środa, 21 września 2016

Anna McPartlin "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu"



Wydawnictwo Harper Collins
data wydania 2016
stron 400
ISBN 978-83-276-2071-2

Synku, gdzie jesteś?

Dziś pragnę podzielić się z Wami opinią o kolejnej przeczytanej przeze mnie powieści Anny McPartlin, która doskonale wie jak poruszyć czytelnicze serce. W powieści "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" zostały poruszone trudne i kontrowersyjne tematy, a autorka nie uciekła od mrocznej strony ludzkiej natury i naszych słabości, którymi możemy zmienić czyjeś życie w piekło. To książka podobnie jak bajki z morałem, z przesłaniem, które powinien usłyszeć każdy człowiek by swoim postępowaniem nie skrzywdzić kogoś nawet w niechcący sposób. W trakcie czytania nie zabrakło ani łez, ani wzruszenia, ani emocji. Były momenty, gdy litery przesłaniały łzy spowodowane współczuciem i bezsilnością. 

Maisie Bean-Brennan to kobieta, która doświadczyła w życiu wiele zła i przemocy. Sporo wycierpiała, a los jej nie oszczędzał. Zsyłał na jej barki kolejne kłopoty, ciężkie próby i wyzwania. Nie miał umiaru, był głuchy na litość. Jakby nie mógł przestać wyżywać się na tej kobiecie. Jak jej pierwszy mąż - tyran doskonały w swej profesji, perfekcjonista w zadawaniu bólu. Przemoc fizyczna, przemoc psychiczna, troski finansowe, samotne wychowywanie dwójki dzieci, choroba matki - dużo, za dużo. Pewnego dnia do tego worka życie dorzuca jeszcze zaginięcie syna... Czy Maise zniesie to wszystko? Czy udźwignie swój krzyż? Czy los się ulituje i zdecyduje, że spokój otuli serce bohaterki? 

Ta lektura jest skonstruowana w specyficzny sposób. Opowiedziana od końca do początku. A jednak, mimo, że wiadomo jaki jest ów koniec niesamowicie trzyma w napięciu. Umiera młody człowiek, nagle i niespodziewanie. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest istotą tej książki. Jest jej sednem. Bo przecież ten wiek to próg, przedwiośnie dorosłego życia, spełniania marzeń i robienia planów. Odkrywania swego ja, poznawania samego siebie. To nie czas na smutek, na rozpacz, tym bardziej na koniec. Zarazem wiek lat nastu to czas, gdy tak łatwo zranić, zdeptać, zaszczuć. Dać się ponieść fali, bo tak robi większość. Każdy z nas nosi broń, choć często tego nie wie. Nosi broń ostrzejszą niż bagnet, celniejszą niż najnowocześniejszy karabin, mocniejszą niż bomba atomowa. Często łatwo ją uruchomić nieświadomie. Z lektury książki płynie przesłanie by kontrolować co się robi, co się mówi nawet w gniewie czy w szoku. 

W powieści Anna McPartlin porusza wiele trudnych kwestii. O każdej z nich mówi otwarcie, szczerze omijając niezdrową sensację. Lekturę czyta się jednym tchem, w napięciu. Zakończenie, wyjaśnienie jak doszło do pewnego zdarzenia wręcz wciska w fotel i wyzwala fontannę łez. A sama główna bohaterka choć na początku wzbudziła we mnie negatywne uczucia staje się kimś bliskim, kimś zasługującym na podziw za swoją postawę. 
Ten wspaniały tytuł - podobnie jak czytane rok temu "Ostatnie dni Królika" gorąco polecam. Książka na długo zapadnie Wam w pamięć. Mam nadzieję, że pogłębi akceptację dla innych ludzi wokół nas nawet jeśli są odmienni niż ogół społeczeństwa. Zapraszam do lektury.

poniedziałek, 19 września 2016

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski "Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście"


Wydawnictwo Agora
data wydania 2016
stron 400
ISBN 978-83-2682-393-0

Człowiek na niejeden medal

Nazwisko Jerzego Kukuczki jest znane nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Ten nieżyjący już himalaista zapisał się na kartach kronik górskich przede wszystkim za sprawą swoich osiągnięć i rywalizacji, jaka toczyła się pomiędzy nim a włoskim łowcą gór Messnerem, w której stawką była korona złożona z najwyższych na świecie ośmiotysięcznych szczytów. Kukuczka ją przegrał i jako drugi człowiek na świecie zdobył czternaście kolosów, ale za to jego dokonania były bardziej ambitne. Swój cel osiągnął bowiem nowymi bądź trudniejszymi drogami, zimą lub w alpejskim stylu. Czy jednak dla Polaka celem samym w sobie był prymat w tym wyzwaniu? Może jednak bardziej liczyła się przyjemność wspinaczki, obcowanie z górami, sprawdzanie samego siebie i pobyt w jakże innym lodowo-śniegowym świecie?

Odpowiedzi szukałam w biografii pióra duetu Kortko & Pietraszewski, która właśnie ukazała się na polskim rynku wydawniczym. Ta książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie nie tylko za sprawą swojej jakże ciekawej treści. Jest wydana w nietypowym formacie, ma świetnie dobraną okładkę i oryginalną szatę graficzną. Jej plusem jest mnóstwo zdjęć i spore wyczucie treści. Wszystkie aspekty życia himalaisty zostały perfekcyjne wyważone, a na pierwszym planie stoją góry, które jak wywnioskowałam z publikacji, były jednak najważniejsze.

Czy tym samym Kukuczka był egoistą skupionym tylko na sobie, czy w jego życiu inne sprawy skazane były automatyczne na drugi plan? Jakim był ojcem, mężem, kolegą i górskim partnerem? Jakie cechy zdominowały jego charakter? Na te kwestie na pewno odpowie lektura książki.
Tytuł wydany przez Agorę to przede wszystkim opowieść o człowieku, który był indywidualistą zakochanym w górach. To one nadawały rytm jego życiu od wczesnej młodości. Czucie skał pod palcami, opieranie stóp o ostre krawędzie, lód i skalne półki wyzwalało w duszy wspinacza moc adrenaliny i endorfin. Kukuczka wciąż spacerował po krawędzi, której przekroczenie groziło utratą zdrowia i życia. Był ambitny, przyciągało go ryzyko i gra z losem – nagrodą były sukcesy, którymi jednak się nie chełpił. Brawa były mniej ważne niż finanse na nową wyprawę, a sława miała otwierać drogę do lepszych możliwości sprzętowych i logistycznych. Kukuczka był zarazem skromny i butny, wielokrotnie igrał z losem, mocno ryzykował i zapominał co to margines bezpieczeństwa. Był odważny i zdeterminowany w swoich celach oraz spełnianiu marzeń.

Z książki wyłania się portret indywidualisty wręcz skazanego na sukces, ale też mającego wyrzuty sumienia ojca i męża, który często opuszczał rodzinne gniazdo by wejść do górskiego świata. Czytając o losach Króla Himalajów poznajemy zarazem obraz rzeczywistości gór i wspinaczy z lat 70. i 80. XX wieku kiedy polski himalaizm święcił ogromne sukcesy, a Polacy zyskali miano Lodowych Wojowników.
Ta publikacja to lektura, którą czyta się jednym tchem, która przekonuje, że nie święci garnki lepią, która pokazuje, że zwyczajny chłopak z górskimi korzeniami wychowany na Śląsku był w stanie stać się Wielkim Królem i legendarną postacią dzięki swej pasji, pracy oraz łamaniu barier, które dla większości ludzi wydawały się niemożliwe do pokonania.

Co wnosi świetna książka z kręgu biografii i literatury wysokogórskiej do życia zwyczajnego czytelnika? Co daje poświęcenie jej kilku godzin i przeczytanie wraz z dokładnym obejrzeniem zamieszczonych zdjęć oprócz zajrzenia do zamkniętego dla zwyczajnych śmiertelników świata? Otóż ten tytuł uczy jak żyć i realizować swoje pasje, jak być odważnym i łamać stereotypy, jak pokonywać przeszkody i znajdować w sobie pokłady sił do brania się z życiem za bary. Przedstawiona w lekturze postać budzi podziw, mimo iż nie jest wyidealizowana a autorzy przedstawiają ją w realnym świetle. Można Jerzego Kukuczkę krytykować, ale nie można odmówić mu słów uznania za to, czego dokonał. Dla miłośników książek o górach to lektura nie do ominięcia, dla fanów perfekcyjnych biografii to pozycja nie do odrzucenia. Polecam ją też tym, którzy lubią tytuły o nietuzinkowych ludziach, których nieodłącznym cieniem jest odwaga. Gorąco polecam stawiając najwyższą w skali ocenę i tytułując książką doskonałą.

wtorek, 13 września 2016

Helen Bryan "Oblubienice wojny"


Wydawnictwo Editio
data wydania 2016
stron 408
ISBN 978-83-283-2239-4

Kobiety i wojna 

Po literaturę wojenną sięgam często i chętnie. Znam mnóstwo książek polskich i zagranicznych autorów związanych z tą tematyką. Czytałam wiele biografii, wspomnień z obozów i łagrów, powieści z wojną w tle, a także mnóstwo tytułów należących do literatury faktu i książek historycznych opisujących wydarzenia z lat 1939-1945.

Publikacja „Oblubienice wojny” jest jednak zdecydowanie inna i oryginalna. Autorka bowiem skupiła się na kwestii wpływu wojny na życie kobiet. Pięć pań los zsyła do niewielkiej miejscowości położonej w południowo-wschodniej Anglii. Czasy są niespokojne i niepewne. Czuć, że coś wisi w powietrzu, że niebo nad całym kontynentem jest mocno zachmurzone i będzie burza. Bohaterki tej opowieści są diametralnie różne. Dzieli ich wiele – pochodzą z różnych sfer, mają odmienną sytuację życiową, inne charaktery, inny status majątkowy, wyznają inną religię, są obywatelkami różnych krajów. Łączy ich fakt, że są młode. Mając sporo życiowych dylematów i problemów - dodatkowo muszą jeszcze wziąć na swoje barki troski związane z działaniami zbrojnymi pod dyktando Hitlera. Nie ma łatwo i trzeba zmierzyć się z wojennymi doświadczeniami. W każdej jednak, nawet najbardziej trudnej sytuacji znajdzie się promyk światła. Jak pokazuje fabuła w czasie wojny narodziły się nierozerwalne więzy długoletnich i trwałych przyjaźni. Przyjaźni prawdziwych i idealnych, takich na całe życie.

Alice, Frances i Evangeline są młode. Przeszły próg dorosłości, a ich pełną dojrzałość przyśpiesza wojna. Wprawdzie nie żyją na stałym europejskim lądzie, ale i na Wyspach muszą dostosować się do wojennych realiów. Życie wymaga wiele, a w zamian daje kolejne trudności. Trzeba radzić sobie z nalotami, zaciemnić okna, nieść pomoc ludziom którzy są ewakuowani z Londynu, jak Elsie, czy pomóc osobom z żydowskim korzeniami, jak Tanni. Bohaterki tej książki stają na wysokości zadania, dzielnie sobie radzą z wyzwaniami, które narzuca wojna, godzą pracę z pomocą, a tej potrzeba coraz więcej po wyjeździe mężczyzn na front. Mimo wojny życie toczy się dalej i trzeba też kochać, mieć nadzieję, że przyszłość okaże się pomyślna, zło zostanie pogrążone i wszystko wróci do normalności. Jedzenia nie braknie, a nocą będzie można spokojnie spać. Trzeba ukoić lęki i cieszyć się przyjaźnią jaką zsyła los, trzeba znaleźć w sobie siły by przeżyć. Bohaterkom jest łatwiej dzięki temu, że nie są same i mają siebie. Przyjaźń okazuje się czymś bezcennym i niezastąpionym.
Fabuła książki to dwie rzeczywistości – przedwojenna i wojenna oraz ta po latach, gdy mają miejsce obchody 50 rocznicy kapitulacji III Rzeszy. Autorka spięła ten czas jakby klamrą, by pokazać jaki wpływ ma wojna na nasze życie nawet wiele lat po jej zakończeniu.

„Oblubienice wojny” to wyjątkowa pozycja z dość mocno zarysowanym angielskim klimatem i odrobiną amerykańskości. Tu wojna miała inne oblicze niż w naszej ojczyźnie. Można polemizować, że Angielkom było łatwiej. Niemniej jednak i tu wojna wyrysowała mocne rysy i blizny w sercach ludzi, wymusiła błyskawiczne dojrzewanie i hart ducha. Ten tytuł czyta się ze wzruszeniem i ciekawością. Nie ma tu wyróżnionego jednego pierwszoplanowego bohatera. W świetle jupiterów stoją kobiety, które stają się dzielne i twarde. Ta lektura to literackie spojrzenie na wojenny czas, to ciekawa książka dla tych którzy lubią powieści osadzone w realiach wojny. To też książka o miłości i przyjaźni w którą wpleciony jest wątek o zabarwieniu sensacyjnym. To wspaniała proza napisana w świetnym stylu, którą z przyjemnością rekomenduję.

piątek, 9 września 2016

Gabriela Gargaś "Wybacz mi"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2016
stron 430
ISBN 978-83-8075-141-5

Gdy fabułę pisze samo życie 

Książki, te wydane przed laty i te napisane współcześnie, można podzielić na dwie grupy. Jedne są niczym sztuczne opowieści. Czytelnik zagłębiając się w nie wie, że ich treść to dzieło wyobraźni pisarza, że opisane w nich historie są fikcyjne i nieprawdziwe. Drugie to takie, których fabułę pisze wraz z autorem samo życie. Ich lektura powoduje, że mamy wrażenie, że one dzieją się tu i teraz, że za moment możemy spotkać występujące w nich postacie, a ich perypetie mogą przydarzyć się nam samym. Taka do granic możliwości prawdziwa jest najnowsza powieść znanej i lubianej polskiej autorki Gabrieli Gargaś.

Jej akcja rozgrywa się w czasach obecnych, a występujący na jej kartach bohaterowie mają identyczne bolączki jak pokolenie ich rówieśników. Klaudia jest kobietą dojrzałą, ma za sobą statystyczną połowę życia. Czterdzieści lat na karku to solidny bagaż doświadczeń. Nasza bohaterka zna smak małżeństwa, macierzyństwa, emigracji zarobkowej, samotności w związku. Wie jak odczuwa się zdradę męża, jak dotyka brak porozumienia z dziećmi. Choć nie ma trosk finansowych nie jest szczęśliwa. Brakuje jej bliskości, miłości, partnerstwa. Życie na obczyźnie jej nie służy. To nie jej świat. Tu wszystko ma gorszy smak, tu chleb jest inny, inne powietrze i inni ludzie. Bardziej obcy. Praca nie daje satysfakcji, a każdy dzień jest niczym słony paluszek ze zbyt przesadzoną dawką soli. Klaudia ma dość, marzy by wrócić do kraju, ale jej mąż ani o tym myśli. Decyzję o podróży do Polski podejmuje za nią los. Matka Klaudii łamie dość poważnie nogę i trafia do szpitala. Córka wraca do kraju by zaopiekować się chorą mamą. Przy okazji tej wizyty wiele się w jej życiu zmienia...

„Wybacz mi” to książka o kobietach i dla kobiet. To lektura do granic możliwości zwyczajna, utkana z szarej codzienności, a jednak mająca w sobie to coś, co kochają czytelniczki i co nie pozwala oderwać się od treści. W fabule królują zwyczajne problemy, sprawy, które układają się w sieć życia. Życia, które tylko z pozoru wydaje się łatwe i kolorowe. W rzeczywistości polega ono na rozwiązywaniu problemów, trudnych wyborach i robieniu dobrej miny do złej gry. Czy warto marnować czas, udawać, żyć pozorami, które są niczym długoterminowa trucizna?
Problemy poruszone w książce są tak bardzo realne, tak namacalne, że chwilami łatwo odnaleźć cząstkę siebie w życiu Klaudii. Wiele kobiet emigruje, gubi się na obczyźnie, nakłada maskę i gra przed publicznością złożoną z rodziny, przyjaciół czy znajomych. Jak łatwo wpaść na scenę teatru życia, jak trudno z niej zejść! Przez fabułę powieści przewija się zdrada, pustka w związku, brak porozumienia między kochającymi się kiedyś osobami, utrata kogoś bardzo bliskiego, porzucenie. Opisani ludzie gonią za rzeczami, które dadzą tylko fikcyjne szczęście, biegną za mamoną, która sama w sobie szczęścia nie da. To powieść w której przeszłość nakłada się na teraźniejszość, a życie potrafi zaboleć i dać solidnego kopa. Książkę czyta się zachłannie. Choć łatwo odkryć w niej pewną przewidywalność to lektura wnosi coś w realne życie, zmusza do refleksji i zadumy nad sensem każdego dnia i zwyczajnych spraw. Gabriela Gargaś tą książką udowadnia, że z każdą powieścią doskonali swój warsztat, że potrafi opisać zwyczajne sprawy w niezwyczajny sposób. „Wybacz mi” to doskonała książka w swoim gatunku, to dobry wybór na jesienne wieczory.


środa, 7 września 2016

Nino Haratischwili "Ósme życie"






Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2016
stron 584
ISBN 978-83-7515-392-7

Książka jakiej jeszcze nie czytałam!

Na swoim czytelniczym koncie mam już kilka tysięcy przeczytanych książek. W trakcie czytania jednak nigdy nie ogarnęło mnie takie odczucie jak przy poznawaniu losów Stazji i jej krewnych. Miałam bowiem nieodparte wrażenie, że pisarka nie napisała tej sagi w czasach współczesnych, ale że to dzieło z klasyki wzięte, które napisał ktoś z grupy znanych i cenionych rosyjskich pisarzy takich jak Tołstoj czy Dostojewski. Proza Nino Haratischwili jest tak piękna, tak elegancka, tak wyrafinowana, że lektura jej przypomina delektowanie się cenionym specjałem.

Pierwszy tom cyklu obejmuje lata pierwszej połowy XX wieku, a więc czasy niezwykle burzliwe, niespokojne i dynamiczne dla historii nie tylko Rosji i jej sąsiadów, ale i całej Europy. Na powieść można spojrzeć z dwóch stron. Z jednej jest to saga rodzinna - w losy pewnej rodziny mocno wpleciona jest historia i jej wydarzenia. Z drugiej to powieść która opowiada dzieje Gruzji na przykładzie pewnej rodziny - kilku kolejnych jej pokoleń. Bez względu na punkt widzenia jest to książka nakreślona po mistrzowsku, godna miana wybitnego dzieła, którą czyta się wyśmienicie, choć nie jest to lektura zbyt łatwa i bywają momenty, że trzeba się mocno skupić na treści. Moim zdaniem będzie ona z całą pewnością perfekcyjna dla tych, którzy choć trochę interesują się historią powszechną i lubią gatunek jakim są sagi.

Narratorką książki jest Nika urodzona w 1973 roku - prawnuczka Stazji od której rozpoczyna się ta historia. Kobieta nie mieszka w ojczyźnie, przenosi się do Niemiec, gdy mur berliński przestaje istnieć, a w Gruzji toczy się wojna domowa. Pierwszą z opisanych kobiet jest wspomniana już Anastazja zwana Stazją. Potem pisarka skupia się na losach jej siostry Kristine  oraz dzieciach Stazji - syna Kostii i córki Kitty. Życie każdego z nich mocno naznaczają wydarzenia historyczne - rewolucje, wojny, reżim Związku Radzieckiego i rządy Stalina. Gdyby kronika świata ułożyła się inaczej pewnie każda z tych postaci byłaby szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej cieszyłaby się życiem. Los napisał jednak tym razem dość dramatyczny scenariusz i podarował niesłodkie ciasteczka. Dzięki temu jednak czytelnik może liczyć na ogromne emocje, wiele różnorodnych scen i dynamikę fabuły. A gdy jeszcze dodamy różne charaktery postaci to już wybuchowa mieszanka gwarantowana.
Książka od pierwszej strony robi wrażenie. Olbrzymie wrażenie. Zachwyca rozmachem, dopracowaniem, mnóstwem szczegółów, jest barwna jak piękna mozaika, ma swoisty klimat, który zmienia się jak pory roku. Bogactwo miesza się z biedą, rozpusta z cierpieniem, głód z wykwintną ucztą, a wojna z rewolucją. Na nudę już miejsca nie ma. Tempo akcji jest akuratne - nie za szybkie, ale i nie za powolne. Nic nie jest przewidywalne, nic nie jest stałe. Tę powieść się chłonie, tę książkę się pożera apetycznie niczym ulubiony deser. Ten tytuł szokuje, zaskakuje, zadziwia, uzależnia od siebie, tak, że po skończeniu tego tomu już czeka się na następny. To lektura inna niż wszystkie, napisana wskutek perfekcyjnego pomysłu, który jest do granic możliwości dopracowany. Gorąco polecam przeczytanie tej książki. To powieść przez duże P, to coś tak świetnego jak klasyka. Jestem pod olbrzymim wrażeniem i z serca rekomenduję.
Książkę w atrakcyjnej cenie możecie kupić pod linkiem
 http://bookmaster.com.pl/ksiazka-osme,zycie,tom,1-haratischwili,nino-1537518.xhtml#p

wtorek, 6 września 2016

Janina Lesiak "Miłosna kareta Anny J."


