poniedziałek, 1 lipca 2013

Pär Lagerkvist "Mariamne"


Wydawnictwo Promic
data wydania 2013
stron 80
ISBN 978-83-7502-405-0
 
Historia z kart Biblii
 
Z prozą szwedzką jestem raczej na bakier. Wstyd się przyznać, ale nie potrafię też wymienić wszystkich Noblistów. Pär Lagerkvist żył w latach 1891-1974. W 1951 roku uhonorowano go Nagrodą Nobla. Był szwedzkim prozaikiem, poetą i dramaturgiem. Był także autorem trzech znakomitych powieści tworzących cykl "Zło". "Mariamne" to jedna z nich, a zarazem ostania powieść tego autora.  O przeczytanie i recenzję jej poprosił mnie pracownik Wydawcy. I dobrze, że tak się stało, bo odkryłam książkę napisaną wyjątkowo pięknym językiem, takim dopracowanym, eleganckim, jaki dziś bywa często już rzadkością. Cieniutka to powieść, ale treściwa i wymowna. Zawierająca refleksję nad ważnymi sprawami, które są ponadczasowe. Bo dziś choć królowie to rzadkość, to władza nadal uderza do głów.
Głównymi bohaterami jest para znana powszechnie z Biblii. Król Herod to postać, którą kojarzą już dzieci. Okrutny władca, który chciał zgładzić małego Jezuska. Tyran gnębiący poddanych. Człowiek bez skrupułów i litości. Twardy przywódca, znany z rozpusty, bestialstwa, mściwości. A zarazem człowiek samotny, niekochany, nieszczęśliwy. Pewnego dnia spotyka kobietę. Ma to miejsce na drodze do Damaszku. Choć widzi ją tylko przez moment ona zapada mu w pamięć. I choć ma setki kobiet tylko ona jedna zaczyna go intrygować. Co ciekawe jest z nieprzychylnego mu plemienia z którym walczy na miecze. Losy Mariamne i Heroda splatają się.........
Lagerkvist opowiada historię dość dziwnego związku, gdzie pewne uczucia są jednostronne. Ona wpływa na tyrana niczym balsam. Owszem dzięki jej wstawiennictwu udaje się uwolnić wielu zamkniętych w lochach ludzi, ale Mariamne płaci za to sporą cenę. Wypiera się jej rodzina przypinając  łatkę zdrajczyni. Ona sama nie kocha. Czy jest kochana? Jeśli już to pożądana. A to do szczęścia kobiety jest niewystarczające.
Można długo rozważać tę historię, można oceniać postępowanie Heroda i jego towarzyszki w różnych aspektach. Dziwna to para. Srogi to król. Doświadczył wiele, zaznał wiele, a jednak do końca pozostał wierny swej naturze. Mógł być szczęśliwy, bogaty i kochany. Ale wybrał inny los.
"Mariamne" to książka o tym, jak człowiek potrafi skomplikować sobie życie, jak pozwala uciec szczęściu, przeciec mu przez palce.
Ciekawa to lektura, która pokazuje zarazem wielkość i małość potężnego władcy, który lgnie ku zagładzie niczym ćma do ognia. A mnie wciąż nurtują pytanie: dlaczego Mariamne wybrała dla siebie taki los?  I czuję, że chyba będzie ono w sferze pytań retorycznych. Odpowiedź na nie wydaje mi się bowiem jedną wielką i nierozwikłaną zagadką!
Moja ocena 5/10.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawcy.

4 komentarze: