czwartek, 28 lutego 2013

Emire Khidayer "Życie po arabsku"


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania luty 2013
stron 360
ISBN  978-83-7839-444-0
 
W świecie z innej bajki

Gdy byłam małą dziewczynką w wieku przedszkolnym uwielbiałam gdy dziadek czytał mi "Baśnie z tysiąca i jednej nocy". To było moje pierwsze spotkanie z arabskim światem, który od samego początku bardzo mnie zafascynował. Jeszcze bardziej moje zainteresowania w tym kierunku pobudził film obejrzany w kinie gdy miałam 12 lat o przygodach Ali Baby i 40 rozbójników. Jakiś czas potem miałam okazję osobiście poznać osoby, których ojczyzną był Jemen, Sahara Zachodnia i Egipt. Kultura arabska jest moim zdaniem niesamowita. Odmienna od naszej europejskiej i dla mnie niezwykle ciekawa oraz egzotyczna. Arabowie żyją inaczej, mają inne zwyczaje, normy moralne, tradycje i religię. Jeszcze nigdy nie byłam w kraju arabskim, ale dzięki książce "Życie po arabsku" wiele się o tym świecie dowiedziałam, wiele zrozumiałam. No i obaliła się część zasłyszanych gdzieś mitów.
Autorką książki jest kobieta pochodząca ze Słowacji wychowana w słowacko-irackiej rodzinie, a więc w domu, w którym ścierały się dwie odmienne kultury. Celem przeczytanej przeze mnie arcyciekawej w moim odczuciu książki jest zaproszenie do innego świata, który mnie oczarował, zachwycił, ale i zszokował. Inna religia, inne obyczaje, inne zachowanie nas Europejczyków bardzo dziwią. Autorka niezwykle plastycznie i dokładnie opowiada o arabskim świecie, który jak zaznacza nie jest jednorodny. W każdym państwie bywa nieco inaczej, ale czasem różnice wcale nie istnieją. Swoją gawendę rozpoczyna od religii, a więc przybliżeniu obchodów świąt muzułmańskich, przebiegu rodzinnych uroczystości, ślubów, pogrzebów, wesel. Emire na kolejnych stronach pisze o różnych aspektach codziennego życia szczególnie skupiając się na tym, co dla osób spoza krajów Maghrebu i Zatoki odmienne. W tamtym rejonie inaczej się ubiera, inaczej podróżuje, panuje inny stosunek do zwierząt. Zachwyca odmienna kuchnia ( bardzo słodka), piękna architektura, rażą zaniedbania w zakresie szkolnictwa i walki z anafabetyzmem, niska kultura ekologiczna.
Książka jest bardzo ciekawa, napisana przystępnym językiem wprowadza nas w inny świat. Świat, który jest zdecydowanie mniej przyjazny dla kobiet, w którym władza jest raczej w męskich rękach. Pani Khidayer swoją lekturą obala jednak wiele plotek i mitów dotyczących Arabów, przedstawia codzienne życie, które może nas zadziwiać, ale pewnie tak samo byłoby, gdyby ktoś napisał książkę o świecie europejskim i wydał w którymś z krajów muzułmańskich. Lektura z pewnością zaspokoi ciekawość czytelników w wielu aspektach. Odpowie na pytania dotyczące religii islamskiej, obali mity o haremach, opowie o tradycjach związanych z ramadanem, pielgrzymkami do świętych miejsc islamu, zabierze nas na rodzinne uroczystości. Na końcu książki znajduje się bardzo praktyczny i pomocny słowniczek pojęć z arabskiego świata. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda arabski ślub, jak obchodzi się miesiąc ramadanu, jakie smakołyki królują w kuchniach Maroka, Iraku czy Syrii, a wreszcie jeśli fascynuje Was arabska odmienność to książka "Życie po arabsku" będzie zdecydowanie odpowiednią lekturą. Mnie czytało się ją bardzo przyjemnie i gorąco ją polecam zwłaszcza tym, którzy planują urlop w Tunezji czy Egipcie.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydanictwu Prószyński i S-ka.

2 komentarze:

  1. witam :-)
    Ja z krajów świata arabskiego byłam tylko w Egipcie na wczasach i za bardzo nie można mówić w takim przypadku o zagłebianiu się w kulturę. W tym roku będę w Emiratach, dlatego jak zobaczyłam tą książkę, to z przyjemnością po nią sięgnęłam. O kulturze arabskiej wiem bardzo mało. Z "Życia po arabsku" można się sporo dowiedzieć. Faktycznie autorka przystępnym językiem krok po kroku przybliża codzienne życie mieszkańców poszczególnych krajów. Dla laika super. Natomiast zastanawiam się, czy nie denerwowały Cię niektóre komentarze autorki? Bo dla mnie momentami widać sporo uprzedzenia i komentarze są bardzo infantylne. Myślę też, że książce by dobrze zrobiło pominięcie wielu wydumanych anegdot.
    Pozdrawiam Magda http://delfaanywhere1.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń