środa, 15 czerwca 2011

Marek Krajewski "Liczby Charona"





Z książek Marka Krajewskiego do tej pory przeczytałam tylko "Koniec świata w Breslau". I nie byłam nią zachwycona. Raczej nieco znużona i zmęczona. Dziwiły mnie tak pozytywne recenzje innych, bo sama oceniłam powieść niezbyt wysoko. I dałam autorowi kolejną szansę na "wgryzienie" się w moje gusta , bo raczej nie powinnam przekreślać kogoś po jednej książce. I dobrze! Bo "Liczby Charona " bardzo mi się spodobały i świetnie się czytały. Kilka dni przed rozpoczęciem lektury zobaczyłam ciekawy obrazek. Przechodziłam koło liceum, zbliżała się ósma na zegarku i uczniowie szli do szkoły. Jedna z dziewczyn też szła, ale z nosem w najnowszej powieści Krajewskiego i cały świat obok jej nie dotyczył. To mnie zmobilizowało do lektury i ...... odpłynęłam tak jak ona.

Akcja książki dzieje się w przedwojennym, polskim jeszcze wtedy Lwowie. To miasto jest mi bliskie z opisów dziadków, którzy do połowy lat 40-tych XX wieku mieszkali blisko Lwowa, w Samborze i znali je doskonale. To prawda - przedwojenny Lwów miał swoisty klimat, piękne zakątki ,urocze uliczki i zaułki, swoje tradycje i specyficzną gwarę. I to udało się w dużym stopniu przenieść na karty powieści Krajewskiemu, za co chylę czoła.

Jest rok 1929. Główny bohater powieści były policjant Edward Popielski jest w nieciekawej sytuacji. Były student matematyki i języków klasycznych wiedeńskiej uczelni został po siedmiu latach służby wyrzucony z policji za niesubordynację. No cóż, z przełożonym to jednak lepiej nie zadzierać! Wiedzie mu się niezbyt dobrze. Mieszka w skromnym mieszkanku z kuzynką Leokadią i córeczką Ritą. Jest wdowcem , a jego żona zmarła przy narodzinach ukochanej jedynaczki. Utrzymuje się z korepetycji ,ale to daje skromne dochody i ledwo starcza na życie. I nagle los mu sprzyja. W mieście dochodzi do dwóch zabójstw - 60-letniej wróżki Luby Bajdykowej i młodej prostytutki Liji .Co łączy obie zbrodnie ? To, iż krótko po ich dokonaniu ktoś wrzuca anonimowo do skrzynki policyjnej dwie kartki z napisami po hebrajsku. Zagadka wydaje się bardzo trudna do rozszyfrowania. Dzięki wstawiennictwu kumpla ze szkolnej ławy Popielski zostaje zaangażowany do śledztwa policyjnego , a dodatkowo syn Bajdykowej zatrudnia go za sporą kwotę jako prywatnego detektywa i posuwa cenne wskazówki. Czy sympatycznemu Edwardowi uda się rozwiązać skomplikowaną matematyczną układankę wymagającą nie tylko wiedzy z zakresu nauk ścisłych , ale i znajomości hebrajskiego ? Czym są tytułowe "Liczby Charona"?

Warto sięgnąć po ten ciekawie i oryginalnie napisany kryminał i prześledzić losy brutalnych zbrodni oraz perypetii miłosnych Edmunda - te dwa wątki splatają się ze sobą i przykuwają skutecznie uwagę czytelnika. Autor świetnie skomponował wątek sensacyjny, cóż ja jednak nie chciałabym poznać własnej przyszłości z tej charonowej wróżby !

Bohaterowie powieści są bardzo wyraziści i oryginalni - intryga goni intrygę, każdy ma jakieś mroczne sekrety, które nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Klimatu powieści dodają krótkie ,ale ciekawe opisy Lwowa , używanie przez postacie pięknej lwowskiej gwary. I to sprawia ,że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Nie ma w niej mroczności i "ciężkiego klimatu " jaki panował w "Końcu świata w Breslau ". I to mi się bardzo podoba. Czytelnik jest często zaskakiwany i czytając nie domyśla się, jak rozwinie się dalsza akcja, która jest do końca nieprzewidywalna. Oryginalnie napisany kryminał, z ciekawymi rozwiązaniami naukowymi świetnie zrelaksuje i przeniesie do innego świata .

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak .








3 komentarze:

  1. Książki Krajewskiego bardzo lubię. Tylko tej ostatniej właśnie jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja podobnie jak kamkap bardzo lubię książki Marka Krajewskiego. Przeczytałam wszystkie niemalże jednym tchem i na tę też czekam. Kolega obiecał pożyczyć :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń