czwartek, 26 marca 2020

Katarzyna T. Nowak "Nienasycona"



Wydawnictwo Literackie
data wydania 2020
stron 144
ISBN 978-83-08-06982-0

W szponach nałogu

Miliony ludzie codziennie na całym świecie sięgają po alkohol. Jedni wypijają tylko symboliczną ilość. Wystarczy im lampka wina do obiadu, jedno piwo przy grillu czy jeden drink do kolacji. Inni świętują jakieś okazje i wypiją trochę więcej. Wśród pijących większość to osoby, które sięgają z rozsądkiem i umiarem po procentowe trunki. Niestety są i tacy, którzy tracą nad swoim piciem kontrolę, a alkohol przejmuje władzę nad ich życiem. Staje się ich panem i bogiem, a oni jego przymusowymi niewolnikami. Zwykle na początku mało kto zdaje sobie sprawę na jaką ścieżkę wkroczył i dokąd ona prowadzi. Łatwo wplątać się w pajęczynę nałogu, trudniej zdać sobie z tego sprawę, a najtrudniej odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Nie jest to wprawdzie niemożliwe, ale bardzo, bardzo trudne. 

W tej notce będę chciała Was zachęcić do przeczytania kolejnej książki autorstwa Katarzyny T. Nowak. Poprzednią, "Rok na odwyku" czytałam wiosną 2018 roku. Zrobiła na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Sięgając po "Nienasyconą" wiedziałam, że lektura będzie wstrząsająca i bolesna, że pokaże jak słabi bywamy wobec nałogów, które wielu z nas lekceważy zbyt pochopnie. 

Główną bohaterką niezbyt długiej, ale nadzwyczaj wymownej powieści jest Agata. Pisarka, samotna kobieta, która wpada w sidła procentów. Jej życie przypomina jazdę na szalonej karuzeli, z której nie można zejść kiedy się chce i która wiruje zbyt szybko. Agata nie kontroluje już niczego w swoim życiu. Rytm jej dni wyznaczają wypite butelki trunków, połknięte kolejne blistry leków uspokajających, kupione bez zastanowienia niepotrzebne rzeczy. Nie zależy jej na pracy i pisaniu książek. Wpada w pętlę długów, odrzuca pomocne dłonie, unika kontaktów z rodziną, która chce jej pomóc. Agata upada na dno, wpada w głębokie bagno, czuje się nieszczęśliwa. W jej sercu drzemie tęsknota za normalnością, za czułością, miłością i byciem w związku. Niestety nie ma siły podnieść się na kolana i wziąć się z alkoholem za bary...

"Nienasycona" to bardzo trudna, wymowna i przemawiająca książka. Szokująca i ukazująca całą prawdę o piciu. Piciu, które rujnuje życie w każdym jego aspekcie, które zaciska pętlę i nie ma litości. Jeśli macie mocne nerwy i jesteście gotowi na wstrząsającą powieść zatopcie się w losach kobiety, która jest na dobrej ścieżce do przegrania życia. Nałóg zabiera jej wszystko, odziera z człowieczeństwa, łamie bariery, zatraca w sobie, zmusza do zapomnienia o tym, co w życiu ważne. Jest nietolerancyjny i zaborczy. Dzień po dniu zaciska swoje macki, zmusza do postępowania wbrew logice. Sprawia, że ważny staje się tylko kolejny kieliszek, butelka czy puszka. Poza tym nic innego nie ma sensu. 

Czytając tę lekturę możemy zajrzeć w życie tysięcy osób tożsamych Agacie, mających ten sam problem. Nam, trzeźwym może on wydać się nierealny, ba nieprawdziwy, przesadzony, wyolbrzymiony. Niestety takie jak opisane w książce jest jego prawdziwe oblicze. Lektura z pewnością rozszerzy nasze horyzonty, ale i pomoże zrozumieć osoby pijące nałogowo. 
Osobiście miałam taką kobietę w swoim otoczeniu. Byłam na nią zła, że wolała popołudnie z butelką niż spotkanie z przyjaciółmi. Teraz rozumiem, że ta decyzja była wymuszona przez nałóg, podyktowana wbrew sobie, a osoba pijąca postępowała inaczej niż chciała. Lektura tego tytułu pozwala na szczegółowe spojrzenie, właściwe spojrzenie na osoby pijące i naświetla metody jak próbować im pomóc. 

Czytanie dosłownie wyprało mnie emocjonalnie, zmęczyło i poturbowało moją psychikę. Skutecznie przestrzegło, by nigdy nie pofolgować sobie w topieniu smutków w alkoholu. Czytałam i miotały mną różne uczucia. Żal mieszał się z oburzeniem, bezsilność z buntem. 
"Nienasycona" powinna być obowiązkową lekturą dla ludzi młodych, którzy wchodzą w dorosłość nieświadomi pułapek jakie mogą na nich czyhać. To ważna, dobrze napisana i potrzebna książka. Polecam. 

niedziela, 22 marca 2020

Ula Ryciak "Poławiaczki pereł"


Wydawnictwo Znak
data wydania 2020
stron 320
ISBN 978-83-240-5914-0

Eksploratorki w spódnicach, które chciały poznać nieznany świat

Dzisiejsza propozycja książkowa do której przeczytania chcę Was koniecznie zachęcić opowiada o bardzo dzielnych i nietuzinkowych kobietach, które miały marzenia. Marzenia bardzo odważne z racji tego w jakich czasach przyszło im żyć i marzyć. Marzenia śmiałe ze względu na ich płeć. W czasach ich działalności bowiem kobietom było o wiele trudniej niż dziś. Kobiety miały o wiele mniejsze prawa i trudniejszą drogę do celu. Mimo to bohaterki książki Uli Ryciak udowodniły, że można, że trzeba próbować i nie poddawać się. Panie chciały podbijać, odkrywać i eksplorować świat. Podróżować i zwiedzać zakątki mało znane, mało zbadane. Chciały porzucić utarte szlaki, znane kurorty i znaleźć się daleko od cywilizacji. 

Wszystkie cztery kobiety to indywidualne osobowości, to zawadiackie dusze, które mimo wszystko swoje plany wprowadziły w życie. Odniosły sukces? Moim zdaniem tak, choć nie szczędzono im kłód pod nogi, choć nie miały łatwo. Ich nazwiska nie były mi do tej pory zbyt znane. Poza hrabiną Dzieduszycką o której co nieco słyszałam nie miałam pojęcia o istnieniu tak ciekawych białogłowych. 
Lektura okazała się tak bardzo ciekawa, tak zajmująca, że doskonale oderwała mnie od tego co tu i teraz, a jak jest to sami dobrze wiecie. Czytanie tej publikacji było zatem naprawdę potrzebną i świetną próbą złapania oddechu od epidemii i lęku przed chorobą. 

No właśnie... Choroby - z nimi też bohaterki tytułu musiały się zmagać pozbawione pomocy medycznej, technologii i lekarstw. Owe panie, Michalina Isaakowa, Jadwiga Toeplizt-Morozowska, Ewa Dzieduszycka oraz Maria Czaplicka zawędrowały na prawdziwe krańce świata skuszone przyrodą, cudami fauny i flory, ciekawe geografii i etnografii, chcące poznać inne ludy, ich wierzenia, obyczaje, religie, poglądy, styl życia, filozofie. To nie było łatwe zadanie, a fundusze też nie zawsze były w obfitości. 
Czytając podróżnicze dzieje każdej z nich czułam się naocznym świadkiem tego, co przeżywały, czuły, doświadczały. To nie były wygodne, ekskluzywne i w pełni zaplanowane podróże. To były wycieczki pełne znaków zapytania, niespodzianek i nie zawsze miłych zawirowań. 

Śledzenie ich podróży to naprawdę interesująca literacka przygoda.
Lektura jest tym bardziej rewelacyjna, że napisana jest świetnym językiem, dużo w niej niezwykle plastycznych opisów i osobistych refleksji. Napisana aktrakcyjnym językiem książka wręcz czyta się sama. A przy jej końcu naprawdę chciałoby się, by wziąć do ręki jej kontynuację. Zostając w domu z tytułem w ręku przemieszczamy się swobodnie w czasie i przestrzeni. Wędrujemy od amazońskiej puszczy po Syberię i Himalaje. Stąpamy po pierwotnych lądach, na które dotąd nie trafiła żadna nasza rodaczka ani inna Europejka. Przed naszymi oczyma przewijają się barwne widoki, pojawiają się i znikają egzotyczni ludzie jakże inni od nas. 
To wszystko oczarowuje, zapiera dech w piersiach, rozbudza żądzę podróży i odkrywania miejsc, do których  nawet dziś niezbyt dotarła cywilizacja. Lektura będzie najbardziej przyjemna dla osób, które mają we krwi syndrom włóczęgi i podróży. 
Reasumując to świetna propozycja dla miłośników literatury podróżniczej, biograficznej i nietuzinkowych książek. Gorąco polecam. Piękne wydanie idealnie zaprezentuje się na półce każdej biblioteczki. Idealna propozycja na prezent. 

poniedziałek, 16 marca 2020

Lily Graham "Dziecko z Auschwitz"



Wydawnictwo WAB
data wydania marzec 2020
stron 316
ISBN 978-83-280-7679-2

Urodzona w Auschwitz

Auschwitz - miejsce kaźni, zagłady, zbrodni, piekło na ziemi dla nielicznych było miejscem urodzenia. Większość dzieci, które przyszły tam na świat nie przeżyła. Były albo od razu mordowane, albo służyły jako materiał do eksperymentów medycznych. Tylko nielicznym, jak bohaterce powieści Lily Graham udało się ocalić małe, niewinne życie. Lektura, która odbiła pieczęć na moim sercu inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Gdy ją czytałam czułam się ogromnie wzruszona, emocjonalnie rozbita, nie byłam w stanie ukryć łez. 

Wszystko w tej książce jest wybitne. Od okładki począwszy. Jej szata kolorystyczna, jej wymowa! Ten lecący niewinny, mały ptak na tle bezkresu obozu. Wybijający się w powietrze, ku wolności z czeluści samego piekła. 
To jedna z najpiękniejszych książek jakie przeczytałam. Nie używam tego stwierdzenia często i bezzasadnie. Tym samym apeluję by zanurzyć się w jej lekturze, by dostrzec co w życiu jest istotne, a co niepotrzebnie zaprząta nam czas, energię i siły. 

Eva Adami jako osoba pochodzenia żydowskiego trafia do Auschwitz. Pociąg przywozi ją do tego miejsca w 1942 roku. Wcześniej była w innym obozie, w Terezinie, który bardziej funkcjonował jako getto i obóz przejściowy. Tam warunki były lepsze, w Auschwitz zaczyna się prawdziwa gehenna i golgota. Śmierć staje się czymś oczywistym, bliskim, codziennym. Walka o przetrwanie każdego kolejnego dnia to coś normalnego. Głód, choroby, nadludzka praca, złe warunki bytowe i sanitarne, tęsknota za bliskimi, umieranie nadziei... I nagle promyk szczęścia... Spotkanie, które wydawało się niemożliwe...

"Dziecko z Auschwitz" to powieść o przetrwaniu. O umieraniu i rodzeniu się nadziei. O miłości i śmierci człowieczeństwa, o przyjaźni i życiu, które czasem tak bardzo wypróbowuje i stawia ogromnie wysoko poprzeczkę. Wymaga zdaniu trudnego egzaminu.
Ta opowieść pełna emocji, pełna tragedii od samego początku chwyciła mnie za serce. Wręcz się w nie wryła. 
Czytałam, płakałam, odkładałam i wracałam do niej. Jeśli mnie niekiedy trudno było ją czytać, to jakże ciężko było żyć w jej realiach! Non stop budziło się i brzmiało w głowie pytanie - dlaczego w tamtym okresie ludzkość upadła tak nisko, człowiek stał się katem i uosobieniem zła? 
Czy szaleństwo jednostki usprawiedliwia innych? Czy sumienie można wyłączyć czy uśpić?
Eva stała się dla mnie kimś ważnym, wielką bohaterką, kobietą godną miana niepokonanej. 
Byłam pełna podziwu dla jej postawy, odwagi, zachowania. 

Autorka o sprawach trudnych, strasznych napisała wybitnie, nie użyła patosu, raczej postawiła na prostotę, która niezwykle czytelnie przemawia, która wyraziście głosi niezakłamaną prawdę o tamtym miejscu, czasach i ludziach, którzy znaleźli się w otchłani zła. 
W tej książce wszystko ma swoją symbolikę, swój wymiar, jest potrzebne by nie zakłamać obrazu miejsca kaźni. 
Tekst czyta się szybko, a treść długo zostaje w głowie, długo mówi do nas gdzieś w głębi duszy. 

"Życie nie czeka (), aż będziemy gotowi. Zwykle rzuca nas na głęboką wodę i zmusza do pływania. Niezależnie od tego, jak się czujemy." (str.6).
Eva swój egzamin, swoją próbę zdała najlepiej jak mogła. Na zawsze zapamiętam jej sylwetkę, jej postawę, jej wybory. 

Ostatnio na rynku ukazało się wiele książek z tematyki wojenno-obozowej. Ta pióra Lily Graham zdecydowanie się wyróżnia. Z serca polecam jej lekturę. Naprawdę warto. 



piątek, 13 marca 2020

Agata Przybyłek "Zrobię dla ciebie wszystko"


Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2020
stron 400
ISBN 978-83-665-1770-7
seria Domki


Kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze kiedyś wychodzi na jaw

Najnowsza książka Agaty Przybyłek to pierwsza powieść tej autorki, którą przeczytałam. Pierwsza i na pewno nie ostatnia. Choć nie skończył się jeszcze nawet pierwszy kwartał tego roku, już wiem, że pani Agata będzie moim tegorocznym odkryciem literackim. Już dawno bowiem żadna twórczyni literatury kobiecej nie podbiła tak błyskawicznie mojego serca. Dlaczego tak się stało? Bo „Zrobię dla ciebie wszystko” to tytuł, który niesie ze sobą niewyobrażalny ładunek emocjonalny, wielokrotnie zaskakuje, a fabuła absolutnie nie da się odgadnąć. Główna bohaterka zmienia się i jest postacią bardzo dynamiczną, a zarazem prawdziwą i pełną zwyczajnych ludzkich słabości. Styl pisania i język powieści bardzo przypadły mi do gustu. A lektura jako całość wywołała jedno wielkie „wow”.
Należąca do serii „ Domki” książka opowiada dwie historie miłosne, w których centrum stoi jedna i ta sama kobieta. Ewa, gdy ją poznajemy, jest szczęśliwą żoną i cudowną mamą kilkuletniej dziewczynki. Wraz z mężem prowadzi pensjonat na Podhalu i cieszy się każdą chwilą codzienności. Niestety w jej życiu sprawdza się powiedzenie, że szczęście bywa kruche i może zgasnąć w jednej chwili, a nieszczęścia lubią chodzić parami. Gdy samochód potrąca jej córkę i dziecko trafia do szpitala, świat kobiety i jej męża wali się w posadach. A to dopiero początek złych wiadomości i życiowych zawirowań…
Agata Przybyłek spisała się wyśmienicie. Swoim piórem nakreśliła historię o kobiecie, która zostaje przez los wystawiona na próbę. Ewa w przeszłości popełniła dość spory błąd, który był efektem pomyłki. Los jej tego nie zapomniał i o prawdę upomniał się po latach. Matka i żona w bardzo trudnej chwili musi podjąć decyzję o odkryciu bądź zatajeniu prawdy, która zaważy na życiu jej i najbliższych jej osób. Pozornie lekka opowieść przynosi naprawdę spore emocje. Czyta się ją z wypiekami na twarzy niczym mistrzowskiej klasy kryminał. Powieść pokazuje, że nie warto budować osobistych relacji na kłamstwie. Zwykle ma ono krótkie nogi.
Wobec Ewy miałam bardzo mieszane uczucia. Do pewnego momentu bardzo ją lubiłam i podziwiałam, ale gdy wyszły na jaw grzechy żony Roberta, nie potrafiłam jej niestety zrozumieć. I nic dziwnego, że tak mocno przeżywałam treść powieści, że tak się bulwersowałam, oburzałam i buntowałam. Robert stał się dla mnie synonimem prawdziwie kochającego mężczyzny, który potrafi wybaczyć. Ideałem, który walczy o uczucie, odrzuca własne ego i swoje ja na rzecz tego, co dyktuje mu serce.
Tę historię napisało samo życie, a na karty powieści przeniosła ją wybitnie uzdolniona młoda autorka, która doskonale zna przepis na książki, od których trudno się oderwać, którymi się żyje w trakcie czytania i po dotarciu do słowa „koniec”, o których się nie zapomina i które na długo zostają w czytelniczych sercach. „Zrobię dla ciebie wszystko” to lektura dojrzała i ambitna, prawdziwa i mądra. Pokazuje ona nieprzewidywalność życia i prawdziwy smak uczuć, które mogą nas czasem zaskoczyć, ale i przytłoczyć. Fabuła dowodzi, że w sprawach uczuć warto przede wszystkim kierować się sercem, a na bok odłożyć podpowiedzi rozumu, które nie sprawdzają się tam, gdzie w grę wchodzi gorące i prawdziwe uczucie.
Kolejna w dorobku Agaty Przybyłek powieść to rewelacyjna książka o dwóch obliczach miłości: tej pierwszej, nastoletniej, i tej dojrzałej, wymagającej poświęcenia oraz wyrzeczeń. Autorka idealnie je splotła, porównała i skonfrontowała. Wykazała ich podobieństwa i różnice, ich potrzeby i cechy. Kochać w życiu można wiele razy, ale prawdziwa miłość zdarza się tylko raz.
Z serca polecam wam przeczytanie tej fenomenalnej lektury, która z pewnością was wzruszy. Jestem przekonana, że nikt z was nie powie o niej ani jednego nieprzechylnego słowa.



