niedziela, 15 lutego 2026

Marcel Moss "Schron'



Wydawnictwo Filia
Filia Mroczna Strona 
data wydania 2026
stron 384
ISBN 978-83-8402-959-6

Gdy czarcie wesele to krew się leje

Według mnie Marcel Moss i Remigiusz Mróz to współcześni królowie polskiej literatury sensacyjnej. To dlatego ich powieści wybieram w ciemno i nigdy się nie zawodzę, nigdy nie rozczarowuję. Zawsze towarzyszy mi niekłamana przyjemność rozwiązywania nietuzinkowej zagadki i niesamowite emocje.
Dokładnie tak było w trakcie lektury powieści "Schron" z pierwszoplanową postacią sympatycznego komisarza Sambora Malczewskiego. 

Runowo to mała miejscowość gdzieś na prowincji w której wiele się. Spokojną społecznością wstrząsają okropne wydarzenia. Niektórzy wiążą ich występowanie z potężnymi burzami, które określają jako czarcie wesela. Mówią, że gdy grzmi to w niebiosach czarty się weselą a na ziemi krew się leje i trupów nie brak.
 Sambor Malczewski ze swoim sympatycznym czworonogiem adopciakiem Terrorem spacerują po lesie następnego dnia po burzy. Niewinna przechadzka zostaje zaburzona potwornym odkryciem. Jest ono związanie z wydarzeniami sprzed lat. Schron w leśnej głuszy kryje bowiem  szczątki zaginionej przed laty rodziny Wilczków. Wydarzenia sprzed dwudziestu lat wychodzą z mroku. Czy uda się je wyjaśnić mimo upływu tak sporego czasu? Czy mają one związek również z innymi makabrycznymi zbrodniami które nie zostały wyjaśnione? Kto tak naprawdę jest katem a kto ofiarą? 
Koniecznie zajrzyjcie do tej powieści, bo jest ona po prostu wyśmienita i zasługuje na wielkie brawa.

Marcel Moss spisał się doskonale. Na kartach "Schronu" nakreślił wielowątkową i pełną mrocznego klimatu historię, która działa jak narkotyk i jest mocna niczym spirytus. Ona jest niczym mgła - otula i powoduje, że realna rzeczywistość odchodzi na drugi plan. Liczy się to, co w fabule, która staje się bliska niczym rzeczywistość. Książka ma bardzo wiele plusów - do nich zaliczymy nietuzinkowy pomysł na treść, kapitalne dialogi, zgrabne i dyskretne aczkolwiek bardzo wymowne opisy czy dynamiczną akcję, która powoduje, że nie ma miejsca na nudę. Tu strona za stroną wychodzą mroczne tajemnice zakopane na długo, ale nie na zawsze. Nadchodzi jednak czas, kiedy one powracają i wychodzą na światło dzienne. Lokalna społeczność mierzy się z sporą ilością zdarzeń, które spędzają sen z oczu i mrożą krew w żyłach. Zło pokazuje niejedno swoje oblicze, a ludzkie postaci stają się potworami bez moralnego kręgosłupa, które są zdolne do wszystkiego. Powieść od przysłowiowej deski do deski czyta się z wypiekami na twarzy i napiętą uwagą. Na ciele pojawia się gęsia skórka, a wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Czytelnik non stop jest zaskakiwany, a napięcie trzyma do końca. Nieoczekiwane zwroty akcji to porządek dzienny a emocje szaleją. Czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, by takie książki ukazywały się jak najczęściej. Moje wysokie czytelnicze wymagania Marcel Moss spełnił w 200%. Czekam na kolejne lektury z Samborem i Terrorem.