poniedziałek, 26 czerwca 2017

Jodi Picoult "Małe wielkie rzeczy"





Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2017
stron 608
ISBN 978-83-8097-112-7

Małe bywa wielkie 


Jodi Picoult to świetna pisarka powieści obyczajowych, w których zaczytują się miliony czytelników na całym świecie. Ostatnie trzy tytuły były jednak, w mojej opinii, nieco słabsze. Po nich ulubienica wielu czytających kobiet powróciła w wielkim stylu i obdarowała swoich fanów rewelacyjną, mocną książką, w której poruszony jest bardzo kontrowersyjny temat – rasizm.

Fabuła splata losy czterech osób – małżeństwa, któremu rodzi się dziecko; czarnoskórej położnej Ruth i pani adwokat, której z urzędu przypada obrona kobiety. W chwili narodzin dziecka nikt nie przypuszcza, że jego linia życia jest króciutka i za chwilę zdarzy się tragedia. Rodzice są zapatrzeni w synka i wydaje się, że wszystko ułoży się pomyślnie. Ojcu i matce dziecka, którzy są rasistami nie podoba się, że opiekę medyczną nad ich niemowlakiem przejmie Afroamerykanka. Odpowiedni wpis ręką przełożonej oddziału zostaje odnotowany w dokumentacji medycznej. Z racji jego złożenia następują tragiczne wydarzenia niczym z koszmarnego filmu, a mały chłopczyk umiera. Te chwile na zawsze zmieniają życie głównych bohaterów. Po zgonie niemowlaka nic już nie jest takie samo, a świat nabiera innych barw...

Po przeczytaniu książki z wypiekami na twarzy, wylaniu rzeki łez i wielu lawinach emocji orzekam, że to proza obyczajowa najwyższych lotów, że to prawdziwa czytelnicza perła i książka, która ma moc tajfunu, siłę arktycznego mrozu i afrykańskiego upału jednocześnie. Autorka odważnie brnie w tematykę, która budzi emocje od setek lat i bardzo wyraziście oraz plastycznie pokazuje świat ludzi o ciemnej skórze, który tylko pozornie wydaje się być równy rzeczywistości ludzi białych. Choć zniesiono niewolnictwo, choć prawo głosi równouprawnienie, choć na straży przepisów uchwalonych przez organy władzy stoją odpowiednie służby to ich przestrzeganie jest wielokrotnie fikcją. Czytelnicy przekonują się o tym wraz z Kennedy, która po raz pierwszy broni kobiety oskarżonej o morderstwo. Biała prawniczka odkrywa i doświadcza dzięki sytuacji swojej klientki co znaczy dyskryminacja, uprzedzenia, gorsze traktowanie wynikające tylko z koloru skóry. Akcja książki jest dynamiczna, pełna przejmujących scen, chwytających za serce zwierzeń i dialogów. Pokazany w niej świat jest okrutny i bezlitosny, często niesprawiedliwy i pełen pozorów, które ogromnie mylą. Namalowany obraz dwóch rzeczywistości – czarnej i białej jest bardzo konkretny. Pokazany w całej okazałości z wielu stron. I ten zabieg pozwala łatwo zrozumieć treść tytułu i powody, dla którego autorka odmalowała go słowami. Nienawiść rodzi jeszcze większą nienawiść, a dobro nie zawsze jest w stanie się obronić. Losy Ruth pokazują jak trudno jest być w mniejszości, jak łatwo uprzedzenia potrafią zrujnować życie i jak wielkiej odwagi trzeba by powiedzieć prawdę, która nie jest pożądana i lubiana.

Kolejna lektura z popularnej serii „Kobiety to czytają” to rewelacyjna książka, która poruszy wiele serc, która na długo zapadnie w pamięć i zmieni podejście do świata tych, którzy zdecydują się po nią sięgnąć. Powieść ma wiele atutów i trudno się z nią rozstać. Zakończenie ma śmiałą wymowę i pokazuje, że nie powinno zamiatać się trudnych spraw pod dywan, a otwarcie o nich mówić i tym samym zmieniać świat na lepsze. Jeśli zatem chcecie spędzić czas z powieścią wybitną to wybór najnowszego dzieła Jodi Picoult będzie niezwykle trafiony.

wtorek, 20 czerwca 2017

Moja nowa Wielka Miłość czyli ...

Witajcie w upalny dzionek. Dziś opowiem Wam o mojej nowej Wielkiej Miłości, która ma na imię
INSTAGRAM!!!

W zasadzie konto miałam założone jakiś czas temu, ale jakoś tak sobie odpuściłam wędrówki w krainę zdjęć i filmów. Ale pewnego dnia coś zaiskrzyło, coś błysnęło i rzuciłam się jak szalona dodawać zdjęcia. Wciągnęło mnie i to jak cholera. Więc jeśli chcecie to znajdziecie mnie pod moim blogowym nickiem malineczka74.

Czy to tylko typowy bookstagram? No nie do końca. Bo w sumie są tam trzy kategorie, które wiele w moim życiu znaczą. Rodzina i psy, natura i piękne widoki oraz oczywiście książki. Zapraszam jeśli ktoś ma ochotę zerknąć na mój profil 


sobota, 17 czerwca 2017

Kirsty Moseley "Nic do stracenia. Wreszcie wolni"


Wydawnictwo Harper Collins
data wydania 2017
stron 336
ISBN 978-83-276-2959-3

Droga ku wolności bywa kręta i trudna

Najnowsza powieść Kirsty Moseley, która ukazała się na polskim rynku to książka opowiadająca dalsze losy Anny Spencer i Ashtona Taylora będąca kontynuacją "Nic do stracenia. Początek".
Wobec tego tytułu miałam pewne oczekiwania. Chciałam by lektura była lepsza od jej poprzedniczki, by temperatura emocji wzrosła, by zakończenie poruszyło do głębi i mocno zaintrygowało. Czy się rozczarowałam? Czy książka ma słabe punkty? Czy można było ją napisać lepiej? 
Odpowiedzi brzmią: Troszkę tak. Owszem. Myślę, że tak.

Ta powieść to typowa młodzieżówka adresowana do nastolatek. Ta grupa wiekowa młodych dziewczyn z pewnością skupi się na głównym wątku, którym jest wątek miłosny i nie za bardzo dostrzeże tło. Starsze Czytelniczki z pewnością zwrócą uwagę na odrobinę za dużo słodkości, przewidywalności i nastoletniej infantylności. Bohaterowie, którzy już są pełnoletni powinni być odrobinę poważniejsi, ale może to skutek motyli w brzuchu i miłości? 

Anna staje córką prezydenta elekta. Musi radzić sobie z zainteresowaniem mediów i byciem osobą publiczną. To trudne a na dodatek jej prześladowca znów ma szansę po procesie na odzyskanie wolności. Czy Annie i Ashtonowi uda się pokonać lęki i koszmary z przeszłości? Czy ułożą sobie wspólne życie i stworzą szczęśliwy związek mimo przeciwności losu? 

Tę powieść czytało mi się miło i dość przyjemnie. Zakończenie okazało się najmocniejszym elementem i podobało mi się bardziej niż leniwy początek. To idealna propozycja jeśli marzy Wam się książka idealna na relaks, odprężająca dla duszy i umysłu. Jej bohaterowie to typowe postacie ze słodkiego romansów tła. On idealny, bez skazy, zapatrzony tylko w ukochaną, mądry, zdolny i czuły, odgadujący czego pragnie jego wybranka. I ona słaba, skrzywdzona przez los i złych ludzi, potrzebująca męskiego ramienia, młoda kobieta. 
Niestety agenci na służbie prezydenta światowego mocarstwa są już bardzo "wadliwi" i łatwo ich oszukać. Popełniają błędy, które są groźne w skutkach. A sam prezydent jako głowa państwa i tata też jest niczym ciepła klucha. I takie przedstawienie postaci z drugiego planu nieco mnie raziło i irytowało. Ale... przecież w tej książce chodzi głównie o siłę miłości, o moc uczucia, które góry przenosi. I to jest uchwycone na medal. 
Polecam przede wszystkim nastolatkom, dziewczynom, które przeżywają lub czekają na swoją pierwszą miłość. Pokoleniu ich mam już mniej rekomenduję, chyba że lubią słodziutkie jak miód romanse.

czwartek, 15 czerwca 2017

Dominik Szczepański, Adam Bielecki "Spod zmarzniętych powiek"


Wydawnictwo Agora
data wydania 2017
stron 384
ISBN 978-83-2682-402-9

Góry zdzierają z ludzi maski

Tysiące miłośników gór z całego świata marzą o wyprawach na najwyższe ośmiotysięczne szczyty położone w Himalajach i Karakorum. To marzenie spełnia się tylko nielicznym wybrańcom. Tam docierają tylko najsilniejsi fizycznie i psychicznie, którzy są w stanie pokonać strach, zimno, słabości własnego ciała i mają spory łut szczęścia w postaci dobrej pogody. To właśnie oni ze swoich wypraw kręcą filmy i piszą książki, dzięki którym do himalajskiego świata mogą zajrzeć zwykli zjadacze chleba. Ci wspinacze tworzą elitarne grono, w którym nie brakuje i polskich nazwisk.

W ostatnim czasie na kartach wysokogórskich kronik mocnym rysem zapisało się nazwisko Adama Bieleckiego. Młodego silnego duchem i ciałem człowieka z górniczych Tychów, który ma na swoim koncie wiele sukcesów. Jest m.in. pierwszym człowiekiem, który postawił zimą stopę na szczycie Broad Peak. Ta wyprawa przyniosła mu rozgłos, sprawiła, że jego nazwisko poznali nie tylko fani himalaizmu, ale i ogół społeczeństwa. Pod adresem Bieleckiego nie płynęły tylko i wyłącznie gratulacje, ale i ostra krytyka wobec faktu, że dwaj z czterech towarzyszy wspólnego ataku szczytowego nie wróciło do bazy. Medialny szum nie był słuszny, głos zabierali nie tylko znawcy tematu. W mediach wrzało. Przypuszczam, że ta niemiła sytuacja, ale nie tylko ona, skłoniły wspinacza ze Śląska do napisana wspólnie z Dominikiem Szczepańskim niezwykle interesującej książki. Tytuł jest zapisem górskiej drogi od skałek i lat młodzieńczych po Himalaje. Tę autobiografię, która zdecydowanie milczy o życiu osobistym czyta się na jednym wdechu. Dlaczego? Dlatego, że jest doskonale nakreślona, a jej bohater to naprawdę wyjątkowa osoba.

Z lektury wyłania się całkiem inna postać niż ta, którą można było poznać kilka lat temu z mediów. Adam Bielecki jest człowiekiem rozsądnym i serdecznym, głodnym sukcesu, ale i mającym w sobie wiele rozsądku oraz rozwagi. Ma apetyt na góry, na ich zdobywanie i przebywanie w świecie lodu oraz śniegu. Jest doskonale przygotowany technicznie i fizycznie, posiada spore umiejętności, ale nie jest osobą, która zawsze i za wszelką cenę musi stanąć na szczycie. Góry uczą go wielu rzeczy. Także pokory i doceniania zwyczajnego życia. Góry są jego odskocznią od codzienności, są jego ziemskim edenem od którego jest uzależniony. Adam to sympatyczny i zwyczajny wspinacz, który chętnie i w sposób ogromnie ciekawy opowiada o swojej pasji i świecie gór, który jest tak inny, piękny a zarazem mało przyjazny dla człowieka. Książka ułożona jest w sposób chronologiczny i pokazuje trudną drogę ku sukcesom i niezapomnianym przygodom. W treści pojawiają się znane nazwiska, jedyne w swoim rodzaju wspomnienia, ale i refleksje, jakie rodzą się na dużych wysokościach. Bez bufonady, bez nadęcia, bez sztuczności Bielecki przybliża realia jakie cechują najwyższe pasma górskie na ziemi. Swoją opowieścią rysuje tym samym intymny portret współczesnego wspinacza, który musi zmagać się z nieco innymi problemami niż polskie pokolenie jego poprzedników.

Książka obfituje w piękne zdjęcia i moc górskich przygód. Jej przeczytanie uzmysławia jak niebezpieczne są góry, jak kruche jest wobec sił natury ludzkie życie, jak wiele wymaga osiągnięcie celu. Autor idealnie rysuje zimowe realia w Karakorum, a jego opowieść mrozi krew w żyłach. Jeśli chcecie poznać wyjątkową postać polskiego himalaizmu, jeśli lubicie górski świat, jeśli nie straszne Wam wiatry i mrozy to idealna lektura dla Was. Polecam spojrzenie na rzeczywistość z wysokości, gdzie zamarza rtęć, gdzie lód skleja powieki, a krew w żyłach robi się gęsta jak miód. Z serca rekomenduję ten tytuł, który uważam za książkę doskonałą.

środa, 14 czerwca 2017

Niemiłe zdarzenie z blogowej kariery

Znów mnie natchnęło na osobisty post w którym opowiem Wam wydarzenie sprzed roku. Było niemiłe  i jakiś czas musiałam je przetrawić w sobie. Ale równocześnie było ono dla mnie szczepionką uodparniającą na negatywy bycia recenzentem. Spotkało mnie ono ze strony Autorki. I tyle zdradzę, nie podam nazwiska, nie podam Wydawcy, ale poproszę o ocenę tej sytuacji, która dla mnie wydaje się po prostu chora.

Pewien Wydawca z którym dość długo współpracowałam - Wydawnictwo samo się do mnie odezwało - zaproponował mi napisanie blurba na okładkę powieści. Ok, robiłam to nie raz, obie strony były zadowolone. Miałam dostać pdf przed premierą i szybko uwinąć się z lekturą. Ok, rozumiem musi to pójść do druku itd. Czekam i czekam - cisza. Wreszcie piszę na maila osoby współpracującej co się dzieje. I tu odpowiedź zwala mnie z nóg i obrzydza na moment blogowanie. Otóż Wydawca nie wysłał ebook, bo .... Autorce nie spodobał się mój nick, bo nie taki, bo pospolity itd. Ręce opadły niżej stóp. To nie liczy się blog, poziom tekstów, rzetelność pod względem terminów, serce włożone w blog tylko nick. Ale... by nie było mi przykro mogę książkę dostać do recenzji w papierze i nawet egzemplarz na konkurs. Tzn. mogę ją promować, do tego jestem dobra, ale mam do duszy nick. No to już przelało szalę - podziękowałam i zrobiło się good bye. 
Odczułam totalny brak szacunku, a przeprosiny ze strony Wydawcy i książki na otarcie łez mnie nie poruszyły ani nie skusiły. Nie ocenia się książki po okładce, ale ocenia się okładki. Nie ocenia się blogera po nicku, ale po jego blogu. To taki morał z tej bajki. 


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Liliana Fabisińska "Zielarnia nad Sekwaną"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2017
stron 460
ISBN 978-83-8075-228-3
Seria Jak pies z kotem tom III

Małe tabu potrafią zniszczyć niejedno życie

„Zielarnia nad Sekwaną” to trzeci tom trylogii opowiadającej o szalonych siostrach Drop i sympatycznej Natalii, która mimo dojrzałego wieku wciąż ma apetyt na życie i jest młoda duchem. Jej akcja toczy się pomiędzy stolicą nad Sekwaną, Helem a Warszawą, a czytelnicy mają okazję podróżować między dziś a wczoraj, które powraca i ma wpływ na teraźniejszość.

Wszystkim bohaterkom kroją się podróże. Natalia dostaje niespodziewane zaproszenie jako osoba towarzysząca na galę wręczenia Nagrody Nobla od swojej wielkiej miłości z przeszłości. Stefan uhonorowany tym prestiżowym laurem uważa, że kobieta jego młodości ma swój wielki wkład w to osiągnięcie i przyjeżdża na Hel z propozycją wyjazdu.
Siostry Drop zaś udają się do Paryża. Mają tu nabyć kolejną firmę i włączyć ją do swego świetnie rozwijającego się biznesu. Pomysł wyjazdu i wspomnianej transakcji jest zaskoczeniem dla najstarszej z pań Drop – Niny. Podróż dochodzi do skutku, ale ma niekontrolowany przebieg. W życie Niny znów wkracza dawny narzeczony - niedoszły mąż, który skutecznie chce utrudnić jej przyszłość. I udaje mu się to w stu dziesięciu procentach, bo nasza bohaterka trafia do francuskiego więzienia jako podejrzana o morderstwo...

By nie zepsuć smaku lektury nic więcej nie zdradzę, ale dodam, że na kartach tej jakże wspaniałej książki bardzo wiele się dzieje. Niespodzianka nakłada się na niespodziankę, a akcja rwie do przodu i wciąż zaskakuje. Nie brakuje olbrzymiej dawki humorystycznych sytuacji, błyskotliwe dialogi wywołują uśmiech na twarzy, ale nie brak i momentów wzruszenia. Ta powieść to drink złożony z obyczaju, kryminału i dużej dozy humoru, który czyta się z prawdziwą przyjemnością i sporym zainteresowaniem. Biorąc do ręki ten tytuł spodziewałam się dobrej książki, a okazało się, że to genialna propozycja, która mi ogromnie przypadła do gustu. Nic i nikt nie był w stanie oderwać mnie od czytania. Podczas lektury zdarzało mi się głośno komentować książkowe wydarzenia, a z sympatycznymi bohaterkami przykro było się rozstać. Z każdą przeczytaną stroną moja ocena powieści rosła, by osiągnąć poziom najwyższy. Jej mocnym atutem jest zakończenie, które aż lśni od wielu tajemnic z przeszłości.

To idealna powieść dla tych, którzy lubią rodzinne sekrety i kochają książki z misternie skomplikowaną fabułą, w której wszystkie liczne wątki są perfekcyjnie powiązane. Od samego początku czuć, że autorka w pisanie włożyła serce, duszę i talent, który jest naprawdę imponujący. Książka choć dość gruba nie ma żadnych nieścisłości czy słabszych punktów oraz niedociągnięć. I to sprawia, że jest lekturą wyborną, że zaspokoi nawet tych najbardziej wymagających czytelników. Jeśli po nią sięgniecie nie grozi Wam nuda. Bądźcie przygotowani, że wir czytelniczych emocji Was porwie i otumani, a to, co realne wyłączy się jak telefon z wyczerpaną baterią. Liliana Fabisińska tym tomem, ale także całą serią udowadnia, że rodzimi pisarze mają wiele do powiedzenia na literackim rynku. Po lekturze wpisuję nazwisko autorki na listę moich ulubionych twórczyń, a Wam gorąco polecam przyjemną propozycję na lato. Z pewnością Was nie rozczaruje.

niedziela, 11 czerwca 2017

Blogosfera robi się bagnem?

Dziś znalazłam na FB link do niezwykle ciekawego artykułu z którym się całkowicie zgadzam - oto link do niego http://www.partyzantka.com.pl/blogosfera-ksiazkowa/

Pozwolę sobie do niego się dokładniej ustosunkować, bo mam odwagę po kilku latach blogowania napisać co myślę.
 MÓJ BLOG TO NIE AGENCJA REKLAMOWA

Mój blog nie jest mega, mega na topie, a ja czytam to, co lubię, a nie to co jest modne, trendy itd.
Po drugie nikt nie może mi niczego narzucić, bo... nie robię tego dla darmowych książek, by je dostawać! Jestem szalona? NIE!!!! Bo moja biblioteczka już jest tak opasła, że starczy mi na długie życie. I nie muszę i nie chcę się sprzedawać za kolejne zlecenia recenzenckie. Ba, mój blog Drogi Wydawco to nie tablica reklamowa i swoje reklamy wymuszaj gdzie indziej. Jest tyle blogów, które padną na kolana za książkę, że zrobią wszystko.

 BLOG TO PRZEDE WSZYSTKIM RECENZJE

Nie buduję swojej popularności na KONKURSACH. Owszem rzadko, czasem zrobię takowy, ale nie dwa, trzy w tygodniu by mieć odsłony. Wolę mieć mniej czytelników, którzy przyjdą tu po recenzję a nie po darmową książkę.

 ZAUFALI MI - MEGA IDIOTYZM

Nigdy nie pisałam idiotycznego tekstu, zakładki ZAUFALI MI. Zaufać to może mi mój Pies a nie Wydawca. Bo to współpraca a nie związek uczuciowy. Żal mi blogerów którzy piszą byle wleźć w .... Wydawcy takie durne teksty.


PIENIĄDZE NIE KUPIĄ MNIE

Za żadne skarby nie napiszę pod przymusem pozytywnej recenzji. Jeśli Wydawca, Autor, Portal nie pozwala mi na własne to mówię BYE BYE. Zbyt szanuję siebie i Czytelników mojego bloga by go szmatławić kłamstwem!!!

NIC NIKOMU NIE NARZUCAM

Nie łaszę się o współpracę, nie zasypuję nikogo mailami z żebraniem o kolejne tytuły. ALE i nie narzucam jak ma wyglądać Wasz blog. To Wasza strona i róbcie tam co chcecie. Nie jestem apodyktyczna. 

Z ŻALEM PATRZĘ

Z żalem patrzę, co się dzieje w blogo i vlogosferze. Na tę popularność za gadżety, chichotki i wygłupy na dodatek źle odegrane czy napisane. Być sobą to dziś jak i wczoraj trudne, ale bezcenne. Ale to moja opinia. UWAGA - nie jestem tu zazdrosna o popularność, bo mi na niej po prostu nie zależy. Zbyt cenię prywatność. 

Powyższe stwierdzenia to moje zdanie. Jestem gotowa na dyskusję, hejt i wszystko co normalne w internetach. A od brudu świata odgradza mnie bariera zbudowana od lat z grubego i niezniszczalnego muru. Wizę do mojego świata dostać to prawie niemożliwe. Ale są wyjątki. 
Miłej niedzieli. 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Nowe przygody Kubusia Puchatka" - praca zbiorowa






Wydawnictwo Znak emoticon
data wydania 2017
stron 136
ISBN 978-83-240-4017-9

Witaj znów kochany Misiu!

Zna Go prawie każde dziecko na świecie. Znają Go całe pokolenia, a on powraca po wielu latach. Jest już sędziwym staruszkiem, bo świętował 90-te urodziny, Ale... spokojnie jest nadal w świetnej, ba wręcz doskonałej formie i nie starzeje się. O kim mowa? O bohaterze z klasyki literatury dziecięcej Kubusiu Puchatku, który powraca w nowej książce opowiadającej o Jego nowych przygodach. Pięknie wydana przez Znak emotikon lektura dla najmłodszych czytelników dzieli się na cztery części, które odpowiadają kolejnym porom roku. W każdej z nich spotykamy przyjaciół Kubusia i przeżywamy z sympatycznym niedźwiadkiem nowe przygody.

Tytuł jest kontynuacją opowieści napisanych przez A.A. Milne'a ilustrowaną w dawnym stylu. Książkę o której mowa napisało aż czterech autorów. I tak jesienią Kubuś szuka smoka, zimą do Stumilowego Lasu przybywa Pingwinek, wiosną ktoś ma chrapkę na oset Kłapouchego, a latem poszukiwany jest Nil i przeprawa na nim. Jednym słowem jest mega wesoło, kolorowo i przyjemnie. A sama książeczka jest prześlicznie wydana i z pewnością uraduje młodsze dzieci. Dla mnie była wspomnieniem dziecięcych lat i początków mojego czytelnictwa.
To idealna propozycja dla maluchów, to świetny pomysł na prezent nawet taki bez okazji. Drodzy dorośli wypada, po prostu wypada by dzieci znały tego sędziwego Misia, by wiedziały, kto należy do grona jego przyjaciół, by miały wiedzę kim jest kultowa postać. Bo owszem gadżety są ok, ale pierwsza powinna być książka niż koszulki, kubki czy piłki. Miś choć ma swój wiek nadal ma wiele do powiedzenia kolejnym pokoleniom dzieci, a lektura kontynuuje to, co zamyślił pomysłodawca tej postaci. Książka zawiera idealną dla dziecka treść pozbawioną zła tego świata jakim jest przemoc, egoizm, pędzenie po trupach. Na jej kartach nie brak wartości wychowawczych, edukacyjnych i godnych wszczepienia młodym miłośnikom literatury.
Fakt iż opowiastki napisał kto inny nie umniejsza klimatowi książki, bowiem autorzy świetnie weszli w Kubusiową Rzeczywistość i Jego świat. Nie odczułam zbytniej różnicy między tą publikacją, a tą sprzed lat. Czyta się ją przyjemnie i lekko, nie brakuje specyficznego humoru, a Miś nadal budzi ogromną sympatię. 
Naprawdę warto przeczytać dzieciom tę lekturkę lub im ją podsunąć do samodzielnego poznania.

czwartek, 1 czerwca 2017

Krzysztof Tadej "Sekretarz dwóch Papieży"


Wydawnictwo Literackie 
data wydania 2017
stron 280
ISBN 978-83-08-06345-3

Asystent dwóch Piotrów

Uwielbiam biografie, chętnie sięgam zwłaszcza po te, które napisane są z czynnym udziałem osoby o której taka książka opowiada. Uważam, że najciekawsze są te biografie, które zostały stworzone w formie wywiadów - rzek. Taka właśnie jest lektura opowiadająca o księdzu arcybiskupie Mieczysławie Mokrzyckim, który jako sekretarz służył dwóm Ojcom Świętym których pontyfikat miał miejsce w XXI wieku. Jan Paweł II i Benedykt XVI byli z pracy obecnego metropolity lwowskiego bardzo zadowoleni. Nic dziwnego to sumienny, dobry i skromny człowiek, który swojej pracy i służbie oddaje się w całości i bez reszty. 

Na pierwszy rzut oka czytelnika może zdziwić układ książki. Dwa pierwsze działy są poświęcone pracy dla piastujących Piotrowy Tron. To ważny czas w życiu Mieczysława Mokrzyckiego, życiowe dzieło w służbie Bogu, Kościołowi i ludziom, ale i jego drugoplanowa rola w której pomogły mu jego dyskrecja, skromność, dokładność, pracowitość i znajomość materii jaką się zajmuje. Tu ksiądz arcybiskup był cieniem swego Zwierzchnika i precyzyjnie realizował wyznaczone mu zadania. O tym watykańskim okresie życia Metropolita lwowski wypowiada się bardzo ciepło, wspomina wyjątkowe, ale i też te zwyczajne chwile. Jego opowieść jest ogromnie szczera i bezpośrednia. Nie ma w niej szukania taniej sensacji, ale bije z niej familijna atmosfera, szacunek i radość ze służby na rzecz dwóch przywódców Kościoła którzy żyli w opinii świętości i bliskości Boga. Ich wiara była żywa oraz autentyczna i udzielała się otoczeniu. Ksiądz Mokrzycki wspomina ze wzruszeniem, sentymentem i uśmiechem szczęścia na twarzy. Widać jak mocno jego życie ukształtowała praca sekretarza, jak wiele dobra uczyniła, jak była długimi rekolekcjami i pomocą w doskonaleniu się. Druga część to opis pracy na Ukrainie w środowisku, gdzie Kościół i wiara wyszły po wielu latach z podziemia. A wreszcie jest miejsce na rozmowy o drodze do święceń kapłańskich, o odkrywaniu powołania, o służbie Bogu i ludziom. Nie brakuje pytań osobistych, nie brak momentów gdy poruszane są trudne kwestie dotyczące schyłku Polaka na Watykanie i abdykacji Papieża z Niemiec. 

Ze słów tworzących tę książkę, z zawartych w niej wypowiedzi wyłania się niezwykły człowiek, mocny wiarą i dobrem, życzliwy, kulturalny, pałający radością życia, choć nie brak w nim chwil próby i trosk o różnym podłożu. To sprawia, że publikację czyta się z wielką przyjemnością, że bije z niej radość, otucha i nadzieja. Ten tytuł to literatura w dobrym tonie. To ciekawa książka zawierająca mnóstwo słów dotyczących Karola Wojtyły, życia w Watykanie, papieskich zwyczajów. To wiele budujących słów odnośnie katolickiej wiary. Z każdego zdania bije mocne i niezachwiane zaufanie Bogu i zawierzenie mu trudnych spraw, które niekiedy mogą się wydawać niemożliwe do rozwiązania. 
Gorąco polecam tę publikację osobom z pokolenia JPII oraz tym, którzy lubią książkowe wywiady i poznawanie osób posiadających nietuzinkową osobowość. Słowa uznania kieruję do Wydawcy chwaląc doskonałą korektę, piękne wydanie i dbałość o wszelkie wydawnicze detale. Gorąco polecam i rekomenduję.

piątek, 26 maja 2017

Jorunn Johansen "Zjawa z przeszłości"

Wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska
data wydania 23 maja 2017
stron 224
ISBN 978-83-801-329-5
Saga Czas milczenia tom I

Gdy przeszłość powraca 

Byłam uczennicą liceum gdy po raz pierwszy w moje ręce trafiła norweska saga. Była to seria opowiadająca o Ludziach Lodu. Zakochałam się w niej i tym typie literatury. Minęło wiele lat, a ja wciąż czytam kolejne norweskie serie sag i jestem ich wierną fanką. Pojawienie się w sprzedaży cyklu pióra Jorunn Johansen nie mogło przejść bez echa. Przeczytałam jej początkowy tom i uległam jej magii oraz czarowi. Ba, ja się w niej zakochałam i wiem, że będę czekała na każdy z kolejnych 59- ciu tomów. Co mnie tak zauroczyło? Ciekawa fabuła, wartka akcja, słodycz romansu, świat jaki jest opisany i szczypta magii jakiej też nie brakuje. Spodobała się okładka, format książki i czcionka. Niby drobnostki, ale one bardzo umilają czytanie. 

