie było wyśmienitą literacką ucztą, a ja zostałam od stóp do głów oczarowana fenomenalną historią.

Pewnego dnia w jednej z londyńskich kancelarii prawnych krzyżują się życiowe ścieżki kilku osób. Każda z nich otrzymuje tajemnicze pudełko w którym znajdują się pamiątki z przeszłości. Kiedyś każdy z tych tajemniczych boxów przygotowała nieżyjąca już kobieta, która prowadziła placówkę, w której schronienie mogły znaleźć młode, samotne matki. Każde z tych pudełek jest świadectwem pochodzenia i tożsamości osób, które nie mają o swojej prawdziwej przeszłości zielonego pojęcia. Taki jeden zestaw trafia do rąk Lilly, która pracuje w branży winiarskiej. Tym samym planowana od pewnego czasu podróż do Italii jest nie tylko krokiem w zawodowej karierze, ale i idealną okazją do poznania swoich korzeni i odkryciem przeszłości babci. Na drodze pięknej młodej kobiety pojawia się także przystojny Włoch Antonio, który mąci w jej głowie. Jak potoczą się losy Lilly? Jaką rolę w jej przyszłości odegra pewna pilnie strzeżona tajemnica kulinarna i program teatralny sprzed wielu lat?

Ta książka jest cudowna i nie ma innej opcji jak zakochać się w niej od pierwszego wejrzenia na zabój! Czyta się ją niesamowicie przyjemnie, a treść zapada na długo w pamięć. Oś fabuły opiera się na schemacie odkrywania rodzinnych sekretów, co jest pomysłem wykorzystywanym w literaturze kobiecej dość często, ale Soraya Lane zrobiła to w sposób tak perfekcyjny i nietuzinkowy, że aż przechodzą dreszcze!

Akcja toczy się dwutorowo w różnych przestrzeniach czasowych, które dzieli kilkadziesiąt lat. Z jednej strony czytelnik poznaje losy Estee, która jako młoda dziewczyna zakochuje się w Felixie i jest tej miłości wierna mimo wszystko. Z drugiej strony śledzimy we współczesnym świecie dzieje Lily, która poznaje losy swoich przodków. Są one dobrym wzorcem jak pokierować swoim życiem i mieć odwagę podążać za głosem swojego serca mimo wszystko.

Córka z Włoch” to pełna emocji chwytająca za serce historia o miłości, walce o ukochaną osobę, bitwach z przeciwnościami losu i trudnych rodzinnych relacjach, które potrafią budować mury i rzucać kłody pod nogi. To książka w której można się zatracić bez reszty i zapomnieć o własnej rzeczywistości. W trakcie jej czytania czytelnika dotyka ogrom emocji, niespodzianek i zwrotów akcji. Przez jej karty przewijają się ciekawe postaci i szalone intrygi. Nie można się nudzić, a treść nie jest przewidywalna i sztampowa. Wyjątkowa to za mało powiedziane, arcydzieło napisane dla kobiet to adekwatna rekomendacja dla tytułu, który gorąco polecam.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik