środa, 17 grudnia 2014

Jarosław Kret "Mój Madagaskar"


Wydawnictwo Świat Książki
data wydania 2014
stron 320
ISBN 978-837943-441-1
Z Kretem na Wyspie Lemurów

Jarosław Kret to nie tylko sympatyczny prezenter pogody, ale i ciekawy świata podróżnik, który swoje wrażenia z wyjazdów, tych bliskich i tych dalekich, opisuje w interesujących podróżniczych książkach. Mnie zdarzyło się już czytać publikacje z wojaży po Polsce („Polska według Kreta”) i po Egipcie („Mój Egipt”). Zachęcona stylem i dowcipem autora zdecydowałam się odwiedzić w jego towarzystwie Madagaskar. Niesamowitą wyspę, którą młodsi czytelnicy skojarzą przede wszystkim z popularnym amerykańskim filmem, a ci starsi, tak jak ja, z prozą Arkadego Fiedlera.
Na lekturę składają się wrażenia z szesnastu lat. Autor dwa lata toczył w sobie walkę czy tę książkę napisać, bo nie jest to optymistyczna historia cudownego miejsca do odpoczynku, ale opowieść o miejscu, które z roku na rok jest coraz bardziej niszczone, eksploatowane i degradowane wskutek rabunkowej gospodarki i panującej tu biedy. Flora i fauna Madagaskaru umierają. A przecież mógłby tu być turystyczny raj, mogłyby istnieć rezerwaty przyrody, w których żyłyby gatunki endemiczne, których próżno szukać gdzie indziej.
Książka Jarosława Kreta jest z wyżej wymienionych powodów nieco smutna i refleksyjna. Jego relacja jest dość niezwykła i wyczerpująca. Przestawia Madagaskar od podszewki, ukazuje i to, co znalazłoby się w folderach reklamowych biur podróży, ale i i to, co przemysł turystyczny chciałby ukryć. Nie ma bowiem co ukrywać, że Madagaskar ma różne oblicza. Książka opowiada o kulturze mieszkańców tej wyspy, o ich zwyczajach i obrzędach, o ich bolączkach i radościach. Mamy okazję uczestniczyć w Famadihanie czyli obrzędzie przebierania i czyszczenia zmarłych, a także wybrać się do jakże tajemniczej wioski Ambinanitelo rozsławionej przez Arkadego Fiedlera. W książce nie zabrało opowieści o przyrodzie, o lemurach będących symbolem tej wyspy, o misjonarzach, handlu, zwyczajnym życiu zamieszkujących tu plemion. Tekst uzupełniają naprawdę urocze zdjęcia, które niekiedy zapierają dech w piersi.Czy książka ma wady? Tak. Otóż nie czyta się jej z równomierną uwagą i zaciekawieniem. Owszem, bywają fragmenty od których nie sposób się oderwać, ale i są urywki, w których nie króluje relacja a statystyka. Są strony, które przypominają encyklopedię, zawierając wyliczanki danych, które i tak ulecą. Czy warto sięgnąć po tę lekturę? Myślę, że tak. Choćby dlatego, by uświadomić sobie jak łatwo zniszczyć naturalne piękno i by zrozumieć wagę ekologii. By docenić działania osób zrzeszonych na całym świecie w organizacjach broniących natury. Widać na Madagaskarze ich zabrakło. Mam nadzieję, że tę czwartą co do wielkości wyspę uda się jeszcze uratować i przywrócić jej naturalne, pierwotne piękno.
Książka zrecenzowana dla portalu Lubimy Czytać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz