Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajkowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2020

Benji Davies "Powrót wieloryba"


Wydawnictwo Znak emotikon
data wydania 11 marzec 2020
stron 32
ISBN 978-83-2405-188-5

Warto mieć przyjaciela!


Dziś jest ten dzień, kiedy znów staję się małą dziewczynką i wracam do świata bajek. Albo inaczej - skoro w każdym z nas dorosłych drzemie trochę dziecka, to warto sobie od czasu do czasu poczytać bajkę. A ja tym razem trafiłam na wyjątkową. Identycznie taką, jaką czytano mi we wczesnym dzieciństwie. Pięknie wydaną i pełną kolorowych, naprawdę przecudnych ilustracji, która opowiada krótką, aczkolwiek bardzo mądrą historię. Ta opowieść łatwo rozbudza dziecięcą wyobraźnię i ma w sobie cenne przesłanie.

Jej głównym bohaterem jest mały dzielny chłopiec o imieniu Noi, który mieszka wraz z tatą i sześcioma kotami na wyspie. Jest sroga zima. Latem Noi uratował małego wieloryba. Teraz jest mróz i mnóstwo śniegu. Tata chłopca wyrusza na połów i długo z niego nie wraca. Synek niepokoi się o niego i postanawia wyruszyć na ratunek...


Wydana w twardej oprawie kolorowa propozycja dla najmłodszych dzieci przykuwa wzrok. Ilustracje są tak piękne, tak barwne, że już dawno nie zachwyciłam się tak mocno jak dziś. Treść książki opowiada o odpowiedzialności, sile przyjaźni, o tym, że warto pomagać. Lektura przekazuje cenne wartości edukacyjne i poznawcze, jest nie tylko do czytania, ale bogate ilustracje stają się powodem do dialogu czytającego z dzieckiem, do wprowadzania nowych słów i pojęć. Można zatem tę książeczkę czytać, można ją śledzić ilustracjami.


Czy to odpowiednia literatura dla małego dziecka? Tak. Jak najbardziej. Nie ma w niej przemocy, nie ma złych emocji. Jest sporo pozytywnych elementów, a tytuł uczy, bawi i edukuje.


Z całego serca rekomenduje tę pozycję. Idealna propozycja na prezent, która z pewnością rozbudzi w młodej osobie miłość do literatury dziecięcej i czytania. 

środa, 30 stycznia 2019

Ursula Dubosarsky "Kuba i Kanga"


Był sobie raz pewien mały kangurek...

Znów wróciłam do świata dzieciństwa za sprawą wspaniałej książki, którą wydało Wydawnictwo Znak emoticon. 
To historia stworzona przez australijską pisarkę Ursulę Dubosarsky, która mieszka w Sydey i napisała ponad sześćdziesiąt książek skierowanych do najmłodszych czytelników.
Otrzymała za to wiele nagród. Po przeczytaniu lektury o kangurze i Kubie wiem, że w pełni na nie zasłużyła. Jej pióro jest lekkie i wyraziste, styl doskonały w odbiorze. Treść książki jest przemyślna i ma w sobie wiele pożytecznych elementów. 
Na podstawie wzruszającej i bardzo czytelnej fabuły rodzice mogą wiele dziecku uzmysłowić i sporo je nauczyć. 

Na skraju australijskiego buszu, w starym domu mieszka pewien mężczyzna ze swoim synkiem. Chłopiec ma na imię Kuba. Jego nieodłącznym towarzyszem jest piesek Bobi oraz stadko kur. Ojciec, który ma problemy zdrowotne wychowuje swojego syna w poszanowaniu i miłości do zwierząt. Pewnego dnia Kuba będąc na wycieczce w lesie jest świadkiem smutnego zdarzenia. Kłusownicy zabijają kangurzycę, która osieroca swoje dziecko. Kuba postanawia ocalić małego kangurka i się nim zaopiekować. Bierze go do domu i zastępuje mu prawdziwą mamę. To zdarzenie jest początkiem niezwykłej relacji i przygody...

Ta opowieść pochłonęła mnie od pierwszej strony. Szybciutko poczułam tropikalny klimat i odgłosy buszu. Historia niezwykłego, przypadkowego spotkania ujęła mnie mocno. To musiał być szok i dla dziecka i dla małego zwierzęcia. Tragiczne wydarzenie stało się jednak początkiem wspaniałej relacji i możliwości bliskiej więzi pomiędzy małym chłopcem a kangurzym dzieckiem. Kuba pielęgnując Kangę nauczył się odpowiedzialności i zrozumiał świat natury, który kieruje się odmiennymi prawami niż ten stworzony przez ludzi. 
W treści nie brak trudnych kwestii jak choroba, śmierć, kłusownictwo. Być może na pierwszy rzut oka ktoś może pomyśleć, że są to tematy i zagadnienia zbyt szokujące i zbyt brutalne dla dziecka. Życie jednak często nie pytając nas o zdanie wzywa do tablicy i daje bolesną lekcję. Książka pozwala pewne sprawy przybliżyć i uzmysłowić, że mimo wszystko trzeba małego człowieka z nimi oswajać. 
W fabule zwierzęta są ożywione, mają głos, wypowiadają swoje zdanie. Ten zabieg oczywiście dorosłym może wydać się sztuczny i bajkowy, ale właśnie takie rozwiązanie pozwala uzmysłowić, że zwierzaki czują, że nie są pozbawionym życia pluszakami, że mają swój świat, swoje emocje i odczucia. 
Książka ma walory edukacyjne, jest niezwykle wymowna i pozwala urozmaicić proces wychowawczy na konkretnym przykładzie. Tekst uzupełniają bardzo piękne ilustracje Andrew Joynera. Tytuł jest starannie wydany, a okładka utrzymana w pastelowych kolorach wręcz kusi by poznać treść.
Wspaniała propozycja dla najmłodszych, ciekawie opisana historia. Warto wydać na tę publikację pieniądze. Polecam.   

czwartek, 29 listopada 2018

Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis, Kate Saunders "Nowe przygody Kubusia Puchatka"



Wydawnictwo Znak Emoticon
data wydania 2018
stron 136
ISBN 978-83-240-4933-2

Witaj znów kochany Misiu! 


Zna Go prawie każde dziecko na świecie. Znają Go całe pokolenia, a on powraca po wielu latach. Jest już sędziwym staruszkiem, bo świętował 90-te urodziny, Ale... spokojnie jest nadal w świetnej, ba wręcz doskonałej formie i nie starzeje się. O kim mowa? O bohaterze z klasyki literatury dziecięcej Kubusiu Puchatku, który powraca w nowej książce opowiadającej o Jego nowych przygodach. Pięknie wydana przez Znak emotikon lektura dla najmłodszych czytelników dzieli się na cztery części, które odpowiadają kolejnym porom roku. W każdej z nich spotykamy przyjaciół Kubusia i przeżywamy z sympatycznym niedźwiadkiem nowe przygody.


Tytuł jest kontynuacją opowieści napisanych przez A.A. Milne'a ilustrowaną w dawnym stylu. Książkę o której mowa napisało aż czterech autorów. I tak jesienią Kubuś szuka smoka, zimą do Stumilowego Lasu przybywa Pingwinek, wiosną ktoś ma chrapkę na oset Kłapouchego, a latem poszukiwany jest Nil i przeprawa na nim. Jednym słowem jest mega wesoło, kolorowo i przyjemnie. A sama książeczka jest prześlicznie wydana i z pewnością uraduje młodsze dzieci. Dla mnie była wspomnieniem dziecięcych lat i początków mojego czytelnictwa.


To idealna propozycja dla maluchów, to świetny pomysł na prezent nawet taki bez okazji. Drodzy dorośli wypada, po prostu wypada by dzieci znały tego sędziwego Misia, by wiedziały, kto należy do grona jego przyjaciół, by miały wiedzę kim jest kultowa postać. Bo owszem gadżety są ok, ale pierwsza powinna być książka niż koszulki, kubki czy piłki. Miś choć ma swój wiek nadal ma wiele do powiedzenia kolejnym pokoleniom dzieci, a lektura kontynuuje to, co zamyślił pomysłodawca tej postaci. Książka zawiera idealną dla dziecka treść pozbawioną zła tego świata jakim jest przemoc, egoizm, pędzenie po trupach. Na jej kartach nie brak wartości wychowawczych, edukacyjnych i godnych wszczepienia młodym miłośnikom literatury.


Fakt iż opowiastki napisał kto inny nie umniejsza klimatowi książki, bowiem autorzy świetnie weszli w Kubusiową Rzeczywistość i Jego świat. Nie odczułam zbytniej różnicy między tą publikacją, a tą sprzed lat. Czyta się ją przyjemnie i lekko, nie brakuje specyficznego humoru, a Miś nadal budzi ogromną sympatię. 
Naprawdę warto przeczytać dzieciom tę lekturkę lub im ją podsunąć do samodzielnego poznania.


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Anna Nowacka, Dorota Majkowska-Szajer "Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur"



Wydawnictwo Znak emoticon
data wydania 2018
stron 64
ISBN 978-83-2405-052-9

Odkrywcza podróż po polskiej krainie 

Bolek i Lolek to duet, który poznałam jako mała dziewczynka. Uwielbiałam oglądać na ekranie telewizora ich przygody. Minęło wiele lat, a ja wciąż przepadam za bajkami i często tęsknię za dzieciństwem. Dlatego bez namysłu zabrałam się za lekturę książki dla dzieci opowiadającej o podróży Bolka i Lolka szlakiem kultur. Ta wycieczka trwała rok, a para sympatycznych bohaterów podróżowała po Polsce. Ich przewodnikiem była znaleziona w szufladzie mapa. Zaczęło się od tajemniczego numeru telefonu i podróżnicza machina ruszyła. Chłopcy nie wiedzieli jakie będą kolejne miejsca, które odwiedzą. Dowiadywali się o nich stopniowo.

A podróż to nowe miejsca. Kolejne etapy to nowi ludzie i nowe skarby kultury. Z Bolkiem i Lolkiem zwiedzamy całą Polskę - od morza po góry, a każdy przystanek to odkrycie jakiegoś skarbu kultury. Miłą dla mnie niespodzianką była wizyta w moim rodzinnym mieście i pokazanie procesji z okazji święta Jordan jakie odchodzą grekokatolicy.

Trzydzieści miejsc to trzydzieści lekcji geografii i historii powiązanych informacjami z kręgu kultury i etnografii. To okazja by pokazać najmłodszym czytelnikom polskie tradycje, zwyczaje, obrzędy i święta. To też pomysł by zainteresować dzieci odkrywaniem własnych korzeni i ludowych obyczajów. Ta lektura to doskonała droga, która zaprowadzi do muzeów i skansenów. Dzięki niej będziemy uczestniczyć w balu tatarskim, zobaczymy zalipskie malowane chaty, skosztujemy śląskich specjałów i poznamy gwarę kaszubską. Dowiemy się jak robić pisanki i jak powstają koniakowskie koronki. Każda z opowieści zawiera wiele ciekawostek i ubogaca wiedzę dziecka, a więc ma wartości edukacyjne.
Publikacja jest pięknie wydana. Twarda oprawa, piękne ilustracje, ciekawy wybór tematów to jej atuty. Idealna na prezent, pożyteczna i pełna wiedzy. Z pewnością zainteresuje wiele młodych osób. 

poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Nowe przygody Kubusia Puchatka" - praca zbiorowa






Wydawnictwo Znak emoticon
data wydania 2017
stron 136
ISBN 978-83-240-4017-9

Witaj znów kochany Misiu!

Zna Go prawie każde dziecko na świecie. Znają Go całe pokolenia, a on powraca po wielu latach. Jest już sędziwym staruszkiem, bo świętował 90-te urodziny, Ale... spokojnie jest nadal w świetnej, ba wręcz doskonałej formie i nie starzeje się. O kim mowa? O bohaterze z klasyki literatury dziecięcej Kubusiu Puchatku, który powraca w nowej książce opowiadającej o Jego nowych przygodach. Pięknie wydana przez Znak emotikon lektura dla najmłodszych czytelników dzieli się na cztery części, które odpowiadają kolejnym porom roku. W każdej z nich spotykamy przyjaciół Kubusia i przeżywamy z sympatycznym niedźwiadkiem nowe przygody.

Tytuł jest kontynuacją opowieści napisanych przez A.A. Milne'a ilustrowaną w dawnym stylu. Książkę o której mowa napisało aż czterech autorów. I tak jesienią Kubuś szuka smoka, zimą do Stumilowego Lasu przybywa Pingwinek, wiosną ktoś ma chrapkę na oset Kłapouchego, a latem poszukiwany jest Nil i przeprawa na nim. Jednym słowem jest mega wesoło, kolorowo i przyjemnie. A sama książeczka jest prześlicznie wydana i z pewnością uraduje młodsze dzieci. Dla mnie była wspomnieniem dziecięcych lat i początków mojego czytelnictwa.
To idealna propozycja dla maluchów, to świetny pomysł na prezent nawet taki bez okazji. Drodzy dorośli wypada, po prostu wypada by dzieci znały tego sędziwego Misia, by wiedziały, kto należy do grona jego przyjaciół, by miały wiedzę kim jest kultowa postać. Bo owszem gadżety są ok, ale pierwsza powinna być książka niż koszulki, kubki czy piłki. Miś choć ma swój wiek nadal ma wiele do powiedzenia kolejnym pokoleniom dzieci, a lektura kontynuuje to, co zamyślił pomysłodawca tej postaci. Książka zawiera idealną dla dziecka treść pozbawioną zła tego świata jakim jest przemoc, egoizm, pędzenie po trupach. Na jej kartach nie brak wartości wychowawczych, edukacyjnych i godnych wszczepienia młodym miłośnikom literatury.
Fakt iż opowiastki napisał kto inny nie umniejsza klimatowi książki, bowiem autorzy świetnie weszli w Kubusiową Rzeczywistość i Jego świat. Nie odczułam zbytniej różnicy między tą publikacją, a tą sprzed lat. Czyta się ją przyjemnie i lekko, nie brakuje specyficznego humoru, a Miś nadal budzi ogromną sympatię. 
Naprawdę warto przeczytać dzieciom tę lekturkę lub im ją podsunąć do samodzielnego poznania.

wtorek, 21 czerwca 2016

Edward Kącki "Mała Basia w kręgu baśni"


Wydawnictwo Novae Res 
data wydania 2016
stron 64
ISBN 978-838083-219-0

Egipskie wakacje

Egipt to niezwykły i fascynujący kraj, który oferuje turystom niezapomniane atrakcje. Każdy znajdzie tu coś wyjątkowego i ciekawego. Zadowoleni z wypoczynku będą i dorośli i dzieci. Nic zatem dziwnego, że do kraju faraonów ściągają goście z całego świata. Do Egiptu wybrał się też Pan Edward Kącki w towarzystwie żony i kilkuletniej wnuczki. Dziewczyna w świecie niczym z baśni tysiąca i jednej nocy poczuła się jak w bajce. Interesowały ją nie tylko atrakcje wodne i hotelowe, ale również zwierzęta, historia, która oczami dziecka była niczym bajka. Dziewczynka prosiła by dziadek w wolnych chwilach opowiadał jej historyjki z egipskimi motywami w tle. Z racji tego iż Pan Edward ma niezwykłą i kreatywną wyobraźnię powstały urocze opowieści, które zostały spisane w uroczej książeczce idealnej dla kilkuletnich dzieciaków. Przewijają się w nich postacie niezwykłe, dobro walczy ze złem, a gawędy pobudzają i rozwijają dziecięcą wyobraźnię. Ta książeczka jest plonem trzech wyjazdów do egipskiego raju. 
Choć jestem dorosła czytając poczułam się dzieckiem. Ta wspaniała lektura odkrywa przed maluchami niezwykły świat, przybliża w prosty sposób inną kulturę, bardzo egzotyczną historię. Pokazuje Egipt jako niezwykłe miejsce, w którym nuda nie mieszka. Przeczytanie jej przekona z pewnością każdego rodzica, że ten kraj to idealne miejsce na wakacje z dzieckiem. Bajeczki opowiadane przez dziadka wnuczce są wspaniałe, oryginalne, ciekawe. Inne niż te które napisał Andersen czy bracia Grimm. 
Tekst uzupełnia piękna utrzymana w błękicie okładka i pamiątkowe zdjęcia. Nie zdziwcie się, gdy po przeczytaniu dzieciom sami zapragniecie spędzić urlop w Egipcie.


środa, 13 kwietnia 2016

Karolina Macios "Bolek i Lolek z telewizora"


Wydawnictwo Znak emotikon
data wydania 2016
stron 240
ISBN 978-83-240-3933-3

Cel - być zuchem!

Moje dzieciństwo miało miejsce pod koniec XX wieku. W całkiem innym świecie i rzeczywistości. W czasie kiedy nie istniał internet, nie było gier komputerowych, konsoli, rozrywek interaktywnych, mobilnych telefonów wielką i jedyną atrakcją była telewizja. Programy nadawano na dwóch kanałach bez wersji kolor i HD. Nie było również kanałów tematycznych, a audycje dla dzieci trwały jedynie około godziny dziennie. Obowiązkową pozycją do obejrzenia dla najmłodszych widzów była dobranocka, która trwała niespełna kwadrans. Na godzinę 19 jednak bardzo się czekało by obejrzeć kolejny odcinek przygód ulubionych, wręcz kultowych postaci. Do ich grona należeli bracia Bolek i Lolek, o których program emitowano o ile nie myli mnie pamięć w soboty. 

Wyrosłam, osiągnęłam pełnoletniość, ba jestem w połowie życia a nadal kocham tę dwójkę urwisów. Lubię obejrzeć ich przygody na ekranie telewizora, ale i lubię o nich poczytać. 
Dziś właśnie skończyłam pewną uroczą książeczkę pióra Karoliny Macios, która pozwoliła mi na tak bardzo sentymentalne spotkanie z Bolkiem i jego młodszym bratem.

Rozpoczynają się wakacje. Lolek i Bolek nie mają zaplanowanego jakiegoś specjalnego, dłuższego wyjazdu w okresie letniej kanikuły. Nudzą się i przeraża ich perspektywa takiego klimatu w okresie najgorętszej pory roku. Na szczęście chłopcy mają cudownego i bardzo kreatywnego stryja Mariana, która wymyśla wraz z ich rodzicami lekarstwo na brak urozmaicenia. Były harcerz zachęca swoich bratanków do podjęcie ciekawego wyzwania. Zdobycia 10 odznak, 10 sprawności, które pozwolą im uzyskać patent zucha. ( tych, którzy nie wiedzą o co chodzi odsyłam do stron o harcerstwie). Bracia z entuzjazmem podejmują się wykonania owych zadań, a czytelnik w kolejnych rozdziałach śledzi ich perypetie.

Tę książkę czyta się z wielką przyjemnością. Mnie lekturze towarzyszył jeszcze sentyment i wspomnienia z lat przedszkolnych i szkolnych. Lekturka idealnie nadaje się dla maluchów, które nie potrafią jeszcze czytać, ale i dla równolatków Bolka i Lolka. To bajka z przesłaniem, która zachęca naszych milusińskich do usamodzielniania się, nauki wykonywania samemu nowych czynności, poznawania obowiązków dorosłych i radzenia sobie w zwyczajnych codziennych sprawach bez pomocy innych. To publikacja, która niesie w sobie treści edukacyjne i przyjazne dziecku. Nie ma w niej przemocy, obcowania ze złem, a nakreślone i promowane są pozytywne zachowania, których należy dzieci uczyć. Ta książeczka świetnie nadaje się do czytania przed snem lub w gronie przedszkolnym. Tekst uzupełniają prześliczne i kolorowe ilustracje. Wydawca postarał się o ciekawy, niewielki format, staranne wydanie i twardą oprawę. Jeśli ta lektura znajdzie się w Waszych rękach spodziewajcie się frajdy przy czytaniu i przyjemnie oraz pożytecznie spędzonego czasu z pociechą. Pozycja idealna dla każdego dziecka. Pozwólcie młodym pokoleniom na poznanie kultowych postaci i bawcie się dobrze w towarzystwie Bolka i Lolka.

sobota, 25 kwietnia 2015

Maciej Jadczak "Zagubione lwiątko"

Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2015
stron 28
ISBN 978-8-7942-413-9

Z życia lwiej rodziny

Właśnie jestem po lekturze wspaniałej bajeczki, która będzie idealną propozycją dla najmłodszych dzieci. To książeczka pod tytułem "Zagubione lwiątko" opowiadająca o pewnej lwiej rodzinie w której skład wchodzą tata lew, mama lwica i sześć lwiątek - trzy dziewczynki i trzej chłopcy.  Lwia rodzina żyje sobie gdzieś w Afryce na skraju pustynnych dróg. Lwiątka jak to dzieci psocą, figlują, spędzają czas na beztroskich igraszkach. Oczywiście też przyprawiają rodziców o ból głowy swoimi zachowaniami. Tytułowym zagubionym lewkiem jest Krzyś.

Książeczkę czyta się rewelacyjnie. Rymowany tekst pieści ucho swoją melodyjnością i maluchom łatwo wpadnie w pamięć po kilkukrotnym przeczytaniu. To lektura bez przemocy, bez brutalności, za to pełna kolorów oraz wzorców edukacyjnych. Bajeczka niesie w sobie ważne przesłanie - na przykładzie zwierzątek ukazuje wzorzec rodziny, wzajemne relacje między jej członkami, a więc rodzicami i ich pociechami. Pokazuje jaką rolę odgrywają w niej dorośli i dzieci. Jakie kto ma miejsce, jakie obowiązki i prawa. Lekturka uczy i wychowuje. Przekazuje ważne dla najmłodszego czytelnika wartości. Jest pełna empatii i z pewnością trafi do małych serduszek.
Atutem przedstawianej publikacji jest nie tylko tekst. Wydawca wydał ją niezwykle starannie. Bajka ma twardą okładkę, co przedłuży jej żywotność i umożliwi wielokrotne wykorzystanie, jest niezwykle kolorowa. Barwy zachwycają, są prześliczne. Zresztą spójrzcie sami:
Ilustracje autorstwa Macieja Jadczaka są wspaniałe. Takie, jak kiedyś miałam przyjemność oglądać w literaturze dziecięcej gdy sama byłam małą dziewczynką z kucykami. Ta książeczka to nie tylko tekst, ale i druga jej część, którą jest kolorowanka. 
"Zagubione lwiątko" to ciepła, idealna dla dzieciaków książeczka, warta swojej ceny. Swojemu dziecku kupiłabym ją bez wahania. Polecam!

niedziela, 22 marca 2015

Łucja Gorzkiewicz "Perełka"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2015 - premiera wkrótce
stron 28
ISBN 978-83-7942-632-4
W bajkowym klimacie dzieciństwa
W bajkowym klimacie dzieciństwa zawsze się odnajdę. Nie ma znaczenia ile będę miała wiosen. I zawsze z łezką w oku będę wspominać bajki czytane mi w pierwszych latach życia, kiedy jeszcze sama nie potrafiłam zagłębiać się w lekturze, bo nie znałam liter. Jedno z tego czasu utkwiło mi w pamięci - zawsze dobierano mi lektury pogodne, w których nie było zbyt wiele przemocy. Był bajowy klimat - księżniczki, wróżki, czarownice, dobro zwyciężające zło. Uważam, że właśnie takie książki są najlepsze dla najmłodszych. Dzieci w takim wieku nie trzeba karmić przemocą, monstrami, potworami jak robią to niektóre kreskówki. 
Właśnie w tak przyjaznym dzieciom klimacie utrzymana jest książeczka "Perełka" autorstwa Łucji Gorzkowicz. Opowiada ona historyjkę krótką, ale bardzo ciekawą. Mała dziewczynka mieszka blisko morza. Pewnego dnia wybiera się na spacer na łąkę pełną różnokolorowych kwiatów. Chce uzbierać barwny i pachnący bukiet dla mamy. Chwile sielanki przerywa zła czarownica. Jest ona wściekła, że dziewczynka weszła na jej teren. Ze złości, jak to czarownica, wymawia zaklęcie i zamienia naszą bohaterkę w piękną perłę. Jak dalej potoczą się jej losy opowiada bajka. 
Książeczka jest ładnie wydana, ma śliczne ilustracje i bardzo oryginalny atut. Składa się z dwóch części - tekstu z ilustracjami autorstwa Agnieszki Drabik oraz kolorowanki, którą maluchy mogą pokolorować. Uważam, że to świetny pomysł. Publikacja rozwija różne zmysły dziecka oraz dba o jego zdolności manualne. Książeczka idealnie nadaje się na wieczorne czytanie przed snem. Bajeczka ma piękną treść. Niesie w sobie walory edukacyjne i poznawcze. Kształtuje wyobraźnię, rozbudza ją i rozwija. Uważam, że jeśli dziecku w najmłodszym wieku będą czytane opowiastki takie jak ta z pewnością pokocha ono świat książek i w przyszłości będzie zakochanym w lekturach czytelnikiem. Tak właśnie, bajki są doskonałą drogą do świata książek. Uważam, że czytania nie zastąpią ani kreskówki ani gry multimedialne. Zachęcam do poznania tej książeczki. Jako osobie dorosłej jej przeczytanie też sprawiło mi wielką przyjemność.

środa, 4 marca 2015

Julia Śniarowska "Parauszek i przyjaciele"


Wydawnictwo Papilon
data wydania 2014
stron 160
ISBN 978-83-271-0065-8

Witajcie w Naszym Lesie!

W świecie bajek już zawsze będę czuła się dobrze. Bez względu na wiek, a lata lecą, zawsze chyba zostanie mi nawyk sięgania po literaturę dla dzieci. Takim tropem trafiłam na wyjątkową książeczkę dla najmłodszych, w której występują zwierzęta. Autorką opowiadań jest Julia Śniarowska, a na ich podstawie powstał serial dla maluchów emitowany na jednym z tematycznych telewizyjnych kanałów dla dzieci. Osobiście go nie oglądałam, ale po lekturze, kto wie! Bardzo przypadły mi postacie z tej bajeczki do gustu. Są nimi m.in. zajączki, wilk, lis, sroka, łoś i mają bardzo sympatyczne imiona - Benek, Łopatek, Parauszek, Usia, Fredek. Każde z nich zostało uczłowieczone, każde mieszka w Naszym Lesie, gdzie spotykają ich przeróżne przygody. Jak głosi opis na okładce - każda z postaci została stworzona, by zostać przyjaciółmi dziecka. To prawda, tak dokładnie jest. A same historyjki są bardzo ciekawie i mądrze pomyślane, drzemią w nich morały, przekazują one wartości wychowawcze, edukują, uczą i bawią. Czyta się je z przyjemnością. Każda z opowieści ma odrębny pomysł na fabułę. Z każdej płynie gloryfikacja rzeczy dobrych, pożytecznych. Książeczka świetnie nadaje się do czytania maluszkom na dobranoc jak również do nauki płynnego czytania dla starszych dzieci. Jej dodatkowym atutem są fotosy z serialu. Pochwalę Wydawcę za bardzo staranne wydanie - twardą okładkę zwiększającą żywotność bajki, elegancki papier. Tej bajce nie można się oprzeć. 
Główny bohater  to ciekawy świata zajączek Parauszek. Jest niezwykle kreatywny, ma mnóstwo pomysłów, marzeń i projektów. Wszędzie zapcha swój sympatyczny nosek. Jest on postacią bardzo sympatyczną, ma wiele pozytywnych cech charakteru. Jest przyjacielski, ma dobre serduszko. W lesie ma wielu przyjaciół z którymi przeżywa różne przygody. O nich traktuje osiem opowiadań, szkoda, że tylko tyle, bo ja chętnie bym przeczytała ich o wiele więcej. 
Książeczka gloryfikuje przyjaźń, solidarność, pomaganie innym, uczy życia w grupie, co przyda się maluchom w przedszkolu czy szkole. 
Zarówno serial jak i książka są dedykowane grupie od 2 do 6 lat. Moim zdaniem ta książeczka nie znudzi ani starsze dzieci ani dorosłych. Rozpogodzi pochmurne oblicze, nastroi pozytywnie do życia, da zastrzyk energii. Tak właśnie było u mnie, a nie ukrywając dojrzała ze mnie kobieta. Przy okazji dodam, że moim zdaniem nie tylko muzyka łagodzi obyczaje. Bajki czytane przez dorosłych też. 
Na koniec pozwolę sobie na cytat z pierwszej historyjki:
" Wie to każdy miś i zając,
że marzenia - uskrzydlają!
Kiedy marzysz, wszystkie chwile
są tęczowe jak motyle." (str.1)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Michael Bond "Paddington"


Wydawnictwo Znak emotikon
data wydania 2014
stron 448
ISBN 978-83-240-2970-9

Proszę Państwa oto miś! Miś Paddington !

