czwartek, 9 czerwca 2011

Bettina Belitz "Pożeracz snów"




Wydawnictwo Znak emotikon


data wydania 16 czerwca 2011



stron 510




Sny to bardzo tajemnicze zdarzenia w ludzkim życiu. Mamy z nimi "do czynienia ", gdy nie mamy poczucia rzeczywistego, realnego świata, gdy nasz mózg i ciało odpoczywa. A one, tajemnicze zjawiają się nie wiadomo skąd i mogą być przeróżne. Bywają piękne i takie w których nasze marzenia się spełniają, ale czasem to istne koszmary, które sprawiają, że budzimy się przerażeni i zlani potem. A czy można żyć bez snów?


Powieść Bettiny Belitz, jak dla mnie do tej pory nie znanej autorki, jest skierowana do młodego czytelnika , ale i ten bardziej dojrzały może po nią sięgnąć. Jej główna bohaterka ma siedemnaście lat, nazywa się Elizabeth Sturm i jest bardzo wrażliwą osobą. Swoją drogą wkracza w wiek dorosłości , a to nie jest łatwy okres w życiu. Niedługo czeka ją matura , kocha się bez wzajemności w koledze ze szkoły i nagle musi przeprowadzić się z dużego miasta - Kolonii do małej wioski z racji zmiany pracy przez jej ojca psychiatrę. A Elisa jak każda nastolatka woli duże miasto od prowincji , gdzie są kina, dyskoteki i centra handlowe. Ta przeprowadzka jawi się jej jak podróż na koniec świata, ale okazuje się, że to właśnie w Kaulenfedzie czeka ją szereg ekscytujących wydarzeń , przygód i wyjątkowa miłość. Elisabeth na początku czuje się bardzo samotna, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z nowym otoczeniem, ale od początku intryguje ją bardzo tajemnicza postać Colina. Jak się później okazuje jego wcześniejsze losy dziewczyna poznaje w swoich snach , Colin nie jest zwykłym studentem i leśnikiem .......... ale więcej w bardzo ciekawej i porywającej treści już nie zdradzę .


Książka Belitz jest bardzo tajemnicza. Autorka niesamowity nastrój zbudowała już od pierwszych stron powieści. Dość gruby tom okazał się pasjonującą lekturą, choć akcja nie toczy się zbyt szybko, a treść nie obfituje w dużo dialogów. Ta powieść to oryginalnie napisany romans paranormalny, który wciąga niesamowicie czytelnika ( ja prawie rozgotowałam ziemniaki ,tak się zaczytałam). Wielkie uznanie należy się pisarce za stworzenie niezwykłego klimatu - co udało się jej zrobić przez opisy tajemniczych miejsc - lasu czy ogrodów , zjawisk atmosferycznych i zwierząt . Zatem poznamy pięknego i dzikiego ogiera Louisa, kota Mister X, który potrafi być przewodnikiem w nocnym lesie, podejrzymy na łące bydło, którego rasa pochodzi od tura.


A bohaterowie? Są bardzo interesujaco wykreowani. Elisę polubiłam za wrażliwość i dojrzałość. Spadły na nią niełatwe nowiny, bo nagle dowiaduję się o perypetiach ojca na egzotycznej wyspie, zakochuje się w młodzieńcu, który ma tak naprawdę ponad 150 lat i odkrywa tuż obok siebie istnienie innego i tajemniczego świata, w którym panują dziwne reguły.


Do tej pory czytałam o wampirach i zmorach, które żywiły się krwią ludzką, ciałami noworodków czy dziewic. A tym razem Belitz pokazała świat zmor, które zjadają ludzkie sny i mają możliwość zabierania swoim ofiarom uczuć oraz manipulują nimi. Elisa czuje się bardzo samotna, traci oparcie w rodzicach, którzy nie akceptują jej wybranka, z racji przeprowadzki nie może kontynuować dawnych przyjaźni i czuje się bardzo niezrozumiana przez otocznie. A jednak dzielnie sobie radzi z sytuacją, kieruje się uczuciami i dokonuje wyborów, które sama bym też podjęła. Dopingowałam tej dziewczynie, aby nie poddawała się i walczyła o szczęście.


Powieść wciąga czytelnika w inny świat, od którgo trudno się oderwać. Nie jest łatwo odłożyć ją na półkę tak po prostu i przejść do realnego świata. Zachęcam do nieszablonowej lektury, poznajcie świat zmor i sympatyczną Elizabeth !


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak emotikon.






5 komentarzy:

  1. Mi też się podobał świat stworzony przez Bettinę Belitz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Toska ja nawet bym zaryzykowała w nim wakacje!

    OdpowiedzUsuń
  3. o to odważna jesteś, ja z moją fobią do pająków chyb bym się bała, a i sny mam czasem tak piękne że nie wiem czybym chciała żeby mi ktoś w nie zaglądał :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pająki toleruję chyba dlatego,że jeszcze żaden mnie nie ugryzł, ale konie uwielbiam i z chęcią bym się na Louisie przejechała tym tajemniczym lasem. A Mister X - wierzę, że koty są tak inteligentne i zapamiętują swoje ścieżki. Kiedyś byłam świadkiem, jak kot wywieziony przez idiotów do lasu w zimie wrócił wswoje dawne miejsce bez najmniejszego kłopotu. No i tych naleśników z jabłkami bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń