piątek, 18 lutego 2011

Ewa Lenarczyk " Nasza Klasa i co dalej"



Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2010
stron 352
ISBN 978-83-7722-081-8
Rewolucją było powstanie sieci internetowej ,ale i rewolucją stało się powstanie portalu Nasza Klasa. Internautów ogarnął wprost szał rejestracji na tej stronie , a potem szukanie swoich szkół ,klas ,dawnych kolegów i koleżanek oraz byłych miłości. Użytkownicy Naszej Klasy chwalili się często karierą zawodową , zdobytymi dobrami materialnymi , zdjęciami z egzotycznych wakacji i dziećmi. Wielu użytkowników wraz ze wspomnieniami z beztroskich lat młodości poczuło mniej lat na liczniku i nagle wydało się im jakby znów mieli naście lat .
Takie odczucia po rejestracji na tym portalu społecznościowym miały też bohaterki książki Ewy Lenarczyk "Nasza klasa i co dalej ". Sabina. Monika, Ewa ,Joanna i Irena przekroczyły już magiczny wiek 40-stu lat , mają ustabilizowane życie rodzinne , ale nie daje im ono zbytniej satysfakcji. Szara codzienność jak mgła przysłoniła magię ich związków , a partnerzy okazali się pełnymi wad i wygodnictwa facetami , jakże odmiennymi od tych ideałów jakie poślubiły. Są zamknięci w sobie , żyją własnym życiem i pracą , a swoje partnerki traktują jak służące odpowiedzialne za porządek w domu , ciepły obiadek i czyste ubranie. Gorące uczucia , seks pełen namiętności , czułe gesty i słówka odeszły już dawno do lamusa. Wspólne życie stało się po prostu nudną egzystencją , a każda ze stron widzi tylko wady drugiej. I nagle ,jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się cudowny portal , który pozwala poprzez kilka kliknięć odnaleźć pierwsze , z perspektywy czasu widziane jako idealne , sympatie . I nagle wydaje się ,że czas stanął w miejscu tylko one i oni popełnili błędy i dokonali niewłaściwych wyborów. Zaczyna się od wiadomości ,potem sms-ów ,a wreszcie potajemnych spotkań. No i zaczyna się niezłe zamieszanie .
Grażyna spotyka Jerzego i wybacza mu ,że zostawił ją tuż przed maturą ,Monika zmienia pracę po bankructwie gazety i odnajduje dawną sympatię Franciszka aż w USA. Irena zostaje porzucona przez męża i bardzo to przeżywa ,ląduje w szpitalu i widząc realizm sytuacji postanawia zacząć nowe życie od romantycznej podróży do Egiptu w towarzystwie syna . I tu znajduje nową miłość - sympatycznego Henryka. Joanna doprowadzona do kresu wytrzymałości przez męża tyrana i damskiego boksera składa pozew o rozwód i doniesienie na policję o przemocy współmałżonka. W pracy dostaje awans i kupuje na kredyt własne mieszkanie. Wszystkie panie liczą ,że nowe związki będą diametralnie inne niż te poprzednie pełne wad .No cóż jednak życie nie jest takie różowe o czym przekonuje się Sabina - jej związek z Markiem okazuje się porażką ,a porzucony mąż Tadeusz zmienia się diametralnie i postanawia odzyskać Sabinę .
Cóż potwierdziła się niezwykle słuszna mądrość wypowiedziana w powieści przez Halinę - mamę Moniki " Małżeństwo ma różne dni,a jak się go nie pielęgnuje , to się wali". Każdy związek , a tym bardziej ten na dłuższą metę wymaga nie lada wysiłku z obu stron by sielanka trwała .
Ta powieść to doskonałe babskie czytadło , które do mnie jak najbardziej trafiło. Losy dojrzałych kobiet , które nagle poczuły się jak nastolatki zaciekawiają i wprost żal odkładać książkę po przeczytaniu , bo zostaje niesamowita ciekawość jak powiedzie się im dalej .Czy znajdą właściwą drugą połówkę ,czy będą kochane , rozpieszczane ? Autorka doskonale rozumie potrzeby kobiet , pokazuje jak wielką sztuką jest ucieczka od rutyny i ile kompromisów wymaga codzienne życie od partnerów , aby byli ze sobą szczęśliwi. Polecę tę powieść na długie zimowe wieczory , czyta się ją jednym tchem .
Oby autorka napisała kontynuację tej książki.
Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res - bardzo dziekuję .

czwartek, 17 lutego 2011

Anne Holt "Ślepa bogini"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania styczeń 2011
stron 336
ISBN 978-83-7648-581-2
Książkę do recenzji otrzymałam od portalu nakanapie.pl
Akcja książki rozgrywa się w ciągu kilku miesięcy w norweskiej stolicy - Oslo. Pewnego wrześniowego dnia Karen Borg spacerując z psem nad rzeką Aker znajduje zwłoki młodego mężczyzny, którego brutalnie zastrzelono. Niedługo po tym zdarzeniu policja zatrzymuje w centrum miasta podejrzanego mężczyznę w zakrwawionym ubraniu, który mówiąc po norwesku z obcym akcentem odmawia wszelkich wyjaśnień. Wg ustaleń policji zatrzymany jest Holendrem, który studiuje w Norwegii i nazywa się Han von der Kerch. Jego osoba jest skojarzona z brutalnym morderstwem nad rzeką. Han gdy tylko dowiaduje się , że zwłoki odkryła pani adwokat prosi stanowczo o rozmowę z Karen i postanawia tylko jej złożyć wszelkie wyjaśnienia. Gdy Borg zjawia się w areszcie Kerch przyznaje się jej do zabójstwa oraz do bycia kurierem narkotykowym.
Niedługo po tym zdarzeniu zostaje zamordowany 40-letni adwokat Hans A. Olsen. Prowadząca dochodzenie śledcza z Komendy Okręgowej Policji Hanne Wilhelmsen czuje intuicyjne, że oba zabójstwa coś ze sobą łączy i tym tropem postanawia prowadzić śledztwo. Również przydatna dla niej staje się wiadomość, że pewien adwokat ze stołecznej palestry ma powiązanie z przemytem narkotyków na dużą skalę i że stoi nawet na czele gangu. Sprawa zaczyna nabierać rumieńców, a pracująca w niedzielny poranek w budynku komendy Hanne zostaje brutalnie pobita, zaś akta sprawy skradzione. Jest w nich notatka prywatna, która po odkryciu przez winnych może zagrozić też bezpieczeństwu Karen . Hanne po dojściu do siebie zaczyna intensywne dochodzenie w którym pomaga jej młodszy prokurator policji Hakon Sand, będący równocześnie kolegą ze studiów i przyjacielem Karen. Tropy prowadzą do czołowych członków oslowskiej adwokatury. Czy Hanne i Hakonowi uda się pokonać tak trudnych i sprytnych przeciwników ? Czy dziwne leki Kercha w areszcie, które doprowadzają go do celi w szpitalu psychiatrycznym są czymś uzasadnione ? Czy Karen rzeczywiście grozi śmiertelne niebezpieczeństwo i czy uda jej się ocalić życie ? A w końcu co oznacza tajemniczy "szyfr książkowy " znaleziony w mieszkaniu nieżyjącego Olsena ? Na te wszystkie pytania odpowiedzi znajdziecie w pierwszym tomie cyklu Anne Holt, których bohaterką jest Hanne - policjantka z niezwykła intuicją ,perfekcjonistka, która kocha jazdę motorem i .... kobietę - jej partnerką od kilkunastu lat jest lekarka Cecilia.
Autorka prócz wątku kryminalnego wplotła w fabułę wątek obyczajowy. Ciekawie przedstawiła sylwetki bohaterów opisując ich życie prywatne. I tak Hanne to nie tylko policjantka,ale i lesbijka, która mimo długoletniego ,szczęśliwego związku ukrywa go i nie chce ,aby dowiedział się o nim ktoś z komendy. Hakon to nieszczęśliwie zakochany od lat w Karen facet - nieśmiały i trochę zakompleksiony. Karen to dojrzała kobieta rozdarta miedzy miłością do Hakona ,a uczuciami do męża. Te postacie nietuzinkowe i przyjemnością śledziłam ich losy oprócz wątku sensacyjnego. Dzięki tej książce poznałam też sposoby pracy norweskiej policji - nieco inne niż na polskim gruncie. Zespół prowadzący śledztwo jest bardzo zgrany - policja i prokurator pracują wspólnie, co daje doskonałe efekty.
Autorka obala częsty mit krążący potocznie, ze przywódcą gangu jest ktoś z marginesu społecznego. Bywa , że i struktury osób na wysokich stanowiskach są wplatane w gigantyczne afery kryminalne. Z jednej strony przecież narkotyki to świetne źródło dochodu, ale z drugiej jak słusznie pada zdanie w ksiażce to " pieniądze , śmierć i nędza".
Fabuła powieści jest dosyć rozbudowana, co wymaga uwagi czytelnika. Nie ma w tym kryminale jakiś zwrotów akcji, które byłyby przywidywalne bądź naiwne. Lekturę czyta się dobrze i szybko. Koniec książki niesie wiele niespodzianek i nie daje się rozszyfrować kilkanaście stron szybciej. Autorka zbudowała napięcie, które powoli, ale i systematyczne serwuje czytelnikowi. W książce troszkę brakło mi opisów samego Oslo ,ale za to portrety psychologiczne sprawców są ciekawie przedstawione.
Powieść "Ślepa bogini" to dobry nietuzinkowy kryminał z wątkiem narkotykowym , który zapowiada ciekawy cykl z udziałem Hanne Wilhelmsen.

wtorek, 15 lutego 2011

Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi"





Wydawnictwo Znak

data wydania 2011

stron 372

ISBN 978-83-240-1498-9

Należę do pokolenia , które żyje już w pełni wolnej Polsce - nie ma już "Wielkiego Brata " , nie jesteśmy już satelitą Moskwy i nie ma cenzury . Moi dziadkowie nie dożyli ,ale ja doczekałam się czasów ,gdy na licealnych lekcjach historii nauczycielka mogła powiedzieć bez obaw o zbrodni katyńskiej oraz o totalitaryźmie w wydaniu Stalina. Do dziś od tamtych czasów Rosjanie, choć z pewnym oporem, ujawnili sporo dokumentów z przepastnych archiwów i przyznali się do popełnienia tych strasznych mordów , prześladowań i represji.

Napad Niemiec na Polskę w 1939 roku był spodziewany , ludność uciekająca na Wschód dostała się w samą paszczę lwa - od 17 września i tu Polaków czekała gehenna.

Józef Czapski walczący w kampanii wrześniowej trafił do radzieckiej niewoli 27 września 1939 roku -został zatrzymany w Chmielku i przewieziony do Lwowa. W książce "Na nieludzkiej ziemi" opisał swoją wojenną tułaczkę od aresztowania do czasów wyjazdu z terenów podległych Stalinowi wraz z Armią Andersa do Iranu.

Treść książki jest podzielona na trzy części - pierwsza Wspomnienia starobielskie jest niewielka objętościowo - stanowi typowo dokumentalny zapis pobytu w obozie. Autor starał się spamiętać jak najwięcej osób, które dzieliły z nim życie więźnia ,myśląc ,że może te jego zapiski będą jakąś informacją dla ich rodzin .

Cześć druga "Na nieludzkiej ziemi" opowiada o czasie od oswobodzenia po układzie Majski -Sikorski - zaciągnięciu do tworzącego się Wojska Polskiego aż po wyjazd do Persji.

Część trzecia to rozważania o zbrodni katyńskiej - przyczynach jej ukrywania i zepchnięcia do lamusa przez aliantów , którzy wcale nie kwapili się do odkrycia prawdy .

Józef Czapski po aresztowaniu został przewieziony do Lwowa, skąd trafił do obozu w Starobielsku wraz z innymi żołnierzami i oficerami - udało mu się uniknąć wywózki do katyńskiego lasu i cudem trafił do kolejnych obozów Pawliszczew Bora i Griazowca pod Wołogdą .Nie sposób czytać bez wzruszenia o ciężkim obozowym życiu , pracy pod nad ludzkie siły w trzaskającym mrozie ,chorobach ,przygnębieniu psychicznym .Opis obozowej wieczerzy wigilijnej wywołał u mnie łzy . Na mocy dekretu z lipca 1941 roku i amnestii Czapski wybrał się do miejsca ,gdzie zaczęto tworzyć wojsko polskie. W czasie podróży koleją , w nieludzkich warunkach , na kolejnych stacjach spotykał coraz to nowe grupy rodaków wypuszczonych z więzień , wyniszczonych , schorowanych , u kresu sił , którzy pomimo mrozów poniżej -40 stopni z wielkim entuzjazmem kierowali się ku punktowi zbornemu wierząc ,że tam czeka ich namiastka ojczystego kraju . Czapski zostaje przydzielony do Ośrodka Zapasowego Armii w Trocku - pracuje w Biurze Opieki , które jest rodzajem komórki informacyjnej. Do kwietnia 1942 roku zajmuje się poszukiwaniem zaginionych Polaków - jego praca jest żmudna i daje niewielkie efekty - mimo przybycia wielu ślad ginie po więźniach z obozów w Kozielsku , Starobielsku i Ostaszkowie - na nic zdały się podróże do Kujbyszewa , Moskwy , pisanie memorandum do samego Berii . Poszukiwani przepadli jak kamień w wodę . Czapski następnie obejmuje stanowisko szefa przysztabowego Wydziału Propagandy i Informacji - jest odpowiedzialny za kulturę , oświatę , redaguje gazetę "Orzeł Biały " . Po zgodzie Stalina Polacy udają się do Iranu - Rosjan nie stać na utrzymanie i wykarmienie sojuszników , jakich nagle ujrzeli w Polakach .

To jakie piekło zgotowali Polakom Rosjanie zasługuje na najwyższe potępienie. Procent wymieralności w obozach w czasie jednej zimy wynosił od 30 do 70 % na Kołymie ! Ludzie byli traktowani gorzej niż zwierzęta ,otrzymywali głodowe racje chleba -czasem było to nawet 130 gramów na dzień. Wyniszczeni przez ostry klimat , choroby stawali się wrakami , umierali z głodu .W ramach programu eksterminacji narodów wrogich na terytorium ZSRR zostało wywiezionych ponad 1,5 mln osób. Wielu nie powróciło ,ale ci którym się udało chętnie opowiadali o tym piekle ,które ich spotkało. Czapski spisywał ich wspomnienia skrupulatnie . I tak do wiadomości trafiły niezwykle wstrząsające fakty - pociąg wiozący w bydlęcych wagonach ludzi na północ utkwił w zaspach ponad 11-metrowych . Zamarzli wszyscy - ponad 1800 osób. Na północy zatapiano na morzu całe statki zapełnione więźniami.Pisząc o cierpieniach rodaków autor ukazuje też koszmar Rosjan pod wodzą Stalina . Tworzyli oni społeczeństwo ludzi niedożywionych,wiecznie głodnych z ziemistą cerą bez cienia nadziei ,zaprzęgniętych do katorżniczej pracy ponad ludzkie siły, bo stale brakowało rąk do pracy.Wszyscy są ciągle zastraszeni - wystarczył błahy donos do zesłania. Więzienia były pełne również zwolenników Stalina - nikt nie mógł być pewny swojego losu, nikt nie mógł czuć się bezpiecznie ,bo w mgnieniu oka mógł stać się wrogiem narodu.

A mimo to ludzie mniej lub bardziej skrycie modlili się ,nadal zachwycali się poezją , wzruszali czytając zakazaną sienkiewiczowską Trylogię . Wyczerpani ostatkiem sił ruszali w podróż ku Polsce ,ku wolności ,ku Ojczyźnie.

"Na nieludzkiej ziemi " to bardzo wzruszający dokument , to bolesna lekcja historii , to trudna lektura , bo nie sposób ją przeczytać bez łez. To wreszcie wołanie o prawdę katyńską , o odtajnienie archiwów i wyjaśnienie nieludzkich zbrodni.
Gorąco polecam . Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak .




sobota, 12 lutego 2011

Allison Winn Scotch "Jillian Westfield wyszła za mąż"



Wydawnictwo Otwarte
data wydania 23 luty 2011
stron 270
ISBN 978-83-7515-110-7
Każdy z nas miał pewnie taki moment w życiu, że chciał cofnąć czas. Zwykle powodem takiego pomysłu była chęć odmłodzenia , przeżycia miłych chwil jeszcze raz lub niedopuszczenie do ponownego popełnienia istotnych błędów. Wiele razy do głowy przychodzą też nam myśli, co by było gdybyśmy inaczej dokonali wyboru obiektu swoich uczuć i tu oczywiście nie obywa się bez porównań obecnego partnera do byłych sympatii. Czy ma to sens ?
Na to pytanie musiała sobie odpowiedzieć główna bohaterka powieści - Jillian. Jest mężatką , ma śliczną 18-miesięczną córeczkę Kate poza którą świata nie widzi ,ma piękny dom i dobrego męża. Henry choć często wyjeżdża, ale jest jej wierny i dobrze zarabia. Jillian zrezygnowała z kariery w agencji reklamowej na rzecz domu i wychowania dziecka .Jest doskonałą mamą i perfekcyjną panią domu . A jednak coś zakłóca sielankę i nie daje zadowolenia , bo coraz częściej wracają wspomnienia o dawnym chłopaku Jacksonie , a już wieść o jego rychłym ślubie przekazana przez przyjaciółkę Ainsley powoduje niespodziewane emocje u Jillian.
I nagle pewnego ranka budzi się ona cofnięta w czasie o 7 lat , jest znów rok 2000 , a Jillian budzi się w mieszkaniu Jacksona .Oszołomiona kobieta jest początkowo przerażona i nie dowierza zaistniałej sytuacji ,ale po paru godzinach dociera do niej nowa-stara rzeczywistość w jakiej się znalazła .Zagubienie mija ,a ona sama postanawia wykorzystać darowaną od losu szansę powrotu i chce jak najlepiej ją wykorzystać .Wydaje się jej, że jest w stanie inaczej postępować i nie dopuścić do rozpadu związku z byłym narzeczonym. I nagle znów pracuje - czeka ją wyzwanie w postaci zorganizowania kampanii reklamowej dla Coke , na kolacji spotyka zmarłą tragicznie przyjaciółkę Megan , lecz wszystko nie do końca się identycznie powtarza . Początkowo Jillian nie tęskni za mężem , jej związek z Henrym wydaje się jej nudny i nie chce do niego powrotu. Ma też szansę odnowienia stosunków z matką , która opuściła ją ,brata Andiego i jej ojca ponad 20 lat temu . Jak Jillian wykorzysta powrót do przeszłości ? Czy uda jej się nie rozstać z Jacksonem i pogodzić się z matką ? Czy w końcu będzie w stanie uprzedzić los i nie dopuścić do tragicznych wydarzeń w życiu jej przyjaciółki ?
Zajrzyjcie do fajnego , babskiego czytadła ,które rozweseli ,rozśmieszy , ale i skłoni do zastanowienia nad istotnymi w życiu sprawami . Osobiście w tej książce znalazłam kilka cennych spostrzeżeń - po pierwsze nie można uszczęśliwiać partnera na siłę , nie można pewnych nawet słusznych decyzji wymuszać . Nie należy także całkowicie zatracić się w związku z kimś nawet najbardziej cudownym i przekreślić całkowicie własnego " ja ". To nie wychodzi na zdrowie ani nam samym ,ani naszej relacji z partnerem. Warto być doskonałą mamą , ale nawet taka potrzebuje wytchnienia od pociechy i odrobinę własnej przyjemności . No i w końcu nie ma związków idealnych - każdy partner ma jakieś wady i trzeba je w pewnym stopniu zaakceptować. Każde małżeństwo to pewne wyzwanie ,któremu nie zawsze łatwo jest sprostać ,ale na pewno pomocna jest szczerość ,otwartość i dialog. Trzeba też docenić zwykłą codzienność i nauczyć się nią cieszyć.
Powieść czyta się dobrze , wartka akcja dodaje jej uroku , a sama Jillian wzbudziła moją sympatię i polubiłam ją . Okładka jest bardzo ładna ,choć nie bardzo trafił do mnie tytuł . Książka ukaże się w księgarniach 23 lutego , a za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte .

piątek, 11 lutego 2011

Maciej Grabski "Ksiądz Rafał "

Wydawnictwo Znak
data wydania kwiecień 2010
stron 364
ISBN 978-83-240-1327-2


Przeczytałam kolejną książkę , której akcja rozgrywa się na uroczej prowincji , lecz tym razem głównym bohaterem jest młody kapłan ,który po kilku latach wikariatu otrzymuje dekretem biskupa Jakuba swoje pierwsze probostwo w parafii p.w. św Marcina w Gródku. Ksiądz Rafał Nowina przyjeżdża z niewielkim bagażem , ale przywozi całą walizkę nut - muzyka jest jego pasją i potrafi doskonale grać na organach . Na miejscu zastaje zabytkowy, drewniany kościół kryty gontem i dzwonnicę ,które wprost błagają o remont ;piękne ,choć wymagające nastrojenia organy i sporą grupę ciekawych nowego pasterza mieszkańców. Plebania zaś to drewniany domek otoczony sadem jabłkowym ,ulami i ogrodem w którym rośnie mnóstwo kwiatów i ziół .


Młody proboszcz jest zdecydowanie inny od swojego poprzednika -księdza Stanisława , który piastował urząd blisko 40-ści lat. Ksiądz Rafał jak to młody duchowny jest pełen zapału ,chce nawiązać bliskie relacje z mieszkańcami i działać ofiarnie na rzecz parafii. Planuje niezbędne remonty ,chce poznać jak najszybciej powierzone mu "owieczki " , jest otwarty i życzliwy, a przy tym bardzo skromny. Okazuje się świetnym mediatorem i łagodzi konflikty ,imponuje umiejętnością koszenia i niezwykłym stosunkiem do zwierząt , które są wobec niego przyjacielskie i ufne. Nawet kot Dziki -wieloletni mieszkaniec plebanii natychmiast przywiązuje się do nowego gospodarza.

Życie Gródka biegnie swoim rytmem ,który odmierzają pory zbioru plonów z pola , centrum kulturalnym jest klubokawiarnia i knajpka. Akcja powieści ma miejsce pod koniec lat 70-tych ,a autor nie poskąpił czytelnikom opisu realiów PRL- u - policjanci ukrywają swoją wiarę i jeżdżą do odległego kościoła na nabożeństwa , miejscowy sekretarz partii może wiele osiągnąć dzięki układom , pogadanki ideologiczne wiejące nienawiścią do rządu amerykańskiego zwiastują lepsze dostawy węgla ,a braki alkoholu w sklepie GS-u uzupełnia nielegalna bimbrownia z której korzysta nawet legalna władza.

Ta powieść to jednym zdaniem prowincja oczami księdza (czasem niepokornego i mającego własne zdanie ) i zarazem kapłaństwo od podszewki .Grabski nie wahał się pokazać prawdziwego obrazu duchowieństwa , w którym są i osoby grzeszące ,pyszne ,rządne władzy i kariery ,przedkładające własne ja nad dobro wiernych . Pojawia się postać księdza kanonika Tomaszka , którego stać na szantaż wobec wikarego Witolda ;chorego na władzę i zachłannego na dobra tego świata oraz osoba wicedziekana Waldemara - alkoholika ,który w końcu targnął się na własne życie . Jest i niezwykle sympatyczny i schorowany biskup Jakub , który daje księdzu Nowinie wraz z nominacją niezwykle cenną radę "Uważaj, żeby pamiętając o Bogu , niezapomnieć o człowieku. Mamy od ludzi wielki kredyt zaufania, jesteśmy wśród nich i dla nich . Jesteśmy razem z nimi po jednej stronie barykady. Mogą nadejść takie lata w których sami wygnają nas na przeciwną stronę i powiedzą : "to są "oni" - władza ,przywileje i pieniądze " .
Nie brak i nadgorliwych dewotek tercjarek , które zamiast modlitwą zajmują się plotkami i pisaniem donosów . Jeden z nich omal nie doprowadza do przeniesienia Rafała . Cóż każdy widać bez względu na stan cywilny musi walczyć z plotkami .

Ogólnie oceniam książkę , jako bardzo udany debiut , tym bardziej ,że autor jest z wykształcenia historykiem sztuki i nie ma do czynienia zawodowo z literaturą . Książka niesamowicie wciąga ,porywa i odrywa od realnego świata. Pewne momenty mnie wzruszyły ( jak np. wieczerza wigilijna u organisty ) , pewne zdenerwowały ( brr jak ja nie lubię starych ,plotkujących dewotek ,które czują się świętsze niż Bóg ). Pomoc w trudnej sytuacji Romusiowi - wyciągnięcie do niego pomocnej dłoni sprawiło cud i pozwoliło mu stać się na nowo szanowanym fachowcem i zarazem dobrym człowiekiem - jego gest wybaczenia podpalaczom jest godny pochwały. Ktoś może zarzucić autorowi ,że stworzył obraz idylliczny i nierealny - ale przecież każdy z nas chciałby żyć wśród życzliwych sąsiadów , którzy pomogą w nieszczęściu i mieć mądrego kapłana służącego dobrą radą . Dla mnie ta książka nie jest absolutnie naiwna ani banalna - pokazuje w dość realny sposób prowincję z jej wadami i zaletami ,które moim zdaniem zdecydowanie przeważają . Na uznanie zasługuje tez piękna okładka, która świetnie wprowadza czytelnika w klimat powieści - spędzić choćby kilka chwil w takim sadzie pachnącym dojrzałymi jabłkami ,w ciszy i spokoju , gdy w trawie szumią owady a w tle słychać dźwięk dzwonu wzywającego na wieczorną mszę - po prostu bezcenne! Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam przyjemnej lektury.
Książkę do recenzji powierzyło mi Wydawnictwo Znak - serdecznie dziękuję .
A już wkrótce w księgarniach pojawi się kolejna powieść Macieja Grabskiego , w której poznamy dalsze losy nieszablonowego proboszcza z Gródka . Książka "Ksiądz Rafał.Niespokojne czasy " będzie dostępna od 21 lutego .


czwartek, 10 lutego 2011

I powstał stosik !!!!!

Jak słusznie w komentarzu przewidziała Ania powstał mi niespodziewanie stosik
od dołu Józef Czapski "Na nieludzkiej ziemi " - do recenzji od Wydawnictwa Znak
Maciej Grabski "Ksiądz Rafał " - również do recenzji od Wydawnictwa Znak
Jacquelyn Mitchard "Dwanaście podarunków " - książka otrzymana w ramach wymiany z Kalio (Joasią )
Magdalena Kordel "Sezon na cuda " również z wymiany z Joasią
Allison Winn Scotch " Jillian Westfield wyszła za mąż" - do recenzji od Wydawnictwa Otwarte
Aleksandra Tyl "Aleja Bzów" - do recenzji od Wydawnictwa Prozami - a poniżej na zdjęciu nieskormnie pochwalę się piekną dedykacją od Pani Aleksandry dla mnie .



środa, 9 lutego 2011

Ewa Kopsik "Uciec przed cieniem"



Wydawnictwo Novae Res
data wydania październik 2010
stron 342
ISBN 978-83-61194-38-5
Biorąc do ręki debiutancką powieść Ewy Kopsik nie spodziewałam się tak dojrzale napisanej książki. Liczyłam ,że będzie to po prostu typowa powieść obyczajowa dla kobiet nawiązująca do czasów PRL-u , być może napisana z nutką nostalgii. Okładka w ponurych kolorach raczej mi się nie rzuciła za bardzo w oczy , ale po przeczytaniu powieści i głębszym zastanowieniu odczytałam jej związek z treścią książki.
Autorka jest tajemnicza - nie przedstawiła nam głównej bohaterki z imienia ,która jest młodą, wykształconą kobietą szukającą swego miejsca na ziemi. Jako trzyletnia dziewczynka przeżyła traumatyczne doświadczenie - jako pasażerka samochodu była świadkiem wypadku - jej pijany ojciec potrącił idącą poboczem dziewczynkę i nie udzielając pomocy odjechał z miejsca zdarzenia.Był przekonany ,że ona nie przeżyje.To zdarzenie położyło się głębokim cieniem na losach córki kierowcy , która od 3-go roku życia była wychowywana przed dziadków mieszkających w uroczej leśniczówce w Jagniątkowie. Dzieciństwo spędzone w pięknym otoczeniu przyrody było jednak pozbawione kontaktu z rówieśnikami ,które wynagradzał piękny ogród z kwiatami w kolorze bieli i wędrówki po lesie. Po skończeniu szkoły średniej nasza bohaterka wyjechała na studia polonistyczne do Wrocławia.Miejski świat ją oszołomił i zafascynował . Chciała jak najszybciej się z nim zasymilować i zostać we Wrocławiu na stałe . Tu poznaje przyszłego męża Tadeusza , który jest śpiewakiem operowym. Mimo wprowadzonego stanu wojennego udaje mu się podpisać kontrakt z wiedeńską opera i wyjechać wraz z żoną do Austrii. Małżeństwo nie przypomina sielanki - ona nie nadaje się na panią domu ,on szuka pociechy w ramionach innych kobiet, a na dodatek życie emigrantów nie jest takie różowe jak wydawało się w socjalistycznej Polsce. Związek kończy się rozwodem - a porzucona żona musi podjąć pracę i samodzielnie o sobie decydować .To jest dla niej szalenie trudne - bo uzależniona od męża ,podporządkowana i bierna przez wiele lat nie radzi sobie kompletnie .Cierpi na stany depresyjne , miewa ataki niepohamowanej agresji i najchętniej siedzi bezczynnie w fotelu. Praca opiekunki u chorej na raka Elizabeth daje jej pewną szansę na lepsze jutro , ale ona nie bardzo potrafi to wykorzystać .Gdy po śmierci podopiecznej ,jej brat chce wyciągnąć pomocną dłoń - była żona Tadeusza ją odrzuca wymawiając się powrotem do Polski .Czy uda się jej wystartować od nowa ?
Sięgnijcie po nietuzinkową powieść psychologiczną ,napisaną w sposób bardzo ciekawy. Poznajcie oczami autorki obraz emigracji oraz "dusznego " PRL-u . Ani życie za "żelazną kurtyną" nie było łatwe ,ani traktowanie jako człowiek gorszej kategorii na Zachodzie.
Spójrzcie w duszę kobiety udręczonej koszmarem dzieciństwa ,samotnością i niezrozumieniem otoczenia , która zbyt łatwo poddaje się losowi i odkłada walkę o szczęście na "później".Postać głównej bohaterki wywoływała u mnie przeróżne uczucia - współczułam jej ,litowałam się ,ale i denerwowało mnie, jak nie potrafiła wykorzystać uśmiechów losu. Obojętność , zbyt szybkie poddawanie się i apatia są zdecydowanie obce mojej osobowości i chyba stąd te moje odczucia. Życie to niestety ciągła walka - bez względu na ustrój i miejsce zamieszkania . Obraz wiedeńskiej społeczności emigracyjnej przypomniał mi mój własny pobyt w tym mieście tak licznie zamieszkanym przez Turków. I tu świetnie udało się utrwalić Ewie Kopsik te tureckie enklawy z gromadą hałaśliwych kobiet ,tworzące na ulicach jakby karawany żywcem wzięte z egzotycznego targu ,ich specyficzny styl bycia , robienia zakupów czy wychowania dzieci. Klimat Jagniątkowa - dla mnie idealny na wakacje - tu się dziwiłam ,że bohaterka będąc pierwszy raz w gościnie u leśniczego nie rozkochała go w sobie - bo przecież ona nie kochała żadnego z partnerów . Mieli być dla niej jedynie polisą bezpieczeństwa i gwarantem unoszenia się w łódce bezczynności.
Ciekawy portret psychologiczny ,ciekawe ujęcie problemu zależności od mężczyzny ,realne pokazanie "słodyczy" emigracji - zatem warto poświęcić tej książce swój czas .
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res - dziękuję .

poniedziałek, 7 lutego 2011

Maria Ulatowska "Sosnowe dziedzictwo "




Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 8 luty 2011
stron 296
ISBN 978-83-7648-623-9


Gdy tylko zobaczyłam okładkę tej książki i przeczytałam jej opis na stronie wydawnictwa , które ją wydało pomyślałam ,że muszę ją przeczytać. Moja intuicja się nie pomyliła.Debiutancka powieść Marii Ulatowskiej okazała się bardzo wyborną lekturą .

Główną bohaterką "Sosnowego dziedzictwa " jest 35-letnia Anna Towiańska ,która mieszka w Warszawie ,ukończyła polonistykę i pracuje jako korektorka. I nagle los obdarowuje ją bardzo miłym prezentem - wskutek przemian ustrojowych spadkobierczyni rodu Towiańskich odzyskuje rodową siedzibę - dworek , jezioro i 150 hektarów lasu w okolicy miasteczka Towiany na Kujawach ."Pani dziedziczka " wybiera się obejrzeć swoje włości. Widok dworku nie jest może okazały - budynek wymaga remontu i wkładu finansowego , ale otaczająca go okolica - piękny las i malownicze, zarybione jezioro wprawiają Annę w zachwyt. Postanawia odnowić dworek i w nim zamieszkać.W miarę postępu remontu w głowie właścicielki rodzą się jednak pewne plany co do zagospodarowania Sosnowego Dworku . Już od pierwszego dnia pobytu czeka ją szereg niespodzianek - poznaje sympatycznych mieszkańców Towian - mecenasa Witkowskiego ,parkingowego Dyzia , jej późniejszą gosposię Irenę Malinkę oraz przystojnego weterynarza Grzegorza Skalskiego. Do Anny przybłąkuje się też mała suczka nazwana Szyszką . W powieści przeczytacie o perypetiach remontowych i miłosnych pani korektorki , poznacie przeuroczą atmosferę Towian oraz gości Anny ,którzy ją odwiedzą .Ale czeka Was jeszcze opowieść o rodzinie Towiańskich ,w której losy wplatają się wydarzenia z XX-wiecznej historii Polski. Pradziadkowie Anny żyli w Sosnowym Dworku .Wojna jednak zakłóciła spokój .Zarówno babka , jak i dziadek Anny ze strony matki zginęli w czasie Powstania Warszawskiego brutalnie rozstrzelani przez Niemców .Matka Anny cudem ocalała dzięki ludziom dobrego serca i przyjaciołom rodziny Towiańskich .Jak potoczyły się dalsze losy rodu przeczytajcie sami .

To naprawdę niesamowita historia , którą pochłonęłam z wypiekami na twarzy . Maria Ulatowska napisała przepiękną sagę rodzinną. Jej akcja toczy się bardzo wartko , a zarazem zaskakuje czytelnika i pozwala uwierzyć , że nagle los może nas uraczyć miłą niespodzianką .Każda z postaci jest bardzo sympatyczna i doskonale oddaje jak na ludzi "działa" klimat prowincji - tu "zegar chodzi wolniej , czas płynie inaczej" ,a przyroda łagodzi charaktery ludzi. Taka właśnie jest prowincja - wszyscy wszystkich znają, są bardziej z sobą zżyci , nie ma anonimowości ,owszem jest więcej plotek ,ale i łatwiej znaleźć pomocną dłoń. Przepiękny opis dworku i jego otoczenia ,sosnowego lasu , migoczącego w promieniach słońca jeziora i polany pełnej czerwieniących się poziomek na krzakach przeniósł mnie w środek lata i czas wakacji . Autorka jest niesamowitą narratorką , nie zapomina o szczegółach , które jeszcze bardziej ułatwiają wtopienie się w lekturę . Dużo ciepła i optymizmu bije z tej historii. Już niedługo dalsze losy Anny poznamy w kontynuacji tej książki, powieści pt. "Pensjonat Sosnówka "
Szkoda mi tylko ,że w książce nie zamieszczono drzewka genealogicznego rodziny Towiańskich .
Idealna powieść na poprawienie humoru , lektura obowiązkowa dla miłośników sag rodzinnych i dobrych powieści.Polecam gorąco.

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Prószyński - dziękuję .


sobota, 5 lutego 2011

Stosiki imieninowo - recenzyjne

Anne Holt "Ślepa bogini" otrzymałam do recenzji od nakanapie.pl ,pozostałe książki sparawiłam sobie na imieniny

Druga cześć prezentów imieninowych - cóż księgarnia KKKK skusiła świetnym repertuarem i atracyjnymi cenami !!!!!



piątek, 4 lutego 2011

Krystyna Kofta "Fausta "

Wydawnictwo WAB
stron 440
data wydania maj 2010
ISBN 978-83-7414-573-2
"Fausta " to pierwsza książka Krystyny Kofty, którą przeczytałam .Przeczytałam ? Ja ją dosłownie pochłonęłam. W sumie z bibliotecznej półki wzięłam całkiem przypadkiem i bez przekonania , a tu lektura okazała się rarytasem.
"Fausta " opowiada losy dwóch kobiet - serdecznych przyjaciółek , które poznały się w paskudnym miejscu - oddziale onkologicznym. Faustyna zwana Faustą pielęgnowała swojego męża ,a Bogna leżała po operacji usunięcia guza. Mimo, iż obie kobiety dzieli bardzo wiele - bo i status majątkowy i choćby spora różnica wieku zaprzyjaźniają się one ze sobą bardzo serdecznie .
Kim jest Fausta ? Dla mnie jest niezwykłą kobietą , która jednak żyje nie tylko w realnym świecie. Bognie opowiada swoje dzieje od dziecka - urodziła się jako starsza córka małżeństwa Lejmanów i ciągle musiała rywalizować o uczucia ojca z młodszą siostrą Kamilą. Po jej nagłym wypadku i śmierci czuje się szczęśliwsza , bo ma ojca tylko dla siebie .Ale sielanka nie trwa wiecznie i pewnego dnia Ludwik Lejman ,z pochodzenia Żyd , umiera .To wersja oficjalna , bo tak naprawdę to popełnia samobójstwo. Niezaradna życiowo matka stacza się w alkoholizm i seks za pieniądze. Wybawieniem dla Fausty jest pan Filip Fołtynowicz , który w wieku 14 lat zabiera dziewczynkę od matki i umieszcza na dwa lata w szkole klasztornej prowadzonej przez zakonnice. Te dwa lata to okres niezwykle szczęśliwy dla Fausty - wychowawczyni siostra Hildegarda jest wzorem i ideałem kobiety dla nastolatki. Mając 16 lat Fausta opuszcza szkołę i wychodzi za mąż za blisko 40 lat starszego opiekuna . Ten zapewnia jej dostatnie życie , spełnia jej wszystkie finansowe zachcianki w zamian za pewne posłuszeństwo i spełnianie fantazji seksualnych . Pożycie pary jest zgodne ,choć ich dwoje dzieci nie czuje się szczęśliwych w rodzinnym gnieździe.Filip prowadzi ciągle rozliczne interesy i często jest nieobecny , a ich matka po prostu nie dorasta do macierzyństwa. Filip dożywa sędziwego wieku - choć pod koniec życia cierpi bardzo wskutek choroby nowotworowej .Żona czule się nim opiekuje, ale sam moment śmierci i wydarzenia przy ostatniej posłudze kapłana wstrząsają Faustą . Przez trudne lata choroby Filipa pomaga jej przejść Bogna - pisarka , która czyni Faustę główną bohaterką swojej powieści. Ale w pewnym momencie zaczyna mieć sporo podejrzeń do zwierzeń Fausty i sama chce odkryć jej przeszłość .Dochodzi do szokujących wniosków popartych jednak solidnymi dowodami .Jakie tajemnice kryje postać Faustyny ? ...............
Zachęcam Was do przeczytania lektury niezwykłej i wzruszającej , bo Kofta potrafi w sposób niesamowicie delikatny pisać o śmiertelnej chorobie , o życiu hospicjum , a wreszcie o śmierci. Te bolesne wydarzenia jej piórem są pokazane jako trudne ,ale i niezwykłe. Na każdej z kartek powieści czai się tajemniczość. Autorka z niespotykaną często precyzją pokazuje kobiecą psychikę i specyficzne odczuwanie świata . Obie bohaterki różni tak wiele ,ale łącząca ich przyjaźń jest naprawdę mocna i skłania Bognę do heroicznej postawy wobec obsesji Fausty o wiecznej młodości.
Zakończenie niesie ze sobą dwie niespodzianki - jedną z nich jest nierozwikłanie ostatecznego losu dziewczyny , a druga szokuje nawet na miarę XXI wieku . Cóż ,jesteście ciekawi ? .... Po prostu weźcie powieść do ręki i poznajcie Faustę Fołtynowicz .
Ocenię krótko ,ale dobitnie - rewelacja .

czwartek, 3 lutego 2011

Bernard Grynholc "Dziwni są ci ludzie "








Wydawnictwo Novae Res

stron 158

data wydania 2009

ISBN 978-83-61194-41-5


Człowiek czuje się najwyższą po Bogu istotą .Czasem nawet próbuje być Bogiem. I choć stać istotę ludzką na bardzo wiele to rządzenie nie zawsze dobrze mu wychodzi. Ludzie zbyt pewni siebie , zbyt zapatrzeni w swoją doskonałość popełniają duże błędy ,zadają ciosy , które niszczą ich samych. Czy naprawdę jesteśmy tacy doskonali za jakich się uważamy ?

Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź autor książki "Dziwni są ci ludzie " Bernard Grynholc.

Narratorem jest drzewo , a konkretnie dąb - czyli gatunek przez wielu uznawany za króla drzew. Poznajemy go w chwili ,gdy malutka roślinka ledwo co pojawia się na powierzchni kiełkując z nasienia . Mały dębek poznaje otocznie i od pierwszych chwil życia podejmuje walkę o przetrwanie. Wie ,iż konieczne mu są woda i słońce - a co za tym idzie pewna przestrzeń nad i pod ziemią . Z każdym dniem staje się większy i ma mocniejsze korzenie . Poznaje pory roku - a czas odlicza pojawianiem się kolejnego śniegu. Gdy odpowiednio dorasta i nie musi walczyć z badylami czuje się bezpieczniejszy. Dąb poznaje życie i zwyczaje mieszkańców leśnej polany- zwierząt : saren,jeleni, zajęcy, lisów , wilków, niedźwiedzi, żubrów . Dowiaduje się ,że światem zwierząt rządzi pewna hierarchia - jedne z nich polują na drugie - ale czynią to tylko z potrzeb żywieniowych. Te słabsze gatunki muszą często wykazać się sprytem i ucieczką ,aby ocaleć. Drzewo widzi jednak ,że prawidła świata zwierzęcego mają pewną logikę , w której brak jednak bezmyślności i ślepej nienawiści. Natura eliminuje dwa drzewka sąsiadujące z dębem , który czuje się już kompletnie niezagrożony i doszukuje się swojego przodka na drugim krańcu polany . Z dumą patrzy też jak z "jego kuleczek" wyrastają dwa młode drzewka. Przeraża go pożar lasu znajdującego za rzeką . Spokój leśnej polany zakłócają wizyty człowieka , który poluje ,ale także zaczyna zmieniać krajobraz w miejscu spalonego lasu. Buduje domy i drogi - wycina drzewa . Dąb obawia się o to czy sam nie zostanie przerobiony na deski. Jednak nadchodzą inni ludzie , którzy zabijają tych mieszkających nad rzeką . Zrzucają ich do dołów i zakopują . To dla drzewa jest całkowicie niezrozumiałe - po co zabijać - skoro nie służy to przetrwaniu ? Co skłania do pozbawiania życia oprócz głodu? Ponownie osiedlają się ludzie - którzy budują większe domy , drogi po których jeżdżą nie tylko końmi . I dochodzi do kolejnej zagłady .....


Drzewo stające przez wiele lat w jednym miejscu czuje ,że świat ludzki jest zgoła odmienny niż świat przyrody - wiele w nim okrucieństwa , niepotrzebnej przemocy - człowiek jest potężniejszy od zwierząt , potrafi je sobie podporządkować , ale dlaczego sam sobie zagraża ? Tego dąb kompletnie nie zrozumie , bo trudno zrozumieć sens istnienia istoty potężnej , która sama potrafi stworzyć , a potem niewiadomo czego zniszczyć - taki sens życia jest dla rośliny niezrozumiały.

Ta niewielka objętościowo książka skłania nas do głębokiej refleksji . Bo otaczający przyrodę ludzki świat kieruje się często iracjonalnością. Bo człowiek potrafi doprowadzić do zagłady własnego gatunku. Czesław Niemen śpiewał ,że "dziwny jest ten świat " , a nasz bohater dąb dodałby do tego ,że dziwny jest ludzki świat - bo człowiek to istota zdecydowanie nieprzewidywalna. Rozważania Grynholca niejako wymuszają na czytelniku refleksję na własnym losem i losami ludzkości.

Niezwykle mądra i poruszająca książka chwilami przypomina film przyrodniczy .Piekna okładka. Polecam .





wtorek, 1 lutego 2011

Stosik lutowy nr 1


Nowy stosik - nowy miesiąc

a w nim :

Bernard Grynholc " Dziwni są ci ludzie "

Józef Wasilik " Moje widzenie rzeczywistości"

Ewa Lenarczyk "Nasza klasa i co dalej "

Ewa Kopsik "Uciec przed cieniem"

Za egzemplarze do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res .

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Leopold Tyrmand "Tyrmand warszawski. Teksty niewydane "



Wydawnictwo MG
data premiery 3 luty 2011
stron 160
ISBN 978-83-612-9743-7
Wielu z nas w sposób szczególny traktuje swoją rodzinną miejscowość , bez względu na to czy jest to duże miasto , prowincjonalne miasteczko czy mała wioska. Dla mnie taki lokalny patriotyzm jest jak najbardziej zrozumiały. Bo jak nie kochać miejsca w którym się urodziliśmy , stawialiśmy pierwsze kroki , odwiedzaliśmy przedszkole i szkoły , chodziliśmy na pierwsze randki .....
Leopold Tyrmand również pokochał rodzinną Warszawę . Gdy wojenna zawierucha rzuciła go poza granice Polski , z odległości wielu kilometrów przeżywał wybuchłe w 1944 roku i z wypiekami na twarzy śledził radiowe komunikaty o walkach na warszawskich ulicach , o czym wspomniał w jednym z artykułów zawartych w książce "Pokój ludziom dobrej woli " .
W 1946 roku Tyrmand powraca do Warszawy , która jest niesamowicie zniszczona przez faszystów . Miasto powoli podnosi się z ruin. Odbudowa Warszawy niesamowicie cieszy pisarza , który podziwia zapał warszawiaków powracających z wojennej tułaczki po kraju i wprost rzucających się z niesamowitą energią i zapałem do usuwania zniszczeń wojennych.Tyrmand podziela bowiem pogląd inżyniera Lessepsa , który uważa ,że stolica Polski powinna stać się najważniejszym miastem Europy.
Pisarzowi marzy się ,aby przymiotnik "warszawski" nabrał znaczenia sam w sobie jak np. paryski czy wiedeński. Zdaniem dziennikarza Przekroju Warszawa ma swoją "duszę " , którą on czuje i rozumie. Tyrmanda cieszy odbudowa każdego budynku , ale jako bystry obserwator zauważa zmiany. Budowle zyskują wokół siebie nieco przestrzeni , co je pięknie eksponuje i tworzy malownicze panoramy . Równocześnie zdaniem autora "Filipa" powinno się dla potomnych zachować fragment ruin jako żywy pomnik, aby przekazać przyszłym pokoleniom obraz zniszczeń wojennych. I tu naszły mnie wspomnienia - przypomniał mi się wierszyk ze szkolnej czytanki pt. "Brzózka na ruinach " .
Tyrmand z sentymentem pisze o pierwszych dniach powracających w wyzwolonej stolicy , o pomieszkiwaniu w ruinach ,zabitych deskami oknach , rurach piecyków i kuchni polowych wystających ze zniszczonych budynków oraz o pierwszej restauracji w zdezelowanym tramwaju bez okien i kół , który kiedyś osłaniał jako barykada walczących powstańców.
Autor "Złego" czuje się w Warszawie jak we własnym domu - przygląda się jej odbudowie czasem i krytycznym okiem - np. martwią go brzydkie szyldy czy niedbałe sprzątanie dozorców. Jest to dowodem na to ,że traktuje stolicę jak gospodarz i chce przywrócenia jej piękna i uroku , który potrafił dostrzec i we wcześniejszych epokach.
Piękna jest powstająca z ruin Warszawa oczami Tyrmanda , który doskonale przekazał w swoich tekstach tamtą atmosferę , zapał ,upór i wytrwałość jej odnowicieli ,którzy nie wyobrażali sobie ,że stolica nie wróci do dawnej świetności i wrócili do ruin z najbardziej odległych zakątków Polski i świata.
Zawarte w książce felietony przypomniały mi pierwsze odcinki mojego ulubionego serialu "Dom " . Warto przenieść się na kartach tych tekstów do tej niezwykłej Warszawy , która powstaje z martwych , poczuć tą chęć życia i odnowy rodzinnego miasta .


niedziela, 30 stycznia 2011

Stosik biblioteczny kolejny


Kolejny stosik z biblioteki - a w nim same rozkosze :
Zafon - "GRA ANIOŁA"
Józef Pawlusiewicz "NA DNIE JEZIORA" ( o terenach , na których zbudowano Solinę i o Bieszczadach !!!!)
Małgorzata Gutowska -Adamczyk "SERENADA"
Aleksandra Marinina "GRA NA CUDZYM BOISKU" do wyzwania Rosja w literaturze
Renata Czarnecka " KRÓLOWA W KOLORZE KARMINU" - o Barbarze Radziwiłłównie
cudowne książki przede mną - redukuję spanie o 2 godziny

sobota, 29 stycznia 2011

Risto Isomaki "LIT-6"


Wydawnictwo KOJRO
Data wydania 2008
stron 311
ISBN 978-83916458-7-1
Ludzkości codziennie grozi na skalę masową wiele zagrożeń. Czasem nie możemy się uchronić przed destrukcyjnymi siłami przyrody, ale część kłopotów grozi nam od .... samych siebie. Energia atomowa powinna być wykorzystywana dla dobra ogółu, ale skutki jej wymknięcia się spod kontroli mogą być bardzo tragiczne, czego dowodem była awaria reaktora w Czernobylu. Jeszcze większe niebezpieczeństwo niesie terroryzm atomowy. Broń masowej zagłady w rękach szaleńca na miarę Hitlera może doprowadzić do zagłady życia na ziemi.
Temat terroryzmu atomowego wykorzystał w swoim thrillerze fiński pisarz i dziennikarz Risto Isomaki.
W centrali firmy Yoshikawa w japońskiej Osace dochodzi do brutalnej kradzieży modułów LR. Z paryskiego koncernu Argeva ginie 180 gramów plutonu . Jeśli obie kradzieży dokonano na to samo zlecenie to wystarczą one do wytworzenia niebezpiecznego ładunku , który jest w stanie zabić nawet pół miliarda osób w Ameryce Północnej i Europie.
Sprawą zajmują się agenci amerykańskiej organizacji N.T.U - czyli Nuclear Terrorism Unit będącej specjalną jednostką rządu federalnego USA do walki z terroryzmem atomowym.
Lauri Nuri i pracujący z nim agenci zostają powiadomieni przez nieznaną kobietę o tajemniczej rozmowie telefonicznej osoby pochodzenia arabskiego ,która dotyczy kradzieży niebezpiecznych substancji. Ma to miejsce na przyjęciu u mulitimiliardera Timothego Washburna . Po śmierci ojca zamieszkał on w Bagdadzie - mieście rodzinnym jego matki , która pochodziła z irackiej klasy wyższej i przejął intratne interesy. Nawrócił się na islam, by proklamować dialog między kulturami Wschodu i Zachodu. Przypadkiem w czasie działań wojennych amerykańska bomba trafia w jego iracki dom - zabija ukochaną żonę i dwoje dzieci. Sam Timothy zostaje rozlegle poparzony , ale udaje mu się wrócić do zdrowia . Nic dziwnego ,że ten człowiek mający olbrzymie środki finansowe pała żądzą zemsty i ma możliwości jej dokonać .
Lauri wraz ze swą ukochaną Alice - partnerką nie tylko w pracy- starają się zapobiec globalnemu niebezpieczeństwu. Zadanie jest niezwykle niebezpieczne. Czy uda się ocalić ludzi i nie dopuścić do zemsty Washburna ?
Powieść czyta się doskonale - akcja toczy się w kilku miejscach równocześnie. W książce nie brak strzelaniny ,pościgów , informacji naukowych z dziedziny atomistyki podanych bardzo przystępnie, ale i wątku romansowego . Akcja nie daje się przewidzieć - zarówno zakończenie jak i koniec trzeciej z czterech części na jakie autor podzielił ten thriller zaskoczyły mnie totalnie . Postacie agentów wykreowane są w sposób bardzo ciekawy - to z jednej strony doskonali fachowcy w swojej dziedzinie ,potrafiący bezwzględnie korzystać z broni, a jednocześnie zwykli ludzie z przeciętnymi wadami jak nałóg nikotynowy (Julia) czy brak elementarnej kultury i buta (pułkownik Kenneth Anderws). Spodobała mi się postać głównego bohatera Lauriego - przystojny , oddany całym sercem pełnionej misji , a zarazem romantyk i gentlemen. I z ręką na sercu przyznam ,że to pierwszy thriller przy którym miałam mokre oczy - zakończenie misji na M.S. Bristol mnie rozkleiło. Współczułam z całego serca Lauriemu.
"Lit-6" Isomakiego jest niewątpliwie przesłaniem dotyczącym atomowych źródeł energii i takiej broni. Doskonała kontrola przez zagrożeniem ze strony terrorystów jest niemożliwa. Nie sposób ustrzec wszystkich reaktorów , elektrowni, składowisk odpadów atomowych przez fanatykami chcącymi doprowadzić do masowych ataków . Warto na to uczulić nie tylko polityków , ale i ich przeciętnych wyborców .
Bałam się nieco czytając tą książkę widząc jakie skutki mogą wywołać kolejne ataki terrorystów , które niestety wciąż mają miejsce jak choćby niedawno na moskiewskim lotnisku. Mam nadzieję ,że ludzkość nigdy nie odczuje skutków atomowej zagłady.
Doskonała sensacja - polecam.
ZA KSIĄŻKĘ DZIĘKUJE WYDAWNICTWU KOJRO.

czwartek, 27 stycznia 2011

Kazimierz Korkozowicz "Przyłbice i kaptury.Nagie ostrza"


Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania lipiec 2010
stron 684
ISBN 978-83-7506-531-2
Książka ma tę magiczną moc ,że w ciągu sekund potrafi nas przenieść w zamierzchłe czasy, po których dziś pozostały tylko zabytki i zapisy w kronikach. Ta książka zabrała mnie w mój ulubiony okres w historii Polski - czasy panowania Jagiellonów.
Królestwo Polskie było wtedy liczącym się mocarstwem , ale i nie brak było wrogich knowań przeciwko niemu.
Trudnym sąsiadem byli Krzyżacy, marzyli o rozbiorze Rzeczypospolitej i zagarnięciu naszego terytorium. Ich knowania słusznie przejrzał Władysław Jagiełło - król wiedział , że musi zdławić niebezpieczeńtwo na północnych rubieżach , bo inaczej od morza zmiażdżą nas rycerze z krzyżami , a od południa do skóry dobierze się Polsce Zygmunt Luksemburczyk.
Bój pod Grunwaldem, w którym doszło do ostatecznego rozrachunku poprzedzony był przygotowaniami i ze strony polskiej i krzyżackiej. Na krakowskim dworze i na innych zamkach pojawili się liczni szpiedzy.Nie brak ich było także i w klasztorach. Zakon posuwał się do różnych metod, aby zwerbować Polaków do współpracy i przekazywania im tajnych informacji .Krakowskiemu księdzu Duninowi porwana zostaje i uprowadzona ukochana siostrzenica Una , a on sam zostaje szantażowany przez Krzyżaków. Smutny los spotyka też Zytę - żonę Benka z Rubieży. Po powrocie z polowania Benko zastaje spalony dwór , a o napadzie informuje go cudem ocalały pachołek. Zrozpaczony małżonek pała chęcią odnalezienia żony i pomszczenia spotkałej go krzywdy. Uprowadzonych białogłów poszukują dwaj towarzysze i serdeczni przyjaciele Hubert zwany Czarnym - brat Zyty i Rudy - Jaksa. Ich barwne przygody, które spotykają obu na służbie krakowskiego dworu są niezwykłe . Dzięki sprytowi , odwadze i własnej inteligencji zdobywają nie tylko pasowanie na rycerzy - co w owych czasach było wielką nobilitacją - ale i znaczny majątek oraz rękę wybranej przez serce kobiety.
Książka nieco przypomina bajkę , ale jest oparta ściśle na faktach historycznych , dobro zwycięża zło , krzyżaccy szpiedzy marnie kończą , zakochani łączą się w pary małżeńskie. Akcja, która obejmuje lata 1408- 1410 toczy się wartko , nie brakuje zaskakujących czytelnika wydarzeń. Książka spodoba się i miłośnikom powieści przygodowych i historycznych , i nam - słabej płci choćby ze względu na wątek miłosny, który jednak nie przesłania tła historycznego. Autor bardzo wiernie przedstawił postacie władcy Litwy i jego sojusznika Jagiełły , nie brak też dokładnego opisu bitwy grunwaldzkiej.Czym jest ta powieść? Napewno oryginalną lekcją historii i dobrą lekturą dla interesujących się przeszłością. Gdy ją czytałam ktoś zapytał czy ta powieść jest podobna do sienkiewiczowskich "Krzyżaków " ? Na pewno trochę tak , choćby ze względu na okres w którym rozgrywa się akcja. Czy jest lepsza ? Mnie podobały się obie .
Czy jest coś ,co skrytykuję ? Zdecydowanie tak - za mało w powieści przypisów do zastosowanych archaizmów . Dziś przeciętny czytelnik nie wie co to są skojce , kim jest gamratka, co to są glewia czy rohatyny i jak idzie koń rysią .
Powieść mimo wielkiej objętości czytało mi się świetnie ,delektowałam się przygodami sympatycznych kompanów - oj mieli oni fantazję i kosmiczne pomysły , ale i sprytu im nie brakowało.
Mimo ,że powieść skończyłam czytać kilkadziesiąt godzin temu już mi tęskno do tamtej rzeczywistości, zamkowych biesiad , turniejów , życia w średniowiecznym Krakowie , dzielnych rycerzy , kobiet w długich sukniach i klejnotach . A może jednak reinkarnacja ma miejsce i kiedyś ,w poprzednim życiu byłam damą jagiełłowego dworu ?

środa, 26 stycznia 2011

Stosik i nie tylko

Tu się pochwalę - wygrana na blogu Pawła http://www.podsluch.wordpress.com/


A to moje zdobyczne dziś wypożyczone z biblioteki
- Krystyna Kofta "Fausta "
- Hanna Kowalewska "Maska arlekina"
Mary Higgins Clark "Zanim się pożegnasz "
- Katarzyna Wierzba "Zdobywcy świata"
- Monika Szwaja "Dom na klifie "

wtorek, 25 stycznia 2011

Zapowiedź Maria Ulatowska "Sosnowe dziedziectwo "

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data premiery 8 -02 - 2011
stron 296
ISBN 978-83-7648-623-9
Już wkrótce na księgarskich półkach ukaże się debitancka powieść Marii Ulatowskiej "Sosnowe dziedzictwo " .
"Kwilące niemowlę, ukryte pod biurkiem pewnego tragicznego dnia podczas powstania warszawskiego, zamkniety na cztery spusty sejf, przed czterdzieści lat strzeżący powierzonej mu tajemnicy, otoczony sosnami stary dwór nad jeziorem, czekający cierpliwie na swoją właścicielkę ... Przeszłość i teraźniejszość splatają się tu chwilami w dramatyczną, a chwilami pełną humoru opowieść, pokazującą ,że los potrafi się do nas uśmiechnąć nawet wówczas, gdy zupełnie tego nie oczekujemy.
Anna Towiańska niespodziewanie zostaje właścicielką Sosnówki, pieknego, starego dworku na Kujawach. Odziedziczony po matce, która nie wiedziała o jego istnieniu, opuszczony i zaniedbany dom wymaga solidnego remontu. Anna postanawia przywrócić mu dawną świetność. Odkrywając malowniczą Sosnówkę , przygarnia porzuconą psinę i poznaje sympatycznych mieszkańców pobliskiego miasteczka. Samozwańczy parkingowy Dyzio, pilnujący porzadku na rynku, przystojny weterynarz Grzegorz, właściciel firmy remontowej Jacek i mały Florek, szukający ciepła i miłości - wszyscy oni są pod urokiem prześlicznej, nowo przybyłej "dziedziczki z Sosnówki". Nic więc dziwnego, że Anna postanawia zostać w Sosnówce na dłużej." (za www.proszynski.pl )
Ja już tę książkę zamówiłam - po prostu kocham klimaty sag rodzinnych i uroczej prowincji.Okładka bardzo mi się spodobała - zatem czekam na kuriera .

sobota, 22 stycznia 2011

Ireneusz Pawlik "Pocałunek czułość i rozkosz"



Wydawnictwo MG

stron 160

data wydania 20 stycznia 2011

ISBN 978-83-61297-47-5



Pocałunek niejedno ma imię .......Ten pozornie prosty gest ,który statystycznie wykonujemy codziennie wyraża często tak wiele. Bywa symbolem emocji,uczuć, gestem szacunku i poważania, powitań i pożegnań , oddaniem czci i hołdu. Ludzkość całowała się od pradziejów ,jednak wydźwięk pocałunku zmieniał się z upływem czasu .


Tej tematyce poświęcił swoją książkę Ireneusz Pawlik. "Pocałunek czułość i rozkosz " to swoiste kompendium wiedzy na temat całowania .Książka składa się z ośmiu rozdziałów , które odnoszą się do różnych aspektów pocałunku . Autor przedstawił teorie naukowców skąd wywodzi się ten gest ,jak był traktowany na przestrzeni dziejów ,jaki wydźwięk pozostawił na kartach literatury i na kadrach filmowych. Pocałunek jest też przedstawiony od strony fizjologicznej ,zdrowotnej ,wyjaśnione jest jego pochodzenie i znaczenie w kulturze,religii oraz wymienione są jego rodzaje .Książka nawiązuje również do wiadomości z savoir vivre'u ,ale i z kosmetologii oraz medycyny plastycznej czy protokołu dyplomatycznego .

Tekst przedstawiony jest w formie bardzo przystępnej i wprost naszpikowany anegdotami, co czyni lekturę porywającą .Ubogacają go ilustracje Zuzanny Malinowskiej .


Bez względu na to czy lubimy całować i być całowani , ta czynność towarzyszy nam od pierwszych chwil życia po trumnę . Zwykle całujemy kogoś w usta lub policzek i jest to wyrazem komunikacji niewerbalnej .Pocałunek świadczy o uczuciach ,emocjach ,ale bywa i gestem zdrady .Stanowi naturalny afrodyzjak ,ale i metodę uspokojenia, odstresowania i ukojenia bólu. Traktuje o nim Biblia i Kamasutra .Jest atrybutem człowieczeństwa , choć wywodzi się ponoć od metody ..... karmienia młodych osobników przez dorosłe.Wg Freuda jest wspomieniem rozkoszy związanej z ssaniem mleka matki .Nie jest znany we wszystkich kulturach , a w niektórych bywa gestem wręcz zakazanym publicznie .

Warto się całować , bo wg naukowców pocałunek to naturalna szczepionka i metoda na przedłużenie życia .

Po więcej tego typu ciekawostek sięgnijcie do książki , która na pewno nie raz w trakcie lektury zdziwi ,rozbawi ,ale i zaskoczy . Polecam ją zakochanym i nie tylko - doskonały pomysł na prezent .

piątek, 21 stycznia 2011

Zapowiedź Leopold Tyrmand "Tyrmand warszawski"




Wydawnictwo MG
premiera 3 luty 2011
Już wkrótce w księgarniach nowa książka Leopolda Tyrmanda zawierająca teksty na temat naszej stolicy, którą autor bardzo kochał .Napisane zostały one w latach 1947 - 1956 i opublikowane na łamach "Stolicy " , "Tygodnika Powszechnego " i "Przekroju " .
Recenzja wkrótce na moim blogu .

czwartek, 20 stycznia 2011

Tove Ditlevsen "Twarze"








Wydawnictwo KOJRO
data wydania 2007
stron 136
ISBN 978-8-391645-84-0

W codziennym życiu lęki i niepokoje są naszymi "stałymi " towarzyszami. Boimy się o rzeczy błahe i te bardzo dla nas istotne. To całkiem naturalne ,że obawiamy się o przyszłość dzieci czy że boimy się utraty pracy .Dopóki nasze lęki są "pod kontrolą " i nie przysłaniają nam realnej rzeczywistości ,dopóty mamy szansę normalnie funkcjonować. Gdy lęk zaczyna nam zakłócać odbiór tego co rzeczywiste, nasze życie zamienia się w koszmar, dopada nas choroba, która wymaga leczenia, a jego zaniedbanie może skończyć się tragicznie.


Taka właśnie sytuacja spotkała w życiu Lise Mundus główną bohaterkę powieści "Twarze " autorstwa duńskiej pisarki Tove Ditlevsen. Lise ma 40 lat ,jest mamą trójki dzieci i zajmuje się pisaniem książeczek dla dzieci ,ale wydała też powieść kryminalną. Nagle osiąga niespodziewany sukces - jedna z jej książek zostaje nagrodzona w konkursie Akademii - a za nagrodą idzie sława i spore pieniądze. Cicha i spokojna kobieta nie jest chyba zbytnio przygotowana na taką drastyczną zmianę w życiu ,nie czuje się dobrze ,gdy jest rozpoznawana przez przechodniów. Lise zaczyna się izolować od otoczenia ,boi się wychodzić z domu i zaczynają ją prześladować lęki .Wydaje się jej ,że otaczający ją ludzie wprost wykradają jej myśli z głowy ,wiedzą o jej błędach i chcą jej zrobić krzywdę.
Lise czuję się niesamowicie wyobcowana i samotna również wśród bliskich - podejrzewa męża o romans ze służącą oraz o chęć poślubienia córki Hanne .Jedyną jej odskocznią są tabletki nasenne ,które pewnego dnia przedawkowuje.Pisarka trafia do szpitala psychiatrycznego pod opiekę doktora Jorgensena. Lise jednak i tu nie znajduje spokoju , staje się agresywna wobec innej pacjentki i trafia na oddział o zaostrzonym rygorze. Prześladują ją głosy ,które słyszy wszędzie - w rurach ,w mikrofonie pod poduszką ,za ścianami .Ma też poczucie ,że wszyscy chcą ją otruć podając truciznę w pożywieniu i napojach .Stan Lise jest naprawdę poważny .
Czy Lise uda się powrócić do rzeczywistości ? Czy podjęta przez wycieńczoną koszmarami kobietę walka z demonami choroby zakończy się sukcesem ?


Ta powieść jest niesamowita .Wstrząsnęła mną i dała obraz świata cierpień w jakim żyją osoby cierpiące na schizofrenię urojeniową . To rzeczywistość w której nie ma przysłowiowej deski ratunku , gdzie nie istnieje poczucie bezpieczeństwa i gdzie sen nie daje wytchnienia. Słyszane głosy, które ciągle krytukują i szydzą ,wyśmiewają i poniżają są niewyobrażalną torturą od której nie ma ucieczki . Proces zdrowienia jest powolny i żmudny ,nie zawsze kończy się wyleczeniem.
Książka "Twarze " wywołała we mnie wiele emocji ,współczucia dla osób chorych psychicznie , często skazanych na izolację w zamkniętych oddziałach. Autorka sama cierpiąc na halucynacje uczuliła mnie na koszmar wszelkich dolegliwości psychiki. Czytając tę niezwykle poruszającą ,ale i wymagająca lekture nie raz czułam dreszcze. Tove Ditlesvsen bez ogródek w sposób może szokujący przeciętnego czytelnika opisała koszmar jaki dotyka chorych - ich odczucia , lęki i zachowanie .Pod wpływem tej książki zasięgnęłam informacji o schizofrenii i poczułam wielką ulgę , że ta choroba nie dotyczy mnie i moich bliskich - bo ona wyniszcza nie tylko chorego ,ale i jego rodzinę .Lise zabrała radość pisania , zniszczyła jej i tak trudne relacje z mężem , pozbawiła jej dzieci matczynej opieki.
To straszne dla mnie jak wobec zaburzeń psychiki słaby jest człowiek i jak trudne jest ich leczenie .

Mało jest książek , które tak odważnie poruszają problemy chorych psychicznie .Ludzie wstydzą się swoich zaburzeń natury emocjonalnej i ukrywają je przed otoczeniem. Samo słowo schizofrenia budzi często nieuzasadniony lęk. Zdrowiejącym chorym potrzeba pomocy otoczenia .
Autorka pisząc tak trudną książkę niejako oswoiła mnie z tą ciężką chorobą .Dla mnie z "Twarzy " wprost bije przesłanie ,żeby chorych traktować z takim szacunkiem i ciepłym podejściem jak czyniła to praktykantka Anesen, bo świadczy to o naszym człowieczeństwie.
Niezwykła książka ! Po prostu ją przeczytajcie !


KSIĄŻKĘ DO RECENZJI OTRZYMAŁAM OD WYDAWNICTWO KOJRO - BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ




wtorek, 18 stycznia 2011

To co najbardziej cieszy czyli stosik


Nic tak nie cieszy jak stosik zatem pierwszy prezentowany tutaj a w nim :
Gertkowska "Kobieta i mężczyźni " - kupione w Biedronce
Jasvinder Sanghera "Zhańbiona" jak wyżej
Grochola "Osobowość ćmy " książka z wymiany
Tove Ditlevsen "Twarze " do recenzji od wydawnictwa Kojro
Taavi Soininvaara "Wirus Ebola w Helsinkach " do recenzji od wydawnictwa Kojro
Risto Isomaki "LIT-6" do recenzji od wydawnictwa Kojro
Zapowiadają się ciekawe lektury !

niedziela, 16 stycznia 2011

Lynne Griffin "Życie bez Lata"




Wydawnictwo Amber
data wydania czerwiec 2009
stron 296
ISBN 978-83-241-3398-7
Lubię czytać literaturę kobiecą .Często są to książki relaksujące ,które rozbawią i przeniosą w inny, bardziej idealny świat .Debiutancka powieść Griffin jest jednak inna. To historia smutna ,wzruszająca i opowiadająca o bólu i cierpieniu. "Życie bez Lata " po prostu chwyta za serce i doprowadza do łez, a również pokazuje jaką siłę ma w sobie zraniona kobieta i na co ją stać, by chronić własną rodzinę .
Szczęście to stan bardzo ulotny i kruchy - czasem wystarcza kilka sekund i nieprzemyślany błąd , by wtrącić człowieka w otchłań bólu i rozpaczy. Taki cios od losu spotyka Tessę - szczęśliwą mężatkę i matkę 4-letniej dziewczynki Abby, która jest jej oczkiem w głowie. Podczas pobytu w przedszkolu Abby na moment znika z oczu wychowawczyni , wychodzi na jezdnię i zostaje śmiertelnie potrącona przez samochód. Na domiar złego kierowca nie udziela jej pierwszej pomocy i ucieka z miejsca wypadku. Tessa jest zdruzgotana - wpada w depresję ,nie wychodzi z domu , nie je - przesiaduje w pokoju nieżyjącej córeczki ,śpi w jej łóżku i wylewa morze łez. Jej mąż widząc stan żony czuje się bezsilny. Szczęśliwym trafem Tessa trafia na terapię do Celii. Psychoterapeutka poleca jej prowadzenie dziennika - zapisek z codziennych wydarzeń .
Właśnie w takiej formie - dziennika - napisana jest ta powieść , która ma dwie narratorki - Tessę , która liczy dni od śmierci Abby i Celię - która próbuje odnaleźć szczęście w drugim małżeństwie i na nowo ułożyć swoje relacje z nastoletnim synem Ianem. Obu kobietom nie jest łatwo - ale są dzielnie i mimo trudności nie poddają się. Walczą o własne przetrwanie i szczęście bliskich . Obie z pań straciły dziecko - Abby ginie w wypadku , córka Celii Summer umiera po dwóch latach choroby nowotworowej. Wspólne cierpienie ,ból i niezastąpiona strata sprawiają , że obie matki jednak potrafią ułożyć swoje jakże trudne relacje i wzajemnie się wspierać .Zakończenie książki mnie niesamowicie zaskoczyło - moje podejrzenia nie sprawdziły się .
Ta smutna historia dwóch rodzin z Wenonah pokazuje ,że nawet największe cierpienie nie musi pozbawić człowieka ludzkiej twarzy .Tessa słusznie walczyła o sprawiedliwość - odnalezienie i ukaranie sprawcy ,ale stać ją było na wybaczenie. Podziwiam ją za tą postawę i nie wiem czy mnie samo byłoby stać na taki gest .
Lynne Griffin na okładce porównana jest do Jodi Picoult - osobiście nie lubię takich porównań. Stanowi to dla mnie raczej rodzaj niesubtelnej reklamy. Książka -tym bardziej ,że to debiut - zasługuje na laury i uznanie - jest napisana subtelnie i mądrze .Niesie ważne przesłanie - cierpienie można pokonać , trudne relacje można wyprostować , choć czasem wymaga to niesamowitego wysiłku i zaparcia się samego siebie . Nieczęsto płaczę przy czytaniu ,przy "Życiu bez lata " jednak zużyłam kilka husteczek. To smutna powieść ,ale bije z jej też nadzieja na to ,że po smutku przychodzą w życiu i pogodniejsze chwile .
Polecam.

piątek, 14 stycznia 2011

ZAPOWIEDŹ - Aleksandra Tyl "Aleja Bzów"


Wydawnictwo Prozami
premiera 28 stycznia 2011
"Na głowię Izabeli młodej ,samotnej dziennikarki spadają kolejne problemy. Zawierucha w pracy ,nagły wyjazd jedynej przyjaciółki, kłopoty finansowe - to wszystko kumuluje się w jedym czasie. Na domiar złego nadchodzi wiadomość, że pałac na wsi, połozony przy uroczej Alei Bzów , w którym Izabela spędziła dzieciństwo i w którym mieszka jej babcia - został sprzedany przez gminę i staruszka niebawem zostanie wyeksmitowana. Dopiero gdy Izabela poznaje Monikę - matkę chorego dziecka, jej własne problemy odchodzą na dalszy plan. Zaangażowana w pomoc nowej koleżance, pochłonięta pracą, nie zauważa, że i do niej powoli zaczyna uśmiechać się szczęście. Bo choć przeprowadzaka babci wydaje się być nieunikniona, to każda wizyta w Alei Bzów powoduje u Izabeli mocniejsze bicie serca ..... " (za www.prozami.pl)
Dla mnie ta zapowiedź brzmi bardzo ciekawie i nabrałam ochotę na poznanie perypetii Izabeli , tym bardziej ,że jak zdradziła mi autorka Aleja Bzów istnieje naprawdę - a to może tylko dodać książce uroku . Lubię książki o prowincji , emanujące jej urokiem i spokojem .

czwartek, 13 stycznia 2011

Emily Giffin "Sto dni po ślubie"

Wydawnictwo Otwarte
wydanie II styczeń 2011
stron 376
ISBN 978-83-7515-166-4
Wiele z bajek, które uwielbiałam czytać w dzieciństwie kończyło się tak: "wzięli ślub , wyprawili huczne wesele i żyli długo i szczęśliwie". Realne życie jednak to nie romantyczna bajka i nie zawsze ślub z ukochanym i kochającym mężczyzną gwarantuje wieloletnią idyllę. Małżeństwo często okazuje się kruche jak lód i wymagające jak egzotyczna roślina, a wokół czyha wiele sytuacji, które mogą mu zagrozić. Jedną z nich jest spotkanie z dawną miłością z młodzieńczych lat. Często porzucona dziewczyna przez ukochanego marzy o tym, aby on mocno pożałował swojej decyzji ,wrócił do niej na kolanach i przyznał się do największego błędu jaki popełnił.
Taką właśnie historię opisuje w swojej powieści "Sto dni po ślubie " Emily Giffin. Ellen jest młodą mężatką , która wyszła za faceta niewidzącego poza nią świata. Andy jest bratem jej współlokatorki i najlepszej przyjaciółki ze studiów - Margot , pochodzi z dobrze sytuowanej rodziny , a jego kariera prawnicza rozwija się doskonale .Para mieszka w Nowym Jorku ,gdzie Ellen ma swoją wymarzoną pracownię fotograficzną i własnego agenta. Ta dziewczyna powinna być w "ósmym niebie" , ale jej spokój burzy przypadkowe spotkanie z byłym chłopakiem Leo . Ten związek był dla Ellen wprost toksyczny - Leo był niesamowitym egoistą i dominantem ,nie liczył się ze zdaniem partnerki , która odczuwała przy nim zamęt , niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa. Leo porzucił ją po pewnym czasie , a ona długo nie mogła o nim zapomnieć i dojść do ładu ze swoimi uczuciami. Mimo udanego narzeczeństwa i ślubu z Andym uczucia Ellen względem Leo jednak nigdy nie wygasły całkowicie, czego dowiodło ich przypadkowe spotkanie.
Sercu zdolnej pani fotograf nadal nie jest obojętny Leo pracujący jako dziennikarz , który proponuje jej współpracę przy wywiadzie ze sławną osobistością .Takie zlecenie jest niezwykle prestiżowe i kusi ,ale i stanowi zagrożenie dla małżeństwa . Kogo wybierze Ellen ? Czy współpraca z Leo zniszczy jej małżeństwo ? A może planowana wyprowadzka do Atlanty okaże się "lekiem na całe zło" ?
"Sto dni po ślubie " to mądra i pouczająca powieść dla każdej kobiety. Giffin pokazuje na przykładzie związku Ellen i Andiego jak wielkim wyzwaniem jest małżeństwo. Do udanego związku nie wystarczy uczucie, nawet najsilniejsze,jakim darzymy partnera .Potrzeba zrozumienia, pójścia na kompromis , wielu rozmów i wsłuchania się w potrzeby drugiej strony.
Kochając kogoś trzeba także kochać jego wady i słabości . W małżeństwie nie można kierować się emocjami i stawiać wszystko na szali jednego zdania napisanego na kartce jak zrobił to Andy .Nie warto też zawracać sobie głowę miłościami z przeszłości i porównywać do nich obecnego partnera . Nikt nie jest idealny , a każdy związek jest inny. W imię zaspokojenia własnej próżności nie należy również czekać na kajanie się byłego narzeczonego , który tak naprawdę niewiele się zmienił - Leo nie traktuje nowej dziewczyny lepiej od Ellen. Miałam wrażenie , że bardziej zależy mu na odbiciu żony Andiemu niż na stabilnym związku .Cóż moim zdaniem tacy faceci jak Leo się nie zmieniają .
Powieść "Sto dni po ślubie " czytało mi się bardzo przyjemnie i nagle w pewnym momencie przypomniało mi się ,że taka historia jak spotkała Ellen przydarzyła się kilka dobrych lat temu i mnie .Wybrnęłam z niej inaczej , bo ja nie wierzę w powroty i udane związki z byłą sympatią . Z książki bardzo podobało mi się pewne zdanie "Miłość to rzeczownik oznaczający zobowiązanie " . Zgodzę się z autorką i napiszę , ze miłość to tak naprawdę ciągłe,dzień po dniu , dokonywanie wyboru tej jednej , jedynej osoby i poświęcanie się jej wciąż na nowo.
Polecam.