wtorek, 21 lutego 2017

Janina Lesiak "Dobrawa pisze cv"


Wydawnictwo MG 
data wydania 2017
stron 208
ISBN 978-83-7779-322-0

O Dobrawie z Przemyślidów w której sercu mieszkało dobro

Nie pamiętam sytuacji bym przed recenzją książki przeczytała ją aż trzykrotnie. Powód? Była tak wspaniała, tak rewelacyjna, tak wyjątkowa i tak bogata w treść choć liczy sobie niewiele ponad 200 stron. Lektura autorstwa Janiny Lesiak przybliża nam sylwetkę kolejnej polskiej władczyni. Tym razem cofamy się do początku naszej państwowości i mamy okazję poznać kobietę, która bardzo mocno mi zaimponowała i zafascynowała mnie swoim podejściem do powierzonej jej roli.

 Dobrawa to postać wyjątkowa, której przyszło żyć w czasach trudnych dla kobiet. Właściwie dziś z perspektywy XXI wieku mogę napisać, że nasze przodkinie z czasów panowania Mieszka I były niczym niewolnice. Ich panami byli najpierw ojcowie, potem mężowie o ile nie poszły za klasztorne kraty. Kobiety miały dostarczać cielesnych uciech, być ozdobą i przyczyniać się do powiększania populacji. Miały rodzić i wychowywać dzieci, miały być w cieniu mężczyzn a ich pierwszą cechą winno być ślepe posłuszeństwo. Białogłowom z wyższych sfer powinno przypisywać się uległość, pokorę, świętość, skromność. Czy taka była Dobrawa? Tak! Tak ją wychował srogi ojciec i tak musiała się zachowywać jako mężatka. Czy zatem ta kobieta była tylko posłuszną marionetką? 
Ależ nie! Niemożliwe? A jednak! Dobrawa miała bardzo bogate wnętrze, bardzo niezwykłą duszę, a sobą mogła być tylko w gronie osób jej życzliwych. Nie było ono liczne. I właśnie z tych dwóch różnych stron poznajemy tę niezwykłą bohaterkę. 

Dobrawa jako siostra, matka, żona i córka. Dobrawa jako pani swojej służki i jako ta, która miała krzewić na pogańskich ziemiach chrześcijaństwo. Te oblicza doskonale ukazuje książka, a przy okazji przybliża czasy w jakich Dobrawa żyła. Czasy na wskroś dzikie, w których liczyła się władza. Przywództwo często za wszelką cenę i po trupach. Książka burzy pastelowy przekaz wprowadzania na nasze ziemie religii katolickiej. Nie zostaliśmy poddanymi papieży w ideę wiary w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Liczyły się korzyści polityczne, poparcie ze strony innych, układ na międzynarodowej arenie. Mieszko wcale nie był pobożnym i bogobojnym władcą. W sercu Dobrawy zaś mieszkało dobro i inne warte pochwały uczucia. Była wrażliwa i przez to cierpiała. Miała ciężkie życie, w którym roiło się od nieprzyjaciół i wrogów, fałszywych sług i dwulicowych postaci. Mimo to Dobruchna i tak świeciła swoim blaskiem. Jeśli powyższymi zdaniami zachęciłam Was do tej lektury to życzę Wam tylu wrażeń i emocji ile ja przy czytaniu przeżyłam. Ta publikacja mocno mnie wchłonęła, a w trakcie czytania przed oczami przesuwały mi się żywe obrazy sprzed wielu wieków. Miałam wrażenie, że rzeczywiście tam jestem, że znam opisywane na kartach książki postacie i to było niezwykle ekscytujące i wyjątkowe. 

Wspaniała książka będzie idealną lekturą dla zainteresowanych historią i tych, którzy doceniają biografie. Ten tytuł właśnie w tym gatunku jest utrzymany. Brak mi słów by oddać geniusz tej książki. Musicie ją przeczytać!

czwartek, 16 lutego 2017

Sylwia Trojanowska "Szept wiatru"





Wydawnictwo Videograf
data wydania 2017
stron 352
ISBN 978-83-7835-554-0
seria Szkoła Latania tom III
gatunek powieść obyczajowa

Zawsze słuchaj głosu swego serca


W fabułę prawie każdej obyczajówki autorzy wplatają miłość. Pisarze pokazują to uczucie z różnych perspektyw. Jest więc w książkach uczucie sentymentalne i platoniczne, jest miłość nieodwzajemniona, tragiczna, prawdziwa i ta mylona z zauroczeniem czy pożądaniem. Jest wreszcie uczucie, o które trzeba walczyć, kiedy trzeba pokonać przeciwności losu, by stał się happy end. O takiej właśnie trudnej miłości pisze Sylwia Trojanowska w trzeciej powieści z cyklu opowiadającego o perypetiach młodej i niezwykle sympatycznej Katarzyny Laski.
„Szept wiatru” wprawdzie kończy serię i ma dwie poprzedniczki, ale można przeczytać go też oddzielnie, nie znając treści wcześniejszych tomów. Książka jest rewelacyjna i czyta się ją jednym tchem. Niezwykle łatwo wkracza się w jej fabułę i ma się wrażenie, że główna bohaterka to ktoś nam bardzo bliski i kogo znamy do lat.

Kasia, która udowodniła, że potrafi być silna i konsekwentna dowiaduje się, że mężczyzna jej życia będzie ojcem dziecka jego poprzedniej sympatii Karoliny. Dla Maksa i Kasi oznacza to rozstanie choć łączy ich silne uczucie. Syn Tomaso Vinciego zachowuje się honorowo, postanawia być z matką dziecka i zapomnieć o kobiecie, która mieszka w jego sercu. Kasia cierpi, jest załamana, ale za namową przyjaciółki postanawia walczyć o mężczyznę swego życia. Z tego powodu wybiera się w podróż do Poznania. Robi to, bo chce wyjaśnić pewne fakty z przeszłości. Los szykuje jej sporą niespodziankę...

Lektura napisana lekkim, łatwym i przyjemnym w odbiorze językiem porywa od samego początku. Opisana historia działa jak magnes i przyciąga z olbrzymią siłą. Pisarka udowadnia, że dla miłości jesteśmy w stanie zrobić wiele. Stać nas na przeniesienie przysłowiowych gór, jeśli kieruje nami prawdziwe uczucie. Kasia jest niezłomna w swojej walce, pokonuje kolejne przeszkody, ba! dokonuje czynów, które wcześniej wydawałyby się jej niemożliwe do zrealizowania. Walczy, choć z oczu płyną łzy. Ma siłę, bo kocha, a w walce pokonuje nieraz i samą siebie. Sprawdza się maksyma, że w miłości i na wojnie wszystkie metody są dozwolone. Tym samym pokazuje czytelniczkom, że warto bić się z losem i ludźmi o własne szczęście. Dodaje otuchy, by nigdy nie składać zbyt łatwo broni. Katarzyna Laska to bardzo wyraziście wykreowana postać. Jest zarazem słaba i silna. Poddaje się dyktatowi serca i słucha go na przekór rozsądkowi i rozumowi. Podejmuje spontaniczne decyzje i choć płacze i serce jej krwawi, z pomocą mamy i przyjaciółki realizuje konsekwentnie swój plan. Kasia jest zwyczajna, prawdziwa i szczera. Nie ma w niej wyrachowania, nie ma tupetu i fałszu. Łatwo ją polubić, łatwo wczuć się w jej rolę i z przyjemnością się jej kibicuje.

„Szept wiatru” to lektura, która wzrusza, która uczy konsekwencji i uporu w walce o swoje marzenia. Przyjemność z poznania jej treści odkryją zarówno młodsze, jak i starsze czytelniczki. Książka ma wiele atutów. Najmocniejszym i zaskakującym jest jej zakończenie, a w zasadzie dwa alternatywne zakończenia, pozostawiające czytelnikowi możliwość wyboru końca tej opowieści. To niesamowita lektura o miłości, która w życiu zdarza się tylko wybranym. Każdy może ją przeczytać i wyciągnąć z niej wnioski. To wspaniała propozycja nie tylko dla zakochanych, którą z całego serca gorąco rekomenduję.
Warto poświęcić jej czas.

niedziela, 5 lutego 2017

Agnieszka Opolska "Róża"



Wydawnictwo Opolska
data wydania styczeń 2017
stron 420
ISBN 978-83-946905-0-2
gatunek literatura obyczajowa

Najdotkliwsza jest samotność serca

Agnieszka Opolska zadebiutowała w 2015 roku powieścią "Anna May" za którą zdobyła I nagrodę w konkursie "Literacki Debiut Roku 2015". Na początku bieżącego roku ukazała się kolejna książka tej Pisarki zatytułowana "Róża". Postanowiłam po nią sięgnąć i spędzić z nią dwa wieczory. Lektura okazała się prawdziwą niespodzianką. Nie spodziewałam, że przeczytam tak specyficzną książkę. Zaskakującą i mającą tak wiele twarzy. Dziwne określenia do powieści prawda? Ale właśnie takie słowa się nasuwają. Trudno mi "Różę" jednoznacznie ocenić. Nie jest to absolutnie lektura zła, ale ... Były momenty, że byłam nią zauroczona po uszy, zaczytana na amen. Ale i były chwile, gdy postępowanie bohaterów mocno mnie irytowało, a książka lekko odpychała. Doczytałam do końca i jest pewna, że dopiero poznanie zakończenia wyjaśnia pewne sprawy z treści fabuły i tłumaczy poszczególne wątki i postawy.
"Róża" to tytuł inspirowany kultowym "Małym księciem". "Róża" to książka, która stara się odpowiedzieć na pytanie czy warto w życiu zaczynać od nowa, czy warto swój świat budować na świeżych fundamentach, czy trzeba w razie życiowego trzęsienia ziemi podkulać ogon pod siebie i uciekać. Przykład głównej bohaterki pokazuje, że można tak zrobić, ale nie można być pewnym rezultatów takiego zagrania. Bo życie to ryzyko, bo życie to rosyjska ruletka. 

Daniel i Karolina to małżeństwo. Idealne? Ależ nie, ale na tyle stabilne, że para postanawia powiększyć rodzinę. Pewnego dnia jednak ona odkrywa, że on wiedzie coś na kształt drugiego życia, że w internecie nawiązuje kontakt z byłą koleżanką i odświeża oraz zacieśnia tę relację. Wspólne chwile na komunikatorze z tą drugą kobietą zajmują mu sporo czasu i są jego tajemnicą. Karolina, gdy odkrywa prawdę czuje się zdradzona. Postanawia rzucić męża i zbudować swoją przyszłość bez Daniela, gdzie indziej i całkowicie od nowa. Wybiera nieznane, obce i niepewne. Swoim postępowaniem mocno zaskakuje męża, który niczego się nie spodziewa. Czy kobiecie uda się znaleźć na obczyźnie szczęście, miłość i spokój ducha? Czy Daniel będzie walczył o żonę czy rzuci się w ramiona innej? To właśnie kryje fabuła tej powieści.

"Róża" jest lekturą ambitną i nietrudną w odbiorze. "Róża" jest bardzo życiowa i realna. Autorka nie kusi się w jej fabule na żadne literackie upiększenia, a pisze książkę pełną życia - szarego, trudnego i pełnego kłopotów z którym trzeba brać się za bary i walczyć o swoje. Ten tytuł pokazuje jak bardzo nieprzewidywalna potrafi być zdradzona kobieta i jak bardzo łatwo jest ją skrzywdzić ponownie. Lektura dowodzi także, że pragnienie miłości jest w życiu człowieka niezwykle ważne, że potrafi być motorem do pójścia nieznaną i ryzykowną ścieżką. Karolina przestaje być Karoliną - staje się Różą - to jej drugie imię. Popełnia błędy, stawia wszystko na jedną kartę. Jest nieco zagubiona, nieco samotna i widać jak brakuje jej osoby na której mogłaby się oprzeć, której mogłaby zaufać, która byłaby prawdziwym przyjacielem. Samotność serca jej dokucza, tak jak dokucza wielu z nas. Właśnie dlatego współczułam głównej bohaterce i biłam brawo dla Autorki za zauważenie ważnej kwestii dzisiejszej rzeczywistości. Samotność boli i to bardzo mocno.

 "Róża" to książka wielowątkowa, to publikacja napisana bez pastelowych barw. To lektura przesycona smutkiem, którą nie polecam tym, którzy szukają w literaturze odskoczni od codzienności. Ta powieść to książka ambitna, przemyślana, wzruszająca. Idealna dla wymagającego czytelnika, który szuka w gatunku jakim jest obyczaj czegoś innego i świeżego.
Dodatkowym atutem tej publikacji są szkice i nietuzinkowe miejsca, w których rozgrywa się akcja. Kunsztu dodają wyraziste postacie i zaskakujące zakończenie. Jeśli macie ochotę na książkę inną niż wszystkie to zacznijcie czytać "Różę".

środa, 1 lutego 2017

Jolanta Kosowska "Niepamięć"





Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2016
stron 480
ISBN 978-83-8083-246-6
gatunek powieść obyczajowa

Bez pamięci jak bez ręki


Pamięć jest integralną częścią zarówno istot ludzkich, jak i całej masy urządzeń wyprodukowanych z zastosowaniem nowych technologii. Te ostatnie nie funkcjonują prawidłowo, gdy pamięci zabraknie. Odmawiają zapisu danych, nie są w stanie wykonywać zaprogramowanych dla nich procedur, zawieszają się wtedy wbudowane w nich systemy w jakich pracują. A człowiek? Co dzieje się z ludzką duszą i ciałem, gdy nagle coś zakłóci funkcjonowanie zapisu naszego mózgu? Jak się czujemy, gdy w naszej głowie powstanie czarna dziura i nie możemy sobie przypomnieć tego, co było wczoraj, rok czy kilka lat temu?

Powyższą tematykę poruszyła w swojej powieści niezwykle utalentowana polska pisarka Jolanta Kosowska, która z wykształcenia jest lekarzem i posiada specjalizację z trzech dziedzin medycyny. „Niepamięć” to pozycja niezwykle atrakcyjna, ambitna i genialnie dopracowana w szczegółach, która opowiada historię z pozoru zwyczajną i szablonową. Trójkąt miłosny występuje w wielu powieściach, opisanie go może wydawać się banalne i powielane. Jednak dzieło autorki „Nie ma nieba” jest inne, a wpływ na to ma specyficzne podejście do tematu i rozbudowane do granic możliwości tło psychologiczne. Efektem jest lektura wymagająca, od której trudno się oderwać, a w trakcie czytania czuje się wręcz zażenowanie z powodu całkowitego wejścia we wnętrze wykreowanych bohaterów.

Katarzyna, Roman i Michał. Jedna kobieta i dwóch mężczyzn. Miłość, przyjaźń i zazdrość, rywalizacja o serce wyjątkowej kobiety. Medycyna, marzenia i proza życia. Wszystkie powyższe elementy spotkacie w książce, która jest niczym narkotyk, która pokazuje jak bardzo skomplikowanym systemem jest ludzka natura i jak mocno rządzą nami uczucia. Wobec nich tracimy rozum, opuszcza nas rozsądek, postępujemy inaczej niż byśmy chcieli. A życie pisze swój scenariusz i robi nam psikusa zmuszając do powrotu do spraw, o których chcielibyśmy zapomnieć, które chcielibyśmy zakopać głęboko i daleko od siebie. Powrót do przeszłości mocno miesza w życiu opisanych bohaterów, burzy stworzoną przez nich stabilizację. Te przemiany śledzi się z wypiekami na twarzy i to właśnie jest moim zdaniem największym atutem „Niepamięci”.

Kosowska dowodzi, że o prawdziwym uczuciu można jedynie próbować zapomnieć, ale to i tak się nie uda. I tak czeka nas porażka. Jeśli kogoś kochamy naprawdę na próżno nasze starania. Serce nie wyrzuci z siebie wybranej istoty choć byśmy mocno tego chcieli. Bez przeszłości, bez korzeni i bez własnej tożsamości nie da się żyć, można jedynie egzystować i oszukiwać samego siebie. Nie da się również budować przyszłości, bo wyjdzie z naszych starań jedynie twór kruchy niczym domek z kart.
„Niepamięć” to fascynująca, bezkonkurencyjna i rewelacyjna książka o miłości, która w trakcie lektury pozwoli poczuć nam całą gamę uczuć i emocji – od wzruszenia po gniew, od łez po śmiech. Królują w niej opisy i zwierzenia, mało jest dialogów. To książka do przeczytania i przemyślenia, do przeżycia wraz z bohaterami ich skomplikowanej życiowej drogi. Nie jest to dobra pozycja dla tych, którzy lubują się w prozie lekkiej i łatwej. Przeczytanie tej powieści wymaga odrobinę wysiłku, ale jest tego w zupełności warte.

„Niepamięć” to idealna lektura dla tych, którzy szukają jedynej w swoim rodzaju książki obyczajowej, która nie jest powieleniem innych wcześniej wydanych tytułów. Ta propozycja to prawdziwy rodzynek dla koneserów prozy ambitnej z medycyną w tle.

wtorek, 31 stycznia 2017

Ciekawe nowości - luty 2017

Jak ten czas pomyka. Już prawie luty. I do wiosny bliżej. Piszę do Was z łóżka solidnie chora, zakaszlana. Leczą książki, bo one to świetne lekarstwo. Nie uporałam się z wszystkimi wyzwaniami stycznia. Pojawiło się u mnie parę książkowych niespodzianek. W styczniu blog "żył" dość intensywnie. Jestem z tego zadowolona. A co mnie zaciekawi z lutowych nowości? Już pokazuję!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
data premiery 16 luty



Wydawnictwo Novae Res
premiera 3 luty



Wydawnictwo Filia 
premiera 22 luty



Wydawnictwo Literackie
premiera 17 luty



Wydawnictwo Czwarta Strona 
premiera 2 luty



Wydawnictwo Czwarta Strona
premiera 15 luty



Wydawnictwo Czwarta Strona
premiera 15 luty


Czy może ktoś z Was znalazł wśród tych książek tytuł, który będzie chciał przeczytać? Podzielcie się ze mną swoimi typami na luty. Pozdrowienia!

piątek, 27 stycznia 2017

Remigiusz Mróz "Świt, który nie nadejdzie"


Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2016
stron 528
ISBN 978-83-7976-536-2
gatunek sensacja&kryminał

W gangsterskim świecie nie ma drugich szans

Remigiusz Mróz - niekwestionowany król polskich kryminałów bardzo rozpieszcza swoich fanów. W błyskawicznym tempie wydaje kolejne książki, a każda z nich jest dopracowana, dopieszczona i robi furorę. Autor „Parabellum” w swojej kolejnej powieści przenosi nas do czasów dwudziestolecia międzywojennego i pozwala nam poznać półświatek Warszawy. Ciekawe to środowisko, nad wyraz oryginalne i specyficzne. Idealne na bohaterów kryminalnej książki.

Do stolicy ze wschodniej prowincji, a konkretnie z Wileńszczyzny, przyjeżdża pewien mężczyzna. Ernest Wilmański, były bokser, zamierza wymazać nie zawsze idealną przeszłość i rozpocząć wszystko od początku. Ma przy sobie trochę gotówki i głowę pełną pomysłów. Los jednak drwi z jego planów, a wplątuje bohatera w niezłą kabałę. Będąc świadkiem stosowania przemocy wobec młodej dziewczyny staje w jej obronie. Zadziera, nic o tym nie wiedząc, z członkiem gangu Banników. Tym samym ściąga na swoją osobę spore kłopoty i zemstę za pobicie jednego z członków szajki. Ernest ma dwa wyjścia – chronić się pod skrzydłami policji bądź przystąpić do konkurencyjnego gangu. Odważny mężczyzna odrzuca jednak propozycję ze strony policjantki Elizy Zarzecznej i wybiera trzecie, jakże oryginalne rozwiązanie. Idzie wprost do jaskini lwa i proponuje w lokalu „Mokradło” szefowi Banników Fryderykowi Hertzowi współpracę. Czy wybiera optymalne i najkorzystniejsze dla siebie rozwiązanie? Logicznie wydaje się, że nie, ale… Czasem krzywa droga może okazać się tą najprostszą...

Remigiusz Mróz tym tytułem udowadnia, że ma wybitny dar odmalowywania przeszłości, w której nie dane mu było żyć. Czyni to z niesamowitym czarem, wybitną precyzją i wyjątkowym mistrzostwem. Zrobiło to na mnie olbrzymie wrażenie i nie będę ukrywać, że epoka, która dotąd wydawała mi się nieco nuda zaczęła mnie fascynować. Twórca „Kasacji” po raz kolejny sprawdził się rewelacyjnie w odsłonie retro. Wykreował wyjątkowe postacie, doskonale poprowadził fabułę i zapewnił kilka godzin czytelniczej rozrywki na pierwszorzędnym poziomie. Szybko straciłam dla tej powieści głowę i zaczęłam ją chłonąć nieczuła na późną porę i zmęczenie. Udzielił mi się klimat przedwojennej stolicy, zafascynował mnie świat, w którym granice prawa są wciąż łamane, zainteresowała mnie praca kobiet w policji, które były prekursorkami w tej służbie. Zaintrygował mnie gangsterski świat, w którym nie było miejsca na naprawę swoich win, w którym nie dawano drugiej szansy. Wreszcie moją uwagę przykuł nietuzinkowy bohater, który miał w sobie to „coś”, co przyciąga kobiety, budzi podziw wrogów i szacunek kompanów. Za sprawą Mroza znalazłam się w świecie przestępczym, z którym w rzeczywistości nie miałam, ani nie mam, w ogóle do czynienia. I co dziwne, ten świat zaczął mnie wabić i nęcić.
Moją uwagę zwróciła także Eliza Zarzeczna – kobieta, która chcąc uzyskać awans społeczny, która marząc o stabilizacji finansowej, wybrała pracę wymagającą od niej nadzwyczaj wiele.

„Świt, który nie nadejdzie” ma wiele zalet. Na uznanie zasługuje lekkość pióra, doskonały styl, płynność akcji, dynamika fabuły. Mróz świetnie odrysowuje odległą rzeczywistość, komplikuje i splata losy wykreowanych przez siebie bohaterów, a tym samym dostarcza odbiorcom książki sporej przyjemności czytania i emocji. Wszystko w tym tytule jest żywe, namacalne, plastyczne. Nie czuć sztuczności, czytelnik nie doświadcza niespójności najdrobniejszych szczegółów. Każdy element fabuły układa się w ukierunkowaną całość, a sama lektura czyta się płynnie, bezproblemowo i niezwykle przyjemnie. Remigiusz Mróz i tym razem nie zawiódł. Doskonale przygotował zarówno tło, jak i plan pierwszy. Idealnie wprowadził w specyficzny klimat i sprawił mi naprawdę uroczą niespodziankę. Tytuł polecam, a za jedyny minus uważam niebyt ciekawą okładkę. Jeśli w tym aspekcie się ze mną zgodzicie to i tak w żadnym stopniu nie umniejszy to przyjemności czytania. Zapraszam do lektury.

Małgorzata Saramonowicz "Xięgi Nefasa. W zaświatach"





Wydawnictwo Znak
data wydania luty 2017
stron 480
ISBN 978-83-2404-572-3
gatunek fantasy z elementami historii

Losów Nefasa ciąg dalszy

Dokładnie rok temu na moim blogu ukazała się recenzja książki, która rozpoczęła cykl Xięgi Nefasa. Dla jej miłośników Wydawnictwo Znak przygotowało właśnie drugi tom serii, którego ja nie ukrywam wyczekiwałam z niecierpliwością. Właśnie jestem świeżutko po lekturze i śmiem donieść, że kontynuacja jest równie świetna jak początek. Dalsze dzieje niezwykłego kronikarza i sługi Bolesława Krzywoustego są naprawdę ekscytującą lekturą i całkowicie odrywają od współczesności. Przenoszą w świat, w rzeczywistość XII wieku, która z perspektywy obecnych czasów - ery lotów w kosmos, światłowodów, internetu i telefonii komórkowej - wydaje się bajkową. A przecież autorka oparła swoje książki o czasy, które zdarzyły się naprawdę. Właśnie zderzenie aktualnej rzeczywistości z tą książkową jest czynnikiem, który mnie ogromnie zachęcił do podróży w przeszłość. Bo tam, w fabule jest tak inaczej, tak magicznie, tak nieziemsko. Powieść ma niesamowity klimat, który wielu pewnie skojarzy się z "Wiedźminem", ale mnie jakoś bardziej przypominał "Starą baśń" Kraszewskiego. Nie potrafię wyjaśnić podstaw tego skojarzenia, ale oba tytuły mają w sobie to coś, na punkcie czego jako czytelniczka oszalałam. 

