wtorek, 13 kwietnia 2021
Aleksandra Rutkowska, Aleksandra Olsson "Żyj bez toksyn"
poniedziałek, 12 kwietnia 2021
Magdalena Kawka "Pora westchnień, pora burz"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2021
stron 536
ISBN 978-83-8234-065-5
W życiu rzadko coś jest tylko czarne lub tylko białe
Uwielbiam ten stan, gdy jestem w czytelniczym niebie. Celebruję chwile, gdy w moje ręce trafia wyjątkowa książka, która sprawia, że płonę z zachwytu. Cieszę się, gdy mogę polecić ją innym i gdy przyczyniam się do jej popularności. Dziś wydaje się tak wiele książek, że czasem trudno wyłapać te najbardziej fenomenalne. Ja w tym poście podpowiem Wam pewien tytuł, który koniecznie musicie poznać. To powieść polskiej Pisarki, mnie już dobrze znanej, której piórem zachwyciłam się jakiś czas temu.
Magdalena Kawka to Autorka, której kilka pozycji mogę Wam polecić. Linki do recenzji jej powieści, które już przeczytałam zostawię Wam pod tekstem o jej najnowszej serii.
"Lwowska odyseja" to trylogia, której dwa pierwsze tomy możecie już nabyć, trzeci ma ukazać się zimą 2021 roku. Cykl rozpoczyna "Pora westchnień, pora burz".
Autorka jest wnuczką Lwowian, których w rodzinnych stronach zastała wojenna zawierucha jaka wybuchła w 1939 roku. Potem znaleźli się na Ziemiach Odzyskanych. W ich sercach lwowski świat pozostał na zawsze. I podobnie jest ze mną. Moi dziadkowie także urodzili się na Kresach niedaleko Lwowa. Byli Polakami, których wraz z rodziną wysiedlono za granicę Sanu w 1944 roku. Właśnie dlatego ja nie tylko syciłam się pięknem tej prozy, ale i wspominałam. Przypominał mi się klimat dziadkowych opowieści, lwowska gwara, akcent, charakterystyczne słowa, typowe "zaciąganie " po lwowsku. Językowe naleciałości i wspomnienia z dzieciństwa powodowały, że moje oczy były bardziej wilgotne i zakręciła się w nich łza. Dość jednak sentymentów, wróćmy do fabuły.
W 1938 roku Lilka Lindner jest uczennicą liceum. Przed nią ostatni rok edukacji i matura. Dziewczyna ma, podobnie jak każda nastolatka, tysiąc planów i pomysłów na dorosłe życie. W jej głowie tłoczą się liczne marzenia. Lilka marzy o miłości, ukochanym do którego pisze gorące listy, w dalszej perspektywie mężu i rodzinie, ale i o pracy, która zapewni jej niezależność. Podobnie jak jej koleżanki chce korzystać z życia, bawić się, brylować w towarzystwie, a że pozycja finansowa jej rodziny jest wreszcie bardzo dobra dziewczyna ma po temu wiele okazji. Ani Lilianna, ani jej przyjaciółki nie mają jednak pojęcia, że ich szczęśliwe oraz beztroskie dni wkrótce dobiegną końca. Mieszkając we Lwowie, mieście, w którym żyją obok siebie dość zgodnie różne narodowości, nie ma świadomości, że wkrótce wiele osób rzuci się sobie do gardeł, stanie się ze zgodnych sąsiadów nieprzyjaciółmi i wrogami. Los Lindnerówej, podobnie jak jej całemu pokoleniu, zafunduje za sprawą wojny szybki kurs dorastania i obejdzie się z młodymi ludźmi bardzo surowo. Wkrótce bale, spotkania i rauty oraz tańce przejdą do lamusa, staną się jedynie bladym wspomnieniem. Esencją życia stanie się walka o przetrwanie, o każdy posiłek, o kęs chleba, o każdą noc spędzoną we własnym mieszkaniu, a nie w bydlęcym wagonie, który kieruje się w stronę surowej Syberii.
Lektura tej powieści była prawdziwą przyjemnością. Jej fabuła odgradzała mnie szczelnie od realnego świata i codzienności. Ja duszą i sercem byłam w tamtym Lwowie i jego okolicach, doświadczałam duchowo tego, co bohaterowie, których polubiłam jak własną rodzinę. Stopiłam się z ich losem i przeżyciami, a przyszło mi to tym łatwiej, że mam identyczne korzenie.
Książka to niezwykle udany początek cyklu, który losy zwykłych ludzi łączy z burzliwymi wydarzeniami historycznymi. Autorka przedstawia je w sposób bardzo plastyczny i wymowny, malowniczy i trafiający w serce. Akcja toczy się płynnie i wartko. Każda z postaci jest wykreowana w sposób interesujący i charakterystyczny. Magdalena Kawka wyraziście odtwarza lwowską atmosferę, gwarę i normy obyczajowo-społeczne. Świetnie pokazuje portret polskiego społeczeństwa, które stało się ofiarą nie tylko faszyzmu, ale i nienawiści ze strony Ukraińców oraz represji stalinowskich.
Lektura spodobała mi się od pierwszej strony. Ta książka wzrusza, uczy i celnie przekazuje historyczną prawdę. Dokładnie tak było, ale mimo to w polskich rodzinach nie zamarły serca. Czasem słabiej, ale zawsze tliła się wiara i nadzieja w odzyskanie wolności. Nie zamierał patriotyzm, zew walki i przetrwania oraz pomocy innym. Ten czas był wielką miarą i egzaminem człowieczeństwa, które bohaterowie książki w większości zdali celująco. Ta powieść obfituje w wiele ciekawych scen, dialogów, gwarantuje ogrom emocji. Wciąga i pociąga. Jest dość obszerna, ale trudno ją odłożyć choćby sen mocno chciał objąć w swe objęcia. Osobiście przeczytawszy pierwszy tom bez zbędnej zwłoki zagłębiłam się w kolejny. Zdradzę, że jest równie świetny. To dla mnie zaszczyt, że mogę Wam polecić tak genialną książkę. Miłośnikom sag z historią w tle obowiązkowo polecam.
Inne książki Magdaleny Kawki, które przeczytałam
"Rzeka zimna"
cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka "Rzeka zimna" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)
"Wyspa z mgły i kamienia"
Cykl "Kobiety nieidealne" napisany wraz z Małgorzatą Hayles
piątek, 9 kwietnia 2021
Justyna Balcewicz "Karuzela"
Wydawnictwo Skrzat
data wydania 2021
stron 432
ISBN 978-83-8207-044-6
"Na karuzeli życia pokręcisz się"
Nasze życie jest jak jazda na karuzeli. Raz jest w nim pod górę, raz spadamy w dół. Oczywiście bywają i dobre momenty, które chcemy zapamiętać na zawsze. Niestety, nie zawsze na wszystko co nas dotyka mamy wpływ. Czasem kręcimy się porwani pędem życia i nie możemy zwolnić ani przyśpieszyć. Musimy się dostosować i dać się ponieść losowi wierząc w swój fart. Czy w takich sytuacjach pomocne są pieniądze? W pewnym sensie tak, ale nie stanowią one jakieś super polisy, która zawsze będzie niezawodnym kołem ratunkowym, które zadziała w potrzebie. Miliony ludzi na świecie gonią wciąż za swoim szczęściem, za fortuną, za bogactwem, które niejedno ma imię. Po drodze zbierają pakiet doświadczeń od losu w gratisie. Ta wiedza czasem ich mocno zmienia i daje prawdziwie cenne oraz wartościowe lekcje.
Ostatnio bardzo chętnie sięgam po rodzime powieści obyczajowe. Wręcz chłonę je jedna po drugiej. Wybierając lektury według tego kierunkowskazu w moje ręce trafiła najnowsza powieść Justyny Balcewicz. Do tej pory Autorki mi nieznanej. Opis zachęcił mnie skutecznie by zagłębić się w tę fabułę. Jak było? Interesująco. Od razu zapunktował u mnie sposób konstrukcji powieści, która opisuje losy dwojga całkowicie różnych bohaterów. Kobiety i mężczyzny. Różni ich bardzo wiele. Wiek, pochodzenie, poglądy, status życiowy oraz bagaż doświadczeń stawiają Kasię i Tadeusza na dwóch różnych biegunach. Naprzemiennie poznajemy historię każdego z nich. W pewnym momencie ich życiowe ścieżki łączą się i splatają, ale żadnych innych informacji w tej kwestii Wam nie zdradzę by nie zepsuć przyjemności czytania.
Kasia jest młodą kobietą, która mimo iż ukończyła studia tkwi w nieciekawej i słabo płatnej pracy w której nie może się rozwijać ani mieć satysfakcji z tego, co robi. Pewnego dnia dowiaduje się, że w swojej firmie jest zbędna i zostaje w ciągu chwili osobą bezrobotną. W myśl koncepcji, że nieszczęścia chodzą parami rozstaje się także ze swoim chłopakiem przy którym więdła do tej pory jak kwiat bez wody. Jacek nie ma życiowych ambicji ani planów. Zamiast wspierać Kasię tylko ją dołuje, a ta ma tego już dość. Poruszona impulsem decyduje się zrobić życiową rewolucję i zmienić w swoim życiu wszystko. Znaleźć pracę marzeń i idealnego faceta. Wyprowadza się do przyjaciółki i skupia się na konstruowaniu szałowego cv, które otworzy jej drzwi do wielkiej kariery.
Tadeusz to starszy pan, który urodził się w niezbyt zamożnej rodzinie w 1930 roku. Doświadczenia z jego dzieciństwa utwierdzają go w przekonaniu, że pieniądze dają szczęście i by być szczęśliwym trzeba po prostu dorobić się fortuny. Im większej tym lepszej. Gdy poznaje Ninę, nieosiągalną dziewczynę ideał postanawia, że ją zdobędzie, a drogę do jej serca otworzy mu kasa. Status milionera ma mu dostarczyć to, o czym marzy. Dlatego łakomie spogląda na pewien interes..
Czy główni bohaterowie osiągną swoje cele i marzenia? Kiedy i w jakich okolicznościach się spotkają i co ich połączy? Jak zazębią się ich dwa różne światy? By się tego dowiedzieć musicie sięgnąć po książkę, która dostarczy odpowiedzi na powyższe pytania.
Powieść Justyny Balcewicz okazała się lekturą pełną tajemnic, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła. Była nieprzewidywalna, a to zapewniało zainteresowanie i przyjemność czytania. Nie odebrałam ją w sposób jednakowy. Były w niej fragmenty mniej lub bardziej ciekawe i lektura wprawiała mnie w czytelniczą sinusoidę. Reasumując to jednak dobra książka, której poświęcenia czasu kompletnie nie żałuję. Chłonięciu kolejnych stron towarzyszyły emocje. Nie zawsze były one silne, ale nigdy ich nie zabrakło. Głównych bohaterów szybko polubiłam i z ekscytacją poznawałam ich przeżycia, odkrywałam ich decyzje oraz motywy jakimi się kierowali. Kasi bardzo dopingowałam z racji tego, że podziwiam osoby, które stać na podjęcie odważnych rozwiązań i konkretne zmiany. Autorka ciekawie zestawia dwie historie osób, które młodość przeżyły w dwóch różnych epokach czasowych. Oczywiście wiele je różni, ale jeśli się starannie dopatrzymy to są jednak rzeczy niezmienne i stałe mimo upływającego czasu i zmian jakie zachodzą na świecie.
