piątek, 10 maja 2019

Marcin Margielewski "Jak podrywają szejkowie"


Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
data wydania 2019
stron 352
ISBN 978-83-8169-031-7

Życie szejków to nie zawsze baśń z tysiąca i jednej nocy

Szejkowie, krezusi z Bliskiego Wschodu, są ogromnie bogaci. O grubości ich kont i portfeli przesądzają płynące szerokim strumieniem petrodolary. Luksus, jaki ich otacza, jest wręcz niemożliwy do wyobrażenia przez zwykłych zjadaczy chleba. Stać ich na wszystko i każde ich marzenie związane z finansami jest możliwe do spełnienia. Normy moralne związane z arabską kulturą i prawo koraniczne obowiązują ich tylko pozornie. Potrafią je sprytnie obchodzić i korzystać z życia jak im się tylko zamarzy. Wydawać by się mogło, że to ludzie szczęśliwi i zadowoleni. Nic bardziej mylnego. Ich życie bowiem nie zawsze jest bajkowe. Dewiza, że wszystko jest na sprzedaż i wszystko można kupić, często w praktyce okazuje się gorzka w smaku.
Marcin Margielewski w swojej książce, o której, jak sądzę, będzie bardzo głośno, ukazuje przemilczaną prawdę o życiu szejków na przykładzie księcia Abeda i jego kuzyna Wasima. Obaj są młodzi, rozpieszczeni przez życie i mogą mieć wszystko. Ich pasją są piękne kobiety, które tylko pozornie parają się pracą w charakterze modelek. Za pieniądze są one gotowe na najbardziej ekstremalne przygody, zabawę i gry seksualne bez żadnych ograniczeń. Wasim wprowadza w świat seksu młodszego Abeda, który szybko staje się fanem imprez i bezpruderyjnych igraszek. Ich świat obraca się wokół podróży po całym globie, luksusowych hoteli i pięknych kobiet, które spełniają ich wszelakie zachcianki. Takie życie wydaje się ekscytujące, ale na dłuższą metę jednak nie jest pozbawione skutków ubocznych.
Opisana w książce historia dwóch mężczyzn jest pełna pikanterii i odważnych scen. Często wymyślane przez szejków rozrywki budzą bardziej wstręt niż zachwyt. Rozpasanie przekracza wszelkie granice dobrego smaku. A sami bohaterowie okazują się znudzeni i prostaccy. Morał z lektury wypływa wyraziście jeden – pieniądze są do szczęścia potrzebne, ale same w sobie szczęścia nie dają. Nie gwarantują, że ich posiadacze będą zadowoleni i spełnieni. Mogą pozwolić na stworzenie jedynie namiastki raju. Nie zagwarantują prawdziwego uczucia, a pomogą żyć pusto, próżnie i szalenie. Jaka zatem jest odpowiedź na pytanie, które jest tytułem książki?
Szejkowie nie podrywają, nie adorują kobiet. Oni je najzwyczajniej, jak każdy towar na świecie, kupują, płacąc hojnie i terminowo. Z tej racji bywają ofiarami szantaży. Ich małżeństwa zwykle nie mają nic wspólnego z miłością. Uczucia wiążą tylko bardzo nieliczne pary. Matrymonia są kontraktami polityczno-ekonomiczno-religijnymi. Czy takie życie daje radość? Czy daje spełnienie i zadowolenie? Absolutnie nie. Stąd często wkraczają w nie zakazane używki, jak alkohol czy narkotyki. I nic dziwnego, że luksus wydaje się kiczem, wartość pieniędzy zostaje wypaczona, a pozytywne uczucia znikają jak śnieg w maju, pozostawiając miejsce negatywnym obliczom ludzkiej natury.
Książkę czyta się rewelacyjnie, na jednym wdechu. Treść chłonie się z wypiekami na twarzy. Opisana rzeczywistość szokuje, budzi niesmak i odrazę. Przedstawiona w tytule historia jest niezwykle emocjonująca, pełna kontrastów i kontrowersji, a jednocześnie jest prawdziwa i obala zakorzenione głęboko mity o świecie arabskich krezusów. Tak naprawdę są oni zagubionymi ludźmi, niewolnikami fortun, które zamiast ułatwiać życie, stają się balastem i brzemieniem. Jeżeli lubicie orientalne klimaty, jeżeli nie boicie się lektur niezwykle odważnych, to ta publikacja jest wręcz dla was stworzona. Drogie panie, nie łudźcie się, że arabski książę pokocha was na zabój niczym Kopciuszka. Nic bardziej mylnego. On was tylko kupi jak zabawkę, którą szybko się znudzi i wymieni na inną. Zdecydowanie szybciej zakochają się w was biedni śmiertelnicy, bowiem miłość nie jest atrybutem arabskich krezusów. W ich mniemaniu nawet najpiękniejsze kobiety znaczą tyle, ile piękne konie.

czwartek, 9 maja 2019

Anna Binkowska "Mogłam sobie pozwolić..."



Wydawnictwo Edipresse 
data wydania 2019
stron 240
ISBN 978-83-8164-044-2

Żona na medal, Aktorka godna Oscara 

Młode pokolenie kojarzy Ją jako Julię z serialu "Złotopolscy". Starsi widzowie pamiętają role teatralne, występy w serialu "Dziewczyna i chłopak" lub "Rodzina Połanieckich". Miłośnicy gór pamiętają, że Anna Milewska była żoną Andrzeja Zawady - kultowego polskiego himalaisty. 
Jej talent aktorski był ogromny, a osobowość nietuzinkowa i oryginalna. 

Anna Milewska to jedna z moich ulubionych polskich aktorek i  Jej biografii chcę dziś poświęcić dzisiejszą notkę. Urodziła się w 1931 roku, spędziła kilka lat szczęśliwego dzieciństwa, które przerwała wojna i śmierć matki. Ukończyła historię sztuki i PWST w Krakowie. Miłością Jej życia okazał się wybitny himalaista, o którym mówiono Lider. Ich małżeństwo przetrwało aż 47 lat. 
Był to związek zawarty z miłości, w którym oboje małżonkowie dali sobie sporo swobody. 
Życie Anny Milewskiej toczyło się między światem gór, sceną i planem filmowym. Jej dom był otwarty i kwitło w nim życie towarzyskie. Ona sama była żoną tolerancyjną i cierpliwą. 
Anna Milewska to także poetka i autorka książki "Moje życie z Zawadą". 
Jej życiorys jest tak ciekawy, że mógłby stać się interesującym scenariuszem filmu. 

Jeśli zaintrygowały Was fakty z życia Anny Milewskiej musicie sięgnąć po książkę "Mogłam sobie pozwolić". Jest ona napisana lekkim, łatwym w odbiorze językiem. Autorka zachowała w niej pogodny klimat idealnie odpowiadający charakterowi bohaterki. Tekst napisany jest dokładnie, ciekawie i obfituje w wiele szczegółów, anegdot, smutnych i radosnych zdarzeń. Życie zawodowe przeplata się z prywatnym, drogi męża i żony zazębiają się i rozdzielają na czas podróży i górskich wypraw. Z zapisanych słów klaruje się obraz kobiety inteligentnej, pełnej pasji i tolerancyjnej, ciekawej życia i świata. Cierpliwej i troskliwej, opiekuńczej i wytrwałej. 
Anna Milewska zawsze pozostała sobą. Nie uderzyła jej do głowy popularność ani sława męża. 

Lekturę czyta się przyjemnie. Jej tekst czasem śmieszy, wzrusza, pokazuje jak ciekawie żyć, jak cieszyć się tym, co los daje. Od samego początku do ostatniego zdania rozkoszowałam się czytaniem, czułam, że poznaję kogoś wyjątkowego. Jeśli lubicie biografie to będzie to dla Was interesujący tytuł. 

niedziela, 5 maja 2019

Edyta Świętek "Bańki mydlane"


Wydawnictwo Replika
 data wydania II 16 kwietnia 2019
stron 208
ISBN 978-83-66217-14-0

Życie jest bardziej kruche niż bańki mydlane

 Rodzimy się by żyć. Żyjemy by umierać. Tylko w naszym umyśle każdemu z nas ma być dane długie życie, takie do sędziwej starości. Niestety, tak czasem nie jest. Linia życia zostaje przerwana czasem dużo szybciej. W wieku dojrzałym, u progu dorosłości lub w okresie dzieciństwa. Wtedy wielu z nas lamentuje, że ktoś tak wcześnie odszedł. Za wcześnie, mógł jeszcze żyć, bo ten wiek to nie czas na umieranie. To tak po ludzku, ale tak naprawdę nie ma właściwego czasu na umieranie. Każdy z nas dostaje określoną liczbę wschodów i zachodów słońca do przeżycia. Śmierć budzi lęk. Bo co jest dalej? To już koniec i wieczny sen, czy może czeka nas druga, inna rzeczywistość?

Michalina jest młodą, pełną życia dziewczyną. Ma swoje plany, ma swoje marzenia i swój świat, który jest kolorowy. Jest zakochana, szczęśliwa u boku Jakuba. Wydaje się, że nic ani nikt nie jest w stanie zburzyć jej szczęścia. Niestety przychodzi dzień w którym wszystko misternie ułożone w piękną, pełną szczęścia układankę zaczyna się walić. Na początku wygląda to całkiem niegroźnie. Przedłużająca się choroba i złe samopoczucie wydają się być oznaką ciąży. Nieplanowanej i kłopotliwej, ale ten scenariusz się nie sprawdza. Jest o wiele gorzej...

Choć powieść przeczytałam w ciągu kilku godzin kilka dni temu nie mogę uspokoić emocji po jej lekturze, wciąż myślę o jej fabule i ważnym przesłaniu jakie z niej płynie. Ta książka zmieniła wiele w moich poglądach, wniosła w moje myśli ogromne pokłady nadziei. Nadziei niezwykle potrzebnej, którą poglądy religijne skutecznie we mnie zabijały. Przestałam być gorliwą wierzącą, uciszyłam lęki o karze, piekle, pokucie i cierpieniu. Myślę, że to jedynie wymysł człowieka by mieć władzę nad wiernymi. Powieść Edyty Świętek przyniosła ukojenie i spokój wewnętrzny, bowiem, to czego przy końcu życia doznała główna bohaterka jest potrzebne nie tylko chorym, ale każdemu człowiekowi. Czytając książkę bez happy endu, smutną, pokazującą cierpienie, utratę doznałam jednocześnie wewnętrznego oczyszczenia. Oczywiście na początku czytania wściekła na los pytałam dlaczego jest tak okrutny i skazuje młodą osobę na takie męki. Gdy zamknęłam książkę była spokojna jak ocean po burzy, którego tafla wody jest gładka. Idealnie gładka.

Autorka nie boi się podjąć chyba najtrudniejszego z tematów jakim się śmierć. Pisze o niej z optymizmem i przekonaniem, że jest przejściem do kolejnego etapu, a nie końcem. Jednocześnie uczy szacunku do życia, do każdej danej nam w ziemskiej rzeczywistości chwili. Zachęca by spełniać marzenia, realizować swoje plany i żyć pełną piersią. Iść przez życie z głową podniesioną do góry i nie bać się, że kiedyś nastanie ten ostatni dzień. 

Ogromnie się cieszę, że w morzu książek trafiłam właśnie na ten tytuł. Będę do niego wracać w trudnych chwilach. Będę go również polecać innym. 
Czego można się spodziewać po jego treści? 
Mądrej lekcji, która nie powinna ominąć każdego. Łez, bo człowiek to istota wrażliwa. Zadumy, bo człowiek to ciało, ale i dusza. Emocji, bo koło takich tematów nie można przejść obojętnie. 
Edyta Świętek napisała genialną książkę. Tej lektury nie zapomnicie, Wasze myśli będą do niej wracać. Zachęcam byście ją kupili, bo swoje wynagrodzenie Autorka przekaże na rzecz jednego z krakowskich hospicjów. 
Z serca polecam. 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Marek Konecki "Lodowy rycerz"


Wydawnictwo Annapurna
data wydania 2019
stron 414
ISBN 978-83-619668-36-8

W górach z ołówkiem w ręku

Literatura górska to zwykle dwa rodzaje książek - biografie wspinaczy, które ukazują ich osiągnięcia i wyczyny oraz książki relacjonujące jedną lub kilka wypraw. Publikacja Marka Koneckiego to coś zgoła innego. Nietuzinkowego, wesołego i przyjemnego dla oka oraz ucha. Jej Autor wspina się i rysuje. Współpracuje z górskimi pismami takimi jak "Taternik". W swojej duszy ma pokłady dobrego humoru, stać go i na ironię i na satyrę. W swojej książce tak właśnie podchodzi do górskiego świata, który nie jedno ma oblicze.
Bo przecież góry to i rodzime Tatry w których spotkać można i amatorów wspinaczki i turystów w szpilkach i zawodowców trenujących przed poważnymi wyprawami,  i piętrzące się dumne Himalaje. Górski świat to wiele nakładających się na siebie obrazów. To historia - ta wielka i wspomnienia z czasów młodości. 
O górach mówią ci, którzy zapisują się na wieki w kronikach himalaizmu, ale też i ci, którzy podjechali fiakrem do Morskiego Oka i spojrzeli na Mięguszowickie Szczyty czy Rysy. 
A co ma do powiedzenia Marek Konecki?

Tytuł składa się aż z dwunastu rozdziałów, a w każdym z nich jest sporo interesujących rysunków i zapisanych słów, które naprawdę są w stanie i rozbawić i dać do myślenia. 
Rozdział pierwszy to wspomnienie polskiej wyprawy na K2 na przełomie 2017 i 2018 roku mającej na celu pierwsze zimowe poskromienie tej góry. Rozdział ostatni to słów kilka o sławach górskich - znanych himalaistach z Polski i zagranicy, których nazwiska są kojarzone z wybitnymi wyczynami i profesjonalną wspinaczką. Pozostałe rozdziały to refleksje o partnerze idealnym, górskich osobliwościach, kobietach w górach, specyfice wspinania i sztuce łojenia gór, uczeniu się dorównywania kozicom na wysokości. 
Z przymrużeniem oka Marek Konecki pisze o różnych sprawach związanych z chodzeniem pod górę i w dół. A wszystko okraszone jest humorem, ironią niekiedy ocierającą się o krytykę, podprawione pikantnie i groteskowo. Ujęte poważnie i niepoważnie zarazem.

Styl i język są jak na książkę górską bardzo nietypowe i oryginalne. Brakuje patosu, brakuje wypięcia piersi i sztucznego zachwytu. Przez to świat gór, nawet tych najwyższych staje się bardziej przystępny i ludzki. Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Lekturze towarzyszy śmiech i zdystansowane podejście do tematu. Góry można czasem wziąć na wesoło. Tytuł można czytać jednym ciągiem, ale lepiej dawkować go sobie po trochę, po kilka tekstów dziennie. Lektura zadowoli tych, którzy biorą życie na wesoło, ale i tych, którzy zakochali się górach po grobową deskę. 


sobota, 27 kwietnia 2019

Joanna Jax "Druga strona nocy"


Wydawnictwo Videograf
data wydania 2019
stron 430
ISBN 978-83-7835-700-1


Dopóki się żyje, wszystko jest możliwe

Na trzecie, a zarazem ostatnie spotkanie z bohaterami sagi „Zanim nadejdzie jutro” czekałam z ogromną niecierpliwością. Byłam szalenie ciekawa, czy wszystkim uda się spełnić marzenie powrotu do ojczyzny i odnalezienia spokoju. Okaleczonym, zranionym i odartym z godności byłym zesłańcom te plany wydawały się często nierealne i niemożliwe do realizacji. Los pozwolił im rozpocząć podróż ku Polsce. Ta jednak okazała się diametralnie innym krajem od tego, który pozostawili i który istniał już tylko w ich wspomnieniach.
Z chwilą wybuchu wielkiej wojny ojczyźnianej sybiracy z ludzi zakutych w kajdany stali się ludźmi wolnymi. Wolnymi, ale bezdomnymi, marzącymi o powrocie w rodzinne strony. Mordercza praca, głód i choroby mocno przetrzebiły szeregi zesłanych w głąb Związku Radzieckiego. Ci, którym udało się przeżyć, rozpoczęli tułaczkę ku Polsce. Nina, Apolonia, Grzegorz, Gabriela i Błażej – bohaterowie o złamanych sercach i życiorysach – po zrzuceniu kajdan rozpoczęli podróż ku ich wytęsknionej ziemi obiecanej. W zranione dusze wróciła nadzieja, która tliła się słabym, aczkolwiek z każdym dniem silniejszym płomieniem. Wieloetapowa, licząca setki kilometrów podróż okazała się trudna i pełna niepewności oraz znaków zapytania. Zwykli ludzie odarci z godności, upokorzeni i zdeptani, zdali jednak egzamin z człowieczeństwa na piątkę. W ich sercach nie zabito ludzkich odruchów. W trudnym wojennym czasie narodziły się też nowe, nieśmiało kiełkujące uczucia, które wystawione były na wiele ciężkich prób. Losy opisanych postaci są zawiłe i dramatyczne. Na zmizerowanych i utrudzonych twarzach zaczął pojawiać się uśmiech, w serca zaczęła wlewać się nadzieja na normalność i odnalezienie szczęścia mimo przeżytych tragedii. Narodziło się pragnienie walki o wolną Polskę. To stanowi fundament fabuły książki, którą czyta się ze wzruszeniem i atencją, rozrzewnieniem i łzami w oczach. Pojawiają się też sceny pełne radości i humoru, cieszenia się życiem, choć nie jest ono usłane różami.
Lekturę czyta się na jednym wdechu, a jej treść dogłębnie przemawia i uczy trudnej XX-wiecznej historii. Czytaniu towarzyszą ogromne emocje. W fabule nie brak wstrząsających momentów, zawirowań i niespodzianek. Autorka perfekcyjnie oddała dramatyczne losy zesłańców, których tułaczka okazała się niezwykle trudna. Równie trudna, jak pobyt w łagrze.
Joanna Jax wspaniale poprowadziła losy poszczególnych bohaterów. Pokazała ich dramaty i radości, rozterki i wahania. Ta powieść to tytuł o miłości i przyjaźni, o bohaterstwie i kształtowaniu osobowości, na którą olbrzymi wpływ mają historia i przeżyte koszmary. Książka wyraziście, niczym historyczny dokument, obrazuje dramat tysięcy ludzi, których świat w wyniku wojny i jej konsekwencji obrócił się w pył i nigdy się nie odrodził.
Ta powieść z pewnością nikogo nie rozczaruje, dostarczy niesamowitych wrażeń i wciągnie do rzeczywistości, w której nie ma miejsca na beztroskę. Kto szuka perfekcyjnej serii z historią w tle, może bez wahania sięgnąć po tę trylogię. Wszystkie jej tomy są ze sobą idealnie powiązane. W każdym z nich dołożono wszelkich starań, by pokazać na przykładzie fikcyjnych bohaterów prawdziwe zdarzenia historyczne, o których przez wiele lat milczano i które ukrywano. Poszczególne części są napisane na tym samym fenomenalnym poziomie. Wszystkie, nawet te najbardziej poboczne wątki doskonale ze sobą współgrają. Styl i język zasługują na uznanie. Na wysokim poziomie są opisy i dialogi. Cykl czyta się świetnie, a dla miłośników sag z historią w tle to lektura wręcz obowiązkowa. Polecam nawet najbardziej wymagającym czytelnikom, bo to prawdziwe arcydzieło. Nawet najwyższe oceny nie oddadzą geniuszu tej prozy. Koniecznie przeczytajcie.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Mario Escobar "Kołysanka z Auschwitz"


Wydawnictwo Kobiece
data wydania 2019
stron 240
ISBN 978-83-6613-483-6

Kołysanka z otchłani piekła


Powieść Mario Escobara to książka oparta na faktach, zaliczająca się do literatury obozowej, która jest wyjątkowo wymowna i poruszająca. Jej główną bohaterką jest Niemka Helene Hannemann, która w maju 1943 roku trafiła z całą swoją rodziną do obozu koncentracyjnego. W Auschwitz Helene – rodowita Niemka i Aryjka – znalazła się, gdyż poślubiła mężczyznę mającego romskie korzenie. Pewnego ranka została zabrana wprost z berlińskiego mieszkania wraz z mężem i dziećmi. Nigdy, podobnie jak jej bliscy, pod ten adres już nie wróciła. Siedmioosobowa rodzina znalazła się w piekle, z którego nie udało się jej wydostać. Nić ich życia została przerwana w sierpniu 1944 roku. Nim to nastąpiło, Helene w niewoli dokonała jeszcze wiele dobra. Jej postępowanie zasługuje na wielkie uznanie i pamięć.
Będąc z wykształcenia pielęgniarką, Helene została wybrana przez doktora Mengele do stworzenia obozowego przedszkola. W tym piekle, na oceanie zła, miejsce to stało się chwilowo oazą przyjazną dzieciom, które znalazły tam wytchnienie, opiekę i nieco większe racje żywieniowe. Wydawać by się mogło, że w zamiarach lekarza leżało dobro dzieci. One służyły jednak tylko jego medycznym eksperymentom. Prawdziwym sercem i opieką otoczyła je Helene. Nie patrzyła na ich narodowość, pochodzenie czy wiek. Wszystkie traktowała niczym swoje pociechy i obdarzała je macierzyńskimi uczuciami. Stawała w ich obronie i twardo walczyła o wszelkie potrzebne dla nich dobra. Wraz ze współpracownicami starała się stworzyć pozory normalności. W obozowym piekle było to jednak wyjątkowo trudne.
Nie próbujcie czytać tej książki bez chusteczek do ocierania łez. Nie wybierajcie jej, gdy chcecie się zrelaksować podczas czytania. Bądźcie przygotowani na mocną lekturę, która wami wstrząśnie i pozostanie na długo w pamięci. W jej przypadku sprawdza się teoria, że historia bardziej daje się zrozumieć na przykładzie prawdziwych losów żyjących ludzi niż na suchych faktach i liczbach zawartych w podręcznikach.
Historia Helene Hannemann pokazuje, że nawet najstraszliwsza z wojen i miejsce równe piekłu nie wyrugowały z ludzkich serc pełni człowieczeństwa i wyższych uczuć. Niemka nie postąpiła zgodnie z wytycznymi władz, nie porzuciła męża i dzieci, nie przestała kochać w obliczu tragicznego końca swego życia swoich bliskich. Nie skorzystała z koła ratunkowego, jakim była jej metryka. Była sobą do końca i udowodniła, że można pozostać sobą nawet w obliczu ogromu zła.
Mario Escobar wspaniale napisał tę smutną historię bez szczęśliwego zakończenia. Wyraziście i ze szczegółami przedstawił obozowe piekło oraz dzieje kobiety, która zasługuje na szacunek i pamięć. Dzięki znakomitemu pióru autora mamy okazję poznać obozową rzeczywistość, potworność piekła, które ludzie stworzyli ludziom w myśl chorej ideologii. Lektura tej powieści nie powinna pozostać bez echa. Powinna nas uświadomić o błędach w dziejach ludzkości, o upadku moralności i zdeptaniu dobra, które przytrafiło się niemieckiej nacji w okresie drugiej wojny światowej. Nie można zapomnieć o tamtych wydarzeniach, tak samo jak powinna trwać pamięć o ludziach pokroju Helene, którzy stali się bohaterami.
Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie, wyryła ślad w mojej duszy i stała się bardzo cenną lekcją. Mimo smutku i bólu drzemie w niej piękno. Gorąco polecam tę publikację, w której znajdziecie mnóstwo cierpienia, rozpaczy, brutalnej historycznej prawdy i miłości, która przetrwała do ostatniego tchnienia.

środa, 24 kwietnia 2019

Żaneta Auler "7 dni w siódmym niebie. Amerykański sen - prawdy i mity"


Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2019
stron 304
ISBN 978-83-8164-019-0

Raj czy przedsionek piekieł? Jaka jest ta Ameryka!

Stany Zjednoczone - kraj wielki, jedyny w swoim rodzaju, mający opinię edenu, w którym spełnia się droga od zera do milionera. Kraj w którym nie zawsze jest bajkowo, są bezdomni i bankruci, a marzenia nie zawsze się spełniają. Stany, kraj marzenie dla wielu Polaków, do którego brak swobodnego dostępu blokuje konieczność otrzymania wizy. Państwo w którym wielu rodaków dorobiło się fortun i wielu pozostało na stałe. 
To jaka jest tak naprawdę ta Ameryka? Słodka jak lukier czy słodko-kwaśna jak popularny sos do ryżu? 

Odpowiedzi poszukałam w książce Żanety Aulin, która mieszka wraz z rodziną w Los Angeles wiele lat, prowadzi tam dwie firmy i jak wynika z treści lektury jest szczęśliwa. 
Na siedem szalonych i pełnych wrażeń dni Autorka zabiera nas do kraju, który ma bardzo różne oblicza. W jej towarzystwie poznajemy nie tylko miejsca, ale i żyjących tam ludzi, ich zwyczaje, tradycje i przyzwyczajenia. Amerykański styl życia przedstawiony jest bez osłon i filtrów. Dzięki temu poznajemy prawdę o życiu za Wielką Wodą. 
Tylko czy ta prawda jest jedna czy raczej składa się z wielu twarzy? 

Jak się okazuje Ameryka to raj, ale nie każdy poczuje się w nim jak w edenie. 
Zwiedzanie rozpoczynamy od Los Angeles, które jest ogromne i bardzo różnorodne. Drogie i zachwycające, pełne atrakcji, ale i wysysające fortunę oraz siły. Bo życie w nim wcale nie jest tak różowe jak drogie. Kraina filmu, świat bogactwa to też świat blichtru, nałogów, narkotyków i luksusu. Czytając zaglądamy do ciekawych miejsc: hoteli, muzeów, centrów rozrywki, dzielnic zamieszkałych przez gwiazdy. Odwiedzamy także miasto grzechu - Las Vegas, a także Nowy York i niezwykłej urody parki narodowe, gdzie przyroda pokazuje swoje piękno w całej krasie. 
Oglądając amerykańskie obrazki odkrywamy różne oblicza tego państwa. Poznajemy nawyki żywieniowe, realia zwyczajnego życia i pracy. Jak się okazuje z bliska nie jest aż tak bardzo idealnie. W raju nie brakuje różnych pułapek i minusów. 

Książka jest naprawdę niesamowita, czyta się ją po prostu rewelacyjnie. Pani Aulin okazuje się fantastyczną przewodniczką. Tekst uzupełniają przepiękne zdjęcia. W treści nie brak osobistych doświadczeń Autorki i jej amerykańskiej historii. Łatwo odkryć, że Pani Żanecie się powiodło i osiągnęła sukces. Jej życie podobnie jak wielu mieszkańców USA biegnie szybko i dynamicznie. Pracowicie i jest pełne wrażeń. Amerykański sen w tym wypadku okazał się kolorowy, ale w treści nie brak i smutnych przykładów ludzi, którzy zachowując uśmiech i pozory szczęścia byli w środku samotni i nieszczęśliwi. Z relacji płynie wniosek, że Ameryka jest inna niż Stary Kontynent. Nieprzewidywalna, pełna kontrastów, że jest niczym odrębny okręt na oceanie na którym panują odrębne prawa. 

Ameryka szokuje, zachwyca, budzi wstręt i pociąga. Na pewno jest jak narkotyk. Tu liczy się rozmiar, nie ma limitów, a wolność jest ogromnie ceniona. Nie każdy jej może zaznać bowiem dobra materialne sprawiają, że ludzie stają się niewolnikami pracy by było ich na wiele stać. 
Po lekturze raczej bym w tym kraju nie zamieszkała, ale chętnie bym odwiedziła. Skonfrontowała na własne oczy pewne wrażenia. Ameryką można się zachłysnąć, można się w niej zadurzyć. 
Książka jest pełna ciekawostek i wielu interesujących szczegółów. Tytuł jest napisany bardzo lekko, przystępnie i realnie. Książkę gorąco polecam czytelnikom ciekawym świata, odkrywania interesujących zakątków i lubiącym literaturę podróżniczą. 
A zatem zapraszam do odkrycia Ameryki i jej cudów w siedem dni. To będzie ekscytująca przygoda literacka. Długo jej nie zapomnicie. 

wtorek, 16 kwietnia 2019

Patrycja Strzałkowska "Cover girl"



Wydawnictwo Pascal
data wydania 2019
stron 400
ISBN 978-83-8103-449-4

Smak spełnionych marzeń bywa gorzki jak trucizna

Każdy człowiek ma jakieś marzenia. Jedni pozostawiają je w sferze przyszłości i nie robią nic, by się one spełniły. Czekają, aż los poda im wszystko na tacy. Inni ciężko się trudzą by zrealizować swoje plany i są w stanie zrobić dla nich wszystko. Pędzą po trupach do swojego celu nie bacząc co po drodze i jaka owa droga jest. Ich marzenia niekiedy się spełniają, ale jak się w końcu okazuje smak sukcesu bywa inny niż przypuszczano. Gorzki i toksyczny. 

Bohaterka drugiej powieści napisanej przez Patrycję Strzałkowską to młoda kobieta, która za wszelką cenę chce osiągnąć to, co sobie wymarzyła. Jej marzenia są bardzo "bogate" - dosłownie i w przenośni. Martyna chce mieć pieniądze, być sławna i otaczać się luksusem. Na owe dobra nie myśli uczciwie pracować i kształcić się. Chce wykorzystać to, co dała jej natura a poprawili ludzie. Uroda ma zapewnić jej luksusowe ubrania, najwyższej jakości kosmetyki, biżuterię. Martyna chce gościć na rozkładówkach pism erotycznych, być obiektem podziwu mężczyzn i zazdrości kobiet. Chce poczuć siłę i moc bycia celebrytką. By osiągnąć swój cel wiąże się z pewnym mężczyzną. Dużo od niej starszym, sławnym, obrzydliwie bogatym i mającym swoje sekrety. Czy taki związek ma szansę przetrwać i dać szczęście? Czy warto się sprzedać za marzenia? Czy takie życie jest słodkie na dłużej i czy można żyć bez prawdziwych uczuć będąc zakochanym tylko w sobie i pieniądzach? 

Druga w dorobku Patrycji Strzałkowskiej książka bardzo mnie zaskoczyła. Okazała się lepsza niż się spodziewałam, a Autorka uczyniła w pisaniu ogromne postępy. Rozwinęła się i śmiało podjęła trudne i kontrowersyjne tematy. 
Sławy i rozgłosu szuka setki pięknych i młodych kobiet. Zapatrzone w cel biegną ku niemu nie patrząc, że w niebotycznie wysokich szpilkach trudno jest zdobywać tak strome i wysokie szczyty. Szczyty ludzkiej głupoty i pychy. Wszystko bowiem wydaje się błyszczeć, ale... z daleka. Im bliżej tym bardziej widać kicz. Martyna zapatrzona w swoje cele ślepnie i traci rozsądek. Jej postać Autorka wykreowała doskonale. Wyraziście i przejrzyście ukazała młodzieńcze zauroczenie blichtrem i pieniędzmi, które same w sobie jednak szczęścia nie dają. Martyna za swoje błędy zapłaciła ogromną cenę, ale czy czegoś się na nich nauczyła? 

Książka napisana jest ostro i mocno. Wiele scen może zaszokować, ale jest na tym świecie taka rzeczywistość i tacy ludzie istnieją naprawdę. Fabuła obfituje w całkiem pikantne niespodzianki. Nie brak brudnych stron życia. Bohaterami są ludzie o których piszą portale plotkarskie. Ich świat ukazany jest bez żadnych tajemnic i przesłon. Lektura z pewnością zaszokuje. Czyta się ją lekko i z ciekawością. Ta powieść ma sobie coś, co przyciąga. Co każe czytać i nie odkładać książki choćby na chwilę. Myślę, że tę książkę powinny mimo ostrych scen podsuwać kończącym szkołę średnią, a więc pełnoletnim córkom mamy by ostrzec je przed pójściem w życiu na łatwiznę i przed zapatrzeniem w siebie oraz pieniądze. 

Książka bardzo mi się spodobała. Doceniam ją wiedząc, że wcale nie jest łatwo pisać o próżnym do granic możliwości świecie, w którym na moralność miejsca nie ma. Gratuluję pomysłu na fabułę. Kiedyś, mając lat naście zaczytywałam się w książkach D. Dune i Jackie Collins. Tam była pokazana amerykańska rzeczywistość i sen o bogactwie. Patrycja Strzałkowska pokazała to samo środowisko funkcjonujące na rodzimym gruncie. Pobyłam tam przez chwilę, podejrzałam i było to niezwykle doświadczenie. To świat nie dla mnie, ale lubię o nim poczytać. "Cover girl" polecam na odstresowanie, na poprawę humoru. Dzięki temu tytułowi z pewnością docenicie mniej celebrycką codzienność i życie zwyczajnego zjadacza chleba. 

piątek, 12 kwietnia 2019

Zapowiedź warta uwagi!

17 kwietnia 2019 swoją premierę będzie miała książka George’a Weigla Lekcje nadziei.

Ostatnia lekcja naszego Papieża

Jan Paweł II zmieniał życie każdego, kto się z nim zetknął. Stawał się autorytetem, wzorem, często kimś bliskim. Niezwykła relacja łączyła go z George’em Weiglem, autorem bestsellerowych biografii Papieża. Liczne nieformalne spotkania podczas wspólnych kolacji, wzajemna pamięć i troska pozwoliły Weiglowi nazywać się prawdziwym przyjacielem Jana Pawła II. 

W swojej najnowszej książce przedstawia nam portret świętego, dla którego zawsze najważniejszy był człowiek. Śledząc poczynania Jana Pawła II, słuchając jego prywatnych historii i towarzysząc mu w licznych pielgrzymkach, stworzył opowieść będącą ostatnią lekcją jakiej udzielił nam Papież, lekcją zaufania i nadziei. To książka, którą powinien przeczytać każdy kapłan i każdy świecki – nikogo nie pozostawi obojętnym.
O autorze:
George Weigel jest wybitnym amerykańskim filozofem i teologiem katolickim, jednym z najpoważniejszych komentatorów życia religijnego i publicznego. Stale współpracuje z „Washington Post” i „Los Angeles Times”.
Napisał kilkanaście książek na temat nauki społecznej Kościoła oraz moralnych podstaw polityki i ekonomii, w tym głośną w Polsce Ostateczną rewolucję. Kościół sprzeciwu a upadek komunizmu.
Od czasu wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową jest uważnym badaczem jego pontyfikatu. Efektem tych zainteresowań jest monumentalna praca Świadek nadziei, która od chwili amerykańskiego wydania w październiku 1999 roku przetłumaczona została na 9 języków. (Informacje pochodzą od Wydawcy książki.)

Alek Rogoziński "Śmierć w blasku fleszy"



Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2019
stron 304
ISBN 978-83-8164-013-8

Najciemniej bywa pod latarnią

Alek Rogoziński z zawodu dziennikarz, a z pasji kryminalista ma swoim dorobku już wiele dobrych książek, które podbiły serca czytelników. Nie wiem jak to się stało, ale ja do tej pory nie przeczytałam żadnej z nich. A to spory błąd, bo ominęło mnie wiele dobrego. Gdy zaczynałam lekturę "Śmierci w blasku fleszy" nie przypuszczałam, że spotka mnie tyle czytelniczej radości. Książka szybciutko przypadła mi do gustu i ujęła, a ja bawiłam się przy niej doskonale. Zaraz, zaraz... Bawiłam przy kryminale? Dokładnie tak, bo fabuła tego tytułu tryska humorem i choć jest morderstwo, to idzie boki zrywać ze śmiechu. 

Akcja najnowszej książki Autora "Zbrodni w wielkim mieście" toczy się w świecie celebrytów, blichtru i showbiznesu. Mariusz Kosek i Dominika Szustek prowadzą wspólnie agencję eventową "360 stopni". Przed nimi ważne wyzwanie. Mają zorganizować pokaz mody topowych polskich projektantów i ma to być coś wyjątkowego, które wywoła wielkie "wow" i o którym będzie się długo mówić i pisać. Impreza ma się okazać wydarzeniem sezonu i praca nad nim do łatwych nie należy. Scena finałowa pokazu ma wręcz przejść do historii. Modelka ma być zastrzelona i ma to wywołać spektakularne rekcje. Rzeczywistość przechodzi jednak show, bowiem morderstwo, które ma być sfingowane okazuje się być prawdziwe. Kto miał cel, by zabić na oczach tłumu widzów? Komu zalazła za skórę młoda i piękna modelka? Czy miała prawdziwych wrogów czy może jej śmierć to czysty przypadek? 

Ta powieść to doskonała komedia kryminalna, która hipnotyzuje i okazuje się perfekcyjną lekturą na jeden wieczór. Dlaczego tylko jeden? Bo jej się po prostu nie da odłożyć i musi się dotrzeć do ostatniego zdania. Minusów w niej się nie doszukałam, więc pozostaje mi wymienić tylko plusy. Po pierwsze - ciekawie poprowadzona akcja, jej idealne tempo. Po drugie rewelacyjni bohaterowie, którzy rozbawią nawet największego ponuraka. Po trzecie wspaniale zagmatwana fabuła, która jest pełna zakrętów i niespodzianek. Doskonały język i styl, świetne dialogi i oczywiście pasujące do całości zakończenie. 
W publikacji króluje dowcip, króluje humor i rozrywka. Nie należę do miłośników komedii, nie śmieję się zbyt łatwo na filmach, ale tym razem śmiałam się do łez, świetnie się bawiłam i głowiłam kto i dlaczego zabił. Nie odgadłam tego za szybko, więc książka przez długi czas trzymała mnie w napięciu. Tym dziełem Alek Rogoziński udowodnił, że ma naprawdę spory talent, potrafi zaciekawić czytelnika i zachęcić do poznania innych jego książek. 
Reasumując już należę do grona fanek Autora i myślę, że szybko poznam jego inne tytuły.
"Śmierć w blasku fleszy" oczywiście polecam i z całą pewnością oraz szczerością stwierdzam, że warto poznać jej treść. 

piątek, 5 kwietnia 2019

Anna Partyka-Judge "Na krawędzi uczuć"


Wydawnictwo Replika
data wydania 2019
stron 320
ISBN 978-83-7674-750-7

Do swoich marzeń trzeba się uśmiechać

Życie jest drogą, która ma swój początek i koniec. Nie jest to jednak droga, która jest równa i gładka. Jest ona zdecydowanie wyboista i pełna zakrętów. Nie jest usłana różami i pełna przeróżnych niespodzianek, pułapek i przeszkód. Na zakrętach łatwo jest wypaść poza obrany tor. W życiu nie brakuje bowiem trudności, które wysadzają z siodła i sprawiają, że świat wali nam się na głowę. Jedną z nich jest zdrada, która boli szczególnie kobiety. Zdradzone czują się gorsze, niepotrzebne, wybrakowane, smutne i załamane. Zdrada to dramat, ale z każdej, nawet najgorszej sytuacji jest jakieś wyjście. Zawsze są jakieś drzwi, które należy otworzyć by odkryć, że za nimi znajduje się nowa, odmienna rzeczywistość. I niekoniecznie bywa ona gorsza. 

Głównymi bohaterkami powieści "Na krawędzi uczuć"  jest sześć kobiet. Każda z nich pochodzi z innego świata, innej miejscowości, ma inne doświadczenia i przeżycia. Pięć z nich coś w życiu mocno zraniło i zabolało. Zawiodło i rozczarowało. Każda z pięciu pań musi podjąć ważne decyzje, każda musi ułożyć swój świat na nowo. Szósta bardzo chce im w tym trudnym zadaniu pomóc, doradzić i dodać otuchy. Panie stojące na życiowym zakręcie - ostrym i niebezpiecznym spotykają się jesienią w nadmorskim kurorcie. Każda z nich ma inaczej zapisany życiowy pamiętnik. Wszystkie próbują zacząć żyć od nowa i odnaleźć szczęście. Sprawić by uśmiech - szczery i niewymuszony - znów zagościł na ich twarzach. Autorka ciekawie i oryginalnie przedstawia historię każdej z nich. Słowa wyjątkowo mocno przemawiają i skrywają nietuzinkowe historie.

Basia, Jowita, Marta, Anna i Karolina to bohaterki, które szybko skradną serce każdej z czytelniczek. Każda z nich ma swoje gorsze dni. I choć zranione, choć postawione pod murem nie poddają się. Podejmują wyzwanie rzucone im przez los i podnoszą się z kolan. 
"Na krawędzi uczuć" to książka napisana przez wrażliwą kobietę i adresowana szczególnie do kobiet, które dotyka problem zdrady. Jak się okazuje na niej świat się nie kończy. Owszem zmienia barwy, ale trwa nadal. I pewnie zdrada to często koniec związku, ale nie koniec życia. Po niej istnieje coś dalej, co innego, coś, co wydaje się obce i nieoswojone, ale to nie ostateczny szlaban. Powieść konkretnie podpowiada, jak radzić sobie w trudnej sytuacji. Warto wtedy skorzystać z fachowej pomocy, poszukać bratnich dusz, odkryć pewne nieodkryte dotąd w życiu lądy. Trzeba marzyć i walczyć by szczęście zajrzało do naszej codzienności. Trzeba odnaleźć nową siebie i nowe oblicze życia. 
Ta powieść dodaje sił, czyta się ją przyjemnie. Ujęty trudny temat jest przedstawiony w sposób normalny, bez sztuczności i patosu. Zdrada zdarza się nawet w najlepszych związkach. Boli, ale trzeba po niej żyć dalej. A przepis na radzenie sobie z nią zawiera książka Anny Partyki-Junge, którą polecam. 

niedziela, 31 marca 2019

Karolina Kozioł "Moja dzika Syberia"


Wydawnictwo Psychoskok
data wydania 2019
stron 106
ISBN 978-83-8119-416-7

Warto podążać za marzeniami

Warto mieć marzenia i warto za nimi podążać. Warto je spełniać i czuć to jedyne w swoim rodzaju uczucie, gdy coś o czym marzymy daje poznać swój smak. W duszy Karoliny Kozioł - aktorki, autorki i podróżniczki zrodziło się marzenie, by poznać Syberię, by ją zobaczyć na własne oczy, by ją odkryć. Niewiele się zastanawiając w towarzystwie przyjaciółki wybrała się do Rosji. Narodzony na spontanie plan okazał się wspaniałą przygodą i niezwykłym doznaniem. Migawki z podróży Koleją Transyberyjską zostały spisane w książce, która przenosi nas do innego świata. Świata, który jest jedyny w swoim rodzaju i ma w sobie niezwykły urok, niepowtarzalną magię. Trasa liczy wiele kilometrów. 

Nakreślony ręką młodej kobiety reportaż jest bardzo treściwy i zawiera w sobie wiele obrazów oraz refleksji. Daje nam możliwość zobaczenia przepięknej krainy oczami młodej osoby, która chłonie go zachłannie i z wielką ciekawością. Interesuje ją nie tylko krajobraz, ale i spotkani ludzie. Architektura i kultura, obyczaje i tradycje. Swojej relacji Autorka nie upiększa. Z odwagą pokazuje to, co widzi. Nie zawsze jest to obraz bez wad. W treści znajdziemy sporo praktycznych rad, które pomogą odbyć podróż tą trasą, zobaczymy osobliwości jak i poznamy ludzi, którzy żyją w sposób inny niż w Europie. Zagościmy na narciarskim stoku i odkryjemy piękno pierwszych szusów, ale i pokonywanie barier, które ograniczają nas samych. Spotkamy się z szamanem, spojrzymy na tereny, gdzie kiedyś znajdowały się łagry. 

Podróż jest nie tylko drogą służącą poznaniu czegoś nowego, ale i sposobem na odkrycie samego siebie. Karolina Kozioł udowadnia to w wielu miejscach swojej relacji. Publikacja nie jest długa. I to jej jedyna wada, bo chciałby się poczytać jeszcze więcej. Ma w sobie jednak dużo treści. To lektura mocno energetyczna, dodająca sił i wiary w siebie. Zachęcająca do łamania barier, do chłonięcia życia, do odkrywania jego dziewiczych kart. Niemożliwe nie istnieje. Stać nas na wiele, tylko wielokrotnie musimy pokonać własne ograniczenia i rozerwać więzy, które sami dla siebie motamy. Życie jest podróżą. Tylko od nas zależy jej trasa. To najcenniejsza rada jaką wyniosłam z tego tytułu. Zachęcam Was do przeczytania go i odkrycie Syberii z Karoliną Kozioł. 

wtorek, 26 marca 2019

Jola Caputa "Przepisy Joli. Od śniadania do kolacji"



Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2019
stron 226
ISBN 978-83-8164-046-6

Gotuj z Jolą!

