czwartek, 28 sierpnia 2025
Patrycja Felica "Spalona za czary"
wtorek, 22 lipca 2025
Katarzyna Majewska-Ziemba "Zapach bajgli z makiem"
poniedziałek, 25 listopada 2024
Nina Zawadzka "Czas poświęcenia"
Przeszłość to wczoraj, które owszem, jest ważne, ale nigdy nie powinno kłaść się cieniem na tym, co nastąpi w przyszłości, co będzie jutro. To teoria, jednak życie niesie, czy chcemy czy nie, inne realia z którymi musimy się zmagać. Kobiety wydając na świat kolejne pokolenia robią pewien błąd uznając, że rodzą swoje kopie, które może będą lepsze, ale powinny postępować tak jak robiły to one i ich przodkowie. Rzeczywistość jest jednak inna – każdy z nas jest oryginalną, jedyną w swoim rodzaju niepowtarzalną jednostką i ma prawo żyć po swojemu. Ma prawo podejmować swoje decyzje, realizować swoje plany i marzenia, iść swoją drogą a nie powielać schematy rodziców czy dziadków. Argument o tradycji jest nic nie warty i zabiera wolność wyboru na którą każdy z nas zasługuje.
O ciężarze takiego schematu przekonała się główna bohaterka najnowszej powieści Niny Zawadzkiej – Eleonora / Emilia, której życie nie oszczędzało i obfitowało w gwałtowne burze i nagłe huragany. Jest rok 1980. Eleonorze, teściowej Małgorzaty Adamiec zostaje przez ZUS oddalony wniosek o przyznanie emerytury. Przyczyna jest dość szokująca – zgromadzone w dokumentacji archiwum dane są niezgodne z tymi jakie podała starsza pani. Uparta i zszokowana synowa postanawia dociec prawdy i dzięki tej decyzji odkrywa rodzinne tajemnice i prawdziwą tożsamość matki swojego męża. Okazuje się, że jej dzieje są bardzo zagmatwane i tworzą niesamowitą fabułę, którą chłonie się z ekscytacją i ogromnymi emocjami. Akcja powieści przenosi nas na tereny ZSRS do roku 1933. Po zawarciu Traktatu Ryskiego losy Polaków zamieszkujących w granicach radzieckich są tragiczne. Czytelnik śledzi je na przykładzie losów rodziny Dreznalów z których wywodzi się wyjątkowa dziewczyna. Fakty historyczne kładą się cieniem na jej życiu, które zostaje pozbawione wszelkich barw. Jego klimat wyznacza głód i cierpienie, poniżenie i ciągłe poczucie straty. W Emilii drzemie jednak wielka siła przetrwania, która pcha ją do przodu mimo upadków i nieszczęść. Zagłębiając się w życie tej młodej Polki czytelnik śledzi ludzkie zmagania z mocą systemów, które działają destrukcyjnie i zabijają tysiące istnień. Czy Dreznalównie uda się przetrwać? Czy los wpuści do jej smutnego życia choć jeden promień światła i nadziei? Czy ta młoda kobieta za poniesione ofiary zostanie wynagrodzona i zazna spokoju oraz szczęścia?
Jeśli sięgnięcie po najnowszy tytuł Niny Zawadzkiej obiecuję Wam jedno – poznacie genialną powieść o której długo nie zapomnicie. Odkryjecie fenomenalne pióro, które tworzy wybitne powieści z historią w tle. Ta inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami które na kartach papieru ożywają i nabierają barw. W treści drzemie morze emocji, ludzkich tragedii i historyczna prawda o której nigdy nie możemy zapomnieć. Niezwykle ciekawą jest kreacja głównej bohaterki, która przyszła na świat w bardzo trudnych czasach. Wymagano od niej zbyt wiele, żądano nadludzkich poświęceń i zapomnienia o sobie. Emilia została bowiem wychowana w kulcie życia dla innych, a to odcisnęło na jej psychice ogromną bliznę.
„Czas poświęcenia” to lektura którą nie można przeczytać bez ogromnego wzruszenia i łez, które same cisną się do oczu. To książka o miłości, nadziei, która nigdy nie umarła i o sile przetrwania, która podeptała zewsząd panoszące się zło. To tytuł, który ma wyjątkowo wiele atutów i zalet, który pochłonie Was bez reszty i odbije się szerokim echem w Waszej duszy. Piękna i jedyna w swoim rodzaju proza zaprowadzi Was do świata pełnego zła, okrucieństwa i ludzi, którzy podpalili ten świat by dopłynąć do bezpiecznego brzegu. Koniecznie ją poznajcie. Czeka Was wyjątkowa literacka przygoda! A książce z całego serca życzę by została zekranizowana. Idealnie się nadaje na scenariusz kinowego hitu.
wtorek, 29 listopada 2022
Ewa Sobieniewska "Srebrne wrzeciono"
Kręć się kręć wrzeciono, wić się tobie, wić …
Po debiuty książkowe zawsze sięgam z olbrzymią ciekawością. Zaczynając ich lekturę mam wrażenie, że wyruszam w podróż w nieznane, nie mam pojęcia co mnie czeka i z jaką treścią przyjdzie mi się mierzyć. Jedne debiuty mnie zachwycają, inne okazują się totalną klapą i nużą, a ich czytanie staje się męką. Do książki Ewy Sobieniewskiej przyciągnął mnie opis i przepiękna okładka. Miałam ochotę na połączenie powieści historycznej z wątkiem romansu i chciałam uciec od współczesnej rzeczywistości kilka wieków wstecz. A co miało tak naprawdę miejsce?
Po prostu oniemiałam, wzdychałam z zachwytu i po lekturze kilkudziesięciu stron wiedziałam, że to z pewnością najlepszy debiut jaki kiedykolwiek miałam w ręku. Zakochałam się w powieści, jej bohaterkach i klimacie jaki mnie otulił. Oczywiście wiedziałam, że rozstanie z tak genialnym tytułem będzie bardzo bolesne i przykre, a ja będę miała problem z powrotem do realnego świata. Z tego powodu delektowałam się czytaniem każdej strony niczym najlepszym smakołykiem i odcięłam się kompletnie od rzeczywistości.
Przez karty książki przewijają się dwie bohaterki, dwie młode kobiety, które dzieli przestrzeń czasu, a łączą pewne cechy charakteru: charyzma, odwaga i hart ducha. W sercach obu drzemie wewnętrzna siła by podjąć walkę o swoje szczęście i pomyślną przyszłość. Obie nie są uległe i nie tulą uszy po sobie. Umieją znaleźć w sobie moc, która pozwoliła im stanąć do walki z przeciwnościami losu. Obie polubiłam i obu gorąco kibicowałam. Obie wykroczyły poza ramy norm jakie panowały we współczesnych im czasach.
Vaiva jest piękną Litwinką i przedmiotem pożądania mężczyzn. Jej uroda działa jak magnes i zamiast ułatwiać życie wręcz je utrudnia. Mężczyzna, który chce ją pojąć za żonę stoi od niej wyżej i jest bogatszy. Vaiva jest jednak nieczuła na jego starania i daje mu kosza. Urażony kowal pragnie zemsty i oskarża dziewczynę o czary. W roku 1641 na Wilenszczyźnie nie ma miejsca wśród żywych dla wiedźm. One muszą spłonąć na stosie, udowodnienie ich winy jest już mniej istotne. Vaivie po torturach jest już wszystko jedno czy będzie żyła czy nie i przyznaje się do winy. Nagle w jej życiu pojawia się ta ostatnia deska ratunku, której ona sama czepia się kurczowo i wykorzystuje ją.
Dwieście lat później w pewnym majątku na Sandomierszczyźnie żyje Wiktoria. Ukochana córka swego ojca, która wiedzie beztroskie życie. Upaja się młodością, cieszy drobnostkami i jest szczęśliwa, ale nagle jej życie wywraca do góry śmierć ukochanego papy. Młoda dama jest na dnie rozpaczy, a jej koszmar pogłębia kolejne zamążpójście jej rodzicielki. Ojczym dziewczyny nie jest jej przychylny, wysyła ją na naukę poza dom, a pewnego dnia decyduje o jej małżeństwie. Chce ją oddać za żonę bogatemu starszemu mężczyźnie, który jest na usługach rosyjskiego zaborcy. Wiktoria nie chce o tym słyszeć ani jako panna na wydaniu, ani jako żarliwa patriotka. By uniknąć swego losu decyduje się na wzięcie sprawy w swoje ręce i wybiera niepewny los...
Uwielbiam sagi z historią w tle, ale to nie jest jedyny powód dla którego debiutowi Ewy Sobieniewskiej oddałam dozgonnie serce. Stało się to błyskawicznie po przeczytaniu kilkunastu stron. Autorka pisze eleganckim językiem, pięknym stylem, malowniczo i z polotem. Jej pióro działa pod wpływem umysłu dyktującego fascynującą fabułę i serca, które dodaje tekstowi uczuć oraz dba o emocje czytelnika. Tę historię czyta się jednym tchem z niekłamaną przyjemnością. W tej książce nie ma słabych punktów. Wszystko perfekcyjnie współgra za sobą i się uzupełnia. Jest bardzo dobry pomysł na fabułę, jest wartka akcja, są emocje i niespodzianki, są dobre dialogi i prześliczne, plastyczne opisy przyrody. Jest i historia w tle, która wkracza w życie zwyczajnych ludzi, są historyczne miejsca, jest ciepły klimat, walka dobra ze złem oraz nietuzinkowo wykreowani bohaterowie, a także dynamika, która nadaje lotności. Przed oczami czytelnika malują się nakładające się na siebie obrazy, a umysł wciąż zastanawia się co stanie dalej. Przeszłość idealnie łączy się z kolejnym okresem czasowym, a wileński klimat pieści wręcz serce. Tej opowieści nie można już ulepszyć, ona jest perfekcyjna i w pełni dopracowana, a jej treść udowadnia talent Autorki oraz jej sentyment do Wilna i okolic.
Dniem i nocą nie mogłam się oderwać od czytania, byłam w tej książce duszą i ciałem. Nie ma w niej schematów, są dwie wspaniałe kobiety, które im nie ulegają, a tym samym dodają skrzydeł nie tylko swojej przyszłości, ale i książce. W ciągu wielu epok padało zdanie, że trzeba mieć odwagę brać los w swoje ręce, nie poddawać się i walczyć bez względu na wszystko. Wiktoria i Vaiva to potwierdzają, a wrzeciono jest symbolem, który ma wymowne znaczenie.
O tej książce mogę tylko pisać i mówić w superlatywach. Bardzo Was proszę byście nie ominęli jej na swojej czytelniczej drodze. Z pewnością rzuci Was na kolana i nie zawiedzie. Koniecznie ją przeczytajcie.
środa, 21 września 2022
Magdalena Wala "Duchy kurhanów"
To, co jest cenne, zawsze dużo kosztuje
W najnowszej powieści Magdaleny Wali zakochałam się od razu i bez reszty. Jej akcja rozgrywa się na Kresach Wschodnich w burzliwym dla Polski okresie. Rok 1918 przynosi naszej Ojczyźnie długo upragnioną wolność i niepodległość. Polacy jednak nie od razu mogą się wszędzie cieszyć i świętować. W listopadzie, a konkretnie w dniu święta Wszystkich Świętych we Lwowie dochodzi do wybuchu zbrojnych zamieszek polsko-ukraińskich. Te wydarzenia znałam do tej pory z opowieści moich dziadków. Dzięki fenomenalnej powieści Magdaleny Wali wkroczyłam w ich rzeczywistość także na kartach książki, a dwie opowieści – mówiona i napisana - złożyły się w jedną, bardzo wymowną całość.
