poniedziałek, 18 stycznia 2016

Magdalena Kołosowska "Trawa bardziej zielona"



Wydawnictwo Feeria 
data wydania 2016
stron 312
ISBN 978-83-7229-535-4

Czy to jest miłość czy zauroczenie?

Miłość to "towar" deficytowy, poszukiwany przez ludzi od lat. Szukając prawdziwego uczucia łatwo jednak o pomyłkę. Miłość bez trudu można pomylić z zauroczeniem i pożądaniem. Skutki mogą być niemiłe i wyprowadzić nas w życiu uczuciowym w przysłowiowe maliny. Ale mimo to warto szukać swojej drugiej połówki, warto wypatrywać tej jedynej czy jedynego bo inaczej życie ma tylko połowiczny smak.
 
Powieść "Trawa bardziej zielona" to lektura o zawirowaniach w życiu uczuciowym czwórki głównych bohaterów - ludzi w okolicach trzydziestki, którzy mają już pewien bagaż doświadczeń a wciąż nie są szczęśliwi w miłości. Dlaczego? W pewnym stopniu i ze swojej winy. Bo na ich koncie są nietrafione decyzje i nieprzemyślane wybory. Los nie dał im w prezencie poznać prawdziwego uczucia, albo oni sami go nie dojrzeli i nie docenili. 
Majka jest papierową żoną. Jej mąż wyjechał do pracy do Skandynawii, ale ich związek i szybciej nie należał do udanych. Monika, najlepsza przyjaciółka Majki, liże rany po rozstaniu, którego się nie spodziewała. Liczyła, że jej wybranek będzie tym, który zaprowadzi ją do ołtarza, ale tak się nie stało. Dziewczyny wspólnie jadą na tydzień na Mazury. Wypocząć, nabrać wiatru w żagle, wyluzować się. W pensjonacie spotykają dwójkę przyjaciół, którzy wybrali się na motorach na urlop. Nawiązana znajomość to tylko letnia przygoda, a może coś poważnego? Wakacyjny romans czy początek wielkiej miłości?

Książkę Magdaleny Kołosowskiej czytało mi się lekko i łatwo. Jednak główni bohaterowie nie zaskarbili mojej sympatii. Denerwowało mnie nieco ich zbyt swobodne podejście do życia. A już o rumieńce przyprawiało mnie zachowanie Majki i Moniki odnośnie relacji męsko-damskich. Może jestem zbyt konserwatywna, ale jak można w kimś się podkochiwać a z kimś innym iść do łóżka? Autorka przedstawiła realny, dzisiejszy świat. Taki pędzący nie wiadomo gdzie, z jego współczesnymi problemami, bolączkami i pozornie bezstresowym podejściem do życia. Ma być lekko i łatwo, a w gruncie rzeczy jest byle jak. To właśnie dokładne ujęcie współczesnych czasów jest atutem tej książki. Sama lektura ma przewidywalne zakończenie, nie trzeba być geniuszem by się domyśleć jak skończą się pewne sprawy, mimo to czyta się ją miło. Jest to dobra powieść na urlop, weekend, na to by złapać oddech. Książka to lektura realna, prawdziwa i bardzo życiowa. Pokazuje świat dokładnie taki jaki nas otacza, jaki jest za oknem. Pokazuje współczesność, która jest taka inna od czasów młodości choćby naszych rodziców. Ale i pokazuje, że pewne wartości wobec zmian które się dokonują pozostają niezmienne i warte zachodu. Po skończeniu czytania zastanawiałam się czy Majka i Monia podołają wyzwaniu bycia z kimś na dłużej, staną się wierne, konsekwentne i poważne. Czy życie ich zmieni się, a one same dojrzeją i wreszcie wydorośleją?! 
Autorka ujęła mnie dobrymi dialogami, nienudnymi opisami, wartką akcją. Dobrym odrysowaniem rzeczywistości i ukazaniem realnych spraw, które cieszą lub smucą młode osoby. Ujęła mnie też mocno zielona okładka. I morał - to prawda, że zawsze potrafimy docenić dobra innych, a nie dostrzec tego, co nam dał los. Ciekawa lektura dla Pań, Panom raczej jej nie polecam.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz