środa, 26 marca 2025

Agnieszka Olszanowska "Bociany na start"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2025
stron 344
ISBN 978-83-8391-059-8
Seria O polskich babkach wiejskich, akuszerkach i położnych
tom IV

Czasem jabłko pada bardzo daleko od jabłoni


„Bociany na start” to czwarty tom serii o polskich babkach wiejskich, akuszerkach i położnych. Można po niego sięgnąć po lekturze wcześniejszych części, ale nie jest to konieczne. Można go czytać jako oddzielną książkę i w żaden sposób nie wpłynie to na wrażenia z czytania. Osobiście tak właśnie zrobiłam i nie odczułam absolutnie z tego powodu czytelniczego dyskomfortu.

Powieść opowiada o dwóch spokrewnionych ze sobą kobietach – matce i córce, które są od siebie diametralnie innymi bohaterkami.

Sylwia Miętowska urodziła się na wsi jako córka rolników. Jej matka gdy ta stała się nastolatką miała ułożony dla niej scenariusz dorosłego życia. Pod pozorem łatwiejszej i wygodnej przyszłości Sylwia miała pracować w służbie zdrowia i zostać położną. Ta profesja miała gwarantować świetną i szanowaną pracę oraz stabilizację zawodową. Dziewczyna jednak widziała siebie w całkiem innej roli i nienawidziła zapachu szpitala jak niczego na świecie. Ostro protestowała przeciwko takiej przyszłości i ani myślała wdziać mundurek położnej z czepkiem naznaczonym czerwonym paskiem. Sylwii marzyły się studia dziennikarskie i praca w redakcji. Po licznych kłótniach wyprowadziła się z domu i postawiła na swoim.

Córka Sylwii, Kornelia wybrała dla siebie przyszłość związaną z medycyną. Długo miała dylemat czy wybrać studia humanistyczne czy medyczne. W końcu pogodziła oba kierunki studiując na nich jednocześnie, ale z pracą już się tak nie dało. Jako młoda i pełna zapału kobieta podjęła etat w gadowickim szpitalu pewna, że ma świat u swych stóp i czeka ją świetlana przyszłość.

Życie jednak pokazało swoje humory oraz strony pełne cieni i mocno doświadczyło obie bohaterki. Co im zaserwowało dowiecie się jeśli zagłębicie się w lekturę powieści, która wywołała u mnie całą gamę przeróżnych uczuć i emocji. Lektura okazała się mieć swoje mocne i słabsze strony. Mimo to jak najbardziej jest warta polecenia.

Autorka pisze dość lekko, choć akcja nie toczy się jednolitym rytmem. To zwalnia, to przyśpiesza. Czuć w niej dynamikę, czuć w niej ogromną chęć przekazania tendencji zmian jakie zachodzą na przestrzeni lat zarówno w sferze zawodu położnej jak i w zakresie zmian otaczającego nas świata, ludzkiej mentalności i obowiązujących trendów. Niekiedy pewne zdarzenia jakie mają miejsce w książce są bardzo przewidujące, a niektóre zaskakują. Niektóre ze scen mocno dziwią i wywołały u mnie zniesmaczenie. Autorka w dość dziwaczny sposób opisała kilka scen, np. śmierci przyszłej teściowej Sylwii, a w treść książki wyraziście i tendencyjnie wplotła kontrowersyjne treści polityczne oceniając je zbyt powierzchownie.

Powieść obrazuje dość precyzyjnie pracę położnych we współczesnych czasach – jej blaski i cienie, jej prawdziwe oblicze, jej trudny i chwile radości. Cały cykl daje możliwość porównania jak było kiedyś i jak jest obecnie, co się zmieniło, a co mimo rozwoju techniki i medycyny pozostaje takie samo. I to wielki atut tej serii, który wyróżnia ją i dodaje jej blasku na księgarskich i bibliotecznych półkach.

Zakończenie książki jest lekko zagmatwane, ale ciekawe i pełne samego życia co dodaje mu błyskotliwości i uroku. Tytuł czyta się szybko i dość lekko. Z pewnością przypadnie on do gustu tym, którzy lubią literaturę kobiecą z wieloma wątkami, która gwarantuje emocje i niebanalne rozwiązania. To też powieść, która ukazuje ewolucję medycyny i pokoleń kobiet. Doskonale przedstawiony jest dynamizm trendów, światopoglądu i podejścia do życia płci pięknej, która na przestrzeni lat coraz odważniej sięga po nowe doświadczenia, spełnia marzenia i nie boi się mieć własnego zdania, którego gotowa jest bronić. Sylwia i jej córka to symbole przemian kobiet, to postaci ponadczasowe które reprezentują swoje racje i swoje ja.

Polecam przeczytanie tej lektury, a ja z ciekawością sięgnę po poprzednie tomy bardzo ciekawa ich treści.




 

wtorek, 11 marca 2025

Sonia Rosa "Milczące dziewczyny"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2025
stron 352
ISBN 978-83-8357-979-5

Życie to planszówka w której wygrywają tylko najsprytniejsi


Kolejne spotkanie z prozą Sonii Rosy było wyjątkowo emocjonujące i ekscytujące. Najnowsza książka doskonale znanej mi autorki wbiła mnie w fotel i oszołomiła niczym butelka przedniego szampana. Od samego początku wiedziałam, że przepadnę w niej na amen a fabuła odciśnie na mnie mocne piętno. Z pewnością po jej lekturze nie pójdę sama do lasu i będę ostrożniej patrzyła na to, co wokół mnie. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie to, że w fabule poruszony jest trudny temat jakim jest pedofilia, a pisarka ukazuje go  z dwóch różnych perspektyw.

Tytułowe milczące dziewczyny to młode kobiety, które w nastoletnim wieku stały się ofiarami pedofila. Jest ich kilka. Agnieszka, córka potwora jakim stał się Edmund Molenda, nie została przez ojca molestowana bezpośrednio. Nad nią wyrodny rodzic nie pastwił się seksualnie, ale przez niego straciła matkę i brata. Jako młoda osoba dowiedziała się o grzechach rodzica co spowodowało nie mniejsze cierpienie niż zaatakowanych ofiar. Justyna i Renata były już dziewczynkami, które jako nieletnie zostały wielokrotnie molestowane i gwałcone. Ich dzieciństwo zostało bezpowrotnie zniszczone przez chore żądze hotelarza, który na zawsze naznaczył ich życie. Renata dodatkowo została przez Molendę nastoletnią matką, która sekret ojcostwa córki zachowała tylko dla siebie. Dawne wydarzenia byłyby tylko bolesną historią, Agnieszka uwierzyłaby w opamiętanie się ojca gdyby nie zaginięcie młodej letniczki wypoczywającej z rodziną w mazurskiej miejscowości. Molendówna zaczęła łączyć współczesną tragedię z traumatycznymi wydarzeniami sprzed lat. Czy Agnieszka ma rację i owe zdarzenia mają wspólny mianownik? Czy mroczne demony z przeszłości zostały obudzone i znów ożyły? Czy nadszedł czas by bogaty hotelarz zapłacił za swoje grzechy i dewiacje?

„Milczące dziewczyny” to bardzo mocny kryminał z psychologiczną otoczką, ciekawą wieloosobową narracją i ogromnym napięciem, które towarzyszy czytelnikowi do ostatniej strony. Zakończenie jest bardzo nietuzinkowe i zaskakujące, a każda scena przyprawia o dreszcze. Małe, mazurskie turystyczne miasteczko ma swoje wielkie tajemnice. Każda z bohaterek zostaje w inny sposób skrzywdzona i każda inaczej radzi sobie z traumą z jaką przechodzi im żyć. Okrutny los związuje im języki i niejako zmusza do milczenia. Cierpienie mimo upływu lat nie maleje, a siedzi w duszy niczym cierń. Dorosłość i ciosy od życia hartują i doprowadzają do wybuchu wulkanu prawdy. Młode kobiety biorą sprawy w swoje ręce. Czytanie o ich działaniach uświadamia olbrzymi problem, który nie kończy się wraz z końcem dzieciństwa. On staje się niczym cień i towarzyszy w każdym dniu życia. Sonia Rosa w bardzo wymowny sposób pokazuje, jak przeszłość pozornie już zamknięta, rujnuje życie i do czego to doprowadza.

Książka w sposób bardzo realistyczny przedstawia wstydliwy i kompromitujący kata problem, z otwartością nakreśla odczucia i uczucia ofiar, które eskalują i nie tracą na sile. Autorka czyni to poprzez proste, szczere dialogi i doskonałe wczucie się w psychikę swoich bohaterek, które pokazują, że pomiędzy skrzywdzonymi kobietami istnieje solidarność, a ból wytwarza girl power, która nabiera z czasem mocy i jest nie do pokonania. Ta powieść mnie wchłonęła, wciągnęła niczym wir rzeczny, zajęła całkowicie mój umysł. Po przeczytaniu ostatniej strony wiele godzin o niej myślałam i analizowałam postępowanie dziewczyn. Stawiałam się na ich miejscu, byłam z nimi emocjonalnie związana i kibicowałam by nie stchórzyły a sprawiedliwości stało się zadość. Miejcie świadomość, że gdy sięgniecie po ten tytuł Wasze spojrzenie na problem pedofilii się uwrażliwi i zintensyfikuje. Bądźcie przygotowani na emocjonalny rollercoaster i lawinę wrażeń z której trudno się wygrzebać. Z tytułu płynie wyraźny morał, że milczenie ofiar nie może trwać zbyt długo, a kara musi dopaść tych, którzy na nią zasłużyli. Zapraszam do lektury i życzę mocnych wrażeń.  




 

poniedziałek, 3 marca 2025

Monika Raspen "Wnuczka Faberge"


Wydawnictwo Replika
data wydania 2025
stron 400
ISBN 978-83-68315-86-2
cykl Kobiety Romanowów tom I

Z wizytą na dworze Romanowów


Drogi Czytelniku!