Lubicie gotować? Kochacie zajadać się z bliskimi i przyjaciółmi własnoręcznie wykonanymi daniami? Mam dla Was super książkę dzięki której nauczycie się przyrządzać potrawy smaczne, niewymagające wybitnych umiejętności, a których wykonanie nie wymaga wydania fortuny. 
Z ręką na sercu przyznaję się, że sama dziś z zebranych w publikacji przepisów wyczarowałam obiad i deser. Odkryłam nowe smaki i zakochałam się w dwóch rodzajach placków. 


Jola Caputa to znana w sieci marka. To blog i profil na Facebooku, który ma wielu fanów. Prowadzi je cudowna kobieta dla której gotowanie jest pasją i która preferuje domową, smaczną kuchnię. Jej przepisy zostały zebrane w książce, która trafiła na księgarski rynek i jest przepięknie oraz starannie wydana. Piękna okładka, twarda oprawa, idealny format, prześliczna wklejka i rewelacyjne zdjęcia potraw to z pewnością jej wielkie atuty. 


W napisanie książki Autorka włożyła całe swoje serce i wierzcie mi, że to namacalnie i wyraziście czuć w każdej z receptur. Tytuł dedykowany jest Czytelnikom, których Pani Jola zaprasza do wspólnego gotowania. Mając tak ciekawe przepisy ta czynność staje się przygodą i wielką frajdą. Daje też prawdziwą radość, gdy z prostych składników wyczarowujemy coś mega pysznego. 

Publikacja podzielona jest na cztery części odpowiadające porom roku, a w każdej z nich znajdziecie propozycje na śniadania, obiady i kolacje. Przepisy komponują się z sezonowymi produktami, które są dostępne szczególnie w danej porze roku. 
By gotować z Jolą nie trzeba być kulinarnym mistrzem. Wykonania potraw mogą podjąć się osoby mające niewielkie pojęcie o tworzeniu wspaniałych arcydzieł. 


Przepisy są bardzo różnorodne, szybkie do wykonania i niezbyt kosztowne. Sposób wykonania ich jest przejrzyście i czytelnie spisany. 


Jako poradnik ten zbiór z serca polecam. To wspaniały przewodnik w rozpoczęciu przygody z gotowaniem, jak i ciekawa propozycja dla tych, którzy całkiem dobrze radzą sobie w kuchni. 
Zatem chochle, noże i łyżki w dłoń. Życzę Wam z Autorką smacznego!!!

środa, 20 marca 2019

Graham Bowley "Bez powrotu. Życie i śmierć na K2"



Wydawnictwo Czarne 
data wydania 2019
stron 320
ISBN 978-83-8049-790-0

Nie każdy wraca ze szczytu do bazy

Góry, zwłaszcza te najwyższe, są przepiękne. Widok z ich szczytów zapiera dech w piersi. Nic więc dziwnego, że co roku wielu śmiałków z całego świata wyrusza do Pakistanu i Nepalu, by spróbować wspinaczki na czternaście ponadośmitysięcznych kolosów. Wśród wspinaczy są profesjonaliści i amatorzy – tzw. klienci komercyjni, którymi opiekują się wynajęci szerpowie i tragarze. Choć obie grupy dzieli spora różnica umiejętności, w górach nie ma sentymentów i każdy, kto chce je poskromić, gra w rosyjską ruletkę. Stawką jest zdobycie szczytu oraz własne życie i zdrowie. Mimo że w świecie lodu, śniegu i mrozu oraz dużych wysokości jest bardzo niebezpiecznie i nie ma żadnych gwarancji, nie brakuje osób, które chcą postawić nogę na wierzchołku.
K2 to szczyt wyjątkowy. Nie jest najwyższy, bo pod tym względem ustępuje Everestowi. Jest za to trudniejszy technicznie w zdobyciu, położony w bardziej srogim klimacie i dotąd niezdobyty zimą. Nazywa się go Górą Mordercą, bo śmiertelność wspinaczy, którzy wyszli z bazy ku jego wierzchołkowi, jest wyjątkowo duża. K2 fascynuje i zabija, kusi i zbiera śmiertelne żniwo. I choć technika idzie do przodu, a przez lata wprowadzono sporo udogodnień, urządzeń i systemów, to góra wraz z aurą wciąż skutecznie zastawia śmiertelne pułapki. Najtragiczniejszym sezonem w historii zdobywania tego szczytu był rok 2008. W sierpniu, a więc letnią porą, podjęto się ataku szczytowego w którym uczestniczyli szerpowie i wspinacze z wielu krajów. Wskutek oberwania się seraka i innych wypadków zginęło 11 osób.
O tych smutnych wydarzeniach opowiada książka Grahama Bowleya, ekonomisty z wykształcenia i dziennikarza z zawodu, który do czasu rozpoczęcia pracy nad publikacją nie był związany ze światem gór. Nie wspinał się, nie znał zasad panujących w świecie ośmiotysięczników i kompletnie go to nie pociągało. Gdy zaczął pracę nad publikacją, przeprowadził wiele rozmów i wywiadów, wysłuchał mrożących krew w żyłach wspomnień. Wtedy zaczął odkrywać piękno jedynego w swoim rodzaju środowiska, w którym człowiek wydaje się wyjątkowo słaby i maleńki niczym kropla w oceanie.
Książka opisuje przede wszystkim wydarzenia z 2008 roku, ale w jej treści znajdziemy fakty z historii zdobywania tej góry. Autor krok po kroku wprowadza nas w grono wspinaczy, relacjonuje ich postępy, przedstawia ich przeżycia i obawy. Słowami pokazuje tych, którzy odważnie ruszyli ku górze. Tekst czyta się zachłannie, a lekturze towarzyszą ogromne emocje. Zagłębiając się w kolejne rozdziały, miałam wrażenie, jakbym sama kroczyła wpięta w linę wraz z wieloma osobami, które miały to samo marzenie. Zrozumiałe jest, że czytając o tragedii, doszukujemy się jej przyczyn. A pytania, które zadajemy, towarzyszą nam od pierwszych do ostatnich stron lektury. Podsumowanie nieco mnie zaskoczyło. Owszem, zawiedli w pewnych kwestiach ludzie, ale to siły natury były decydujące. Poza tym przychodzi do głowy jeszcze jedna brutalna prawda. W tak wysokich górach, w strefie śmierci, nie da się wszystkiego przewidzieć i nie ma warunków na akcje ratunkowe jak niżej. Tam, wysoko, gdzie tlenu jest tak mało, człowiek znajduje się na granicy życia i śmierci. I musi liczyć przede wszystkim na siebie.
Książka jest napisana nieco chaotycznie, ale przez to doskonale komponuje się z miejscem, w jakim znajdują się opisani ludzie. Wysokie góry to świat chaosu, świat ryzyka, w którym piękno idzie za rękę tragedią. „Bez powrotu” to książka nie tylko dla miłośników gór. To rewelacyjnie napisany reportaż, który mrozi krew w żyłach. Tytuł wzrusza, szokuje, daje porządnego kopa, ale i namawia, by mimo wszystko wyruszyć na górskie szlaki. Gorąco polecam tę lekturę i wejście do świata, który jest dla wielu niczym narkotyk.

czwartek, 14 marca 2019

Magdalena Kołosowska "Słońce za horyzontem"


Wydawnictwo Replika
data wydania 2019
stron 320
ISBN 978-83-7674-746-0

Powieść, która okazała się doskonałym lekarstwem na udręczoną duszę

Życie każdego człowieka to dobre i złe chwile. Gdy szczęście się od nas odwraca szukamy wszelkich sposobów by poprawić sobie nastrój, by odetchnąć i odpocząć. By nabrać sił do walki i zmagania się z problemami. Dla mnie sprawdzonym sposobem terapeutycznym są książki. Od lat, gdy coś mi na duszy siedzi sięgam po literaturę by ukoić nerwy. Teraz też potrzebowałam książkowej otuchy w trudnych chwilach. Jako książkowy lek wybrałam najnowszą powieść jednej z moich ulubionych polskich Autorek. To pierwszy tom sagi Lepsze jutro. Powieść okazała się strzałem w dziesiątkę, a ja zakochałam się w niej na dobre. Czytało mi się nad wyraz dobrze, bo fabuła nie była słodka, mdła i pełna idealnych zdarzeń. Fabuła okazała się bardzo prawdziwa i życiowa, a tym samym skutecznie podniosła mnie na duchu i naprawdę pokrzepiła. 

