Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Horyzont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak Horyzont. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2025

Joanna Adamek "Stefcia"

 



Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2025
stron 320
ISBN 978-83-8367-843-6

O pewnej Stefci – dziewczynie, która stała się internetowym fenomenem


Stefania była młodą, prostą dziewczyną ze wsi. Urodziła się w zwykłej wiejskiej chacie wiele lat temu. Jej matka nauczyła ją czytać i rozbudziła miłość do książek. Jej rodzina nie była bogata i nie wysłała jej by uczyła się w szkołach. Po śmierci matki Stefcia jako najstarsza córka musiała zająć się domem, obejściem i młodszym rodzeństwem. Jej ojciec chcąc zapewnić jej lepsze życie chciał ją wydać za bogatego, starszego od niej mężczyznę. Tego już dziewczyna nie chciała i uciekła do pałacu na służbę. Znajoma jej matki Atka pomogła zdobyć jej tę posadę i zarekomendowała dziewczynę. Stefcia z typową dla siebie ciekawością świata włożyła uniform służącej i zaczęła inne, nowe życie. Zaczęła je z typową zadziornością, otwartością i bystrym umysłem. Jak jej się wiodło w pałacowych progach? Czy zaznała szczęścia czy może poczuła się rozczarowana bogatym światem? Jeśli zaintrygowałam Was osobą Stefci musicie sięgnąć po książkę, która została napisana na podstawie miniserialu dostępnego w internecie.

Książki od lat kocham za to, że przenoszą nas w inną rzeczywistość, ale też i za to, że dzięki czytaniu poznaję ich bohaterów. Wielu z nich jest tak wspaniale wykreowanych, że jestem przekonana, że oni żyją nie tylko na kartach powieści i w umyśle pisarza, ale istnieją naprawdę. Wiele z tych postaci wyjątkowo polubiłam, ba wręcz pokochałam i taka właśnie jest Stefcia. Poznałam ją całkiem przypadkiem przeglądając instagramowe profile. Na jednym z nich wyświetlił mi się jeden z odcinków serialu i przepadłam. Zaczęłam śledzić kolejne odcinki, a gdy na ich podstawie wydano książkę, o której teraz piszę, postanowiłam jak najszybciej ją przeczytać. Stefcia, ta przebojowa i bardzo autentyczna „dziwczocha” stała mi się jeszcze bliższa i bardziej kochana. Dziś powiedzielibyśmy o niej, że to osoba kreatywna, przebojowa i odważnie krocząca do przodu młoda kobieta, która szuka szczęścia, nie boi się o siebie zawalczyć mając swoje zdanie. Wtedy to była niesamowita odwaga i złamanie wszelkich stereotypów. Śledząc losy sympatycznej młodej kobiety poznajemy z jednej strony realia życia na dawnej polskiej wsi i tu lektura może Wam przypominać klimatem „Chłopów”, zaś z drugiej obrazuje ona codzienność dworskiego życia u bogatego państwa, które pławi się w luksusie i korzysta z życia. Stefcia z chwilą podjęcia pracy transformuje się z jednego świata do drugiego. Jej przygody i perypetie chwilami śmieszą do łez, chwilami ogromnie wzruszają i chwytają za serce.

Książkę czyta się przyjemnie i dość specyficznie. Zwykle najpierw wychodzi forma literacka a potem ma miejsce czas na filmowe kadry. Tu jest odwrotnie i dzięki temu czytając oczami wyobraźni automatycznie do postaci nasuwają się twarze zaangażowanych aktorów. Jest to specyficzne uczucie które jednak w żadnej mierze nie odbiera przyjemności czytania. To przyjemna lektura której akcja biegnie jednostajnym rytmem a występujące postaci czynią ją pełną życia i autentyczności.

Książka ma swoją głębię i przesłanie. Na pozór relaksująca świetnie przedstawia dawne życie, jego realia, bolączki i zwyczaje oraz tradycje. Każda z występujących postaci tę opowieść ubogaca i uzupełnia. Bardzo polecam lekturę tego tytułu, także tym, którzy świetnie znają serial. Przy czytaniu nie grozi nuda, a hasło przeżyjmy to jeszcze raz idealnie się sprawdzi. Mam cichą nadzieję, że „Stefcia” będzie początkiem książkowej serii i po niej pojawią się kolejne tomy. 




wtorek, 16 sierpnia 2022

Paweł Głuszek "Laboratorium zagłady. Mroczny sekret klasztoru Urszulanek."

 


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2022
stron 256
ISBN 978-83-240-8737-2

Mroczny sekret klasztoru, który mógł zmienić losy wojny

Każda epoka historyczna ma swoje tajemnice i sekrety. Niektóre z nich wychodzą na światło dzienne po wielu latach, inne na zawsze pozostają okryte całunem tajemnicy. Dziś chciałabym zachęcić Was do przeczytania pewnej wspaniałej książki, która wyjawia pewne fakty z czasu II wojny światowej. Nim wzięłam do ręki ten tytuł nie miałam zielonego pojęcia co działo się w małej wiosce niedaleko Poznania w latach 40-tych XX wieku. Gdy skończyłam lekturę w pełni dotarło do mnie co mogli dokonać naziści gdyby mieli więcej czasu. 
Klęska w planach podboju i niepowodzenia na placu bitew były katalizatorem, który odpalił i uruchomił wszelkie bestialskie mechanizmy. Niemcy byli gotowi na wszystko, nie mieli żadnych skrupułów, a ich szaleństwu nie byłoby końca. I wojna, która opanowała cały świat w ubiegłym stuleciu mogłaby mieć całkiem inny przebieg. Na szczęście zabrakło czasu by powszechnie i na szeroką skalę fani Hitlera użyli broni biologicznej. 

Pokrzywno niedaleko Poznania było w latach 20-tych XX wieku małą wioską w której znajdował się klasztor sióstr Urszulanek. Zakonnice żyły modląc się i pracując prowadząc gospodarstwo rolne. W okresie wojny Niemcy zaanektowali ich siedzibę i oficjalnie chcieli tu umiejscowić instytut badawczy do walki z rakiem. W rzeczywistości planowali tu stworzyć ośrodek medyczny, który pracowałby nad bronią biologiczną, która miałaby być użyta w czasie wojny oraz nad zabezpieczeniem przed skutkami tejże broni. Na terenie Pokrzywna miały mieć miejsce eksperymenty medyczne prowadzone na zwierzętach i ludziach, a także prace nad rozmnażaniem bakterii wąglika, tyfusu, dżumy oraz szczepionkami. To, co planowali wcielić w życie naziści budzi grozę i strach. Skutki ich działań mogły być tragiczne dla ludzkości i losów wojny. 
Na czele placówki stał dr Blome, któremu podlegali świetni specjaliści w swojej dziedzinie. Niemcy nie żałowali pieniędzy na swój projekt i za wszelką cenę chcieli zrealizować swoje plany. 

Ten tytuł to doskonała pozycja, którą czyta się z wypiekami na twarzy i gęsią skórką na ciele. Jej Autor w sposób dogłębny przedstawia fakty i szczegóły. W trakcie prac nad książką był zdeterminowany i z aptekarską precyzją zebrał materiał by zaznajomić Czytelnika z mrożącymi krew w żyłach faktami. Ta publikacja jest bardzo ciekawa, fascynuje i przeraża równocześnie. Czyta się ją niczym najlepszą sensację. Z jej kart bije szaleństwo naukowców i nazistów, które mogło mieć opłakane skutki. 
Paweł Głuszek pokazuje genezę powstania i upadku projektu w Pokrzywnie, skupia się na życiorysach ludzi, którzy go tworzyli, pokazuje ich dalsze losy po skończeniu działań wojennych. 
To, co miało miejsce po maju 1945 roku przeraża tak samo mocno. Pokazuje, że polityka jest bezwzględna, ale i jest w stanie przebaczyć w imię pewnych idei wiele. Bo to, że Amerykanie czy Rosjanie chcieli współpracować z kimś takim jak dr Blome szokuje, ale i pokazuje pewne mechanizmy. 

To bardzo dobra książka w swoim gatunku. Tekst uzupełniają zdjęcia. Z tytułu bije groza, a lektura wyzwala szokujące wnioski. I najgorsze jest to, że historia wielokrotnie udowodniła, że lubi się powtarzać. Oby nigdzie na świecie nikt nie stworzył placówki na wzór tej, o której napisał Paweł Głuszek. 





środa, 1 grudnia 2021

Tomasz Strzelczyk "Oddasz fartucha czyli facet w kuchni"

 



Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2021
stron 304
ISBN 978-83-240-7993-3

Facet gotuje, a wszystko pysznie smakuje!

W internecie znalazło swoje miejsce wiele dziedzin życia. Sieć stała się jednym dużym poradnikiem. Na wielu platformach, w social mediach roi się od stron, profili, kanałów, które poświęcone są między innymi gotowaniu. Teraz młodzi ludzie już nie uczą się gotować od swoich mam czy babć, a recepty jak coś smacznego ugotować szukają w internetowej sieci. Ja też wiele miesięcy temu potrzebowałam na już sprawdzonego przepisu na jedno z dań. Wpisałam hasło w wyszukiwarkę i trafiłam jak po nitce do kłębka na pewien kanał prowadzony przez mężczyznę. I od tego dnia wracam tam systematycznie i oglądam kolejne filmy bardzo często gotując to, co poleca Tomasz Strzelczyk. 
Jeśli jeszcze nie trafiliście na Jego kanał to podaję Wam link 

Co jest ideą przewodnią kuchni według Autora? 
Prostota, tania i smaczna kuchnia. Proste, bardzo dobre receptury, który nawet ktoś początkujący może bez problemu wykonać. Podane przepisy opierają się na prostych inspiracjach stale udoskonalanych przez Tomasza Strzelczyka. Jego kuchnia pachnie ziołami, jest w niej miejsce na dania wegańskie i mięsne. Każdy znajdzie coś dla siebie. A ostatnio Autor "Oddasz fartucha" wydał nakładem Wydawnictwa Znak Horyzont książkę z przepisami, która jest naprawdę ciekawa i zachwyci nawet tych, którzy mają już doświadczenie w pichceniu i sporą wiedzę w zakresie gotowania. 
Publikacja to wyjątkowy poradnik, który jest przepięknie wydany. Jego cena jest naprawdę adekwatna do jakości, a tytuł to doskonały pomysł na prezent mikołajkowy czy podarek pod choinkę. 
Twarda oprawa, mnóstwo zdjęć, przejrzystość publikacji i naprawdę świetne, sprawdzone przepisy to najważniejsze moim zdaniem atuty, które sprawiły, że z czystym sumieniem stawiam książce bardzo wysoką notę. 

W krótkim wstępie Autor przedstawia swoją filozofię gotowania, a tytuł dedykuje swojej mamie, żonie i widzom. A potem już przechodzimy do przepisów. Są wśród nich receptury na przekąski, danie główne na obiad: zupy, dania mięsne z podziałem na rodzaje wykorzystywanego mięsa, dania mączne, dodatki, sałatki i surówki, przepisy, które Tomasz Strzelczyk zaczerpnął od swojej babci, oraz receptury podstawowe będące bazą do innych potraw. 

Tak, z moich ust wydobywa się wielkie wow! Ta publikacja to kopalnie wiedzy, to moc inspiracji i pomysłów, to deska ratunkowa gdy nagle trzeba wyczarować coś z niczego. Ten tytuł nie pozwoli Wam być głodnymi i zachęci do podjęcia  wyzwania "Sam gotuję". To wcale nie takie trudne, to wielka przygoda i odskocznia od stresu, a nagrodą jest smaczny, własnoręcznie wykonany posiłek z którego będziecie naprawdę dumni. 

Tak, to prawda, że przy przeglądaniu ślinka cieknie i chce się podjąć wyzwanie przy garach. Gorąco polecam tę książkę szczególnie tym, co lubię zjeść smacznie i niedrogo, będący na diecie zaś muszą mieć naprawdę silną wolę, by nie ulec magii zapachów i smaków. 
Świetny tytuł, warty polecenia, doskonały prezent, który na pewno będzie trafiony! Polecam!!!



wtorek, 16 listopada 2021

Malwina Bareła "Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento"

 



Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2021
stron 304
ISBN 978-83-240-7853-0

Luchbox w wersji fit

W naszym kraju tysiące ludzi, podobnie jak ja, pokochało bento. W moim przypadku o odkryciu tego sposobu odżywiania zdecydowało życie. Mąż pracujący długo poza domem "wymagał" żywienia w formie na wynos. Przygotowywanie posiłków "ze sobą" stało się codziennością. I wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki poznałam bento. Sposób przygotowywania posiłków, którzy u nas od początku i idealnie się sprawdził. Z dużą ciekawością sięgałam po kolejne przepisy Malwiny Bareły, autorki bloga Filozofia smaku. 

Efekt - mąż był oczarowany i zadowolony. Wreszcie jedząc w pracy nie był skazany tylko na smaki konserw i coś powtarzalnego do nich. A ja? Zaczęłam się dobrze bawić w kuchni, odkrywać smaki, fantazjować i inspirować się. Jakiś czas temu już pisałam notkę o poprzedniej książce Pani Malwiny.

 Dziś chcę Wam zarekomendować kolejną z nich, która jest przede wszystkim dedykowana tym, którzy chcą powalczyć o dobrą sylwetkę, zgubić zbędne kilogramy, ale w zupełności mogą po nią sięgnąć i inni spragnieni odkrycia nowych, zdrowych receptur. 

130 przepisów to 130 pomysłów na pełnowartościowe i zbilansowane posiłki przy komponowaniu których jesteśmy wyręczeni z liczenia kalorii i jak na tacy mamy podaną ich wartość odżywczą. Mogą po nie sięgnąć także osoby stosujące dietę wegańską. Każdy przepis określa jaką ilość jedzenia zrobimy, ile czasu nam to zajmie, stopień trudności oraz wartość kaloryczną. Receptury uzupełniają zdjęcia, które zachwycają profesjonalizmem i na widok których po prostu cieknie ślinka. Autorka radzi nie tylko jak je przygotować, ale i jak powinny być po zrobieniu przechowywane. 
Cóż, jak dla mnie po prostu bomba, kapitalna porcja inspiracji. Pisząc tę notkę mam za sobą już kilka przepisów, które sprawdziłam. Żaden nie okazał się przysłowiowym pudłem. Ten tytuł precyzyjnie dowodzi, że można jeść zdrowo, smacznie i kolorowo. Dieta nie oznacza odmawiania sobie czegoś dobrego. Można jeść smacznie i z rozsądkiem. 

Książka jest przepięknie wydana. Idealnie nadaje się na prezent. Zawiera wstęp, przepisy podstawowe i jest podzielona na cztery części odpowiadające czterem porom roku by jak najlepiej wykorzystać produkty sezonowe - owoce i warzywa. Wtedy mają one największą wartość odżywczą i najlepiej smakują. Dodatkowo Autora opisuje jak skutecznie schudnąć, obala mity dotyczące odchudzania, zachęca do spożywania witamin z plonów natury, bo te są o wiele cenniejsze niż te kupione w formie pastylek. 
Publikacja warta najwyższej oceny, gorąco polecam. 



środa, 25 września 2019

Malwina Bareła "Lunchbox na każdy dzień. Nowe przepisy"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2019
stron 336
ISBN 978-83-240-5770-2

Czy odkryłeś już bento?

Dziś przenosimy się do kuchni, by spojrzeć w specyficzny sposób na przygotowywanie posiłków do pracy, szkoły, na uczelnię czy np. na podróż. Naszą przewodniczką będzie Pani Malwina Bareła. Jest ona autorką bloga Filozofia Smaku. 
W swoim życiu kieruje się japońską filozofią Bento. Ja już o niej co nieco słyszałam, ale nie było to zbyt wiele informacji. Dzięki książce o której chcę Wam opowiedzieć dowiedziałam się o wiele więcej i nie są to nieistotne treści o których zapomnę. Zacznę je wkrótce wprowadzać w życie i w ten sposób przygotowywać posiłki mężowi do pracy. Będzie z pewnością bardziej smacznie, bardziej ciekawie wizualnie, a co za tym idzie apetycznie, bo przecież jemy też oczyma. Będą to posiłki z pewnością więcej urozmaicone i ich przygotowanie sprawi mi sporo frajdy, bo lubię pichcić w kuchni.
Poradnik jest kontynuacją książki "Lunchbox na każdy dzień". 

Czym jest bento? Najkrócej to posiłek w pudełku przygotowywany w domu, a zabierany na wynos. Idea wywodzi się z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale jest już bardzo popularna poza Azją. 

Tytuł dzieli się na dwie części. 
Część pierwsza to bardzo przydatne, praktyczne porady, które ułatwią działania zwłaszcza osobom rozpoczynającym kulinarną przygodę pracę w kuchni w wielu aspektach. Pozwolą oszczędzić czas i pieniądze, nauczą praktycznej wiedzy, która ułatwi wiele czynności np. zakupy. I tak dowiemy się  o jakiej porze najlepiej gotować przy określonym trybie życia, co można przyrządzić z wyprzedzeniem, jak owocnie wdrożyć się w bentowanie, jak rozsądnie gospodarować pieniędzmi na jedzenie i planować zakupy, jak przechowywać jedzenie, dbać o porządek i używać spożywczych zamienników.
Część druga to przepisy rozpisane zgodnie z porami roku.

Całość jest przepięknie wydana, a kapitalne zdjęcia pobudzają apetyt. Nic tylko kupić pudełko i bentować. Kapitalny pomysł na prezent. Gorąco polecam.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Magda Łucyan "Powstańcy"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2019
stron 288
ISBN 978-83-240-5737-5
seria Prawdziwe Historie

Bohaterowie tamtych dni...

Zbliża się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Znów ożyją dyskusje na temat sensu jego genezy, skutków, celowości. Znów liczne pokolenie, które zna tamte dni z podręczników historii będzie dowodzić, oceniać, wydawać wyroki. Oczywiście może tak robić, tylko czy zawsze będzie to dyskusja merytoryczna? Czy ktoś, kto nie brał udziału w jakimś wydarzeniu może w pełni je zrozumieć? 
Po lekturze publikacji Magdy Łucyan doszłam do bardzo istotnego wniosku. Jeśli chcesz zrozumieć jakieś wydarzenie z przeszłości, oczywiście o ile to możliwe, posłuchaj jego świadków. Przeczytaj, to co mieli do powiedzenia ci, którzy brali w nim czynny udział. Wtedy szybko pojmiesz o co tak naprawdę chodziło. Bo nie wszystko nawet w historii jest wyrachowane, przemyślane, przestudiowane. Czasem do głosu dochodzą też emocje i ludzkie uczucia drzemiące gdzieś w głębi serca. 

Z roku na rok pokolenie Powstańców jest coraz mniej liczne. Kolejne osoby odchodzą w podeszłym wieku. Coraz mniej jest Świadków tamtych dni, którzy dają świadectwo historycznej prawdy i naoczną relację tamtego lata. Autorka książki Magda Łucyan dotarła bezpośrednio do 9 osób, które brały czynny udział w tamtym zrywie wolnościowym. Przeprowadziła z nimi wspaniałe, niezwykle wymowne rozmowy, a ich treść spisała dla czytelników, którzy będą chcieli spojrzeć wstecz, sięgnąć do bezcennych wspomnień. Autorka reprezentuje młode pokolenie, które żyje w całkiem innych realiach. Pani Magda z ciekawością pyta o sprawy niekiedy trudne, bolesne, które są niczym zabliźnione poważne rany. Jest ciekawa, chce dostrzec jak najbardziej precyzyjny i dokładny obraz tamtych dni. 
Owocem jej pracy, którą wykonała z pasją i prawdziwym zainteresowaniem jest wspaniała książka, której lektura dała niezwykle cenną lekcję historii i uświadomiła mi przesłanki wybuchu Powstania o którym długo milczano i próbowano zapomnieć. 
Wreszcie wiem, wreszcie w pełni rozumiem młodych ludzi, którzy chwycili za broń (niekiedy w cudzysłowiu, bo tej brakowało). To zew i pragnienie wolności, to jarzmo niewoli kierowało tysiącami serc pragnących wolności. To polska dusza drzemiąca w mieszkańcach stolicy i nie tylko kazała postawić się wrogowi, który na długie miesiące zabrał to, co najcenniejsze. Wolność. 

Książkę czytałam ze wzruszeniem i atencją całkowicie oderwana od współczesności. Moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, a ja chciałam poczuć klimat tamtych dni. Płynęły łzy, było ich wiele. Zdarzyło się, że na chwilę zagościł też uśmiech. Bo ci, którzy szli walczyć byli pełni radości, nadziei. Z podniesioną głową patrzyli w przyszłość. Bali się, ale od lęku silniejsze było pragnienie życia w wolnej Polsce. 
To wspaniała kolejna część wyjątkowej serii, która warta i godna jest polecenia. 
Musicie po nią sięgnąć. 

poniedziałek, 16 lipca 2018

Anna Herbich "Dziewczyny z Wołynia"



Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2018
stron 288
ISBN 978-83-240-4291-3

O dziewczynach cudem ocalonych z rzezi

"Dziewczyny z Wołynia" to kolejna książka z popularnego i wartościowego cyklu "Prawdziwe historie". Bohaterkami publikacji są kobiety urodzone w okresie dwudziestolecia międzywojennego, niektóre kilka lat przez wybuchem II wojny światowej, inne nieco szybciej. Ich miejscem pochodzenia jest województwo wołyńskie, w którym osiedliło się wielu polskich żołnierzy, a którzy  otrzymali tam ziemię za zasługi wojenne. Ich domy zbudowano na wołyńskich wsiach, gdzie zgodnie sąsiadowali ze sobą Żydzi, Polacy i Ukraińcy. Nie brakowało też rodzin mieszanych. Do wybuchu II wojny światowej panowała zgoda. Po 17 września 1939 roku ziemię zajęli Rosjanie, a po wybuchu wojny Niemcy- Związek Radziecki władzę przejęli Hitlerowcy pod skrzydłami których ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli prześladowania i zbrodnie na Polakach, których chciano wymordować by powstała samostijna Ukraina. 

O rzezi na Wołyniu długo się nie mówiło. A życie straciło wtedy około 100 000 naszych rodaków. Ginęli tylko dlatego, że byli takiej a nie innej narodowości. Bestialsko mordowano dzieci i kobiety, mężczyzn i starców. Nie oszczędzano nikogo. Szerzyły się zbrodnie, ludobójstwo, gwałty i rabunki. Narzędziami zbrodni były widły, siekiery i kosy. Broń palna i noże. Mordowano w domach i w polu, w kościele w trakcie nabożeństw. Życie tracili młodzi i starzy, całe rodziny. Nielicznym cudem udało się przetrwać i przekazywać świadectwo o pogromie. Wśród ocalałych były bohaterki tejże książki. Wtedy małe dzieci lub nastolatki. Dziś sędziwe staruszki w umysłach których bolesne wspomnienia nie zatarły się. Zostały na całe życie boląc i nie dając w spokoju żyć. To całkiem zrozumiałe, że to, co widziały młode oczy przeraziło i rozjątrzyło rany, które nie mogły się zagoić. 

"Dziewczyny z Wołynia" to dzieci, które były świadkami zbrodni na ich rodzicach, dziadkach, rodzeństwie, bliskich i sąsiadach, a które przeżyły by dać świadectwo. Ich relacje są bezcenne i głęboko poruszające. Autentyczne i wyciskające łzy. Odważnie przedstawiające fakty i wołające o pamięć. Ich dzieciństwo to dwa obrazy mocno ze sobą kontrastujące. Sielanka wiejskiego życia, rodzinnego ciepła i koszmar strachu, śmierci, wygnania i sieroctwa. Ocalałe dzieci z Wołynia przeżyły sporo. Na wiele lat zamknięto im usta. Dopiero po upadku komunizmu mogły wrócić w rodzinne strony i upamiętnić pomordowanych krzyżami i pomnikami. Dziewięć opisanych historii mocno chwyta za serce i daje obraz wydarzeń, które zasługują na potępienie. Dziś wreszcie mówi się o Wołyniu w Polsce otwarcie. Na Ukrainie krążą nadal dwie prawdy. 

Książka jest znakomita i godna polecenia. Dopracowana i bardzo przemawiająca. Mówią zapisane słowa, mówi przepiękna okładka. Przemawiają  kobiety, które wykazały dzielność i hart ducha. Opowiadają swoje historie prostymi słowami, które trafiają w serce i duszę, które uświadamiają co przeżyli Polacy, za to, że byli znienawidzonymi Lachami. 
Gorąco polecam. To bardzo wymowna lekcja historii, o której długo nie wolno było mówić. 

środa, 9 maja 2018

Wojciech Drewniak "Historia bez cenzury 3. Poland First to fight ...czyli II wojna światowa"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2018
stron 304
ISBN 978-83-240-4277-7

Lightowa lekcja historii o najbardziej krwawej z wojen

Należę do średniego pokolenia, które przekroczyło magiczną czterdziestkę. Moją wiedzę historyczną w szkole zgłębiałam w czasach schyłku komunizmu i początku III RP. Jak w jednym tak i w drugim systemie uczono mnie w sposób tradycyjny czytaj sztywny, choć spojrzenie na fakty historyczne było inne. Nie do pomyślenia było, by potraktować taki temat jak choćby II wojna światowa w sposób lekki, z dozą potocznego języka - choć bardziej tu pasuje słowo slangu. Lekcje polegały na przekazywaniu sztywnych faktów, a te były przekazywane w sposób - patrząc z perspektywy czasu nudny i monotonny. Atrakcją była analiza jakiegoś tekstu źródłowego i pozwolenie komuś na samodzielną ocenę postępowania postaci historycznej. 
Świat się zmienił i chcąc nie chcąc by trafić do młodych umysłów trzeba się dostosować do nowych metod przekazu informacji. Stare nie trafią z należytym skutkiem. No dobrze, trafią do kilku z kilkudziesięciu osób. Co zatem z nauką historii? Moim zdaniem trzeba przekazywać wiedzę w sposób taki jak w swoim cyklu robi to Wojciech Drewniak. Jego seria - Historia bez cenzury jest z pewnością napisana metodą idealną dla młodego czytelnika, która może starsze pokolenie tradycjonalistów gorszyć i razić. Mnie się podoba, dlatego dziś zaprezentuję trzeci tom tego cyklu, który poświęcony jest najokrutniejszej z wojen. (oby nigdy większy konflikt nie miał miejsca).

Kolejna książka w serii autorstwa Drewniaka różni się od swoich dwóch poprzedniczek. Na jej kartach nie występują w świetle jupiterów konkretne postacie historyczne. Raczej można mówić o bohaterach zbiorowych - żołnierzach uczestniczących w poszczególnych bitwach, ludności okupowanej Polski czy uczestnikach Powstania Warszawskiego. Wojna ukazana jest jako zdarzenie które w specyficzny sposób dotyka każdego obywatela zaatakowanego kraju. Tytuł składa się z 11 rozdziałów, wstępu, indeksu tematycznego i indeksu nazwisk. Te dwa ostanie znacząco ułatwiają "poruszanie" się po treści książki. Każdy rozdział poświęcony jest odrębnemu tematowi. Każdy jest ciekawy i zawiera wiele przystępnie podanych informacji. Młode pokolenie z łatwością odnajdzie wspólny język z Autorem i pokocha styl w jakim ukazana jest przeszłość. Lektura naszpikowana jest wieloma ciekawostkami, szczegółami i zapadającymi w pamięć informacjami. To moim zdaniem idealne danie historyczne, które młode pokolenie skonsumuje z apetytem. Starsze pokolenie może ta publikacja nieco szokować. Najważniejsze jednak by historia trafiła w takiej formie do tych, który opasłe tomy podręczników omijają szerokim łukiem.

środa, 14 lutego 2018

Adam Węgłowski "Wieki bezwstydu"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania luty 2018
stron 304
ISBN 978-83-2404-270-8

Jak kochali się antyczni ludzie czyli życie seksualne w starożytności

Świat antyczny poznałam w wieku 15 lat na lekcjach historii i języka polskiego. Wtedy zaaplikowano mi sporą dawkę wiedzy o czasach p.n.e. Zwrócono moją uwagę na literaturę antyczną, sztukę i wydarzenia historyczne jakie miały wtedy miejsce. Wiedzę tę jednak chłonęłam bez aplauzu i z pewną dozą obojętności. Dlaczego? Dziś wiem. Bo nie przekazywano mi jej we właściwy sposób. Wtłaczano mi do głowy suche fakty, wyrwane z całości fragmenty utworów i statystyczne informacje godne tabel i wykresów. Nie pokazano mi zwyczajnego życia, nie przestawiono mi ludzi z tamtej epoki od codziennej strony. Nie zwrócono mojej uwagi na szczegóły bliskie każdemu zjadaczowi chleba. Nie pokazano codziennych tradycji, obyczajów, a wreszcie nie przedstawiono tego, co ciekawi każdego - plotek, sensacji czyli tego od czego kipią portale plotkarskie. Gdyby tak było żmudna nauka stałaby się sporą przyjemnością.

Jako dorosła osoba natrafiłam na książkę, która inaczej pokazała odległą epokę. Bardziej po ludzku, bardziej ciekawie i naturalnie. Tytuł zawiódł mnie do antycznych krain i ukazał sferę ludzkiego życia starą jak świat - a mianowicie sferę seksu i erotyki. Rozpoczynając lekturę byłam ciekawa zawartych w niej informacji. Liczyłam, że Autor zmierzy się z funkcjonującymi powszechnie mitami na temat rozwiązłości antycznych ludzi. I tak się stało. Dodam od razu, że lektura bardzo znacząco wyczerpała temat, a przy tym nie nużyła podręcznikową wiedzą i okazała się bardzo interesującą. 
Czytając ją zajrzałam do życia ludzi żyjących w Grecji, Cesarstwie Rzymskim i samym Rzymie, w Sparcie oraz na terytoriach podbitych przez powyższe potęgi. Wielokrotnie czułam się zaskoczona, lekko zszokowana, ale i musiałam zrozumieć inność świata w którym się znalazłam. Bo był to świat pozbawiony cudów ery cyfryzacji, fotografii, mediów i telewizji, internetu i portali społecznościowych, prasy i innych zdobyczy współczesnej cywilizacji. Tam wszystko było jednoznaczne i niewirtualne. 

Czy przodkowie zamieszkujący antyczne krainy rzeczywiście byli tacy niemoralni? 
Otóż nie da się ukryć, że w pewnych aspektach zachowywali się dość specyficznie. Oczywiście nieco inaczej było w Atenach a inaczej w Rzymie. Spory wpływ na sferę erotyki i seksu mieli niewolnicy, którzy byli traktowani nie jak ludzie, ale jako składnik majątku. Ograniczone prawa w funkcjonowaniu tamtych społeczeństw mieli obcokrajowcy. Kobiety w tamtych czasach również były pokrzywdzone, sprowadzone do sfery poddanej mężczyznom i okradzionej z wielu dziś funkcjonujących praw. Pary homoseksualne wśród płci silnej były czymś powszechnie spotykanym, a mężczyźni przeżywali mnóstwo przygód, co zakazane było płci pięknej. Inaczej patrzono na problem gwałtu, inaczej rozumiano wierność małżeńską. 
Nieco odmiennie funkcjonował biznes erotyczny, a władcy żyli dość rozpustnie i niemoralnie. 


Książka jest napisana dość przystępnie i ciekawie. Jej lektura jest zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba i nie trzeba by ją zrozumieć szczycić się sporym znawstwem epoki, której jest poświęcona. Tekst jest pełen ciekawostek, plotkarskich szczególików, anegdot i zdjęć oraz fragmentów antycznych utworów. Autor opisuje życie małżeńskie, przywileje mężczyzn i ograniczenia kobiet. Opisuje wszelkie sfery związane z seksem, poświęca czas na przybliżenie różnic i podobieństw między tym co nam współczesne a tym, co obowiązywało kiedyś. W książce nie brak pikantnych szczególików a całość jest opisana w sposób bezpruderyjny, ale i nie ordynarny. Delikatne sfery życia traktowane są bez zbędnej sensacji, ale i bez kurtyny wstydu. Nie ma w lekturze tematów tabu. 
Ten tytuł to świetna podróż do odległych czasów i miejsc, ciekawa lekcja historii podana w smacznej i łatwo przyswajalnej pigułce. Publikacja obala mity, a wyciągnięte w niej wnioski są poparte ciekawymi przykładami. Zatem czy Neron był opętany seksem? Czy w starożytnym świecie istniały burdele i czy kobiety trudniły się prostytucją? Jaki był los niewolnic odnośnie seksu? Czy orgie to wymysł czy realna prawda? Na te wszystkie pytania odpowiedź znajdziecie w książce, którą wysoko oceniam i polecam zainteresowanym tematem. 

środa, 5 października 2016

Aleksandra Zaprutko-Janicka "Piękno bez konserwantów"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2016
stron 288
ISBN 978-83240-4163-3

A wszystko to by piękną być!

Kobiety troskę o swoją urodę mają w genach. Od zarania dziejów panie robiły wszystko by dbać o swoje atuty otrzymane od Matki Natury. Starały się także poprawiać i tuszować to, co było niedoskonałe oraz podejmowały kroki by zatrzymać czas i jak najdłużej zachować młody wygląd. Dawniej mogły pozwolić sobie na to zwłaszcza bogate damy. Z chwilą nadejścia XX wieku sytuacja zaczęła się poprawiać i ogół kobiet miał lepszy dostęp do higieny i możliwości pielęgnacji urody. Pokolenie naszych babć i prababek nie miało instrumentów współczesnych kobiet, a jednak wyglądało świetnie. Choć nie było chirurgii plastycznej, choć kosmetyki nie były dostępne w prawie każdym sklepie nasze babcie czarowały urodą. A zetem jak o nią dbały bez lasera, botoksu i ulic z mnóstwem salonów kosmetycznych? O tym traktuje najnowsza książka Aleksandry Zaprutko-Janickiej, która jest autorką "Okupacji od kuchni". 
 
"Piękno bez konserwantów" przenosi nas w okres dwudziestolecia międzywojennego, które jest czasem niesamowitych zmian i latami, kiedy życie kobiet uległo ułatwieniu i polepszeniu. Panie zaczęły rozwijać się zawodowo, zmieniła się moda z niewygodnej na wygodną i praktyczną. W modzie wprowadzono nowe bardziej przyjazne swobodzie trendy. Do lamusa odeszły długie suknie, treny, gipiury, gorsety. Panie mogły oddychać i poruszać się swobodnie. Pojawiły się pomysły na krótsze fryzury, mniej loków a prostsze włosy. Zaczął powstawać masowy przemysł kosmetyczny, a nasze antenatki mogły nabyć gotowe środki do pielęgnacji urody, kolorowe kosmetyki i odwiedzać miejsca na których gruncie powstały dzisiejsze spa. 
 
Publikacja dzieli się sześć rozdziałów, jest poprzedzona prologiem a zakończona epilogiem. Każdy z działów opowiada o pielęgnacji innej części ciała. Z tekstu dowidujemy się jak kobiety sto lat temu dbały o dłonie, jak pielęgnowały paznokcie, jaki skład miały ich kosmetyki - kremy, szampony czy toniki. Jakimi sposobami nawilżały cerę, jak wyglądał wtedy modny makijaż. Z uwagą czytałam o początkach fabryk i marek które są obecne na rynku do dziś. Porównywałam, co się zmieniło, a co pozostaje nieco zmodyfikowane do teraz w składzie produktów kosmetycznych. 
Książkę czytało mi się szybko, miło i przyjemnie. Zawarte w niej infomacje to nie tylko teoria, ale i przepisy konkretnych receptur, praktyczne porady a wszystko napisane przystępnym językiem i w ciekawy sposób. Tekst uzupełniają zdjęcia i ryciny. Jestem przekonana, że tytuł zaciekawi dzisiejsze kobiety bez względu na wiek. Polecam tę kosmetyczną podróż w przeszłość i poznanie urodowych sekretów naszych babć.



środa, 23 marca 2016

Linda Rodriguez McRobbie "Niegrzeczne księżniczki. Prawdziwe historie light"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2016 
stron 352
ISBN 978-83-240-3447-5

Idealne księżniczki są tylko w bajkach?

Jako mała dziewczynka uwielbiałam gdy czytano bądź opowiadano mi baśnie i bajki. Często występowały w nich księżniczki. Były to młode damy słynące z urody, dobrego wychowania i cnoty. Owszem w ich życiu zjawiały się kłopoty, ale miało to miejsce tylko na chwilę. Błyskawicznie zjawiał się książę (oczywiście młody i piękny) na białym rumaku i wszystko wracało do normy. Para zakochiwała się w sobie i żyli długo oraz szczęśliwie. Nic dziwnego, że sama przez długi czas chciałam zmienić się w uroczą księżniczkę i nosić koronę oraz piękne suknie. 

W realnym świecie jak pokazuje historia i zapiski kronikarzy księżniczki to wcale nie takie pozytywne postacie. Korona czy tytuł nie gwarantowały bycia białym charakterem. Ba, wśród grona księżniczek znalazło się wiele kobiet do których idealnie pasują określenia niezbyt pochlebne dla dam. A same władczynie bywały istotami z piekła rodem i nie miały nic wspólnego z przynależnością do słabej płci. Macie ochotę poznać takie władczynie, przyjrzeć się ich życiorysom i śmiałym wyskokom? Zatem idealna okaże się dla Was lektura najnowszej propozycji wydanej przez Znak Horyzont  w serii Prawdziwe Historie. Chodzi o książkę, której autorką jest Linda Rodriguez McRobbie, a która przybliża aż trzydzieści opowieści o księżniczkach. Autorka swobodnie przemieszcza się w czasie i przestrzeni. Tym samym pokazuje sylwetki kobiet noszących koronę i żyjących na różnych kontynentach oraz w różnych wiekach. Cofamy się aż do starożytności by za chwile znów przenieść się do XX wieku, a wszystko po to, by poznać naprawdę nietuzinkowe księżniczkowe osobowości. 

Publikacja podzielona jest na siedem rozdziałów. Każdy poświęcony jest innemu typowi charakteru. Autorka pisze o księżniczkach mających męski, wojowniczy charakter, poświęca uwagę  uzurpatorkom, intrygantkom, wariatkom i ladacznicom. Pisze też o księżniczkowych imprezowiczkach i o kobietach ocalonych. Każdy z czytelników znajdzie więc postać którą obdarzy sympatią i którą zgani. Wśród opisanych dam są takie które przeciętny czytelnik szybko skojarzy jak np Lukrecja Borgia czy Sisi. Pojawią się także  władczynie mało znane, którym przyszło żyć w egzotycznych zakątkach świata - myślę tu o księżniczce Azteków czy tej wywodzącej się z Chin.

Jeśli ktoś interesuje się jak ja historią to tę publikację połknie jak pyszny smakołyk. Jest ona niezwykle barwna i dynamiczna, napisana prostym językiem i okraszona mnóstwem ciekawostek. Trzydzieści mini biografii to trzydzieści wyjątkowych cukiereczków z których każdy jest inny. Książka jest błyskotliwa, pełna skandali, ciekawostek, informacji przypominających współczesne ploteczki, wstydliwych tajemnic i sekretów. Nie sposób się jej oprzeć i określić jako drętwą , zbudowaną z suchych faktów rodem z nudnych podręczników. To idealna lektura dla każdego, którą z serca rekomenduję. 
Atuty tej książki to także piękne wydanie, miła dla oka czcionka i śliczna okładka.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Michael Morys-Twardowski "Polskie imperium. Wszystkie kraje pobite przez Rzeczpospolitą"


Wydawnictwo Znak Horyzont 
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-240-3078-1

Kiedyś Polska imperium była! 

Dziś, na początku XXI wieku  patrząc na mapę współczesnej Europy aż wierzyć się nie chce, że przed kilkoma wiekami nasz kraj był mocarstwem. Niewiarygodnym się wydaje, że liczono się z nami, bano się nas i szanowano nas tak jak dziś Rosję czy Stany Zjednoczone. A jednak kiedyś byliśmy potęgą, która sięgała od morza do morza. Mieliśmy lenników, wiązano się z nami uniami. Polskę przez kilka wieków zbudowano, doprowadzono na szczyt i ... w osiemnastym stuleciu znikliśmy jak śnieg wiosną. Dzieje Polski były nie tylko pełne niepowodzeń i upadków, ale i notowano ogromne sukcesy. Jesteście ciekawi czasów polskiej świetności i potęgi? 

W tym wypadku polecam Wam lekturę książki wydanej nakładem Wydawnictwa Znak Horyzont w serii Polskie Ciekawostki Historyczne napisaną przez Michaela Morys-Twardowskiego. 
Lektura opisuje fakty historyczne, które rozgrywały się na przestrzeni kilku wieków, ale nie jest grubym, nudnym i opasłym tomiszczem, które przypomina monotonne podręczniki historyczne. Liczy niewiele ponad trzysta stron i składa się z kilkunastu, a dokładnie trzynastu rozdziałów w którym opisane są podboje różnych części Starego Kontynentu i Świata. Czasowo publikacja obejmuje wieki od jedenastego do osiemnastego. Przez jej karty przewija się wiele postaci historycznych - władcy, sławni dowódcy, walczący z bronią w ręku żołnierze. 
Dodam jeszcze, że nie każde terytorium zdobyto zbrojnie. Nie zawsze lała się krew - niekiedy mogliśmy rościć prawo do obcych ziem na przykład na podstawie testamentu. 

Książka napisana jest w wyjątkowo interesujący sposób. Nie jak typowy podręcznik. Jej treść spróbowano skonwertować nieco na prozę. Tekst aż "kłuje" w oczy mnóstwem ciekawostek, szczegółów i anegdot podanych w sposób przystępny dla kogoś mającego przeciętne pojęcie o przeszłości. W treści wspomniane są terytoria sąsiedzkie, które były związane z Rzeczpospolitą (co wydaje się oczywiste i logiczne), ale i miejsca egzotyczne jak jak Gambia czy Tobago. Osobiście najbardziej zainteresowałam się księstwami należącymi jako rodowe dziedzictwo do królowej Bony. Tak, tak część Italii zapisano polskiemu władcy jednak wskutek fałszerstw ostatniej woli jego matki nie władaliśmy Bari i Rossano. Szkoda, naprawdę szkoda, że polskie imperium podzieliło los innych i nie przetrwało. W czasie lektury tej książki często nachodzą refleksje dlaczego tak ułożyła się przeszłość. I właśnie dlatego lektura tej publikacji zajęła mi dużo czasu. Często sięgałam do innych książek by dokładniej doczytać o tym i owym. To był przyjemnie spędzone chwile, to była niesamowita podróż w przeszłość, to była nietypowa lekcja historii, uzupełnienie posiadanej wiedzy o nowe informacje. 

Reasumując: to doskonała pozycja dla zainteresowanych tematem, to ciekawe spojrzenie w przeszłość i próba jej oceny. Możemy być dumni, że kiedyś mieliśmy swoje więcej niż pięć minut gdy graliśmy jedne z pierwszych skrzypiec na międzynarodowej arenie!

wtorek, 9 lutego 2016

Antony Beevor "Ardeny 1944"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 2016
stron 512
ISBN 978-83-240-3433-8

Ardeny - ostatnia deska ratunku Hitlera 

W  życiu jest czasem jak na wojnie - wszystkie chwyty są dozwolone. Na wojnie bywa jak w życiu - czasem trzeba zagrać vabank i postawić wszystko na jedną kartę. A nuż się uda! Bo kroniki historyczne już nie jedno niemożliwe odnotowywały jak prawdziwe zdarzenie. Pewnie tak rozumował Hitler i jego sztab w 1944 roku. Ofensywa w Ardenach zwana też bitwą o wybrzuszenie miała być kołem ratunkowym dla Niemców, miała być ich ostatnią szansą. Jej celem miało być wdarcie się zimą 1944 roku między alianckie armie oraz dotarcie do Antwerpii. Niemcy liczyli na wycofanie się z walk wojsk brytyjskich i zawarcie pokoju z aliantami. Niemcy liczyli na potęgę zaskoczenia przeciwnika. Wszystko postawiono na ostrzu noża. Hitler i jego wojska poniosły jednak klęskę. Nie udało się zmusić do zawarcia pokoju by bronić całymi siłami Berlina przed Sowietami. Obie strony poniosły spore, trudne do oszacowania straty. Czy było warto podejmować tę ofensywę? Jak przebiegała, jak wyglądał atak i walki?

Tym, którzy mają ochotę wyczerpująco zgłębić ten temat polecę książkę bardzo lubianego i docenianego autora publikacji historycznych Anotony'ego Beevora. "Ardeny 1944" to pozycja niezwykle szczegółowa licząca ponad 500 stron dużego formatu. Ta lektura to prawdziwa gratka dla miłośników okresu II wojny światowej. Beevor jak mało kto niezwykle precyzyjnie wyczerpuje temat, ukazuje działania frontowe dzień po dniu. Przedstawia najdrobniejsze szczegóły i niuanse. Robi to wręcz z aptekarską precyzją. Opisując fakty historyk zarazem ocenia je spoglądając na nie niczym biolog na tkanki pod mikroskopem. Szuka odpowiedzi na nurtujące pytania, rozdrabnia temat na czynniki pierwsze. Wyczerpuje przeróżne kwestie związane z przedstawionym wydarzeniem. Pokazuje ofensywę od strony politycznej, historycznej, militarnej, ale i opisuje dramat żołnierzy wywołany zimą, podjętymi przez dowództwo decyzjami o mordowaniu jeńców.
Tekst uzupełniają zdjęcia, mapki, bibliografia, wykaz skrótów (jakże pomocny), przedstawienie struktury sił oraz indeks wspomnianych w książce osób. Moim zdaniem tej publikacji nie sposób było napisać rzetelniej, lepiej, dokładniej. To po prostu historyczne mistrzostwo z piórem w ręku.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, którą się nie tylko zwyczajnie czyta, ale którą się wręcz studiuje. Piękne wydanie zasługuje na aplauz i uznanie. Brawo Autor, brawo Wydawca.
Gorąco polecam!

wtorek, 1 grudnia 2015

Chris Taylor "Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data premiery 2 grudnia 2015
stron 480
ISBN 978-83-240-3424-6

Fenomen kinowej marki czyli wszystko o Star Wars

Gdyby na kuli ziemskiej istniał człowiek, który miałby gotowy przepis na dochodowy film to śmiało mógłby oprzeć swoje rozważania na powstaniu i kinowej "ekspansji" na całym globie Gwiezdnych Wojen. Ta filmowa saga zdobyła miliony fanów na całym świecie, rzesze wielbicieli, którzy oglądali poszczególne części setki razy i znają je tak dobrze, że potrafią cytować z pamięci całe sceny. Ba, ta marka zainspirowała do produkcji przeróżnych gadżetów związanych z filmem, jego scenami, bohaterami. W sklepach roi się od materiałów szkolnych i biurowych, breloków, ręczników, pościeli, kubków ... i tu jeszcze mogłabym długo wymieniać, a wszytko dotyczące Star Wars. Co ma w sobie ta produkcja, że jest tak kasowa? Czym przyciąga widzów i zagorzałych sympatyków? I wreszcie co sprawiło, że Gwiezdne Wojny osiągnęły status fenomenu i wyszły poza kinowe ramy? Co stoi za tym, że na hasło Star Wars ludzie na całym świecie od razu kojarzą klasyk kin ?
Na powyższe pytania odpowiedzi w bardzo obszernej książce szukał Chris Taylor. Pisząc o wybitnej produkcji sam stworzył wspaniałą publikację, którą w zupełności można określić Biblią Star Wars. Moc i siła w pełni się tej lekturze udzieliła. I jest pewnikiem, że entuzjaści docenią tę książkę i pochłoną ją od deski do deski.
Chrisowi Taylorowi przyszło zmierzyć się z niełatwym zadaniem. Z kultem otaczanym na całym świecie czcią i hołubionym przez miliony. Na pytanie co stoi za fenomenem serii filmów odpowiedzi byłoby pewnie setki. Taylor zebrał je wszystkie w książce, która została stworzona z należytą starannością. Jest ona dokładna do granic możliwości i bardzo, bardzo szczegółowa. Zawiera mnóstwo ciekawostek i nawet wielki znawca tematu (piszę na przykładzie jeszcze większego fana - mojego męża, który również przeczytał) znajdzie tu informacje nowe i świeże. Ta publikacja aż dymi od wiedzy o serii George'a Lucasa ale też i obala pewne nieścisłości oraz mity. Wyjaśnia wszystko, opowiada o twórcach, o produkcji, o bohaterach, o powstawaniu kolejnych części, ale i autor wybiega w przyszłość, w której jak prognozuje Gwiezdne Wojny będą obecne i zyskają kolejne rzesze miłośników.

W tej lekturze idzie się zaczytać bez reszty. Nie zabraknie chwil, gdy poczujemy się jak trybik maszyny spod prasy której wyrosło dzieło, zajrzymy do życia filmów, do życia osób związanych z jego powstaniem i produkcją. Czytałam, choć było późno, choć wzrok był zmęczony, choć oczy się kleiły. Chłonęłam treść a w uszach brzmiała mi muzyka z filmu. Przypominałam sobie sceny, dialogi, postacie planu pierwszego i te z tła. To była niesamowita przygodna. A sama książka?
To lektura obowiązkowa dla fanów, to książka wyjątkowo dopracowana, dopieszczona i wspaniale stworzona merytoryczne. Opatrzona przypisami i indeksem nazwisk oraz źródłami ilustracji, które bardzo ułatwiają "poruszanie się" po książce. To lektura dorównująca filmowi. Idealna dla starych i młodych fanów. Doskonały pomysł na prezent dla każdego, kto kocha kino i tę space operę.


sobota, 10 października 2015

Dario Fo "Córka papieża"


Wydawnictwo Znak Horyzont
data wydania 5 październik 2015
stron 320
ISBN 978-83-240-3049-1

Papieska córeczka

Wiem, że znajdą się osoby, których tytuł recenzji zszokuje. Jak to, papież mający być przykładem dla księży, mający żyć w celibacie i dziecko? To prawda, tak kiedyś było. I najdziwniejsze jak dla mnie jest to, że w chwili wyboru na watykański tron nikogo nie dziwiło, że następca Świętego Piotra jest ojcem. 
Nazwisko Borgia znają nie tylko miłośnicy historii i znawcy dziejów Kościoła katolickiego. Wiele osób mających nikłe pojęcie o przeszłości je kojarzy. Lukrecja Borgia to postać niezwykle kontrowersyjna, którą zarówno rodzina jak i badacze przeszłości potraktowali bardzo niesprawiedliwie. Przez pewien czas mówiono o niej jako rozpustnicy i prostytutce, trucicielce, oskarżano ją o kazirodztwo. Czy słusznie? A może jednak ta kobieta była tylko ofiarą, duszą mocno pokrzywdzoną wskutek niesprawiedliwego osądu? 
 
 
Do prawdy chciał dotrzeć Dario Fo, wybitny włoski reżyser teatralny, aktor, kompozytor, malarz, dramaturg i laureat literackiej Nagrody Nobla przyznanej mu w 1997 roku. Jego książka "Córka papieża" opowiada nie tylko o życiu Lukrecji, ale całej jej rodziny, którą śmiało można określić rodzinką z piekła rodem. 
Dario Fo włożył z pewnością wiele pracy, sił i starań by odkryć to, co może z biegiem lat przysypał historyczny kurz. Od początku lektury czuć, że chciał obalić powstałe stereotypy i pokazać Lukrecję w świetle prawdy. Wieszano na jej osobie psy, gdy tymczasem ona sama nie była tak niegodziwą i złą za jaką ją miano. Od dziecka się nią posługiwano, wykorzystywano, manipulowano jej urodą w imię wyższych celów. Dario Fo zdecydowanie staje w obronie dziecka i kobiety, której mariaże aranżowano, którą siłą wpędzono w sieć intryg, knowań  i walki o władzę. A sama Lukrecja mocno cierpiała, wylała wiele łez i czuła się marionetką opuszczoną przez rodzinę, pozbawioną normalności i w dzieciństwie i życiu dorosłym. Za nic miano jej uczucia i jej dobro. Liczyła się żądza władzy, posiadania bogactwa i zaspokojenia instynktów fizycznych. Choć Lukrecja jak na owe czasy otrzymała staranne wykształcenie to szczęśliwą nie była. 
 
 
Na pytanie jaka naprawdę była Lukrecja dość wnikliwie opowiada Fo w swojej książce, ale nie jest to lektura łatwa. Wymaga skupienia, wymaga zaangażowania całkowitej uwagi czytelnika i niekiedy sięgnięcia do podręcznika historii, by w pełni zrozumieć jej treść. Z tą książką warto jednak się zmierzyć. Z jej kart wyłania się niezwykle ciekawa i oryginalna kobieca postać, która ma wiele tajemnic. Lukrecja wcale nie jest diablicą, bardziej ofiarą swojej familii. A sami Borgiowie? Budzą wstręt i zniesmaczenie. Wydają się obrzydliwi. Ich portret Fo odmalował zdecydowanie bezstronnie, wnikliwie i szczegółowo. Wnioski z książki - jest ich kilka.
Papiestwo nie było wtedy święte, ludzie choć mieli się za cywilizowanych zachowywali się niegodnie, władza uderzała do głowy, a polityka była wyjątkowo brudna. I choć powstało wtedy wiele pięknych budowli, dzieł sztuki, obrazów, utworów literackich itd. to nie były to czasy idealne do życia. Chyba nawet gorsze niż dziś. 
Reasumując jestem zadowolona z poznania twórczości kolejnego Noblisty, odkrycia ciekawej postaci jaką jest Lukrecja i zakosztowania życia dzięki lekturze w bardzo brutalnych czasach.

wtorek, 6 października 2015

Jean-Christophe Brisard, Claude Quetel "Dzieci dyktatorów "


Wydawnictwo Znak Horyzont
data premiery 7 październik 2015
stron 352
ISBN 978-83-240-3420-8
seria Prawdziwe Historie

Potomkowie tyranów  czyli czy daleko pada jabłko od jabłoni?

W XX wieku dyktatury w różnych krajach naszej planety miały się całkiem dobrze. Wręcz kwitły. Nie na damo właśnie dwudzieste stulecie okrzyknięto mianem wieku totalitaryzmów. To wtedy istniało wiele krwawych reżimów, których żniwem była śmierć setek tysięcy ludzkich istnień. Tyrani trzymali władzę twardą ręką, często przy pomocy wojska, ale  przecież oprócz tego, że byli politykami byli też członkami rodzin, mężami, synami i ojcami. Jak ich "zawód" wpłynął na ich synów i córki? Jakie dzieciństwo i życie im zgotowali? Jak potoczyły się losy potomków tyranów przeczytacie w najnowszej publikacji wydanej w serii Prawdziwe Historie, która ma premierę 7 października bieżącego roku, a którą ja już poznałam. 
Ta lektura okazała się bardzo ciekawą lekcją najnowszej historii, a podane w niej informacje uzupełniły moją podręcznikową wiedzę. 

Lektura to 17 rozdziałów, a każdy poświęcony jest innej rodzinie dyktatorskiej. Padają same znane nazwiska: m.in. Stalin, Husajn, Mussolini, Castro, Mubarak, Kadafi. Każda z części napisana jest przez innego autora, niekiedy opatrzona rodzinną fotką. 
Książka wręcz ocieka ciekawostkami, pokazuje tyranów od strony rodzicielskiej, opowiada o dzieciństwie i wczesnych latach młodości dyktatorskich potomków, ich dorastaniu i edukacji oraz późniejszej karierze zawodowej. Niekiedy wybierali oni drogę ojców, szli tymi samymi śladami, ale i bywały przypadki, gdy odcinali się od rodzica. Różne były losy tyrańskich synów i córek. Nie zawsze było to tylko życie usłane różami, dolarami i luksusem. Bywały i zamachy, czasy więzienia, wygnania i ciągłej tułaczki. Spuścizna okazywała się niełatwa, czasem nawet było to ciężkie brzemię. Historia w przypadku tych kilkudziesięciu osób napisała różne scenariusze, chlubne i nie. Nie zazdroszczę nikomu z opisanych postaci. 
Niektórzy tyrani okazywali się bardzo dobrymi ojcami, rozpieszczali swoje dzieci, ale i byli też tacy dla których więzy krwi nic nie znaczyły a uczucia rodzicielskie nigdy się nie narodziły. 
Książka jest ogromnie ciekawa, czyta się ją na jednym wdechu. Poprzez zamieszczone biografie łatwiej niekiedy zrozumieć historyczne fakty, brutalne zachowania, nieludzkie decyzje. Polecam lekturę szczególnie tym, którzy pasjonują się polityką, najnowszą historią powszechną i lubią książki biograficzne. Kolejna wspaniała pozycja w rewelacyjnej serii. Musicie ją poznać!