Czytając „Duchy kurhanów” przenosimy się do majątku rodziny Kalinowskich do Zasławowa. Mieszka w nim matka, syn i jego dwie młodsze siostry bliźniaczki. Po śmierci ojca Krzysztof staje się głową rodziny i ma zdecydować o przyszłości o dwanaście lat młodszych od niego Sabiny i Marii. Dziewczyny stojące na progu dorosłości przygotowują się do ostatniego roku nauki w szkole i matury. Brat ma wobec nich bardzo konkretne plany. Maria ma poślubić wskazanego przez niego mężczyznę z Krakowa, a młodsza siostra Sabina ma wstąpić do klasztoru. Ani jedna z nich nie ma jednak takich planów na życie. Maria chce studiować, zaś Sabina nie widzi siebie w habicie. Marzy raczej o miłości i korzystaniu z życia. Tymczasem za kilka tygodni obie dziewczyny włączają się aktywnie w walki o Lwów. Jak potoczą się ich dalsze losy? Czy zaważy na nich rodzinna klątwa? Czy upiorna przepowiednia znów spełni się i położy się ponurym cieniem na przyszłości panien Kalinowskich? Zapraszam do niezwykłej lektury, która szybko skradła moje serce.
Już dawno tak błyskawicznie nie dałam się oczarować żadnej książce jak tej. Od razu poczułam jej klimat i ducha tamtych czasów, które wydają się namalowane w kolorze sepii tak inne, bardziej romantyczne i uduchowione. Powieść to trzeci tom tzw. serii koronkowej. Z jednej strony jest delikatna i misterna jak delikatna koronka, z drugiej opowiada o młodych, ale silnych duchem kobietach, które nie dają sobą manipulować, biorą swój los w swoje ręce, są odważne, posiadają hart ducha i walczą o swoje szczęście, o realizację własnych planów oraz marzeń. W ich życie wpisana jest rodzinna tajemnica, którą młode damy chcą poznać. Czy sekret drzemiący w znajdujących się blisko ich domu kurhanach jest w stanie wpłynąć na ich przyszłość? Tego nie zdradzę, ale na pewno wpływa on na klimat powieści i wzbudza czytelniczą ciekawość.
Powieść czyta się z zagadkowym wyrazem twarzy przyjemnie i lekko. Autorka bardzo plastycznie opisała szereg wydarzeń, cudownie oddała ducha epoki, z polotem wykreowała poszczególnych bohaterów, a wszystkie te elementy połączone w idealny wzór sprawiają, że tytuł to misterne arcydzieło z sekretami i faktami z kart historycznych kronik. Nie sposób zaprzeczyć, że ta opowieść ma wyraźny akcent feministyczny. Pokazuje siłę i moc kobiet, które mają w sobie ducha niezłomności i determinacji. Chcą wyprzedzić epokę, chcą decydować o sobie depcząc nieaktualne i niepraktyczne konwenanse.
W tej lekturze literacka fikcja, rodzinne sekrety, wątek miłosny idealnie splata się z historią. Autorka z pietyzmem przytacza chwile walk o polskość Lwowa, które pokazuje oczami młodych ludzi dla których Polska przez całe życie istniała tylko w sercach rodzin i bliskich. Mimo, że była dla nich czymś wyemaginowanym zdolni są poświęcać dla niej życie, a ich patriotyczny duch godny jest pochwały i wskazania jako wzorzec.
Ta powieść wzrusza, intryguje, przemawia i trzyma w napięciu. Jest wyjątkowa, subtelna i niesztampowa. Na brawa zasługuje język i styl jakim została napisana. Drzemie w niej wiele emocji , a jej czytanie dostarcza wielu wrażeń. Koniecznie musicie mieć ją w swoich czytelniczych planach. Gorąco polecam.
czwartek, 15 kwietnia 2021
Magdalena Kawka "Powrót z piekła"




















