środa, 17 stycznia 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska "Ogród Zuzanny"

x


Wydawnictwo WAB
data premiery 31 stycznia 2018
stron 416
ISBN 978-83-2805-035-8

Kwiaty mówią choć nie mają ust

Zima jest piękną porą roku i ją lubię, ale ma jedną wadę. W czasie jej trwania nie kwitną kwiaty, a ogrody, łąki i lasy zamierają pod całunem śniegu. Brakuje pięknych, naturalnych zapachów za którymi tęsknię. I chyba właśnie dlatego sięgnęłam po książkę "Ogród Zuzanny". Lektura okazała się nader interesująca i bardzo przypadła mi do gustu. Wizyta w kwitnącym ogrodzie i poznanie sympatycznych bohaterów to idealne zajęcie na ciemny, chłodny i długi zimowy wieczór. 

W miejscowości Stara Leśna gdzieś na Mazowszu w starym, drewnianym domu zwanym Kurzą Stopką mieszkają panie Czaplicz. Cecylia nestorka rodu ma 90 lat i świetną kondycję oraz pamięć. Jej córka Krystyna jest zdecydowanie mniej pogodna i otwarta na świat. Wnuczka Zuzanna pracuje jako projektantka ogrodów i samotnie wychowuje syna Wojtka. Cecylia pochodzi z Kresów. Za swoją krainą dzieciństwa bardzo tęskni. Tam był jej dom, tam przeżyła swoją pierwszą miłość do Daniły, tam w ogrodzie zasadziła wspólnie z ukochanym pewien kwiat. 
Zuzanna otrzymuje od szefa zlecenie urządzenia ogrodu otaczającego willę Jolancin, którą nabył nie kto inny jak Adam - jej studencka miłość.Czy spotkanie po latach na nowo ożywi młodzieńcze uczucie? 

Jeśli chcesz zagościć w uroczym świecie w którym mówią nie tylko ludzie, ale i kwiaty to gorąco polecam lekturę książki, która jest oryginalna i bardzo ciepła. Otula swoim klimatem i uroczo pachnie - bukietem kwiatów i pękami ziół, a w te aromaty wkrada się zapach pieczonych ciast i innych słodkości. 
"Ogród Zuzanny" to tytuł bardzo relaksujący, uczulający na piękno natury i napawający pozytywną energią. Udowadniający, że miłość jest krucha i trzeba o nią dbać a czasem walczyć. Jej wrogiem są niedomówienia i zbyt gwałtowne gesty, które mogą zamknąć drogę ku szczęściu. 
To, co urzekło mnie w książce to sentyment do przeszłości i traktowanie wspomnień jak coś niezwykle cennego, wyjątkowego, jako coś, co stanowi nasz skarb. Wielką przyjemnością było towarzyszenie Cecylii i jej wnuczce w podróży do rodzinnych korzeni na Kresy. Właśnie te kresowe pierwiastki dodają powieści nadzwyczajnego uroku. Ciekawie wprowadzona jest postać Jurka.
Czytając czuje się częścią dobrej i pełnej empatii rzeczywistości w której zdecydowanie króluje dobro i pozytywne relacje. Treść lektury jest mocno okraszona humorem i utrzymana w lekkim stylu. Opisane scenki rodzą często uśmiech na twarzy, a samo czytanie relaksuje i wprawia w dobry nastrój. Mocną stroną prozy Autorek są opisy, stworzenie pozytywnych miejsc, a także wesołe dialogi i zabawne sytuacje. 
"Ogród Zuzanny" to książka o miłości, przyjaźni i odkrywaniu sekretów z przeszłości. To tytuł o wybaczaniu i porywach serca. To powieść o prawdziwym życiu, które niesie dobre i złe zdarzenia  ujęta w solidne ramy i napisana z pomysłem. Jej lekturę gorąco polecam i życzę miłego czytania. 

niedziela, 14 stycznia 2018

Natasza Socha "Apteka marzeń"



Wydawnictwo Pascal
data wydania 2017
stron 400
ISBN 978-83-9361-060-0

Przeczytaj tę książkę, by docenić życie i to, co dał Ci los

Powieść Nataszy Sochy powinien przeczytać każdy. Przede wszystkim zaś ci, którzy są znudzeni i sami nie wiedzą, gdzie szukać radości życia. A ona jest w zwyczajnych rzeczach, w zwykłej codzienności, w codziennych sprawach, które wydają nam się bezbarwne. Tymczasem trzeba zejść do bram piekieł by docenić to, co mamy, to, co osiągnęliśmy. Choroba bowiem jest stanem, gdy umysł zaczyna widzieć wszystko ostro i wyraźnie.

Śmiertelna choroba nie pyta o zgodę chorującego oraz jego rodzinę czy bliskich tylko wkracza w codzienność. Przestawia świat wielu ludzi do góry nogami. Jest jak rozjuszony byk na arenie, jest jak mega silny sztorm na oceanie. Najgorszym złem jest gdy zdrowie traci dziecko czy osoba młoda, która ma życie przed sobą, której zabrane jest dzieciństwo i lata beztroski, która musi w ekspresowym tempie dorosnąć oraz podołać walce na śmierć i życie. Pewnie wielu z Was, którzy nie mieli tego typu doświadczeń zdziwi fakt, że dzieci zachowują się w obliczu takiej sytuacji o wiele dojrzalej niż niejeden dorosły.

Dwie bohaterki powieści Nataszy Sochy dotyka lekarska diagnoza, która jest okrutna. Rak brzmi okropnie, groźnie i skazująco. Dla dwuletniej Oli choroba oznacza koniec dzieciństwa, konieczność opuszczenia domu i starszego brata, wiele dni w szpitalu, wiele kroplówek, zastrzyków, bólu. Dla jej rodziców to szok, koniec spokojnego świata i wiele ciężkich chwil, momentów załamania, lęków i ledwie tlącej się  nadziei.
Dla nastoletniej Karoliny diagnoza to przełomowy moment, życiowy sprawdzian, a wykryty chłoniak to śmiertelny wróg zwany Świniakiem. Rokowania są dobre, a dziewczyna nie traci optymizmu. Mocno wierzy, że wygra walkę z pomocą mamy i poznanego przyrodniego młodszego brata.

Treść fabuły to walka, to zmagania z chorobą i jej wszelkimi następstwami. To opowieść o nowej rzeczywistości, której tłem są szpitalne sale, bloki operacyjne, oczekiwanie na chemię, dawcę szpiku i wznowę. Narratorkami tej powieści są mama Oli i Karolina. Tym samym poznajemy świat w którym rządzi nowotwór oczami chorego i kogoś, komu zachorowało dziecko. Obie role są trudne i mocno ranią.
Książka wzrusza. Wzrusza tak mocno do głębi, do szpiku (co brzmi tu wyjątkowo wyraziście) i wstrząsa tak jak silne trzęsienie ziemi. Czy płakałam? W zasadzie to cała książka jest do płaczu. Płakałam bezgłośnie, ale na końcu to już leciały mi łzy ciurkiem. Tę książkę przeczytałam i przeżyłam, bo rak zabrał mi najlepszą przyjaciółkę ze studiów, sąsiadów i mojego psa.