Wróćmy do fabuły. W tym tomie Nefas ma misję. Musi chronić pewną trójkę przed niebezpieczeństwami z zewnątrz i każde z nich przed nimi samymi. A kto tworzy ten tajemniczy trójkąt? Władysław jest młodym następcą tronu, Jaksa jest synem wielkiego rycerza, a Alba jest niewidomą kapłanką. Władysław ma zadatki na wojownika, Jaksa zaś nie marzy o tym by walczyć i pójść w ślady ojca. Bardziej pociąga go magia i w ukryciu poświęca jej czas. Alba pomimo tego, że jest niewidoma posiada silną drzemiącą w niej moc... Jak widać otoczyć opieką tak niezwykłą trójkę nie jest łatwym zadaniem. Nefas musi włożyć wiele sił by sprostać zadaniu. Wiąże go przysięga, którą złożył słowiańskiemu bogowi Trygławowi. Stawka jest wysoka - nie tylko nikt nie może zginąć, ale Nefas spełniając śluby liczy, że otrzyma pomoc by uratować jedyną kobietę którą pokochało jego serce. Randa jest w zaświatach, a tam zwykły śmiertelnik bez pomocy bóstwa nic nie może i jest bezsilny... Osobom ciekawym wypełnienia ślubów i losów Nefasa polecam lekturę, która jest niebezpieczna jak używka. Porywa do świata w którym panują inne reguły, wzorce i normy obyczajowe, ale w którym ludzkie serca szarpią te same namiętności i pokusy, w którym władza jest czymś, co podnieca i zabiera zdolność logicznego myślenia, w którym wiara służy panowaniu nad innymi, a dla korzyści majątkowych ludzi zdolni są wejść w interesy choćby i z diabłem. 

W tym tytule historia miesza się z fantastyką przy czym ta pierwsza jednak schodzi na drugi plan. Występują autentyczne postacie jak choćby biskup krakowski Baldwin, czytelnik odwiedza miejsca istniejące naprawdę jak klasztor w Tyńcu, ale pojawia się mnóstwo bohaterów wykreowanych w wyobraźni autorki. Akcja jest zdecydowanie wartka i dynamiczna, a powieść składa się z krótkich rozdziałów, których czytanie było momentami delikatnie irytujące. Co wpasowałam się w jeden wątek już trzeba było przenieść myśli w drugi. Nie uważam tego jednak za poważną wadę. Moim zdaniem uwagę przykuwa przede wszystkim magia, baśniowość, słowiański klimat, bóstwa, bożki, obrzędy zwyczaje, ale i walka, intrygi i spiski. Knowania i pęd ku korzyściom tego świata. Intrygują też same zaświaty, które są czymś niewiarygodnym a zarazem rzeczywistym. 
Ta książka porywa, ta książka ma w sobie moc, ta lektura nie nudzi. Jest pełna scen akcji, nie brak w niej żywiołowości. Fabuła jest pełna szczegółów, a czytanie wymaga skupienia i nadążania za mnogością wątków. Czy warto sięgnąć po ten tytuł? Moim zdaniem tak. Myślę, że jego magia skutecznie Was otuli i szybko poczujecie ten niezwykły klimat, który kiedyś był w dużej mierze czymś  oczywistym  dla naszych dalekich przodków.

środa, 25 stycznia 2017

Natalia Osińska "Fanfik"





Wydawnictwo Krytyka Polityczna
data wydania 2016
stron 400
ISBN 978-83-6536-941-3
powieść młodzieżowa

Gdy życie jest bardziej fiction niż fun 


„Ale to już było!” „Znów fabuła książki to odgrzewany kotlet!” - często słychać narzekania czytelników, którzy preferując konkretny gatunek książek, po raz kolejny trafiają na tytuł, który jest lustrzanym odbiciem tego, co czytali niedawno. Zgodzę się, że czasem pisarzom brakuje polotu, pomysłu i mniej lub bardziej świadomie powtarzają wielokrotnie wykorzystane schematy. Czytelnicy doceniają świeżość, dlatego wysoko oceniają lektury oryginalne i niesztampowe. Choćby takie jak „Fanfik”, który pokazuje młodzieżową odsłonę literatury w innowacyjnym stylu. Niby autorka pisze o dojrzewaniu, o odkrywaniu siebie i szukanie swojego „ja”, ale czyni to w sposób tak niekonwencjonalny, że trudno nie zachwycić się jej debiutem.

Pewnego wrześniowego dnia na korytarzu jednego z liceów spotykają się dziewczyna i chłopak. Nie znają się. Ona zaczyna drugą klasę i ma problemy natury psychologicznej, on jest „nowym” w tej szkole i nie ma jeszcze rozeznania w położeniu sal. Wiele osób pomyśli, że właśnie zaczyna się romantyczna znajomość, rodzi się uczucie i pojawią się motyle w brzuchu. Otóż nie! Tych dwoje młodych ludzi zaprzyjaźni i zżyje się ze sobą, ale ich relacja będzie specyficzna. Zmieni ich życie oraz spojrzenie na otoczenie, pozwoli im poznać siebie. Jednym słowem przewróci ich świat do góry nogami, a czytelnikom dostarczy nie lada emocji. Właśnie dlatego każdy, kto jest znudzony zwyczajnym i oklepanym podejściem do problemów nastolatków powinien po tę książkę sięgnąć.

„Fanfik” jest niesztampowy i szokuje zwłaszcza osoby o ortodoksyjnych poglądach. Jest w nim coś, co szybko uświadamia, że nie każdy nastolatek jest z identycznej formy odlany i ma te same dylematy. Człowiek w tym wieku jest istotą wyjątkowo wrażliwą i skomplikowaną, ale też bez względu na poglądy, pochodzenie czy przekonania chce zachwycić się wolnością. Trudno czasem pokazać u progu dorosłości swoją prawdziwą twarz, trudno obalić mity o swojej osobie. Wymaga to sporej odwagi, ale nie jest niemożliwe. Debiut Osińskiej uczy tolerancji, uczy szacunku do innych. Zaskakuje, dodaje odwagi, by zrzucić narzuconą sobie maskę i pokazać światu swoje prawdziwe wnętrze. Ta powieść jest lekka i trudna zarazem. Autorka odważnie i stanowczo pisze o problemach nastolatków, nie boi się podejmowania trudnych i kontrowersyjnych kwestii, nie zamiata pod dywan spraw z pogranicza dobrego smaku i tabu. Uczy, by nie oceniać po pozorach, by nie narzucać sztampowych wzorców innym, ale pozwolić każdemu być sobą, nawet gdy ten stan jest dla wielu podejrzany i budzący kontrowersje.

Historia Tosi jest zarazem śmieszna i wzruszająca, naładowana humorem i powagą, pełna scen, które mocno zaskakują. Autorka przekonuje, że bezpieczniej i nudniej jest zaszyć się w tłumie, a trudniej i ciekawej odkryć swoje prawdziwe oblicze przed światem. Powieść skierowana do młodzieży nie znudzi i starszych czytelników. Jej atutami są ciekawa fabuła, dobry warsztat literacki i świeże pióro, które doskonale nakreśla nietypowe problemy ludzi młodych. Ta powieść zaskoczyła mnie zwyczajnym i prostym podejściem do trudnego tematu, dojrzałością, jakiej niekiedy próżno szukać w tym gatunku książek. Okładka łudząco przypomina szatę graficzną książek Małgorzaty Musierowicz,ale proza Osińskiej jest inna, odmienna i równie atrakcyjna. Warto poświęcić jej swój czas, dlatego zachęcam by poznać Tosię, jej drugie ja oraz Leona i ciocię Idalię oraz zobaczyć jak z słodkiej dziewczyny rodzi się całkiem inna postać.

Helen Fielding "Dziennik Briget Jones. Dziecko"


Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania 2016
stron 260
ISBN 978-83-6552-190-3
gatunek literatura obyczajowa

Od przybytku czasem głowa boli

Zima to czas, w którym sięgam wyłącznie po książki wesołe, relaksujące, takie, które poprawią nastrój i sprawią, że będę się śmiała w trakcie lektury. Sprawdzoną autorką, która pisze powieści z olbrzymią dawką humoru jest Helen Fielding. Jej książki z kultową Bridget Jones mają moc gazu rozweselającego. Do rąk czytelników trafiła właśnie czwarta powieść z tego cyklu, w której zagorzała singielka dostaje od losu olbrzymią niespodziankę.

W życiu Bridget zawsze panuje chaos i rozgardiasz, a ona sama wydaje się nad niczym nie panować. Tak jest i tym razem. Nagle wszystko wymyka się spod kontroli i los pisze nietypowy scenariusz.
Bridget na chrzcinach spotyka swojego byłego narzeczonego Marka. Mężczyznę, który porzucił ją prawie przed ołtarzem. Faceta, który ją zranił i nie potrafił jej w pełni zaufać. Czy jednak nasza bohaterka traktuje go obojętnie, czy wymazała go z serca raz na zawsze? Okazuje się, że nie. Ona nadal coś do niego czuje i jest to na tyle mocne uczucie, że byli narzeczeni trafiają do sypialni. Jednak po nocy przychodzi dzień i Mark nie ma ochoty na bycie razem. Bridget szuka pocieszenia w ramionach przyjaciela. Wszystko to przeszłoby bez echa, gdyby po kilku tygodniach nie okazało się, że panna Jones będzie mamą. Pytanie kto jest ojcem? Jesteście ciekawi jak potoczą się dzieje tych bohaterów? Zapraszam do niezwykle zabawnej powieści. Uśmiech od ucha do ucha jest w stu procentach gwarantowany.