 Wraz z Moniką Raspen zapraszam Cię w wyjątkową literacką podróż. Cofniemy się o ponad sto lat wstecz i zawitamy w carskiej Rosji. Znajdziemy się na początku ubiegłego stulecia i zatrzymamy się u progu niezwykłych przemian. W tym czasie ogromnym mocarstwem ze stolicą w Petersburgu rządzi car Mikołaj II. Car ma żonę i kilka córek. Do szczęścia brakuje mu syna, który odziedziczy po nim tron. Jego małżonka raz po raz jest brzemienna, ale rodzi same dziewczynki. Aleksandra Fiodorowna choć jest jeszcze młoda więdnie i zadręcza się tym, że na świat nie wydała jeszcze chłopczyka. To staje się jej obsesją. To zabija ją jak trucizna i ma negatywny wpływ na jej stosunek wobec córek. Gdy Alix Heska po raz kolejny rodzi bliźniaki płci żeńskiej noworodki zostają jej zabrane w trosce o psychikę carycy, która zostaje powiadomiona, że dziecko nie przeżyło. Malutkie carówny zostają oddane w wielkiej tajemnicy do adopcji zaufanym ludziom. Jedną z matek zostaje niczego nieświadoma młodziutka ukraińska szlachcianka Irina Dunina. 

Dziewięć miesięcy szybciej piękna dziewczyna staje się ofiarą miłości do księcia Alberta, który tylko pozornie deklarował wobec kochanki poważne zamiary. Obietnica poznania jej z rodziną i poślubienia była tylko mrzonką. Dziewczyna przy nadziei została kompletnie sama i nie mogła liczyć na nikogo. Jej ojciec bojąc się skandalu wyrzucił ją z domu. Irina postanowiła odszukać ojca swego dziecka i tym samym znalazła się w Petersburgu gdzie los jej bardzo sprzyjał. Trafiła pod opiekuńcze skrzydła wpływowej kobiety i nieświadoma śmierci rodzonej córki otrzymała w opiekę carską córkę. Jak potoczą się ich dalsze losy? Czy czeka ich szczęście u boku innego przystojnego mężczyzny, którego Irina oczarowała od pierwszego wejrzenia? A może książę Albert naprawi swój błąd i odzyska kobietę którą kiedyś porzucił?

„Wnuczka Faberge” to pierwszy tom cyklu Kobiety Romanowów. Tytuł przyciąga wzrok od pierwszego wejrzenia prześliczną okładką i niezwykle kunsztownie barwionymi brzegami a jego wnętrze współgra treścią z szatą graficzną. Na kartach tej książki jest opisana porywająca i zachwycająca od pierwszych stron historia napisana z rozmachem i wielkim polotem. Opowieść o ostatnim carze Rosji i jego rodzinie jest fascynująca, pełna tajemnic i sekretów przez co czyta się ją z wypiekami na twarzy. Miłość i zazdrość, obłuda i mistyfikacja, rozczarowania, intrygi, pozory i machinacje, knowania i podstępy były czymś oczywistym i powszechnym. Świat kręcił się otulony woalem kłamstwa które oplatało go coraz grubszą warstwą. I nic dziwnego, że to oraz drastyczne warunki życia zwykłych ludzi doprowadziły do jego upadku i rewolucji. W carskiej Rosji kobietom nie było łatwo. Czy wywodziły się z biednych czy bogatych rodzin zawsze miały gorzej i trudniej niż mężczyźni. Dotyczyło to także najbogatszych arystokratek, których moralność była na świeczniku. Wymagano od nich przede wszystkim bycia ozdobami mężczyzn. Kobiety nie miały prawa głosu, a gdy próbowały wyrażać swoje zdanie zagłuszano je i ignorowano. Wymagano od nich surowej moralności, bycia posłusznymi i cichymi. Kobiety nie miały prawa kreować swojej rzeczywistości, iść za głosem serca, mieć romansów, pozamałżeńskich dzieci ani kompromitującej przeszłości. Świat wokół nich był zakłamany i niesprawiedliwy, a to w wielu przypadkach czyniło je silnymi. Takie właśnie są bohaterki powieści Moniki Raspen. Odważne i sprytne, które pozornie tylko ślepo dostosowują się do rzeczywistości, a tak naprawdę walczą o swoje szczęście i łamią stereotypy dla swojego dobra.

To świetna książka, która doskonale pokazuje tamtą rzeczywistość, która kusi i przeraża, jest zarazem romantyczna, pociągająca i obrzydzająca. Wydaje się mienić blaskiem, który przy bliższym poznaniu okazuje się tandetny i kiczowaty. Tło historyczne i społeczno-obyczajowe dodaje powieści magii i polotu, a czytelnik bardzo szybko zżywa się z postaciami, które są wyjątkowo zgrabnie wykreowane. Są wśród nich bohaterowie i rzeczywiści i fikcyjni. Prawda historyczna idealne miksuje się z literacką fikcją. To wszystko sprawia, że lektura „Wnuczki Faberge” jest wyjątkową przyjemnością i przygodą literacką. Oceniając ten tytuł z pełnym przekonaniem najwyższą notą czekam na kolejny tom, który mam nadzieję ukaże się niedługo.