czwartek, 16 sierpnia 2012

Justyna Polańska "Pod niemieckimi łóżkami"

Wydawnictwo Świat Książki
data wydania maj 2012
stron 208
ISBN 978-83-7799-070-4

Co czuje Polka na obczyźnie

Po tę książkę sięgnęłam z czystej ciekawości. Tyle mitów i plotek krąży przecież o pracy za granicą, która jest w obecnych czasach niestety koniecznością. Tak, tak to moim zdaniem wielki wstyd dla państwa, którego obywatele muszą wyjeżdżać do pracy na Zachód imając się zajęć poniżej ich poziomu wykształcenia, bo w Polsce albo nie ma dla nich żadnej pracy, albo jest tak mało płatna, że szkoda gadać. I tu zaczynają się różne opowiadania. Jedni chwalą sobie pracę poza Polską i mówią jak to tam jest łatwo, inni mają odwagę przyznać, że na obczyźnie nie są dobrze traktowani i płaci się im mniej niż obywatelom danego państwa, że czasem są oszukiwani, że mimo wyższych zarobków niż w Polsce tak różowo tam nie bywa. Chcąc poznać kolejną opinię o Saksach zaczęłam pewnej upalnej nocy kilka dni temu zbudzona światłem księżyca czytać lekturę po której nie spodziewałam się zbyt wiele. Nie liczyłam na książkę napisaną porządnie i ze smakiem. I owszem ta relacja to zapiski stylem dość prostym i niewyszukanym, pasującym na dodatek do plotkarskiego tabloidu, ale wartością jej jest relacja myślę, że bardzo szczera. Autorka bez ogródek relacjonuje swoje dzieje zawodowe za zachodnią granicą u niemieckich sąsiadów. Jest sprzątaczką, ale woli jak się o niej mówi pomoc domowa. Pracuje u różnych osób prywatnych porządkując ich domy - odkurzając, myjąc, piorąc, prasując. Jednym słowem wykonuje czynności takie zwyczajne, ale nie jest za nie dobrze opłacana. Często musi się domagać zapłaty, bo ktoś umniejsza jej kwotę, jest narażona na prostackie zaczepki i seksualne propozycje. Jednym słowem czuje poniżenie że względu na pochodzenie i wykonywaną pracę. Owszem zarabia dobrze jak na polskie warunki, ale na niemieckie już nie. Pierwsza jej praca, którą podejmuje w ciemno do łatwych nie należy i wielu już by się zniechęciło. Jednak Justyna jest uparta i z czasem jest jej coraz lepiej. Zaletą tej książki jest moim zdaniem szczerość i pisanie bez ogródek i wstydu o perypetiach zawodu jaki wykonuje Polka w Niemczech. Myślę, że ta lektura ma przede wszystkim zaszokować i obalić pewne mity. No a nade wszystko ma zaciekawić i polskiego i niemieckiego czytelnika, by ją kupił i poczytał. Książka chwilami mnie bawiła, chwilami irytowała. Ot przeczytałam, ale szybko uleciała mi z pamięci. Niezbyt ambitna literatura dla ciekawych tego, jak to jest zarabić euro.

6 komentarzy:

  1. Ostatnio w księgarni polecano mi tę książkę, ale sama mogłabym taką napisać (ale nie napiszę;). Pracowałam co prawda w barze i nie w Niemczech, tylko UK, ale różne dziwne sytuacje się zdarzały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubi i nie umiem sprzątać toteż jako sprzątaczka bym nic nie zarobiła.
    Dlatego siedzę sobie w domu i marnie mam bo marnie ale co tam ....)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś przeczytam, chociażby z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już czytałam gdzieś recenzję i na razie podchodzę do tej pozycji dość sceptycznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie do końca mnie interesuje ta książka, jednak jest w niej coś przyciągającego, dlatego trwa nastąpił we mnie konflikt wewnętrzny :D jak znajdę w bibliotece, to na pewno wypożyczę :) wam też Pani z okładki kojarzy się z Kaśką Skrzynecką? :P

    OdpowiedzUsuń