Kolejna powieść Fielding to ekscytująca i szalona lektura, którą ze smakiem można pochłonąć w jeden wieczór. Nie jest to książka dla sztywnych tradycjonalistów, bo tych opisane wydarzenia mogą oburzyć. Bridget w roli przyszłej mamy wydaje się niedojrzała, nieco zagubiona i lekko infantylna. Taka, jakby była nastolatką i nie do końca dochodziło do niej co się dzieje. A jednak budzi sympatię, swoim zachowaniem rozbawia. Ciąża nie jest dla panny Jones katastrofą, ale burzy jej dotychczasowy świat w gruzy. Oczekiwanie na potomka jest czasem burzliwym, pełnym niespodziewanych zdarzeń. Czytelnicy chcąc nie chcąc wsiadają wraz z głównymi bohaterami na emocjonalny rollercoaster i doskonale się bawią, choć opisana sytuacja mogłaby być równie dobrze fabułą dramatu czy melodramatycznego romansu.

Każda scena w powieści jest obficie obsypana radością, beztroską, i dowcipem. Nic nie jest wzięte na poważnie. Ten zabieg decyduje o lekkim, wręcz rozrywkowym klimacie książki. Zakończenie jest niestety łatwo przewidywalne, ale po długim namyślę stwierdzam, że żadne inne ukoronowanie opisanych zdarzeń po prostu by nie pasowało. Książka zamienia chandrę w dobry nastrój, przegania smutki, a jej czytanie po prostu sprawia czytelniczą radość. Ten tytuł sprawdzi się gdy będziecie chcieli odpocząć od codzienności, polecam go zwłaszcza tym, którzy chcą spojrzeć na świat z większym dystansem. Żadna inna bohaterka nie nauczy Was lepiej lżejszego podejścia do życia jak Bridget. To właśnie dzięki niej staniecie się bardziej na luzie, bardziej odprężeni i radośni wobec otaczającego świata. Bo Bridget Jones to fenomen, to geniusz, to mistrzyni w rozśmieszaniu czytelników. Zachęcam do przeżycia z nią na kartach książki jej ciąży.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Magdalena Majcher "Stan nie! błogosławiony"





Wydawnictwo Pascal
data wydania styczeń 2017
stron 384
ISBN 978-83-7642-885-7
Literatura obyczajowa 

Na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono

Do przeczytania powieści Magdaleny Majcher skusiła mnie treść opisu i okładka. Słodka okładka utrzymana w pastelowych kolorach. Fabuła książki już nie jest w takich klimatach. W niej reguły narzuca bardziej realne życie niż polukrowana literacka fikcja, a opisane zdarzenia potwierdzają, że los potrafi nas mocno zaskoczyć, pokrzyżować nasze plany i wystawić na próbę, zmusić do podjęcia trudnych decyzji, w których nikt nas nie wyręczy.

Kiedyś dzieci rodziły się zwykle niecały rok po ślubie, dziś wiele par po powiedzeniu sakramentalnego "tak" odwleka decyzję o zostaniu rodzicami. Młodzi małżonkowie chcą nacieszyć się sobą, ustabilizować swoją pozycję zawodową i finansową, a dopiero potem powiększyć rodzinę. Takie właśnie plany miała para będąca głównymi bohaterami książki "Stan nie! błogosławiony". Ciąża zaskoczyła Polę i jej męża. Wystarczył jeden romantyczny wieczór i testy ciążowe pokazały dodatni rezultat. 28- letnia kobieta okazała się zaskoczona i lekko spanikowana taką niespodzianką. Jej mąż przyjął fakt z radością i większym spokojem. Wydawałoby się, że wystarczy wszystko poukładać i oswoić się z myślą o rodzicielstwie. Niestety, życie napisało trudniejszy scenariusz. Podczas badań lekarz podał parze do wiadomości, że istnieje podejrzenie u nienarodzonego dziecka istnienia zespołu Downa. Pola i Kuba stanęli przez niezwykle trudnymi decyzjami  odnośnie inwazyjnych badań i ewentualnej aborcji. Jakie podjęli postanowienia? Jak poradzili sobie z trudnościami i jak potoczyły się ich dalsze losy? Zapraszam do lektury książki, która błyskawicznie  podbiła moje serce!

Ten tytuł czyta się lekko i szybko, a od treści nie można się oderwać. Historia Jakuba i Poli chwyta za serce i wzrusza. Daje nadzieję i pokazuje, że wszelkie problemy, wszelkie kłopoty łatwiej przejść parze razem niż osobno. Sympatycznych małżonków życie wystawiło na arcytrudną, bolesną i bezlitosną próbę. Ich miłość została poddana niezwykłemu sprawdzianowi. Cóż, takie czasem jest życie, które lubi zaskoczyć, dać w kość i wiele wymagać. Właśnie wtedy trzeba wykazać chart ducha i siłę. Właśnie wtedy trzeba mieć blisko siebie osoby takie jak babcia Jakuba - Aniela. 
"Stan nie! błogosławiony" to powieść o dwóch obliczach macierzyństwa. Jedno z nich w "wykonaniu" matki Poli jest niczym z piekła rodem. Bożena jest potwornie złą matką, a jej relacja z córką jest całkowicie toksyczna. Samotnie wychowująca córkę kobieta nigdy nie kochała swego dziecka. Nie okazywała czułości, miłości ani żadnego z ciepłych właściwych rodzicielce uczuć. Wciąż narzekała, wymagała, krytykowała, czepiała się i krzyczała. Stosowała kary fizyczne i dręczyła córkę psychicznie. Pola wyfrunęła z rodzinnego gniazda w ramiona męża okaleczona przez matkę, niepewna siebie, zaszczuta. I pojawiły się w niej po odkryciu, że będzie mamą obawy by nie przeniosła złych relacji na swoje nienarodzone dziecko. Przeciwieństwem Bożeny jest Aniela. Kobieta ciepła i serdeczna, wyrozumiała i kochająca. 

Powyższymi zdaniami zasugerowałam, że mocnym atutem lektury są wyraziste, ciekawe nakreślone postacie, ale to nie wszystkie plusy tej publikacji. Autorka odważnie porusza w niej bardzo delikatny problem z którym zmaga się wiele kobiet. Na przykładzie Poli pokazuje jak trudne są decyzje, a jak niedoskonała medycyna, która w kwestiach najwyższej wagi podaje tylko statystyki i procenty. Magdalena Majcher opisuje jak trudnym okresem potrafi być ciąża przebiegająca z komplikacjami, a zarazem uczy by nie wchodzić w życie osobiste innych z butami, by nie uszczęśliwiać radami na siłę, nie wymuszać takich czy innych decyzji. Najlepsze co można zrobić to siać dobre słowa, budzić nadzieję i wiarę, że będzie dobrze. 
W tekście pojawia się wyraźna i jak najbardziej słuszna krytyka poglądów, które reprezentuje matka Poli. Zabobonność, dewocja, dulszczyzna, hipokryzja zabijają właściwe relacje, tłamszą normalność i robią z życia piekło. Z serca przez całą powieść współczułam Poli wyrodnej matki, która perfekcyjnie nauczyła się zatruwać jej życie i zdrowie. 
In plus oceniam również dokładne i wyczerpujące wyjaśnienie kwestii medycznych poruszanego problemu. Nie ma w fabule naukowej tyrady, ale łatwo można zrozumieć jak wiele już o rozwoju poczętych a nienarodzonych dzieci wiedzą lekarze, co przechodzą rodzice tacy jak Kuba i jego żona. 
Kolejnym atutem książki jest język, dobry styl, dobry warsztat literacki Pani Magdy. Powieść trzyma w napięciu do ostatnich stron, dostarcza wiele emocji, wzruszeń i nic dziwnego, że zbiera bardzo dobre oceny od czytelników. W pełni na to zasługuje. Z pełnym przekonaniem polecam ją nie tylko mężatkom i kobietom, które planują zostać mamami. W zupełności mogą też po nią sięgnąć panowie.


niedziela, 22 stycznia 2017

Rozwiązanie konkursu z książką "Caraval"

Kochani! Jest poniedziałek rano, a ja mam trudny orzech do zgryzienia. Muszę ogłosić zwycięzcę konkursu, a napisaliście tak cudownie, że trudno mi dokonać wyboru. Nagrodziłabym każdą odpowiedź, bo każda jest świetna. Takiej sytuacji jeszcze nie miałam i smutno mi, że nie każdy dostanie nagrodę. Czytam i czytam, a nic umysłu nie rozjaśnia. Do pomocy wzięłam jeszcze mamę. 
Poczytałyśmy i po burzliwej dyskusji werdykt brzmi tak:

Książka 

wędruje do osoby,

która napisała z anonimowego konta, ale po adresie mailowym wnioskuję, że 

ZWYCIĘZCĄ JEST

GABRIELA ŻMUDA ! 