Reasumując ta powieść to książka o szukaniu szczęścia, odkrywaniu życiowych dróg i podążaniu ku marzeniom, które drzemią przecież w każdym z nas. Lektura niekiedy prowokuje nas do refleksji, obnaża prawdę o cenie i wartości życiowych pokus, pokazuje, że niekiedy pewne cele są niewarte przysłowiowej świeczki i możemy sobie odpuścić bieg za nimi. Odkryjcie przesłanie tej książki, z którym w pełni się zgadzam.
czwartek, 8 kwietnia 2021
Marek Rybarczyk "Elżbieta, Filip, Diana i Meghan"
data wydania 2021
stron 336
ISBN 978-83-287-1584-4
Korona czasem bardzo ciąży na głowie i trudno ją nosić
W bajkach królowe są piękne, mądre i szczęśliwe. Są kochane i nie mają kłopotów. Wiodą spokojne, radosne życie i wszystko im się dobrze układa. W życiu, tym prawdziwym jakie wiedzie każdy z nas, nawet królowe nie są oszczędzane i nie mają słodko. Choć noszą koronę nie omijają ich troski. Czasem to właśnie owa korona sporo ich przysparza. Życie królowej zatem lekkie nie jest, a dowodzi tego choćby przykład Elżbiety II wywodzącej się z rodu Windsorów. Brytyjska rodzina królewska jest najbardziej popularna na świecie. Na jej czele stoi od wielu lat jedna i ta sama kobieta, która niezmiennie i niezłomnie trwa na tronie. Już dawno przekroczyła wiek dziewięćdziesięciu lat. Choć cieszy się jak na swoje lata bardzo dobrym zdrowiem, to chyba każdy wie, że schyłek epoki matki księcia Karola niebawem nastąpi. Jakie było jej panowanie? Czy tak długie noszenie korony przyniosło jej dużo radości czy może więcej smutków? Jak ma się obecnie brytyjska monarchia i jakie prognozy są wobec niej na dalsze lata?
Wszystkim, którzy śledzą losy Windsorów od lat, a także tym, którzy nie mają za wiele pojęcia co dzieje się między królową Elżbietą a jej wnukami i nie znają perypetii Karola oraz jego żony Diany z całego serca polecam książkę Marka Rybarczyka, która właśnie trafiła na księgarskie półki. Nie jest to jego pierwsza publikacja poruszająca tematykę brytyjskiej monarchii. Autor, publicysta, korespondent i dziennikarz śledzi jej losy od lat i jest naprawdę doskonałym znawcą tematu. Pan Marek rzeczowo, precyzyjnie i bez zbędnej kokieterii przybliża swoim czytelnikom najbardziej popularnych "royalsów", zdradzając ich pełne pikanterii tajemnice i obalając mit, że korony noszą ludzie idealni.
Książka, której tytuł składa się z imion członków Windsorów to coś na kształt kroniki życia Elżbiety II i jej męża oraz dzieci i wnuków. Fundament lektury tworzą więc barwne życiorysy na których pojawiają się rysy i niedoskonałości. Królowa Elżbieta panuje bardzo długo, a czas jej rządów to lata burzliwe i barwne, obfitujące w moc wydarzeń i na świecie i na jej rodzimym "podwórku". W tym okresie nastąpiło bardzo wiele zmian, miał miejsce postęp techniczny, nastąpiła epoka cyfryzacji i zmieniły się normy moralne. Pani Windsor niechętnie, ale koniecznie musiała się do nich odnieść i dostosować. Przyszło jej to ze sporym trudem i nie bez ociągania. Tę jej drogę ewolucji Autor bardzo błyskotliwe opisuje. Koncentruje się również na jej małżeństwie i życiu prywatnym. Pisze otwarcie i dokładnie. Nie oszczędza koronowanych głów. O ich losach opowiada niezwykle ciekawie i błyskotliwie. Z ich bogatych życiorysów wyłuszcza najważniejsze fakty, ale i pokazuje ich jako ludzi, którymi targają emocje, namiętności. Jako osoby, które mają i wady i zalety, które popełniają błędy i potykają się na życiowej drodze. Dużo miejsca poświęca rodzinnym układom i koneksjom, sympatiom i antypatiom. Skupia się na skandalach, ale nie szuka taniej sensacji i nie opiera się na plotkach, ale rzetelnych faktach.
To wszystko sprawia, że nawet osobom, takim jak ja, którym się wydaje, że znają doskonale losy Windsorów i obejrzały wszystkie sezony serialu "The Crown" ta lektura sprawi niekłamaną przyjemność. Rybarczyk pokazuje królewskie osobistości w bardzo ciekawym świetle. Analizuje ich życie, nie szuka jednak sensacji i nie snuje niepotrzebnych domysłów. Rzeczowo przedstawia stan faktyczny. Książka ma w zasadzie bardzo wiele plusów i walorów. W tekście moim zdaniem zbyt mało miejsca poświęcono małżeństwu Kate i Wiliama. To jedyny minus tej publikacji. Atutami, których jest naprawdę ogrom, są język, wybór faktów na jakich się skupiono, błyskotliwa i rzetelna, fachowa wręcz ocena tego, co było i bardzo słuszne prognostyki na przyszłość. Ta książka to prawdziwa perełka dla fanów familii Windsorów. Czyta się ją z prawdziwym apetytem i ciekawością. Trudno oderwać się od lektury, która zasługuje na wielkie brawa. Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką poznanie tego tytułu nie może Was ominąć. Gorąco, bardzo gorąco polecam.
środa, 7 kwietnia 2021
Jodi Picoult "Księga Dwóch Dróg"
wtorek, 30 marca 2021
Monika Sawicka " Nie bo piekło"
poniedziałek, 29 marca 2021
Sharon Cameron "Światło ukryte w mroku"
data wydania 2020
stron 480
ISBN 978-83-6643-698-5
Najbardziej wzruszająca książka jaką przeczytałam w życiu
Jestem osobą wysokowrażliwą i to przekłada się na różne dziedziny mojego życia. Czuję mocniej, bardziej przeżywam bodźce, które do mnie docierają, szybciej się roztkliwiam. Bardziej dotyka mnie treść książek, które czytam. Bardziej się wzruszam ich fabułami, mocno przeżywam losy ich bohaterów. Łzy często towarzyszą lekturze tytułów, które mają w sobie emocje. Wiele książek do tej pory mnie wzruszyło. Najbardziej ta sztuka udała się publikacji Sharon Cameron, która opowiada historię sióstr Podgórskich pochodzących z moich rodzinnych stron.
Stefania i Helena urodziły się w Lipie niedaleko Birczy. Ich rodzina żyła z pracy rąk na roli. Po śmierci ojca Stefania wyprowadziła się, podobnie jak jej starsze siostry, do Przemyśla, by ulżyć matce i się usamodzielnić. Została zatrudniona jak pomoc w sklepie Państwa Diamantów – Żydów, którzy potraktowali ją jak członka famillii. Fusia zamieszkała z nimi, poznała miasto, w którym jej się spodobało. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wybuch wojny. Wiele osób w niego nie wierzyło, ale we wrześniu 1939 roku rozpoczęło się trwające wiele miesięcy piekło, które ową żydowską rodzinę dotknęło ogromnie boleśnie. Po pierwszych bombardowaniach żydowcy sklepikarze zdecydowali się uciekać na wschód. Po siedemnastym września to nie miało już jednak sensu. Diamantowie wrócili do Przemyśla i zostali przesiedleni do getta, z którego części członków rodziny udało się uciec. W ukrywaniu się przed niemieckim terrorem pomogła im Fusia, która obarczona opieką nad młodszą siostrą po wywózce matce na roboty do Salzburga musiała podołać wielu sprawom. Pracować, zdobywać jedzenie, ukrywać kilkanaście osób mając w pobliżu innych lokatorów i niemieckie pielęgniarki. To właśnie tę historię opowiada książka Sharon Cameron, którą odebrałam szczególnie osobiście z racji tego, gdzie rozgrywa się jej akcja.
Przemyśl to moje rodzinne miasto. Miejsca opisane w książce odwiedzam bardzo często. Niektóre, jak dom, w którym ukrywała się Fusia i Diamantowie mijam codziennie spacerując z psem. Lektura książki okazała się dla mnie niesamowitą lekcją historii, która pokazała mi inne oblicze świata, który mnie na co dzień otacza. Tym bardziej zapisane słowa do mnie przemówiły i dotarły do serca oraz umysłu.
Główne bohaterki – Fusia i jej młodsza siostra to postaci niezwykle. Bohaterskie i dzielne, które musiały porzucić beztroskę, wcześniej dojrzeć i sprostać ogromnie trudnym wyzwaniom. Ceną było ich życie oraz los osób, które ukrywały. Za te czyny groziła bezwglednie kara śmierci, a Podgórska była ich świadkiem na przemyskim rynku. Obie siostry radziły sobie wspaniale, choć to, co przeżyły określić można jedynie w kategoriach koszmaru. Wojna zabrała im beztroską młodość, ale nie odebrała im człowieczeństwa i uczuć wyższych. Wyzwoliła w ich sercach pokłady dobra, troski i opiekuńczości. Lekturze towarzyszyły łzy. Autorka idealnie ujęła słowami to, co miało miejsce. Książka jest napisana prostym, potocznym językiem by jeszcze bardziej uświadomić, kim były jej bohaterki. Lektura aż kipi od emocji. Gdybym nie wiedziała z góry jak zakończy się ta ciuciubabka z nazistami nie wiem, czy dałabym radę ją czytać. Wiele scen jest bowiem bardzo drastycznych i dowodzi, że szczęśliwe zakończenie jest cudem, który wydaje przecież logicznie niemożliwy. Młoda kobieta stanęła na wyżynach bohaterstwa i jest kimś, kto powinien być na wieki gloryfikowany i stawiany za przykład.
Książka napisana jest w sposób mistrzowski. Autorka perfekcyjnie oddała klimat okupowanego miasta, zdarzenia na jego ulicach, barwy wojennego życia, drastyczne sceny, w których na scenie pojawia się śmierć, terror, brutalne oblicze wojny, przemoc i prześladowanie narodu, któremu na opaskach kazano nosić Gwiazdę Dawida. Nosić niczym wyrok, niczym brzemię, niczym znak bycia kimś innym niż ludzie.
Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść to tytuł, który pozwala poznać koszmar holocaustu jaki miał miejsce w czasie II wojny światowej, ale to także świadectwo, że miłość i nadzieja nie umierają nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się przegrane i bez przyszłości. Goraco polecam lekturę tej książki osobom zainteresowanym historią II wojny światowej, ale i tym, którzy wątpią w fakt, że człowieczeństwo jest w stanie przetrwać mimo powszechnego upadku moralności i zezwierzęcenia świata. To nie tak, w dobrych ludziach nic nie jest w stanie go zabić. Z serca polecam lekturę, która przeszła moje najśmielsze oczekiwania. To naprawdę wyjątkowa pozycja na księgarskich półkach. Sięgnijcie po nią.
poniedziałek, 22 marca 2021
Aneta Grabowska "Dom, który widział zbyt wiele"
Wydawnictwo Skrzat
data wydania 2021
stron 264
ISBN 978-83-8207-081-1
Prawdziwe życie serwuje wzloty i upadki
Dobra literatura kobieca zawsze sprawdzi się gdy mamy zły humor i gorszy dzień.
