czwartek, 7 lutego 2013

Magdalena Zimny-Louis "Pola"


Wydawnictwo Replika
data wydania 2012
stron 424
ISBN 978-83-7674-195-6
 
Rodzinna opowieść oczami starszej damy
 
Sagi rodzinne to mój ulubiony gatunek książek. Z chęcią sięgam po kolejne publikacje opowiadające o dziejach rodzin, o sekretach i tajemnicach mających wpływ na codzienność całych familii. Kolejna książka polskiej pisarki Magdaleny Zimny-Louis to właśnie tego typu historia. To opowieść z życia przeciętnej polskiej rodziny, która rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat XX wieku. Narratorką jest Tosia Pogorzelska, która jest sędziwą starszą panią. Ma osiemdziesiąt lat i czuje się już zmęczona życiem na tym łez padole. Postanawia zaszyć się w domowych pieleszach i w tym otoczeniu doczekać kresu życia.
Tytułowa Pola to postać już nieżyjąca. To ciotka Tosi, która miała niesamowity wpływ na jej życie. Od wczesnej młodości po sędziwą starość. Od wyrwania z zapadłej podkarpackiej wsi aż po zapisanie olbrzymiego spadku. Pieniądze Tosi w głowie nie przewróciły. Pękate konto jest owszem pewnym zabezpieczeniem, ale i polisą dla dzieci i wnuków uroczej staruszki. Ona sama nie jest materialistką. Strona po stronie sędziwa przemiła staruszka wciąga nas w przeszłość swojej rodziny, której korzenie wywodzą się z Rzeszowszczyzny. Tam w niewielkiej wiosce mieszkali rodzice Tosi. Nie byli majętni. Matka pomagała we dworze przed wojną podobnie jak jej ciotka. Ojciec Tosi szybko umarł. Pola tuż przed wybuchem wojny wyjechała do Lwowa i poślubiła oficera. Antoninie nie odpowiadało wiejskie życie i ciężka harówka od świtu do nocy. Pewnego dnia w latach 50. Pola niczym dobra wróżka obiecuje wywieźć siostrzenicę w wielki świat i pomóc zadomowić się jej w stolicy. Obietnicę spełnia po roku. Tym samym życie Tosi ulega wielkich zmianom. Staje się inne, barwniejsze i ciekawsze niż wiejska egzystencja, której rytm nadają święta kościelne i pory roku.
Na ostatniej stronie książki jest bardzo wymowna ilustracja autorstwa Agnieszki Koczot. Przed lustrem siedzi starsza sędziwa osoba, a zwierciadło odbija postać młodej dziewczyny.
Ta książka jest niczym pamiętnik, w której główną rolę odgrywają dwie kobiety. Każda z nich ma nieco inną osobowość i charakter, a jednak tak wiele je łączy poza więzami krwi. Ciotka jest Tosi o wiele bliższa niż rodzona matka. Jest dla niej wzorem i niejako przewodniczką w dużym mieście i innym stylu życia. Miasto Tosię zachwyca. Rodzinna wieś wydaje się zabitą deskami dziurą. Tosia żyje barwnie – szuka swojego miejsca w życiu, kocha, wychodzi za mąż, rodzi dzieci. Ale wciąż obecna jest w jej życiu ciotka. Ich relacje nie ochładza nawet wyjazd Poli za żelazną kurtynę. Tosia na starość z sentymentem i nostalgią wspomina swoje życie. Mimo niedociągnięć zdrowotnych nie staje się zgorzkniała. Jest sympatyczną, ciepłą osobą. Służy radą rodzinie, jest wyrozumiała i nie krytykuje bez zastanowienia. Zaprzyjaźnia się z sąsiadem, który staje się jej bliski jak wnuk. Postać Tosi bardzo przypadła mi do gustu. Jest niezwykle ciekawie wykreowana i bardzo naturalna. Jest niczym perła w rodzinie – pomaga dzieciom, delikatnie napomina, łagodzi wszelkie konflikty i kłótnie.
Zagłębiając się w opowieść Tosi mamy okazję poznać losy zwyczajnej polskiej rodziny, na której życie mają wpływ wydarzenia historyczne. Akcja książki to czasy komunizmu jaki nastał po II wojnie światowej i okres transformacji po nim. Poszczególni członkowie klanu Wawelów stoją po różnych stronach barykady. Są z prawej i lewej strony. Pracują w UB, są członkami Solidarności. Dotykają ich czystki antysemickie. Losy tych zwyczajnych ludzi okazały się dla mnie niezwykle ciekawe. Śledziłam je z zapartym tchem, ciekawa co się zdarzy na kolejnych stronach powieści. A Tosia jest naprawdę znakomitą narratorką. Spędziłam kilkanaście uroczych godzin w towarzystwie „Poli”. Nie brakło wzruszenia, uśmiechu, łezki przy końcu książki, refleksji i wspomnień. Powieść okazała mi się tym bliższa, że w dużej mierze jej akcja rozgrywa się w regionie Polski, w którym mieszkam. Przed oczami jak żywe stawały mi obrazy Rzeszowa, jego rozkwitu. Długo mogłabym chwalić autorkę, ale przede wszystkim należą jej się brawa za nieprzesłodzenie tej powieści i za perfekcyjne splecenie ze sobą wielu wątków.
„Pola” to historia o miłości, przyjaźni i sile rodzinnych więzów. To historia ciekawa i frapująca. Ta powieść to smakowity kąsek dla fanów polskiej prozy obyczajowej. Gorąco ją polecam na zimowe wieczory. Przy jej lekturze okażą się chwilką. Serdecznie polecam.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika i portalowi Lubimy Czytać.

8 komentarzy:

  1. Nie przepadam za prozą obyczajową, ale tak napisałaś że zainteresowała mnie ta lektura

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę. Książka naprawdę warta polecenia.

      Usuń
  2. Moje rodzinne strony. Musze zdobyć. Nie mam wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też - mieszkam na Podkrpaciu od urodzenia.

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą książką:) Chciałabym ją bardzo przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez z Podkapracia wiec polecam tym gorecej M.Louis

    OdpowiedzUsuń