Główną bohaterką jest trzydziestolatka, która ma na imię Kinga. Wydaje się być spełnioną zawodowo i prywatnie kobietą. Wprawdzie jej mąż pracuje poza Polską, wprawdzie para spłaca kredyt finansowy, ale łączy ich wiele i wydają się być zgodnym związkiem. Pozory jednak mylą. Kinga ze względów zdrowotnych musi odstawić antykoncepcję, a jej mąż w trakcie odwiedzin nie reaguje z entuzjazmem na pomysł bycia rodzicem. Gdy Kinga mówi o planowaniu dziecka zrywa się niczym nagła letnia burza solidna awantura. Małżonkowie rozstają się w gniewie, żona nie odwozi męża na lotnisko. Nie mija wiele dni, gdy naszą bohaterkę odwiedza brat jej męża i przynosi hiobowe wieści...
Nowina jest niczym cios prosto w serce... Kinga się jej kompletnie nie spodziewała...

Od pierwszego zdania ta powieść mnie wchłonęła. Czułam, że główna bohaterka to ktoś bardzo mi bliski niczym genetyczny bliźniak. Zaczytałam się i książka otuliła mnie. Zrelaksowałam się i spędziłam fantastyczne chwile wytchnienia będąc w dość podłym nastroju z powodu pewnych spraw. 
Kinga jest bardzo sympatyczną bohaterką, spełnia się zawodowo i ma plany. Musi zmierzyć się z zawodem miłosnym, odrzuceniem, stratą. Musi poskładać swój świat od nowa.  I robi to, choć nie jest jej łatwo. Jest bardzo naturalna, bardzo prawdziwa. Fabułą Małgorzata Kołosowska udowadnia, że w życiu nie ma nic pewnego, że miłość czasem gaśnie i ulatnia się bez powodu. Kinga musi przełknąć bardzo gorzką pigułkę i świetnie pokazuje nam, jak sobie poradzić. 
Efektem pracy Autorki jest powieść niezwykle życiowa, pełna prawdziwych sytuacji, pełna nieprzewidywanych zwrotów akcji. Książka jest niczym narkotyk. Lektura dostarcza wiele emocji. 
Trudno się z nią rozstać, ale ten żal koi wieść, że to dopiero pierwszy tom trylogii i czeka nas kolejne spotkanie z Kingą i jej siostrami. 
Powieść gloryfikuje przyjaźń, bliskie siostrzane relacje i dodaje wiatru w skrzydła. Warto mieć marzenia i za nimi podążać. Warto odważnie brać się z życiem i uczuciami za bary. Warto się nie poddawać i kierować sercem. 
Tę powieść wspaniale mi się czytało. Mocno przeżywałam jej treść. Gorąco polecam lekturę "Słońca za horyzontem". Naprawdę warto poświęcić jej czas.


czwartek, 7 marca 2019

Blair Braverman "Witajcie na cholernej Arktyce"


Wydawnictwo Kobiece
data wydania 2019
stron 328
ISBN 978-83-65442-58-1

Opowieści eksploratorki Północy

Jedni kochają lato, inni lubią zimę. Jedni kochają słońce i upał, inni wolą śnieg oraz mróz. Autorka książki, którą dziś prezentuję jest miłośniczką chłodnej aury i rubieży, gdzie panują surowe warunki. Blair Braverman z wykształcenia literaturoznawca choć urodziła się w słonecznej Kalifornii zamieszkała na Alasce.
Jej książka powstała z miłości do śniegu, zimna i zimy. 

Blair jako dziecko wyjechała do Norwegii z rodzicami. Jako nastolatka powróciła do Skandynawii w ramach wymiany młodzieżowej. Jako młoda kobieta zapragnęła by Północ stała się na zawsze jej domem. Chciała zostać jej częścią i przeprowadziła się tam na stałe. Imała się różnych zajęć. Uczyła się żyć w surowych warunkach, w trudnym klimacie, w specyficznym świecie, w którym bywają dni bez odrobiny światła i białe noce. Poznała wszelkie plusy i minusy życia w krainie mrozu i śniegu. Poznała miejscową ludność, na którą z pewnością ma wpływ klimat w jakim żyje. 
Nauczyła się sztuki powożenia psimi zaprzęgami, opieki nad sforą psów i życia w ich świecie. 
To nie jest świat przyjazny kobiecie. Surowość klimatu odzwierciedla się w duszach ludzi, którzy jak nigdzie na świecie muszą zaakceptować warunki stawiane przez naturę i do nich nagiąć swoje życie. To świat nie dla delikatniejszych kobiet, ale dla twardych mężczyzn. Mimo wszystko Blair sobie w nim dobrze poradziła. 

To było niesamowite doświadczenie. Z wspaniałą przewodniczką znalazłam się w świecie, który nie jest człowiekowi przyjazny. Szansę odnalezienia się w nim mają tylko silni, wytrwali i twardzi ludzie. Otoczenie jest na swój sposób piękne, baśniowe, pociągające. Rytm życia dyktuje klimat, a każdy dzień to niewybaczająca błędów swoista szkoła przetrwania. Tu promień słońca jest na wagę złota, tu nie ma miejsca dla mięczaków. 
Relacja Blair Braverman jest niezwykle autentyczna, emocjonująca i wyrazista. Pełna ekspresji i fascynacji. Opisy są plastyczne, a zarazem bardzo pobudzające wyobraźnię. Nie ma miejsca na słabości, a łzy niepotrzebnie marnują siły. Z zapisanych słów bije szczerość, chęć podzielenia się swoimi doświadczeniami, refleksjami i relacjami. Czy zatem to dobry pomysł by zamieszkać w Arktyce? Tak, jeśli kocha się ją bardzo mocno i przyjmuje się warunki dokładnie takimi jakie są. 
Autorka nie boi się opisać swoich słabości, rozterek i wahania. Bez zażenowania przybliża chwile trudne, niekiedy bolesne, ale i te zabawne. 
Tę opowieść czyta się niełatwo, aczkolwiek ma ona swoje walory, które mocno kuszą i pociągają. Tytuł potwierdza, że warto iść w stronę marzeń, że trzeba mieć odwagę by zmieniać swoje życie mimo tego, że niekiedy cena za to może być wysoka. 

Książkę nowość - data wydania luty 2019 w atrakcyjnej cenie możecie kupić w Księgarni Internetowej Tania Książka


Możecie ją nabyć w wersji papierowej jak i elektronicznej. 
Tytuł, jak i księgarnię polecam.