Mając dość rzeczywistości i chcąc zrelaksować się przy książce rozpoczęłam lekturę powieści Anety Grabowskiej - Autorki, której żadnej książki do tej pory nie czytałam. Miałam ochotę zrobić "Czytelniczy odlot" i świetnie mi się to udało. Fabuła książki okazała się idealna do tego i zabrała mnie do świata, w którym nie ma wirusa, ale jest mnóstwo tajemnic i sekretów, zaś bohaterowie odkrywają ciekawe historie.
Monika i Dawid są małżeństwem z kilkuletnim stażem. Poznali się w pracy, pobrali bardzo szybko w tajemnicy przed swoimi rodzinami. Tak chcieli, tak im się podobało i inni musieli to zaakceptować. Ich pożycie układa się dość zgodnie. Do szczęścia brakuje im tylko jednego - dziecka. Mimo starań niestety - dwie kreski nie pojawiają się na kolejnych testach, które robi Monika. Para kupuje dom poza miastem z drugiej ręki. Sympatyczny starszy pan zostawia im swoje cztery kąty, które wydają się idealnym miejscem do życia. Sielski krajobraz, spokój, piękne widoki mają zabarwienie idylliczne. Ten idealny obraz burzą dziwni sąsiedzi, tajemniczy zeszyt wykopany z ziemi i różne życiowe zawirowania. Te wszystkie elementy wspaniale urozmaicają fabułę. Dzięki nim lektura staje się budzącą emocje i przykuwającą do siebie. Bo nagle mnoży się wiele znaków zapytania. Czy młodzi ludzie doczekają się potomka? Czy tajemnice sprzed lat wpłyną na ich życie? Czy to miejsce okaże się dla nich ostoją szczęścia?
Zaczytałam się, a lektura okazała się barwna i pełna różnych wątków, które skupiły moją uwagę i nie pozwoliły na nudę. Akcja książki wciąż przynosiła nowe niespodzianki. Zagłębiając się w treść miałam nieodparte wrażenie, że układam pasjans pełną talią kart i odkrywam nowe konstelacje, nowe tajemnice, a towarzyszyło temu bardzo przyjemne uczucie. Rozkoszowałam się sielankową i harmoniczną atmosferą miejsca, która jednak pokazywało swoje drugie oblicze. Te dwa obrazy nawzajem przenikały się się, a ja miałam niekłamaną frajdę z lektury. Autorka napisała lekko i tajemniczo. Splotła problemy realnego życia z marzeniami. Pokazała, że nikt nie jest perfekcyjny, ale i nikt nie żyje bez problemów i kłopotów. Każdy człowiek ma jakieś mniejsze lub większe swoje sekrety, które niekiedy potrafią rozrosnąć się do rozmiarów nad którymi możemy stracić kontrolę.
Aneta Grabowska stworzyła ekscytującą historię której bohaterami są zwyczajni ludzie. Ich życie jest jednak na tyle zajmujące i urozmaicone, że śledzenie ich losów sprawia przyjemność i uczy, że życie, to prawdziwe, nie zawsze jest barwne i pełne blasku. Zdarzają się w nim dni bure i ponure, pełne kłopotów i spraw, które mogą przytłoczyć swoim ciężarem. Kluczem do ich rozwiązywania jest szczera rozmowa, pozbycie się tajemnic i wzajemne wspieranie się w trudnych chwilach. Autorka potwierdza więc regułę, że razem można więcej, a szczerość popłaca. Polecam lekturę tego tytułu, który sprawdzi się jako propozycja na odstresowujący wieczór czy weekendową odskocznie od codziennego życia. Na pewno Wam się spodoba.
piątek, 19 marca 2021
Sonia Rosa "Doktor Seks"
środa, 10 marca 2021
Marika Krajniewska "Białe noce"
niedziela, 28 lutego 2021
Kinga Langley "Harper i zagubiona wiedza"
Wydawnictwo Langusta Books
data wydania 2021
stron 256
ISBN 978-83-960255-0-0
Świat pięknieje, gdy otula Cię magia!
Kobiety lubią się w życiu odmładzać. Robią to na wiele sposobów. Osobiście, by poczuć się o wiele lat młodsza, czytuję literaturę dla starszych dzieci i młodzieży. Wciąż lubię w sobie poczuć duch dziecka, wciąż książki dla najmłodszych czytelników sprawiają mi frajdę i fajnie mi jest je czytać. Zagłębianie się w historie pełne magii i czarów to już ulubiona forma z tego gatunku, którą wręcz celebruję. Dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po książkę Kingi Langley "Harper i zagubiona wiedza". Jej okładka i opis przybliżyły mi już w dużej mierze klimat tej opowieści, ale lektura okazała się jeszcze lepszą niż się spodziewałam. To jest bowiem tak niesamowita książka, że łatwo w jej fabule przepadasz, zatracasz się i żyjesz jej treścią.
Magia zawładnęła mną i czułam się jak na karuzeli, która kręci się, a siedzenie na niej daje niesamowite i niezapomniane przeżycia. Ta historia odgrodziła mnie od świata i pozwoliła znów stać się chłonną magii i czarów dziewczynką, która uwielbia dobrą literaturę przygodową.
Szkocja to miejsce magiczne samo w sobie, słynne z legend i przypowieści. To właśnie tam przeprowadza się Diana Steller z dwójką swoich dzieci - Lily i Tonym. Zamieszkują w pewnym domu, który położony jest na obrzeżach Edynburga. Ich najbliższym sąsiadem jest bardzo tajemniczy mężczyzna Horacy Rolling. Jego córka Harper jako trzynastoletnia dziewczynka zaginęła wiele lat temu. Nikt jej nie widział. Okazuje się, że nastolatka za sprawą tajemniczej maszyny została zamieniona w orła, a jej pióra mają złoty blask. Dziewczynka znalazła się w krainie określanej mianem Świata Ptaków. W tamtej rzeczywistości króluje magia, czary i wszystko jest baśniowe oraz tajemnicze. Do tego świata trafia także Tony oraz Noel Dompling. W tej rzeczywistości oczywiście toczy się walka dobra ze złem. Harper chce odnaleźć Diamentową Czaszkę, na którą chrapkę mają też dinozaury, które chcą zawładnąć światem. Kto wygra? Jak potoczą się poszukiwania? Gorąco zapraszam do poznania tej przeuroczej historii, która jest naprawdę świetna.
Od samego początku czytało mi się ją wyśmienicie. Opowieść ma bardzo wiele atutów. Szkoda, że jest tak krótka. Dla mnie mogłaby mieć nawet tysiąc stron i kompletnie by nie znudziła. Jej walorem jest świetny pomysł na fabułę, w której bardzo wiele się dzieje. Akcja książki toczy się bardzo prędko, a czytelnik wciąż poznaje ciekawe miejsca przesycone magicznym klimatem. Przez strony książki przewija się bardzo wiele interesujących, barwnych postaci, a przygoda po prostu króluje. Taka mieszanka sprawia, że książka to świetna propozycja, gdy chcemy odpocząć od codzienności. Bez problemu mogą ją czytać i osoby młodsze i dorośli. W książce znajdziemy bardzo wiele wątków, które świetnie ze sobą współgrają i się uzupełniają. Autorka splotła je w ciekawy splot, który zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Bardzo spodobała mi się również okładka, Grafik genialnie odmalował barwami klimat środka książki. Szata graficzna świetnie komponuje się z treścią. Tym tytułem Autorka udowodniła, że Jej wodze fantazji nie mają granic, że Jej wyobraźnia potrafi tworzyć świetne sceny. Wszystkie miejsca do których nas zabiera są wyjątkowe, a nasza wyobraźnia na podstawie zapisanych słów idealnie je odtwarza.
Sięgając po ten tytuł spojrzałam na jego oceny. Wielu czytelników dało mu najwyższe noty i ja się w pełni z nimi zgadzam. Tak, to jest książka petarda. Tak, to jest coś niesamowitego w swoim gatunku. Tak, to jest idealna pozycja na księgarski bestseller. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię i gorąco Wam ją rekomenduję. Z pewnością się nie rozczarujecie. Książka po prostu idealna. Czytajcie, niech nie ominie Was tak świetna pozycja.
wtorek, 23 lutego 2021
Kasia Bulicz-Kasprzak "Skrawek pola"
poniedziałek, 15 lutego 2021
Agnieszka Dauksza "Klub Auschwitz"
Wydawnictwo Znak
data II wydania styczeń 2021
stron 448
ISBN 978-83-240-6168-6
Auschwitz, wyzwolenie i co dalej?
W czasie II wojny światowej miliony osób różnych narodowości trafiły do obozów koncentracyjnych. Dla wielu to miejsc stało się ich ostatnim przystankiem w drodze wieczności. Na szczęście nazistowskiej machnie nie udało się zgładzić wszystkich, którym wytatuowano numery na przedramieniu. Część więźniów dożyła chwili wyzwolenia. Chwila ta na pewno każdemu zapadła w pamięć, ale nie oznaczała ona końca złych przeżyć. Bo w wielu wyzwolonych, określonych w publikacji mianem "przeżywców" trauma nigdy nie umarła. Pozostała na zawsze i towarzyszyła do końca życia.
Pokolenie byłych więźniów obozów koncentracyjnych z roku na rok się kurczy, wymiera. Ważne, by pamięć o tych ludziach, a także tych, którzy zmarli za drutami nigdy nie zgasła. Właśnie dlatego potrzebne są takie książki jak "Klub Auschwitz", który przedstawia wojenne i powojenne losy osób, które nosiły pasiaki. Jak pokazują opisane przez Autorkę przypadki wojna i jej zło pozostało w wyzwolonych na zawsze. Towarzyszyło im przez całe życie kładąc się cieniem na każdym dniu. Osobiste świadectwa spisane na kartach książki przez Agnieszkę Daukszę są bardzo różne, tak jak różni są jej bohaterowie.
Stefana Lipniaka obóz zmienił tak bardzo, że gdy po spędzonej w nim młodości wrócił do domu po ucieczce nie poznała go własna matka. Halina Krzymowska z matką po pobycie w obozie trafiły do Szwecji. Tam nie czekało na nich pozornie nic. Nie miały perspektyw, niczego odgórnie zorganizowanego, los podarował im pewną hrabinę i możliwość trafienie do jej zamku. Alfreda Gorączko wyzwolenia nie wspomina z radością. Było ono czasem kolejnych traum w postaci gwałtów ze strony wyzwolicieli- żołnierzy aliantów.
Niestety, to nie było tak, że po koszmarze wyzwoleni trafili w ramiona rodzin, wrócili do własnych domów i zapomnieli, zasypali złe wspomnienia popiołem czasu. Bo często tych domów nie było, często bliscy zaginęli lub zginęli. Często nie było do czego i do kogo wracać. Nie było możliwości powrotu do starego życia i czasów sprzed wojny. Wszystko zostało bezpowrotnie zburzone. I choć osoby te zaczęły żyć na nowo, choć rany zabliźniły się, to blizny po nich nadal przeszkadzały, dokuczały i bolały. Życie poobozowe nie było naznaczone słodyczami i optymizmem.
O tym wszystkim, o niełatwej poobozowej rzeczywistości Agnieszka Dauksza pisze z wielką delikatnością, bardzo w tym przypadku niezbędną, uważnie słuchając niełatwej prawdy przykurzonej lukami w pamięci ze względu na wiek rozmówców. Osobiste świadectwa są niezwykle wymowne. Przemawiają o wiele bardziej i celniej niż niejeden, choćby na akademickim poziomie, podręcznik historii. Oddają na przykładzie jednostek wpływ ważnego wydarzenia historycznego na zwykłych ludzi, którym przyszło płacić cenę niewyobrażalnie wysoką.
Tytuł nie jest napisany w sposób górnolotny, nie ma w nim miejsca na sztuczny patos. Autorka oddaje głos swoim rozmówcom w sposób swobodny, pozwala im mówić i umie słuchać niełatwej prawdy odartej z historycznej majestatyczności. Czytając ma się wrażenie, że książce nie ma miejsca na dziennikarską sztukę wyrafinowanego przekazu. Ważniejsza od niej jest prostota prawdy, dokładnie to, co drzemie w ludziach, którym udało się wyjść z piekła. Niech Was jednak nie zwiedzie, że tę lekturę było napisać łatwo, a Autorka zmierzyła się zaledwie z rolą stenotypistki.
Ta książka robi wrażenie, naprawdę ogromne wrażenie, które odbiera sen, spokój, radość życia. Bo w głowie, po jej przeczytaniu rodzi się mimowolny lęk, że wydarzenia historyczne mogą się kiedyś powtórzyć, może nie dokładnie w takiej formie, ale ktoś może się pokusić o zabranie swobód i wolności innym w myśl chorej ideologii. Trudna lektura, smutna książka, świadectwo tamtych czasów, doskonała lekcja historii, której długo nie zapomnę. Nie mogę jej ocenić w kategorii dobra czy zła książka. Po po prostu byłoby nie na miejscu. To książka, w której najważniejsza jest prawda, zapis, świadectwo. To książka o której trudno się pisze, po przeczytaniu której dobrze się milczy. Bo czasem w życiu najwłaściwsze jest milczenie. Słowa są po prostu zbędne, zbyt rozpraszają, zbyt zagłuszają to, co najważniejsze.
piątek, 12 lutego 2021
Katarzyna Archimowicz "Na skraju świata"
data wydania luty 2020
stron 496
ISBN 978-83-8191-152-8
Życie polega na zmianach i odkrywaniu siebie wciąż na nowo
Jesteś tu i teraz. Masz swój świat, wszystko w nim jest takie poukładane, wymierzone i dopasowane. No, prawie ideał. Pasujący do zdjęć w social mediach. Idealne życie, spełniające się plany i marzenia, zrealizowane cele, kariera i uczucia. Po prostu perfekcyjnie. Żyjesz i jest Ci dobrze. Ale... nadchodzi ten dzień. Dzień w którym nagle coś się psuje. Fundament Twego życia drży i wszystko staje się inne. Świat traci kolory, nagle czujesz się jak w klatce. I coś zawodzi, sypie się i nagle zostajesz sama, a Twoja bezpieczna skorupa pęka. I znów musisz ułożyć swoje życie na nowo, znów los od Ciebie wymaga, znów musisz znaleźć swoje miejsce na ziemi, bo to stare już nie jest Twoje, już nie jest bezpieczne, już go nie ma...
Takie trzęsienie ziemi, taka przykra, a jednak częsta życiowa sytuacja dotyka Olgę, główną bohaterkę najnowszej książki Katarzyny Archimowicz. Pewnego dnia życie kobiety po trzydziestce ulega zmianom. W pracy szef ambitnej pani dyrektor stawia zadanie, które jest awansem, ale i wymaga zesłania na prowincję. W pierwszej chwili jest ono kamieniem u szyi, ale po zawirowaniach osobistych jawi się jako wybawienie. Poza tym gdy jeden mężczyzna w życiu Oli totalnie zawodzi i daje plamę, pojawia się drugi, inny, który intryguje i staje się kimś mimo wszystko bliskim i pomocnym. Czy te zmiany zmienią życie Olgi na lepsze? Czy osłodzą je rodzinne tajemnice?
Chciałam byście koniecznie sięgnęli po tę powieść i zajrzeli na skraj świata, ale także do duszy kobiety, która chcąc, nie chcąc buduje swoje życie od nowa. Jest do tego zmuszona, wręcz podstawiona pod ścianą. Jej życie, jej metamorfoza stanowią oś fabuły i zarazem magnes. Magnes o ogromnej mocy, który przyciągnął mnie do książki. Okazała się ona bardzo klimatyczna, nastrojowa i urzekająca. Otuliłam się nią, podobnie jak ciepłym kocem w dzień solidnego ataku zimy i dałam się ponieść jej treści. To było bardzo przyjemne i niezapomniane uczucie. Czytając czułam, że w głównej bohaterce widzę bratnią duszę. Miałam nieodparte wrażenie jakbym Olgę znała, jakby ona zwierzała się właśnie mnie bezpośrednio, jakby łączyła nas jakaś magiczna, jakby siostrzana więź. To sprawiło, że ta powieść przylgnęła do mojego serca, a ja nie tylko ją przeczytałam, ale i przeżyłam. Jest w niej coś wyjątkowego, coś błyskotliwego, coś, co nie daje łatwo się z nią rozstać. Tłem jest zarówno wielkie miasto, jak i prowincja. Przez jej strony przewijają się ludzie wykształceni - rekiny biznesu brylujący w wielkim światku i prości ludzie których życie toczy się na uboczu, z dala od wielkomiejskich rozrywek. Ludzka dusza bez względu gdzie przychodzi jej żyć wszędzie szuka tego samego - drogi do szczęścia, poczucia bezpieczeństwa i swego zakątka na ziemi.
Ten tytuł ma wiele atutów. Ja szczególnie podkreślę wspaniały język, styl pisania, tempo akcji, urokliwe opisy, idealne oddanie tego, co się może dziać w kobiecej duszy, gdy w życiu rozpętuje się burza. Książkę czyta się lekko, ciekawe i przyjemnie. To świetna propozycja na chwile relaksu, na odpoczynek od gwaru życia. Nie brakuje emocji, nie brakuje chwil refleksji, nie brakuje ciepła, którego tak wiele z nas szuka w lekturach.
Reasumując "Na skraju świata" to książka idealna, napisana perfekcyjnie, skrojona na miarę naszych czasów. Pokazująca by nie bać się nowego i zawsze czerpać z życia pełnymi garściami. Bo tylko wtedy poczujemy, że żyliśmy naprawdę i nie będziemy żałować rzeczy, których baliśmy się dokonać czy poznać.
Z serca polecam przeczytanie. Naprawdę warto.
wtorek, 9 lutego 2021
Marcin Margielewski "Modelki z Dubaju"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2021
stron 320
ISBN 978-83-8234-019-8
Seria Niewolnicy I
Piekło ukryte w atrakcyjnym pudełku i obietnicach
Być modelką, mieć pieniądze i urodę, być obiektem pożądania mężczyzn i zazdrości kobiet! Nosić drogie kreacje i biżuterię znanych projektantów, smakować dolce vita, spełniać swoje plany i mieć pracę marzeń! Która nastolatka czy młoda kobieta o tym nie marzy? A najlepiej niech ten sen spełni się w jednym z najlepszych miejsc ku temu! Ot, choćby w Dubaju - krainie pieniądzem i wystawnością płynącej, gdzie można poderwać bogatego szejka, znaleźć swojego przystojnego księcia z bajki, która ma trwać do końca życia. Współczesna wersja bajki o Kopciuszku? Można tak powiedzieć, tylko niestety ogromnie mało realna. Prawdopodobna tak, jak istnienie krasnoludków. Niestety, rzeczywistość ma tylko całkiem niezły początek, koniec często bywa tragiczny. Wręcz z horroru i piekła rodem.
Najnowsza książka Marcina Margielewskiego, moim zdaniem najlepsza, choć każda to naprawdę coś wyjątkowego, pokazuje czym tak naprawdę jest modeling w Dubaju. W miejscu, gdzie prostytucja jest zakazana o damach lekkich obyczajów mówi się bardzo delikatnie - modelki. Co te kobiety mają wspólnego z modelkami? Urodę, piękną i zgrabną sylwetkę oraz marzenia. Niestety, marzenia, które się nie spełniają, a okazują się nierealną mrzonką.
Wbrew pozorom prostytucja w Dubaju ma się doskonale. Wszystko działa jednak pod woalem, a seksbiznes przynosi sutenerom i alfonsom ogromne zyski. Dorabiają się na nim prawdziwych fortun, a ich "pracownice" parające się najstarszą profesją świata robią to najczęściej pod przymusem. Do zawodu trafiają zwabione podstępem, stają się niewolnicami, którym zabiera się nie tylko paszport, ale i godność, wolność oraz człowieczeństwo. Skąd takie szokujące fakty? Po pierwsze za nierząd w Dubaju grozi więzienie lub nawet kara śmierci, po drugie kobiety według islamu są z natury gorsze, nieczyste i zwykle trafiają do piekła. Religijność to tylko pozory, wielu wyznawców Mahometa korzysta z usług płatnej miłości realizując swoje nietypowe zachcianki. Skoro płacą to mogą wszystko, sposób realizacji usługi jest tylko kwestią ceny.
Książka to prawdziwa petarda, jest mocniejsza niż spirytus. To lektura szokująca, dostarczająca silniejszych wrażeń niż najlepsza sensacja. Jej kanwą są losy Polki Moniki, która trafiła do Dubaju celem zdobycia fortuny. Zaczęła swoją "działalność" samodzielnie, ale szybko schwyciła ją w swoje macki zorganizowana grupa. Kobieta stała się ich niewolnicą, ich własnością. Musiała robić co tylko im się podobało, pracować i spełniać najbardziej ekscentryczne zachcianki. Jej życie, mimo, że zamieszkała w luksusowej willi zmieniło się w koszmar. Trauma pozostała na zawsze. Monika ze szczerością dziecka opowiada swoje perypetie, nie wstydzi się i chce, by jej doświadczenia były przestrogą dla młodych dziewczyn liczących, że przez internet, przez media społecznościowe nawiążą kontakt z szejkami, zyskają status księżniczki i będą żyły długo oraz szczęśliwie. To metoda zwabienia, rekrutacji, która wiedzie wprost do dubajskich burdeli.
Marcin Margielewski napisał o trudnym temacie po prostu genialnie. Wyczerpał temat, przytoczył realia, ich genezę, przesłanki, które pozwalają im swobodnie funkcjonować. Idealnie pasujący język, świetny styl, mnóstwo ciekawostek to jedne z wielu atutów tego tytułu. Lektura wstrząsa, nagłaśnia poważny problem i przestrzega. Czy młode kobiety wezmą sobie to do serca? Oby, bo nie życzę nikomu by trafił do tego świata, w którym dobro jest wartością marginalną i jedynie tli się gdzieś na marginesie. Króluje przemoc, gwałt, zemsta, siła, brudne interesy - jednym słowem zło w każdej postaci.
Publikację z całego serca polecam. Znam problematykę arabskiego świata z wielu książek. Myślałam, że ów temat mam przedstawiony i poznany wyczerpująco. Autorowi "Modelek z Dubaju" udało się mnie jednak ogromnie zaskoczyć. Panie Marcinie, wielkie i gromkie brawa za tak wspaniałą książkę. Serdecznie jej gratuluję i czekam na kolejne Pana tytuły.
czwartek, 4 lutego 2021
Kristy Cambron " Wróbel w getcie"






















