Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapachowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 grudnia 2015

Zapachowa podróż na Zanzibar

Grudzień, powinna być zima. A jest, jak jest. Mimo, że jest ciepło, to nie lato. Lata brakuje mi i szukam go, gdzie tylko mogę. Także i wśród produktów zapachowych. Jakie aromaty kojarzą mi się z najcieplejszą porą roku? Oczywiście te kwiatowe i owocowe. Te, które najbardziej lubię. A Zanzibar? To miejsce, które kojarzy mi się z rajem na ziemi. I bardzo chciałabym tam pojechać. Póki co, mogę sobie pomarzyć i powąchać. Przedmiotem badania mojego nosa będą perfumy o nazwie Zanzibar. I nie będą to perfumy dla kobiet, ale dla domu, samochodu i pomieszczeń.

No właśnie, ten aromat okazał się po prostu boski, rewelacyjny, wspaniały. Rankiem chciałam nabrać wigoru i energii na cały długi i pracowity dzień. Pomogła kawa i właśnie ten produkt Pachnącej Szafy. Kwiatowo- owocowy aromat rozbudził moje zmysły, dodał energii, wigoru i witalności. Poprawił humor i nie miałabym nic przeciwko temu, by nim pachniał nie tylko mój pokój, ale bym znalazła produkt dla własnego ciała o takiej nucie.
Wystarczyło trzy psiknięcia, by mieszkanie zapachniało świeżo, rześko, wakacyjnie. Pięknie i stylowo. To taki przyjemny i lekki aromat, który z pewnością znajdzie wielu zwolenników. I to produkt dla leniwych, którzy nie muszą palić kominków, kadzidełek by mieć pachnące lokum.
Niezwykle wydajny, elegancki i piękny. Polecam na prezent  i nie tylko.

wtorek, 15 grudnia 2015

A kadzidełka pachną sobie!

Kadzidła zapachowe to mój pierwszy produkt zapachowy, który już dość długo używam. Lubię patrzeć jak zapalone wydzielają dymek, który snuje się w powietrzu i w jakiś magiczny sposób mnie magnetyzuje. Kiedyś kupowałam kadzidełka w tzw. indyjskim sklepie. Obecnie używam tych, które produkuje Pachnąca Szafa. Właśnie dziś opowiem Wam o kompozycji zapachowej paczula&drzewo sandałowe.
 
Paczula jako roślina osiąga do metra wysokości. Jej kwiaty o barwie białej lub biało-różowej intensywnie pachną. Nazwa rośliny wywodzi się z języka tamilskiego i oznacza zielony liść. Olej paczulowy powstaje jako produkt destylacji suszonych liści i pary wodnej. Jest powszechnie stosowany w aromaterapii i posiada działanie uspokajające oraz przeciwlękowe. To świetny środek na uspokojenie, stres i wyciszenie. Paczula w przemyśle stosowana jest powszechnie jako utrwalacz zapachów.
 
Drzewo sandałowe rośnie w Australii i w południowo-wchodniej Azji. Jego właściwości wykorzystywano już w starożytności. Egipcjanie żyjący przed naszą erą balsamowali nim zwłoki. Drzewo rośliny sandałowej stosowano do kadzideł. Zapach drzewa sandałowego jest ciepły i balsamiczny. 
Aromat ten ma zastosowanie w stanach lękowych, napięciu nerwowym, bezsenności. 
 
A połączenie tych dwóch aromatów? To kompozycja z przewagą sandałowca, która jest intensywna, przyjemna i oryginalna. Mnie świetnie wyciszyła po pracowitym dniu. Produkt spala się w ciągu kilkunastu minut, ale aromat czuć o wiele dłużej. Nie polecam palenia więcej niż jednego kadzidła, bo namiar może być niekorzystny. Ten aromat doskonale nadaje się do salonu, łazienki, sklepu. Moim zdaniem do sypialni jest nieco za ciężki. 
Kadzidła są starannie, ręcznie wykonane. Opakowanie zawiera piętnaście sztuk produktu. 
Kadzidła oprócz Drogerii Rossmann możecie kupić pod linkiem:
 
http://pachnacaszafa.pl/sklep/kadzidla-zapachowe/78-kadzid%C5%82a-zapachowe-zmys%C5%82owa-paczula.html#.VnAPfb8aBSE

niedziela, 13 grudnia 2015

W szafie pięknie pachnie czyli woreczek zapachowy Pachnącej Szafy



Moja szafa. Jest w niej wiele ubrań. Są te grube na zimowe dni i te przejściowe na jesień i wiosnę. Są i te letnie na upały. Z racji klimatu każde muszą leżeć jakiś czas na półkach. Leżakowanie nie służy odzieży. Może nieużywana zrobić się nieświeża mimo użycia płyn zmiękczających i pachnących do płukania tkanin. No i są jeszcze mole, które bywają bezlitosne dla wełnianych swetrów, naturalnych włókien i potrafią zniszczyć ulubione cichy. Czy jest rozwiązanie tego kompleksowego problemu?
Jest. Wystarczy wydać kilka złotych i kupić pewien woreczek.
Od kilkunastu miesięcy używam woreczki zapachowe Pachnącej Szafy. 
Wystarczy je wyjąć z ochronnej folii i położyć na półce szafy wśród ubrań.
Obecna moja kompozycja to połączenie sosny i lawendy. Ten aromat sosny kojarzy mi się z wiosną, gdy sosny kwitną i wydzielają mnóstwo żółtego pyłku. Do dziś pamiętam obrazek z wycieczki szkolnej w Bieszczady. Tama na Solinie aż lśniła od żółtego pyłku, kałuże też były żółte. 
Lawenda komponuje się z sosną bardzo idealnie. Sosna jest dominującym zapachem, lawenda, która skutecznie odstrasza mole  jest w tle, aczkolwiek czuć ją.
Ciekawi Was co kryje w sobie ów pachnący woreczek? Nie rozrywajcie go - zdradzę. W środku są drewniane wiórki nasączone olejkami zapachowymi. Taki woreczek możecie dać do szafy, szuflady czy komody. Zapach gwarantowany.
Ten produkt marki Pachnącej Szafy możecie kupić pod linkiem
 http://pachnacaszafa.pl/sklep/woreczki-zapachowe/67-woreczek-zapachowy-demole-lawenda-sosna-.html#.Vm0pCr8aBSE

piątek, 11 grudnia 2015

Ach te piękne lilie wodne czyli dziś liliowo mi i romantycznie






Recenzję olejku zapachowego marki Pachnąca Szafa zacznę bardzo nietypowo. Od ... sceny z filmu. Ci, którzy oglądali ekranizację "Nocy i dni" z pewnością pamiętają scenę nad stawem gdy zakochany w Barbarze Ostrzeńskiej Józef Tolibowski zbiera lilie wodne - poświęca piękne białe ubranie, brudzi je by wybrance serca dać piękny bukiet. Kwiaty są cudne, ale szczęścia nie przynoszą. Prawnik żeni się z brzydszą i niekochaną aczkolwiek bogatą panną Narecką. Czy to dlatego, że ponoć lilie wodne hamują pobudzenie seksualne? 

Jak zwykle rozpaliłam ceramiczny kominek i wlałam 7 kropelek olejku. Po chwili pisnęłam z zachwytu. Lilie wodne nie są dostępne w kwiaciarniach, widziałam je, ale nie wąchałam. Nie miałam pojęcia, że tak uroczo pachną. Aromat jest mocny i wyrazisty. Mnie przypadł do gustu na całego. Jestem miłośniczką kwiatowych zapachów i ten ma w sobie coś charakterystycznego. Jest moim zdaniem elegancki, dostojny, wyjątkowy. Polecam go raczej na niecodzienne wydarzenia i specjalne okazje. Raczej na wieczór niż na poranek. Ale to tylko kwestia mojego gustu i możecie zrobić na opak. 
Długo pachniało. Dobre 7 godzin aromat był wyczuwalny w powietrzu. Olejek jest bardzo wydajny i buteleczka starcza na wiele użyć. 


W ramach ciekawostki dodam, że lilie wodne to grzybienie białe zwane też zwyczajowo nenufarami. Jest to roślina lecznicza, ale i balwierska. W Polsce gatunek jest pod ochroną.
Występuje w całej Europie, na Bliskim Wschodzie, w Nowej Zelandii oraz Australii. Jest to gatunek pospolity w uprawie. Jest to roślina ozdobna, lecznicza. 
Mnie ten aromat zauroczył bardzo mocno i dodałam go do listy ulubionych zapachów. 
Olejek do kominka o tym zapachu możecie kupić tutaj:
http://pachnacaszafa.pl/sklep/olejki-zapachowe/60-olejek-zapachowy-lilia-wodna.html#.VmrxZb8aCsE

czwartek, 10 grudnia 2015

Grejpfrutowo mi czyli post zapachowy


Kominek pracuje pełną parą! A moje mieszkanie pachnie intensywnie owocem, który bardzo lubię. Nie ma znaczenia kolor skórki - pyszne są i te żółte i te zielone i czerwone. Z czym kojarzy mi się aromat grejpfruta? Z latem i egzotyczną wyspą, ale i ze świętami Bożego Narodzenia. Wtedy do ciast - aromatycznych keksów, pierników czy serników też dodajemy bakalie. Grejpfrut sprawdza się i jako dodatek do drinków i jako składnik produktów kosmetycznych. Także i w aromaterapii. Zapach tego owocu to składnik perfum unisex. Firmy kosmetyczne dodają ekstrakt do pomadek, błyszczyków, płynów do kąpieli i żeli pod prysznic. Ten owoc ma także działanie lecznicze - zawiera dużo witaminy C, obniża poziom cholesterolu, powoduje wzrost produkcji insuliny i zmniejsza poziom cukru we krwi, wykazuje także działanie antygrzybiczne.

A jak działa aromat grejpfrutowy?  Otóż bardzo pozytywnie oddziałuje na ludzki organizm. Jest to zapach bardzo świeży i orzeźwiający. Lekki i przyjemny. Łagodzi bóle głowy o podłożu migrenowym oraz nerwicowym. Uspokaja stres i napięcie, odpręża. Działa dodatnio na  system nerwowy człowieka. Same plusy. Zatem warto go kupić i używać by nasze życie było lepsze i przyjemniejsze.
8 kropelek olejku marki Pachnąca Szafa wystarczyło by w moim mieszkaniu zrobiło się przyjemnie i smakowicie. Na tyle kusząco, że po południu musiałam pójść do sklepu i kupić sobie dwa zielone owoce. To była niezwykle smaczna i zdrowa przekąska.
Zatem niech żyje grejpfrut i jego aromat.
Strona internetowa marki Pachnąca Szafa www.pachnacaszafa.pl
Profil firmy na fb https://www.facebook.com/PachnacaSzafa/?fref=ts


wtorek, 8 grudnia 2015

Róże, ach te róże czyli kominek dymi


W grudniu nie pachnie kwiatami. Nic dziwnego, bo sezon wegetacyjny już się w naturze skończył. Brakuje mi lata, słońca i zapachu kwiatów. Nie tych z kwiaciarni, ale tych, co cieszą nos i oczy na łące, w lesie czy w ogrodach. Róża to symbol królewski, to królowa kwiatów. Róża niejedno ma imię. Są róże szlachetne rosnące w szklarniach, są odmiany doniczkowe oraz krzewy różane, które wyglądają naprawdę okazale. Zapach każdej róży kocham i wielbię.

Dlatego w ciemny, długi grudniowy wieczór zapaliłam mój ceramiczny kominek i dodałam kilka, dokładnie 8 kropelek olejku zapachowego Róża marki Pachnąca Szafa. Wystarczyło kilka chwil i ... lato znów zawitało do mojego domu mimo, że za oknem prawie zima. A wszystko za sprawą aromatu. Szybko otulił mój dom, szybko pobudził moje zmysły. Róża ma to do siebie, że pachnie wyraziście i tak intensywnie.
Ten zapach dominuje i nie daje się zapomnieć. 
Ale jego uroda to nie wszystko. Olejek różany to też afrodyzjak, ceniony dodatek do kosmetyków, który ma zbawienny wpływ na skórę. Dodaje się go także do perfum i wód toaletowych. Świetnie prezentuje się solo, jak i jako dodatek do różnych kompozycji.
Olejek różany zawiera w sobie nerol, geraniol, eugenol i flawonoidy. Wykazuje działanie uspokajające, dodaje energii, powoduje, że poprawia się nam nastrój i stajemy się radośni. 
Zapalony kominek napachnił moje mieszkanie przez około 7 godzin. Zapach uspokoił mnie po pracowitym dniu. Odprężyłam się i odpoczęłam. Zrelaksowałam, co było mi bardzo potrzebne. Złapałam oddech i dawkę energii, by dziś napisać tę notkę. 
Wpadłam w romantyczny nastrój, a zamykając oczy przeniosłam się do letniego ogrodu, pod kwitnącą różaną pergolę. 
Róża to sprawdzony i bardzo piękny zapach. Kobiety go kochają, więc gdy nie macie pomysłu na prezent, ten będzie idealny. 
Ten olejek możecie nabyć m.in. 
http://pachnacaszafa.pl/sklep/olejki-zapachowe/62-olejek-zapachowy-r%C3%B3%C5%BCa-.html#.VmZr4b8aD3U



