poniedziałek, 16 lipca 2018

Anna Herbich "Dziewczyny z Wołynia"



Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2018
stron 288
ISBN 978-83-240-4291-3

O dziewczynach cudem ocalonych z rzezi

"Dziewczyny z Wołynia" to kolejna książka z popularnego i wartościowego cyklu "Prawdziwe historie". Bohaterkami publikacji są kobiety urodzone w okresie dwudziestolecia międzywojennego, niektóre kilka lat przez wybuchem II wojny światowej, inne nieco szybciej. Ich miejscem pochodzenia jest województwo wołyńskie, w którym osiedliło się wielu polskich żołnierzy, a którzy  otrzymali tam ziemię za zasługi wojenne. Ich domy zbudowano na wołyńskich wsiach, gdzie zgodnie sąsiadowali ze sobą Żydzi, Polacy i Ukraińcy. Nie brakowało też rodzin mieszanych. Do wybuchu II wojny światowej panowała zgoda. Po 17 września 1939 roku ziemię zajęli Rosjanie, a po wybuchu wojny Niemcy- Związek Radziecki władzę przejęli Hitlerowcy pod skrzydłami których ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli prześladowania i zbrodnie na Polakach, których chciano wymordować by powstała samostijna Ukraina. 

O rzezi na Wołyniu długo się nie mówiło. A życie straciło wtedy około 100 000 naszych rodaków. Ginęli tylko dlatego, że byli takiej a nie innej narodowości. Bestialsko mordowano dzieci i kobiety, mężczyzn i starców. Nie oszczędzano nikogo. Szerzyły się zbrodnie, ludobójstwo, gwałty i rabunki. Narzędziami zbrodni były widły, siekiery i kosy. Broń palna i noże. Mordowano w domach i w polu, w kościele w trakcie nabożeństw. Życie tracili młodzi i starzy, całe rodziny. Nielicznym cudem udało się przetrwać i przekazywać świadectwo o pogromie. Wśród ocalałych były bohaterki tejże książki. Wtedy małe dzieci lub nastolatki. Dziś sędziwe staruszki w umysłach których bolesne wspomnienia nie zatarły się. Zostały na całe życie boląc i nie dając w spokoju żyć. To całkiem zrozumiałe, że to, co widziały młode oczy przeraziło i rozjątrzyło rany, które nie mogły się zagoić. 

"Dziewczyny z Wołynia" to dzieci, które były świadkami zbrodni na ich rodzicach, dziadkach, rodzeństwie, bliskich i sąsiadach, a które przeżyły by dać świadectwo. Ich relacje są bezcenne i głęboko poruszające. Autentyczne i wyciskające łzy. Odważnie przedstawiające fakty i wołające o pamięć. Ich dzieciństwo to dwa obrazy mocno ze sobą kontrastujące. Sielanka wiejskiego życia, rodzinnego ciepła i koszmar strachu, śmierci, wygnania i sieroctwa. Ocalałe dzieci z Wołynia przeżyły sporo. Na wiele lat zamknięto im usta. Dopiero po upadku komunizmu mogły wrócić w rodzinne strony i upamiętnić pomordowanych krzyżami i pomnikami. Dziewięć opisanych historii mocno chwyta za serce i daje obraz wydarzeń, które zasługują na potępienie. Dziś wreszcie mówi się o Wołyniu w Polsce otwarcie. Na Ukrainie krążą nadal dwie prawdy. 

Książka jest znakomita i godna polecenia. Dopracowana i bardzo przemawiająca. Mówią zapisane słowa, mówi przepiękna okładka. Przemawiają  kobiety, które wykazały dzielność i hart ducha. Opowiadają swoje historie prostymi słowami, które trafiają w serce i duszę, które uświadamiają co przeżyli Polacy, za to, że byli znienawidzonymi Lachami. 
Gorąco polecam. To bardzo wymowna lekcja historii, o której długo nie wolno było mówić. 

niedziela, 15 lipca 2018

Sebastian Staszewski "Tajemnice kadry"


Wydawnictwo Czerwone i Czarne
data wydania 2018
stron 296
ISBN 978-83-7700-322-0

Każda familia ma swoje sekrety. Piłkarska rodzina też.

Dziś kończy się najbardziej prestiżowy turniej piłkarski rozgrywany co cztery lata. Nasi reprezentanci zawiedli. Po Euro 2016 rozbudzili w nas spore apetyty, a w Moskwie nie wyszli nawet ze swojej grupy. Ba, to nawet nie o to chodzi. Grali słabo, bezmyślnie i beznadziejnie. Gwiazdy nie strzeliły, drużyna się pogubiła. Konflikty i pretensje widoczne były gołym okiem. A to niestety nie sprzyja wygrywaniu w grach zespołowych. 
Gdy zaczynał się tegoroczny mundial postanowiłam sobie w czasie jego trwania przeczytać jakąś footbolową lekturę. Chwilkę myślałam co wybrać i w końcu zdecydowałam się na książkę "Tajemnice kadry". Szczerze miałam ochotę na coś, co będzie mixem faktów, historii i ploteczek, które są nieodłączne i na trwałe związane z celebrytami. A przecież piłkarze i trener z pewnością nimi są.

"Tajemnice kadry" to książka poświęcona kadrze pod wodzą Adama Nawałki. Dwa lata temu to była świetna drużyna, która zawojowała Euro i przeszła mundialowe eliminacje. Niestety na samym turnieju poległa, ale ta materia już jest w tytule niedostępna. Autor przedstawia rządy trenera, który ma na swoim koncie spore sukcesy. Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów, które opowiadają nie tylko o meczach. Szatnia, zgrupowania, wyjazdy, logistyka, tajemnice żywienia czy spakowania się na wyprawę jaką jest mecz. Rytuały szatni, sekrety chwil wolnych, sylwetka kapitana i jego relacje z kolegami z boiska, transfery, alkohol i ciężka praca. Na powyższe tematy informacji w tytule nie brakuje. A sama lektura napisana jest lekko i przystępnie. Czyta się sama i trudno odłożyć ją nawet wtedy, gdy już dobrze po północy a oczy kleją się same. Treść jest fajnie wyważona i ujęta. Ot samo piłkarskie życie, które jest barwne i intensywne, ale wcale nie takie lekkie. 

W lekturze pokazane jest to, czego nie opiszą w gazetach i nie podejrzą kamery. I to właśnie jest w niej najbardziej cenne. Oczywiście inaczej czytałoby się tę pozycję gdyby Biało-Czerwoni pokazali się z lepszej strony, a trener Adam Nawałka nadal pełniłby swoją funkcję. A tak czyta się poszczególne strony z nostalgią, ale i docenieniem tego, co kadra osiągnęła. I ze świadomością, że to już historia. Najnowsza, ale jednak historia. Publikacja napisana z werwą i pomysłem. Błyskotliwa i ciekawa. Mimo zmiany wodza warta przeczytania. Mnie zachwyciła i pozwoliła uzupełnić wiedzę o latach sprzed Euro 2016. Polecam. 

piątek, 13 lipca 2018

Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj "Oblubienica morza"


Wydawnictwo SQN 
data wydania 2018
stron 416
ISBN 978-83-8129-175-0

Zwycięzcy się nie poddają i umieją podnieść się po każdym ciosie

W natłoku schematycznych i przewidywalnych powieści obyczajowych mających podobne fabuły postanowiłam poszukać powieści innej i niesztampowej. Wyróżniającej się i takiej, którą zapamiętam na długo. Mój wybór padł na kolejną powieść autorki "Drzewa migdałowego". Spodziewałam się lektury dobrej, a odkryłam o wiele lepszą niż oczekiwałam. Poznałam świat w którym pokój i spokój to coś cennego czego jednak nie ma w nadmiarze. Bo jest jedna ziemia, dwa narody, dwie odrębne nacje i walka o każdy skrawek ziemi. Jest konflikt, który dzieli, który robi krzywdę i budzi nienawiść, a o dobrosąsiedzkich stosunkach nie ma mowy. 

Rok 1932 - Rosja
Sara jest Żydówką. Z tego tytułu musi wraz z ojcem opuścić Rosję. Zostawia tam dom, majątek rodziców i ciało zabitej matki. Z bogatej staje się biednym wygnańcem. Udaje się do Palestyny gdzie zaczyna wszystko od nowa dzięki pomocy przyjaciela jej ojca. Zostaje pielęgniarką śmiertelnie chorej matki przystojnego lekarza Yousefa w którym się zakochuje. Młodej parze na drodze do szczęścia staje nienawiść między nacją żydowską a arabską. 

Rok 1984 - Liban , obóz dla uchodźców
Ameer jest młody i zdolny. Dzięki temu wygrywa prestiżowy konkurs naukowy. To jest przepustką do wyjazdu z piekła jakim jest obóz do Stanów Zjednoczonych, gdzie robi naukową karierę. Przeszłość jednak go ściga i przypomina jak bardzo tragiczne wydarzenia dotknęły jego rodzinę i bliskich.

Rok 1990 Bliski Wschód
Rebeka jest naocznym świadkiem prześladowań nacji arabskiej przez Żydów. Dziewczyna jest zdecydowanie przeciwna aktom brutalności i nienawiści. Odważnie wyraża swoje zdanie. Jest to też przyczyną zerwania z narzeczonym, które źle i niesprawiedliwe potraktował swoją arabską służącą.

Trzy różne postacie i ich losy są fundamentem fabuły w której pierwsze skrzypce gra konflikt pomiędzy dwoma narodami. Konflikt, który trwa od lat i z którego wylewa się morze nienawiści. "Oblubienica morza" to powieść wielowymiarowa, która pokazuje tragizm walki. Nienawiść staje na drodze spokojowi i pokojowi, a także uczuciom, które nie mogą rozkwitnąć. Miłość nie może z pączka rozwinąć się w piękny kwiat i kwitnąć.  Bohaterowie powieści nie mogą cieszyć się życiem, realizować swoje plany i spełniać marzenia. Okalają ich niczym drut kolczasty pewne ograniczenia. Książka wyraziście uświadamia o co dwóm stronom konfliktu chodzi, a zarazem plastycznie maluje dramatyczną sytuację która dotyka tysiące ludzi. Lekturze towarzyszyło wielkie wzruszenie, chwilami lekkie niedowierzanie. Dzięki niej zrozumiałam racje obu stron, zobaczyłam piekło do jakiego wiedzie nienawiść. Te obrazy odmalowane słowami, zwłaszcza drastyczne sceny z bronią w ręku, na długo trwały w moich myślach. Ten tytuł zapisał się mocno i wyraziście w mojej wyobraźni. Polecam, choć nie jest to łatwa lektura. Polecam, choć nie jest to relaksująca a wstrząsająca książka. 

środa, 4 lipca 2018

Klaudia Kopiasz "Smak szczęścia"



Wydawnictwo Pascal
data wydania 2018
stron 320
ISBN 978-83-8103-232-2

Prawdziwa miłość nie ma daty ważności bo jest nieprzemijalna

Najnowsza książka Klaudii Kopiasz jest kontynuacją powieści "Zapach szczęścia" ( jej recenzję znajdziecie pod linkiem https://cudownyswiatksiazek3.blogspot.com/2016/05/klaudia-kopiasz-zapach-szczescia.html. Lektura opowiada dalsze losy Mii i pisarza Williama Garta. Ona jest Amerykanką i pochodzi z Bostonu. On mieszka w Londynie. Dzieli ich setki kilometrów, ale łączy piękne uczucie. Tylko jak to w życiu bywa los taką miłość lubi wystawiać na różne próby.

Para która spotkała się w uroczym zakątku świata na piękniej greckiej wyspie nie może o sobie zapomnieć. Oboje wiele w życiu doświadczyli. Mia wróciła do zdrowia po ciężkiej chorobie, William musiał pogodzić się z utratą kogoś najbliższego. Tęsknota dręczy serce młodej zakochanej kobiety dlatego Mia postanawia wybrać się do brytyjskiej stolicy. Idąc by spotkać ukochanego doznaje ogromnego zawodu. Widzi obiekt swoich uczuć całujący się z inną kobietą. Załamana wraca do domu i wybiera związek z rozsądku z kolegą z pracy Aaronem. Ale czy zakochanemu serca można wmówić, że rozsądek jest dobry i praktyczny? Czy można oszukać własne uczucia? Czy można zapomnieć o prawdziwej miłości? 

Z niecierpliwością czekałam na tę lekturę i czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Znów spotkałam sympatycznych bohaterów a wraz z nimi odkryłam ponownie uroki Zakynthos i Capri. Powieść jest pełna włoskiego klimatu, zapachów regionalnej kuchni i śródziemnomorskiego uroku, który idealnie kojarzy się z latem. Czytając opisy byłam tam i chłonęłam czar właściwy temu miejscu. 

Powieść jest lekka i bardzo romantyczna. Smakuje niczym owocowe lody w upał. Uczy, że o szczęście trzeba czasem walczyć, a prawdziwa miłość kompletnie nie nadaje się na partnerkę rozsądku. Uczucie nie lubi by mu cokolwiek narzucano, a serce wie najlepiej dla kogo wybija rytm kochania. Lektura ma przepiękną okładkę w którą można wpatrywać się godzinami. Książka ma emocjonujące zakończenie i idealnie nadaje się do czytania na urlopie, na plaży czy na górskiej polanie. Polecam zakochanym i nie tylko. 

poniedziałek, 2 lipca 2018

Barbara Sęk "Nowakowie. Kruchy fundament"


Wydawnictwo WAB
data wydania 2018
stron 560
ISBN 978-83-2805-222-2

Zdrada jest dynamitem, który niszczy rodzinne szczęście


Nowakowie to tylko na pozór przykładna, wzorcowa rodzina w której wszystkie trybiki funkcjonują poprawnie. Małgorzata i Krzysztof sakramentalne „tak” powiedzieli sobie dwadzieścia lat temu. Do ołtarza nie poprowadziła ich miłość, a odpowiedzialność. Wszystkiemu była winna jedna namiętna noc, której owocem była ciąża młodej dziewczyny. Krzysztof stanął na wysokości zadania i stał się głową rodziny. Z pomocą rodziców stworzył żonie możliwość studiowania i stabilizację finansową. Po przyjściu na świat pierworodnego syna nie było łatwo, ale młodzi Nowakowie przeprowadzili się na swoje i urządzili wspólnie piękny dom. To nie było idealne małżeństwo, bywały trudne i kryzysowe chwile, ale kolejne ciąże trzymały parę mocnym węzłem. Mimo braku trosk materialnych zabrakło jednak namiętności, emocji i mocnego bicia serca. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia uwagę wziętego adwokata przykuła atrakcyjna kobieta w prawniczej todze, która stała się członkiem zespołu Krzysztofa i jego ojca. Burzliwy romans miewał lepsze i gorsze chwile. Krzysztof i jego kochanka, Monika, rozstawali się i schodzili. Coś tajemniczego ciągnęło ich ku sobie. Podwójne życie męczyło, ale i dostarczało wielu namiętnych chwil. Krzysztof czuł się niczym oplątany siecią, z której nie można się wyzwolić. Pewnego dnia jego romans odkryła Małgorzata. Oszukana żona postanowiła udawać, że nic złego się nie stało i zatrzymać niewiernego męża kolejną ciążą. Dało to jednak krótkotrwały efekt i Monika znów znalazła się w objęciach adwokata. Pewnego wrześniowego dnia o niewierności ojca dowiedziały się przypadkiem jego dzieci... Czy ten fakt zmieni całą sytuację? Czy Krzysztof definitywnie zakończy związek z tą trzecią czy może wybierze życie u jej boku? Czy rodzina Nowaków przetrwa ten poważny kryzys czy rozsypie się w pył?
„Nowakowie. Kruchy fundament” to pierwsza część trylogii, która pokazuje rozpad rodziny i zachowania poszczególnych jej członków w kryzysowym momencie. W tym duecie każde z małżonków jest winne i każde przyczynia się do zaistniałej sytuacji. Rodzina pozornie idealna to nic innego jak pajęczyna pozorów, w której cenę za błędy dorosłych płacą dzieci. Dzieci, dla których tata jest przyjacielem, ideałem i autorytetem. Tata, którego kochają, którego mają za wzór zostaje przyłapany na gorącym uczynku. Nie bez winy jest i ich matka, która traktuje życie w sposób zbyt uproszczony. Małgosia mimo odkrycia podwójnego życia partnera zamiata sytuację pod dywan. Bo tak łatwiej, wygodniej i prościej. Metodą na dalsze wygodne życie jest dla niej kolejne dziecko. Jako przyszła matka nie myśli o jego dobru, tylko egoistycznie chce prowadzić grę „udane stadło rodzinne” dalej.
Ta lektura dostarczyła mi naprawdę wiele emocji, a czytając miałam nie raz ochotę krzyknąć na jej bohaterów, by spojrzeli prawdzie w twarz i skończyli niezbyt ambitne przedstawienie. Autorka w fabule pokazuje inne, mniej oczywiste dla wielu oblicze patologii, która dotyka także i majętnych, wykształconych ludzi, którzy wskutek błędów, ambicji i braku odwagi oraz dojrzałości na własne życzenie przekraczają bramy piekła, ciągnąc za sobą swoich bliskich. Atutem powieści jest ogromny realizm przedstawionej sytuacji, która wyraziście przemawia do czytelnika i solidnie edukuje, by nie żyć na fundamencie pozorów, w matni kłamstw i tajemnic. Język jakim napisana jest książka jest dość specyficzny i momentami nie bywa łatwy. Z tytułu płynie morał, że szczęścia nie zbuduje się na kłamstwie, że odpowiedzialność nie zastąpi uczucia. Barbara Sęk pisze odważnie i dobitnie, nie waha się nadać rys charakterom wykreowanych postaci a tym samym przyciąga czytelnika do treści, która zabarwiona jest samym życiem. Książka jest bardzo dobrze napisana i czyta się na jednym wdechu. Oby drugi tom tej serii ukazał się jak najszybciej. Z pewnością po niego sięgnę.


niedziela, 24 czerwca 2018

Martyna Rokita, Zenon Martyniuk "Życie to są chwile"


Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2017
stron 256
ISBN 978-83-7945-988-9

W roli głównej Król disco polo

Nie jestem zagorzałą fanką disco polo. Mój gust muzyczny podobnie jak literacki jest dość niesprecyzowany. Lubię czytać książki reprezentujące różne gatunki, podobnie jak lubię utwory z różnych półek. Nie słucham systematycznie disco polo i nie jestem zbyt zorientowana w tej klasie, ale te najsłynniejsze hity kojarzę. Zespół Akcent i jego lidera również. I nie od popularnego ostatnio hitu "Przez Twe oczy zielone", ale od starszej piosenki która ma już parę dobrych lat. Link do niej podaję bo nie wstydząc się czasem sobie ją słucham 


Wracając do książki - z racji, że chętnie sięgam po biografie osób ciekawych i mnie intrygujących przeczytałam opowieść o zdolnym chłopcu z Podlasia, który stał się gwiazdą. Swoja sławę zawdzięcza talentowi i pracowitości. Popularność nie przewróciła mu jednak w głowie i pozostał sobą. A moim skromnym zdaniem to największy sukces każdego celebryty. 
Urodził się w zwykłej rodzinie w małej wiosce. Kochał od dziecka sport i muzykę. Ta druga wygrała i ukształtowała życie Zenona, który podchodzi do swojej kariery z wielką pasją. Widać gołym okiem, że śpiew i bawienie publiczności czyni go spełnionym i szczęśliwym. 

Martyna Rokita swoją książkę napisała z wielką starannością i dokładnością. W 13- stu rozdziałach ukazała szczegółowo życie i karierę Martyniuka, a tekst uzupełniła wieloma zdjęciami. Lekturę czyta się z przyjemnością. Nie jest ona tylko laurką i nie jest stworzona pod publikę - Autorka nie szuka sensacji, nie dotyka plotek, ale skupia się na życiu rodzinnym i karierze opierając się na faktach. 
Mąż, tata, kolega, muzyk, artysta, syn, gwiazda muzyki i zarazem fan dobrego tanecznego brzmienia - to ukazane w tytule twarze Artysty, któremu sukces nie uderzył do głowy. Zenon Martyniuk pozostał nadal sobą, nie nabył gwiazdorskich manier i nie zmieniły go ciężko i uczciwie zarobione pieniądze. Wokalista ma swoje słabości, ale nade wszystko ceni rodzinę, fanów i przyjaciół. 
Książka napisana jest prostym językiem, obfituje w ciekawostki, anegdoty i zabawne sytuacje. Z jej kart bije pozytywna energia i zachęta by mimo przeciwności losu przeć do przodu i spełniać swoje marzenia, nie poddawać się i nie zrażać krytyką czy hejtem. 
Tytuł jest starannie wydany co zwiększa przyjemność lektury. W trakcie czytania oczywiście można podsłuchiwać sobie twórczość zespołu Akcent. 

sobota, 23 czerwca 2018

Agata Polte "To, czego nie widać"



Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania 2018
stron 304
ISBN 978-83-8116-351-4

Najciemniej bywa pod latarnią czyli to, co istotne bywa ukryte

Lubię dobre i mocne debiuty. Lubię odkrywać autorów, którzy nie boją się podejmowania w fabułach swoich książek mocnych i trudnych tematów. Lubię, gdy książka dostarcza emocjonalnego kopa, gdy razi jak prąd. Taka właśnie jest pierwsza w dorobku literackim powieść Agaty Polte - młodej, zaledwie 21-letniej Autorki, która miała odwagę pokazać temat, który zwykle uważany jest za tabu i chowa się go pod dywan. 
Patologia kojarzy się z rodziną, która ma zły status materialny, na stole króluje alkohol, a dorośli nie pracują i nie mają dobrego wykształcenia ani pomysłu na życie. Bywają jednak sytuacje, że dysfunkcje bywają także w tak zwanych dobrych domach, gdzie na pozór wszystko układa się perfekcyjnie i poprawnie. Rodzice dobrze zarabiają, status społeczny jest wysoki i nikt nie podejrzewa, że za zamkniętymi drzwiami rozgrywa się czyjś dramat. 

Agata Polte w swojej pierwszej książce pokazała rodzinę, w której na pierwszy rzut oka wszystko gra. Piękny dom, dostatek, gosposia dbająca by wszystko było dopięte i dobrze funkcjonowało. Dobrze zarabiający rodzice, zdolne dzieci. A tak naprawdę... Wiecznie zapracowany ojciec, rozpieszczony dorosły synek, który pod pozorem zdolnego studenta ukrywa twarz młodego człowieka biorącego narkotyki, zmanierowana matka, która czuje się kimś lepszym od ogółu ludzi i uczennica klasy maturalnej, która czuje się ogromnie nieszczęśliwa i zaszczuta.  Życie Malwiny przypomina jeden wielki koszmar. Szkoła stawia spore wymagania, matka narzuca niemożliwy do udźwignięcia perfekcjonizm, pakiet dodatkowych zajęć i ciągłą krytykę. Nieustający potok nieżyczliwych słów, wyzwiska, hejt, pretensje, ciągłe ataki, nagany. Malwina nie może liczyć w domu na życzliwe słowo, wsparcie i zrozumienie. Jest non stop miażdżona przez potok gorzkich słów, wyzywana i szkalowana. To wprowadza nastolatkę w depresję. Dziewczynie nie chce się żyć, ma wszystkiego dość. Jej los odmienia poznana w szkole przyjaciółka i chłopak, który staje się bliski jej sercu. Te dwie osoby uświadamiają jej, że musi zawalczyć o sobie i stoczyć bój w którym stawką jest spokój i szczęście. Czy zaszczuta przez rodzinę Malwina znajdzie dość sił by powiedzieć matce stanowcze "nie"? 

"To, czego nie widać" to książka o młodzieży, dla młodzieży, ale nie tylko. To świetna lektura dla rówieśników głównej bohaterki, ale i idealna książka dla pokolenia jej rodziców. Autorka odważnie porusza w niej problem przemocy psychicznej, która nie zawsze jest widoczna dla świata, ale boli równie mocno jak fizyczne razy. Walka z nią jest trudna bowiem w tym wypadku ofiara jest zależna od rodzicielki. Postać Malwiny jest niezwykle ciekawie, ale i realnie nakreślona. Jej życie jest smutnym ciągiem dni które nie mają w sobie odrobiny radości. Na szczęście los stawia na drodze siostry Nikodema wrażliwego i niezmanierowanego chłopaka i dojrzałą przyjaciółkę, która jest katalizatorem zmian. Lektura z każdą przeczytaną stroną wciąga coraz bardziej i mocno zaciekawia. Napisana prostym językiem wyraźnie przemawia do serc czytelników i świetnie obrazuje trudny problem z którym zmaga się wiele młodych osób. Niepohamowane ambicje rodziców potrafią zmienić szkole lata w piekło. Nikt z nas nie jest przecież idealny, każdy ma prawo do potknięcia, popełnienia błędu. 
Zakończenie jest równie mocne jak cała fabuła i zaskakuje. Ta powieść to dobry debiut, który dostarcza garść emocji, wzruszenie i wiarę w to, że nie wszyscy ludzie są źli. Polecam nie tylko młodym miłośnikom literatury. 

piątek, 22 czerwca 2018

Gabriela Gargaś "Minione chwile"


Wydawnictwo Filia 
data wydania 2018
stron 400
ISBN 978-83-8075-425-6

Namiętna i nieodwzajemniona miłość prowadzi w ślepe zaułki

Miłość to najbardziej nieobliczalne z uczuć. Miłość ma różne oblicza. Miłość dodaje skrzydeł i przenosi góry, ale potrafi także zaprowadzić do piekła i zrobić z człowieka potwora. To taka miłość, w której kocha tylko jedna ze stron. To miłość, gdy jedna osoba kocha za dwoje.
Po lekturze najnowszej powieści Gabrieli Gargaś samoistnie nasuwa się pytanie czy warto kogoś kochać bez wzajemności? Z fabuły powieści płynie morał, że nie, bo niespełnione uczucie jest w stanie zniszczyć życie i na zawsze odciąć drogę do szczęścia. Taką wysoką cenę płacą najczęściej kobiety, które jak dwie główne bohaterki bardzo dobrej, najnowszej powieści Gabrieli Gargaś zakochują się bez wzajemności i są zabawką w ręku mężczyzn.
Anna ma trzydzieści pięć lat i zranione serce. By dojść do siebie po ogromnym miłosnym rozczarowaniu wyjeżdża do Szkocji. Tam chce zacząć nowe życie i zapomnieć o mężczyźnie, który potraktował ją niepoważnie mimo jej zaangażowania. Na obczyźnie próbuje ułożyć swój świat na nowo. Pomaga jej w tym praca w posiadłości Lady Abigail – bogatej starszej pani, której staje się opiekunką. Pracodawczyni opowiada Annie historię swojego życia. Ta staje się fundamentem fabuły książki, którą Ania marzyła, by kiedyś napisać. Owa opowieść jest naprawdę niesamowita i ekscytująca. Okazuje się bowiem, że nie tylko Polka stała się ofiarą źle ulokowanego uczucia...
Gabriela Gargaś ma w swoim dorobku już kilkanaście książek. Jej karierę śledzę od debiutu „Jutra może nie być”, który bardzo mocno zapadł mi w pamięć. „Minione chwile” są do niego bardzo podobne – niosą w sobie równie wielki ocean emocji. Dostarczają ich naprawdę wiele, a o książce trudno szybko zapomnieć. Nie jest to bowiem lektura, która błyskawicznie rozmywa się w pamięci po jej przeczytaniu. Ta powieść rodzi wiele myśli na temat miłości i jej różnych obliczy. Każdy z nas chce być kochanym i kochać. Los jednak nie zawsze pozwala dostąpić uczuciowego nieba. Gabriela Gargaś w swoim najnowszym tytule pokazuje to złe oblicze miłości. Wtedy jesteśmy w stanie zapomnieć o moralności i człowieczeństwie. Zraniona kobieta może stać się nieobliczalnym potworem, którego zaślepia zemsta.
Historia Lady Abigail to wzruszająca a zarazem mrożąca krew w żyłach opowieść, która chwyta za serce, ale i wywołuje dreszcze. Płynie z niej morał, by nie dać się wplątać w nieodwzajemnione uczucie. W miłości nie ma nic na siłę. Pochodzący z Polski Waldemar, którego Abigail poślubia to również postać dramatyczna i nieszczęśliwa. Pogubiony w życiu mężczyzna nie potrafi odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości. Zraniony przez świat nie jest w stanie kochać i dokonywać wyborów.
„Minione chwile” to warta uwagi książka, która ma wiele atutów. Mnie urzekł jej niesamowity klimat. Po leniwym zbudowanym głównie z dialogów początku przychodzi czas na historię z ubiegłego wieku, którą chłonęłam ciekawa jej zakończenia. Fabuła powieści ma wiele zawirowań i nie dających się przewidzieć zakrętów. Lektura trzyma w napięciu do ostatniej strony, a jej zakończenie budzi dość mieszane uczucia. Polecam tę powieść zwłaszcza tym, którzy lubią szkockie klimaty oraz osobom, które nie znają jeszcze prozy tej zdolnej polskiej pisarki. „Minione chwile” z pewnością nie rozczarują i okażą się idealną propozycją na wakacyjne upalne dni.


środa, 20 czerwca 2018

Edyta Świętek "Powiew ciepłego wiatru"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2018
stron 496
ISBN 978-83-7674-700-2
seria Spacer Aleją Róż tom V

Powieść o rozczarowaniu 

Wszystko, co dobre niestety ma swój koniec. Dotyczy to także ulubionych serii książkowych. Saga nowohucka autorstwa Edyty Świętek liczy pięć tomów. Za mną lektura całego kompletu, przy czym ostatnia część tej znakomitej opowieści okazała się najbliższa memu sercu i zabrała mnie w sentymentalną podróż. Lata, w których rozgrywa się jej akcja (1977-1990) to czasy których byłam naocznym świadkiem jako przedszkolak i uczennica szkoły podstawowej. Właśnie dlatego tak emocjonalnie przyjęłam opisane wydarzenia i perypetie rodziny Szymczaków, która stała mi się bliska jak własna.
Socjalizm ma się źle, a jego założenia zdecydowanie się nie sprawdzają. Ludzie mają dość. Po chwilowym polepszeniu dzięki polityce życia na kredyt Gierka, nadchodzą ciężkie czasy. Czasy kryzysu, podwyżek, kolejek i totalnego braku wszystkiego poza octem. Żywność i inne dobra stają się reglamentowane, a to wywołuje opór klasy robotniczej i nie tylko. Także w Nowej Hucie zaczyna wrzeć jak w tyglu. Robi się niespokojnie, a władza nie potrafi przyznać się do błędów i zaczyna tłamsić demonstracje oraz strajki. A nasi bohaterowie? Ci, którzy przyjechali do najmłodszej dzielnicy Krakowa i budowali w pocie czoła pomnik socjalizmu przeżywają jesień życia. Mają dorosłe dzieci, a na świecie pojawiają się ich wnuki. Starość nie zapowiada się jednak spokojnie, a życiowe bilanse nie są zbyt korzystne. Przychodzi nostalgia, żal młodości, która upłynęła na ciężkiej pracy i nie przyniosła obfitego plonu. Życie nie rozpieszcza, a przyszłość jawi się w niezbyt przyjaznych kolorach.
Szymczakowie i Pawłowscy są reprezentantami pokolenia, które w dużej mierze oszukano. A oni sami budowali ustrój, z którym zarazem walczyli. Pokolenie ich dzieci zdecydowanie podniosło głowy w walce o zmiany i prawdziwą wolność. Ta nadeszła, ale okazała się nie tak piękna, jak się spodziewano.
Ostatni tom tego cyklu to powieść o rozczarowaniu. O walce i gorzkim smaku nie porażki, a zwycięstwa. O tym, że spełnione marzenia nie zawsze okazują się tym, czego chcieliśmy. Fabuła idealnie odzwierciedla opisane czasy. Pokazuje ich szary koloryt i przejaskrawione barwy wywalczonej zmiany, która szybko okazała się brutalna i równie niesprawiedliwa.
Powieść wzrusza, zapiera dech w piersiach i nastraja bardzo nostalgicznie oraz melancholijnie. Dużo w niej smutnych scen, dużo wątków kończy się bez happy endu. Walka okazuje się często bojem z wiatrakami. Jednostki płacą olbrzymią i osobistą cenę. Autorka uwieńczyła swój cykl w sposób doskonały i świetnie podsumowała życie i trud pokolenia, które odważnie walczyło z komunizmem.
Ten tom czytałam z wielką tęsknotą. Była to niesamowita podróż do lat dzieciństwa, które mimo szarości miało swój urok i smak. Nie obyło się bez łez, odsłuchania wspomnianych w tekście utworów muzycznych i obejrzenia zdjęć Nowej Huty z tamtych lat. Po przeczytaniu ostatniego zdania nadszedł smutek z powodu pożegnania ulubionych bohaterów i miejsc, które stały się bliskie.
Ta pięciotomowa saga to wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju cykl, który zasługuje na uznanie i wielkie brawa. To ambitna seria pełna prawdziwej historii i skomplikowanych ludzkich losów. Gorąco polecam te książki zakochanym w sagach i lubiącym doskonałe lektury obyczajowe w których ton fabule nadaje autor i historia.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Joanna Jax "Zemsta i przebaczenie. Rzeka tęsknoty"


Wydawnictwo Videograf
data wydania 2017
stron 416
ISBN 978-83-7835-536-6

Wojna jest źródłem z którego wypływa rzeka tęsknoty

Wojna powoduje wiele potwornych wydarzeń, wyzwala zło i sprawia, że negatywne uczucia i emocje biorą górę nad tymi dobrymi. Wśród nich jest również tęsknota, która męczy i dręczy m.in. bohaterów trzeciego tomu popularnej sagi pióra Joanny Jax "Zemsta i przebaczenie". Jego akcja rozgrywa się w latach 1942-1943. To czas w którym ludzie w całej Europie tracą nadzieję na rychłe zakończenie działań zbrojnych. W tym wojennym piekle jakoś trzeba żyć, walczyć o kolejny dzień, mijać się ze śmiercią i unikać choćby takich pułapek jak łapanki czy aresztowania. 
Trzecie spotkanie z ulubionymi bohaterami poznanymi we wcześniejszych tomach okazało się nie lada gratką, ale była to też niezwykle wymowna lekcja historii. Śledząc losy zwykłych ludzi łatwo bowiem dostrzec prawdziwe oblicze wojny. Jej tragizm i okrucieństwo, które dotyka zwłaszcza tych najsłabszych. I tu wspomnę postać Szymka - podopiecznego Lewina, którego postać i czyny tak mocno chwyciły mnie za serce, tak bardzo poruszyły i perfekcyjnie pokazały jak konflikt zbrojny wpływa na psychikę dziecka. A co się działo u innych bohaterów z pierwszego planu?

Julian i Alicja ukrywają się  po ucieczce mężczyzny z Pawiaka i zabójstwie kochanka Alicji Martina Grossa. Choć są w poważnych tarapatach ich uczucie rozkwita. Owocem tego związku jest ciąża, która bardzo cieszy zakochanych. Alicja nie potrafi jednak biernie czekać na narodziny dziecka i chce wrócić do czynnej służby w podziemiu. Mimo wojny jest bardzo szczęśliwa nosząc pod sercem dziecko ukochanego. Los jednak okazuje się wobec tej pary bardzo okrutny...
Hanka z Nadią mieszkają w Magnuszewie. Wraz nimi jest Irenka, która poznaje tam swojego przyszłego męża Kazimierza. Igor Łyszkin realizuje kolejne szpiegowskie misje - udaje się do Kijowa i wciela w skórę niemieckiego żołnierza schwytanego do niewoli. Adrianna żyje z Emilem i ich synkiem Karolem. Emil jednak traci głowę dla Renatte Zoll, a Ada poznaje Kamila Grotowskiego dla którego rzuca ojca swego dziecka. Jednak i jej szczęśliwe życie nie jest pisane...

Trzeci tom okazał się równie doskonały jak książki wcześniej wydane w tym cyklu. Szczególnie wstrząsnęły mnie obrazy oblężonego Leningradu jak i warszawskiego getta i warunków życia w nim ludności żydowskiej. Lekturze wielokrotnie towarzyszyły łzy i ogromne wzruszenie. Autorka niezwykle plastycznie splotła prawdziwe wydarzenia w życie wykreowanych przez siebie postaci. Akcja powieści jest dynamiczna i nieprzewidywalna. Motywem przewodnim w fabule jest tęsknota. Bohaterowie zmęczeni wojną tęsknią za spokojem, normalnością, zwyczajnym życiem, ale i tymi którzy zaginęli i odeszli. Brak im normalnego jedzenia, męczą naloty gestapo, wykańcza niepewność jutra. Trudno cieszyć się życiem, gdy brakuje żywności, lekarstw, pewności, że uniknie się aresztowania czy wywózki do obozu. Wojna zmienia charaktery, łamie dusze, odbiera normalność. A jednak ludzie stłamszeni i zmęczeni znajdują w sobie wciąż nowe pokłady sił by iść do przodu, walczyć, odżywają w nich ludzkie uczucia i dawne przyjaźnie. Bohaterowie zmieniają się obciążeni balastem tego, co dzieje się wokół. Przechodzą metamorfozy na lepsze i gorsze. 
Joanna Jax nie krytykuje, ale i nie chwali. Pozwala sobie na pokazanie prawdziwego oblicza wojny i jej wpływu na poszczególnie jednostki. Pozwala nam zobaczyć tamtą rzeczywistość z różnych stron - oczami wrogów i przyjaciół, kobiet i mężczyzn, charakterów które nie są do końca ani czarne ani białe a zakurzone wojennym pyłem. I to jest moim zdaniem wielkim walorem tej lektury. 
To doskonała saga i dlatego gorąco ją polecam. Z każdym tomem jestem coraz mocniej w niej zakochana. Ciekawa tomu czwartego zachęcam do lektury i wracam do wojennej rzeczywistości z "Morzem kłamstwa". Wrażenia oczywiście wkrótce na blogu. 

piątek, 8 czerwca 2018

Bartek Dobroch "Artur Hajzer. Droga Słonia"



Wydawnictwo Znak
data wydania maj 2018
stron 544
ISBN 978-83-2404-949-3

Opowieść o Słoniu co po górach chodził

W maju ukazała się kolejna książka napisana przez Bartka Dobrocha. Jest to lektura poświęcona legendarnemu polskiemu himalaiście, który jest nie tylko zdobywcą kilku ośmiotysięcznych himalajskich kolosów, ale i twórcą programu Polski Himalaizm Zimowy, w ramach którego Polacy zapisali się na kartach kronik i dzielnie kontynuowali dzieło Lodowych Wojowników rozpoczęte w latach 80. XX wieku.
Urodzony w Zielonej Górze w 1962 roku Artur swoją górską ścieżkę rozpoczął jak wielu poprzez harcerstwo. Dzięki pracy, uporowi i odwadze osiągał pierwsze sukcesy. Prawdziwą wspinaczkę rozpoczął od Tatr, a potem nadszedł czas na Alpy, góry Azji i wreszcie Himalaje. Swój pierwszy ośmiotysięcznik złoił w 1986 roku. Wspinał się wtedy jako młody alpinista z gronem największych sław złotej ery polskiego himalaizmu. Wiązał się liną z Wandą Rutkiewicz, Krzysztofem Wielickim czy Ryszardem Wareckim. Jego wielokrotnym partnerem i mentorem był Jerzy Kukuczka, którego określano mianem górskiego ojca Artura. Zaszczepione przez Andrzeja Zawadę idee kontynuował, gdy wielcy wspinacze starszego pokolenia zginęli w górach czy odeszli na emeryturę. Był twórcą, szefem i kierownikiem wielu wypraw w ramach PHZ. Dał się poznać nie tylko jako doskonały himalaista, ale i organizator, koordynator akcji ratunkowych jak również człowiek biznesu.
Góry kochał, ale był w stanie porzucić je na wiele lat, by w końcu w nie wrócić i osiągnąć spektakularne sukcesy.
Bartek Dobroch nad ową publikacją pracował trzy lata. Zbierał materiały, przeprowadzał wywiady, rozmawiał z rodziną, bliskimi, partnerami i podopiecznymi Artura, do którego przylgnął pseudonim Słoń. Z zapisanych na kartach książki słów wyłania się postać niezwykle barwna, ciekawa i nietuzinkowa. Trudny charakter, twarda osobowość, marzyciel a zarazem mężczyzna mocno stąpający po ziemi. Wizjoner i człowiek interesu. Pokorny uczeń i rzetelny nauczyciel zarażający innych swoją pasją. Dyplomata, negocjator i przyjaciel, na którego można liczyć. Wymagający mentor i osoba mająca swoje wady oraz słabostki. Mąż i ojciec, kolega i zawodowiec. Autor dwóch książek i zwolennik pokonywania własnych słabości oraz przeszkód od losu. Człowiek odważny, a zarazem wrażliwy i biorący sobie wiele spraw głęboko do serca.
Autor szczegółowo pokazuje sylwetkę swojego bohatera poprzez opinie pozytywne i słowa krytyczne. Nie gloryfikuje, ale sprawiedliwie odnotowuje nie tylko górskie sukcesy, ale także i potknięcia oraz porażki. Artur Hajzer wyłania się z tego tytułu jako typ niepokorny, jako człowiek stawiający sobie ambitne cele i wymagający wiele nie tylko od innych, ale i od siebie. Jego nagła śmierć w górach zostaje owiana woalem tajemnicy. Faktem jest że 7 lipca 2013 roku po raz ostatni opuścił namiot i wziął do ręki linę. Czy był to nieszczęśliwy wypadek czy awaria sprzętu? Polskie środowisko himalaistów odniosło wielką stratę, ale rozpoczęte przez Artura Hajzera dzieło jest nadal kontynuowane.
Najnowsza książka Bartka Dobrocha to najlepsza górska biografia jaką przeczytałam. To lektura wyjątkowo dobrze wyczerpująca temat i przybliżająca postać, która zasługuje na szacunek i uznanie. Artur Hajzer to wzór partnera w górach, to osobowość, która inspiruje do łamania barier i przekraczania granic. Jego życie jest dowodem na to, że można realizować wszelkie marzenia i tworzyć historię zajmując się tym, co nam w duszy gra. Atutami tej biografii jest obiektywne podejście do osoby głównego bohatera i przystępne pokazanie sylwetki wspinacza, który myśli i działa inaczej niż przeciętny zjadacz chleba. Dla szaraków świat gór jest bowiem zamknięty i niedostępny, ale i niezrozumiały. Poznanie sylwetki tak Wielkiej Legendy może stać się bardzo cenną przepustką, która otwiera nowe horyzonty. Wspaniała biografia godna polecenia nie tylko miłośnikom gór.

środa, 6 czerwca 2018

Anna Szepielak "Przekroczyć rzekę"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2018
stron 480
ISBN 978-83-8075-422-5

Życie wymaga od nas pokonywania granic, które wydają się nie do przekroczenia

Najnowsza powieść Anny Szepielak przenosi nas w przeszłość, do czasów kiedy Polski nie było na mapie Europy. Jej akcja ma miejsce pod koniec dziewiętnastego wieku, a główną bohaterką jest młoda kobieta Julia Zarzewska. Osierocona przez nagle zmarłą w tragicznych okolicznościach matkę, pięcioletnia dziewczynka zostaje powierzona przez ojca pod opiekę mieszkającej w Krakowie ciotki Barbary. Julia mało pamięta ze swojego dzieciństwa, ale boli ją fakt porzucenia przez tatę. Po osiągnięciu pełnoletności i zdobyciu stosownego wykształcenia panna Zarzewska podejmuje posadę guwernantki. Jej pracodawczyni zwalnia ją nagle z powodu plotek o mrocznej, pełnej szokujących tajemnic i owianej skandalami przeszłości familii Zarzewskich. Julia szybko otrzymuje kolejną propozycję pracy w galicyjskim dworze położonym blisko jej rodowej siedziby. Właścicielem owego domostwa jest krewny dziewczyny, który jako wdowiec samotnie wychowuje jedenastoletnią córkę. Nasza bohaterka przyjmuje ową posadę nie tylko ze względów ekonomicznych. Julia chce wrócić w rodzinne strony i poznać wydarzenia sprzed lat. Chce się dowiedzieć co właściwie stało się feralnej nocy, kiedy zmarła jej mama. Okazuje się, że te tragiczne chwile są tylko prologiem w lawinie tajemniczych zdarzeń...
„Przekroczyć rzekę” to nie pierwsza książka Anny Szepielak, którą przeczytałam. Lektura zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i okazała się idealną propozycją z kręgu powieści obyczajowych. Czytając ich wiele czułam pewne przesycenie powtarzającymi się tematami, na których oparta była ich fabuła. Ten tytuł okazał się oryginalny i niesztampowy oraz pełen świeżości niczym morska bryza. Lektura zajęła w pełni moje myśli i sprawiła, że na czas jej czytania stałam się nieobecna dla świata. To przepiękna powieść, która przenosi nas w inne czasy, w których panowały inne obyczaje i normy moralne. Ludzkie dylematy i bolączki były takie same jak dziś. Zazdrość, namiętność, zemsta identycznie jak współcześnie oplatały ludzkie dusze i stawały się podwalinami tragicznych wydarzeń.
Książka ma bardzo wiele zalet. Urzeka język i elegancki styl, jakim została napisana. Dbałość o język, wyważone tempo fabuły, ogromna ilość emocji sprawiają, że czytanie jest prawdziwą ucztą. Piękne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię. Z każdej strony bije tajemniczość i wieje grozą. Poznając przeszłość Julii i jej bliskich rozszyfrowujemy mroczną historię, która obfituje w wiele znaków zapytania. Autorka odkrywa ją nam powoli w atmosferze pełnej napięcia.
Julia okazuje się sympatyczną bohaterką, a zarazem dzielną dziewczyną gotową do stanięcia twarzą w twarz z pogmatwaną przeszłością. Ona wie, że bez poznania swoich korzeni i odkrycia sekretów sprzed lat jej szczęśliwa przyszłość jest czymś nierealnym. Zagłębiając się w przeszłość przypomina sobie pewne fakty, uświadamia sobie kim jest, ale i spotyka uczucie, które jest łącznikiem dziś z wczoraj. Tytułowa rzeka jest symbolem – klamrą, która spina przeszłość z tym jest teraz. Jej przekroczenie jest wyrazem odwagi na zmierzenie się nie tylko z faktami, ale i ludzkimi plotkami, pomówieniami i zawiścią.
Książkę czyta się lekko i z wypiekami na twarzy. Wzrok cieszy jej przepiękna okładka, a umysł pieści jej treść pełna niespodzianek i zdecydowanych zwrotów akcji. Ten tytuł z całego serca rekomenduję. Polecam go tym, którzy lubią twórczość Rodziewiczówny czy Mniszkówny. Zachęcam do przeczytania jej osoby, które cenią wyjątkowe sagi rodzinne z historią w tle. Książce przyznaję najwyższą notę i czekam z niecierpliwością na kolejny tom cyklu Dziedzictwo rodu, który ta powieść otwiera.


poniedziałek, 4 czerwca 2018

Tanya Valko "Arabski syn"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2018
stron 608
ISBN 978-83-8123-246-3

Człowiek to taka istota, która zrobi wszystko by przetrwać

Kocham sagi i kocham książki, które napisała Tanya Valko. Sagę arabską ubóstwiam i od kilku lat śledzę losy Polki Doroty oraz jej dwóch córek. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny tom, a jak zatopię się w jego treść to przenoszę się w tamten świat i nic nie jest mnie w stanie odciągnąć od arabskiej rzeczywistości. Nic dziwnego, że i tę, najnowszą książkę połknęłam w mgnieniu oka. Lektura okazała się idealna, równie dobra jak poprzednie części, trzymająca w napięciu i obrazująca współczesną sytuację na Bliskim Wschodzie. Niestety, nie jest tam pięknie i spokojnie. Ten obszar świata rujnują konflikty zbrojne i fanatycy, a cierpią zwykli ludzie i piękne obiekty, które zostają zrównane z ziemią. To bardzo smutne, choć  prawdziwe. 

A co dzieje się u Darii i Miriam? Czy siostry nadal mają tendencję do wpadania w tarapaty i komplikowania sobie życia? Czy popełniają błędy i narażają swoje życie? 
Niestety tak. 

Daria wraz Johnem uciekają z kalifatu jak zaczyna pachnięć klęską. Dżihadiemu udaje się wyprowadzić na swoje konta sporą kwotę z rachunku Państwa Islamskiego. Za te pieniądze wiedząc, że jest poszukiwany chce sobie kupić nową tożsamość i nowy wygląd. Daria stoi na rozdrożu. Z jednej strony ma w sobie dla ukochanego pewne uczucia, ale i go nienawidzi. Będąc w ciąży ma jednak ograniczone pole manewru i pewne grzechy obciążają jej sumienie. Czy uda jej się wyjść bez szwanku z dość podbramkowej sytuacji i rozpocząć nowe życie?
Miriam wraz mężem rusza na poszukiwania siostry. Jak się okazuje to bardzo niebezpieczna misja za którą musi zapłacić bardzo wysoką cenę. Czy warto postawić na szali spokój własnej rodziny by ratować krnąbrną siostrę, która już nie raz wplątała się w poważne kłopoty? 
Dorota nie jest szczęśliwa w swoim związku. Czuje się samotna i niezrozumiana. Ma wrażenie, że jej życie to już tylko ciąg monotonnych dni wypełnionych rutyną i szarością. Czy jej serce ma jeszcze szansę mocniej zabić i wystukiwać rytm miłości? 

Wszystkie te kwestie przestaną być tajemnicą jeśli sięgnięcie po siódmy tom Arabskiej Sagi, w której  ja z niewysłowioną czytelniczą przyjemnością zaczytuję się już kilka lat. 
Co mnie tak mocno przyciąga to tej serii?
Główne bohaterki, które mają naprawdę interesującą osobowość i skłonności do komplikowania życia sobie i innym w sposób bardzo wyrazisty i mocny.
Sceneria w jakiej rozgrywa się akcja.
Historia, która rozgrywa się na naszych oczach, a która wplata się w życie wykreowanych przez Autorkę postaci.
Możliwość poznania fascynującej mnie kultury.
Świetnie poprowadzona fabuła i magiczny klimat jaki bije od każdego tomu.
To wystarczy bym teraz skupiła się jedynie na pochwałach, bo krytykować choćbym mocno chciała nie mam co. 

"Arabski syn" to książka rewelacyjna, która pozwala nam przenieść się w inny świat, zrozumieć co dzieje się w regionie arabskim i spędzić kilka godzin z nietuzinkowymi kobietami, które są dzielne, a zarazem mają wady. Wbrew pozorom nie jest to powieść cukierkowa i pełna pięknych barw. Z jej kart bije brutalność, smutek i groza. Terroryzm pokazuje swoje bestialskie oblicze, zmienia ludzi w potwory i zmusza do podeptania pewnych cennych wartości oraz godności człowieka. W imię chorych ideałów, pod woalem zakłamania dzieje się piekło, które najbardziej rani najsłabszych - dzieci, które są pozbawione normalności i domowego ciepła. 
Czytając miałam w oczach łzy, byłam wściekła i smutna. Współczułam, ale i miałam ochotę pewne osoby udusić gołymi rękami. Emocji nie brakowało, a zakończenie wyraźnie dało znak, że to nie koniec, że pojawi się kolejny tom. Czekam na niego z niecierpliwością. Gorąco polecam tę serię, zapraszam do arabskiego świata, który możecie poznać oczami Polki i jej córek. To jedyna w swoim rodzaju przygoda, której nie zapomnicie. 

środa, 30 maja 2018

Joanna Jax "Syn zakonnicy"


Wydawnictwo Videograf
data wydania 2018
stron 400
ISBN 978-83-7835-659-2

W życiu lepiej kierować się sercem, niż rozsądkiem i rozumem



Każdy z nas ma jedno życie. Jak je przeżyć? Czym się kierować, by czuć się spełnionym i szczęśliwym? Czy trzeba być kowalem swego losu czy może lepiej czasem kierować się radami innych? Na ile rodzice powinni ingerować w życie swoich dzieci? A w końcu czy warto być posłusznym dzieckiem i spełniać oczekiwania najbliższej rodziny? Te wszystkie kwestie i odpowiedzi na nie kotłują się w moim umyśle po lekturze najnowszej powieści Joanny Jax, która okazała się nad wyraz wyborną lekturą i spełniła moje oczekiwania wobec niej.
Autorka opowiada w niej historię pewnej kobiety, która w życiu często wybierała inne ścieżki niż podpowiadało jej serce. Przez to szczęście umknęło jej sprzed nosa, a ona sama wylała morze łez. Losy Amelii Kessler bardzo wzruszają, a lektura dostarcza wyjątkowo silnych emocji. Oczywistym jest, że w trakcie jej czytania przepadamy dla realnego świata i zapominamy o otaczającej nas rzeczywistości.
Rok 2005. W klasztorze Zgromadzenia Sióstr Posłuszeństwa Bożego w Gościńcu w infirmerii dopełnia swojej ziemskiej drogi sędziwa wiekiem zakonnica. Siostra Judyta czuje zbliżającą się śmierć i prosi opiekującą się nią młodą mniszkę o pewną przysługę. Słabym głosem prosi, by Miriam odnalazła pamiętniki pisane przez nią przez całe życie i przekazała je bratanicy bez obecności świadków. Siostra Miriam sumiennie wypełnia swoje zadanie nie zdając sobie sprawy jak wielkie zamieszanie wywołają jej działania.
Kraków, rok 2005. W jednym z krakowskich szpitali leży złożony ciężką, śmiertelną chorobą Waldemar Rosiak. Gdy odwiedza go jego młodszy brat Jerzy, ten wyjawia mu pewną tajemnicę. Sekret na zawsze burzy spokój i zmienia całkowicie życie nie tylko Jurka, ale także i jego żony. Najmłodszy z Rosiaków okazuje się bowiem dzieckiem adoptowanym i niespokrewnionym z osobami, które miał za najbliższą rodzinę. Puszka Pandory zostaje otwarta...
Od samego początku, od pierwszej strony tę powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Opisane wydarzenia nie pozwalają oderwać się od książki, którą się po prostu pochłania niczym ulubione lody. Tytuł dowodzi, że jego autorka jest mistrzynią w wymyślaniu ciekawych historii, które intrygują i wiodą do czytelniczego nieba. Fabuła w pewnym sensie jest inspirowana wydarzeniami, które miały kiedyś miejsce. Opisana w tym kształcie historia jest fikcją, która uświadamia nam, że na tym świecie nie ma idealnych ludzi, a świętość jest czymś wymyślonym i fikcyjnym. Świat za murami klasztorów bywa równie brudny i zakłamany jak ten świecki. Nie powinniśmy ulegać iluzji, że osoby poświęcając się Bogu są lepsze i bez skazy. Doskonałym przewodnikiem przez całe życie okazuje się nasze serce i sumienie, których powinniśmy słuchać bez względu na to, co nam podpowiadają. Życie siostry Judyty pokazuje, że warto łamać wszelkie zasady i iść za głosem uczuć. Jej postać to niesamowita kreacja. Amelia, która w zakonie staje się Judytą to bohaterka niezwykle realna, prawdziwa i sympatyczna. To też symbol kobiet żyjących w czasach jej współczesnych, których życie reżyserowano, a tym samym zamykano im drogę do szczęścia. Ważniejsze niż ono okazywało się koneksje, ideały i ambicje rodziców oraz normy moralne, które okazywały się bezwartościowe i próżne. Prawdziwe uczucia nie mają bowiem narodowości, statusu majątkowego i społecznego. Jednak tylko one dają prawdziwe szczęście.
Książka dzieli się na dwie części. Obie są równie ekscytujące i owiane tajemnicą. Obie pokazują jak ludzie w imię wzniosłych ideałów mogą komplikować życie innym.
Pierwsza księga dotyczy czasów współczesnych i przedstawia odkrywanie swojej tożsamości i pochodzenia przez Jerzego Rosiaka. Druga to pamiętnik siostry Judyty i jej przedzakonna przeszłość. To historia niespełnionej miłości i życia, które pozostawiało łzy, cierpienie i tęsknotę. Poznając losy panny Kessler wielokrotnie zastanawiałam się jak potoczyłyby się życie jej i małego Seweryna, gdyby miała odwagę zrzucić habit, pominąć spory historyczne i pójść za głosem serca.
Lektura w niekorzystnym świetle przedstawia życie osób duchownych. Pokazuje obłudę i fałsz, jaki panuje w zgromadzeniach zakonnych oraz naginanie norm religijnych do własnych korzyści i interesów. W pełni zrozumiałam dylematy młodej, nieszczęśliwej kobiety i o ile w trakcie czytania miałam dla niej słowa krytyczne, o tyle po lekturze w pełni ją rozgrzeszyłam.
Książka zasługuje dla gromkie brawa. Jej fabuła jest dobrze przemyślana i nakreślona. Nie ma w niej elementów słabszych czy niedopracowanych. Autorka odważnie podejmuje kontrowersyjne tematy, ciekawie kreśli losy nietuzinkowych bohaterów i posługuje się niesztampowymi rozwiązaniami. Doskonały styl, klimat i idealne tempo akcji są niekwestionowanymi atutami książki. Tym tytułem Joanna Jax udowadnia, że pisanie sag to jej życiowe powołanie. Z całego serca gorąco tę powieść polecam i gwarantuję wspaniałe emocje.


poniedziałek, 21 maja 2018

Joanna Jax "Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści"


Wydawnictwo Videograf
data wydania 2017
stron 384
ISBN 978-83-7835-538-0

Wojna jest przyjaciółką nienawiści

Drugi tom cyklu pióra Joanny Jax opowiadającego perypetii rodzeństwa Lewinów nosi tytuł "Otchłań nienawiści". Jego akcja toczy się w latach 1941- 1942. To czas kiedy wiadomo już, że wojna nie skończy się szybko i pomyślnie dla Polski. Niemcy czują się mocni i planują dalsze podboje. Polacy muszą się pogodzić z okupacją dwóch agresorów i przegraną kampanią wrześniową.

 Niektórym z żołnierzy, tak jak Julianowi Chełmickiemu udaje się przedostać do Anglii i podjąć szkolenie by powrócić do kraju i włączyć się w podziemną walkę o wolność. Do Anglii po wielu niebezpiecznych przygodach dociera też wiedziona miłością Alicja Rosińska. Między tych dwojgiem mocno iskrzy, ale Julian na wieść o związku ukochanej z Martinem Grossem kończy romans. Oboje zostają przerzuceni do ojczyzny i podejmują wyznaczone im zadania. Alicja na wieść o uwięzieniu Hanki postawia zrobić wszystko by uwolnić przyjaciółkę z Pawiaka. 
Hanka po wielu dniach niewoli obojętnieje na cały świat. Wiedziona rozpaczą rzuca się na jedną ze strażniczek i dusi ją. Za ten czyn nie spotyka ją kara śmierci bo jest potrzebna Niemcom żywa by doprowadzić ich do Igora Łyszkina. Ten na wieść o uwięzieniu Hanki udaje się do Polski. 
Hanka zostaje przywieziona do Bocianowa i jest przynętą. Ma tam zwabić Igora. Niemcy obiecują zwrócić Hance córkę w zamian za schwytanie bolszewickiego szpiega...

Drugi tom serii w niczym nie ustępuje pierwszemu pod względem doskonałości. Na jego kartach spotykamy znanych już bohaterów, ale i pojawiają się nowe postacie: Irena zwana Wariatką, sympatyczny Szymek Wielopolski czy grająca krótki, lecz bardzo wymowny epizod panna Evans. 
Akcja toczy się wartko, a kolejne sceny to wydarzenia z życia bohaterów, ale i obrazy wojny. Czasu złego, który ma różne oblicza. Bo wojna to przecież nie tylko walka i potyczki zbrojne. Wojna to też trudne życie cywilów, którzy muszą żyć i zaspokajać zwyczajne potrzeby, a to w takim czasie urasta do miana walki. Wojna to brutalna pani, która zmienia ludzką psychikę, która przyzwyczaja do złego, która szybko i skutecznie łamie kręgosłupy moralne ludzi. Zmusza do drastycznych czynów, domaga się podejmowania trudnych decyzji, przypiera do muru i każe zapomnieć o moralności, sumieniu i ludzkich odruchach. Wojna zezwierzęca ludzi, wyzwala w nich złe instynkty. Wojna każe deptać po innych, skłania do zdrady i każe się mścić. 

Nasi bohaterowie nie są kryształowi, nie są idealni. Mimo wszystko nie potrafią się wyrzec uczuć, nie potrafią zrezygnować z miłości. Treść książki jest niesamowita i dostarcza mnóstwa emocji. Szczególnie mocne jest zakończenie, które wyciska łzy. Postać Noemi jest symbolem, który przemawia wyjątkowo przejmująco i wyraziście. Autorka przepięknie ukazuje obrazy z których składała się okupacyjna rzeczywistość - pejzaże z getta, okrutnego więzienia, proceder szmuglowania towarów a zwłaszcza żywności, mechanizmy funkcjonowania i walki ZWZ, poświęcenie ludzi takich jak doktor Weronika.

Tę powieść czytałam całkowicie oderwana od rzeczywistości, przejęta losami ulubionych postaci i wstrząśnięta brutalnością wojennego świata, który jest słusznie utożsamiony z piekłem. W czasie lektury moje oczy wielokrotnie roniły łzy, a serce drżało o losy Hanki czy Alicji. Treść tego tomu realnie uświadomiła mi czym była wojna, jak bardzo zmieniała ludzi i wyniszczała nie tylko ciała ale i dusze. 
Podtrzymuję zdanie, że to doskonała i mistrzowska saga, napisana z rozmachem, pietyzmem i będąca dowodem, że jej Autorka ma wielki talent do tworzenia książek z historią w tle. Gorąco polecam. Wkrótce recenzja kolejnego tomu, który już zaczęłam czytać. 

poniedziałek, 14 maja 2018

Beata Agopsowicz "Oczy Pana"



Wydawnictwo ESPE 
data wydania 2018
stron 304
ISBN 978-83-7482-882-6

Czy przebaczenie koi ból?

Patrząc na moje czytelnicze statystyki łatwo odgadnąć, że wśród gatunków po które sięgam najczęściej króluje obyczaj. Sporo czytam książek dla kobiet, chętnie zagłębiam się w tytuły o których można powiedzieć, że napisało je samo życie. Są wśród nich książki lepsze i gorsze. W każdej staram się znaleźć plusy i zalety. Nie zawsze jest ich wiele. Powieść "Oczy Pana" okazała się czytelniczym rozczarowaniem. Nie oznacza to, że książka jest całkowicie zła i nie warta przeczytania. Mnie pewne rzeczy nie przypadły do gustu. Ale po kolei.

Jagoda po śmierci ojca i nieobecności w jej życiu matki usamodzielnia się i wyprowadza od toksycznej babki, która często podcina jej skrzydła i nie wspiera w realizacji planów na dorosłe życie. Po ukończeniu studiów i paraniu się dorywczymi zajęciami znajduje pracę na etat w biurze rachunkowym. Jej przełożoną jest Barbara, której małżeństwo nie należy do szczęśliwych. Raczej jest ono fikcją, a relacje Basi z synem też są niewłaściwe. Powodem do radości są tylko sukcesy na ścieżce kariery zawodowej, ale te same w sobie nie są w stanie uszczęśliwić.
Piotr jest zraniony w życiu uczuciowym. Marzy o rodzinie i żonie, ale trafia na kobiety, które nie są skłonne do stabilizacji i otoczenia się jarzmem rodzinnych obowiązków.
Los splata życiowe ścieżki tych postaci. Czy to sprawi, że na ich twarzach zagości uśmiech?

Pomysł na fabułę tej książki jest dobry. Autorka ukazała kilkoro bohaterów, którzy nie mają życia usłanego różami. Codzienność przyniosła im pewne rozczarowania i zawody. Każdy z bohaterów ma swoje problemy i swoje priorytety. Każdy choćby podświadomie szuka szczęścia, spełnienia i realizacji marzeń oraz planów. Każdy ma prawo popełniać błędy. To życie, samo życie, które czasem potrafi zaboleć. I to w tej lekturze, a właściwie w jej początku spodobało mi się. Niestety ukazanie wiary jako antidotum na wszelkie życiowe problemy jest dla mnie zbyt infantylne. Bo nie ma jednej drogi do szczęścia. Tak jak nie każdą krzywdę można w pełni przebaczyć. Owszem można na pokaz, ale w głębi duszy zostaje pewna zadra.

Jagoda, która układa sobie samodzielnie dorosłe życie jest bohaterką, którą polubiłam najbardziej. Barbara/Monika to już kobieta, która swoim zachowaniem nie jeden raz mnie zaskoczyła. Wprawiła w zdumienie i szok. Zdarza się wredna teściowa, ale czy kochająca matka zostawi dziecko i sobie ot tak wyjedzie? Tak może zrobić nastolatka, ale nie dorosła kochająca mama.
W książce każdy z bohaterów w cudowny sposób odnajduje receptę na życiowe bolączki w wierze. Wystarczy wizyta w szpitalnej kaplicy czy rozmowa z księdzem i już sytuacja zmienia się na lepsze. Osobiście mnie to mocno zirytowało, bo zwyczajne życie tak proste nie jest. Wiara ponoć czyni cuda, ale nadzieja bywa matką głupich.
Książka bardzo mocno podkreśla wartości katolickie i sens wiary w ludzkim życiu. Osoby które mają inne światopogląd ta lektura nie przekona. Osobiście należę do ich grona więc powieści nie ocenię zbyt wysoko. To nie znaczy jednak, że ten tytuł nie trafi w Twój gust Drogi Czytelniku. By sprawdzić jak Ty ocenisz tę publikację po prostu po nią sięgnij.