Autorka z Norwegii przenosi nas w przeszłość do XIX wieku. Główną bohaterką jest młodziutka dziewczyna wywodząca się z niezbyt majętnej rodziny, która ma swoje tajemnice. Owe sekrety są nieznane Andrine Tronvik. Siedemnastolatka w rodzinnym domu zjawia się tylko czasem. Już pracuje i mieszka u swojej pracodawczyni, majętnej wdowy, która jest wobec swojej służby niezwykle wymagająca. W nowym miejscu zamieszkania Andrine poznaje smak ciężkiej pracy, ale i podłość ludzkiego charakteru. Nawiązuje tu przyjaźnie, spotyka dobrych i złych ludzi, a także zaczyna dowiadywać się fakty z przeszłości swojej rodziny. Okazuje się, że jej matka w imię miłości do męża musiała zrezygnować z wygodnego życia. Ten fakt to tylko wierzchołek góry zbudowanej z sekretów...
 
 Jeśli chcecie je poznać musicie sięgnąć po kolejne książki cyklu i zagłębić się w jego poszczególne tomy. Co Was przy tym czeka? Wyśmienita lektura, dość dynamiczna akcja, wiele czytelniczych niespodzianek, sceny miłosne i te przyprawiające o dreszcze. Intrygi, przygoda, świetnie poprowadzona fabuła, poznanie innego niż dzisiejszy świata i odkrycie dawnej Norwegii. 
Długo mogłabym wymieniać plusy pierwszego tomu "Czasu milczenia". Zakończenie łechce czytelniczą ciekawość i sprawia, że już chciałoby się mieć w rękach następny tom. 
To była miła lektura, która łączy w sobie elementy charakterystyczne dla wielu gatunków literackich - romansu, sensacji, fantasy, obyczaju, kryminału. Czyta się ją przyjemnie i lekko. Łatwo przy tej serii odpłynąć od otaczającej rzeczywistości. Postacie przewijające się przez karty książki są ciekawie wykreowane. Nie są idealne, ale dość wyraziste. Sylwetkę głównej bohaterki można łatwo polubić i czuć do niej sympatię. Nie brak też czarnych charakterów co uatrakcyjnia fabułę i dodaje jej ostrzejszego smaku.

Reasumując wiem, że ta seria i jej początek usidliła mnie na dobre. Wiem, że będę śledzić losy Andrine. Gorąco polecam ten cykl tym, którzy lubią ten typ literatury.Tym, którzy nigdy nie czytali sag norweskich pisarzy i pisarek z serca polecam spędzenie z nimi odrobiny swojego czytelniczego czasu. Myślę, że nie jedna osoba odkryje magię tego świata i zagości w nim na długo. 
A już niedługo opowiem moje wrażenia z czytania kolejnych tomów "Czasu milczenia". Szukajcie postów z etykietą sagi norweskie na moim blogu.

środa, 24 maja 2017

Colleen Hoover "November 9"



Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-7515-143-5

Do zobaczenia za rok o tej samej porze

Colleen Hoover to autorka książek o miłości, która ma wielki talent do wymyślania wyjątkowo chwytających za serce historii. W powieściach tej pisarki wszystko jest takie żywe, namacalne, wyjątkowe i prawdziwe. Wykreowani bohaterowie padają ofiarami strzał Amora, a życie rzuca im pod nogi różne przeszkody z którymi muszą sobie radzić. W tytułach Hoover nic nie jest przewidywalne, nie ma możliwości odgadnięcia zakończenia a emocje sięgają zenitu. Dlatego po kolejne jej publikacje sięgają coraz liczniejsze rzesze fanów, a nakłady rozchodzą się w błyskawicznym tempie. Osobiście uzależniłam się od pióra tej autorki i z przyjemnością zagłębiłam się w „November 9”. Oczekiwałam po lekturze bardzo wiele, nastawiłam się na książkę z górnej półki i oczywiście się nie rozczarowałam. Ba, było o wiele, wiele lepiej niż sobie założyłam, że będzie.

Główni bohaterowie spotykają się przypadkiem w restauracji. Ona prowadzi burzliwą wymianę zdań z ojcem, który zamiast wpierać córkę podcina jej skrzydła. On przysłuchuje się tej rozmowie i wkracza w środek rodzinnej dyskusji przedstawiając się jako chłopak Fallon. Dziewczyna w pierwszym momencie jest zaskoczona, ale błyskawicznie podejmuję grę na zasadach jakie proponuje Ben. Oboje są sobą zauroczeni i zafascynowani od pierwszego wejrzenia. Ona ma jednak w planach wyprowadzkę do Nowego Jorku, on postanawia nie rezygnować z tej znajomości i proponuje Fallon coroczne randki w dniu, w którym się poznali – 9 listopada. Ta data ma być dla nich wyjątkowa i ma zmazać smutne wspomnienia z pożaru jaki przeżyła dziewczyna, a jaki oszpecił jej ciało bliznami. Czy to początek wielkiej miłości? Czy to prolog związku na całe życie czy może tylko młodzieńcze zauroczenie? Czy te spotkania zakończą się happy endem czy rozstaniem?

Ta powieść to przepiękna książka o młodych ludziach, którzy u progu dorosłości dostają od losu prezent. Ich drogi się krzyżują, a tym samym mogą oni odkryć piękno uczucia. Zyskują na tym także czytelnicy, którym dane jest przeżyć niezwykłe emocje. Ta historia od samego początku przyciąga uwagę i otula niczym jesienna mgła. Realny świat wokół blednie i szarzeje, odpływa w dal, a liczy się tylko to, co rozgrywa się na kartach powieści. Tym uczuciem się żyje i oddycha. Łzy płyną z oczu, a serce bije mocno. Czyta się ją z wypiekami na twarzy, a treść uwodzi. Wrażliwy czytelnik nawet nie wie kiedy ta historia odsuwa od rzeczywistości i zabiera do świata, w którym króluje emocjonalny rollercoaster. Takiej lektury się nie zapomina.

Próżno szukać w niej słabszych stron, bo jest doskonała, przemyślana i dopracowana w każdym calu. Nie dziwią zatem wysokie oceny i pozytywne opinie. Przy lekturze przydatne będą chusteczki do ocierania łez i krótkie przerwy na zaczerpnięcie oddechu. Tę powieść musicie przeczytać, jeśli kochacie prozę Colleen Hoover, ten tytuł musicie poznać jeśli nigdy nie sięgnęliście po publikacje tej autorki. Jestem pewna, że będziecie zadowoleni z wyboru właśnie tej książki. Z całego serca i duszy polecam.

poniedziałek, 22 maja 2017

Hanna Cygler "Tylko kochanka"



Wydawnictwo Rebis
data wydania 2017
stron 304
ISBN 978-83-8062-138-1

O mężczyźnie po przejściach i kobiecie z przeszłością

Hanna Cygler ma w swoim dorobku kilkanaście świetnych powieści obyczajowych. Jej najnowsza książka opowiada równie ciekawą historię osadzoną we współczesnym świecie.

Jej karty przedstawiają losy kobiety i mężczyzny, którym już czterdzieści lat minęło, a którzy sporą część swojego dorosłego życia spędzili na emigracji. Tam szukali lepszej przyszłości, ciekawszego życia, dostatku materialnego. Szarą polską rzeczywistość lat ich młodości zamienili na kolorowy świat Zachodu, w którym życie jest inne: prostsze, opływające w więcej dóbr doczesnych, bardziej nowoczesne i barwne. Tam szukali większych możliwości i szczęścia. Tam napełnili swój życiowy bagaż różnymi doświadczeniami. Tam przeżyli wzloty i upadki. Tam łaskotały ich motyle w brzuchu, tam kapały ich łzy.

Oboje spotkali się pozornie przypadkowo w niewielkim miasteczku leżącym przy ujściu Wierzycy do Wisły – w Gniewie. Lena prowadzi tam pensjonat, ale interes idzie gorzej niż marnie. Rękę na interesie trzyma komornik za długi. W owym pensjonacie zatrzymuje się jedyny gość – Jakub, który ma córkę i żonę oraz wieloletnią praktykę w kancelarii prawniczej. Co łączy prawnika z małą miejscowością i właścicielką prowincjonalnego hoteliku? Co sprowadza go do malutkiego miasteczka niedaleko Tczewa? Chce tam spędzić urlop czy może nadal działa jako trybik prawniczej maszyny?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że historia o kobiecie z przeszłością i mężczyźnie po przejściach będzie mało atrakcyjna i pospolita. Niech też nie zwiedzie Was mit, że na prowincji nic ciekawego się nie dzieje, a życie toczy się monotonnie. Nie jest też prawdą, że stara miłość nie rdzewieje. Wszystko to możecie sprawdzić w powieści, która jest bardzo tajemnicza i pełna sekretów. Jej główni bohaterowie są ulepieni z odmiennej gliny, a jednak szybko znajdują wspólny język.
Lena vel Magdalena to kobieta, która ma niezwykle oryginalny charakter i silne nerwy. Jest mocno uodporniona na przeciwności losu a życie nie raz dało jej mocnego pstryczka w nos. Mimo wielu przykrych przeżyć, mimo wielu kłopotów i zdrad nie zwątpiła w ludzi i dobro. Jakub zrobił karierę prawniczą w Londynie, ożenił się jednak to nie był szczęśliwy związek. Jego córka rzadko widywała tatę i ten stracony czas mężczyzna chciałby nadrobić. Nie jest to jednak proste, ale okoliczności sprzyjają pogłębieniu rodzinnych więzi. Historia obojga postaci w powieści mocno się splata a wzajemne relacje w ogromnym stopniu ich zaskakują.

Przeczytanie tej książki przypomina układanie mozaiki z puzzli, z których w miarę poznania kolejnych stron wyłania się interesujący obraz. W tytule poruszonych jest wiele tematów. Są obrazki z emigracyjnego życia, z prowincjonalnego miasteczka i świata dolce vita dostępnego tylko dla nielicznych wybranych. Polecam tę lekturę na leniwe letnie czy wiosenne popołudnie. „Tylko kochanka” to idealna książka na plażę, do parku, na działkę czy urlop. Przyjemnie się przy niej odpoczywa i relaksuje.

czwartek, 18 maja 2017

Kirsty Moseley "Nic do stracenia. Początek"





Wydawnictwo Harper Collins
data wydania 2017
stron 464
ISBN 978-83-276-2469-7

W życiu nie można otulić się całunem żałoby

Znów sięgnęłam po książkę z gatunku new adult. Spodziewałam się emocji. Dostałam je nawet w nadmiarze. Miałam ochotę na historię o miłości. Dostałam ją i chwyciła mnie ona mocno za serce. Chciałam mocnego oderwania przez literaturę od rzeczywistości. Książka wessała mnie niczym głęboki i mocny wir rzeczny. To była lektura o jaką mi chodziło, choć zakończenie odrobinę mnie zirytowało. 

Ta opowieść zaczyna się bardzo smutno. Jej początek wyciska łzy i pokazuje jak kilka minut może zmienić życie z idylli w koszmar. Bo zło czai się tuż obok. 
Anna Spencer jest córką polityka. Ma szesnaście lat i jest zakochana po uszy w swoim chłopaku. Jako prezent urodzinowy dostaje zaproszenie do klubu. Po muzycznej zabawie chce przeżyć z ukochanym "ten pierwszy raz". Wszystko wydaje się być niezwykle romantyczne. Para wchodzi do klubu, ale już z niego nie wychodzi. Dzieje się tak za sprawą Thomasa Cartera - handlarza bronią i narkotykami oraz jego kumpli. Zaczepiają Annę, dopuszczają się zabójstwa ze skutkiem śmiertelnym ukochanego Anny a ją samą porywają. Dziewczyna przechodzi w trakcie ośmiu miesięcy istne piekło. Zostaje uwolniona i wraca na łono rodziny. Ale ... to już nie ta sama osoba. Mijają trzy lata. Ojciec Anny marzy o prezydenturze, a ona sama potrzebuje ochrony, bo jej oprawca wysyła listy z pogróżkami. W życiu dziewczyny pojawia się kolejny "anioł stróż" Ashton Taylor. Jak potoczą się losy jego i jego podopiecznej gdy Carter może być przedterminowo zwolniony? 

Od razu dodam, że niedługo ukaże się druga powieść będąca kontynuacją "Nic do stracenia. Początek". Czy warto na nią czekać? Tak, gdyż ta historia jest bardzo dobra i wręcz sama się czyta. Jest napisana prostym i łatwym w odbiorze językiem. Nie jest książką idealną. Można znaleźć w niej i minusy, a mimo to nie żałuję, że po nią sięgnęłam, bo dobrze się zrelaksowałam i zatopiłam w jej fabule bez reszty. Czasem właśnie potrzebna jest nam, kobietom taka powieść by złapać oddech od codzienności i odpocząć na duchu. Pomysł na fabułę jest dobry, oryginalny i kuszący. Chwilami miałam wrażenie, że to taka młodzieżowa wersja filmu Bodyguard. On ochroniarz - w tym wypadku agent, ona słaba dziewczyna po przejściach, której grozi niebezpieczeństwo. Gdy czyta się tę opowieść nachodzą różne myśli. Po pierwsze widać jak w parze wyglądają młodość z niedojrzałością i trudne przejścia. Robi się z tego wybuchowa mieszanka, która targa nastolatką zagubioną w brutalnym świecie, który ją otacza. Tę lekturę polecam przede wszystkim nastolatkom, którym blisko do tej pierwszej miłości. Nie wykluczam, że książka spodoba się także pokoleniu ich mam. Czytając taką powieść w dojrzalszym wieku można sobie powspominać jak to parę lat wstecz było. Plusem tego tytułu jest moim zdaniem również okładka oraz kreacja głównego bohatera - mężczyzny młodego, pięknego, idealnego, który mimo młodych lat ma podejście do kobiet ( w realnym świecie to coś tak wyjątkowego jak śnieg w lipcu). 
Reasumując tytuł godny polecenia na wakacje, na urlop, na weekend, na relaks po sesji, maturze, egzaminie. Przyznam, że czekam na drugi tom.


środa, 17 maja 2017

Lucinda Riley "Siedem sióstr"






Wydawnictwo Albatros
data wydania 2017
stron 544
ISBN 978-83-7985-943-6
seria Siedem Sióstr tom I

W poszukiwaniu korzeni zajdziesz na kraniec świata

Siedem sióstr” to tytuł powieści autorstwa Lucindy Riley, która rozpoczyna cykl zatytułowany „The Seven Sisters” składający się z siedmiu tomów, będących sagą rodzinną, która lśni magią i wieloma tajemnicami. Opowiada ona o siedmiu młodych kobietach, które są siostrami, choć nie łączą ich więzy krwi. Dzieje się tak za sprawą ich adopcji przez bogatego człowieka Pa Salta. Każda z dziewczynek, przysposobiona przez tajemniczego przybranego tatę, pochodzi z innej strony świata i nosi imię jednej z mitycznych Plejad.


Pierwszy tom serii rozpoczyna się smutną wiadomością dla jego głównych bohaterek. Mieszkający w uroczej posiadłości nad Jeziorem Genewskim bogaty i tajemniczy adopcyjny ojciec umiera. Nie życzy sobie tradycyjnego pogrzebu, a chce spocząć w głębinach morza. Jego przybrane córki pojawiają się w zameczku i od prawnika dowiadują się o ostatniej woli ojca, którego bardzo kochały. Każda z nich ma możliwość poznania swoich korzeni. Tom pierwszy opowiada historię najstarszej Mai...

Maja D'Apliese nadal mieszka w zameczku ojca, który nosi nazwę Atlantis i może z okien podziwiać uroki Jeziora Genewskiego. Na swoje utrzymanie pracuje będąc tłumaczem i wykorzystując wrodzone zdolności językowe. Maja żyje obok gwarnego świata, ma spokojny charakter choć, jak odkrywa, w jej żyłach płynie brazylijska krew. Gdy dowiaduje się z tajemniczego listu od ojca, gdzie tkwią jej korzenie pod wpływem impulsu decyduje wybrać się w daleką podróż i odwiedzić rodzinne strony. Jest ciekawa swoich przodków, a przy okazji ma się spotkać z autorem, którego dzieło tłumaczy. Wyruszając nie ma pojęcia jak wyprawa wpłynie na jej życie i czego się dowie. Czytelnik wraz z sympatyczną bohaterką cofa się do 1927 roku i poznaje Izabelę...

Ta powieść urzeka od samego początku. Zachwyca śliczna, utrzymana w niebiesko-granatowej kolorystyce okładka. Powieść jest napisana eleganckim językiem, opływa w wysmakowane szczegóły, które łączą się w misterną mozaikę i oczarowują swoim kunsztem. Pomysł na fabułę wydaje się być z pogranicza pięknej baśni i ciekawej opowieści obyczajowej z historią w tle. Autorka błyskawicznie pobudza wyobraźnię czytelnika, który szybko rozsmakowuje się w znakomitej lekturze. Publikacja nie należy do cienkich książek i raczej mało prawdopodobnie jest połknięcie jej na jeden raz. Trudno jednak odłożyć ją, gdyż czytanie sprawia prawdziwą radość. Przy lekturze trudno się nudzić, przemieszczając się pomiędzy kontynentami i w przestrzeni czasu.
To idealna książka dla kogoś, kto szuka lektury nietuzinkowej, pełnej niespodzianek i z mocno rozbudowaną fabułą. Piękno książki jest wręcz namacalne dlatego polecam Wam nie tylko początek, ale całą serię. Z pewnością Was nie zawiedzie. Pobyt w czytelniczym niebie i solidne emocje gwarantowane są w stu procentach. Koniecznie poznajcie tę opowieść, której kolejny tom ukaże się na początku lata.

Uwaga! Ciekawa zapowiedź - nowa saga norweska "Czas milczenia"

Stali Czytelnicy mojego bloga doskonale wiedzą, że moim ulubionym gatunkiem są sagi rodzinne. Chętnie czytuję zarówno te wydane w jednym tomie, te kilkuczęściowe jak i te, których kolekcja liczy kilkadziesiąt tomów. Takie właśnie są sagi norweskie, które mają liczne rzesze fanów i miłośników. W mojej biblioteczce drzemie wiele takich serii, a ja dziś na moim blogu chcę zwrócić Waszą uwagę na cykl, który już niebawem ukaże się w liczbie 60 tomów i nosi nazwę 
 "Czas milczenia"

Okładkę pierwszego tomu widzicie powyżej. Sagę tę napisała Jorunn Johansen - autorka "Tajemnicy wodospadu". Książki tworzące serię będzie można kupić w kioskach i salonach prasowych. Istnieje również możliwość prenumeraty - szczegóły w linku https://literia.pl/czasmilczenia

A o czym opowiada ta saga? Już odrobinę zdradzam. Otóż znajdziecie w niej miłość, intrygi, podejrzenia, tajemnice i morderstwa. 


"Seria przedstawia dramatyczne losy trzech kobiet, które w niezwykły sposób będą się ze sobą splatać.  
Kongsviger, rok 1838.
Pewna kobieta zostaje skazana na ścięcie po tym, jak posądzono ją o zabójstwo własnego dziecka. Choć jest niewinna, nikt nie chce słuchać jej wyjaśnień. Kat wykonuje wyrok.
Okolice Kongsviger, rok 1855.
Siedemnastoletnia Andrine Tronvik mieszka w skromnym wiejskim gospodarstwie wraz z rodzicami i starszym bratem. Pewnego dnia w jej życiu zachodzi wielka zmiana: Andrine dostaje posadę służącej w domu bogatej wdowy. Zupełnie nieoczekiwanie dziewczyna dowiaduje się, że jej matka pochodzi z majętnego rodu, choć od lat wraz z mężem żyją w bardzo skromnych warunkach. Jednak kobieta milczy na temat swojej przeszłości.
Czy młodziutka Andrine dowie się, kim właściwie jest? Czy będzie miała szansę poznać dziadków? I dlaczego mama  przestrzega córkę, by ta nie szukała rodziny?" 
 
PREMIERA I TOMU JUŻ 23 MAJA. 
KOLEJNE TOMY BĘDĄ UKAZYWAĆ SIĘ CO DWA TYGODNIE. 

A tak będą wyglądać okładki kolejnych tomów:


Jestem ogromnie podekscytowana i już nie mogę się doczekać kiedy rozpocznę lekturę pierwszego tomu, który nosi tytuł "Zjawa z przeszłości". Oczywiście jego recenzja pojawi się na blogu, tak samo jak opinie o kolejnych tomach. Gorąco zapraszam i tych, którzy są jak ja zakochani w tego typu literaturze, jak i tych, którzy jeszcze po nią nigdy nie sięgnęli.

LEKTURA TEJ SERII NIE MOŻE WAS OMINĄĆ!
Zajrzyjcie pod link 

wtorek, 16 maja 2017

Rozwiązanie konkursu z powieścią "Wszystkie moje zmartwychwstnia"


Dziękuję Wszystkim za udział w konkursie. Mogę wybrać niestety tylko jedną osobą. By nie przedłużać ... nagroda wędruje do ...

Moniki Wilczyńskiej

Serdecznie gratuluję !!!

poniedziałek, 8 maja 2017

Konkurs - do wygrania powieść "Wszystkie moje zmartwychwstania"

Dzień dobry!
Dziś zapraszam Was na konkurs w którym wygrać można najnowszą powieść Iwony Żytkowiak "Wszystkie moje zmartwychwstania".
Jej recenzję możecie znaleźć na moim blogu. Książka jest naprawdę świetna, a regulamin prosty.

A oto zasady zabawy:
1 - Organizatorem konkursu jestem ja, autorka tegoż bloga
2 - Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Replika.

3 - Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest odpowiedź na pytanie:
Gdybyś mogła/mógł zmartwychwstać, narodzić się po raz drugi kim chciałabyś/chciałbyś zostać? Napisz w kilku zdaniach - jestem bardzo ciekawa!
 
4 - Konkurs trwa od dziś tj. 8 maja 2017 do 15 maja 2017 do godziny 23.59.
5 - Ogłoszenie zwycięzców nastąpi w poście na tym blogu 17 maja2017, a zwycięzca zostanie powiadomiony przeze mnie drogą mailową.
6 - Nagrodą jest książka w formie papierowej, otrzyma ją osoba, której odpowiedź spodoba mi się najbardziej. 
7 - Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu do wysyłki w Polsce.
8 - Jeśli osoba wybrana przeze mnie nie odezwie się w ciągu 7 dni, nagroda zostanie przyznana komu innemu.
9 - Odpowiedzi wraz z Waszym adresem mailowym zostawiajcie w komentarzach pod tym postem.
10 - Warunkiem konkursu jest polubienie profilu mojego bloga na FB
https://www.facebook.com/Cudownyswiatksiazek3blogspotcom-blog-1445518105731287/timeline/?ref=hl
 11 - Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

niedziela, 7 maja 2017

Iwona Żytkowiak "Wszystkie moje zmartwychwstania"





Wydawnictwo Replika
data wydania maj 2017
stron 336
ISBN 978-83-7674-592-3

Gdy złudzenia pokonują marzenia

Ludzkie życie to nieustanny ciąg wyborów, podejmowania decyzji i snucia marzeń. O ile dwie pierwsze rzeczy spotkają nas na pewno, o tyle marzenia mogą pozostać na zawsze marzeniami. Nasze plany o idealnym, perfekcyjnym życiu los często weryfikuje nie pytając nas o zdanie. To nic, że włożymy w realizację swoich koncepcji wiele sił i pracy. Życie często zagra nam na nosie i powie, że ideałów nie ma. Przekonuje się o tym także Magda główna bohaterka najnowszej powieści Iwony  Żytkowiak, która szczęścia szuka w kolejnym małżeństwie. Czy je znachodzi? Niby wiele spraw układa się rewelacyjnie. Mąż jest o niebo lepszy od tego pierwszego, sprawy finansowe nie sprawiają kłopotów, założona firma rozwija się prężnie i święci sukcesy. Ba, Magdzie udaje się zajść po wielu poronieniach w ciążę i rodzi córkę. Niedługo rodzina ma się wprowadzić do pięknego domu z ogrodem. Sielanka? Otóż nie, a wprost przeciwnie pasmo rozczarowań. 

Małżeństwo okazuje się związkiem pełnym samotności, praca przestaje dawać satysfakcję, rola żony i matki przerasta siły, a dziecko okazuje się mieć wady. Nastoletnia córka wpada w tarapaty, a matka nie dojrzała do tego by być w stanie jej pomóc i stanąć na wysokości swoje rodzicielskiej roli. Czy z takich kłopotów można wybić się na prostą? Czy mimo przeciwności losu można szukać szczęścia?  

Iwona Żytkowiak stworzyła powieść ogromnie dojrzałą, odważną, pełną prozy życia, która wcale nie jest łatwą lekturą. Mimo to nie można się od niej oderwać, a książka wciska mocno w fotel i szybko chwyta za serce. Tytuł traktuje o miłości, ale tej nieidealnej, pełnej bólu, smutku i rozczarowania. Bo w życiu czasem tak się układa, że spełnione marzenia ranią, obracają się w strapienia i wbijają kolec w serce. Mimo to warto żywić uczucia, bo życie bez nich, życie pełne samotności jest już tylko egzystencją. Postać głównej bohaterki jest ogromnie zagadkowa. Trudno ją jednoznacznie ocenić. Z jednej strony Magda budzi współczucie i litość. Z drugiej potrafi zdenerwować i przyprawić o złość. Magda w pewnych aspektach jest jak mała dziewczynka. Niedojrzała, rozkapryszona i marudząca. Brakuje jej stabilizacji, wewnętrznego spokoju i równowagi. Nic dziwnego, że nie potrafi być oparciem dla dojrzewającej córki dla której czasu nie ma również zapracowany ojciec. Marta ma wszelkie dobra, których pewnie zazdroszczą jej koleżanki, ale nie ma rodziców, którzy byliby jej przewodnikami w dorosłym świecie. Nastolatka gubi się w labiryncie życie i skręca w niewłaściwą, złą uliczkę o nazwie narkotyki. Nie ma wsparcia ze strony rodziców, nie łączy ją z nimi nić porozumienia. A jej tata? Omamiony tym, że mężczyzna powinien zapewnić byt materialny zwala wszelkie obowiązki na żonę. Dramat gotowy i dopracowany do perfekcji. 

Ta książka jest dość smutna, refleksyjna i nie każdemu przypadnie do gustu. Nie polecam jej tym, którzy szukają w lekturze lekkiej rozrywki. Polecam tym, którzy nie lubią słodkich historyjek z  przewidującym happy endem. W powieści autorka doskonale przedstawia dramat uzależnienia od narkotyków, samotność wśród bliskich, trudne relacje na linii rodzice - dziecko. Osobiście tę lekturę mocno przeżyłam, zaangażowałam się w problemy przedstawionych postaci, wczułam w ich role. Tytuł obala mity o idealnym świecie osób, które tylko pozornie są szczęśliwe a którym wielu zazdrości oceniając ich tylko z pozoru. Nie takie złoto jak się świeci, nie taka idealna rodzina jak się wydaje. Książka jest doskonała, napisana w oryginalny sposób w którym dialogi są rzadkie a przeważają odczucia z głębi duszy. Intymna, szczera, wybitna powieść, która dotyka tego, co niesie samo życie. 
Już w kolejnym poście zaproszę do udziału w konkursie, w którym do wygrania będzie jeden egzemplarz tejże wspaniałej książki.

czwartek, 4 maja 2017

Tanya Valko "Arabski mąż"






Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania maj 2017 
stron 672
ISBN 978-83-8097-135-6
seria Arabska Saga tom VI

Terroryzm to rak islamu 

Jak miło wrócić do czytania ukochanej serii! Jak przyjemnie spotkać znów polubionych bohaterów i przeżyć z nimi ich dalsze perypetie! Przeczytanie kolejnego tomu sagi pióra Pani Valko było wspaniałą podróżą i trudną lekcją współczesnej historii. Wraz z bohaterami cyklu odwiedziłam Syrię - utworzone na jej terytorium Państwo Islamskie - kalifat, który jest siedzibą zła i terroryzmu oraz przykładem wynaturzenia ludzkiej natury i przekłamania religii w imię chorych ideałów. 

