czwartek, 11 września 2025
Ewa Formella "Muszelka dla Anny"
wtorek, 12 sierpnia 2025
Monika Kacprzyk "Noce, które nie dają spać"
poniedziałek, 26 maja 2025
Katarzyna Majewska - Ziemba "Gorzki smak rosolisu"
niedziela, 25 maja 2025
Agnieszka Lis "Ocalenie"
Piętno wojennego piekła boli na zawsze
Wśród morza książek zalegających na księgarskich półkach są takie, które na duszy wrażliwego czytelnika wypalają piętno pozostające na zawsze, a o lekturach tych po prostu nie da się zapomnieć. Do tego wyśmienitego grona z pewnością zaliczę kolejną w dorobku Agnieszki Lis powieść, która doprowadziła mnie tak samo do oceanu łez, jak i do czytelniczego nieba. Nie wiem czy uda mi się wyrazić słowami jej geniusz, ale to jedna z najbardziej wyjątkowych książek z kręgu literatury wojennej, która opowiada o tym koszmarnym czasie z perspektywy dziewczynki – sieroty, którą wychowuje sierociniec.
Ewa, bo tak ma na imię główna bohaterka, przychodzi na świat w więzieniu. Jest rok 1928. Jej matka skazana na karę pozbawienia wolności z miłością czeka na narodziny córki, a gdy to ma miejsce czule się nią opiekuje i otacza głęboką miłością. Zgodnie z przepisami może się nią zajmować do drugiego roku życia a potem musi oddać ją do sierocińca. Tak się dzieje i mała Ewa trafia pod opiekę pani Wandy, która jest bardzo oddana swojej pracy. Ewa jest dzieckiem wyróżniającym się z gromady. Budzi sympatię, jest inteligentna i zaradna, choć ma swoje zdanie i potrafi pójść swoją drogą. Jest lubiana przez personel i inne dzieci. Jej dorastanie i dzieciństwo burzy wybuchająca wojna, która zamienia codzienne życie w koszmar. Jednak Ewa nie załamuje się i stara jak najlepiej radzić sobie w piekle w jakim się znalazła. Nie traci optymizmu i elastycznie przystosowuje się do nowej, trudnej sytuacji. Dziewczynka podobnie jak inne dzieci z bidula jest coraz mocniej doświadczana przez los...
Jestem ogromnie wdzięczna Autorce za napisanie tak fenomenalnej historii i losowi, że dał mi możliwość przeczytania i zrecenzowania jej. Ona jest tak piękna, jak trudna i jak mocno dotyka czytelniczego serca. W trakcie lektury płyną łzy, a pomysł pokazania wojny oczami dziecka sieroty poturbuje każde serce. Agnieszka Lis bez ogródek ukazuje brutalne oblicze okupacji – pobicia, aresztowania, szykany, terror, ale i walkę z okupantem prowadzoną przez różnych ludzi na różne sposoby. Mała Ewa też ma w niej udział, podejmuje, może nie w pełni świadomie, ryzyko chcąc przyczynić się do klęski okupanta. Wojna zabiera jej beztroskie dzieciństwo, dotyka głodem, strachem o jutro, zmusza do szybszego dojrzewania, kształtuje charakter bezlitośnie, ale też sprawia, że mała dziewczynka wyrasta na dzielną, odważną i charakterną nastolatkę co pokazuje koniec książki. My czytelnicy śledzimy ten proces, a ona sama potwierdza tezę, że co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Książka w pewnych momentach rozdziera serce – szokuje ogromem zła, ale i otula mocą dobra, które kiełkuje również w trudnych czasach. Poszczególne sceny wywołują przeróżne emocje, dotykają wyraziście i bez litości uświadamiając jakim tak naprawdę ten okres był czasem i czego wymagał od ludzi. Konspiracja, działania skierowane w różny sposób przeciwko wrogowi kontrastują ze złem, a tym samym pokazują świat tamtej rzeczywistości. Nie będę zdradzać Wam za wiele z treści, ale dodam, że najlepszą częścią powieści jest jej zakończenie. Tak, trudno w to uwierzyć, ale kilkadziesiąt stron tytułu czytałam przez fontanny łez, a wydarzenie historyczne jakie miało miejsce zostało ukazane bardzo szczegółowo, plastycznie i tak, że wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Tej książce nie sposób się oprzeć! Nie można jej przeczytać bez zaangażowania całego siebie, nie można jej treści przyjąć obojętnie i szybko o niej zapomnieć. Ona z siłą wodospadu wrywa się w duszę i jest niczym najlepsza lekcja historii.