piątek, 27 marca 2015

Pachnie mi gruszką i czekoladą czyli post zapachowy

Cześć! 
Dziś po raz kolejny podzielę się z Wami opinią o produkcie zapachowym. Poznacie moje wrażenia z testu czwartego już zapachu odświeżacza powietrza w formie dyfuzora. Tym razem jest dodany do niego cieszący oko gadżet w postaci filcowych ozdób na patyczki z filcu w kształcie motyli i kwiatków. Na pierwszy rzut oka kapitalnie to wygląda. Tak świeżo i wiosennie, jakby ta kompozycja nie była martwa a żyła. 
Dyfuzory to produkty, które pachną długo i wspaniale wkomponowują się w otoczenie. Pasują i na biurko i na półkę, i na meble. Są subtelne i delikatne. I dają efekt trwały, ale nie zbyt bardzo intensywny, że aż noś wykręca. One pachną jakby były w tle, a aromat jest stale obecny w powietrzu.
Tym razem pachnie u mnie smakowicie. Aromat łączy w sobie moc zapachu gruszki i gorzkiej czekolady. Pobudza nie tylko zmysły powonienia, ale i smaku. Więc jeśli planujecie dietę, to musicie uważać. Bo szczerze przyznaję, że podczas testowania tego produktu ma się większą ochotę na czekoladę. Ale z drugiej strony wiosna sprzyja spacerom i ruchowi na świeżym powietrzu, więc kalorie powinny się spalić. 
Ten zapach jest oryginalny, nietypowy, do tej pory nigdzie się z takim aromatem nie spotkałam. Pasuje do pokoju dziennego, biura, do kuchni. Taka forma produktu zapachowego jak dyfuzor sprawdziła się u mnie już nie raz. I tak jest tym razem. Pachnie już ponad dwa tygodnie, a w pojemniku zostało jeszcze sporo z 50 ml. Zatem spokojnie wystarczy na 6-7 tygodni. Im cieplej w pomieszczeniu, tym intensywniej czuć aromat. 
Wraz z filcowymi ozdobami produkt doskonale wpasuje się w wiosenny wystrój mieszkania i świetnie połączy z wielkanocnymi dekoracjami stołu. 
Wypada mi zachęcić do jego kupna. Oprócz tej kompozycji macie jeszcze do dyspozycji zapachy:
Mandarynka z Bazylią, 
Jaśmin i Drzewo Sandałowe.

