Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia Mroczna Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia Mroczna Strona. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2026

Aleksandra Polańska 'Wszystkie nasze sekrety"

 



Wydawnictwo Filia
data wydania 2026
stron 400
ISBN 978-8441-203-9

W każdym z nas drzemie garść mrocznych sekretów

Kochani dziś polecę Wam naprawdę mroczny thriller psychologiczny, który mocno mnie otulił pajęczyną tajemnic i sekretów których bywa pełna ludzka dusza. Czytając przeniosłam się do świata który jest przepełniony po brzegi kłamstwem a prawda wydaje się czymś nierealnym co nie istnieje. 

Rozpoczynając lekturę poznajemy Adę - kobietę, która mimo młodego wieku ma już swój życiowy bagaż. Ada traci pracę w wyniku intryg koleżanek i z braku środków do utrzymania wynajmowanego mieszkania wprowadza się do swojego partnera. Miłosz jest wdowcem i ma kilkuletnią córkę Kamilę. Ada ma się nią zaopiekować i zastąpić jej matkę. A wszystko ma być w idealnej scenerii - pięknym domu blisko lasu w spokojnej okolicy. Pozornie idealna sytuacja szybko okazuje się czymś zdecydowanie innym niż wygląda na pierwszy rzut oka. Przeszłość kładzie się głębokim cieniem na teraźniejszości a wczoraj rujnuje dziś. Ada odkrywa mroczne tajemnice, śmierć jej poprzedniczki okazuje się zagadkowa, a ukochany mężczyzna pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Świat rozsypuje się na drobne kawałki a budowanie nowego ma miejsce na ruchomych piaskach. 

To była bardzo przednia lektura, która w pełni pochwyciła mnie w swoje macki. Fabuła wręcz przeładowana jest sekretami, które dają poczucie dynamiki i nieoczywistości a czytelnik podobnie jak główna bohaterka czuje się bardzo mocno zagubiony. Nie ma w treści właściwie żadnego pewnika, wszystko jest ruchome niczym wydmy. Świat kręci się bardzo szybko właściwie bez żadnych prawideł i reguł. Czytelnik czuje się niczym w labiryncie, który wydaje się nie mieć końca. Atmosfera budzi grozę, która z każdą przeczytaną stroną mętnieje. Treść zaskakuje i obfituje w wiele zwrotów akcji. Emocje - tych jest tak dużo, że trudno je wszystkie ogarnąć. Książka odsłania mroczne tajemnice ludzkiej duszy, a bohaterowie nakreśleni są nietuzinkowo i dość barwnie. 
To bardzo dobra powieść w swoim gatunku, która wymaga pełnej uwagi przy lekturze i która siedzi jeszcze długo w czytelniczej duszy. 
Lektura w pełni spełniła moje oczekiwania, czytało mi się ją naprawdę dobrze i szybko. Miałam dreszcze i umysł pracował na pełnych obrotach. Polecam na wakacje i nie tylko.



niedziela, 15 lutego 2026

Marcel Moss "Schron'



Wydawnictwo Filia
Filia Mroczna Strona 
data wydania 2026
stron 384
ISBN 978-83-8402-959-6

Gdy czarcie wesele to krew się leje

Według mnie Marcel Moss i Remigiusz Mróz to współcześni królowie polskiej literatury sensacyjnej. To dlatego ich powieści wybieram w ciemno i nigdy się nie zawodzę, nigdy nie rozczarowuję. Zawsze towarzyszy mi niekłamana przyjemność rozwiązywania nietuzinkowej zagadki i niesamowite emocje.
Dokładnie tak było w trakcie lektury powieści "Schron" z pierwszoplanową postacią sympatycznego komisarza Sambora Malczewskiego. 

Runowo to mała miejscowość gdzieś na prowincji w której wiele się. Spokojną społecznością wstrząsają okropne wydarzenia. Niektórzy wiążą ich występowanie z potężnymi burzami, które określają jako czarcie wesela. Mówią, że gdy grzmi to w niebiosach czarty się weselą a na ziemi krew się leje i trupów nie brak.
 Sambor Malczewski ze swoim sympatycznym czworonogiem adopciakiem Terrorem spacerują po lesie następnego dnia po burzy. Niewinna przechadzka zostaje zaburzona potwornym odkryciem. Jest ono związanie z wydarzeniami sprzed lat. Schron w leśnej głuszy kryje bowiem  szczątki zaginionej przed laty rodziny Wilczków. Wydarzenia sprzed dwudziestu lat wychodzą z mroku. Czy uda się je wyjaśnić mimo upływu tak sporego czasu? Czy mają one związek również z innymi makabrycznymi zbrodniami które nie zostały wyjaśnione? Kto tak naprawdę jest katem a kto ofiarą? 
Koniecznie zajrzyjcie do tej powieści, bo jest ona po prostu wyśmienita i zasługuje na wielkie brawa.