Blisko 700 stron książki przeczytało się w błyskawicznym tempie, a wszystko za sprawą wartkiej, dynamicznej akcji pełnej elementów właściwych dobrej sensacji. Dwie siostry Miriam i Daria są diametralnie różne, ale łączy ich jedno - z łatwością potrafią wpakować się w poważne kłopoty. Mają porywczy charakter, który sprawia, że wciąż utrudniają sobie życie i wplątują w solidne tarapaty. Ich mężowie stoją po przeciwnych stronach barykady - Hamid walczy z terroryzmem, a John go wspiera i jest ważną personą w strukturach ISIS. Daria wraz z małżonkiem przepada w kalifacie. Siostra postanawia ją odnaleźć i sprowadzić w bezpieczne miejsce gdzie nie toczy się wojna. Misja okazuje niezwykle niebezpieczna i dramatyczna, a siostry Salimi udają się wprost do ziemskiego piekła, które wykreowały złe ludzkie serca...

Powieść to czytelnicza rewelacja, to kolejny tom wspaniałej sagi dzięki której europejski czytelnik może poznać współczesny świat arabski - jego piękno i cienie, jego blaski i mrok. Z jednej strony fascynujące dziedzictwo historyczne i kulturowe, z drugiej przemoc, terroryzm, okrucieństwo, zwyrodnienie moralne i podeptanie humanitaryzmu. Daria i jej siostra mogą odczuć na własnej skórze ile w tym raju cierpienia warta jest kobieta. Jak bardzo zdeptano jej godność i jak wiele ciosów można zadać płci pięknej. Zwyrodnienie bije rekordy. W szaleńczym amoku dżihadyści stali się bestiami, które podniecają się krwią niewinnych ofiar, ich cierpieniem i brutalnymi katuszami, razami, które zadawane są ze szczególnym okrucieństwem. Czytając tę książkę stałam się świadkiem tego, co dzieje się w Aleppo, Rakkce i ich okolicach. Zrozumiałam exodus miejscowej ludności, która zostaje zmuszona do przymusowego zasilenia szeregów wojowników lub którą zło wypędziło z domów i wygnało w świat by ocalić życie i zdrowie. 
Tanya Valko idealnie dopasowała fabułę swojej powieści do autentycznych wydarzeń rozgrywających się współcześnie na oczach całego świata. Lektura obfituje w drastyczne, mrożące krew w żyłach sceny niestety rodem z prawdziwego świata. W wielu z nich umierają i cierpią niewinni ludzie, leje się krew i w uszach brzmią jęki ofiar. Wszystko pod przykrywką wiary, wszystko w imię religii a tak naprawdę w imię dewiacji, zaspokojenia brutalnych pragnień i pogwałcenia norm moralnych uznawanych przez wiele miliardów ludzi na świecie. Ta powieść bardzo mocno porusza, wzrusza i przyczynia się do zrozumienia co tak naprawdę dzieje się na Bliskim Wschodzie. Nie sposób przeczytać jej bez łez i współczucia dla pokrzywdzonych setek tysięcy kobiet, dzieci i mężczyzn, którzy brzydzą się terroryzmem. Zło jak się okazuje jest niczym choroba, niczym gangrena i atakuje także tych dobrych wciągając ich w machinę nieprawości. Przykładem tego może być choćby postać Darii, która po przeżyciach w jaskini zła sama staje się w własnej obronie zdolna do zabronionych prawem czynów. 
Ten tom jak również cały cykl kocham i polecam czytelnikom lubiącym orientalne klimaty, książki z Arabią w tle i miłośnikom sag rodzinnych.

środa, 3 maja 2017

Piotr Kitrasiewicz "Athena. Torpeda i miłość"






Wydawnictwo MG
data wydania 2017
stron 208
ISBN 978-83-7779-386-2

Miłości wojna nie obchodzi

Dziś zacznę recenzję może dość typowo. Przeczytałam świetną książkę. Jedynym jej minusem jest to, że była za krótka. Szkoda, że autor tak oszczędnie rozbudował fabułę, bo pomysł na nią miał świetny. I tu ktoś może zarzucić Panu Piotrowi, że wzorował się na historii Titanica. Nie zgodzę się z tym, bo w tym wypadku Autor chciał pokazać coś więcej niż tylko katastrofę zatopienia statku. Lektura jest niezwykła i czyta się na jednym wdechu. To idealna propozycja na wieczór z książką w ręku. 

Akcja książki toczy się w krótkim okresie czasu. Jest rok 1939. Początek września, lato powoli odchodzi i ustępuje pola jesieni. W Europie wrze. Wybucha wojna. Niemcy atakują Polskę. Ale życie mimo tego toczy się dalej. Pewna para kłóci się ze sobą. W sumie nie chodzi o nic wielkiego. Ot zwykle nieporozumienie, które niepotrzebnie dzieli. Ona chce ułożyć sobie życie od nowa za Oceanem. On chce za wszelką cenę odzyskać ukochaną kobietę. Ona wsiada na statek do Montrealu. On w ostatniej chwili też wchodzi na trap. Nic nie zapowiada tego, co stanie się na morzu... Czy para zacznie nowe życie ze sobą i bez wojny? Czy szpony konfliktu zbrojnego dosięganą tę miłość? Czy uczucie się odrodzi i zwycięży przeciwności losu?

Niezbyt gruba powieść to bardzo ciekawa lektura w której zgrabnie przeplatają się ze sobą różne wątki. Jest nutka obyczajowa i ludzkie losy. Diametralnie różne, oryginalnie wykreowane postacie idą przez życie, a w tle wybucha wojna. Bohaterowie czy tego chcą czy nie muszą mieć na uwadze, że spory terytorialne wpłyną na ich życie i przewrócą je do góry nogami. Ich plany zostają zweryfikowane i pokrzyżowane, a wszystko w imię chorej ideologii. Przez karty książki przewijają się także postacie autentyczne, które znane są z podręczników historycznych i kronik XX-wiecznych  dziejów. Nikt nie spodziewa się jak okrutny wydźwięk będzie miała rozpoczynająca się wojna, jak pogwałcone będą międzynarodowe ustalenia i konwencje, jak wielu niewinnych ludzi zginie, jak mocno rozwinie się propaganda. W lekturze wiele elementów łączy się w mozaikową całość. Polityka, miłość, sensacja, kryminał, zemsta. Ludzkie ambicje i porachunki mieszają się z polityką i żądzą władzy. Psychologia, romans, sprawy militarne tworzą swoisty koktajl, który ma wyrafinowany smak. Tę powieść czyta się rewelacyjnie, a moc wrażeń i emocji otula oraz towarzyszy do samego końca. Książka doskonale oddaje klimat tamtych dni i plastycznie obrazuje stosunki polityczne oraz społeczne u progu światowej zawieruchy. Wątek miłosny jest idealnie wpasowany w fabułę, która nie ma w sobie sielanki, spokoju czy beztroski. Uczucie podobnie jak ludzie je czujący przechodzi próbę darowaną przez los i musi udowodnić, że jest w stanie unieść trudy wojny i niedoskonałości ludzkiego ciała oraz duszy. Szkoda, że Autor nie rozbudował powieści o kolejne wątki, nie rozwinął bardziej losów pasażerów Athenii w dłuższej perspektywie czasu. Mimo tego polecam przeczytanie tego tytułu i oceniam pozytywnie książkę z która spędziłam bardzo przyjemnie wiosenny czas.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Jacek Tacik "Zamach. Jan Paweł II - 13 maja 1981 Spisek. Śledztwo. Spowiedź"






Wydawnictwo Literackie
data wydania 10 maja 2017
stron 452
ISBN 978-83-0806-341-5

Zamach na zawsze owiany tajemnicą?

Gdy doszło do opisanego w książce Jacka Tacika wydarzenia miałam kilka lat. Byłam małą dziewczynką i nie rozumiałam wszystkiego z tego, co działo się w Rzymie i tu w Polsce. Widziałam łzy w oczach ludzi, smutek na twarzach, ale nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. Sceny strzałów widziałam w filmach, więc to była tylko fikcja. Nie mieściło mi się w małej główce, że ktoś może chcieć zabić kogoś tak wyjątkowego jak Nasz Papież.

 Dzięki lekturze książki Jacka Tacika wróciłam do tamtych chwil już jako dorosła i dojrzała osoba. Spojrzałam wstecz mając pewien bagaż doświadczeń i wiedzy o świecie. To była sentymentalna podróż, a jej charakter miał taki a nie inny wydźwięk ze względu na klimat w jakim utrzymana jest publikacja. Próżno szukać w niej taniej sensacji czy newsów w stylu rodem z plotkarskiego portalu. Autorowi nie zależało również tylko na książkowym śledztwie i odkryciu prawdy kto zlecił zabójstwo. Jacek Tacik przeprowadził wywiady z 26 osobami w jakiś sposób związanymi z majowym zamachem na Ojca Świętego i to z nich składa się właśnie ten tytuł. Każdego ze swych rozmówców wstępnie krótko przedstawia, a następnie zadaje pytania - bardzo celne i przemyślane, konkretne i dociekliwe. By książka trafiła do rąk czytelników potrzebne były 3 lata pracy i przejechanie 45 tysięcy kilometrów. Autor odbył podróże na 3 kontynenty by spisać osobiste rozmowy z różnymi mniej lub bardziej znanymi osobami - świadkami naocznymi, lekarzami, sędziami, politykami, śledczymi. Są wśród nich obywatele różnych krajów, także i Polski. Reprezentują oni różne poglądy, mają niekiedy rozbieżne zdania co do tego na czyje zlecenie Agca strzelał. Niezwykle różni ludzie jednak mają wyryte w pamięci tamte chwile, które zapamiętali na zawsze. 

Książka dzieli się na 6 części, a każda z nich jest równie ciekawa. Swoje wspomnienia snują ludzie, którzy widzieli zamach na Placu Świętego Piotra, ale i ci, którzy byli od niego wiele kilometrów. Niekiedy to wydarzenie zmieniło w sposób diametralny ich życie, skierowało je na inny tor. "Zamach" jest lekturą fascynującą, ale i refleksyjną. Nic nie jest w tej publikacji narzucone, a autor nie stoi po stronie żadnego z rozmówców. Czytelnik ma prawo do własnych poglądów i własnej oceny sytuacji. Padające wnioski są bardzo różne, a niekiedy nawet sprzeczne ze sobą. 
Czytałam już inne publikacje związane z tym tematem. Żadna z nich tak mocno mną nie poruszyła jak ta. Żadna tak subtelnie, ale i tak wyczerpująco nie odniosła się do próby zabicia Karola Wojtyły. I co ważne autor opisał rozmowy nie tylko z tymi, którzy idealizują Jana Pawła II, którzy patrzą w Niego jak w obraz. Z książki wygląda postać wybitnego Człowieka Wiary, ale i upartego pacjenta, dojrzałego i doświadczonego polityka, a wreszcie Człowieka, który Chce i Potrafi wybaczyć, dla którego przykazania to nie tylko słowo, ale i czyn. Tytuł jest pełny rzetelnej wiedzy, konkretów, osobistych zwierzeń i przeżyć. Każda z rozmów utrzymana jest w spokojnym i wyważonym tonie. 
To dla mnie i pewnie dla wielu osób z pokolenia JPII wyjątkowa książka. To doskonała okazja dla młodszych, by poznać wydarzenia z XX- wiecznej historii oczami jej świadków. Brak mi skali by ocenić kunszt tego dzieła. Jest wspaniałe i z całego serca go polecam.

Michael Morpurgo "Naprawdę spoko!"


Wydawnictwo Zielona Sowa
data wydania 2017
stron 112
ISBN 978-83-8073-240-7

Tylko się obudź, a będzie spoko!

Życie i śmierć dzieli cienka jak włos linia. Jej skrajem biegnie stan, który dzieli jedno i drugie. Stan śpiączki. Niby się jeszcze żyje, ale już się w pewnym sensie traci kontakt z tym, co ziemskie. Ciało i duszę spowija kokon snu i nie pozwala dać znać, że jesteśmy, że czujemy, że słyszymy. To stan, który może trwać nawet całe lata, a im dłużej trwa, tym mniejsze są szanse na powrót do rzeczywistości. Medycyna rozwija się i zawieszeni w próżni mają coraz więcej szans na wybudzenie. Nic jednak nie zastąpi bodźców od tych których kochamy, którzy mieszkają w naszym sercu i są nam bardzo bliscy.

Dowodzi tego historia opisana w cieniutkiej, ale jakże treściwej książeczce autorstwa Michaela Morurgo. Jej bohaterem jest dziesięcioletni chłopiec Robbie, którzy leży w śpiączce przykuty do szpitalnego łóżka. Przyczyną jego złego stanu zdrowia jest wypadek samochodowy. By ratować swego psa Robbie wtargnął wprost pod koła samochodu, który go potrącił. Mimo szybkiej pomocy lekarskiej chłopiec zapadł w śpiączkę. Słyszy, rozumie co się wokół dzieje, rozpoznaje głosy znanych mu osób, nie traci pamięci, ale nie może się poruszyć, odezwać, dać znać jak się czuje. Jest otulony niczym mumia całunem snu i bardzo chce powiedzieć choć jedno słowo. Nie może. Rodzina, przyjaciele i personel medyczny robią wszystko, by Robbie wrócił. Czy to się uda?

Ta książka jest niesamowita, jedyna w swoim rodzaju i niezwykle plastycznie oddająca to, co czuje człowiek w śpiączce. Wielu z nas ten stan kojarzy się z wegetacją i brakiem odczuwania wszelkich bodźców. To mit. „Śpiący” świat to rzeczywistość, w którym ludzkie ciało poddane jest tylko pewnym ograniczeniom. Będący w nim potrzebuje troski, miłości i ciepła. Pozytywnych uczuć i tego jednego, jedynego powodu, który przywróci go pełnemu życiu.

Niewiele ponad sto stron lektury to ogromna i bezcenna lekcja, którą powinien odebrać każdy bez względu na wiek i płeć, poglądy i zapatrywania. Treść nie tylko w pełni i dokładnie obrazuje zagadnienie, ale i uczula nas na kruchość życia oraz uczy konkretnej pomocy będącym w „nietypowym śnie”. Potrzebne są nie litość i łzy, a pozytywna energia, optymizm i dużo nadziei. Autor pokazuje jak ważną rolę odgrywają w naszym życiu miłość, przyjaźń i przywiązanie do zwierzęcych przyjaciół. Michael Morpurgo świetnie obrazuje jak ważne są marzenia, jak bardzo są w stanie dodać skrzydeł, gdy nadchodzą trudne chwile. Marzenia i miłość to cudowne leki, które nie można przedawkować i warto o tym zawsze pamiętać.

Tytuł choć krótki jest fascynujący i czyta się go jednym tchem. Ujmuje treść, ale i mocno chwyta za serce okładka. Umieszczony na niej psiak również dostał drugie życie i śmiało może tytułować się szczęściarzem. Przeczytanie tej historii polecam również dlatego, że kupując tę książkę wspomożecie szczytny cel – 1% ceny zasili konto Fundacji „Akogo?”, która pomaga osobom po ciężkich urazach mózgu.

środa, 19 kwietnia 2017

Karolina Wilczyńska "Właśnie dziś, właśnie teraz"





Wydawnictwo Czwarta Strona
data wydania 2017
stron 328
ISBN 978-83-7976-585-0

Bo życie toczy się tu i teraz


Grono czytelników, którzy lubią książki Karoliny Wilczyńskiej i którzy przeczytali serię o Stacji Jagodno będzie mocno zaskoczone jej najnowszą powieścią. Sprawi to jej klimat, poruszone w fabule trudne tematy i przesłanie jakie w sobie zawiera. To nie jest pogodne czytadło, przy którym można łatwo się zrelaksować i odpocząć od codziennych trosk. To nie jest też książka, która poprawi nam humor i będzie tytułem lekkim oraz przyjemnym. Ta lektura wstrząśnie nami i to bardzo mocno, a także podpowie, że trochę egoizmu i zapatrzenia się we własne potrzeby żadnej kobiecie nie zaszkodzi.

Głównymi bohaterkami powieści są trzy kobiety. Każda jest w innej życiowej sytuacji, każda żyje w innym świecie i zmaga się z innymi problemami. Każda jest nieszczęśliwa, każda ma w życiu pod górę. Wszystkie w pewnej chwili znajdują się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Panie chcąc skorzystać z wyprzedaży zabawek w centrum handlowym stają się ofiarami pożaru. Dzięki temu życie każdej z nich zmienia się, a pewien czas po zdarzeniu muszą spędzić w swoim towarzystwie na szpitalnej sali. Nie nawiązują tam jednak ze sobą ścisłej przyjaźni i nie planują spotykać się w przyszłości. Ich późniejsze losy splata samo życie...

Sabina idealnie pasuje na współczesną postać Hioba. Jej życie to same wyrzeczenia i ofiary. Samotna, ciężko pracująca jako kierowniczka w sklepie nie ma odrobiny prywatności i wytchnienia. Sama opiekuje się chorym 90-letnim ojcem, a jej rodzic traktuje ją niczym najgorszego wroga i służącą. Kobieta godzi się na to zobowiązana przyrzeczeniem danym zmarłej matce. Tym samym ma na szyi ogromną pętlę, która się coraz mocniej zaciska i dusi. Kobieta jest na skraju wytrzymałości psychicznej i fizycznej.
Sonia elegancka i dobrze usytuowana mężatka tylko na pozór jest szczęśliwa. Jej harmonijny związek to tylko pozory, a miłość męża jest tylko na pokaz. To ona w tym związku daje i poświęca się. To ona czeka z obiadem, kolacją, kawą i... uczuciem. Bronisława jest w jesieni życia. Zmęczona przeżytymi siedmioma dekadami nie ma spokoju przez syna alkoholika, który żyje na matce jak pasożyt. Nie pracuje, sięga do kieliszka i spędza czas z kolegami od butelki. Nie pomaga, przepija i przepala skromną emeryturę matki, a ta nie widzi jego wad i kocha mimo wszystko. Mimo trudnej życiowej sytuacji jest pogodna, pogodzona z losem i głęboko wierząca.
Sabinę, Sonię i Bronisławę dotyka tragedia, która nie pytając o zdanie zmienia ich los i otwiera oczy na to, co się wokół nich dzieje.

„Właśnie dziś, właśnie teraz” to książka refleksyjna, smutna, wyciskająca łzy, która kryje w sobie ukrytą przestrogę. Każda z bohaterek to kobieta nieszczęśliwa w pewnym stopniu na własne życzenie. Każda kocha toksyczną i wyniszczającą miłością, która do ich życia wnosi tylko cierpienie, ból i wyniszcza niczym śmiertelna choroba. Każda z pań zapomina o sobie, o swoich pragnieniach i boi się marzyć. Patrzy na innych, a zapomina o sobie. Spycha się na dno i pozwala, by inni żyli jej kosztem. Żadna sama z siebie nie ma siły się otrząsnąć, powiedzieć „nie!” i być asertywna. Każda jest cierpliwa w swej doli i woli żyć pozorami niż spojrzeć prawdzie w oczy. Tak nie można i to w trakcie lektury chciałam szepnąć im do ucha. Na szczęście los postanowił zmienić ich życie, a zły koniec okazał się dobrego zalążkiem. To trudna książka. To przygnębiająca, ale i odważna powieść. Nie radzę jej czytać przy chandrze i smutnym nastroju. To powieść niespodzianka, która niejedną czytelniczkę znającą prozę Wilczyńskiej mocno zaskoczy. To książka o tęsknocie za miłością, dobrym słowem, serdecznością i ciepłem jakim jest w stanie obdarować człowieka drugi człowiek. To napisany prostym aczkolwiek dojrzałym stylem tytuł o trudach życia i ciemnych stronach trującej jak arszenik miłości. Polecam miłośnikom dobrych obyczajówek i dojrzałej oraz odważnej prozy dla kobiet.