Agnieszka Lis stworzyła kolejną powieść wartą zachwytu i aplauzu. Pokazała kunszt swojego talentu i wyjątkowy obraz wojny. Pokazała wpływ koszmaru na ludzkie dusze, udowodniła, że zło nie jest w stanie zabić człowieczeństwa i uczuć wyższych w tym miłości. Tym, którzy tak jak ja zakochają się na amen w tej opowieści, dodam, że historia Ewy będzie miała ciąg dalszy. Zatem ja będę z niecierpliwością wyczekiwać kolejnego tomu i polecać każdemu przeczytanie „Ocalenia”.
poniedziałek, 5 maja 2025
Agnieszka Lewandowska-Kąkol "Krzywdy przeszłości"
piątek, 4 kwietnia 2025
Nina Zawadzka "Skazana za miłość"
Każde pokolenie ma własne góry do zdobycia
Po literaturę wojenną sięgam systematycznie od wielu lat. Chętnie zagłębiam się w tytuły przedstawiające czasy które znam z lekcji historii i naocznych opowiadań moich dziadków. Przeczytałam wiele książek o kampanii wrześniowej, o zrywach wolnościowych które wybuchły podczas okupacji, o obozowej i łagrowej rzeczywistości. Dzięki Ninie Zawadzkiej po raz pierwszy zanurzyłam się w lekturze powieści opowiadającą historię ludzi którzy za walkę z najeźdźcą uznani zostali przez polskie władze za zdrajców i wrogów ojczyzny. Książka zrobiła na mnie przeogromne wrażenie i dostarczyła naprawdę wyjątkowych przeżyć. Jej Autorka udowodniła, że potrafi stworzyć powieść genialną, której można wystawić tylko najwyższą ocenę.
Prolog książki to scena niezwykle wzruszająca i mająca niesamowity wydźwięk. Na polnej drodze rodzi się niemowlę. Jego matka umiera a dziewczynka trafia na wychowanie do pewnej szanowanej rodziny z okolicy. Ludzie ci traktują ją niczym własną córkę, a dziewczyna wyrasta na piękną i mądrą pannę, która wychodzi za mąż za Wiktora Hermanowicza. Pozornie może się wydawać, że u boku wykształconego i mającego perspektywy mężczyzny Rutę Różańską czeka spokojna i szczęśliwa przyszłość. Tak się jednak nie dzieje, a szczęściu stoi na przeszkodzie wiele powodów. Jednym z nich jest wojna która wybucha 1 września 1939 roku. Rzeczywistość Ruty zmienia się jak w kalejdoskopie, a jej samej przychodzi mierzyć się z bardzo trudnymi wyborami...
Wiele lat później, w 1994 roku po zmianie systemu politycznego w Polsce Nikodem Ławrynowicz pragnie wpisać personalia Ruty do słownika osób zasłużonych dla Polski i wybielić jej biografią oraz oczyścić z niesłusznych zarzutów. W tym celu udaje się do Kanady by spotkać się z Brunonem Wojciechowskim. Ta podróż bardzo zmienia jego życie..
„Skazana na miłość” to wybitna historia, która zapada głęboko w serce, która siedzi w duszy i umyśle jeszcze długo po przeczytaniu. Jej głębia i piękno, jej dojrzałość drażni wrażliwe nuty, a tytuł porusza wiele trudnych tematów, które przez lata były kwestiami tabu. Akcja książki rozgrywa się na przemian w dwóch przestrzeniach czasowych które skupiają się na życiu jednej osoby- głównej bohaterki, której życie okazało się pełne cierni i trudnych wyzwań. Ona sama za swoje wybory poniosła dotkliwą karę i sporo wycierpiała. Mimo ciosów od losu i ludzi, mimo łez i ogromnych ilości bólu pozostała sobą, pozostała wierną swoim ideałom i swojej wielkiej miłości, która okazała się tak piękna jak zakazana. Ruta jednak kochała i nie wstydziła się swojego uczucia. Dla niego potrafiła poświęcić samą siebie i nawet w najtrudniejszych chwilach nie patrząc na konsekwencje iść za głosem serca. Ta kobieta jest bohaterką niezłomną, wyjątkową i pełną odwagi. Nina Zawadzka pozwala nam głęboko zajrzeć w jej duszę i serce oraz utożsamić się z kimś dla kogo być było ważniejsze niż mieć, dla której uczucie i ideały były bardziej cenne niż wygoda czy bezpieczeństwo. Ruta jest symbolem, jest przedstawicielką ludzi skrzywdzonych przez system, oszukanych, niesłusznie oskarżonych i torturowanych, traktowanych jak zdrajców choć byli najlepszymi patriotami.
Różańska jest też kobietą, która kocha i nie wstydzi się swojej innej miłości. Idzie za nią nie bacząc na konsekwencje. Ma w sobie odwagę i poświęca się bez zastanowienia. Ma w sobie moc bohaterstwa i niekończące się pokłady dobra.
Jaką książką jest „Skazana na miłość”? Bardzo dojrzałą, oryginalną, odważnie podejmującą trudne historyczne kwestie, dopracowaną w szczegółach i głęboko przemawiającą do czytelnika. Zmuszającą do refleksji i wyciskającą łzy. Gdybym miała wymieniać jej atuty ten tekst byłby bardzo długi. Dodam tylko, że jeszcze nigdy nie czytałam książki tak mocno oryginalnej, tak niesztampowej w której literacka fikcja miesza się perfekcyjnie z faktami historycznymi. To lektura przemyślana, zatopiona w morzu emocji, łamiąca stereotypy, z realnymi bohaterami, która odciska na sercu trwały ślad. Gorąco Wam polecam zagłębienie się w jej treść i spotkanie z bohaterką, której wszelki lęk jest obcy.
czwartek, 23 lutego 2023
Nina Zawadzka "Miłość w czasach wojny"
Przeznaczenia i cygańskiej wróżby nie da się oszukać
Przeczytałam już bardzo wiele książek o miłości i z wojną w tle. Jako czytelnik wielokrotnie byłam świadkiem wpływu historii na życie zwyczajnych bohaterów literackich. Lubię sięgać po powieści traktujące o czasach znanych mi z opowieści dziadków i byłam przekonana, że nie znajdę już książki z kręgu takiej tematyki, która mnie ogromnie zaskoczy. Sięgając po raz pierwszy po prozę Niny Zawadzkiej nie miałam zielonego pojęcia co mnie czeka. Gdy skończyłam czytać oniemiałam z zachwytu. Ta historia zbiła mnie w fotel, wycisnęła łzy i potwornie wzruszyła. Zarówno losy Stefanii, jak i żyjącej wiele lat później Zofii zapadły mi mocno w pamięć, a w trakcie lektury miałam nieodparte wrażenie, że żyję obok nich, znam je i śledzę ich dzieje na żywo, a nie poprzez karty powieści. Powrót z książkowej fabuły do realnej rzeczywistości okazał się bardzo trudny, a ja mocno protestowałam, gdyż nie miałam najmniejszej ochoty na pożegnanie z bohaterkami, które podziwiałam i pokochałam jak siostry.
Akcja książki toczy się w trzech wymiarach czasowych - to lata trzydzieste XX wieku, okres II wojny światowej na Kresach oraz lata dziewięćdziesiąte XX wieku i druga dekada XXI wieku na Dolnym Śląsku i opowiada losy dwóch kobiet oraz ich rodzin. Każda z nich żyła w odmiennej rzeczywistości, los obie potraktował tak samo po macoszemu i wystawił na wiele prób. Bez żadnych wyrzutów rzucał im pod nogi ogromne kłody i poddawał wielokrotnie niełatwym sprawdzianom.
Stefania urodziła się jako najmłodsza córka polskiego arystokraty Mieczysława Obieckiego zarządzającego pokaźnym majątkiem w Psarach niedaleko Stanisławowa. Dziewczyna odebrała staranne wykształcenie, żyła beztrosko i w dostatku, ale pewnego dnia spokój jej duszy zakłóciła raz na zawsze pewna Cyganka. Kobieta za wszelką cenę chciała jej powróżyć. Wróżba okazała się bardzo niepomyślna, dotyczyła jej przyszłości i sfery uczuć. Dzień po dniu spędzała młodej kobiecie sen z oczu. By oszukać los i przeznaczenie zapadła decyzja by młoda hrabianka zmieniła stan cywilny i wyszła dobrze za mąż. I tak córka Róży i Mieczysława poślubiła Karola syna zaprzyjaźnionej rodziny, ale nim wypowiedziała sakramentalne „tak” zakochała się w biednym Ukraińcu, który pracował w majątku jej ojca jako stajenny...
Zofia, gdy ją poznajemy, ma niewiele ponad pięćdziesiąt lat i choruje na nieuleczalną genetyczną chorobę – pląsawicę. Wie, że już długo nie pożyje, ale przed śmiercią chce poznać sekret dotyczący jej przeszłości. Jest ciekawa po kim z przodków odziedziczyła bolesne brzemię choroby. W tym celu wraca do przeszłości, do lat dziewięćdziesiątych XX wieku i pewnej znajomości, którą zawarła na gruncie zawodowym. Kim okaże się poznany w domu sędziwej starości pewien czarujący mężczyzna, który niczego nieświadomy opowiada ulubionej pielęgniarce swoje dzieje? Czy można wyślizgnąć się z rąk przeznaczeniu?
Choćbyście przeczytali tysiące książek napisanych w podobnym klimacie to właśnie ta powieść opowiadająca losy zakazanej miłości Polki i Ukraińca zapadnie Wam bardzo mocno w pamięć i wyróżni się od grona innych. Jest po prostu wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Jej fabuła aż kipi od emocji i ciągłych niespodzianek. Akcja toczy się wartko i zakręca co raz krętymi meandrami. Wyraziści bohaterowie, trudne czasy, szokujące zbiegi okoliczności, a wreszcie historyczna prawda ukazana bez osłonek i retuszu sprawiają, że od czytania nie idzie się oderwać. Wstrząsające sceny mieszają się z prawdziwym uczuciem, które zupełnie nieproszone spada jak grom z jasnego nieba na dwoje młodych ludzi, których dzieli wszystko – pochodzenie, wiara, narodowość czy status majątkowy. Kobieta i mężczyzna ulegają słodyczy miłości, ale za to przychodzi im zapłacić okrutną cenę.
„Miłość w czasie wojny” to napisana z ogromnym talentem i pomysłem powieść, która opowiada o niespełnionych marzeniach, życiowych zawirowaniach, namiętności i zemście. Lektura chwyta za serce, wyciska łzy, zmusza do refleksji, uwrażliwia i nie pozwala przejść obok jej treści obojętnie. Literackie mistrzostwo, świetnie poprowadzone wątki główne i poboczne, genialnie wykreowani bohaterowie. Doskonale ukazana prawda historyczna, świetne dialogi i opisy. Powieść bez wad i minusów. Idealna lektura o której chyba nigdy nie zapomnę. Niezwykła książka, która Was na pewno pochłonie bez reszty.
piątek, 18 lutego 2022
Kirsty Cambron "Dziewczyna z Paryża"
poniedziałek, 12 kwietnia 2021
Magdalena Kawka "Pora westchnień, pora burz"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2021
stron 536
ISBN 978-83-8234-065-5
W życiu rzadko coś jest tylko czarne lub tylko białe
Uwielbiam ten stan, gdy jestem w czytelniczym niebie. Celebruję chwile, gdy w moje ręce trafia wyjątkowa książka, która sprawia, że płonę z zachwytu. Cieszę się, gdy mogę polecić ją innym i gdy przyczyniam się do jej popularności. Dziś wydaje się tak wiele książek, że czasem trudno wyłapać te najbardziej fenomenalne. Ja w tym poście podpowiem Wam pewien tytuł, który koniecznie musicie poznać. To powieść polskiej Pisarki, mnie już dobrze znanej, której piórem zachwyciłam się jakiś czas temu.
Magdalena Kawka to Autorka, której kilka pozycji mogę Wam polecić. Linki do recenzji jej powieści, które już przeczytałam zostawię Wam pod tekstem o jej najnowszej serii.
"Lwowska odyseja" to trylogia, której dwa pierwsze tomy możecie już nabyć, trzeci ma ukazać się zimą 2021 roku. Cykl rozpoczyna "Pora westchnień, pora burz".
Autorka jest wnuczką Lwowian, których w rodzinnych stronach zastała wojenna zawierucha jaka wybuchła w 1939 roku. Potem znaleźli się na Ziemiach Odzyskanych. W ich sercach lwowski świat pozostał na zawsze. I podobnie jest ze mną. Moi dziadkowie także urodzili się na Kresach niedaleko Lwowa. Byli Polakami, których wraz z rodziną wysiedlono za granicę Sanu w 1944 roku. Właśnie dlatego ja nie tylko syciłam się pięknem tej prozy, ale i wspominałam. Przypominał mi się klimat dziadkowych opowieści, lwowska gwara, akcent, charakterystyczne słowa, typowe "zaciąganie " po lwowsku. Językowe naleciałości i wspomnienia z dzieciństwa powodowały, że moje oczy były bardziej wilgotne i zakręciła się w nich łza. Dość jednak sentymentów, wróćmy do fabuły.
W 1938 roku Lilka Lindner jest uczennicą liceum. Przed nią ostatni rok edukacji i matura. Dziewczyna ma, podobnie jak każda nastolatka, tysiąc planów i pomysłów na dorosłe życie. W jej głowie tłoczą się liczne marzenia. Lilka marzy o miłości, ukochanym do którego pisze gorące listy, w dalszej perspektywie mężu i rodzinie, ale i o pracy, która zapewni jej niezależność. Podobnie jak jej koleżanki chce korzystać z życia, bawić się, brylować w towarzystwie, a że pozycja finansowa jej rodziny jest wreszcie bardzo dobra dziewczyna ma po temu wiele okazji. Ani Lilianna, ani jej przyjaciółki nie mają jednak pojęcia, że ich szczęśliwe oraz beztroskie dni wkrótce dobiegną końca. Mieszkając we Lwowie, mieście, w którym żyją obok siebie dość zgodnie różne narodowości, nie ma świadomości, że wkrótce wiele osób rzuci się sobie do gardeł, stanie się ze zgodnych sąsiadów nieprzyjaciółmi i wrogami. Los Lindnerówej, podobnie jak jej całemu pokoleniu, zafunduje za sprawą wojny szybki kurs dorastania i obejdzie się z młodymi ludźmi bardzo surowo. Wkrótce bale, spotkania i rauty oraz tańce przejdą do lamusa, staną się jedynie bladym wspomnieniem. Esencją życia stanie się walka o przetrwanie, o każdy posiłek, o kęs chleba, o każdą noc spędzoną we własnym mieszkaniu, a nie w bydlęcym wagonie, który kieruje się w stronę surowej Syberii.
Lektura tej powieści była prawdziwą przyjemnością. Jej fabuła odgradzała mnie szczelnie od realnego świata i codzienności. Ja duszą i sercem byłam w tamtym Lwowie i jego okolicach, doświadczałam duchowo tego, co bohaterowie, których polubiłam jak własną rodzinę. Stopiłam się z ich losem i przeżyciami, a przyszło mi to tym łatwiej, że mam identyczne korzenie.
Książka to niezwykle udany początek cyklu, który losy zwykłych ludzi łączy z burzliwymi wydarzeniami historycznymi. Autorka przedstawia je w sposób bardzo plastyczny i wymowny, malowniczy i trafiający w serce. Akcja toczy się płynnie i wartko. Każda z postaci jest wykreowana w sposób interesujący i charakterystyczny. Magdalena Kawka wyraziście odtwarza lwowską atmosferę, gwarę i normy obyczajowo-społeczne. Świetnie pokazuje portret polskiego społeczeństwa, które stało się ofiarą nie tylko faszyzmu, ale i nienawiści ze strony Ukraińców oraz represji stalinowskich.
Lektura spodobała mi się od pierwszej strony. Ta książka wzrusza, uczy i celnie przekazuje historyczną prawdę. Dokładnie tak było, ale mimo to w polskich rodzinach nie zamarły serca. Czasem słabiej, ale zawsze tliła się wiara i nadzieja w odzyskanie wolności. Nie zamierał patriotyzm, zew walki i przetrwania oraz pomocy innym. Ten czas był wielką miarą i egzaminem człowieczeństwa, które bohaterowie książki w większości zdali celująco. Ta powieść obfituje w wiele ciekawych scen, dialogów, gwarantuje ogrom emocji. Wciąga i pociąga. Jest dość obszerna, ale trudno ją odłożyć choćby sen mocno chciał objąć w swe objęcia. Osobiście przeczytawszy pierwszy tom bez zbędnej zwłoki zagłębiłam się w kolejny. Zdradzę, że jest równie świetny. To dla mnie zaszczyt, że mogę Wam polecić tak genialną książkę. Miłośnikom sag z historią w tle obowiązkowo polecam.
Inne książki Magdaleny Kawki, które przeczytałam
"Rzeka zimna"
cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka "Rzeka zimna" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)
"Wyspa z mgły i kamienia"
Cykl "Kobiety nieidealne" napisany wraz z Małgorzatą Hayles















