Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo M. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2015

Małgorzata Wassermann, Bogdan Rymanowski "Zamach na prawdę"


Wydawnictwo M
data wydania 2015
stron 220
ISBN 978-83-7595-948-2


Prawdy nie można zabić!

„Zamach na prawdę” to książka utkana z rozmów córki jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej i znanego dziennikarza. To dialog, który Małgorzata Wassermann prowadziła z Bogdanem Rymanowskim. Książka składa się z siedmiu części. Padają pytania i odpowiedzi dotyczącego tego, co zdarzyło się tuż przed feralnym lotem i po nim. Padają trudne kwestie, z pewnością bolesne dla córki, która nagle straciła swój wielki autorytet, rodzica, przyjaciela, doradcę w jednej osobie.
Małgorzata Wassermann na zadawane pytania odpowiada bardzo rzeczowo, wyczerpująco i moim zdaniem szczerze. Jej prawdomówność oceniam jako niekwestionowaną. Wyraża się prosto, logicznie, bez zbędnej retoryki. Choć widać, że jest osobą niezwykle inteligentną, elokwentną i wykształconą unika trudnych pojęć, metafor i tym samym blichtru. Chce przez to trafić do każdego i powiedzieć to, czego dowiedziała się na temat tragicznego zdarzenia z 10 kwietnia 2010 roku. To były bardzo bolesne i trudne dla niej chwile. To był dramat, o którym opowiada, a jej relacja wywołuje współczucie. W książce padają słowa opowiadające o pobycie w Moskwie, procedurze identyfikacyjnej, próbie jej werbunku przez Rosjan, zachowaniu ze strony polskich i rosyjskich przedstawicieli władz i urzędników. I wreszcie padają słowa o śledztwie. I tym polskim i tym prowadzonym przez stronę rosyjską. Krok po kroku przedstawiane są absurdy, sytuacje, które od razu wydają się nieprawdopodobne, wręcz komiczne.
Córka byłego posła nie boi się stawiania przeróżnych tez, które bardzo dokładnie i wnikliwie argumentuje. Nie boi się pytań, na które bez ustanku szuka odpowiedzi. Chce dojść do prawdy, choćby miałaby być ona bolesna i trudna nie tylko dla niej, ale i całego narodu polskiego. Swoimi słowami ukazuje jak w sposób skandaliczny prowadzone były działania strony polskiej oraz jak stanowczo i bez możliwości wtrącania manipulowali sprawą Rosjanie.
„Zamach na prawdę” ukazuje to, co nie pojawiło się w mediach, to, o czym piszą w komentarzach internauci, to, co dzieje się wokół tej sprawy. Zdarzenie z 10 kwietnia to najtragiczniejsza polska katastrofa lotnicza, w której zginęła elita polskiej polityki i para prezydencka. Prawda o przyczynach rozbicia się Tupolewa bezwzględnie powinna ujrzeć światło dzienne. Bo zginęło 96 osób, bo tragedia dotknęła ich rodziny, bo przez pamięć dla ich zasług nie można zapomnieć co się stało i nie odpowiedzieć na pytanie dlaczego.
Powyższa publikacja jest warta uwagi. Ukazuje pełną determinacji walkę o prawdę wielu osób, które nie dały się zmanipulować i ogłuszyć medialnej propagandzie. Rozmówczyni dziennikarza TVN jest odważna w swoich wypowiedziach, ale zarazem precyzyjna, dokładna i stanowcza.
Oby ta lektura wywołała merytoryczną debatę, oby pomogła w odkryciu prawdy.

sobota, 24 maja 2014

Paweł Żuchowski "Uzdrowił mnie Jan Paweł II"


Wydawnictwo M
data wydania 2014
stron 152
ISBN978-83-7595-856-0

Otrzymać drugie życie

O tym, iż Karol Wojtyła był kimś wyjątkowym wiedziałam intuicyjnie jeszcze za Jego życia. Gdy oglądałam transmisję z papieskiego pogrzebu w kwietniu 2005 roku w pełni zgodziłam się z napisami na transparentach "Santo subito". Świętość polskiego Ojca Świętego była dla mnie bezdyskusyjna i oczywista. Ale jak to według procedur prawa kościelnego bywa ustaleniom musiało stać się zadość. Proces beatyfikacyjny trwał niezwykle krótko. 
Już 1 maja 2011 roku Karola Wojtyłę uznano za błogosławionego. W tym dniu miliony osób na całym świecie oglądały relację Mszy beatyfikacyjnej z Placu Świętego Piotra. W tym gronie była też pewna para z Kostaryki. W ich domu jednak radość mieszała się z bólem i łzami. Floribeth Mora Diaz niedługo przed tym dniem usłyszała wieść potworną. Wyrok śmierci z ust lekarza. Tętniak wrzecionowaty, który powstał w jej mózgu nie nadał się do leczenia i usunięcia. Medycy bezradnie rozłożyli ręce. Mogli tylko uśmierzać ból i obniżyć ciśnienie. Dawali miesiąc życia. Floribeth z mężem tego dnia gorąco modlili się o cud. Bo tylko cud mógł uratować Kostarykankę. I stało się . Paraliż ciała się cofnął, a kobieta wróciła do zdrowia i pełni sił. Choroba nie pozostawiła żadnych śladów. Ten przypadek został zgłoszony do Watykanu i był kluczowym w procesie kanonizacyjnym. 
27 maja 2014 roku naszego Rodaka z Wadowic wyniesiono na ołtarze. Został świętym, a Jego relikwie w procesji niosła właśnie Floribeth. 
Uzdrowioną Kostarykankę wiosną tego roku w jej ojczyźnie odwiedził Paweł Żuchowski. Korespondent RMF FM pracujący w Stanach Zjednoczonych. Spotkał się z panią Moro Diaz, przeprowadził z nią rozmowę. Rozmawiał także z jej bliskimi, znajomymi, kapłanami i zwyczajnymi ludźmi spotkanymi gdzieś po drodze. Z tej podróży powstała książka reportaż. Niezbyt gruba, ale jakże ciekawa relacja okraszona zdjęciami. Książka od której nie mogłam się oderwać i którą przeczytałam jednym tchem. Nie obyło się bez olbrzymiego wzruszenia i wielu łez. Czy wierzę w cud? Bezapelacyjnie i rozumiem postępowanie Floribeth. Rozumiem jej potrzebę głoszenia tego, co zdarzyło się jej w ciągu ostatnich lat. Publikacja to bardzo dobrze i wnikliwie napisany reportaż. Nie ma tu sensacji, podsycanej ciekawości. Jest rzetelna relacja, jest opisane niezwykle zdarzenie. Tę lekturę proponuję przeczytać każdemu. Nie jest ona napisana by przekonać, by wymóc wiarę w uzdrowienie. Ta książka głęboko przemawia, uświadamia, że często wokół nas dzieją się różne cuda. Spływa wiele łask. Tylko czasem je po prostu nie zauważamy. Jesteśmy jakby ślepi, a warto je dostrzec. Zapraszam Was do przeczytania i poznania osoby Floribeth. 

środa, 26 czerwca 2013

Jan Polkowski "Ślady krwi"


Wydawnictwo M
data wydania 2013
stron 440
ISBN 978-83-7595-561-3
 
Ambitna powieść z historią w tle
 
Po książkę Jana Polkowskiego sięgnęłam ze względu na jej historyczne tło. Lubię książki związane z najnowszymi dziejami Polski, opisujące trudny moment, gdy nasza Ojczyzna chorowała na zły ustrój i gdy wrzód musiał pęknąć, a po wieloletniej boleści nastał czas zdrowienia. Nasz kraj po tym co jest dziś wprawdzie nie stał się mlekiem i miodem płynący, ale wiele się zmieniło.
Pan Polkowski burzliwe wydarzenia polityczne wplata w losy pewnej rodziny do której należy główny bohater. Henryk Harsynowicz jest w dość zaawansowanym wieku. Ma sześćdziesiąt lat, z których wiele przeżył na obczyźnie. Pracuje w polonijnym radio, kiedyś uwikłał się w działalność opozycyjną i to spowodowało, że wyjechał z Polski wraz z rodziną. Kanada miała być ich spokojną przystanią. Nasz bohater jednak nie zaaklimatyzował się tak szybko i dobrze jak choćby jego małżonka. Obecnie wiedzie życie starego kawalera, choć tak naprawdę rzuciła go żona. Jego światem jest skromne mieszkanie i książki. Po 89 roku nie odważył się na powrót czy choćby odwiedziny w rodzinnym kraju. Nastał jednak czas zmierzenia się z przeszłością za sprawą listu z kancelarii adwokackiej i konieczności zajęcia się sprawami spadkowymi po śmierci ojca. A Henryk nie ma nawet dokumentu poświadczającego polskie obywatelstwo. Harsynowicz wraca do polskiej stolicy, innego miasta niż pamiętał sprzed wyjazdu. Odkrywa nie tylko rodzinny kraj w innym obliczu ustrojowym, ale i zaskakują go pewne rodzinne sprawy...........
 
