sobota, 27 grudnia 2014

Aleksander Ławski "Rzeź wołyńska"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2014
stron 208
ISBN 978-83-7942-331-6

A na Wołyniu krew się lała, łzy płynęły

Tytuł powieści Aleksandra Ławskiego jest bardzo wymowny i z góry zdradza o czym będzie książka. Jest to powieść obyczajowa z historią w tle. Z wydarzeniami o których długo nie można było mówić, opowiadać ani nauczać na lekcjach historii. Ta czystka etniczna jakiej dokonano w okresie od 1943 do 1944 roku jest dziełem ukraińskich nacjonalistów wobec ludności polskiej zamieszkałej województwo wołyńskie. Nie jest znana dokładna liczba ofiar tej masowej zbrodni. Szacunkowo podaje się liczbę ponad 50 tysięcy zabitych. Wiele rodzin straciło nie tylko bliskich, ale i dach nad głową, dorobek całego życia. Zmuszono je do ucieczki. 
Tak właśnie stało się z familią głównego bohatera książki o której chcę napisać. Uważam, że jest to pozycja warta przeczytania choć warsztat pisarski autora nie jest doskonały i wymaga jeszcze drobnego szlifu. 
Józef ma ponad siedemdziesiąt lat. Jest synem polskiego legionisty, który za zasługi dla ojczyzny otrzymał ziemię na Wołyniu. Tu osiadł, zbudował dom i zapuścił korzenie. Tu wraz z rodziną, żoną i dziećmi pracował w pocie czoła, a że był pracowity bieda nie gościła w jego progach. Rodzinny spokój zakłóciły wydarzenia z 1943 roku. Żyjący dotąd w zgodzie sąsiedzi stali się wrogami. Zaczęły się mordy, podpalenia, grabieże i gwałty. Napadano na polskie zagrody, na ludzi pracujących w polu. Bestialsko mordowano wbijając widły. Ginęły całe rodziny. Wołyń broczył polską krwią. Ludność polska zaczęła organizować się w zbrojne grupy by stawić czoło niebezpieczeństwu. Ludzie koczowali w lasach, kobiety i dzieci wysyłano do krewnych w głąb kraju. Tak właśnie uciekła z Wołynia rodzina i narzeczona Józefa. On z ojcem został bronić polskości. Młody chłopiec musiał pogodzić się ze śmiercią taty ugodzonego w płuca. Życie nie pieściło go i musiał oglądać przerażające sceny, zabijać, walczyć. Potem wstąpił do partyzantki, a później do Wojska Polskiego. 
Ta powieść to doskonała lekcja historii. Na przykładzie konkretnej rodziny pozwala poznać okrucieństwo ukraińskich nacjonalistów działających za aprobatą Niemców. Książka jest napisana w ciekawej formie. Józef spotyka w kole myśliwskim młodszego od siebie mężczyznę, któremu w trakcie kolejnych polowań opowiada swoje losy. Nie brakuje bardzo wzruszających zwierzeń, dramatycznych opisów, ale i obrazków z życia prywatnego, bo przecież ono toczyło się i w trakcie wojny. 
Snuta na kartach książki opowieść Józefa bardzo mną poruszyła, wstrząsnęła i uświadomiła jak wiele wycierpiał nasz naród. Nie podobały mi się natomiast migawki z polowań, ich opisy. Ale to już nie wina tej książki, a mojego stosunku do myślistwa i zabijania zwierząt. Drażnił mnie również stosunek narratora powieści do kobiet. 
Reasumując polecam książkę tym, którzy lubią wspomnienia, tym, których interesują białe plamy w historii Polski, ciekawym losów polskich rodzin w czasie II wojny światowej.

1 komentarz:

  1. Mnie w tej książce rozczarował ten współczesny wątek.

    OdpowiedzUsuń