Wydawnictwo MG
data wydania 2016
stron 224
ISBN 978-83-7779-285-8

Anna, królowa z rodu Jagiellonów

Jako mała dziewczynka marzyłam by być królewną. Chciałam nosić piękne suknie, mieć koronę, pałac i wszystkie zabawki świata. Gdy dorosłam dowiedziałam się, że szczęśliwe królewny, które zostają kochanymi żonami królów istnieją przeważnie tylko w bajkach, a bycie koronowaną kobietą czy dziewczynką to wcale nie taka łatwa sprawa. Jak donoszą kroniki wiele białogłów z koroną na skroniach było smutnymi, samotnymi kobietami, które często płakały w samotności nad swoim losem. 
 
Anna Jagiellonka, siostra Zygmunta Augusta i córka królowej Bony to postać doskonale mi znana. Czasy schyłku panowania jej rodu to moja ulubiona epoka historyczna w dziejach Polski. Wydawało mi się, że znam ją na wylot i kolejna książka poruszająca ten temat tylko na nowo odkurzy znane mi wiadomości. Janinie Lesiak udało się jednak rzucić mnie na kolana, zachwycić i oczarować swoją niezbyt grubą, ale jakże treściwą i ciekawą lekturą o jednej z polskich władczyń. 
Wszystko dzięki niezwykłemu pokazaniu głównej bohaterki poprzez pryzmat czterech królów, których Anna kochała. Brata, który ją lekceważył, Henryka Walezego, który od niej uciekł, Stefana Batorego, który był jej mężem, ale jej nie kochał i siostrzeńca, który zasiadł na polskim tronie. 
Anna ukazana jest jako kobieta, którą szczęście omija i to dość szerokim łukiem. Nie powala urodą choć jest dość zgrabna, nie potrafi flirtować bo jest skromna i pobożna, nie umie przyciągać uwagi, bo nie tak została wychowana. Czuje się samotna, niezrozumiana i pokrzywdzona przez los. Ma wiele zalet, ale nikt ich nie dostrzega. Brat traktuje ją bardzo chłodno, mężczyźni nie zakochują się w niej do szaleństwa, bo nie ma powalającej urody. Gdy zostaje zaślubiona jest już za stara na dzieci. A przecież ma takie dobre serce, jest życzliwa, zrównoważona. Zdrowie niekiedy jej szwankuje, ale ... 
 
To garstka szczegółów z życia kobiety, której postać zaciekawia. Autorka przedstawia ją i od strony "królewskiej" i od tej ludzkiej. Pisze o niej z sympatią, wyrysowuje słowami jej problemy, bolączki i smutki. W pięknym stylu pokazuje damę ze znamienitego rodu na tle epoki w jakiej przyszło jej żyć. Wspomina wydarzenia historyczne i ich wpływ na życie Anny. Pokazuje jej wady i zalety, skrupulatnie opisuje jej sylwetkę, wskazuje co lubiła, od czego stroniła, a co traktowała z pogardą i odrazą. Zachwyca pomysł na przedstawienie sylwetki znanej historykom postaci, zasługuje na pochwalę kunszt języka, robi wrażenie warsztat literacki pisarki. 
Książka jest znakomita, niezwykle intrygująca, zawiera w sobie wiele ciekawostek i sekretów Jagiellonki. To bardzo ciekawa osobistość, którą polecam poznać tym, którzy niewiele o niej wiedzą. Janina Lesiak znakomicie pomoże w tym procesie. Choć to książka poważna nie można się przy niej nudzić. Jej lektura rozbudza tylko ciekawość i zachęca by sięgnąć po jeszcze inne książki poświęcone osobie tej królowej. Po tytuły dokładniejsze. Sama w sobie jest świetna i czyta się ją jednym tchem. To doza historycznych wiadomości podana w pigułce oblanej smaczną polewą. Gorąco zachęcam do przeczytania wyjątkowej pozycji, która będzie zrozumiała dla każdego gdyż została ona napisana lekko i przystępnie. Warto ją poznać. Z serca rekomenduję i oceniam najwyżej jak mogę. 

niedziela, 4 września 2016

Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki"



Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2015
stron 536
ISBN 978-837515-346-0

Sofia Caspari znów zachwyca!

"W krainie srebrnej rzeki" to drugi tom sagi argentyńskiej niemieckiej pisarki wydającej pod pseudonimem Sofia Caspari. Ta część popularnego cyklu jest równie świetna jak jego początek. Lektura przenosi nas do XIX-wiecznej Argentyny do której emigruje wielu Niemców w nadziei na lepsze jutro i dostatnie życie. Piękne marzenia szybko weryfikuje jednak rzeczywistość, która odbiega od sielankowych wizji jakimi karmiono odważnych ludzi w ojczyźnie. To właśnie losy ludzi przybyłych z Europy stanowią kręgosłup fabuły tej serii.
 W tomie drugim na pierwszym planie pojawiają się dwie nowe postacie - Mina i Frank. Są młodzi, a ich przyjaźń przeradza się w miłość. Spotykają się potajemnie, bo ojczym dziewczyny i jej przyrodni brat gardzą Frankiem. Młodzi jednak jak mogą omijają zakaz. W pewnej chwili w głowie Philippa rodzi się plan by obarczyć Franka zbrodnią pewnego jegomościa którego tak naprawdę pobił on sam z kolegami. Frank oskarżony o zbrodnię musi uciekać, a osamotniona Mina jest skazana na dręczenie przez przyrodniego brata. Zrozpaczona dziewczyna świadoma niewinności swego wybranka postanawia odejść z domu na służbę. Pomaga jej w tym matka. Czy Frank i jego ukochana będą kiedyś razem? Czy miłość pokona wszelkie przeszkody? Jak potoczą się losy postaci, które poznaliśmy w pierwszym tomie? 
Wystarczy przeczytać "W krainie srebrnej rzeki"!

Sofia Caspari znów mnie zachwyciła i zaczarowała magią napisanej przez siebie książki, która jest niezwykle klimatyczna i bardzo szybko, wręcz błyskawicznie pobudziła moją wyobraźnię, w której pojawiały się obrazy tamtego świata, żyjących w nim ludzi i przyrody. Ta powieść znów otuliła mnie niczym cieplutka kołderka zimą i zawiodła do świata w którym z chęcią spędziłam kilkanaście godzin podczas których śledziłam losy sympatycznych i lubianych postaci oraz czarnych charakterów. Lektura przysporzyła mi wiele pięknych chwil, dostarczyła emocji i miłych wrażeń. Były momenty wzruszające, były i takie, które określę mianem przyjemnych. Pióro Caspari coś w sobie ma. Spod niego wypływa niesamowita historia o tym, co niesie życie - o miłości, nienawiści, zazdrości, złości i dobroci. Szczególną sympatią darzyłam występujące w lekturze kobiety - mądre i czułe, uparte i walczące z przeciwnościami losu, sprytne i pełne wdzięku. Życzliwe i wrażliwe. Umiejące kochać i znosić trudy życia. Lektura niesie doli życia emigrantów, którzy na każdą kruszynę chleba muszą ciężko pracować, znosić biedę, głód i być poniżani. Caspari ukazuje też bogaczy, którzy tych bez grosza mają za nic i traktują jak niewolników. 
Książka jest fascynująca i z pewnością przypadnie do gustu wielu czytelnikom. Chwalę ten tom, chwalę całą serię i polecam tym, którzy lubią skomplikowane rodzinne historie. Atutami powieści są z pewnością styl i język, plastyczne opisy, zawikłana fabuła, wiele wątków idealnie splecionych w jedną całość. Nie znajduję w tym tytule wad, długo jeszcze mogłabym wymieć plusy i walory tej książki. Zachęcam do lektury i życzę miłych chwil przy jej czytaniu. 

Książkę możecie kupić w atrakcyjnej cenie w księgarni BookMaster 

wtorek, 30 sierpnia 2016

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Daniel Koziarski "Zbrodnie pozamałżeńskie"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2016
stron 368
ISBN 978-83-8083-168-1

Małżeństwo to nie bajka!

To była mocna literacka przygoda! Z książką "Zbrodnie pozamałżeńskie" przeżyłam wspaniałe emocje i ten dreszczyk jaki towarzyszy tylko przy czytaniu tytułów najwyższych lotów. Agnieszka Lingas-Łoniewska i Daniel Koziarski postarali się abym nie mogła oderwać się od czytania i bym przeczytała książkę w jeden dzień. Po tym dniu jestem w pełni przekonana, że związki idealne istnieją tylko w literaturze, która nie ma nic wspólnego z realnym życiem. Bo człowiek to taka słaba i omylna istota, która nawet jak od losu dostanie wiele to sam popsuje. Sam sobie rzuci kłody pod nogi i skomplikuje życie. I potem próżny żal po szkodzie albo można dalej żyć jakby nic się nie stało. Tylko prawdziwe szczęście już odjedzie w siną dal.

Marcin i Arek mieszkają w sąsiedztwie. Obaj są młodzi, ale już bogaci, mają żony i śmiało można powiedzieć, że osiągnęli sukces. Zawodowo wiedzie im się znakomicie, choć sukces wymaga pracy. Marcin jest dobrym piłkarzem z widokami na zagraniczny kontrakt. Jego żona pracuje naukowo. Kiedyś połączyło ich uczucie i pożądanie. Dziś w ich związku wieje nudą, a oni sami mijają się i nie znajdują wspólnego języka. Alicję bardziej frapuje praca zawodowa - jest naukowcem - niż kariera sportowa męża. Bardziej dogaduje się z partnerem zawodowym Adamem, co mocno denerwuje jej męża. Denerwuje na tyle, że za pomocą osób trzecich chce mu dać nauczkę, by zachował spory dystans.
Arek pracuje jako adwokat. Jego żona Marta zajmuje się domem i synkiem. Mecenasowi wydaje się, że to dobre rozwiązanie. Marta jednak ma dość siedzenia w domu i pracy jako gospodyni i matka. Marta szuka poza swoim małżeństwem mocnych wrażeń, a Arek zatrudnia pewnego młodego człowieka, który ma swoje tajemnice i wpada mu w oko. Co wyniknie z takiego układu? Ile trzeba by zniszczyć małżeństwo? I czy pośpiech oraz emocje są dobrym doradcą?

Duet Lingas-Łoniewska&Koziarski spisał  się na medal. Efektem wspólnej pracy jest książka, która trzyma w swoich szponach na długo po zakończeniu jej czytania. To robiąca wrażenie historia, którą napisali autorzy i ludzkie słabości. Bo miłość nawet raz od losu dana nie trwa wiecznie. Miłość jest jak małe dziecko, o które non stop trzeba dbać. Nie można jej zaniedbać, nie można o niej zapomnieć, nie da się jej zostawić samopas. Wystarczy, że dwie bliskie osoby przestają ze sobą rozmawiać, nie słuchają swoich serc, idą własną ścieżką a już katastrofa gotowa. Czytając doszłam do wniosku, że lekiem na zainteresowanie sobą jest ciągłe zaskakiwanie się, robienie sobie niespodzianek, a wrogiem szczęścia jest stagnacja, rutyna i obojętność. To książka nie tylko dla kobiet, mogą po nią sięgnąć i panowie. W niej obyczaj miesza się z sensacją, mocno zarysowane jest też tło psychologiczne. Każda z postaci jest charakterystyczna i mocno wyrysowana. Nie ma w tej książce aniołów, tu każdy ma wady i słabości. Każdy grzeszy, ulega złym podszeptom, nałogom. Każdy ma swoje tajemnice, każdy ma coś na sumieniu. W powieści panuje raczej mroczny, listopadowy klimat. Wszystko jest niezwykle realne. "Zbrodnie pozamałżeńskie" to lektura absolutnie nietuzinkowa, niebanalna, jedyna w swoim rodzaju i bardzo odważna. Nie ma w niej miejsca na sentymenty, na czułe słówka i współczucie. Tu wszystko jest na zasadzie "coś za coś", tu brutalne słowo i przekleństwo nie razi. Tu pokazany jest świat z pogranicza prawa, a bohaterowie przekraczają często określone mianem moralnym granice. Powieść przyciąga jak narkotyk, nie polecam jej osobom zbyt wrażliwym, które mają słabe nerwy. Tak, ta książka wyczerpuje emocjonalnie, pozostawia ślad w duszy i niektórych może zgorszyć. Czasem jednak takie jest życie, które pod osłoną półprawd może być bardzo brudne. To tytuł z morałem, to pozycja skłaniająca do refleksji nad istotą bycia we dwoje. To wreszcie książka, która potwierdza przysłowie, że pieniądze same w sobie szczęścia nie dają. Warto zapisać ten tytuł na liście "przeczytać koniecznie". Z pewnością zadowoli on najbardziej wybrednego czytelnika. Drugiej takiej książki dotąd nie napisano.

Książka dostępna w dobrych księgarniach i salonach Empik.
http://www.empik.com/zbrodnie-pozamalzenskie-koziarski-daniel-agnieszka-lingas-loniewska,p1125540376,ksiazka-p

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Elżbieta Baniewicz "Dymna"



Wydawnictwo Marginesy
data wydania 2014
stron 480
ISBN 978-83-63656-57-7

Niezwykła Anna

Na niebie sław polskiego kina błyszczy wiele gwiazd. Jedne świecą słabo, inne błyszczą intensywnym blaskiem. Najmocniej lśnią te, które należą do ikon polskiego kina, takich jak choćby Anna Dymna. Wspaniała aktorka ma tak bogaty życiorys, tak wiele sukcesów na koncie, że napisano jej biografię. To gruba pozycja, dokładnie opowiadająca o jej bohaterce, pięknie wydana i pełna zdjęć, rycin, skanów, rysunków. Jej autorka - Elżbieta Banasiewicz stworzyła dzieło zasługujące na pochwałę - książka jest doskonała w swoim gatunku. Treść uzupełnia kalendarium życia aktorki oraz kalendarium jej dzieł - programu "Spotkajmy się" czy festiwalu "Zaczarowanej piosenki".
Bo Anna Dymna to nie tylko znakomita aktorka, ale bardzo Szlachetny i Wrażliwy Człowiek przez duże C!
Wyrysowany słowami portret jest niezwykle dokładny i szczegółowy. Pokazuje postać głównej bohaterki z wielu stron - jako znakomitej profesjonalistki w swoim zawodzie, pięknej i seksownej kobiety, osoby wrażliwej na krzywdę i cierpienie innych oddanej pracy na rzecz chorych i niepełnosprawnych bliźnich. 
Życie Anny Dymnej śledzimy od najwcześniejszych lat. Poznajemy jej najbliższych, jej dzieciństwo i młodość, lata edukacji i początki kariery, która okazała się wielką i niezwykle bogatą w sukcesy. Elżbieta Baniewicz pisze o największych rolach filmowych i teatralnych, o wcieleniach, które na długo zapadały widzom w pamięć, przyniosły popularność, ale i na zawsze przylgnęły niczym druga skóra. W tekście pojawiają się postacie, która Anna Dymna spotkała w czasie pracy na deskach teatru i na planie filmowym. W lekturze jest też miejsce na życie osobiste, uczuciowe i rodzinne. Z kart publikacji wyłania się postać nietuzinkowa, o niezwykle dobrym i czułym sercu. To Gwiazda bez fochów, chimer i sztucznego blasku, która błyszczy przede wszystkim talentem, wspaniałą osobowością i naturalną wielkością. Nie muszą dodawać jej blasku wspaniałe kreacje, skandale czy pikantne szczegóły z życia. Anna Dymna nie musiała zabiegać sensacjami o rozgłos - przyniosły jej go praca, wybitne zdolności, niezapomniane role. Postać Dymnej to legenda, którą warto poznać. Zaznajamiając się z życiem zawodowym tej aktorki mamy okazję zobaczyć środowisko w którym pracowała, towarzyszących aktorów, reżyserów, filmowców - a tym samym odkryć realia polskiego filmu oraz teatru wczoraj i dziś.

Książkę czyta się wspaniale i lekko. Lektura jest napisana perfekcyjnie, jest dokładna, dopracowana i bardzo ciekawa. Obfituje w szczegóły i zachwyca sposobem napisana. Nie czuć lansu, nachalności i sztuczności. Autorka nie skupia się tylko na ścieżce zawodowej, ale pokazuje też działalność charytatywną i mnóstwo serca jakie Pani Anna w nią włożyła i nadal wkłada.
To jedna z najciekawszych biografii jaką zdarzyło mi się przez lata przeczytać. Zachwyca tekst, zachwycają zdjęcia, przyciąga wzrok i okładka. Wszystko to jest spójne, poukładane, dopracowane. Użyję słowa idealne, bo doskonale pasuje do tego tytułu. Z serca polecam ją fanom Anny Dymnej, ale i miłośnikom biografii. Doskonale wyczerpany temat, świetnie przybliżona postać, książka na szkolną "szóstkę"! Z serca polecam.

Tę lekturę w atrakcyjnej cenie możecie kupić w atrakcyjnej cenie w księgarni internetowej BookMaster
http://bookmaster.com.pl/ksiazka-dymna-elzbieta,baniewicz-984732.xhtml#p 

piątek, 26 sierpnia 2016

Anna B. Kann "Barcelona na zawsze"



Wydawnictwo Pascal
data wydania 31-08-2016
stron 352
ISBN 978-83-7642-802-4

Zdrada! I co dalej?

Zdrada nie sprzyja dobru związku bez względu na to czy jest on zalegalizowany czy nie. Zdrada boli, zdrada niszczy, zdrada jest trudna do przeżycia. Czy jest ona przysłowiowym gwoździem do trumny  dla męsko-damskiej relacji? A może można jednak w imię uczucia wybaczyć i dać drugą szansę? Ponownie zaufać i starać się zapomnieć. Czy to możliwe?
Zdrada mocno dotyka Ewę, bohaterkę cyklu książek Anny B. Kann. Dojrzała kobieta czuje się zraniona zarówno przez męża, jak i nowego, hiszpańskiego partnera Paco. Jej życie dodatkowo komplikuje śmierć ojca jej córek. Śmierć tajemnicza i nagła, niespodziewana i mocno zagadkowa, wyglądająca na taką, w której ktoś mógł maczać palce. Ewa wraca do Polski, musi zająć się domem, dziećmi, kancelarią jej męża. Niedługo po pogrzebie odchodzi jej ulubiony pies. Nic dziwnego, że kobieta załamuje się i wpada w depresję. Jest zrozpaczona, smutna, apatyczna, nie ma na nic ani siły ani ochoty. Zamyka się w sobie, łka i płacze. A przecież musi żyć normalnie choćby dla dzieci. Pomocną dłoń wyciąga Janusz. Mężczyzna, który był znajomym jej męża i jej samej jeszcze ze studiów. Mężczyzna, który kiedyś ją kochał. Czy to początek nowego życia, czy tylko przystanek na życiowej drodze? Czy wspólna noc zmieni Ewę czy może będzie szybko zapomniana? Czy Ewa nie zapomni Paco? Czy powróci do Barcelony? Jak potoczą się losy jej siostry i jej  związku z Janem? Co słychać u znajomych Ewy? Kto czytał dwie wcześniejsze książki Anny B. Kann z pewnością sięgnie i po tę powieść. Kto jeszcze nie zna tej bohaterki musi ją poznać. 