Dość obszerna powieść okazała się dla mnie trudną lekturą. Mimo tego postanowiłam się z nią zmierzyć. Zdarzało się, że niektóre fragmenty po pierwszym przeczytaniu były nie w pełni zrozumiałe i czytałam je po raz drugi. Trudny przekaz nie zraził mnie. Czytałam dość długo. Ogólne wrażenie po lekturze jest dobre. Powieść "Ślady krwi" to lektura dla ambitnych, którzy chcą spojrzeć na przemiany ustrojowe, to obraz polskiej emigracji i opozycji. To to także opowieść o rodzinnych tajemnicach, różnicach. Nową Polską Henryk czuje się rozczarowany i zniesmaczony. Patrząc z zza Oceanu  nie tak wyobrażał sobie państwo po obaleniu komuny. Pewnie nie wierzył, że winne czarne owce tak udanie mogą przeobrazić się w bialutkie owieczki. Emigrant, który miał nadzieję, że po rzuceniu jarzma komuny ujrzy kraj czysty od zła wszelkiego dostrzega brudy. Korupcję, biurokrację, układy, brak konkretnego rozliczenia się z przeszłością.
Autor, który ma w swoim dorobku utwory poetyckie również w prozie używa poetyckiego języka pełnego różnych środków jak metafory, porównania, symbole. Pisze plastycznie, ale chwilami byłam nieco znużona stylem i trudnością odbioru. "Ślady krwi" to lektura dla ambitnego czytelnika, to książka z górnej półki. To dość prawdziwe spojrzenie na polską rzeczywistość wczoraj i dziś.
Moja ocena 5/10.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawcy.

czwartek, 2 maja 2013

Ewa Owsiany "Rekolekcje rabczańskie księdza Karola Wojtyły"


Wydawnictwo M
data wydania 2013
stron 196
ISBN 978-83-7595-564-4
 
Opowieść utkana ze wspomnień
 
Karol Wojtyła - Jan Paweł II to dla mnie wyjątkowa postać. Śmiało mogę rzec, iż to dla mnie Życiowy Drogowskaz. Cenię Go nie tylko jako Pasterza, ale i jako Polityka oraz Człowieka. Nasz Papież to dla mnie uosobienie dobra i szacunku dla bliźniego. O pochodzącym z Wadowic Ojcu Świętym przeczytałam wiele książek. Były wśród nich wspomnienia Jego współpracowników, przyjaciół oraz biografie, które dokładnie śledziły ziemską wędrówkę Karola ku Niebu.
Niedawno wśród książek wydanych przez Wydawnictwo M odnalazłam prawdziwą perełkę. Opowieść o księdzu, który głosił rekolekcje. Tym duchownym był właśnie ksiądz nazywany przez młodzież Wujkiem.
Ewa Owsiany pochodzi z Rabki. Tu uczęszczała do miejscowego liceum, gdzie jej ojciec był profesorem od łaciny. Jej edukacja przedmaturalna przypadła na lata 50-te. Wtedy to przez kilka lat na zaproszenie miejscowego katechety księdza Malińskiego przyjeżdżał do Rabki ksiądz profesor z Krakowa, by głosić wielkopostne rekolekcje dla młodzieży. Wiele lat później wybrano Go na Piotrowy Tron. No ale któż wtedy to by przewidział!
 Pani Ewa po latach przypadkowo odnalazła na strychu bardzo stary uczniowski zeszyt. W nim były bezcenne zapiski nigdy dotąd niepublikowane. Owe notatki powstały w trakcie wysłuchiwanych w drewnianym kościele rekolekcji. Krakowski rekolekcjonista mówił pięknie, ale Jego nauki nie były łatwe. Wymagały wiele od młodych słuchaczy. Po zdaniu matury autorka ponownie spotkała Wojtyłę już w Krakowie jako studentka. A wiele, wiele lat później była pod Papieskim Oknem w Krakowie i odwiedziła Papieża Jana Pawła II we Włoszech.
Książka Ewy Owsiany to garść wspomnień, to wzruszające momenty, które na zawsze pozostaną jej w pamięci. Do lektury Pani Ewa wprowadza nas opisem dawniej Rabki, jej mieszkańców. Wspomina szkolnych kolegów, nauczycieli, pisze o własnej rodzinie. Gorczański epizod w biografii Wojtyły jest malutki, ale dla tych, którzy byli jego świadkami wyjątkowy i bezcenny. Lekturę czytałam z wielkim wzruszeniem. Poczułam klimat wspomnień, chwil przypominanych przez Papę w trakcie pielgrzymek do Polski. Jakże niezwykłe to były momenty, jakże cenne są po nich wspomnienia.
Tekst uzupełniają wyjątkowe zdjęcia-pamiątki.
Piękna lektura, której czytanie niezwykle wzrusza. Serdecznie polecam.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawcy.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Papież Franciszek " Chciałbym Kościoła ubogiego dla ubogich"


Wydawnictwo M
data wydania marzec 2013
stron 112
ISBN 978-83-7595-594-1
 
Papież z końca świata
 
Pewnego lutowego dnia zaskoczyła mnie, podobnie jak i cały świat, decyzja Benedykta XVI o rezygnacji z urzędu. Przyjęłam ją z zaskoczeniem, ale i zrozumieniem. Być papieżem to trudna rola, która wymaga sił, olbrzymiej pracy i trudu. Media od razu zaczęły spekulować kto zasiądzie na Piotrowym Tronie. Nie brakowało faworytów wśród których znalazł się i kandydat o ciemnej skórze, którego zapowiadała pewna przepowiednia. Bukmacherzy obstawiali, dziennikarze dyskutowali, tabloidy szukały sensacji. Konklawe które zebrało się w Watykanie wybrało jednak inaczej niż przypuszczano.
Tego dnia wróciłam zmęczona i weszłam do sieci tylko na chwilkę, by sprawdzić pocztę. Artykuł o białym dymie na Kaplicą Sykstyńską natychmiast zmiótł moje zmęczenie. Włączyłam telewizję, by zobaczyć nowego papieża. Odczytany komunikat wywołał u mnie reakcję podobną jak wśród tłumu zgromadzonego na Placu Świętego Piotra. Po prostu oniemiałam i nie kojarzyłam sylwetki wybranego kardynała. Gdy tylko pojawił się na balkonie ujął mnie swoim ciepłym, radosnym spojrzeniem i prostotą. Papież z końca świata, biskup Rzymu z dalekiej Argentyny niezwiązany z Kurią Rzymską czy to dobry wybór? Osobiście twierdzę, że tak.
Z książki wydanej nakładem wydawnictwa M dowiedziałam się wiele o nowym następcy świętego Piotra. Ze zdjęcia na okładce spogląda na mnie człowiek skromny i pełen wiary. Publikacja zawiera jego homilie z czasów kiedy pełnił funkcję pasterza w Argentynie, jak i słowa, które padły na początku pontyfikatu w trakcie przemówień, spotkań z dziennikarzami, podczas kazań w trakcie mszy świętych. W niewielkiej objętościowo książce nie brak biografii papieża oraz komentarzy dotyczących jego wyboru, ciekawych wywiadów i refleksji. 
Ze słów wypowiedzianych i w Rzymie i Argentynie wyłania się człowiek mądry, wyrażający się prosto, który chce nieść Dobrą Nowinę. Jego homilie są łatwe w zrozumieniu i nie są teologicznym wywodem, który nie każdy wierny byłby w stanie przyswoić. I dobrze, bo papież jest dla wszystkich ! Wybór konklawe osobiście bardzo mi się podoba. Papieża Franciszka bardzo lubię i chcę wsłuchiwać się w jego przesłanie. Lekturę polecam - to książka niczym portfolio, dzięki której sprawujący posługę Ojciec Święty stanie się kimś bliskim a nie mało znanym.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu M.
 
 

środa, 20 marca 2013

Margaret Dilloway "Sztuka uprawiania róż z kolcami"


 

Wydawnictwo M
data wydania 2013
stron 440
ISBN 978-83-7595-532-3
 
Prawdziwa róża musi mieć kolce!
 
Lubię czytać powieści obyczajowe. Zagadkowy tytuł, oryginalna okładka i opis skłoniły mnie do sięgnięcia po powieść Magaret Dilloway. Książka ta wywołała u mnie sporą dawkę emocji i bardzo mnie wciągnęła. Właściwie nie jest to lektura z dynamiczną akcją, z wątkiem sensacyjnym czy sporą ilością wydarzeń a jednak ..... !  nie mogłam się od niej oderwać. Ciekawość jak potoczą się losy głównej bohaterki sprawiła, że ową powieść dosłownie połknęłam i okazała się ona bardzo przyjemną lekturą.
Główna bohaterka to osoba z pewnością nietuzinkowa. Jej życie nie jest łatwe. Od dziecka cierpi bowiem na poważne schorzenie układu moczowego. Wskutek niewłaściwej diagnozy lekarskiej jej życie jest bardzo ciężkie. Dwukrotny przeczep nerek nie dał spodziewanych efektów. Gal jest dializowana i czeka na kolejną nerkę. Mimo kłopotów zdrowotnych kobieta stara się żyć pełną parą i eliminować wszelkie ograniczenia jak tylko się da. Co drugi dzień musi jeździć na dializy, stosować bardzo drastyczną dietę, ograniczać spożywanie płynów. Mimo to pracuje jako nauczycielka w katolickiej szkole, gdzie uczy biologii i hoduje róże. Podkreślę hoduje a nie uprawia. W szklarni i w swoim ogrodzie krzyżuje różne odmiany królewskich kwiatów marząc o wyhodowaniu wspaniałej odmiany, która miałaby przynieść jej sławę i satysfakcję. Gal jest dzielna. Żyje swoją pasją, jeździ na wystawy kwiatowe i konkursy. W pracy jest bardzo skrupulatna i dokładna. Wymagająca wobec uczniów, ale dająca z siebie wszystko, by młodzi ludzie poznali tajniki biologii. Nagle w jej życiu zachodzi spora zmiana. Jej siostra wyjeżdża do pracy w Azji. Córkę, którą samotnie wychowuje podrzuca Gal. W domu samotnej kobiety pewnego dnia pojawia się nastolatka....... Od tej pory wszystko się zmienia. A to wcale nie łatwo zostać nagle opiekunem dziewczynki w wieku lat nastu. Tym bardziej, jak się nie ma własnych pociech i wiedzie się życie samotnika.
 
Książka spodobała mi się od samego początku. To powieść mądra, ciepła opowiadająca o miłości, poświęceniu, zmaganiu z poważną chorobą. Gal może nie jest idealna, ale podziwiałam ją za to jak dzielnie zmagała się z kłopotami zdrowotnymi. Polubiłam ją również za to, że w jej życiu ważna była pasja. Przy hodowli róż nasza bohaterka zapominała o trudnej codzienności. Praca w szklarni i ogrodzie sprawiała jej sporą satysfakcję i dodawała sił w zmaganiu się z niełatwą codziennością. Aż tu nagle Gal musi odnaleźć się jako opiekunka nastolatki. Spore wyzwanie, niełatwe i wymagające nie lada zaparcia, cierpliwości i przestawienia się na inne tory. Obie z Riley spragnione ciepła i miłości, zrozumienia i zaufania czują się stremowane i zagubione. Przed nimi trudna droga.
 
Powieść Dilloway to książka o wyzwaniach i radzeniu sobie z nową rzeczywistością. To lektura o przekraczaniu barier i uczeniu się nowych ról. To książka niosąca nadzieję i przesłanie. Osobiście autorka wspaniale uświadomiła mi wartość zwyczajnej codzienności, każdej chwili danej nam od losu. Życie można naprawdę pięknie przeżyć i spełniać swoje marzenia mimo przeciwności losu. Zawsze coś będzie nam stało na drodze, zawsze pojawią się jakieś przeszkody, ale warto jej pokonywać i cieszyć się z nawet tych najdrobniejszych sukcesów. Tę książkę właściwie mogę polecić każdemu bez względu na płeć i wiek. Szczególnie doradzam ją maruderem i malkontentom wiecznie na coś narzekającym. Kochani, a może nie warto szukać perfekcji tylko odkrywać szarą rzeczywistość?
"Szuka uprawiana róż z kolcami" to powieść bardzo realistyczna z mądrym przesłaniem. To lektura "hartująca" i niosąca pozytywne emocje. Przeczytajcie ją, bo naprawdę warto poznać jej główną bohaterkę.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję uprzejmie Wydawnictwu M.
 