Każdy z nas ma chyba choćby kilka książek przeczytanych w dzieciństwie do których chciałby wrócić w życiu dorosłym. Do grona takich lektur ja od wielu lat zaliczałam książkę o misiu o którym napiszę sporo pozytywów i superlatyw. Gdy byłam małą dziewczynką systematycznie chodziłam do biblioteki - wtedy księgarnie też dopadł kryzys i ich półki świeciły pustkami. W bibliotece bywały książki, które marzyłam, by mieć we własnej biblioteczce, ale nie można ich było dostać. I tak pewnego dnia dopadłam książkę o Paddingtonie. Pokochałam tego misia, ja ogólnie mam do nich słabość, od pierwszego spotkania. Niestety termin gonił, a książkę musiałam oddać. I stało się. Jako dorosła kobieta znów spotkałam Paddingtona. Towarzyszyło temu wielkie wow, garść wspomnień i radość. Nakładem Znaku emotikon ukazały się w jednym tomie trzy części przygód tego niedźwiadka, które miały premierę w latach 1958,1959 i 1960. Minęło kilkadziesiąt lat, a nasz miś wcale, ale to wcale się nie postarzał. I z pewnością znajdzie ogrom fanów w gronie współczesnych dzieciaków. 
Tom zawiera : "Miś zwany Paddingtonem", "Jeszcze o Paddingtonie" oraz "Paddington daje sobie radę".
Nim napisałam ten tekst tę lekturę przeczytałam aż dwa razy. Nie czytałam jej jednym ciągiem, a co wieczór dawkowałam sobie jeden rozdział. Śmiałam się co niemiara, wzruszałam i szczerze się przyznam, że bardzo bym chciała ( wiem to całkowicie nierealne) by taki misiek zamieszkał i w moim domu. 
Kim jest ów niedźwiadek? Jest zagubionym małym misiem, który pojawił się na jednej z londyńskich kolejowych stacji. Tu spotkał państwo Brown, którzy przyszli po córkę Judytę. Miała ona przyjechać do domu na wakacje. Dzień był ciepły i przyjemny, na dworcu jak zwykle tętniło życie, panował ruch i pośpiech, dominował hałas. Jak to na dworcu. W kącie na walizce siedział mały, zagubiony niedźwiadek. Jak się okazało pochodził z Peru. Do Anglii trafił jako pasażer na gapę. Wcześniej mieszkał u swojej cioci Lucy, która trafiła do domu dla emerytowanych niedźwiedzi. Wcześniej nauczyła ona swego podopiecznego języka angielskiego i poradziła mu by udał się na emigrację. Miś tak zrobił. Państwo Brown gdy zobaczyli kartkę wiszącą na szyi misia z prośbą o opiekę nad nim nie pozostali obojętni i przygarnęli go. Tym samym ich życie stało się inne, a miś zawojował ich serca. 
Miś otrzymał imię od nazwy stacji na której go znaleziono i zamieszkał u Brownów. I w tym miejscu rozpoczynają się przygody naszego bohatera, który jest niezwykle sympatyczną postacią. Jest zabawny, troszkę naiwny, nieco nieporadny, ale nie sposób go nie pokochać. Miś uwielbia marmoladę, psoci, oswaja się z nową rzeczywistością, komplikuje życie swoim opiekunom, ale wszyscy mocno go kochają i wybaczają wpadki. Z nim nie można się nudzić, z nim słowa święty spokój są raczej niemożliwe. Miś Paddington jest niezwykle pomysłowy, kreatywny, nieco szalony i ciągle wymyśla coś nowego. Przy tym bywa grzeczny i uprzejmy oraz ma w sobie to coś, że wszystko idzie mu wybaczyć. 
Tę książkę czyta się rewelacyjnie bez względu na wiek. To doskonała propozycja z dziecięcej klasyki, która bawi kolejne pokolenia. Gwarantuje uśmiech na twarzy i dobrą zabawę, a przy tym promuje pozytywne wartości, spełnia funkcję edukacyjną. Uczy wrażliwości na potrzeby innych, uczy tolerancji, uczy wyrozumiałości. To książka, którą gdy raz się pokocha, to stale się do niej wraca. Inaczej po prostu nie można. Idealna propozycja na każdy dzień, świetna lektura dla dzieciaków na dobranoc. 
Dodam jeszcze, że książka jest bardzo starannie wydana. W twardej oprawie ( wydawca słusznie przewidział jej wielokrotne użytkowanie), z piękną okładką i kapitalnymi ilustracjami autorstwa Peggy Fortnum. Gorąco tę książkę polecam, zwłaszcza rodzicom i dzieciom w wieku przedszkolnym i szkolnym. Niech znajdzie się w każdej dziecięcej biblioteczce, bo na to zasługuje. 
Fanom Paddingtona polecam na FB jego profil
https://www.facebook.com/paddingtonmis?fref=ts
oraz jego stronę w sieci 
http://www.paddington.com.pl/

wtorek, 9 grudnia 2014

Mariola Jarocka "Legendy polskie"

Wydawnictwo Wilga
data wydania 2014
stron 112
ISBN 978-83-2800-679-9

Niesamowite opowieści 

Właśnie wróciłam z niesamowitej literackiej podróży. Podróżowałam z książką w ręce i w czasie i w przestrzeni. Zawitałam do każdego z szesnastu polskich województw i poznałam legendy z nimi związanie. Zakradałam się do magicznego świata w którym bajkowa fikcja łączy się z opowiadanymi przez wieki podaniami i opowieściami. Ta lektura naprawdę mnie urzekła, oczarowała, choć mam o wiele więcej lat niż czytelnicy do których książka jest skierowana. 
Zbiór zawiera 16 legend, a każdą poprzedza opis województwa z jakim jest związany dany tekst. Autorka czytelnie, prosto i wyraziście przedstawia specyfikę danego terenu, wylicza ciekawe miejsca, które warto tam odwiedzić. Nacisk kładzie nie tylko na zabytki, ale i osobliwości przyrody i obiekty nowo powstałe. Jeśli chodzi o same legendy nie są one zbyt długie. Opowiadają o wydarzeniach z przeszłości, które wprawdzie nie mają potwierdzenia w kronikach i przekazach historycznych, ale o których opowiadano sobie z pokolenia na pokolenie. Nie znajdziemy zatem dowodów, że istniał Szewczyk Dratewka, że żyli San czy Wars i Sawa, ale i też nie można wykluczyć, że ich nie było. Każda z zebranych legend jest głęboko zakorzeniona w kulturze i tradycji, każdą poznało w swoim dzieciństwie wiele maluchów. I śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że te teksty są żywe, że dzięki przekazowi  i wciąż cieszą się popularnością. 
Czytając tę książkę przypomniało mi się dzieciństwo i lektura szkolna "Klechdy domowe". Kto je czytał wie w jakim utrzymane są klimacie. 
Uważam, iż ta propozycja wydana nakładem Wilgi to idealna lektura dla dzieci i tych, które nie potrafią jeszcze samodzielnie czytać i tych, które już rozpoczęły edukację. Książka z pewnością zainteresuje przeszłością naszego kraju, historią i zwyczajami, tradycją i tym jak żyło się dawniej. Ma ona walory edukacyjne i poznawcze, świetnie rozwija wyobraźnię. Pokazuje bogactwo kulturowe naszego kraju. Uświadamia odrębność poszczególnych regionów. Kreśli obrazy życia przed wiekami. Jest napisana przystępnym językiem i pozwala odkrywać ciekawe miejsca, zabytki, symbole. 
Wśród występujących postaci znajdziemy i te bajkowe i te zwyczajne. W opowieściach dobro wygrywa ze złem. 
Książka jest niezwykle starannie wydana. Twarda okładka, kredowy papier, ciekawa szata graficzna i naprawdę piękne, kolorowe ilustracje sprawiają, że aż chce się ją wziąć i do ręki i czytać. 
Ta publikacja to wspaniałe źródło wiedzy o polskiej kulturze, folklorze, obyczajach. Idealna propozycja na prezent i dla chłopców i dziewczynek. 

środa, 22 października 2014

Elżbieta Lomnic "Leśny przyjaciel"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2014
stron 28 
ISBN 978-83-7942-357-6

Niesamowita przyjaźń!

Książeczka "Leśny przyjaciel" skierowana jest do najmłodszych odbiorców. Śmiało można ją czytać już trzylatkom. Jest niewielka objętościowo, ale zawiera bardzo dużo w swojej treści. Opowiada pewną historią, która może przydarzyć się każdemu dziecku. Rodzicom i opiekunom pozwala wprowadzić maluchy w niesamowity świat przyrody, w świat zwierząt. Głównym bohaterem książeczki jest kilkuletni Tomek. Chłopczyk niepełnosprawny poruszający się na wózku inwalidzkim. Pewnego lata spędza on wakacje w ośrodku wczasowym położonym w sąsiedztwie lasu. Do odpoczywającego dziecka pewnego dnia przybiega ruda wiewiórka. Ta chwila rozpoczyna wyjątkową relację między małym człowiekiem a zwierzęciem. Chłopiec i gryzoń zaprzyjaźniają się, ruda wiewiórka oswaja się i pozwala Tomkowi jak nikomu innemu częstować się orzeszkami. 
Te dwa stworzenia jakże inne od siebie - człowieka i dość płochliwe żyjące dziko zwierzątko zaczyna łączyć bliska więź. Czy to możliwe poza bajką? Oczywiście, taka sytuacja może przydarzyć się każdemu dziecku. Niekoniecznie musi to być relacja ze zwinną wiewiórką, ale z innym zwierzątkiem także domowym. Bajka spełnia podwójną rolę edukacyjną. Z jednej strony pokazuje, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą do cieszenia się urokami życia, nie jest przeszkodą do zawierania przyjaźni, z drugiej pokazuje, iż relacje ludzi ze zwierzętami mogą wnieść wiele pozytywów do naszego życia. 
Ta książeczka jest niezwykle ciepła, sympatyczna i mądra. Jest historyjką w której nie ma przemocy, nie ma brutalnych scen. Uwrażliwia i poucza. 
Sporym atutem jest prosta, łatwa do zrozumienia dla przedszkolaków treść i niezwykle piękne, kolorowe ilustracje. Twarda oprawa sprawi, że książeczka będzie mogła dłużej posłużyć. Wspaniała propozycja dla chłopca i dziewczynki wprowadzająca w niesamowity świat zwierzątek.

wtorek, 7 stycznia 2014

Bożena Kraczkowska "Purpurowe gniazdo"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2013
stron 128
ISBN 978-83-7722-990-3

Bardzo piękna opowieść dla maluchów!

W tytule recenzji zdradzam tym razem tak wiele! Ale tak dyktuje mi serducho. Przeczytałam bowiem wyjątkowo piękną bajkę, która porwała mnie do krainy dzieciństwa i przypomniała mi coś niezykle ważnego. Święta to nie komercja! Święta to magiczny czas w którym każdy powinien stać się po prostu dzieckiem. Nieważne ile ma teraz lat. Bo tylko dzieci nieskażone brutalnością świata mogą w 100% poczuć magię Bożego Narodzenia. 
Nikt chyba nie wyobraża sobie świątecznego czasu bez Jego wizyt. Święty Mikołaj po prostu musi zjawić się w domach dzieci i zostawić im pod poduszką czy w skarpecie wymarzone prezenty. Ten bożonarodzeniowy czas to okres wytężonej pracy dla Świętego. W książce Pani Kraczkowskiej Mikołaj poczuł się bardzo znużony i zmęczony swoimi zadaniami. Miał dość i postanowił zrezygnować z odwiedzin dzieci. Dopadła go solidna chandra i zniechęcenie. Swoim zachowaniem wprawił w osłupienie swoich pomocników. Ale mimo namów zdania nie zmienił. Sam sobie udzielił urlopu i zniknął na przechadzce w zimowym lesie. Jego przyjaciele postanowili nie dopuścić do katastrofy. Za wszelką cenę  chcieli odnaleźć Mikołaja i zmienić jego decyzję. Królik Chrupuś, renifer Ramon i mały troll Trolek udali się na poszukiwania................
 
Książka uprzyjemniła mi jak się okazało niezwykły wieczór w blasku choinki. Nagle ubyło mi lat i z dorosłej kobiety stałam się małą dziewczynką z kucykami, którą zachwyciła fabuła tej bajki. Z łatwością przeniosłam się w świat fantazji. Ta książka wniosła coś wyjątkowego w moje życie. Przypomniała mi czasy( za którymi bardzo tęsknię) gdy inaczej się żyło. Święta nie wiązały się wyłącznie z poprzedzającym je maratonem zakupów. Tak, w moim dzieciństwie cieszyły drewniane zabawki, ciepłe gesty, bezinteresowna przyjaźń i chęć pomocy w potrzebie. Taki właśnie klimat panuje w tej bajce. Występujące postacie mają dobre serca."Purpurowe gniazdo" to książeczka edukacyjna, która niesie w sobie pouczające dla dzieciaków przesłanie. Gloryfikuje przyjaźń, która pod żadnym względem nie bywa wyrachowana. Docenia bezinteresowność i poświęcenie dla dobra wyjątkowej sprawy. Akcja tej lektury jest bardzo dynamiczna. A wszystko osadzone jest w cudownym świątecznym klimacie który wyraża również okładka oraz ilustracje zamieszone w środku. I tym sposobem i tekst i rysunki tworzą niezwykle dopracowaną całość, która zachwyci nie tylko maluchy. Ja mimo swojego wieku dałam się zaczarować tej historii. Warto polecić dzieciom tę historię, która rozbudza wyobraźnię, uczy i bawi, edukuje i cieszy. Czy ta książeczka ma jakieś wady? Szkoda, że jest jeszcze dłuższa, bo chętnie potowarzyszyłabym Mikołajowi w jego corocznej misji. Piękne opisy, błyskotliwe dialogi, ciekawe postacie ludzkie i bajkowe oraz odczuwalna magia świątecznego czasu to największe atuty tej opowieści, którą gorąco nie tylko najmłodszym polecam. 
Moja ocena 9/10.

sobota, 19 października 2013

August Staszkiewicz "Wigilijna noc"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2013
stron 72
ISBN 978-83-7722-833-3
 
W tę jedyną noc cuda się dzieją!
 
Tak to już jest. Jesteśmy dziećmi to chcemy być dorosłymi. A gdy dorośniemy to nie raz marzy nam się powrót do dzieciństwa, do beztroski i do świata bajek. Sama wielokrotnie mam ochotę znów stać się małą dziewczynką z dwoma kucykami i kokardami na nich. Wtedy zaczytywałam się bajkami w których dobro zwyciężało zło i zawsze kończyło się wszystko szczęśliwie. Dorosły świat nie jest cukierkowy i gdy mi w nim źle sięgam po bajki. Ostatnio przeczytałam właśnie historię skierowaną do dzieci, która rozgrywa się zimą. Jest grudzień, pada śnieg, zbliżają się święta. Ale nie wszyscy mogą się nimi beztrosko cieszyć. Są tacy jak Jaś - mały chłopiec, który choruje. Cierpi na dość poważne schorzenie. Ma niesprawne serduszko. To nie pozwala mu na intensywną aktywność fizyczną, na normalne życie. Musi odwiedzać lekarzy, bywać w przychodniach, a lekarze sugerują konieczność szpitalnego leczenia. Rodzice mają dylemat. Co zrobić - pozwolić cieszyć się rodzinnym szczęściem w blasku choinki czy zjawić się w szpitalu?
Los Jasia wzrusza dwie pluszowe zabawki, których domem jest przychodnia odwiedzana przez Jasia. Za sprawą aniołków mały słonik i pingwinek -oboje z pluszu- ożywają. Los chorego chłopczyka ich bardzo wzrusza i chcą mu za wszelką cenę pomóc. Zbliża się wszak wigilijna noc, noc cudów, noc, gdy wszystko jest możliwe.................
Książka bardzo mnie wciągnęła i wzruszyła. Zatraciłam się w bajkowym świecie, dosłownie zachłysnęłam tą opowieścią. Jest wprawdzie niedługa, ale ma w sobie bardzo wiele treści. Od samego początku książka robi pozytywne wrażenie. Wydawca zadał sobie wiele trudu i wydał ją bardzo starannie w twardej okładce, na dobrym gatunkowo papierze. Wielkie brawa należą się też za wspaniałe ilustracje. Są takie jakie lubię. Barwne, bajecznie kolorowe i niezbyt futurystyczne. Przyciągną z pewnością wrażliwe oczy milusińskich dla których są przecież czymś nie do zastąpienia. Okładka przyciąga uwagę i w pewien sposób zdradza klimat bajki.
Bardzo ciekawa fabuła chwyta za serce. Wzrusza i uczy wrażliwości na cudzą niemoc, na chorobę. Treść niesie w sobie przesłankę edukacyjną i morał. Warto pomagać, warto się poświęcać dla przyjaciół i innych którzy są w potrzebie. Barwne postacie, mnóstwo przygód i dynamiczna akcja z pewnością przyciągną dziecięcą uwagę. Książeczka godna polecenia na prezent pod choinkę i nie tylko. Idealna lektura i dla chłopców i dziewczynek. Dorośli powinni mieć na nią w księgarni oko. Warto! Wartościowa i właściwa lektura dla kilkuletnich pociech.
Za możliwość stania się choć na chwilę dzieckiem dziękuję Wydawcy.