"Barcelona na zawsze" to książka o kobietach i dla kobiet. Dojrzałe bohaterki mając bagaż doświadczeń mierzą się z życiem. Mimo, że już wiele przeżyły wcale nie jest im łatwo. Bo życia, tego prawdziwego uczymy się wciąż i ciągle na nowo. Życie zaskakuje, niesie nowe wyzwania i problemy, pokazuje swoje blaski i cienie. Szczególnie doświadcza tego Ewa. Musi ona podjąć ważne decyzje, zastanowić się którą drogę wybrać będąc na rozdrożu. Nie jest jej łatwo, mimo pomocy sama musi znaleźć siłę by wyjść z dołka. I to jest właśnie sednem tej powieści. To jest jej przesłaniem. Szczególnie w pamięć zapadła mi rozmowa Ewy z siostrą o zdradzie, jej pojęciu i podejściu do mężczyzny, który okazuje się niewiernym. Ten dialog w pewnym sensie szokuje, ale i jest przykładem nieklasycznego podejścia do problemu. Dwie osoby, dwa różne stanowiska. To naprawdę iskrząca rozmowa nad którą warto się zastanowić. Bo ta powieść to nie tylko książka o Hiszpanii, jej kulturze i tańcu, ale i o problemie starym jak świat. Mój odbiór lektury skupił się właśnie nad tą kwestią. Dopingowałam Ewę w drodze do szczęścia. Chciałam by ułożyła sobie życie, wielokrotnie zastanawiałam się jak sama bym w jej sytuacji postąpiła. Oprócz tego przyjemnie czytało mi się fragmenty, gdy akcja rozgrywa się w Hiszpanii, ujęło mnie przedstawienie wydarzeń z perspektywy kilku bohaterów. Przez ten zabieg autorki wydają się oni niezwykle naturalni, prawdziwi i bardziej obrazują swoje racje i odczucia. To wspaniała książka z drugim dnem, której lektura zafrapowała mnie na całego. Żyłam nią, przeżywałam poszczególne sceny, sympatyzowałam z bohaterkami. To powieść o sile kobiecej przyjaźni i ważności wsparcia kogoś bliskiego w kłopotach. To zarazem tytuł o realnym życiu i namacalnych postaciach, które jak to bywa muszą dokonywać trudnych wyborów, których uniknąć się nie da. To były mile chwile z powieścią w ręku, które nastawiły mnie pozytywnie do życia. Ta powieść nie zmieniła moich poglądów, ale dała do myślenia na pewne ważne tematy - istotę związku, relacje męko-damskie i podejście do spraw, które są każdej parze bliskie.
Polecam przeczytanie książki przede wszystkim płci pięknej. Warto sięgnąć po ten tytuł, jak i inne książki tej autorki.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Krystyna Mirek "Rodzinne sekrety"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2016
stron 400
ISBN 978-83-8075-073-9

Po prostu samo życie!

„Rodzinne sekrety” to drugi tom trylogii opowiadającej o losach rodziny Zagórskich pióra Krystyny Mirek. Książka przybliża czytelnikom dalsze losy Jana, jego żony i córek. W tym tomie pisarka szczególnie skupia się na dziejach Anieli i Maryli. Od razu dodam, że moim zdaniem kolejna część serii jest dużo lepsza niż jej początek, a fabułę pisze samo życie.

Niebo nad rodem Zagórskich tej jesieni zasnuwają chmury. To czas pełen kłopotów, zmartwień i trosk, których podłoże to w dużej mierze sprawy finansowe i spadkowe oraz sekrety sprzed lat. Do podkrakowskiego miasteczka przyjeżdża po wielu latach nieobecności brat Jana – Alfred. Żyjący w Ameryce starszy pan po czterdziestu latach chce uporządkować sprawy spadkowe. Jan musi brata spłacić, a nie mając tak dużej sumy jest zmuszony sprzedać księgarnię, a może też i sad. Senior rodu bardzo mocno to przeżywa. Dla niego sklep z książkami to coś więcej niż miejsce pracy. Trudno mu jest też myśleć o sprzedaży sadu, bo stanowi on integralną część domu. Jan bardzo to przeżywa i stresuje się, co niekorzystnie wpływa na jego serce. Żona wspiera go słowami, ale w tej sytuacji to zbyt mało. Kłopoty wymazałby jedynie spory zastrzyk gotówki. Maryla boryka się z samotnym wychowywaniem synków, dopominaniem się o alimenty i zwyczajną codziennością. Jej mąż bardziej zajmuje się kochanką i jej dziećmi niż własnymi pociechami. Wydaje się, że Maryla i Marcin już nigdy się nie pogodzą. Jak ułoży sobie dalsze życie nasza bohaterka? Czy będzie ją stać na diametralną zmianę jaką realizuje jej siostra Aniela? Mama Ani jest zasmucona zbliżająca się utratą księgarni. Myśląc o przyszłości córeczki i swojej decyduje się na powrót do stolicy i rozwiązanie pewnych spraw z przeszłości. Czy uda jej się wymyślony plan? Czy będzie szczęśliwa i bezpieczna?
Jak już wspomniałam drugi tom serii Jabłoniowy Sad jest bardzo dynamiczny i mniej sielankowy od swojego poprzednika. Czyta się go na jednym wdechu. Fabuła opiera się na trzech wątkach z których każdy jest emocjonujący. W powieści autorka porusza zwyczajne życiowe problemy nieobce przeciętnemu człowiekowi. Wskazuje także, że w każdej trudnej sytuacji jaką gotuje nam los rodzina jest znakomitą podporą. Przy jej pomocy wiele spraw udaje się łatwiej znieść, wiele problemów szybciej i prościej rozwiązać, a samotność byłaby jedynie dodatkowym balastem.

Krystyna Mirek znów zabiera nas do uroczego miejsca i świata, w którym spotykamy dobrze znane i lubiane postacie. Pokazuje zwyczajną polską rzeczywistość i problemy, które dotyczą wielu z nas. Dlatego też łatwo utożsamić się z bohaterami, prosto zrozumieć motywy ich działania, podejmowane decyzje i dokonane wybory. Książkę czyta się lekko, a sama lektura mocno zaciekawia i skupia naszą uwagę. Ta powieść to idealna propozycja na lato, to dobra książka, kiedy mamy ochotę na odpoczynek i relaks. Piękna okładka zachęca by zapaść się w fabułę i zniknąć na chwilę z realnej rzeczywistości. Miło czytało mi się tę historię. Dla tych, którzy podzielają moje zdanie mam dobrą wiadomość – już niedługo w sprzedaży pojawi się kolejny tytuł poświęcony rodzinie Zagórskich. Osobiście już go wyczekuję.

piątek, 19 sierpnia 2016

Colleen Hoover, Tarryn Fisher "Never, never"





Wydawnictwo Moondrive 
data wydania 2016
stron 300
ISBN 978-83-7515-256-2

Ups, gdzie jest moja pamięć?


Drogi Czytelniku czy wyobrażasz sobie sytuację, gdy w pewnej chwili tracisz pamięć? Gubisz każde wczoraj, nie masz żadnych wspomnień. Nie wiesz kim jesteś, nie wiesz jak masz na imię. Nie znasz swojej rodziny, nie poznajesz swoich rodziców, nie znasz adresu swego zamieszkania. Nie masz pojęcia jaki masz numer telefonu, nie wiesz kto jest twoim najlepszym przyjacielem, nie potrafisz powiedzieć gdzie znajduje się twoja szkoła. Jesteś jak czysta karta. Potrafisz czytać i pisać, robić zdjęcia i prowadzić samochód, ale nie masz pojęcia kogo kochasz. Po lekturze powieści „Never, never” dodam, że to bardzo niekomfortowa sytuacja, ba! to spory dramat. Jeśli masz ochotę na wiele emocji i przeczytanie znakomitej książki, to sprwdź jak to jest odkrywać na nowo prawdę o sobie i swoje ja wraz z Silasem i Charlie. Usiądź wygodnie, zapomnij o tym, co wokół Ciebie i zaczytaj się w książki, który został napisany, by być hitem.
Akcja tej historii rozgrywa się współcześnie w Nowym Orleanie. To tu mieszka para głównych bohaterów, którzy pewnego dnia tracą pamięć. Nie wiedzą o sobie kompletnie nic, muszą odkryć na nowo swoje ja i odnaleźć się w nieznanym świecie. Chwila po chwili poznają prawdę, która nie jest wcale łatwa. Nad ich głowami niebo bowiem jest bardzo zachmurzone. Ich największym sprzymierzeńcem okazuje się miłość...

Biorąc do ręki powieść dwóch słynnych pisarek mających wielu fanów i setki pochlebnych recenzji spodziewałam się doskonałej lektury. Jednak myliłam się, bo tytuł okazał się milion razy lepszy niż sądziłam. A ja sama zostałam mentalnie zmiażdżona i przepuszczona przez magiel emocji. Drżałam wielokrotnie i z każdą stroną kibicowałam parze mocniej i mocniej. Los przygotował dla nich wiele, może nawet zbyt wiele. Mając takie problemy niejedna dorosła para wybrałaby rozstanie. A oni postanowili jednak walczyć. Droga ku szczęściu jest rdzeniem fabuły, a jej trzon stanowi walka o dziś i jutro, która wiedzie przez poznanie tego, co już było. Autorki postarały się, by czytelnik nie miał chwili oddechu od lawiny emocji, by w każdym epizodzie tej książki stale się coś działo. Pomysł na dwutorową narrację był strzałem w dziesiątkę. Opowieść ma w sobie coś wyjątkowego, coś co przyciąga jak magnes. Wszystkie szczegóły są dokładnie przemyślane, detale dopracowane, a każda następna strona jest nieprzewidywalna. I tak dostajemy do rąk lekturę, która jest skazana na sukces, na brawa, na rzesze miłośników.

Do przeczytania zachęcają nie tylko nazwiska pisarek, ale i okładka. Utrzymana w błękitnej tonacji wiele symbolizuje poprzez swoją treść i kolorystykę. Kończąc książkę śmiało można o niej powiedzieć, że jest perfekcyjna, idealna. Właśnie z tego powodu jest też niebezpieczna, bo kradnie nasz czas i każe się przeczytać za jednym podejściem. Trudno oderwać się od jej treści, ale też i trudno o niej zapomnieć. Nie można jej wymazać z pamięci, bo jest aż tak wyjątkowa. Powieść głosi, że i w wieku pierwszych miłostek i zauroczeń można odnaleźć to wyjątkowe uczucie, które przetrwa całe życie. Choć to powieść młodzieżowa polecam ją każdemu bez wyjątku. Myślę, że dla większości z Was okaże się ona książką, która zawładnie Waszym umysłem, sercem i duszą. I z pewnością nigdy o jej lekturze nie zapomnicie.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Magda Stachula "Idealna"





Wydawnictwo Znak litera nova
data wydania 17 sierpnia 2016
stron 384
ISBN 978-83-2403-718-6

Zemsta - słodka jak cukierek czy gorzka jak piołun?

Czy zdarzyło Wam się zaczytać się w książce na którą nie byliście mentalnie przygotowani? To uczucie jest identyczne jak jazda rollercoasterem w wesołym miasteczku bez zapięcia pasów. To przeżycie dokładnie takie jak wypadnięcie w czasie sztormu do wzburzonego morza bez ratunkowego kapoka osoby, która nie potrafi pływać. Biorąc do ręki debiutancką powieść Magdy Stachuli nie spodziewałam się po książce genialności, choć wiedziałam, że zbierała w opiniach recenzentów same pochwały. W czym tkwi jej geniusz? Co gwarantuje jej sukces? I co tak bardzo mi się w niej spodobało? Spróbuję odpowiedzieć w tej notce, choć uprzedzam, że tak świetne książki recenzuje się chyba najtrudniej. 

Fabuła książki rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy w Krakowie i Pradze. Jest rok 2015. Anita i Adam są małżeństwem od kilku lat. Oboje pracują, mają piękne mieszkanie, osiągnęli stabilizację finansową. Do szczęścia brakuje im tylko dziecka. Maluszka o którym oboje marzą. Starają się dwa lata, ale rezultatu nie widać. Choć Anita leczy się w ekskluzywnej prywatnej klinice wciąż nie nosi potomka po sercem. Kobieta wpada w psychiczny dół. Boi się wychodzić z domu, nie może patrzeć na kobiety w ciąży, ani na mamy z dziećmi. Zamyka się w sobie, nie wychodzi nawet po zakupy. Wpada w obsesję, a robiąc kolejny test ciążowy na którym pojawia się tylko jedna kreseczka coraz bardziej traci nadzieję na happy end. Cierpi, staje się nie do zniesienia dla męża. Adam coraz częściej unika żony, spędza czas poza domem, pracuje byle tylko nie być sam na sam z Anitą. W końcu zaplątuje się w romans. Wydaje się, że to już koszmar. Ależ nie! Los przygotował o wiele mocniejsze wrażenia dla tej pary. Ich sytuacja ma się dopiero skomplikować. Oni dopiero spadają na dno piekła. Co zatem może być gorszego niż brak spełnienia marzeń i zdrada? Na tę kwestię odpowie książka "Idealna"!

Powieść Magdy Stachuli pochłonęłam w niewiele więcej niż dobę. Jej lektura mocno mnie wyczerpała emocjonalnie. Zbyt mocno wkręciłam się w jej fabułę, która opowiada o ludziach, którzy wcale nie są jacyś niezwykli czy wyjątkowi. Dziś mnóstwo par ma problem z bezpłodnością. Pieniądze nie zawsze są w stanie rozwiązać te kłopoty. Łatwo wpaść w depresję, szybko można zatracić się we własnym bólu i zapomnieć o parterze którego kochamy. W takiej sytuacji błyskawicznie rodzą się nieporozumienia, nietrudno oddalić się od siebie. Prędko można popełnić błąd, który rani, zawrotnie szybko może trafić w objęcia kogoś przypadkowego. Bigos gotowy, galimatias idealny. Parę, którą poznamy spotyka jednak o wiele więcej. Emocje są tak mocne, że trudno mi było je ogarnąć i normalnie funkcjonować pomiędzy światem literackim a realnym. I choć w książce dzieje się zawrotnie wiele, bo wcale w żadnym jej punkcie nie wydało mi się to zabiegiem nienaturalnym czy przesadzonym. Powieść jest niesamowicie dopracowana, dopieszczona i spójna. Nie zauważyłam żadnego poważnego słabego punktu. Autorka zadebiutowała mocno i błyskotliwie. Pokazała się z jak najlepszej strony i udowodniła, że dysponuje świetnym piórem i ma talent do tworzenia skomplikowanych historii, które rodzą się z ludzkich niedoskonałości. Ten tytuł robi spore wrażenie. Ma wiele atutów wśród których na uwagę zasługuje perfekcyjny sposób budowania napięcia i wyjątkowy klimat, ciekawy model narracji i postacie z nietuzinkową osobowością, które budzą u czytelnika wiele uczuć - od troski po litość, od żalu po gniew. W powieści miesza się obyczaj i sensacja, romans i erotyk - a ta mieszanka jest idealną recepturą na księgarski hit. Polecam tę lekturę, bo nie chcę by zabrakło jej siły przebicia wśród wielu nowości. Zasługuje ona w pełni na miano wybitnego debiutu i świetnej powieści w swoim gatunku. 
Warto, naprawdę warto poświęcić jej czas i poznać warsztat Magdaleny Stachuli.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Joanna Tlałka-Stovrag "Jeszcze żyję..."


Oficyna Wydawnicza Branta
data wydania 2007
stron 164
ISBN 978-83-60186-51-0

Miłość wszystko zniesie, miłość wszystko pokona

W umysłach pisarzy powstają znakomite fabuły, jednak czasem najlepszym literatem bywa samo życie. Los płata nam różne niespodzianki, niekiedy do szczęścia wiedzie droga przez ciernie i smutek. Miłość, ta prawdziwa o której pisał Św. Paweł wytrzyma wszystko i przetrwa wiele. Będzie dokładnie tak jak w życiu Joanny Tlałki-Stovrag i jej męża, którzy nim dotarli przed ołtarz musieli wiele doświadczyć.

"Jeszcze żyję..." to historia przede wszystkim prawdziwa, pełna dramatyzmu, którą czytałam nie tylko oczami, ale i sercem oraz duszą. Niezbędne były chusteczki, przerwy w lekturze w czasie których sięgałam po laptop i w internetowej sieci szukałam zdjęć, informacji, relacji z oblężonego Sarajewa. Ta lektura trafiła w moje ręce wskutek szczęśliwego zbiegu okoliczności, nie jest nowością, ale los chciał bym ją poznała. To była osobista książka za sprawą tego, że mam bardzo podobną osobowość do Autorki. To sprawiło, że odebrałam ją w sposób specyficzny i mocno przeżyłam jej czytanie. Tytuł opowiada o miłości, która wybuchła i przetrwała. Wszystko zaczęło się od stypendium, które przyznano Pani Joannie. Do Sarajewa zawiodła ją chęć zdobycia wiedzy, a oprócz niej zdolna stypendystka została jeszcze ugodzona strzałą amora. Młoda kobieta poznała tam bowiem miłość swego życia -  mieszkańca Sarajewa, którego imię to Sejo. Wybuchło uczucie, młodzi ludzi razem zwiedzali, spędzali czas, poznawali się, stawali się sobie coraz bliżsi. Powoli układały się plany na wspólną przyszłość. Stypendium dobiegło końca, ale miały nastać wspólne wakacje w Polsce, w przeuroczym Krakowie, rodzinnym mieście Pani Joasi. Niestety w Sarajewie wybuchła wojna. Miasto na wiele, wiele dni zostało oblężone. Jego mieszkańcy stali się zakładnikami zła i burzącego spokojny świat nacjonalizmu. Przestała działać łączność telefoniczna, komunikacja, poczta. Sarajewo odcięte od świata cierpiało głód, nędzę, a strzały okazały się czymś codziennym. Zrobiło się niebezpiecznie, ginęli ludzie, zło panoszyło się na całego i nie było widać końca tej sytuacji. Jednak dwa bijące wspólnym rytmem serca rozdzielone dwa tysiącami kilometrów nie zapomniały o sobie...

"Jeszcze żyję..." to przepiękna opowieść o miłości i wojnie. Ta pierwsza narodziła się z dobra, tą drugą wykreowała nienawiść, która zburzyła dobrosąsiedzkie stosunki jakie panowały przez wiele lat. Obok siebie żyli ludzie różnych narodowości i religii w zgodzie. Razem tworzyli społeczność Sarajewa, razem pracowali, bawili się, ucztowali. Prowadzili życie zawodowe i towarzyskie, przyjaźnili się, zakochiwali w sobie, a mieszane związki nie były niczym wyjątkowym. Niestety pewnego dnia ten spokojny świat runął w pył. Jeśli chcecie poznać koszmar jaki zgotował obywatelom Sarajewa okrutny los i źli ludzie poznajcie losy Seja. Młodego mężczyzny, który wskutek wojny traci wiele, cierpi, musi narażać swoje życie. Zamiast budować swoją przyszłość walczy o każdy dzień. Wokół niego latają kule, a każda może być tą, która celnie trafia i zabiera zakochanej Asi ukochanego. W Polsce żyje kobieta, która mocno kocha, boi się i modli. Szuka możliwości wszelkiej pomocy, wysłania listu czy paczki, by choć w ten sposób osłodzić dni oblężenia. By pomóc słowem, sercem i darem materialnym. Cieszy każdy list, który dociera do rąk adresata, każda minuta rozmowy.
Wobec tej publikacji nie sposób być obojętnym i przeczytać ją jak przeciętną książkę, jedną z wielu. Ona bowiem taka nie jest, to lektura bardziej przemawiająca niż opowieść o Romeo i Julii. Wzruszeniu nie ma końca, do oczu cisną się łzy. Błyskawicznie można docenić smak pokoju, który przez tych, którzy nie przeżyli wojny jest niedoceniany i lekceważony. "Jeszcze żyję..." to książka świadek, która konkretnie przemawia do czytelnika, która jest dowodem na siłę miłości, która pokazuje zło w całej jego "krasie". To lektura, która ma głęboką wymowę i uzupełnia reportaże pisane przez stojących obok Sarajewian korespondentów. Wspaniała publikacja, którą z serca polecam. Bo ta książka na pewno chwyci Was za serce.

Karolina Wilczyńska "Po nitce do szczęścia"





Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-7976-417-4

Magia białego domku


Współczesne życie nie rozpieszcza. Wymaga przyzwyczajenia się do działania na pełnych obrotach, wymusza szybkie tempo, narzuca konieczność udziału w biegu po szczęście i sukces. Nic dziwnego, że każdy z nas może poczuć się zmęczony, zirytowany, wycieńczony. By znów nabrać sił, by wrócić do formy trzeba mieć miejsce idealne do regeneracji. Dla bohaterek cyklu Stacja Jagodno pióra Karoliny Wilczyńskiej taką oazą spokoju jest mały, biały domek położony niedaleko Kielc, w którym mieszka ich dobra wróżka – babcia Róża.

Trzeci tytuł z doskonałego cyklu mnie nie zawiódł. Było klimatyczne, rodzinnie i sielankowo, choć sielanka została czasem zakłócona. W tym tomie na pierwszy plan wkroczyły dwie nowe postacie – męska i damska. Żona wójta i przybywający z Londynu krewny hrabianek – ich angielski kuzyn. Oczywiście było to kolejne spotkanie z Tamarą i jej coraz bardziej dorosłą córką Marysią. Kto przeczyta tę powieść dowie się czemu pani wójtowa często płacze i jest smutna. Pozna zamiary Johna wobec hrabianek i ich dworku, pozna dalsze dzieje Marysi i Łukasza oraz poczuje magię wyjątkowego miejsca – domku, w którym króluje ciepło, rodzinna atmosfera, serdeczność, życzliwość i chęć pomocy każdemu, kto jej potrzebuje.
„Po nitce do szczęścia” to niezwykła lektura, której czarowi dałam się omotać od pierwszych zdań. Trafiłam bowiem do rzeczywistości, w której zawsze zwycięża dobro, zło zalicza porażki, choć los potrafi namieszać w życiu występujących postaci.

Tamara jako samotna mama nastoletniej córki musi zmagać się z wieloma problemami, ale zawsze ma oręż w postaci Babci Róży, która znajdzie pomysł na rozwiązanie problemów i kłopotów. Tym samym Autorka dowodzi, że mury dzielące pokolenia to tylko sztucznie wymyślone przeszkody. Osoby należące do różnych grup wiekowych mogą się wspierać, korzystać ze swego doświadczenia. Wspólny język może odnaleźć i babcia z wnuczką i córka z matką. Wszystko zależy do naszych chęci, blokady bowiem rodzą się najczęściej w ludzkich umysłach. Żona wójta – Małgorzata to kobieta, która przechodzi prawdziwą metamorfozę. Wychodzi z cienia małżonka, pracuje nad własną marką, własnym ja. Nie chce być już tylko dodatkiem. Ma dość finansowej zależności, ma po dziurki w nosie siedzenia w domu i czekania z ciepłym obiadkiem. Dojrzała, wiedząca czego chce kobieta rozwija skrzydła, stawia na swoim, podąża za marzeniami. Daje dowód, że można obudzić się z nostalgii i zacząć żyć tu i teraz. Trzeba w siebie uwierzyć i pokonać lęki. Warto jednak włożyć ten trud i stać się kimś innym. Kimś, kto wie czego chce, kto ma swój świat.

Książkę czytałam z wielką przyjemnością. Była to lekka i relaksująca, a zarazem mądra lektura, która pozwoliła mi uwierzyć, że nie wszyscy ludzie są źli i nie cały świat jest zepsuty. Przedstawiona rzeczywistość jest może dość sielankowa, ale ma w sobie coś z magii. Dla mnie jest ona oazą gdzie mogę odizolować się od zbyt brutalnego czasami świata. Mogę tam poczuć się jak bezpiecznym kokonie. Dobrze, że w umyśle zdolnej polskiej pisarki powstało takie miejsce. Wiele czytelniczek chętnie w nim pobędzie, a po lekturze nabierze sił do brania się z życiem za bary. Idealna lektura na letnie popołudnie i wieczór. A kolejny tom już wkrótce trafi do księgarń.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

7ReadUp 3.0 - zaczynamy maraton TBR





Czas start! Zaczynam czytelniczy maraton, który trwa od 15 sierpnia do 21 sierpnia. Wyzwanie podejmuję w wersji hard. W związku z tym muszę przeczytać stosik książek, który ma ponad 7 centymetrów i spełnić kilka wyzwań. Pomysłodawczynią projektu jest prowadząca kanał Marta Oakiss - a szczegóły znajdziecie w filmiku https://www.youtube.com/watch?v=QAssjtujPss

Oto wyzwania i dopasowane do nich książki, które planuję przeczytać:

Wyzwanie nr 1
Książka autora, którego nazwisko zaczyna się na literę S jak Sierpień
Magda Stachula "Idealna" 

Wyzwanie nr 2
Tytuł składający się z 8 liter jak Sierpień
Daniel Koziarski, Agnieszka Lingas-Łoniewska "Zbrodnie pozamałżeńskie" 

Wyzwanie nr 3
Książka z motywem wodnym na okładce
Coolleen Hoover, Tarryn Fischer 
"Never, never"

Wyzwanie nr 4
Książka z którą długo zwlekałeś
Krystyna Mirek "Rodzinne sekrety"

Wyzwanie nr 5 
Książka polecana przez innych booktuberów
Anna Karpińska "Przekonaj mnie, że to ty"

Wyzwanie nr 6
Książka z okładką w brązach i pomarańczach
Paula McLain " Okrążyć słońce"

Wyzwanie nr 7
Ósma książka z Twojej półki
Maria Rodziewiczówna "Między ustami a brzegiem pucharu"

Recenzje będą w formie filmowej i pisanej. A zatem zaczytajmy się!!!

piątek, 5 sierpnia 2016

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na miłość"





Wydawnictwo Filia
data wydania 2016
stron 350
ISBN 978-83-8075-112-5

Miłość to wezbrana rzeka i nic nie zawróci jej biegu


W morzu książek o miłości kryją się niczym skarby te wyjątkowe tytuły, które zapadają na długo w pamięć, dzięki niesztampowej fabule i ponadprzeciętnej historii zapisanej przez posiadającego talent pisarza. Taką powieścią moim zdaniem jest pierwszy tom Sagi Bałkańskiej „Nie czas na miłość” pióra Agnieszki Walczak-Chojeckiej.

Akcja książki rozgrywa się pod koniec XX wieku, kiedy na Bałkanach robi się gorąco i niespokojnie. Żyjący do tej pory w zgodzie obok siebie muzułmanie, prawosławni i katolicy stają po różnych stronach barykady i skłóceni przez polityków chwytają za broń. Brat staje przeciw bratu, sąsiad zostaje wrogiem sąsiada, a przyjaciel zdradza przyjaciela. Niezgoda rujnuje kraj i ludzi, którzy wplątani w wojenne piekło tracą zdrowie, życie i coś, co jest niezwykle cenne - spokój. Śmierć czyha za rogiem, nikt nie jest pewny czy za chwilę nie dosięgnie go kula snajpera. Oblężone Sarajewo cierpi. Ludzie muszą obyć się bez dachu nad głową, mieszkanie czy dom zastępuje piwnica, brakuje prądu, wody, nie działa poczta, komunikacja, w sklepach pusto, a ceny na czarnym rynku szybują w górę. Normalność jest czymś nierzeczywistym, a wyrwanie z tego piekła staje się niemożliwe.
Tak wygląda codzienność mieszkańców Sarajewa wśród których są bohaterowie książki „Nie czas na miłość”. To młodzi ludzie, których łączy przyjaźń. Mają apetyt na życie, chcą z niego czerpać pełnymi garściami, ale na drodze staje im wojna domowa. Ich świat pełen marzeń i wyzwań rozpada się w pył tak jak ich domy, jak przepiękne zabytki.

Jasmina jest Chorwatką, Dragan Serbem. Powinni być wrogami, ale miłość im na to nie pozwala. Uczucie za nic ma królującą nienawiść i płonie gorącym ogniem. Kręgosłup fabuły powieści stanowią właśnie losy tej niezwykłej pary, na drugim planie stoją ich przyjaciele oraz rodziny i wojna. Współcześni Romeo i Julia są piękni, prawdziwi, wzruszający. Los postanawia, że muszą pokonać nie tylko nieprzychylność swoich rodzin, ale i zło, które zatruło wiele ludzkich serc.

„Nie czas na miłość” to wyjątkowo piękna, wzruszająca i chwytająca za serce miłosna historia, którą czyta się ze łzami w oczach i roztkliwieniem w sercu. Silnym emocjom nie można się oprzeć, a współczucie i gniew nie raz dotkną solidnie czytelnika. Mocnym atutem tytułu jest wspaniała fabuła, ciekawy styl i świetna narracja. Pomiędzy zdaniami tworzącymi powieść nie brak mądrych myśli, niesamowitych refleksji, wyjątkowych sentencji, które na długo zostają w sercu. To wyjątkowa pozycja wśród książek obyczajowych, której przeczytanie jest niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem. To powieść o miłości i zauroczeniu, o różnych obliczach przyjaźni, która niekiedy ma smak zdrady. Wojna zmienia ludzi, wojna niszczy to, co dobre, wojna odciska na ludziach ogromne piętno. Wojna nie ma jednak mocy stanąć na drodze prawdziwemu uczuciu, którego siła pokonuje każdą przeszkodę. „Nie czas na miłość” to rewelacyjna książka w swoim gatunku z mrożącym krew w żyłach zakończeniem. Z utęsknieniem będę wyczekiwać jej kontynuacji. Gorąco polecam jej przeczytanie tym, którzy lubią powieści z historią w tle, którym nie straszne największe z możliwych emocji. Warto spędzić z nią czas.

Sofia Caspari "W krainie kolibrów"





Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2015
stron 632
ISBN 978-83-7515-345-3

Nadzieje, marzenia i miłość

Każdy czytelnik ma ulubiony gatunek książek. Osobiście od lat kocham się w sagach rodzinnych. Uwielbiam ich klimat, wielowątkowość, korowody postaci. Z tego powodu staram się być na bieżąco w lekturze takich książek i sięgać po nowości ukazujące się na rynku. Po trylogię pióra Sofii Caspari sięgnęłam zachęcona rekomendację kliku zaprzyjaźnionych osób. Nie zawiodłam się, a wręcz zostałam uwiedziona. I tom przypomniał mi najlepszą sagę jaką czytałam w życiu  - "Różę i morze". Czytając dość gruby tom czułam się jak w czytelniczym raju. Oznakom zachwytu nie było końca, a ja szybko sięgnę po kolejną powieść z tego cyklu. Czyż można sobie odmówić czegoś najlepszego w swoim gatunku? Zdecydowanie nie!

Caspari przenosi nas do XIX wieku. Z Europy do Nowego Świata płynie statek. Na jego pokładzie znajdują się dwie kobiety i jeden mężczyzna. Anna płynie dołączyć do swojej niemieckiej rodziny, która udała się do Argentyny w poszukiwaniu lepszego życia. Do emigracji zmusiła ich bieda i brak perspektyw. Nasza bohaterka płynie ostatnia z familii. Z nadzieją patrzy w kierunku nowego lądu, liczy, że jej bliscy mają już tam nowy, lepszy dom, ziemię i inwentarz. Pracę i obiecujące perspektywy na jutro. W sercu drzemie też lęk przed nowym, nieznanym oraz obawa czy wyśniony sen spełni się. Viktoria gorąco zakochana w swoim mężu z Argentyny płynie do swego nowego domu i nowej rodziny. Humbert jest bogaty, a jego rodzina bardzo zamożna. Viktoria nie obawia się jutra. Czuje się szczęśliwa i nie może doczekać się spotkania z mężczyzną swego życia. Julius udaje się do Ameryki Południowej by udowodnić ojcu że znakomicie radzi sobie w kupieckim fachu i na nowym miejscu rozwinie skrzydła oraz rodzinną firmę, że poradzi sobie bez ojca. Każde ze wspomnianych przeze mnie bohaterów nosi w sobie lęk, marzenia i nadzieje. Komu los będzie sprzyjał, komu przytrafi się pech, a kogo czeka fart? Jedno jest pewne, losy tej trójki się splotą, a przyjaźń zawarta podczas morskiego rejsu będzie miała ciąg dalszy...