poniedziałek, 25 lutego 2013

Meredith Goldstein " Single"


Wydawnictwo M
data wydania 2013
stron 240
ISBN 978-83-7595-556-9
 
Z pojedynczego życia
 
Kiedyś mówiło się o tych niezamężnych i nieżonatych stara panna bądź stary kawaler. Dziś określenia te odeszły do lamusa. Kiedyś bycie samotnikiem to był po prostu obciach. Dziś to jeden ze sposobów na życie. Singiel to po prostu osoba bez drugiej połówki, bez partnera, która idzie sobie samotnie przez życie. Jedni są singlami z wyboru, inni z konieczności. Sama nie mam singielskiej natury, ale w pełni rozumiem taki styl życia. Ma on swoje plusy i minusy. Singlom w pewnych sytuacjach łatwiej, a w pewnych trudniej. Ta druga opcja ma miejsce np. na imprezach typu wesela. Ktoś kto przychodzi z kimś koło tej osoby siedzi. A single? Jak ich usadzić? Ten problem zabierał spokój pewnej pannie młodej, która szykowała się do ślubu. Bee zaplanowała huczną imprezę - ślub i wesele. Poprzedzały je długie, intesywne i staranne przygotowania. I nagle pojawił się problem z rozsadzeniem przy stolikach osób samotnych. Miało być ich pięcioro.
To właśnie ta piątka to bohaterowie powieści Meredith Goldstein. Każda z tych osób to odmienna osobowość, choć łaczy je niechęć do takich uroczystych imprez. Hannah organizuje castingi do reklam i filmów. Jest osobą śmiałą i towarzyską, ale do uczestniczenia w ślubie przyjaciółki czuje niechęć ze względu na fakt, iż spotka tam byłego chłopaka. Rob, który ma jej towarzyszyć nie ma ochoty spotkać starych przyjaciół. Vicky która ma problemy z osobowością i psychiką jest w totalnej rozsypce. Najchętniej zaszyłaby się samotnie w pokoju i zażyła świetlnej terapii antydepresyjnej. Joe przybywa na wesele bratanicy, ale jakoś nie ma ochoty na spotkanie z jej rodzicami. Phil zjawia się na weselu zamiast chorej matki i cała impreza jest dla niego swoistą torturą.
Z racji powiedzenia show must go on ślub i wesele się odbywa, ale nie brakuje na nim wpadek i niespodzianek ...........
 
Powieść jest zabawna, napisana lekkim językiem w przyjemnym w odbiorze stylu. Czyta się ją szybko. Perypietie głównych postaci są chwilami zabawne, wzruszające, ale i bardzo smutne. Osobiście jednak odebrałam tę powieść chyba nieco inaczej niż większość czytelników. Bo ja zwróciłam uwagę na imprezę wokół której toczy się akcja - uroczystość ślubu i wesela. To wydarzenia bardzo ważne zwłaszcza dla kobiet. My płeć piękna od przedszkola marzymy o złożeniu przysięgi małżeńskiej w pięknej scenerii, wymarzonej sukni u boku tego Jedynego. W organizację wkładamy mnóstwo czasu, pieniędzy i sił. Ale jak to w życiu bywa zawsze coś nie wypali. A to ktoś się upije i narozrabia, a to coś się wyleje, coś skomplikuje. Jednym słowem wesele to impreza pełna wpadek. I należy do nich podejść z uśmiechem, na wesoło. Tak jak opisała to w swoje książce autorka "Singli". Jeden wieczór i noc może w naszym życiu sporo namieszać, uświadomić nam co ważne, a co błahe, ale też wypite bąbelki mogą z nas zrobić inną osobę. Na postawie tej książki powstałaby myślę doskonała komedia z romantyczną nutą. Przyjemna lektura na relaksujące popołudnie. Na mnie zrobiła pozytywne wrażenie, choć do pełni zachwytu troszkę zabrakło.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję ślicznie Wydawnictwu M.