Marcel Moss spisał się doskonale. Na kartach "Schronu" nakreślił wielowątkową i pełną mrocznego klimatu historię, która działa jak narkotyk i jest mocna niczym spirytus. Ona jest niczym mgła - otula i powoduje, że realna rzeczywistość odchodzi na drugi plan. Liczy się to, co w fabule, która staje się bliska niczym rzeczywistość. Książka ma bardzo wiele plusów - do nich zaliczymy nietuzinkowy pomysł na treść, kapitalne dialogi, zgrabne i dyskretne aczkolwiek bardzo wymowne opisy czy dynamiczną akcję, która powoduje, że nie ma miejsca na nudę. Tu strona za stroną wychodzą mroczne tajemnice zakopane na długo, ale nie na zawsze. Nadchodzi jednak czas, kiedy one powracają i wychodzą na światło dzienne. Lokalna społeczność mierzy się z sporą ilością zdarzeń, które spędzają sen z oczu i mrożą krew w żyłach. Zło pokazuje niejedno swoje oblicze, a ludzkie postaci stają się potworami bez moralnego kręgosłupa, które są zdolne do wszystkiego. Powieść od przysłowiowej deski do deski czyta się z wypiekami na twarzy i napiętą uwagą. Na ciele pojawia się gęsia skórka, a wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Czytelnik non stop jest zaskakiwany, a napięcie trzyma do końca. Nieoczekiwane zwroty akcji to porządek dzienny a emocje szaleją. Czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, by takie książki ukazywały się jak najczęściej. Moje wysokie czytelnicze wymagania Marcel Moss spełnił w 200%. Czekam na kolejne lektury z Samborem i Terrorem. 


 

czwartek, 27 czerwca 2024

Przemysław Kowalewski "Sierociniec"




Wydawnictwo Filia
data wydania 2024
stron 416
ISBN 978-83-8357-268-0

Mroczne tajemnice bolą bardzo długo...


Czytanie tej powieści było niczym deja vu. Wróciłam do epoki dzieciństwa - ale do lat kiedy nie było mnie na świecie, a kiedy Polska była skuta okowami komunizmu i socjalizmu. Świat był wtedy inny, ale ludzkie mroczne tajemnice bywały takie same tyle, że nie nazywano ich po imieniu. Jednak i wtedy dzieci nie były bezpieczne od lubieżnych spojrzeń i nękania przez pedofili, których powszechnie tak nie nazywano. 

Fabuła powieści prowadzi nas do szczecińskiego sierocińca w którym dzieciństwo spędziły dwie siostry. Irena Kumoch i jej młodsza siostra Zosia. Według oficjalnych danych Zosia została adoptowana przez pewną rodzinę z Pomorza. Było to w roku 1960. Od tego wydarzenia minęło piętnaście lat. W czerwcu 1975 roku na Miejską Komendę Milicji trafia Irena. Jest zdeterminowana by zgłosić bolesną dla niej sprawę. Jej zgłoszeniem o sprzedaży małej Zosi zajmuje się Barbara Romanowska. Funkcjonariuszka całym sercem oddana swojej pracy, ale i wychowanka bidula, która jak nikt potrafi zrozumieć inne osoby, które spędziły tam dzieciństwo. Milicjantka pochodzi do sprawy bardzo emocjonująco i profesjonalnie. Z całego serca chce odgrzebać wydarzenia sprzed wielu lat, na drodze stają jej ludzie będący wysoko w hierarchii władzy, którzy są zamieszani w nielegalne interesy. Czy zdeterminowanej kobiecie uda się wywlec brudy z przeszłości mimo przeciwności na światło dzienne i ukarać winnych? Czy mur władzy stanie jej na drodze i uniemożliwi pracę? 

To bardzo mocno oddziaływująca na czytelnika książka, którą czyta się z ogromem emocji i wypiekami na twarzy. Jej treść szczególnie mocno odbiorą rodzice mające córki. Nie zdziwi mnie jeśli wielu z Was podczas czytania otworzy się przysłowiowy nóż w kieszeni na winnych czynów haniebnych, które kiedyś były trudnym tematem tabu, o którym nie mówiono i chowano głęboko pod dywan. Pedofilia, coś o czym się wtedy nie mówiło głośno i wyraźnie, jest idealnie wpasowana w fabułę, która świetnie oddaje klimat tamtych lat. Aura książki genialnie wciągnie młodych czytelników w nieznany im świat i jego reguły. Akcja książki dzieje się w idealnym tempie, a jej bohaterowie to wyraziste postaci pełne kolorytu i charyzmy. Są namacalne i żywe, a nie sztuczne i papierowe. 

Sensacja to gatunek w którym oceniając książkę nie sposób nie ocenić jej zakończenia. Tu jest mocne i dobrze napisane. Fabuła ciekawie prowadzi do końca tytułu. Intryguje i demaskuje zło na całej linii. Tak, ta lektura była taka jak oczekiwałam i nie rozczarowała mnie. Spędziłam z nią dobrze czas i polecam Wam jej poznanie. 



 

sobota, 8 kwietnia 2023

Sonia Rosa "Manipulantka"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2023
stron 384
ISBN 978-83-8280-510-9

Toksyczna przyjaźń zabija niczym arszenik


Przyjaźń w niczym nie ustępuje miłości. Może być piękną, cenną i inspirującą więzią pomiędzy ludźmi, ale może mieć też paskudne, wręcz patologiczne oblicze, które jest w stanie wyrządzić wiele złego. Toksyczne przyjaźnie są czymś, czego lepiej w życiu nie zaznać, ale niestety zdarzają się zwłaszcza między kobietami. Ich fundamentem bywa zwykle zazdrość, która potrafi skutecznie zaślepić i zatruć życie nie tylko ofierze.

Najnowsza książka Sonii Rosy nosząca bardzo wymowny tytuł „Manipulantka” traktuje właśnie o niewłaściwym obliczu przyjaźni, która rodzi się między dwoma koleżankami z pracy. Anna i Iwona spotkały się na gruncie zawodowym. Obie znalazły zatrudnienie jako pracownice drogerii Koniczynka.  Były w podobnym wieku, miały nastoletnie córki, które samotnie wychowywały, obie przeżyły rozwód i musiały ułożyć swoje życie od nowa. Obu los przykleił etykietkę zdradzonej żony. Wydawać by się mogło, że dzięki temu co przeżyły są w stanie siebie zrozumieć jak nikt inny i nawiązać ze sobą siostrzaną relację. Niestety, życie napisało diametralnie różny scenariusz tej znajomości. Ba, ta zażyłość nigdy nie powinna mieć miejsca, bo w tej relacji pierwsze skrzypce zagrała chorobliwa zazdrość. Anna była tą ładniejszą, bardziej wykształconą, umiejącą zawalczyć o siebie i zwracającą na siebie uwagę swoją urodą i sposobem zachowania. Iwona od początku czuła się gorsza od przyjaciółki, miała więcej kompleksów i mniej ambicji. Jej zaburzenia psychiki były widoczne gołym okiem, ale mimo to Ania pozwoliła jej się zbliżyć do siebie. Za swój błąd zapłaciła słoną cenę, ale i dostała solidną lekcję od życia.

„Manipulantka” to niezwykle mocny thriller psychologiczny, który nie jest książką napisaną w sposób wyrafinowany i elegancki. W fabule powieści najważniejszy jest przekaz, który powinien być dla czytelnika przestrogą. Opisana sytuacja powinna uczulić i uwrażliwić, ostrzec by w pewne podejrzane i mroczne relacje nie wchodzić, by ich unikać i omijać je szerokim łukiem.

Sonia Rosa zasługuje na wielkie brawa za podjęcie trudnego tematu i niesamowite wykreowanie swoich bohaterek, które są niezwykle wyraziste i prawdziwe. Tylko pozornie można je ocenić w aspekcie dobra i zła. Każda z nich ma wady i zalety, każda błądzi i szuka szczęścia, każda musi zmierzyć się z bolesnymi sytuacjami.

Książka nie ma zbyt wartko płynącej akcji, a jednak trudno się od niej oderwać. Czytając czuć napięcie i emocje. Czytelnik ma nieodparte wrażenie, że to tylko cisza przed burzą, że w powietrzu czuć, że zaraz coś drastycznego się stanie. I dokładnie tak jest, a fabuła nie jest pozbawiona zawirowań i niespodzianek.

Mocnym punktem powieści jest zakończenie, które jest niczym emocjonalna petarda. Gdy wydaje się, że już wszystko potoczy się logicznie sytuacja ulega nagłej zmianie, a białe staje się czarne. Tytuł ma podwójnego narratora. Czytelnik śledzi akcję na przemian oczami obu bohaterek. Każda z nich ma nieco inne podejście do życia. Każda z nich potrafi przejść samą siebie.

Wielkim atutem książki jest pomysł Autorki na fabułę. Sonia Rosa zabrała nas do wnętrza babskiego świata i bez upiększeń pokazała na co stać płeć piękną. Refleksja po lekturze jest dość wyrazista i smutna. Tak, my kobiety ulegamy emocjom, zapędzamy się w ślepe uliczki bez wyjścia, zaczynamy zbyt mocno żyć czyimś życiem. Zagubione potrafimy skrzywdzić same siebie bardziej niż cały świat, który nas otacza. Zaślepione negatywnym uczuciem potrafimy zatracić zdolność realnej samooceny i popadamy w paranoje. Staczamy się na dno.

„Manipulantka” napisana jest lekko i przystępnie. Autorka używa potocznego języka, nie skąpi emocji i wyszykowała naprawdę dobry thriller. To świetna lektura, którą trudno odłożyć. Kartki dosłownie przewracają się same. Tytuł idealnie trafił w mój czytelniczy gust. Polecam go bezapelacyjnie.