Macie ochotę na książkowe arcydzieło? To sięgnijcie po sagę doskonałą i perfekcyjną. Jestem pewna, że oczaruje Was tak jak mnie. Pani Caspari postarała się wyjątkowo starannie, by czytelnik poznał smak świetnej prozy. Ta książka ma co niemiara atutów, aż trudno je wszystkie wyliczyć! Po pierwsze stworzyła doskonałą fabułę, z wieloma wątkami, z korowodem postaci, z tysiącem scen, barwnymi krajobrazami i ciekawym tłem historyczno-geograficznym. Po drugie książka jest od deski do deski porywająca, a jej akcja dynamiczna i pełna tajemnic, niespodziewanych sytuacji i zakrętów losu. Bohaterowie są niezwykle ciekawie wykreowani, barwni, budzą sympatię i łatwo się z nimi zżyć, a trudno rozstać do kolejnego tomu. Zachwycają opisy przyrody, wzruszają opisy życia emigrantów, którzy bez względu na zasobność portfela i koneksje rodzinne muszą przywyknąć do nowych warunków, klimatu i otoczenia. Książka jest jak żywa, wydaje się, że ta historia rozgrywa się obok nas naprawdę, a my wkraczamy do jej świata i oglądamy ją na żywo. To opowieść o miłości, zdradzie, przyjaźni. Jej czytanie zachwyca i wzrusza. Są łzy i uśmiech, jest dreszcz emocji, romantyczna miłość i sceny okrutne. Lekturę czyta się przyjemnie i lekko, nie można się od niej oderwać. To tytuł o nadziei i rozczarowaniu, to możliwość towarzyszenia emigrantom w nowej rzeczywistości i poznawanie jej wraz z nimi. Początek Sagi Argentyńskiej nie ma słabych punktów. To wyjątkowa lektura, która budzi sympatię, rozwija horyzonty, przybliża nową kulturę i kraj, który dla nas Europejczyków jest bardzo egzotyczny. Bez trudu napisałabym jeszcze kilka tysięcy znaków o książce Sofii Caspari, ale myślę, że szkoda czasu na ich czytanie. Lepiej po prostu weźcie powieść do rąk i odkryjcie jej niesamowite piękno, urok i czar. Jednym słowem - znakomita proza. Gorąco polecam! 


Książkę w atrakcyjnej cenie kupicie w księgarni BookMaster :

wtorek, 2 sierpnia 2016

Dinah Jefferies "Żona plantatora herbaty"




Wydawnictwo Harper Collins
data wydania lipiec 2016
stron 480

Cejlońskie sekrety

W okresie wakacyjnym lubię wybierać lektury których akcja dzieje się w atrakcyjnych zakątkach świata. Nie mogąc odwiedzić ich osobiście zjawiam się w nich za sprawą książki. Tak właśnie trafiłam na Cejlon i za sprawą Dinah Jefferies znalazłam się na terenie Azji w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. W podróży na tę wyspę towarzyszyłam młodej, zaledwie 19-letniej kobiecie o imieniu Gwen, która poślubiła mężczyznę będącego właścicielem plantacji herbaty. Zakochana po uszy w mężu żona trafia do pięknego świata, na egzotyczną wyspę, która jest w stanie oszołomić swym pięknem, widokami, przyrodą. Gwen liczy, że tu będzie szczęśliwa i spędzi piękne dni w objęciach wybranka swojego serca. Jednak coś jest nie tak. Laurence ma mnóstwo obowiązków, mało czasu dla małżonki, jest zamknięty w sobie, tajemniczy, wręcz dziwny. Jego młodej żonie dokucza samotność. Pewnego dnia podczas spaceru po posiadłości Gwen odkrywa tajemniczy grób, dziecięcą odzież ... Znalezisko szokuje ją, zadziwia i budzi niepokój. Kobieta za wszelką cenę chce rozwikłać ten sekret... Nim to się stanie ona sama będzie miała ogromną własną tajemnicę, która nie powinna nigdy ujrzeć światła dziennego...

Książka jest niesamowita, piękna i czyta się ją na jednym wdechu. Przystępny język, świetnie dialogi, niezbyt długie aczkolwiek niezwykle plastyczne i łatwo pobudzające wyobraźnię opisy szybko wtrącają czytelnika do świata dynamicznej fabuły pełnej przeróżnych scen. To nie jest nudna opowieść rozwlekła niczym brazylijski tasiemiec. To niezwykle pełna temperamentu, sekretów i zaskakujących zwrotów akcji historia opowiadająca o miłości, nienawiści, zdradzie i kobiecych dylematach. A wszystko rozgrywa się na przepięknej wyspie, która wydaje się być pozornie rajem. Jak się okazuje jest niczym róża i ma kolce.

Gwen to sympatyczna, nieco naiwna młoda dama  którą los za chwilę słabości srogo doświadcza i wymaga od niej podjęcia trudnych decyzji - jednak żadne rozwiązanie nie jest ani dobre, ani szlachetne.
 "Żona plantatora herbaty" to kompletnie nieprzewidywalna powieść, czyta się ją ze smakiem i nie wiadomo, co wydarzy się za kilka stron, czego doświadczą bohaterowie. To powieść z pewnością o miłości dla kobiet, która jednak nie jest ckliwym, lukrowanym romansem. I ten fakt dodaje jej w moich oczach blasku i atrakcyjności. Lektura rozszerza wiedzę na temat dziejów Cejlonu. Dyskretnie ukazuje jego urodę, problemy, specyfikę życia w tym miejscu, a także przekrój ówczesnego społeczeństwa i jego rozwarstwienie. To naprawdę niezwykle pobyć w takim miejscu w minionym czasie, który już uleciał w przeszłość. Niezwykłym było zasmakowanie życia w "fabryce" mojego ulubionego napoju jakim jest herbata.
Podsumowując chwalę tytuł jako propozycje dla kobiet. Panom tę lekturę jednak odradzam. To kobiece klimaty w dobrej jakości i stylu. Emocje gwarantowane, a powieść sprawdzi się i w podróży i na plaży i w działkowej altanie. Zatem wraz z Dinah Jefferies zapraszam na Cejlon.

piątek, 29 lipca 2016

Andrzej Stasiuk "Wschód"






Wydawnictwo Czarne
data wydania 2014
stron 304
ISBN 978-83-7536-559-7

Wszystkie drogi prowadzą na ... Wschód

Świat dzieli się na Zachód i Wschód. Zachód jest cywilizowany, mocno sformalizowany, nowoczesny, uporządkowany, Wschód to dzikość, wolność, bogata przeszłość, moc tajemnic i niespodzianek. Europa oddycha płucem wschodnim i zachodnim, Azja to tylko Wschód, który niejedno ma imię, który kusi niczym okryta woalem piękność, która przeszywa wzrokiem i obiecuje wzrokiem wiele, bardzo wiele...
Podróże można odbywać w przestrzeni, ale i czasie. Można wracać do czasów, które już bezpowrotnie minęły, można pławić się we wspomnieniach i na ich fundamencie budować to, co dziś i jutro.

Andrzej Stasiuk kocha Wschód, który jest mu bliski niczym koszula ciału. Ciągnie go w tym kierunku, kusi podróżowanie w stronę budzącego się słońca. Tak było gdy był dzieckiem, tak jest i dziś. Jeśli chcecie towarzyszyć mu w tych wyprawach warto sięgnąć po książkę "Wschód" i zatracić się w eskapadzie, która jest nad wyraz oryginalna i niepowtarzalna. Nic nie jest w niej uporządkowanie, kraj rodzinny miesza się z Rosją i jej do niedawna satelickimi państwami, a także z daleką Mongolią i Chinami. A książka otula niczym mgła, odsuwa od realnego świata i problemów związanych z pogonią za pieniądzem i dobrami. Świat Stasiuka to świat tandety, biedy, prostoty, przeszłości, zacofania. Wszystkie jego elementy mają jednak w sobie coś wyjątkowego, niepowtarzalnego, pociągającego niczym syreni śpiew. W towarzystwie prozy Autora "Jadąc do Babadag" jest coś pociągającego i zniewalającego jak w narkotyku. Łatwo się zaczytać, łatwo się zatracić, łatwo się zapomnieć. Słowa przenoszą nas w na pierwszy rzut oka nieżyjącą już rzeczywistość Wschodu o której Zachód już zapomniał, którą już pogrzebał, nakrył warstwą kurzu i przeszłości. A ona wbrew wszystkiemu istnieje, tylko zobaczyć mogą ją tacy wyjątkowi ludzie jak Stasiuk. Dla materialistów i snobów nie ma do tego świata wiz. Stasiuk jest po nim doskonałym przewodnikiem, który prowadzi czytelnika za rękę, dawkuje mu swoje wspomnienia i obrazy z dziś. Tym samym mocno zniewala słowami, dając w zamian osobliwe przeżycia.

"Wschód" to książka nostalgiczna, refleksyjna, sentymentalna, pozwalająca oddychać duchem niematerialnych filozofii. To powiew niekomercjalnego podejścia do codzienności. Czyta się ją z nutą żalu za prostym podejściem do świata, do każdej przeżytej chwili. Przy lekturze łatwo zdjąć kajdany materializmu i spojrzeć niekomercyjnie na otaczającą rzeczywistość. Wschód drzemie w każdym z nas, jest nam bliski przez jego wpływy na nasz kraj w ostatnim stuleciu. Publikacja Stasiuka to wyrysowane barwnymi i przemawiającymi słowami obrazy, które są proste, mistrzowskie i lekko... kiczowate, a jednak mają niesamowitą wartość.

Wiele słownych fotek z tej książki zapadło mi w pamięć, ale najbardziej zapamiętam obraz pogrzebu babci widziany oczami małego chłopca nieznającego pełnej wymowy słowa śmierć. Tęsknię za światem opisanym w tym tytule. Lektura ukoiła mnie, odłączyła od brzydszej i innej współczesności, pozwoliła na oddech przeszłością. Jeśli ktoś z Was nie docenia jeszcze geniuszu Pana Andrzeja to gorąco doradzam przeczytanie "Wschodu". Niesamowita pozycja do której z pewnością wrócę. 

Książkę w atrakcyjnej cenie możecie kupić w księgarni BookMaster (skorzystajcie przy linku z opcji kopiuj/wklej)
 http://bookmaster.com.pl/ksiazka-wschod-andrzej,stasiuk-1068073.xhtml#p