wtorek, 10 marca 2020

Benji Davies "Powrót wieloryba"


Wydawnictwo Znak emotikon
data wydania 11 marzec 2020
stron 32
ISBN 978-83-2405-188-5

Warto mieć przyjaciela!


Dziś jest ten dzień, kiedy znów staję się małą dziewczynką i wracam do świata bajek. Albo inaczej - skoro w każdym z nas dorosłych drzemie trochę dziecka, to warto sobie od czasu do czasu poczytać bajkę. A ja tym razem trafiłam na wyjątkową. Identycznie taką, jaką czytano mi we wczesnym dzieciństwie. Pięknie wydaną i pełną kolorowych, naprawdę przecudnych ilustracji, która opowiada krótką, aczkolwiek bardzo mądrą historię. Ta opowieść łatwo rozbudza dziecięcą wyobraźnię i ma w sobie cenne przesłanie.

Jej głównym bohaterem jest mały dzielny chłopiec o imieniu Noi, który mieszka wraz z tatą i sześcioma kotami na wyspie. Jest sroga zima. Latem Noi uratował małego wieloryba. Teraz jest mróz i mnóstwo śniegu. Tata chłopca wyrusza na połów i długo z niego nie wraca. Synek niepokoi się o niego i postanawia wyruszyć na ratunek...


Wydana w twardej oprawie kolorowa propozycja dla najmłodszych dzieci przykuwa wzrok. Ilustracje są tak piękne, tak barwne, że już dawno nie zachwyciłam się tak mocno jak dziś. Treść książki opowiada o odpowiedzialności, sile przyjaźni, o tym, że warto pomagać. Lektura przekazuje cenne wartości edukacyjne i poznawcze, jest nie tylko do czytania, ale bogate ilustracje stają się powodem do dialogu czytającego z dzieckiem, do wprowadzania nowych słów i pojęć. Można zatem tę książeczkę czytać, można ją śledzić ilustracjami.


Czy to odpowiednia literatura dla małego dziecka? Tak. Jak najbardziej. Nie ma w niej przemocy, nie ma złych emocji. Jest sporo pozytywnych elementów, a tytuł uczy, bawi i edukuje.


Z całego serca rekomenduje tę pozycję. Idealna propozycja na prezent, która z pewnością rozbudzi w młodej osobie miłość do literatury dziecięcej i czytania. 

wtorek, 3 marca 2020

Angela Hunt "Królewskie piękno. Estera"


Wydawnictwo Znak litera nova
data wydania 2020
stron 416
ISBN 978-83-240-7005-3
seria Królewskie Piękno tom I

Miłość czyni cuda, miłość ma moc

Zagłębiając się w najnowszą powieść Angeli Hunt przeniosłam się daleko zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Znalazłam się w świecie, który jest znany z kart Biblii i poznałam niezwykłą młodą kobietę. Żydówkę z pochodzenia, której życie miało biec diametralnie innymi torami. Tak planowali jej opiekunowie. Uroda dziewczyny sprawiła, że spełniło się jej marzenie by mieszkać na królewskim dworze. Wyobrażenia okazały się jednak całkiem inne niż realna rzeczywistość, a życie u boku króla wcale nie miało wiele z bajki. Było niczym róża mająca spore kolce.

Hadassa była wychowywana przez kuzyna i jego żonę, którzy zaopiekowali się sierotą najlepiej jak potrafili i traktowali jak własną córkę. Planowali jej przyszłość i małżeństwo mając na uwadze zarówno reguły swojej społeczności, jak i szczęście dziewczyny. Wybrali jej męża za aprobatą młodej kobiety. Gdy para wyruszyła w podróż do Jerozolimy by tam złożyć małżeńską przysięgę Hadassa została porwana i trafiła do haremu króla Kserksesa. Władca po oddaleniu królowej Waszti poszukiwał kolejnej żony. Hadassa, która przybrała imię Estera zauroczyła go od pierwszej nocy. Wkrótce odbyła się jej koronacja. Czy to był początek szczęścia i bajkowego życia uroczej Żydówki? 

Choć czytam bardzo dużo już dawno żadna powieść tak mocno mnie nie oczarowała. Gdy rozpoczęłam jej lekturę od razu czułam się zniewolona jej urokiem. Momentalnie oczami wyobraźni znalazłam się w innym, nieznanym mi świecie. Wśród ludzi nie mających pojęcia o postępie technicznym i cyfrowych nowinkach, żyjących wobec niekiedy trudnych do zrozumienia współcześnie reguł, mających jednak te same słabości, wady i zalety. Kierujących się podobnymi emocjami i chcących być szczęśliwymi. 
Główna, tytułowa bohaterka stała mi się momentalnie bliska i od razu obdarzyłam ją wielką sympatią. Estera była piękna, ale uroda przysporzyła jej w życiu więcej kłopotów niż korzyści. Okazała się też kobietą mądrą i odważną, odpowiedzialną i delikatną. Zdecydowanie wyróżniała się na tle swoich rówieśniczek i mieszkanek pałacu z którymi przyszło jej mieszkać. Żyjąc na królewskim dworze przeszła metamorfozę i dojrzała. Stała się świadoma swoich walorów, poznała siłę uczucia i smak ryzyka. Obcy był jej egoizm. Wierna religii i dobru swojej nacji postawiła wszystko na jedną kartę. Zaryzykowała, postawiła na szali własne życie. Stała się bohaterką, osobą godną podziwu. 

Powieść jest napisana przystępnym i łatwym w odbiorze językiem. Autorka z łatwością oddała słowami klimat starożytności i przybliżyła bardzo plastycznie obcą współczesności rzeczywistość. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jej treść jest przejrzysta i zrozumiała, a zarazem obrazowa i wciągająca. Tytuł nie okazał się nudny, zbyt obciążony realiami historycznymi. Wątek romansowo-miłosny poprowadzono bardzo konstruktywnie. Angela Hunt zastosowała ciekawy sposób narracji. W powieści jest dwoje głównych narratorów: Estera i najbliższy sługa króla eunuch Harbona. Każde z tej pary przekazuje wydarzenia swoimi oczami. Oboje okazują się bardzo inteligentnymi i spostrzegawczymi obserwatorami wydarzeń. Pokazują świat komentując dziejące się na ich oczach wydarzenia i nie zawężają zbytnio swojej perspektywy. Dzięki temu czytelnik ma wrażenie, że przeniósł się do tamtych lat i obserwuje na żywo świat biblijny. To bardzo ciekawe i niepowtarzalne doświadczenie. 

Akcja powieści jest wartka, choć niezbyt szybka. Opisy nie dominują nad dialogami. Tytuł z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom dworskich romansów i powieści historycznych napisanych ze starannością i pedantyczną precyzją o szczegóły. Ta książka jest niczym barwna mozaika, mieni się przeróżnym barwami i niesamowicie przyciąga do siebie. Gorąco polecam jej lekturę, która gwarantuje wspaniałe wrażenia. Dajcie się ponieść jej treści, poznajcie Esterę i odległe czasy, które miały w sobie niepowtarzalny urok. Gwarantuję, że się nie rozczarujecie. Wspaniały początek serii, której kolejne tomy będą poświęcone takim kobietom z kart Biblii jak Batszeba i Dilala. Na pewno po nie sięgnę.