Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Między Słowami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Między Słowami. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2016

Dorota Gąsiorowska "Primabalerina"






Wydawnictwo Między Słowami
data wydania 2016
stron 448
ISBN 978-83-240-3592-2

Lwowskie sekrety 

Po trzecią w dorobku powieść Doroty Gąsiorowskiej sięgnęłam jak po lekarstwo. Miałam dość otaczającej mnie rzeczywistości - brutalnej, fałszywej, chamskiej, pełnej kłamstwa i obłudy. Chciałam pobyć w "lepszym" świecie, gdzie happy end to coś zwyczajnego i całkiem realnego, a nie wyjątek. Znałam styl i pióro Autorki i wiedziałam, że pisze Ona książki dokładnie takie na jakie ja mam wielką chęć i ochotę. Smaku lekturze dodawał jeszcze fakt, że jej akcja wiedzie do Lwowa. Na Kresy z których pochodzi moja gałąź rodziny po kądzieli. 

Główną bohaterką powieści jest Nina, młoda i wykształcona kobieta o dobrym sercu. Sierota nie znająca ojca ni matki. Podrzucona jako niemowlę do klasztoru, wychowana przez zakonnice. Rudowłosa i piegowata piękność, miłośniczka Ani z Zielonego Wzgórza, opiekunka, sprzątaczka i księgowa w podkrakowskim domu spokojnej starości. To właśnie w miejscu pracy Nina poznała wyjątkową staruszkę Irmę. Obie panie mocno się polubiły i przypadły sobie do gustu. Ich relacja okazała się na tyle mocna, że Irma uczyniła Ninę swoją spadkobierczynią. Zapisała jej prawie wszystko oprócz wyjątkowego księgozbioru który przypadł Igorowi. To właśnie on zaproponował naszej bohaterce miesięczny urlop we Lwowie, by poznała miejsce gdzie wiele lat życia - swoją młodość przeżyła Irma. Ta podróż diametralnie odmieniła życie dziewczyny. Odsłoniła tajemnice testatorki, ale i ... Koniec, już nic więcej nie wyjaśnię. Po prostu czas byście zatopili się w lekturze. A ta powieść jest naprawdę magiczna i wyjątkowa! Piękna, wzruszająca, tajemnicza !

Od samego początku dałam się bez reszty ponieść tej fabule. Nic dziwnego bo jest ona fascynująca i ujmująca. Opisuje historię może nieco bajkową, która rzadko ma miejsce w prawdziwym świecie, ale czy to coś złego? Akcja książki rozgrywa się w Krakowie, Lwowie i na pięknym Krymie! Każde z tych miejsc jest urocze, każde ma swój klimat, który udziela się czytającemu i sprawia, że naprawdę trudno przerwać czytanie. Chce się bowiem wiedzieć więcej i więcej, chce się poznać sekrety Irmy, historię jej rodziny, odkryć tajemnice poszczególnych, nawet tych drugoplanowych postaci. A trzeba dodać, że każda osoba z tej książki jest bardzo wyrazista, oryginalna i niepowtarzalna. Autorka niezwykle umiejętnie splotła losy pozornie obojętnych sobie bohaterów. Ciekawie wyrysowała słowami zdarzenia, które rozgrywały się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Nie wplotła w losy rodziny historii i prawdziwych faktów. Za to fabuła rozgrywa się w naprawdę wyjątkowej scenerii - dwóch starych zabytkowych miast, wręcz kultowych miast, które mają bogatą przeszłość oraz na Krymie, który jest idealny na spędzenie niepowtarzalnych wakacji w otoczeniu wspaniałej przyrody. 

"Primabalerina" to książka, która opowiada o miłości i przyjaźni, o tolerancji i zazdrości. To uroczo nakreślony romans, ale i lektura pełna rodzinnych sekretów i tajemnic. Nie sposób nie wzruszyć się zagłębiając się w losy Niny i Tatjany. Dorota Gąsiorowska również zaskakuje. Bynajmniej mnie udało jej się mnie bardzo mocno zaskoczyć nieoczekiwanym zwrotem akcji, który wręcz powalił mnie na kolana i bardzo poniósł w moich oczach wyjątkowość oraz ocenę tej książki. Lektura smakowała do końca i smutno było się z nią rozstać. Atutem jest nie tylko śliczna treść, ale i przepiękna okładka. Na pochwałę zasługuje również dbałość Pisarki o każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, elegancki język, zgrabne dialogi, zakończenie czy ciekawa kreacja postaci. To lektura pełna nadziei w dobro, optymizmu, wiary w spełnianie marzeń. Będzie ona idealną odskocznią od szarego świata dla kobiet w każdym wieku. Z serca polecam.

poniedziałek, 9 marca 2015

Dorota Gąsiorowska "Obietnica Łucji"

Wydawnictwo Między Słowami
data wydania 2015
stron 432
ISBN 978-83-240-2660-9

Odnaleźć prawdziwe szczęście zawsze można!

Z ręką na sercu przyznaję, że nie miałam tej powieści w planach czytelniczych. Przeczytałam ją w drodze przypadku. Dodam szczęśliwego przypadku. Bo lektura od samego początku bardzo mnie zauroczyła. Wpadłam jak śliwka w kompot. Żyłam tylko nią i potraktowałam ulgowo nawet ważne obowiązki. Wszystko po to, by czytać o losach kobiety z pewnym życiowym bagażem, która zamyka za sobą pewne drzwi. Zamyka za sobą niezbyt udane małżeństwo, rozstaje się po latach z mężem z którym już nic ją nie łączy i chce zacząć żyć od nowa. Zburzyć stary porządek i poszukać szczęścia. Tego prawdziwego, bo smak tego pozornego już poznała. Łucja dochodzi do czterdziestki. Nie ma dzieci, porzuca prowadzenie biura podróży i wraca do zawodu wyuczonego. Zostaje nauczycielką historii w małej wiosce, która ma piękną nazwę. Różany Gaj leży daleko od zgiełku miasta. Tu życie biegnie wolniej i inaczej, ale nie nudno. Łucja zamieszkuje w domku emerytowanej nauczycielki i poznaje wyjątkową dziewczynkę Anię z której mamą też się zaprzyjaźnia. Ta przyjaźń otwiera w jej życiu nową brzemienną w różne skutki kartę. 
 
Chociaż książkowy opis zdradza nieco więcej ja świadomie na temat treści umilknę. Zostawię Wam odrobinę tajemnicy i równocześnie zachęcę byście chwycili po tę lekturę bez zastanowienia. Wydawca o jej Autorce mówi "Nowa Mistrzyni literatury obyczajowej". Umieszczenie takiej opinii na okładce może być marketingowym chwytem na pierwszy rzut oka. Otóż nie! Dorota Gąsiorowska naprawdę zasługuje na takie pochwały i brawa. Udało jej się stworzyć powieść która ma wiele zalet. 
To książka odrobinę polukrowana, w której panuje dobro, a ludzie ku niemu zmierzają. To lektura z pozytywnym przekazem, która pokazuje, że warto powalczyć o szczęście, o uczucia, o miłość. Warto być dobrym, bo los odpłaca. Dobro wraca do nas niczym bumerang. 
Lektura wzrusza, chwilami nawet do łez. Opowiada historię która mogła zdarzyć się w realnym życiu. Ileż to dzieci traci zbyt szybko mamę. Ileż okrutna choroba powoduje zła. Tak los doświadcza Łucję. Po co? Otóż chyba po to, by mogła pomóc Ani przejść przez trudne chwile. 
Książka ta to lektura bardzo ciepła, rodzinna, opiewająca dobro, prawdę. Nie brak w niej odrobiny historii, tajemnic sprzed lat, romantycznych sekretów z życia osób, które już dawno temu odeszły. 
Ta powieść to historia skłaniająca do refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze. Bardzo lubię gdy czytanie opowieści wykreowanych w głowie Autorki do tego prowadzi. Dzięki temu wiem, że czytanie coś wnosi do mojego wnętrza, ubogaca mnie i uczy. Bo w wirze życia łatwo się zapomnieć. 
Wspaniała lektura dla każdej kobiety i nie tylko. Po jej przeczytaniu czekam na kolejne książki tej Pisarki. Talentu jej pióru nie można odmówić!

piątek, 25 lipca 2014

Elin Hilderbrand "Piękny dzień"


Wydawnictwo Między Słowami
data wydania 2014
stron 464
ISBN 978-83-2402-540-4

Ach, co to był za ślub!

Dzień, w którym ślubuje się dozgonną miłość, wierność i uczciwość, ma być jednym z najpiękniejszych dni naszego życia. Sporo kobiet snuje o nim marzenia, od kiedy tylko poczuje mocniejsze bicie serca do płci przeciwnej. Wyobraża sobie ślubną kreację, wymarzony bukiet, miejsce, w którym złoży małżeńską przysięgę. Planuje szczegóły, najmniejsze detale. Piękny dzień zaślubin wydaje się tak krótki wobec wielomiesięcznych przygotowań, jakie go poprzedzają. To czas wyjątkowy, ale i bardzo stresujący.
Ślubny weekend w swojej powieści opisała Elin Hilderbrand, bardzo popularna autorka, określana królową wakacyjnych powieści. Akcja doskonałego babskiego czytadła wydanego przez wydawnictwo Między Słowami rozgrywa się na malowniczej wyspie Nantucket, z którą od lat są związane losy rodziny Carmichaelów. Tu swoje sakramentalne 'tak' ma powiedzieć Jenna, najmłodsza z rodzeństwa. Przygotowaniami do ceremonii kieruje, w zastępstwie zmarłej na raka matki panny młodej, najstarsza siostra Margot. Wszystko odbywa się oczywiście za aprobatą Jennifer i zgodnie ze wskazówkami jej mamy, która przed śmiercią przygotowała specjalny notatnik, w którym zawarła matczyne rady - niezwykle cenne i przemyślane wskazówki, bez których córka tęskniąca za rodzicielką szczególnie w tych dniach nie może się obejść. Jeśli macie ochotę podejrzeć ten ślub, wpaść w szał gorączkowych ostatnich przygotowań i wyśmienicie się bawić, polecam lekturę powieści, której akcja trwa zaledwie cztery dni. Niemniej jednak są to dni pełne wrażeń, zawirowań i niespodzianek, pełne gorączkowej atmosfery i zapadających na długo w pamięć wydarzeń.
Zwykle tak bywa, że gdy mamy na myśli ślub, na pierwszym planie stoi młoda para. W tej książce jest inaczej. Owszem, wszystko kręci się wokół ślubu Jenny i jej wybranka, ale, choć autorka oddała głos różnym osobom, żaden z nich nie stanie na ślubnym kobiercu. Narrację prowadzą Ann – matka pana młodego, Margot – siostra Jenny oraz honorowa druhna i Douglas – ojciec Jennifer. Tekst powieści przeplatany jest dodatkowo wpisami z notatnika matki panny młodej. Zagłębiając się w lekturę, śledzimy nie tylko bieżące wydarzenia, ale i poznajemy losy wielu osób z rodzin młodej pary oraz ich przyjaciół. To sprawia, że na powieść osnutą wobec jednego ślubu składają się losy kilkunastu osób, z których każda prowadzi całkiem ciekawe życie, ma inny charakter, poglądy czy problemy. Książkę czyta się dzięki temu z ciekawością.„Piękny dzień” to wzruszająca powieść, przybliżająca różne oblicza miłości. I te słodkie, idealne, i romantyczne, i te gorzkie, z dodatkiem nuty piołunu. Miłość właśnie taka jest. Bycie z kimś w długotrwałym związku wymaga cierpliwości, poświęcenia, umiejętności przebaczania, słuchania argumentów drugiej strony, a wreszcie i pojęcia sztuki kompromisu niezbędnej do bycia z mężem/ żoną do grobowej deski. Ta książka ma swoje przesłanie i uświadamia na przykładzie występujących w niej postaci, na co trzeba być przygotowanym, decydując się na zawarcie związku małżeńskiego. Lektura skłania do refleksji nad istotą małżeństwa i składanej współmałżonkowi przysięgi, ale i ukazuje, jak bardzo trudne i wymagające jest zorganizowanie ślubu marzeń. Ta powieść nie jest jednak zbyt ckliwa i sentymentalna. Nie wywołuje potoków łez, ale w moim przypadku przypomniała wspomnienia związane z moim ślubem. Tę propozycję dla pań czytało mi się miło. Twierdzę, że ta powieść ma doskonały potencjał filmowy. Z chęcią obejrzałabym jej ekranizację. To świetna lektura dla przyszłych panien młodych. Polecam ją zwłaszcza tym, którzy doceniają wartość małżeństwa i formalnych związków.
Książka zrecenzowana dla portalu Lubimy Czytać pod jego patronatem.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Adrian Grzegorzewski "Czas tęskonty"


Wydawnictwo Między Słowami
data wydania 2014
stron 416
ISBN 978-83-2402-526-8

Zakazana miłość

 
Po książkę Adriana Grzegorzewskiego sięgnęłam z pobudek osobistych. Po przeczytaniu jej opisu na stronie wydawcy lektura nie mogła mnie ominąć. Miejsce akcji to okolice Drohobycza, miasta kojarzącego się wielu czytelnikom z Bruno Schulzem, będącego rodzinną miejscowością moich dziadków po kądzieli. Wydarzenia historyczne, które są tłem akcji znam z relacji naocznych świadków. Byłam ciekawa jak w oparciu o nie napisał swoją książkę Polak, mieszkający w Londynie. Po lekturze jestem tą publikacją zachwycona i z przyjemnością stawiam jej najwyższą notę. W pełni na nią zasługuje.
Rok 1939 był niespokojny. W Europie zrobiło się bardzo burzliwie. Wrzało, a wojna wisiała na włosku. Lato było słoneczne, ciepłe, wręcz upalne. Ludzie mimo niepokojących zdarzeń w polityce musieli zwyczajnie żyć. Jedni w letni czas pracowali w pocie czoła, inni korzystali z wakacji i letniej kanikuły. Piotr Ochocki, pochodzący ze stolicy student, postanowił tamtego lata odwiedzić rodzinne strony swojej nieżyjącej matki i udał się do Bedryczan, małej wioski na Kresach. Tam korzystał z gościny Marii Kosieckiej i zamieszkał w jej domostwie. Okolica bardzo mu się podobała. Ale jego wakacje nie były beztroskie i nie upływały błogo. Berdyczany bowiem to niespokojne miejsce zamieszkane przez dwie nacje – Polaków i Ukraińców – wśród których coraz bardziej narastała wzajemna wrogość, podsycana wiadomościami ze wschodu i zachodu Europy. W życiu młodego Warszawiaka pojawiła się też kobieta. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Tylko Swieta to Ukrainka. Dla Polaka – Lacha owoc zakazany. Ich uczucie nie miało w ówczesnych czasach prawa się pojawić. Było potępiane, a karą za zdradę nacji mogła być śmierć obojga. Na dodatek dziewczyna miała już kandydata na męża. Młodego i hardego ukraińskiego mężczyznę o imieniu Jegor, działającego wraz z ojcem Swiety w ukraińskiej organizacji nacjonalistycznej OUN.
Powieść jest napisana z rozmachem i polotem. Literacka fikcja miesza się z historyczną prawdą. Lektura dostarcza emocji, wzruszeń. Bywa i romantyczna, i przerażająca. Autor odważnie ukazuje czasy, w których wielu ludzi uległo nacjonalistycznym pobudkom, w imię których zatracili człowieczeństwo. Dopuszczali się zbrodni, a w ich sercach królowała nienawiść.
Powieść to książka z historią w tle. Historią trudną i bolesną dla obu stron. Wielu ludzi do dziś nie może się uporać z tym, co działo się na polskich Kresach w czasie wojny. Nie może wybaczyć tego co dotknęło ich przodków. Lektura jest niczym lekcja historii, która doskonale uświadomi młodym czytelnikom piekło wojny, potworność ślepego nacjonalizmu.
Sporym atutem książki jest też wątek miłosny, który okazuje się nieprzewidywalny i bardzo zawiły. Książka to doskonały debiut, który polecam gorąco miłośnikom „Polskich dróg” czy „Czasu honoru”.
Książka zrecenzowana dla portalu Lubimy Czytać.