Dla tej lektury zarwałam noc, choć bardzo brakowało mi tego dnia snu. Czytałam obojętna na to, co wokoło mnie. Ba, zrobiłam sobie recenzenckie wagary. Odłożyłam inne terminowe zadania, by ponieść się treści tego tytułu. I bałam się ogromnie zakończenia. Bałam się o życie bohaterek wiedząc, że jedna bądź obie mogą odlecieć jak motyle do wieczności.
O tej książce mogę bez wahania powiedzieć genialna i przyznać jej maksymalną liczbę gwiazdek czy punktów w każdym rankingu. Powieść pokazuje jak mocno można kochać, jak wiele dobra drzemie w ludziach, jak pozytywnie (wiem, pewnie brzmi to ironicznie i groteskowo) może oddziaływać choroba. Walka na śmierć i życie zawsze jest wygrana bez względu na to po której stronie linii życia znajdzie się chory.
Ta lektura Was z pewnością wzbogaci i czegoś cennego nauczy, choć nie przygotuje na trudną sytuację, której nikomu nie życzę. Niezwykle mądra pozycja, proza wybitna, cenna i będąca dowodem jak ważną rolę mogą odegrać książki. Gorąco zachęcam do jej przeczytania, choć wiem, że nie każdy jest gotowy na tak trudny temat i tak wielkie emocje. 

czwartek, 11 stycznia 2018

7 urodziny bloga czyli jak ten czas mija


Jak ten czas mija! To już 7 urodzinki mojego bloga bez którego nie wyobrażam sobie życia. Narodził się on pewnego styczniowego zimowego dnia. Miałam na swoim koncie napisanych już kilka recenzji - takich na miarę początkującego blogera - i dwie współprace z Wydawcami. I nagle zrodził się pomysł by zmienić adres i zabrać się solidnie za recenzowanie. Zaczynając nie miałam pojęcia, że stanie się to mocnym i nieuleczalnym nałogiem, że kilka słów i parę notek zapoczątkuje czytelniczą lawinę, szereg współprac, wiele znajomości i ogromną ilość literackich przygód. Było warto a blog towarzyszył mi w chwilach trudnych i tych, kiedy buzia śmiała się do świata. To było pracowite siedem lat, no ostatni rok był nieco przestankowy i leniwy. W tym roku w gronie noworocznych postanowień jest to, by na blogu mocno tętniło życie, by się działo. Plany udaje się realizować, czytam i tworzę kolejne notki. I tak będzie dalej i dalej aż do skończenia mojej nitki życia. Bo zakochałam się w blogowaniu i dzięki temu mam wiele motywacji do działania. Blog nauczył mnie asertywności, uczynił  pewniejszą siebie. 
W tym miejscu pragnę podziękować Wszystkim, którzy bywają tu często, rzadziej i tylko na chwilę. Każde Wasze odwiedziny, każdy ślad dodaje mi skrzydeł i mocy. Motywuje i daje Powera do działania. Dziękuję współpracującym ze mną Podmiotom - Wydawcom, Autorom, Portalom, Księgarniom i innym Firmom. 
Jestem szczęśliwa, że mam to swoje miejsce w sieci, że realizuję tu swoją pasję, że każdego dnia mogę tu zajrzeć. 
Obiecuję pracę by nadal było tu miło, ciekawie i literacko. 
Trwaj Blogu i miej się dobrze.
Happy Birthday.



niedziela, 7 stycznia 2018

W. Bruce Cameron "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta"



Wydawnictwo Kobiece
data wydania 2017
stron 296
ISBN 978-83-6574-077-9

Człowieka w życiu nie może spotkać nic lepszego niż posiadanie psa

Opinię o książce Camerona napiszę w pewnym sensie stronniczo. Bo jestem do szpiku kości psiarą i kocham psy. W swoim życiu miałam ich już kilka. Obecnie mam dwa, a konkretnie dwie suczki. Ich fotkę wstawię na końcu tego postu. Moje psy wniosły bardzo wiele do mojego życia, nauczyły mnie wielu cennych rzeczy. Nauczyły miłości, cierpliwości, dystansu do wielu rzeczy. Podobnie jak głównego bohatera powieści Camerona, w którego życie pies wkroczył przypadkiem. Trafem losu, który go zaskoczył, nieco przestraszył i przeraził pod względem odpowiedzialności. Jednak mężczyzna szybko odkrył, że życie z psem jest niesamowite.

Josh Michaels nie planował kupna czy adopcji psa. Suczką Lucy miał się zaopiekować na czas nieobecności chłopaka jej właścicielki, a jego sąsiada. Szybko okazało, że to podrzucenie to porzucenie, a zwierzak spodziewa się potomstwa. To wprawiło Josha w konsternację i mocno go zszokowało. Na szczęście nasz bohater szybko otrząsnął się i zaczął postępować racjonalnie, zaczął szukać pomocy i rad niezbędnych w tej sytuacji. Za dobre serce los i suczka szybko odpłacili mu z kretesem. Co jest dalej? Dla wielu bajka, ot słodka historyjka rozczulająca serce. A ja mając psy pod swoim dachem od 27 lat powiem, że dalej jest urokliwe życie z czworonogiem u boku i to jest słodkie, ale i w stu procentach realne. Jeśli chce poznać losy Lucy i jej nowego pana zapraszam do lektury, która będzie idealna nie tylko w okresie świątecznym. 

To wcale nie jest przekłamanie, że pies jest w stanie uleczyć zranione serce. To prawda, że przyjaciel na czterech łapach uczy nas odpowiedzialności i tego jak naprawdę kochać. Dzięki psu możemy niesamowicie dogłębnie poznać siebie. Życie Josha stało się inne i zdecydowanie lepsze. Długo zastanawiałam się czy jest jakiś element relacji człowieka z psem, który jest w książce nieprawdziwy. Nie ma go. Relacja pies-człowiek jest ukazana w pełni realnie i to uważam za największy atut tej lektury. Plusów doszukać się mogę jeszcze wiele. Bardzo spodobał mi się klimat tego tytułu, sposób narracji, język, styl, dialogi, tempo akcji, opisy. Nic więc dziwnego, że "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" czyta się lekko, przyjemnie i z uśmiechem na twarzy. Książka jest ciepła, pełna pozytywnych uczuć, miłości i mocno chwyta za serce. Wzrusza i uświadamia jak wielką rolę mogą odegrać w naszym życiu zwierzęta. Jak mogą nam osłodzić trudne chwile, zadziałać niczym najlepszy antydepresant, jak mogę pokazać nam co w życiu ważne, a co błahe. Trudno było mi  rozstać się z tą powieścią, w oku pojawiła się łezka, gdy przeczytałam jej ostatnie zdanie. Z ręku na sercu powiem, że to najlepsza książka z psem na pierwszym planie jaką w życiu czytałam. I tu dodam, że nie znam "Był sobie pies", ale koniecznie muszę to zmienić. 
Powieść Camerona to lektura dla całej rodziny, to wyjątkowo cenna familijna książka, która otula ciepłem niczym miękki i puszysty kocyk. 
Gorąco polecam tę publikację - moim zdaniem jedną z 17-stu najlepszych książek 2017 roku . Możecie ją czytać wspólnie z całą rodziną, możecie poznawać ją w samotności. Ja czytałam mając u boku moje dwa Futerka i to był cudowny, błogi czas. 
Pozdrawiam Was z moją Viką i Mają.



sobota, 6 stycznia 2018

Augusto Cury "Najbardziej inteligentny człowiek w historii"



Wydawnictwo Harper Collins
data wydania 2017
stron 304
ISBN 978-83-276-3083-4

Nieboskie oblicze Jezusa

Jezus - Bóg i Człowiek w jednym ciele. Czy to możliwe? Wielu ludzi wierzy w to z pełnym przekonaniem i jest gorliwymi wyznawcami chrześcijaństwa. Ateiści odrzucają tę tezę. Wyznawcy innych religii też. Których jest więcej? Trudno powiedzieć bo wielu ludzi nie potrafi się w stu procentach zdeklarować. Wielu wątpi, szuka prawdy, zagłębia się w różne książki, studiuje, medytuje i mimo to nie potrafi wykrystalizować swoich poglądów. A ten stan może trwać latami.
Jeśli Jezus to Bóg to jest doskonały, jeśli był człowiekiem to musiał mieć przecież wady. Jedno przeczy drugiemu. Zatem jaką miał osobowość? Jaki charakter? Jakie cechy? Jakie wady i zalety? 

Główny bohater opisywanej książki nazywa się Marco Polo (chyba nieprzypadkowo nosi takie imię i nazwisko). Jest psychiatrą, neurologiem i ateistą. Doskonałym profesjonalistą czego dowodzi pierwszy rozdział książki. Gdy czyta się jego słowa wygłoszone na konferencji ONZ na temat przemocy szybko widać, że to umysł nieprzeciętny i światły. Marco jest zdeklarowanym ateistą. W Jerozolimie (zapewne też nieprzypadkowo  właśnie tam) zostaje mu rzucone wyjątkowe wyzwanie - ma wraz innymi trzema osobami o różnych poglądach religijnych przestudiować osobowość Jezusa pod kątem psychologii i socjologii. To wyzwanie jest kluczowym w jego karierze i zmienia go na zawsze. Rozpoczyna przygodę życia, która potrawa wiele lat. I wstrząśnie jego światem i uczyni go całkowicie innym człowiekiem. Jesteście ciekawi tej metamorfozy i wyciągniętych wniosków? Musicie przeczytać zatem koniecznie lekturę pióra Augusto Cury'ego, która jest pierwszym tomem trylogii.

Gdy zaczynałam czytać tę publikację byłam przesycona książkami obyczajowymi, powieściami stworzonymi według pewnych schematów i potrzebowałam zagłębienie się w coś innego, nietuzinkowego, wyjątkowego czego do tej pory nigdy nie miałam w ręku. To założenie udało się spełnić. Bo ta książka to lektura inna niż wszystkie, niezwykle oryginalna, ale i nie dająca się czytać tzw. ciurkiem. Ten tytuł wymaga przerw na refleksję, na zastanowienie się nad poruszonymi kwestiami, nad istotą materii która jest wyjątkowo zjawiskowa, ale też trudna. To nie jest łatwa lektura, ale czytanie jej to jakaś odrębna przygoda, którą można porównać do odkrywania nowego lądu czy świata. To podróż w niby znane, a jednak takie, które przewartościuje dogłębnie do szpiku kości. Temat główny jest dość dziwny, bo ludzie patrząc na Jezusa widzą zdecydowanie Boga niż jednego z nich. Ewangelie opisują jego postać niby dokładnie a jednak milczą o jego życiu prywatnym. Pokazują bardziej nauczyciela niż zwykłego zjadacza chleba i w tym aspekcie treść książki wydaje się niczym spacer po księżycu. A jednak ta pozycja zrobiła na mnie spore wrażenie, wprawiła w zdumienie i pokazała zwykle prawdy w całkiem innym świetle. To nie jest typowa powieść, to nie jest ramowa powieść religijna, to coś jedynego w swoim rodzaju. Wraz z wybitnym naukowcem i jego ogromnym bagażem wiedzy wypływamy w tajemniczy rejs, który może się podobać lub nie, ale złamie wszelkie stereotypy goszczące w naszych umysłach. To była dobrze dobrana lektura na świąteczny czas, która wpasowała się w jego klimat. Czekam na jej kontynuację, na kolejne dwa tomy. 
Polecam tytuł tym, którzy szukają książki nowatorskiej a zarazem odważnej i szokującej. Warto ją poznać. 

Ałbena Grabowska "Tam gdzie urodził się Orfeusz"



Wydawnictwo Zwierciadło
data wydania II 2017
stron 400
ISBN 978-83-6545-663-2

Rodopskie wspomnienia

Ałbena Grabowska to lekarka i pisarka, która ma bułgarskie korzenie. Rodzina autorki „Stulecia Winnych” pochodzi z Rodopów, a konkretnie z małej górskiej miejscowości Czepełare. Grabowska właśnie tam spędzała letnie wakacje jako dziecko i nastolatka, tam też przyjeżdżała ze swoim mężem i dziećmi, by pokazać krainę, skąd wywodzą się jej korzenie i gdzie narodził się Orfeusz.
Owocem tych podróży jest jej debiutancka książka, która doczekała się dwóch wydań, a która opowiada o przepięknym zakątku Europy. Nie jest on tak popularny jak włoska Toskania czy greckie wyspy, a jest równie fascynujący i warty odwiedzenia. Tytuł nie jest typowym przewodnikiem, ani też kroniką rodzinną. Książka dzieli się na wiele części – niedługich rozdziałów, które przypominają eseje czy dzienniki, a każdy z nich poświęcony jest jakiemuś zdarzeniu, przygodzie, wycieczce, udziale w święcie czy uroczystości. Każdy z nich zawiera cenne informacje o rodopskich zwyczajach i tradycjach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, kulturze, przyrodzie, historii, obyczajach religijnych, wierzeniach, geografii, a także kuchni.
Bułgaria to kraj leżący w Europie, ale dla wielu tajemniczy i nieodkryty. Ta książka świetnie go przybliża i rekomenduje. Po jej lekturze bez zastanowienia spędziłabym w nim zimowe czy letnie wakacje. Autorka równie ciekawie pisze o wydarzeniach wyjątkowych, jak i o zwykłej codzienności. Opisuje mieszkańców Rodopów – znajomych, sąsiadów i członków swojej rodziny. Ałbena Grabowska pokazuje tamtejsze osobliwości przyrody, zabiera na górskie wycieczki, regionalne uroczystości, zabiera do miejscowego meczetu i cerkwi. Opisuje codzienne życie, zwyczaje rodzinne, ślubne i pogrzebowe. Rytuały związane z pracą na roli, perypetie remontowe gdy odnawia dom w którym kiedyś mieszkała jej babcia, a także zabiera czytelników do tamtejszych restauracji by zapoznali się ze specjałami rodzimej kuchni i potrawami charakterystycznymi dla tego regionu Bułgarii.
„Tam gdzie urodził się Orfeusz” to niesamowita literacka podróż. To przepiękna lektura, która skutecznie rekomenduje wyjątkowy zakątek Europy. Ałbena Grabowska z wyjątkowym talentem i wyczuciem snuje przepiękną opowieść akcentując to, co wyjątkowe, czasem zapomniane i zatracone w pędzie ku nowoczesności. Jej relacja jest niezwykle ciekawa, żywa i dynamiczna. Z barwnych opisów wyłania się kraina pełna ciepłych i gościnnych mieszkańców, którzy nie ulegli sztucznej magii nowoczesności i żyją rytmem otaczającego ich świata gór i dolin. W tytule nie brak przeszłości i teraźniejszości które przenikają się i tworzą spójną całość. Opisana rzeczywistość jawi się jako przyjazne miejsce do spokojnego i szczęśliwego życia (dowodem na to jest osiedlanie się tu choćby mieszkańców z Wysp Brytyjskich).
Ałbena Grabowska stworzyła przepiękną lekturę dla tych, którzy chcą zanurzyć się w innej rzeczywistości. Ta książka dowodzi, że pisarka ma wyjątkowy talent do snucia ciekawej gawędy o swoich korzeniach a swoim zachwytem jest w stanie skutecznie zarazić innych. „Tam, gdzie urodził się Orfeusz” to pozycja idealna dla tych, którzy kochają lektury podróżnicze, relacje o dolce vita w południowych częściach Europy i tych, których interesuje folklor, historia i regionalna tożsamość. Gorąco polecam i przestrzegam, że przeczytanie może grozić zaplanowaniem podróży w opisane miejsca.

piątek, 5 stycznia 2018

Agnieszka Krawczyk "Magiczny wieczór"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2017
stron 370
ISBN 978-83-8075-339-6
Seria Czary Codzienności tom IV

W życiu by być szczęśliwym trzeba czasem popełniać szaleństwa 

Lektura „Magicznego wieczoru” to czwarte spotkanie z bohaterami cyklu Agnieszki Krawczyk „Czary codzienności”, które ma miejsce w świątecznym bożonarodzeniowym klimacie. Akcja książki rozgrywa się w grudniu w Zmysłowie, który jest otulony całunem śniegu.
Zima na dobre rozpanoszyła się w górskiej miejscowości. Mieszkańcy miasteczka szykują się do świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy żyją też zbliżającym się ślubem Danieli i Jakuba. Uroczystość na się odbyć w kościele przy ołtarzu, na którym stanie odrestaurowana figura świętej Rity, a wesele w Słonecznej Przystani. W Zmysłowie pojawia się nowa nauczycielka, pannie młodej trudno dopasować suknię, a Agata drze koty z Piotrem i ich związek wisi na włosku. Zbliżają się święta, nadchodzi magiczny czas pojednania, a w życiu naszych bohaterów pojawią się zmiany, o których nawet im się nie śniło. Bo życie bywa nieprzewidywalne a miłość czyni cuda...
„Magiczny wieczór” to czwarty tom popularnej serii, a zarazem książka utrzymana w ciepłym i wyjątkowym świątecznym klimacie, która ma wiele walorów. Najważniejszym z nich jest nieprzesłodzenie. Ta powieść nie została oderwana od rzeczywistości, jej bohaterowie nie są sztucznie idealni. Mają swoje słabości, swoje wady, swoje pięty achillesowe. Równocześnie uwodzi ich magia świąt i miłości. Najważniejsze z uczuć udziela się kolejnym parom, dzięki świętom milkną spory, a skłóceni wyciągają do siebie ręce i zaczynają dialogi. Tak bywa czasem w życiu, tak powinno być, bo zawiść i zazdrość nigdy nie przynoszą korzyści.
Lekturę czyta się przyjemnie, a jest ona napisana w taki sposób, że mogą po nią sięgnąć osoby, które nie znają wcześniejszych tomów tego cyklu. Jej klimat naznaczony jest świętami – czuć zapach choinek, z lodowych lampionów bije piękno i nostalgia związana z magią śniegu i lodu. Z kart książki unosi się zapach ciast i potraw typowych dla tego okresu. Zło miesza się dobrem, bohaterowie czasem błądzą, ale starają się iść do obranego celu. W życiu wielu z nich zachodzą zmiany. Kilka postaci dosłownie zatrzymuje się w pędzie codzienności i po znaku stop zaczyna analizę swojego postępowania oraz priorytetów jakimi się kieruje. Wielkim plusem tej publikacji jest to, że nie ma w niej komercji typowej dla czasu przedświątecznego. Autorka skupia się na sferze duchowej, na sprawach uczuciowych i dzięki temu powstaje magia, a czytelnik może oderwać się od rzeczywistości, którą kształtuje tak wszechobecny materializm.
„Magiczny wieczór” to lektura, która jest idealną propozycją na zimowy wieczór. Jej czytanie poprawia humor, łagodzi życiowe podrażnienia i daje nadzieję na wyprostowanie zawiłych ludzkich relacji. To mądra opowieść o ludzkich emocjach, porywach serc i błądzeniach po ścieżkach życia. Błędy są nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji, ale co roku nastaje magiczny czas świąt kiedy łatwiej odnaleźć właściwą drogę ku szczęściu. Warto tak jak bohaterowie tej serii wykorzystać ten czas i pozbyć się złych myśli, negatywnych emocji i złości z serca.
Może się wydawać, że napisanie świątecznej historii obyczajowej to proste zadanie dla każdego, kto dobrze trzyma pióro. Moim zdaniem to spore wyzwanie któremu czasem trudno podołać nawet znanemu autorowi. Wiele takich książek ociera się o kicz i posiada mocno przesłodzoną treść. Agnieszka Krawczyk z tym zadaniem poradziła się wybornie i nie uciekła w krainę słodkości od życiowej rzeczywistości. Należą się dla niej brawa za stworzenie świetnie wyważonej powieści, która z pewnością podbiła i podbije serca sporej grupy czytelniczek. Osobiście w pełni uległam magii „Magicznego wieczoru” i z serca go polecam.

czwartek, 4 stycznia 2018

Bestsellerowa trylogia ROYALS - zapowiedź Wydawnictwa Kobiecego



Pierwsza część bestsellerowej trylogii ROYALS, która urzeknie każdą kobietę
Na przyjęciu z okazji ukończenia studiów na Uniwersytecie Oksfordzkim Clara Bishop spotyka intrygującego mężczyznę o demonicznym spojrzeniu. Chociaż ich znajomość miała skończyć się na jednym pocałunku, to nie może o nim zapomnieć. Mężczyzna wydawał się jej bardzo bliski, jakby skądś go znała. Kiedy do drzwi Clary pukają paparazzi, okazuje się, że tajemniczym przystojniakiem był książę Alexander.

Prawowity następca tronu to niebezpieczny bad boy, który słynie z tego, że zawsze dostaje to, czego pragnie. Jego najnowszym kaprysem staje się Clara. Alexander proponuje jej układ, w którym dziewczyna zostanie jego sekretną kochanką.

Czy zdołają utrzymać swój związek w tajemnicy? Czy niebezpieczny książę poczuje do Clary coś więcej? 
„Geneva Lee, bestsellerowa autorka, spędza każdą chwilę na pisaniu. Uwielbia sprawdzać, jak pod jej piórem będą zachowywać się potężni i niebezpieczni mężczyźni. W serii ROYALS sięga po sekret kobiet na całym świecie – marzenie o odwzajemnionej miłości przystojnego księcia”. (opis ze strony Wydawcy)


PREMIERA 16 LUTEGO 2018

wtorek, 2 stycznia 2018

Styczniowe zapowiedzi od Wydawnictwa Kobiecego

Witajcie w Nowym Roku. Dziś chciałabym zachęcić Was do zapoznania się z zapowiedziami Wydawnictwa Kobiecego. Spośród styczniowej oferty szczególnie ujęły mnie tytuły:



PREMIERA 18 STYCZNIA

Rok 1927. Młode małżeństwo musi przenieść się z dynamicznego Paryża do małej hiszpańskiej wsi. Rodolfo, który stracił ojca w niewyjaśnionych okolicznościach, zajmować się będzie przemysłem winiarskim, a Solagne spróbuje odnaleźć się w nowej rustykalnej rzeczywistości. Wszystko skomplikuje zakazane uczucie, które zacznie żywić wobec brata męża. (opis ze strony Wydawcy)



PREMIERA 29 STYCZNIA 

Książka to zbiór esejów napisanych przez kobiety, które w różny sposób doświadczają macierzyństwa, swoje historie opowiadają m. in.: mama bliźniaków, nastoletnia samotna matka, transseksualista, mama o czarnym kolorze skóry. (opis ze strony Wydawcy)



PREMIERA 29 STYCZNIA

Po kolejnym zawodzie miłosnym Riley wypłakuje się w rękaw koleżance z pracy Sadie, której życie też nie rozpieszcza. Odkąd rok temu zmarł jej mąż, nie umie znaleźć sobie miejsca, a wraz ze zbliżającą się rocznicą jego śmierci jest coraz bardziej rozbita.
Kobiety pracują w salonie z butami w uroczym angielskim miasteczku Hedworth. Gdy pewnego dnia dowiadują się, że sklep stoi na skraju bankructwa, postanawiają go uratować. Stają nie tylko przed utratą etatów, ale także przystani, w której znajdują pocieszenie.
Próbując wdrożyć plan ocalenia salonu, Sadie uświadamia sobie, że być może nastał czas na zmiany. Czy to możliwe, że utrata wszystkiego, co kocha, może być szansą na nowy, lepszy początek? Również w życiu Riley następuje przełom. Kobieta niespodziewanie spotyka na swojej drodze uroczego fotografa Ethana. Czy walka o ukochany sklep z butami może przynieść jej tak długo wyczekiwaną miłość? Czy szansa na nowe życie może być tuż za rogiem?
Magiczna opowieść dla każdej kobiety, która chce się śmiać i płakać oraz odnaleźć prawdziwe uczucie, przyjaźń, pasję i piękne buty. (opis ze strony Wydawcy). 



Magdalena Majcher "Wszystkie pory uczuć. Jesień"



Wydawnictwo Pascal
data wydania 2017
stron 384
ISBN 978-83-8103-042-7
cykl Wszystkie pory uczuć tom I

Problemy nie rozwiązują się same, a marzenia nie spełniają się samoczynnie
Przysłowie głosi, że każdy jest kowalem swego losu. Jedni podpisują się pod tym, a inni są zdania, że tak naprawdę życiem rządzi siła wyższa i choćbyśmy bardzo się starali to i tak nasze plany zostaną pokrzyżowane i skorygowane. Jak jest naprawdę? A może i jedni i drudzy mają po części rację? Czy na szczęście trzeba zapracować? Czy warto planować scenariusz swego życia? Czy może lepiej poddać się temu co nam odgórnie sądzone?
Hania wychowała się w domu dziecka. Jako niemowlę została porzucona przez matkę, która nie zrzekła się praw do córki. To utrudniało adopcję i doprowadziło do tego, że nasza bohaterka opuściła dom dziecka dopiero jako pełnoletnia osoba. Usamodzielniona szybko znalazła mężczyznę, który ją pokochał. Był wykształcony, ustabilizowany życiowo i zawodowo. Jedyną jego wadą było to, że żył w cieniu zmarłej tragicznie niedługo po ślubie pierwszej żony. Hani to na początku nie przeszkadzało, ale po pewnym czasie życie w cieniu zmarłej kobiety, którą zastąpiła stało się udręką. Patrząc z boku mogłoby się wydawać, że Hanna to szczęśliwa i spełniona żona oraz mama. Jednak gdyby przypatrzyć się dokładniej idealny obraz posiadał pewne głębokie rysy.
W życiu Hanny nadeszła kolejna jesień, jej ulubiona pora roku. Czas, kiedy czekały ją spore zmiany, wyjątkowe nowiny, nietypowe problemy i walka o swoje ja, o wyjście z cienia...
Najnowsza książka pióra pisarki, blogerki i autorki tekstów dla pań Magdaleny Majcher rozpoczyna bardzo ciekawy cykl opowiadający o kobietach i stworzony dla kobiet. Jego fundamentem są historie, które tkają się wokół zmian – metamorfoz w przyrodzie związanych z kolejnymi porami roku i przemian w życiu, które są nieuchronne, a które dzieją się z naszym przyzwoleniem lub bez niego. Akcja pierwszego tomu rozgrywa się jesienią – czasem, który ma dwa oblicza. Jedno z nich mieni się pastelowymi kolorami, piękną słoneczną pogodą i pozytywnym nastrojem. Drugie jest szare i bure, pełne mgieł, słoty i deszczy. Zimna i wiatru. Oba te oblicza składają się na tę wyjątkową porę. Życie również splecione jest z dni radosnych i smutnych. Hania pozornie szczęśliwa ma wiele zmartwień. Brak uśmiechu wynika z problemów nastoletniej córki i traktowania jej przez męża jako substytut pierwszej małżonki. Hania może nadal żyć w cieniu lub zawalczyć. Wybiera to drugie. Bierze się w garść i zmienia swój świat. Czy osiągnie sukces? Z pewnością doda odwagi i sił tym czytelniczkom, które podobnie jak ona powinny zmodyfikować swoją rzeczywistość. To nie jest łatwa droga, o czym można przekonać się czytając powieść, ale o marzenia trzeba zawsze walczyć.
„Wszystkie pory uczuć. Jesień” czyta się lekko i szybko. Ta książka otula niczym ciepły sweter i jest niezwykle klimatyczna. Jej bohaterki to kobiety w których każda z czytelniczek znajdzie cząstkę siebie. Fabuła porusza typowe problemy współczesnych kobiet przez co łatwo utożsamić się z Hanią, Asią czy Darią. Tytuł wlewa w serca czytających go otuchę i nadzieję, której czasem brak w trudnych chwilach. Kolejna w dorobku Magdaleny Majcher książka udowadnia, że autorka rozwija się i doskonali swój warsztat, a jednocześnie jest wierna zasadzie by pisać prosto i bez zbędnych zawiłości o tym, co niesie życie, o jego blaskach i cieniach. Z całego serca polecam tę powieść i inne książki tej zdolnej pisarki kobietom bez względu na wiek, zainteresowania czy stan cywilny. To po prostu świetna proza dedykowana płci pięknej, w której panie mogą się przejrzeć jak w lustrze. W każdej z bohaterek drzemie bowiem coś z każdej z nas.

sobota, 30 grudnia 2017

Książkowy top 2017 czyli najlepsze literackie perełki kończącego się roku

Idzie Nowy Rok. Kończy się 2017, rok w którym moja biblioteka powiększyła się o ponad 430 książek ( tak, sama nie wierzę!!!) a który nie był tak mocno zaczytany jak bym chciała. Ba, no kiepski wynik się ugrał, ale mam na swoje usprawiedliwienie pewne rzeczy. Przeczytałam i tu spory rumieniec na twarzy 82 książki. Mało, bardzo mało. Wstyd totalny, ale w tym nowym roku to się zmieni na lepsze. Znów obiecuję sobie nie czytać więcej niż jednej książki na raz i reaktywować kanał na YT.
Dobra, dość gadania - czas na najlepsze książki 2017 roku. Wybrałam 17 książek bez określania ich na kolejnych miejscach - po prostu 17 najlepszych książek, których recenzje znajdziecie na blogu. A oto zwycięzcy:
















Idzie Nowy Rok



Już wkrótce Rok cyfrę zmienia i kolejne 12 miesięcy się zaczyna.

Z tej okazji wszystkim Czytelnikom i Miłośnikom mojego bloga życzę zdrowia i szczęścia. Pomyślności i spełnienia marzeń.
Dużo pieniędzy i żadnych kłopotów.
Osiągnięcia celów i spełnionych planów.
Satysfakcji w życiu osobistym i zawodowym.
I wielu chwil z książką, niesamowitych odkryć i czytelniczych perełek.
Poznania nowych Autorów i samych rewelacyjnych lektur.
Niech Wam się darzy! 

sobota, 23 grudnia 2017

Pięknych, zaczytanych Świąt


Każdy z nas ma na tyle dużą dłoń,
że może z niej uczynić Betlejem.
Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce,
że może przyjąć nowo narodzoną miłość.
Do tego wystarczą tylko wiara i nadzieja,
a miłość przyjdzie sama. Radosnych świąt!

środa, 20 grudnia 2017

Krystyna Mirek "Słodkie życie"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2017
stron 360
ISBN 978-83-8075-303-7

Droga do lepszego życia bywa trudna

ycie bywa słodkie, ale tylko chwilami. Zwykle ma słodko-gorzki smak i niesie wiele niekoniecznie miłych niespodzianek. Na szczęście trzeba sobie często zapracować, na sukces trzeba się ciężko natrudzić. Warto wziąć stery w własne ręce i cieszyć się z choćby najmniejszych zwycięstw. Przekonała się o tym główna bohaterka wykreowana przez Krystynę Mirek – Kornelia Rudnicka, którą poznacie dzięki lekturze powieści „Słodkie życie”.

Kornelia uczy w liceum fizyki, ma trzydziestkę, sporą nadwagę i jest singielką. Jej życie osładzają jedynie ciastka, batony i czekoladki, brakuje w nim ukochanego mężczyzny, głębszego celu, a nieproszonym gościem jest samotność. Mieszkając z rodzicami nasza bohaterka czuje się zagubiona, osaczona przez matkę, która ma zaborczy charakter i jest bardzo samotna. Chce coś zmienić w swoim życiu, ale na planach się kończy. Pewnego dnia za sprawą diagnozy lekarskiej i pewnego splotu zdarzeń Kornelia budzi się z letargu i zaczyna zmieniać swój świat. Zaczynać wierzyć w siebie i swoje możliwości, zaczyna otwierać się na świat i ludzi, zaczyna walkę z własnymi słabościami i nowe życie, w którym ważne miejsce ma zająć miłość...

„Słodkie życie” to książka wyjątkowa, która wielu czytelniczkom doda otuchy i nadziei. Jej bohaterka przechodzi bowiem przemianę z gąsienicy w motyla. Ten proces nie jest łatwy. Kornelia na swojej drodze spotyka przeszkody, przeżywa chwile słabości i załamania. Często wątpi sama w siebie i ma ochotę wrócić do kokonu samotności. Zmiany budzą w niej czasem lęk. Miłość budzi niepokój, samodzielność paraliżuje i onieśmiela.

Śledząc zmagania panny Rudnickiej mocno jej kibicowałam i życzyłam powodzenia. Polubiłam ją, choć jej charakter a mój to dwa różne bieguny. Lektura przekonała mnie, że koniecznie bez żadnego „ale” trzeba wykorzystywać każdą okazję, by spełniać swoje marzenia. Świat należy do odważnych, do tych, którzy podejmują próby, którzy wybierają niekiedy ryzyko.

„Słodkie życie” to nie sensacja, ale jednak książka pełna emocji. To przyjemna propozycja na zimowy wieczór. Jej atutem jest nieprzewidywalność oraz ciekawa kreacja głównej bohaterki. Krystyna Mirek wyczarowuje wspaniałe, życiowe oraz pokrzepiające historie dla kobiet. Owa powieść jest tego najlepszym dowodem. Polecam ten tytuł zwłaszcza w chwilach słabości, kiedy los dokucza, a życie podstawia nogę. Ta książka to doskonały energetyczny baton, który ma tę zaletę, że nie zawiera w sobie żadnych kalorii, a krzepi niczym najsłodsza czekolada.

piątek, 15 grudnia 2017

Gabriela Gargaś "Wieczór taki jak ten"



Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2017
stron 360
ISBN 978-83-7976-794-6

Miłość i święta to magiczny duet

Grudzień to dla wielu osób najbardziej magiczny i lubiany miesiąc w roku. Jego główną atrakcją są święta, które kojarzą się z ciepłem, rodzinną atmosferą, choinką, zimą, pysznymi potrawami, spotkaniami przy świątecznym stole i miłością. Klimat tych dni płynie z wielu miejsc. Oczy cieszą piękne przystrojone wystawy sklepowe, świecące dekoracje, szopki i błyszczące choinki. Uszy pieszczą kolędy i muzyka utrzymana w tej atmosferze. Nos drażnią zapachy pierników, makowców i kompotów z suszonych owoców. Świąteczne klimaty biją też z literatury – a konkretnie powieści, których akcja rozgrywa się w ostatnim miesiącu roku.

Taką właśnie książką jest najnowszy tytuł napisany przez Gabrielę Gargaś, który zabiera nas do małej miejscowości położonej w Bieszczadach. Tam, w Złotkowie mieszka Michalina wraz ze swoją babcią i młodszym bratem. Matka dziewczyny zmarła kilka lat temu na raka, a jej przypadło wychowanie małego braciszka, dla którego stała się nie tylko siostrą, ale i mamą. Ojciec Miśki wyjechał za pracą w świat. Od czasu do czasu przesłał nieco pieniędzy, deklaracje miłości i niespełnione obietnice o powrocie. By mieć na chleb Zosia z wnuczką prowadzą cukiernię „Cynamonowe serca”, która słynie z przepysznych ciast i smakowitych ciasteczek. By polepszyć swój status materialny obie panie postanawiają wynająć cztery pokoje turystom. Pierwsi po remoncie goście mają się pojawić tuż przed Bożym Narodzeniem. Do małego pensjonatu trafia samotny rozwodnik, tajemnicza lekarka z uroczą córeczką i starsza pani, u której zdiagnozowano poważną chorobę. W dzień Wigilii pod dach Michaliny trafi jeszcze jeden niespodziewany gość, taki, dla którego na stole stawia się dodatkowe nakrycie. Te grudniowe dni sprawią, że świat naszych bohaterów ulegnie diametralnym zmianom. A wszystko za sprawą świąt i miłości, które stanowią magiczny duet...

Najnowsza powieść autorki „Trudnej miłości” przyciąga przepiękną okładką idealnie komponującą się z charakterem książki. Fabuła lektury utrzymana jest w ciepłym, świątecznym klimacie. Tytuł wydany nieprzypadkowo pod koniec roku wprowadza swoją aurą w wyjątkowy czas i uświadamia, że w życiu najważniejsze są rodzina i miłość. Często zapominamy o tym, jak Artur, zabiegani w pędzie życia, zatraceni w pracy i obowiązkach zawodowych. Ale przychodzi czas zatrzymania się w biegu po sukces na stacji święta i urlop. Wtedy szczególnie może zaboleć brak bratniej duszy czy kręgu najbliższych lub tęsknota za kimś kogo kochamy. Święta to czas, kiedy świat zwalnia byśmy przypomnieli sobie o tym, co naprawdę jest istotne, byśmy odnaleźli zamotaną przez życie i nasze błędy nić porozumienia z tymi, którzy są dla nas ważni.

„Wieczór taki jak ten” czyta się niezwykle lekko i przyjemnie. Atutami tej powieści jest klimat, ciekawe sylwetki opisanych postaci oraz ciepło które bije od książki niczym od kubka gorącej herbaty, którą pijemy by się rozgrzać po mroźnym dniu. Fabuła smakuje niczym świąteczny piernik. Jest słodka choć nieprzesłodzona, pełna świątecznej otoczki. Tym tytułem autorka skutecznie przekonuje jak ważne są świąteczne dni, przygotowania do nich i związane z tym okresem obyczaje oraz tradycje. Ta książka po prostu skradła moje serce i uległam jej powabowi. To doskonały literacki pomysł na trafiony prezent, to piękna propozycja, którą idealnie będzie się czytało pod choinką z kubkiem ciepłej herbatki i kawałkiem świątecznego ciasta.

wtorek, 12 grudnia 2017

Edyta Świętek "Drzewa szumiące nadzieją"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2017
stron 496
ISBN 978-83-7674-657-9
seria Spacer Aleją Róż tom III

Trzeci spacer nowohucką Aleją Róż

Trzeci tom nowohuckiej sagi napisanej przez utalentowaną pisarkę Edytę Świętek nosi tytuł „Drzewa szumiące nadzieją” i rozgrywa się na przełomie lat 50-tych i 60-tych XX wieku. Kolejne spotkanie z rodziną Szymczaków jest równie ekscytujące jak poprzednie. Dzieje się tak za sprawą autorki, której udało się nie tylko wykreować wspaniałych bohaterów, ale i poprowadzić interesująco ich ścieżki życia przez kolejne lata. Wątki główne i poboczne są doskonale rozwinięte i poprowadzone, a dwa przewodnie tematy które przeplatają się w fabule to życie małżeńskie głównych bohaterów i walka o budowę kościoła w Nowej Hucie.

Wywodzący się z Pawlic Szymczakowie mocno wrośli w nowe miejsce zamieszkania. Życie ich nie rozpieszcza, wymaga czasem bardzo wiele, ale los nie skąpi im i chwil radości. Bronek porządkuje swoje życie osobiste po śmierci pierwszej żony. Julia pewnego dnia spotyka kogoś z przeszłości, kto pomaga w trudnej sytuacji i powoli acz uparcie wkracza do jej codzienności i serca. Skrzywdzona przed laty kobieta nie planuje życia uczuciowego i koncentruje się na wychowaniu syna, ale adorujący ją mężczyzna jest uparty i w końcu staje się kimś bliskim. Leszek odchodzi od ideałów na jakich go wychowano i wątpi we wiarę ojców, a Andrzej układa sobie życie z Sabiną. Małżeństwo po pewnym czasie zaczyna go nudzić. Obowiązki rodzinne przytłaczają, a kuszą uwodzicielskie spódniczki innych kobiet. Krystyna pragnie wraz z Janem powiększyć rodzinę, ale los nie jest dla nich łaskawy. Dorota odnajduje się w pracy bibliotekarki i zapomina o koszmarach z końca wojny.
Czas płynie. Na świat przychodzą kolejne dzieci, a życie okazuje się zwykle szare, ciężkie i monotonne. Robotnicy szukając nadziei zwracają się do Boga, pragną zbudowania świątyni, ale władza zwodzi ich jak tylko może, a wreszcie odkrywa karty i oszukuje. To wywołuje bunt, wściekłość i wyzwala odwagę by upomnieć się o swoje. Te wydarzenia mocno odbijają się na losach klanu Szymczaków...

Książkę od pierwszego zdania czyta się wspaniale i trudno się od niej oderwać. Autorka ciekawie prowadzi wątki rozpoczęte w poprzednich tomach, a bohaterowie przechodzą przemiany. Są moim zdaniem mniej idealni niż na początku tej serii. Doświadcza ich los i warunki w jakich przychodzi im żyć. Szczególnie zaskoczyła mnie metamorfoza Andrzeja, który stał się najbardziej dynamiczną i zmienną osobowością tego cyklu. Fabułę kształtuje proza życia i historia. Wydarzenia związane z walką o budowę kościoła i obroną krzyża są odmalowane słowami niezwykle autentycznie, realistycznie i oddają atmosferę chwil w których naród miał odwagę powiedzieć rządzącym stanowcze „nie”. Z kart tego tytułu czuć ducha solidarności i przywiązanie do religii, która zajmowała wtedy o wiele ważniejsze niż dziś miejsce w sercach milionów Polaków. Sprawdza się powiedzenie, że w rodzinie drzemie siła i oparcie bliskich bywa w poważnych tarapatach na wagę złota.

Największym atutem książki jest jej zakończenie, które ogromnie wzrusza i jest świadectwem czasów w których wolność była tylko złudzeniem, a ideologia miała być nadrzędnym dobrem kształtującym umysły społeczeństwa. Jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się losy Julii i jej krewnych. Będę wyczekiwać premiery czwartego tomu serii, która jest jedną z najpiękniejszych sag z historią w tle jakie przeczytałam.


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Edyta Świętek "Cień burzowych chmur"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2017
stron 352
ISBN 978-83-7674-573-2

Saga porywająca jak huragan

„Cień burzowych chmur” to powieść rozpoczynająca pięciotomowy cykl Spacer Aleją Róż autorstwa Edyty Świętek – pisarki, która przez ponad dwadzieścia lat była mieszkanką Nowej Huty. Właśnie tam i w położonej niedaleko Limanowej wsi Pawlice rozgrywa się akcja lektury, która opowiada dzieje rodziny Szymczaków. Jej bohaterowie to ludzie nader pracowici i gospodarni, których los często doświadczał i poddawał ciężkim próbom.

Jest rok 1946. Druga wojna światowa skończyła się i nastały nowe czasy. Pozornie tylko spokojniejsze i dające nadzieję. Wprowadzane w życie zmiany dotykają naszych bohaterów boleśnie i krzywdząco. Bronisław – głowa rodziny po śmierci ojca wdaje się w bójkę z Bartkiem Marczykiem – bratem ważnego funkcjonariusza w strukturze UB. Młody mężczyzna broni honoru siostry, za co przychodzi mu utracić, pod przykrywką reformy rolnej, ojcowiznę. Gdy po tym fakcie grozi mu proces, a być może więzienie, Bronek ucieka z rodzinnej miejscowości do Nowej Huty. Żal mu opuszczać wieś, ale nie ma wyjścia. To z powstającą nową dzielnicą Krakowa wiąże teraz swoje nadzieje na lepszą przyszłość. Zatrudnia się na budowie, a wkrótce dołącza do niego siostra Julia...

Ta książka porwała mnie od pierwszych stron. Po skończeniu pierwszego rozdziału byłam pewna, że wystawię jej bardzo wysoką oceną i zrobię to z pełnym przekonaniem. Zadecydowały o tym liczne walory, jakie doceniłam w tracie poznawania losów Bronisława i jego bliskich. Jednym z nich jest bardzo oryginalny i niepowielony pomysł na fabułę oraz perfekcyjne powiązanie literackiej fikcji z autentycznymi wydarzeniami, które miały miejsce w latach powojennych. Kolejnym plusem powieści jest jej klimat oddany wyraziście i bardzo plastycznie co pozwala naszej czytelniczej wyobraźni zasmakowanie tamtej rzeczywistości. Akcja książki jest wartka, styl choć niewyszukany to poprawny, zaś język potoczny właściwy środowisku jakie zostało opisane. Bardzo ciekawie wykreowani są bohaterowie. Dotyczy to zarówno postaci z pierwszego jak i drugiego planu. Wyraźnie zaznaczony jest podział na pozytywnych i negatywnych bohaterów, każdy z nich jest bardzo ludzki i ukazany zarówno z wadami i zaletami. Z kart tej opowieści wyłania się celnie odmalowany słowami obraz powojennej Polski i zmian w niej zachodzących zarówno w życiu społeczno-gospodarczym jak i politycznym. To były czasy trudne i niestabilne kiedy nadzieja mieszała się ze smutkiem, choć mimo to w sercach ludzi powoli rozwijały się plany i marzenia na lepsze jutro i dobrą przyszłość.

Po przeczytaniu tego tytułu jestem pozytywnie zaskoczona i oczarowana poznaną historią. To była wspaniała czytelnicza uczta, która dostarczyła emocji i wspaniałych wrażeń. Książka jest łatwa w odbiorze i czyta się bardzo szybko. Ta historia wciąga i porywa do brutalnego świata w którym nie ma sentymentów i ckliwości. Jest realne życie, są źli i dobrzy ludzie, którymi rządzą uczucia, porywy serca i chęć zemsty za wyrządzone krzywdy.

Reasumując jestem w pełni oczarowana historią Szymczaków i jej lekturę polecam miłośnikom sag obyczajowych oraz fanom serialu „Dom”. Ta propozycja z pewnością Was nie zawiedzie i na długo zapadnie Wam w pamięć. Nie pozostaje nic innego jak zatopić się w drugim tomie tego cyklu.