Serdecznie gratuluję i wysyłam pod podany adres mailowy maila z prośbą o dane do wysyłki. 

Dziękuję za udział w konkursie, serdecznie wszystkich pozdrawiam! 


czwartek, 19 stycznia 2017

Ale ze mnie gapa!!!!!!!!

Brawo ja! Tylko tak mogę sobie pogratulować gapiostwa w prowadzeniu bloga. Bo minęły kolejne jego urodziny, a ja zwyczajnie sobie o nich zapomniałam. Mój blog skończył sześć lat. Pytanie dlaczego ze mnie taka gapa? Ano chyba dlatego, że blog i ja to już jedno nierozerwalne. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest mi potrzebny jak tlen. I choć ostatnio życie mocno pędzi, obowiązków przebywa, to muszę tu zajrzeć, popisać, poczytać. Ok, nic mnie nie tłumaczy. 
Zatem blogu kochany fajnie, że Cię mam, fajnie, że mam siłę i wytrwałość w pisaniu Ciebie. Wiem, że jesteś jak kropla, która mocno drąży skałę. I mnie zmienia, rozwija, wzbogaca. 

Ale blog to tylko martwa strona, blog żyje, jeśli ktoś go czyta, ogląda, odwiedza. Dziękuję, że tu zaglądacie, że komentujecie, że jesteście ze mną. Ciepło mi na duszy z tego powodu. I miło. 

Co będzie dalej? Pewnie będzie tak jak jest, ale i nadejdą zmiany. Właściwie jedna pojawiła się wczoraj i dziś, bo rozpoczyna się nowa współpraca. Właśnie!!! Dziękuję wszystkim, którzy ze mną współpracowali i współpracują. Autorom, Wydawcom, Portalom, Księgarniom. Bez Was to miejsce byłoby inne, mniej bogate. Dziękuję za kilkaset, pewnie już gdzieś w okolicy tysiąca, albo i więcej książek. Dziękuję za dobre słowa, za otuchę, ale i mocno dziękuję za krytykę. Ona jest bardzo potrzebna komuś takiemu jak ja. Dziękuję i tym, na których na blogowej drodze się zawiodłam. Jest taka osoba, która nauczyła mnie, że fałszywy przyjaciel istnieje, że nie każdemu można ufać. 
Reasumując napiszę jedno słowo, które już padło - Wielkie podziękowania. 

No to skoro blog skończył 6 lat to udaje się z przedszkola do szkoły. Jest już taki trochę dorosły. I tu przeszła mi właśnie myśl - ile lat będę tu pisać? Czy doczekam pełnoletności bloga? Życzę sobie sił i czasu, by blog stał się pełnoletni. 


środa, 18 stycznia 2017

Agnieszka Lis "Karuzela"





Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania styczeń 2017
stron 632
ISBN 978-83-7976-595-9
literatura obyczajowa

W cierpieniu stajemy się niewidzialni


Jak ważne jest zdrowie zdajemy sobie sprawę, gdy dopada nas choroba. Jak kruche jest życie rozumiemy dopiero wtedy, gdy jest ono zagrożone. Wielu z nas jest pewnymi, że dożyje sędziwej starości. A śmierć jak to śmierć, nie pyta nas o zdanie i przychodzi kiedy chce. Czasem zabiera swoje żniwo, a czasem pogrozi tylko mocno kosą i nauczy nas mądrzej, intensywniej i piękniej żyć. Pędząc po sukces i marzenia jesteśmy jak otumanieni. Nie liczymy się z tym, że nagle możemy dostać życiowej zadyszki i może nam zabraknąć sił, by dalej spełniać swoje role. A bywa, że z dnia na dzień los przewraca nasz świat do góry nogami. Tak, jak zrobił to Renacie. Kim jest ta kobieta?

Renata to główna bohaterka najnowszej powieści Agnieszki Lis. Jest żoną z kilkunastoletnim stażem małżeńskim i mamą trójki dzieci. Nie pracuje zawodowo, zajmuje się domem i wychowaniem swoich pociech. Jest aktywna i żyje w biegu. Codziennie ma masę obowiązków i świetnie sobie z nimi radzi. Jest niczym niezawodny i doskonały trybik w maszynie, aż nagle dopada ją przeziębienie. Ot z początku taka zwyczajna infekcja, która jednak nie chce minąć. Renata jest słaba, a zaniepokojony lekarz zaleca zrobienie badań. Diagnoza okazuje się gromem z jasnego nieba. W lekarskim gabinecie pada wyrok – białaczka. Rozpoczyna się walka z rakiem – skorupiakiem jak nazywa go nasza bohaterka na śmierć i życie...

„Karuzela” to książka, w której króluje zwyczajne życie. Nie znajdziecie w niej choć odrobinę lukru, słodkości czy romantyzmu. Na te rzeczy w fabule po prostu nie ma miejsca. Bo jest choroba i walka o zdrowie, o życie i bycie z rodziną, o każdy dzień z dziećmi, o spokojny sen oraz zwyczajnie zjedzony posiłek. Autorka w bardzo prawdziwy i realny sposób pokazuje nie tylko bitwę Renaty, ale i tragedię jej najbliższych. Rodzina w obliczu dramatu jednoczy się, wspiera chorą, pomaga jej dzieciom, ale nie jest idealnie, bohatersko i perfekcyjnie. Pojawiają się i błędy, mocne słowa, emocjonalne gesty, na wierzch wychodzą brudy i grzechy. Renata cierpi, bo zawodzi bliskich, bo zostawia dzieci i idzie do szpitala, bo inni muszą ją wyręczyć. Jej rodzina robi co może, by jak najlepiej funkcjonować i nie martwić żony, mamy i córki, ale zdarzają się trudne sytuacje, puszczają nerwy, ulatuje cierpliwość. Fabuła tej książki jest nieco inna niż wskazuje okładkowy opis. Jest jeszcze lepsza niż się wydaje, ba! jest perfekcyjna i łatwa w odbiorze, bo autentyczna. Wzrusza, oszałamia, szokuje. Daje do myślenia, zmusza do zastanowienia, mocno chwyta za serce. Ukazuje prawdę o bezwzględności choroby oraz o tym, że ogrania ona nie tylko chorego, ale i tych, którzy go kochają.

Ta powieść zbudowana jest głównie z dialogów, a Agnieszka Lis okazuje się ich mistrzynią. Kreśli je wzorowo i tym samym uwierzytelnia przekaz i wydźwięk tego tytułu. Najmocniejszym autem książki jest zakończenie. Trudno mi znaleźć słowa, by je ocenić, ale dodam, że takiego finału powieści obyczajowej jeszcze nie czytałam.
Piekło choroby nowotworowej jest okrutne, a ona sama zabiera wszystko. Ogałaca za życia i czyni żywym trupem. A my niekiedy zachowujemy się jak dzieci ze szkół opisanych w tej książce. Autorka uczy wyrozumiałości dla chorych, wskazuje jak ważną rolę pełni wsparcie, pomocna dłoń, przyjaźń i każde ciepłe słowo w tak dramatycznej sytuacji.

„Karuzela” to książka bardzo smutna, przy której nieodzownym dodatkiem jest nie tylko ciepła herbata i puszysty koc, ale i chusteczki, by ocierać łzy. Mimo poruszonej trudnej tematyki lekturę czyta się lekko i szybko. Ta książka wpisuje się na długo w naszą pamięć czy tego chcemy czy nie. Gorąco polecam jej przeczytanie. Niech dla każdego z nas będzie mądrą życiową lekcją. Niech nas uwrażliwi i uczyni lepszymi.

sobota, 14 stycznia 2017

Konkurs - do wygrania powieść "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"






Dzień dobry!
Dziś zapraszam Was na konkurs w którym wygrać można najnowszą powieść "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ".
Jej recenzję możecie znaleźć na moim blogu. Książka jest naprawdę świetna, a regulamin prosty.

A oto zasady zabawy:
 
1 - Organizatorem konkursu jestem ja, autorka tegoż bloga
2 - Sponsorem nagrody jest portal Więcej Kultury.pl - http://www.wiecejkultury.pl/

3 - Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest odpowiedź na pytanie:
W grze Caraval główną nagrodą jest spełnienie marzenia. Gdybyś Ty okazała/okazał się zwycięzcą o spełnienie jakiego marzenia byś poprosił? Napisz w kilku zdaniach - jestem bardzo ciekawa!
4 - Konkurs trwa od dziś tj. 14 stycznia 2017 do 22 stycznia 2017 do godziny 23.59.
5 - Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w poście na tym blogu 24 stycznia 2017, a zwycięzca zostanie powiadomiony przeze mnie drogą mailową.
6 - Nagrodą jest książka w formie papierowej, otrzyma ją osoba, której odpowiedź spodoba mi się najbardziej. 
7 - Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu do wysyłki w Polsce.
8 - Jeśli osoba wybrana przeze mnie nie odezwie się w ciągu 7 dni, nagroda zostanie przyznana komu innemu.
9 - Odpowiedzi wraz z Waszym adresem mailowym zostawiajcie w komentarzach pod tym postem.
10 - Warunkiem konkursu jest polubienie profilu mojego bloga na FB
https://www.facebook.com/Cudownyswiatksiazek3blogspotcom-blog-1445518105731287/timeline/?ref=hl
 11 - Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

piątek, 13 stycznia 2017

Stephanie Garber "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"






Wydawnictwo OMG Books
data premiery 15 luty 2017
stron 416
 ISBN 978-83-240-3729-2
gatunek literatura dla młodzieży / fantastyka

Wygraj w tej grze i spełnij marzenie!

"Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" to debiutancka powieść z gatunku fantastyki i książek dla młodzieży, która wkrótce ukaże się w Polsce i ponad dwudziestu krajach na całym świecie. Będąc po jej lekturze wiem, że przeniesie ona tych, którzy po nią sięgną do niezwykłego, tajemniczego świata i pozwoli ponieść się emocjom niezwykłej gry. 

O zagraniu w nią marzyły rzesze jej fanów wśród których były dwie siostry. Scarlett i Tella. Całe swoje życie spędziły na małej wyspie wychowywane przez ojca i babcię po tym jak ich matka opuściła rodzinny dom. To właśnie babcia opowiedziała swoim wnuczkom o magii i wyjątkowości Caravalu. Marzeniem dzieci była próba zdobycia wyjątkowej nagrody czyli spełnieniu jakiegoś marzenia. Scarlett od dziecka pisała rokrocznie listy do Legendy z prośbą o zaproszenie jej i siostry do gry. Pozytywna odpowiedź nadeszła dość późno - niewiele przed zaaranżowanym przez ojca ślubem z hrabią, którego dziewczyna nie widziała na oczy. Mariaż miał służyć wyrwaniu się spod kurateli despotycznego i okrutnego rodzica. Siostry podjęły wspólnie ryzykowną decyzję i z pomocą przybyłego żeglarza Juliana udały się do miejsca rozgrywek nie powiadamiając o tym ojca. Szansa by uwolnić się od toksycznego taty okazała się zbyt kusząca. W trakcie podróży Legenda uprowadził Tellę, a ponowne z nią spotkanie stało się dla Scarlett priorytetem. Jak potoczyły się losy uroczych choć infantylnych sióstr dowiecie się po przeczytaniu książki, która w mojej ocenie zasługuje na pochwały i rekomendację. 

Długo nie sięgałam po gatunek jakim jest fantasy i być może też dlatego lekturę czytało mi się niezwykle przyjemnie. Bardzo szybko, po kilku stronach uległam jej czarowi i urokowi. Dałam się jej ponieść i nawet nie zauważyłam kiedy otaczającą mnie rzeczywistość przysłonił klimat tego tytułu. Ba, szybko poczułam się jak siostra głównych bohaterek, ubyło mi lat, a gra zaczarowała mnie jak wielu jej uczestników. Wkroczyłam do cudownego rodem z baśni świata i zaczęłam ekscytować się jego nastrojem. Łatwo mi to przyszło, gdyż książka jest świetnie, ba fenomenalnie nakreślona. Dopracowana, skrząca cudownością szczegółów, zachwycająca elementami fantastycznego świata, który owszem jest piękny i barwny, ale i niebezpieczny. Bo taka jest właśnie gra, która w nim się toczy. Zewsząd wyglądają niebezpieczeństwa i przeszkody, nikomu nie można ufać, a pozory mylą prawie zawsze. Piękno okazuje się brutalne, podstępne i złośliwe. Współzawodnicy są tylko pozornymi przyjaciółmi, a po bliższym poznaniu okazują się wrogami. Każdy krok jest ryzykiem, a chętnych do zdobycia głównego lauru jest wielu. I każdy będzie do niego dążył po trupach byle wygrać. W takim świecie znajduje się nagle Scarlett - dziewczyna często naiwna i infantylna, słodka i niedoświadczona, która łatwo daje się podejść. Na szczęście u jej boku pojawia się mężczyzna na którym słaba i delikatna dama może się wesprzeć.
 Fabuła książki nie pozwala się nudzić. Jest tajemniczo, ekscytująco i nieprzewidywalnie. Gra porywa, niespodzianka goni niespodziankę. 

Tę powieść mogę z czystym sumieniem polecić nie tylko miłośnikom gatunku jaki reprezentuje. To książka dzięki której można pokochać tego typu literaturę. Jest magicznie, jest sekretnie, jest czarująco. Uważajcie zaczynając czytać tę książkę, bo ona uzależnia od siebie i niezwykle wciąga. Trudno ją odłożyć bez dotarcia do ostatniej kropki. 

Jeśli ta recenzja sprawiła, że macie ochotę na lekturę powieści Stephanie Garber to śledźcie mojego bloga. Już jutro rozpocznie się tutaj książkowy konkurs w którym nagrodą będzie właśnie ta książka. Zapraszam!

środa, 11 stycznia 2017

Karolina Wilczyńska "Serce z bibuły"


Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-7976-488-4

W kobiecych sercach drzemie siła

Mówią o nas kobietach płeć piękna. Mówią o nas kobietach płeć słaba. A ja mówię, że kobieca słabość to jedno wielkie przekłamanie. Kto mi nie wierzy niech sięgnie po czwarty tom obyczajowej serii pióra Karoliny Wilczyńskiej. Niech przeczyta i niech się przekona, że panie to zdecydowanie płeć silna. Ba, bardzo silna i twarda, która gdy wymaga tego sytuacja potrafi dzielnie walczyć o swoje szczęście, o realizację swoich marzeń, o dzieci i ich przyszłość.

Do Jagodna trafiłam po raz czwarty. I znów zauroczył mnie jego klimat, atmosfera i postacie, które spotkałam na kartach książki. Były to przede wszystkim kobiety. I te, które poznałam we wcześniejszych tomach i nowa postać, którą bardzo polubiłam. A zatem co słychać w Jagodnie?
Tamara traci pracę i wpada w depresję. Zamyka się w sobie i cierpi. Na szczęście dzięki własnej sile i przyjaznym duszom z jej otoczenia zaczyna się wybudzać ze złego stanu. Powoli podnosi się po ciosie. Dzięki Marzenie i babci Rózi zaczyna na nowo tworzyć swój świat i walczyć o szczęście. Marzena jest zajęta „Projektem Jagodno” czyli remontem dworku hrabianek i przekształceniem jego części w centrum konferencyjno-hotelowo-szkoleniowe. Marysia zastanawia się nad sensem związku na odległość, a Małgosia nie odnosi sukcesu ze sklepikiem „Kolorowy szalik”. Pojawia się też nowa postać Jadwiga. Żona mężczyzny, który lubi wypić i przepić wypłatę. Matka, która mając niewiele musi zapewnić byt piątce dzieci. Kobieta, której największym marzeniem jest chwila spokoju i spacer czy kawałek kolorowej bibuły by wyczarować z niej piękne kwiaty, które wydają się być jak żywe. Zdaje się, że w życiu tej bohaterki gorzej już być nie może. A jednak los postanawia wystawić ją na kolejną próbę. Szykuje dla niej ciężki sprawdzian. Czy utalentowana Jadzia da sobie radę i podoła ciężkiemu brzemieniu?

Czwarty tom cieszącej się sporą popularnością obyczajowej serii, która rozgrywa się w czarującej scenerii nie odbiega klimatem ani jakością od tomów wcześniejszych. „Serce z bibuły” jest książką równie mądrą, ciepłą i otulającą. Ma w sobie tę szczególną atmosferę której brakuje nam w zwyczajnej codzienności. W tej powieści nikt nie jest sam. Nawet gdy ma kłopoty, trudne chwile i przeżywa gorszy okres w życiu. Zawsze obok znajdzie się życzliwa dusza, która pomoże, która doradzi, która szepnie dobre słowo. Ta powieść podobnie jak cały cykl to książka o kobietach i dla kobiet. Jej bohaterki są zwyczajne, mają wady, kompleksy, popełniają błędy. Dotyka ich proza życia, a ono samo daje się często we znaki i pozwala poczuć gorzki smak kłopotów i porażek. W sercach bohaterek drzemie jednak siła, która pozwala im się podnosić i wstawać, brać się z troskami za bary i przeć do przodu. I to w tej lekturze jest niezwykłe i urokliwe. Owszem bywają momenty nieco ckliwe, lekko słodkie, ale o to właśnie w takim tytule chodzi. By tu znaleźć oddech od brutalnej rzeczywistości, by podładować wyładowane akumulatory i nabrać nadziei na dobro drzemiące w ludziach i otaczającym świecie.

„Serce z bibuły” to książka wyważona, delikatna, miła i sympatyczna. Otulająca i uspokajająca. Relaksująca i optymistyczna. Naładowana dobrem, przyjacielską atmosferą i prostodusznością. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Idealna propozycja dla zmęczonych brutalnością otoczenia, optymalna dla tych, którzy szukają rodzinnego ciepła i pozytywnych stron życia.

wtorek, 10 stycznia 2017

Stosik czyli TBR na zimowe wieczory





W długie zimowe wieczory i mroźne dni będę czytać:

- Colleen Hoover "November 9"
- Joanna Bator "Rok Królika"
- Magdalena Kordel "Anioł do wynajęcia"
- Natalia Osińska "Fanfik" - czytam właśnie i mocno ruszyła mną ta powieść
- Grzegorz Wielgus "Krzyżowiec"
Remigiusz Mróz "Świt, który nie nadejdzie"
Nina George "Księga snów" - recenzja już na blogu http://cudownyswiatksiazek3.blogspot.com/2016/12/nina-george-ksiega-snow.html 
- Marek Kamiński "Trzeci Biegun" - recenzja niebawem a książka rewelacyjna
- Andrzej Saramonowicz "Chłopcy"
- Susan Mary Warren "Nie znacie mnie"
- Janina Lesiak "Dobrawa pisze cv"
- Stephanie Garber "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"

środa, 4 stycznia 2017

Joanna Miszczuk "Nefrytowa szpilka"


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2016
stron 304
ISBN 978-83-8069-470-5

Proza bardzo mocno kobieca

Przy wyborze książek, które czytam kieruję się swoim niezawodnym zmysłem. Bardzo często na odległość wyczuwam literacką perełkę, która mnie zachwyca od pierwszej litery do ostatniej kropki. Tak właśnie było z najnowszym tytułem Joanny Miszczuk, który opowiada niezwykle ciekawą historię. Niezbyt gruba książka kryje wspaniałą opowieść, której bohaterką jest wyjątkowo silna kobieta, dla której los bywał okrutny i rzucał jej kłody pod nogi, a ona parła do przodu nie bacząc na wszelkie przeciwności i kłopoty.

Melania Robak to osoba, która ciągle musiała walczyć o szczęście, przyjaźń, sukces, akceptację i zrozumienie. Życie zahartowało ją od młodych lat. W liceum chciała zapomnieć o koszmarze z podstawówki, zdobyć grono przyjaciół i nie być odmieńcem. Wychowana jedynie przez matkę dziewczyna nie mogła kupić koleżanek drogimi ubraniami, kosmetykami czy innymi dobrami, które sporo kosztują. Po śmierci matki i odkryciu prawdy o swojej przeszłości panna Robak postanowiła pokazać na co ją stać. Skończyła studia, zdobyła świetny fach, poradziła sobie za granicą, zyskała zawodowy prestiż i zakochała się w pewnym mężczyźnie. Ten związek mimo poważnych planów rozsypał się w proch. Mela wróciła do Polski i tu ułożyła sobie życie. Ale pewnego dnia zadzwonił telefon i przeszłość postanowiła o sobie przypomnieć...

„Nefrytowa szpilka” to powieść, której akcja rozgrywa się w trzech miastach, trzech państwach i na dwóch kontynentach. Sama historia to jakby trzy opowieści, które się wzajemnie uzupełniają i perfekcyjnie łączą w świetną całość, w fabułę, która nie pozwala na odłożenie książki przed przeczytaniem ostatniego zdania. Główna bohaterka to niezwykle mocna osobowość, która uparcie dąży do celu. Znajduje w sobie niewyczerpane pokłady sił, by walczyć z brakiem akceptacji u rówieśników, z chorobą, śmiercią i żałobą po matce. Melania wie, że tak naprawdę może liczyć tylko na siebie. Jako młoda dziewczyna doskonale radzi sobie z odrzuceniem przez osobę, dla której powinna być niezwykle ważna. Jako stojąca u progu zawodowego życia Mela wykorzystuje swój talent i dzięki sumiennej pracy osiąga zawodowy sukces, staje się zamożna i niezależna. A miłość? Czyż ta kobieta na nią nie zasługuje? I czy los podaruje jej kochaną osobę?

„Nefrytowa szpilka” ma wiele atutów. Uroku dodaje jej chiński pamiętnik Nije Ke Xin, który można traktować jako powieść w powieści. Autorce udało się świetnie przybliżyć atmosferę i klimat odległego azjatyckiego kraju, pokazać jego specyfikę. Zrobiła to bardzo dyskretnie i doskonale splotła ze sobą dwie rzeczywistości – chińską i rodzimą, a osiągnięty splot czyni książkę wyjątkową i oryginalną. Trudno odmówić temu tytułowi atrakcyjności. Lektura niesie w sobie pewne ważne przesłanie, które swoim postępowaniem realizuje Melania Robak. Los nie zawsze bywa łaskawy, nie zawsze przynosi nam to, o czym marzymy. Zawsze jednak możemy wziąć sprawy w swoje ręce i dążyć mimo wszystko do realizacji swoich planów. W życiu szkoda czasu na marudzenie, utyskiwanie i biadolenie. Owszem najłatwiej załamać ręce i się poddać. Warto jednak wziąć przykład z Meli i powalczyć o szczęście.
Powieść Joanny Miszczuk to świetna propozycja na zimowe wieczory. To książka napisana z polotem i pomysłem, to niesztampowa opowieść o miłości, walce z przeciwnościami losu, która obdarowuje czytelnika dobrą energią, która dodaje sił, gdy w życiu droga wiedzie pod górę. Polecam miłośnikom dobrego obyczaju i książek z egzotyką w tle.

wtorek, 3 stycznia 2017

Biedronkowe zdobycze zimowe

Co jakiś czas Biedronka, którą lubię i w której często robię zakupy organizuje kiermasze książek. Za mniej niż połowę ceny można nabyć ciekawe tytuły. Takich okazji to wypatruję dokładnie! Już nie raz moja biblioteczka dzięki tej sieci powiększyła się o super tytuły. Rankiem w poniedziałek odwiedziłam dwa biedronkowe sklepy. I tak oto powstał stosik, który widzicie na zdjęciu poniżej.

Moja biblioteczka została powiększona o następujące książki:

- Katarzyna Bonda "Tylko martwi nie kłamią" - Muza (wersja pocket)
- Andrzej Saramonowicz "Chłopcy"- Wielka Litera
- Susan May Warren "Nie znacie mnie" Wydawnictwo Święty Wojciech
- Baptiste Beaulien "Pacjentka z sali numer 7 " - Amber
- Katarzyna Berenika Miszczuk " Pustułka" - WAB
- James Scott "Bez litości" - WAB
- Marsha Mehran "Zupa z granatów" WAB
- M.J. McGrath "Chłopiec w śniegu" - Foksal
- Consilia Maria Lakotta "Nocna rozmowa" Wydawnictwo M
- Elisa Amoruso "Dzień dobry, kochanie " - Foksal

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Top okładek 2016

I znów podsumowanie. Dziś proponuje top najpiękniejszych moim zdaniem okładek czyli coś dla srok książkowych. Sama nią jestem i przyznaję się bez bicia. Boli mnie jak piękna książka ma brzydką albo nie pasującą do treści okładkę. I często zdarza się, że sięgam po książkę przez okładkę.
 A więc co mi w oko wpadło - kolejność przypadkowa