czwartek, 16 października 2014

Jerzy Niemczuk "Bat na koty"


Wydawnictwo Literackie
data wydania 2014
stron 444
ISBN 978-83-0805-389-8
Warto obudzić się do życia!

Polscy pisarze od kilku lat bardzo chętnie piszą o prowincji. Prekursorką tego nurtu była moim zdaniem Małgorzata Kalicińska, która w „Trylogii mazurskiej” opisała prowincję jako miejsce doskonałe do życia. Tam jest spokojnie, bez zgiełku i szumu wielkiego miasta, czas płynie wolniej, co sprzyja idealnej egzystencji, a wokół otaczają przyjaźni i pogodni ludzie, zadowoleni ze swojego losu. Taki sielankowy obraz niestety odbiega od rzeczywistości. Tak naprawdę prowincja jest nieco inna, bardziej podobna tej opisywanej w reportażach i nielicznych książkach, które oddają jej prawdziwy, nieco szaro-bury koloryt.
Do takich powieści śmiało można zaliczyć lekturę Jerzego Niemczuka „Bat na koty”. Sam tytuł książki jest dość dziwny i wręcz prowokuje wyobraźnię do pracy. Akcja rozgrywa się na Mazurach w niewielkiej wsi, gdzie w nędznej chacie zamieszkuje główna bohaterka. Jest nią młoda, niewykształcona kobieta, matka trzyletniej córeczki, którą życie już zdążyło boleśnie doświadczyć. Asia ma za sobą małżeństwo z pijakiem i brutalem, który nie raz podniósł na nią rękę. Do rozwodu skłoniła ją przemoc męża wobec córki. Były znika z horyzontu i zostawia dziecko z matką bez środków do życia i z długami. Mama Mai zmuszona jest zamieszkać blisko teściów, w domu bez żadnych wygód. Do przeżycia musi wystarczyć jej zasiłek i płacone przez dziadków dziecka skromne alimenty. Życie Asi staje się walką o przeżycie. Bez szans na lepsze jutro, bez perspektyw odmiany. A jednak los, który, jak sądzi wielu ludzi, nie ma sumienia, zsyła młodej Mazurce pewien promyk nadziei...
Dzieło współtwórcy serialu „Ranczo” to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Zdecydowanie inna niż wspomniany wyżej serial. Jej główna bohaterka w niczym nie przypomina Lucy. Jest zwyczajną dziewczyną z prowincji, taką jakich wiele. Jej jedyną radością jest córka, którą kocha nad życie. Chciałaby jej nieba uchylić, ale trudno spełniać marzenia dziecka, gdy nie ma się pracy i bieda aż piszczy. Właściwie to Asia mogłaby się załamać i zatopić w marazmie choćby przez to, jak traktują ją byli teściowie. Ale gdzieś na dnie duszy tej młodej mamy tkwi mały ognik, tkwi wola walki o lepsze jutro. Czy uda się jej wykorzystać szansę? To już zagadka do rozwiązania w trakcie czytania.
Książka jest przyjemna w odbiorze i szybko wzbudza ciekawość czytelnika. Autorowi idealnie udało się moim zdaniem przedstawić realia życia na tzw. ścianie wschodniej - w części Polski, gdzie panuje bieda, bezrobocie i stagnacja. W Małym z opisywanej powieści nie ma przyjaznych warunków do życia. Brak perspektyw przepędził wielu jego mieszkańców do innych krajów bądź dużych miast. Po zlikwidowaniu pegeeru ciężko zapracować tu uczciwie na kawałek chleba, a już dla kobiet perspektywy są wyjątkowo ubogie. Realia mazurskiej wsi przeciwstawiają się pięknu przyrody, malowniczym krajobrazom, jakie cechują ten zakątek. Takie miejsce okazuje się jednak przyjazne dla osób związanych z ciemnymi interesami, z handlem narkotykami czy produkcją nielegalnych używek.
Wielkim atutem tej powieści są świetnie wykreowani bohaterowie, doskonałe oddanie natury ludzi takich jak Tutejko czy Działyga, których na polskich wsiach nie brakuje. Bardzo zaintrygowała mnie postać Faryny, sędziwej Mazurki, która, nie mając wykształcenia, ma w sobie wiele życiowej mądrości i ciepła.
„Bat na koty” to ciekawa, wielowątkowa historia godna polecenia. Z pewnością warto polecić ją kobietom takim jak Asia, by mogły uwierzyć w odmianę losu, w to, iż mogą w swoim życiu wiele zmienić na lepsze. Lekturą powieści Niemczuka nie znudzą się też fani powieści obyczajowych, którzy doceniają nietuzinkowe, niesztampowe opowieści o zwyczajnych ludziach. A zatem zapraszam na Mazury.
Książka pod patronatem portalu Lubimy Czytać zrecenzowana dla tegoż portalu.

2 komentarze:

  1. Książka już czeka u mnie na półce, cieszę się,że tak pozytywnie ją oceniłaś:)

    OdpowiedzUsuń