czwartek, 12 marca 2015

Oczarowały mnie babus i liczi - czyli post zapachowy


"Pełen radosnych, energetycznych zapachów, zabawny, intrygujący i efektowny – taki właśnie jest nowy produkt od Pachnącej Szafy - Odświeżacz powietrza z żelowymi kulkami.
To coś więcej niż tylko odświeżacz powietrza! To idealne połączenie zapachu, formy i koloru. Dzięki swojej ponadczasowej formie i pięknym kompozycjom zapachowym odświeżacz sprawdzi się nie tylko w łazience, ale również w salonie, kuchni czy w przedpokoju.
Projektanci Pachnącej Szafy zadbali o to, aby odświeżacz powietrza z żelowymi kulkami był nie tylko wydajny i ładnie pachniał, ale również, aby ładnie wyglądał. Od dziś nie musisz już ukrywać go na najwyższej półce, za szafką czy pralką tak jak innych tego typu produktów w nieestetycznych, topornych opakowaniach - ten jest naprawdę wyjątkowy. Oryginalny kształt pudełka wykonanego z idealnie przezroczystego tworzywa wypełnionego kolorowymi żelowymi kuleczkami może stać się intrygującym przedmiotem nadającym każdemu wnętrzu designerski charakter. "
A moja opinia o tym produkcie brzmi tak:
Coś  oryginalnego, fantastycznego, coś nowego z gamy zapachowych produktów. Jeszcze nigdy nie miałam odświeżacza powietrza w takiej formie. Kulki żelowe kuszą oko. Mają kolor przypominający morską wodę. A sam zapach? W dobie przedwiośnia, po długiej zimie, po szaro- burych dniach mnie zodiakalnej lwicy ten zapach skojarzył się z zapowiedzią lata. Mojej ulubionej pory roku. Tak, ten zapach jest bardzo letni. Kojarzy mi się z plażą niczym rodem z Karaibów, lazurem nieba, kolorem wody i bieli piasku. Opakowanie idealnie wpasowało się w moją półkę nad biurkiem. Po postępowaniu zgodnie z instrukcją tj. "
Sposób użycia i zastosowanie: Odkręć nakrętkę i usuń wkładkę zabezpieczającą. Zakręć opakowanie. Żelowe kulki znajdujące się wewnątrz opakowania dyskretnie uwalniają ukryty w nich zapach, wypełniając dom przyjemnym aromatem. Wstrząśnij, jeśli chcesz uwolnić dodatkową porcję zapachu." wyszłam z pokoju, opuściłam mieszkanie u udałam się z moją suczką Viką na spacer. Gdy wróciłam nie poznałam mieszkania. Cudnie zapachniało. Aromat rozszedł się na mieszkanie po niespełna pół godzinie. Czuć było świeżość, woń owoców, po prostu zapachniało latem. I tak produkt kosztujący niespełna 10 pln zmienił moje mieszkanie w letnią oazę grubo przed nadejściem lata. Według zapewnień producenta efekt ma się utrzymać 3-4 tygodnie. Zapach nikogo z domowników nie uczulił. Zatem w letnim klimacie polecam żelowe pachnące kulki, które możecie jeszcze nabyć w kompozycjach :
Orchidea & Magnolia
Porzeczka & Marakuja
Limonka & Hibiskus

poniedziałek, 9 lutego 2015

Orientalnie mi - post zapachowy


Bohaterem dzisiejszego postu są perfumy. Ale nie te dla kobiet. Te dla domu i do samochodu. Zaskoczyłam Was? Tak, tak dziś perfumy to nie tylko produkt dla kobiet. Okazuje się, że to też produkt zapachowy, który umili nam czas w mieszkaniu, biurze, poczekalni czy samochodzie. Elegancka buteleczka kryje 50 ml bardzo oryginalnie pachnącej substancji. Ja testowałam zapach orientalny. Intensywny, ale i delikatny, przyjemnie pachnący, błyskawicznie rozchodzący się po pokoju i wnętrzu auta. Wystarczy dwa lub trzy naciśnięcia i efekt murowany. Nie trzeba czekać aż wypali się olejek w kominku ceramicznym czy kadzidełko. Tu mamy szybko. Zatem produkt ten może świetnie sprawdzić się w awaryjnej sytuacji. Gdy czeka nas niepodziewana wizyta gości, gdy chcemy zatuszować niemiły zapach, woń spalenizny. Ten aromat pachnie bardzo świeżo. Czuć w nim nutę owocową pomieszaną z orientem. Bardzo mi się spodobał. Choć i kuszą inne zapachy w tej gamie - cyprysowa aleja, herbaciana zieleń czy jaśminowa rosa. Po raz pierwszy używałam odświeżacza powietrza w takiej formie. I jestem zachwycona. Produkt możecie kupić tutaj :
 http://pachnacaszafa.pl/sklep/65-perfumy-do-pomieszczen-i-samochodu#.VNjGGS48Wfg
Uważam, że jego cena nie jest wygórowana i adekwatna do jakości. 
A dodam jeszcze w obliczu zbliżającego się Dnia Zakochanych, że produkty zapachowe doskonale sprawdzą się jako dodatek do kwiatów czy słodyczy. 
Zatem i zapachem można powiedzieć "Kocham Cię"

czwartek, 8 stycznia 2015

Paczulowo mi - post zapachowy

Bohaterem dzisiejszego pachnącego postu są kadzidełka i paczula.
Kadzidełka odkryłam bardzo dawno temu. Był początek lat 90-tych a ja chodziłam do liceum. W moim mieście powstał pierwszy sklep o nazwie "Indyjski". Oprócz odzieży, biżuterii i kaset magnetofonowych z muzyką sprzedawano tam kadzidełka. Wybór nie był zbyt duży. Raptem kilka kolorowych opakowań zadrukowanych po indyjsku. Kupowałam je w ciemno i uwielbiałam gdy dom napełniał się ich aromatem. I tak przyzwyczaiłam się do używania kadzidełek, choć ten sklep już dawno nie istnieje. Kupuję je gdzie indziej.
Od Firmy
otrzymałam ostatnio opakowanie kadzidełek o zapachu paczuli. Od razu moje myśli zaczęły krążyć wokół pytania jak pachnie owa paczula. Ładnie brzmiąca, melodyjna, ale nie kojarząca mi się z niczym nazwa sprawiła, że włączyłam laptop i zaczęłam szukać informacji o owej roślinie. Aby mi się przyjemnie surfowało na podstawce do palenia umieściłam jedno z kadzidełek i zapaliłam je.
Momentalnie moje mieszkanie otulił intensywny aromat. Jak pachnie paczula? Moim zdaniem pachnie ona orientem. Pachnie intensywnie, a jej zapach przypomniał mi od razu wcześniej wspomniany sklep indyjski. No właśnie, zamknęłam oczy, puściłam wodze wyobraźni i poczułam się jakbym była w Indiach.
Krzew paczuli pachnie intensywnie piżmem i pochodzi z Azji. Uprawiany jest w wielu krajach. Ma swoje zastosowanie w przemyśle perfumeryjnym i kosmetycznym. Paczula świetnie nadaje się do pielęgnacji skóry zarówno suchej jak i tłustej. Ma zdolności odstraszające insekty. Ja osobiście przetestowałam jej wpływ na osobę chora na grypę (męża), która miała bardzo intensywny katar i zatkany nos. Zapach paczuli okazał się tu zbawienny i pomógł udrożnić drogi oddechowe. Zatem paczula ma z całą pewnością właściwości lecznicze, ale jest też używana w świątyniach jako kadzidło. Jej zapach ma pomóc umysłom w medytacji.
W tym miejscu pozwolę sobie napisać jeszcze słów kilka o kadzidełkach. Są one starannie ręcznie wykonane, elegancko zapakowane i w pełni naturalne. To produkt ekologiczny, który sprawi, że Wasz dom będzie pięknie pachniał, a równocześnie nie zanieczyścicie świata. Jaki jest efekt tych kadzidełek? Działają odprężająco, relaksująco, ponoć są też afrodyzjakiem. Ten produkt gorąco polecam. Pachnąca Szafa ma w swojej ofercie także inne aromaty kadzidełek. Sprawdźcie pod linkiem jakie http://pachnacaszafa.pl/sklep/49-kadzidla-zapachowe#.VK5gH3s8Wfg



piątek, 2 stycznia 2015

Waniliowo mi - post zapachowy

Bohaterem tego postu będzie kolejny produkt zapachowy z oferty Pachnącej szafy - olejek zapachowy o aromacie wanilii. Ten zapach właśnie towarzyszył mi w święta i za sprawą przyprawy którą używałam do pieczenia moich słodkich cudeniek i czułam go bijącego z kominka ceramicznego. Tak, tak mój kominek przez okres świąteczno-noworoczny intensywnie pracował, można rzec pełną parą.
Wanilia - bez niej nie wyobrażam sobie, a konkretnie bez lasek wanilii przyrządzania keksów, serników, mazurków, pychotek i innych ciast. Nie używam cukru waniliowego, który różni się bardzo od lasek wanilii. Z czym kojarzy mi się ten zapach? Nie pytajcie dlaczego, bo sama nie wiem, ale zapach wanilii kojarzy mi się z amazońską gęstą i intensywnie zieloną puszczą, z uroczymi kolibrami wsadzającymi swoje dziobki w kielichy kwiatowe. Wanilią pachniało z kominka długo i intensywnie.
Wystarczył jeden tealight zapalony w palenisku kominka, odrobina wody i dziesięć kropelek olejku. Gwarantowało to dobrych kilka godzin zapachu, intensywnego, pobudzającego zmysły, ale i kubki smakowe. Wanilia to bowiem moim zdaniem bardzo smakowity zapach. Wanilia jest też afrodyzjakiem, działa relaksująco i powoduje, iż czując jej woń byłam przyjemnie odprężona. Olejek waniliowy ma zastosowanie nie tylko w aromaterapii, cenią go za jego działanie nawilżające i regenerujące skórę.
To już trzeci olejek zapachowy firmy
jaki zapachniał w moim domu. Oceniam go równie dobrze jak pozostałe i tak Wam się tu szczerze przyznam, że nie wyobrażam już sobie życia bez ceramicznego kominka i olejków zapachowych. Zdecydowanie wolę go niż odświeżacze powietrza w atomizerach czy takie elektryczne do gniazdka. Zapach jest bardzo naturalny. Długo go czuć w mieszkaniu po wygaszeniu kominka, jest on zarazem bardzo subtelny i elegancki. Sprawdzi się i na co dzień i na jakąś wyjątkową okazję jak uroczysta kolacja czy eleganckie przyjęcie. Tym którzy jeszcze nie mają kominka gorąco polecam jego zakup. Podobnie jak nabycie olejków. Ich pełną gamę obejrzycie pod linkiem:
http://pachnacaszafa.pl/sklep/50-olejki-zapachowe#.VKbRkXs8Wfg




poniedziałek, 15 grudnia 2014

Pomarańczowo mi - post zapachowy

Wczoraj był jeden z fajniejszych dni w roku. Ubierałam choinkę. W tym roku mamy prawdziwą, z systemem korzeniowym w donicy, którą wiosną zamierzamy wysadzić. Te chwile do końca życia będą mi przypominać święta z dzieciństwa. Czas, gdy bożonarodzeniowe drzewko było prawdziwe. Jako mała dziewczynka święta wręcz chłonęłam i pamiętam do dziś szczegóły. Pamiętam smak pieczonych ciast, pamiętam świąteczne aromaty. Zapachy pieczonego tortu orzechowego, makowca i ... i zapach pomarańcz. Tak, właśnie zapach tych owoców zawsze będzie mi się tak kojarzył. Dlaczego? Bo jestem dzieckiem, którego dzieciństwo przypadło na czasy PRL-u. Wtedy też był kryzys, ale innego typu niż teraz. Były pieniądze, była praca, ale sklepowe półki świeciły pustkami. Pewne towary dostępne dziś w każdym spożywczaku były na wagę złota. Jeśli już "rzucili" je przed świętami to sprzedawano je reglamentowane. Tak było z owocami cytrusowymi a konkretnie z pomarańczami. Jak już się wystało swoje w kolejce, to z radością niosło się do domu pomarańczowe kule, które wykorzystywało się do cna. Zaradne gospodynie obierały skórkę i parzyły ją. Potem kroiły i smażyły w cukrze. Środek oczywiście zjadano, ba zajadano się nim. Pomarańcze w sklepach bywały rzadko. Jak się miało się twardszą walutę to kupowało się je w sklepach dewizowych. Zatem zapach pomarańczy zawsze kojarzy mi się z czymś odświętnym, luksusowym i wyjątkowym. Bardzo go lubię i mam do niego sentyment. Oczywiście jestem przekonana, że tuż przed świętami pomarańcze pachną jeszcze bardziej wyjątkowo.
Wczoraj mój dom pachniał pomarańczą dzięki produktowi zapachowemu firmy Pachnąca Szafa.
Znów odpaliłam mój ceramiczny kominek. Tym razem do wody dodałam olejku zapachowego
Palący się kominek wyglądał tak:
A jak pachnęło? Bardzo intensywnie i naturalnie. Aromat przypominał smażącą się skórkę pomarańczową. Nie było czuć sztucznych dodatków. Nie ukrywam, że ten zapach pobudził kubki smakowe do wypicia szklanki soku z tego owocu. W domu zrobiło się tak przyjemnie i świątecznie. Choinka została ubrana, a ja wiem, że ten zapach zaliczę do tych moich najbardziej ulubionych obok lawendy. Produkt znów mnie nie uczulił. Polecam go na wiele okazji, na święta będzie idealny. Olejek ten możecie kupić tutaj:
http://pachnacaszafa.pl/sklep/olejki-zapachowe/61-olejek-zapachowy-pomara%C5%84cza-.html#.VI7WNns8Wfg
Kosztuje niewiele ponad 5 pln, a możecie go użyć wiele razy. Świetny pomysł na świąteczny prezent.


piątek, 12 grudnia 2014

Cynamonowo mi - post zapachowy

Wczoraj po raz pierwszy w moim domu zapłonął kominek. Nie, nie, ja wcale nie ogrzewałam mieszkania, tylko je pachniłam. Wczoraj po raz pierwszy przetestowałam kominek ceramiczny.
Było wcześnie rano. Wróciłam ze spaceru z moją Viką. Troszkę zmarzłam, więc zaparzyłam gorącą herbatkę malina z kardamonem. Vika usnęła, a ja nalałam do kominka odrobinę wody, dodałam do niej 7 kropelek olejku zapachowego
Po paleniska włożyłam małą świeczuszkę i zapaliłam. Zgasiłam światło, zapatrzyłam się w blask ognia. Moje dłonie przyjemnie grzał kubek z herbatą, wokół było cicho, ciemno.

Zamyśliłam się i nagle otulił mnie zapach. Zapach cynamonu, przyprawy którą chętnie dodaję do szarlotek i naleśników z jabłkami. Co mnie mile zdziwiło zapach nie był przyprawiony nutą sztuczności, tak jak to czasem bywa w produktach zapachowych. Był niesamowicie naturalny, taki jakbym otworzyła torebkę z cynamonem. Woda z olejkiem w kominku wypaliła się dość szybko, ale aromat trwał długo, przez cały dzień. Pokój o powierzchni 20 metrów kwadratowych pachniał do wieczora. Zapach był miły dla nosa. Ani ja ani pies nie kichaliśmy. Aromat nie drażnił. Ba, on budził kubki smakowe, bo miałam wrażenie jakby coś się w piekarniku piekło. Wieczorem przyszedł do domu po pracy mąż. Nie wiedział, że paliłam kominek. Gdy się rozebrał z kurtki i butów zapytał tylko: "Kochanie gdzie ta szarlotka?" No cóż wyjaśniłam, że jej nie ma, że to tylko produkt zapachowy. Nie chciał wierzyć, ale w końcu dał wiarę.
Ten produkt przypomniał mi ciasto pieczone przez babcię, lata dzieciństwa i moje pierwsze kroki w kuchni. Aromat jest naturalny. Opakowanie o pojemności 10 ml starcza na długo. I nie kosztuje wiele. A daje tyle radości. Produkt możecie kupić tutaj
http://pachnacaszafa.pl/sklep/olejki-zapachowe/55-olejek-zapachowy-cynamon.html#.VIq6iXs8Wfg
Olejek możecie dodać do kominka ceramicznego, pokropić nim susz roślin lub dodać do nawilżacza na kaloryferze. 



środa, 3 grudnia 2014

Świetny pomysł na trafione prezenty!

Już niedługo święta. Za pasem Mikołajki, Gwiazdka. W grudniu przypadają też popularne imieniny - Ewy, Adama, Barbary. Czas szukania prezentów już nastał. Kilka osób radziło się mnie co kupić. I tu mam propozycję produktów doskonałej jakości, które z pewnością przypadną do gustu każdemu bez względu na wiek, płeć czy upodobania. To produkty zapachowe marki Pachnąca Szafa.
Dlaczego je polecam? Bo je przetestowałam, bo są warte wydanych pieniędzy, bo wreszcie ja, alergiczka do potęgi mogę mieć pachnący dom bez objawów uczulenia i kichania. Firma przygotowała dla swoich klientów coś w klimacie zapachów kojarzących się z Bożym Narodzeniem.
I tak osobiście nie wyobrażam sobie domu w okresie przygotowań bez zapachu cynamonu.
Tu idealnym będzie olejek zapachowy wraz z kominkiem




Producent pisze o nim tak "
Kominek ceramiczny i olejek zapachowy to idealne połączenie formy i zapachu. Profilowana górna część kominka stworzona jest po to, by przyjąć kilka kropel wybranego przez nas olejku zapachowego, dolna zaś, by umieścić w niej zapaloną świecę. Ciepło płomienia sprawia, że misa u zwieńczenia ceramicznej formy lekko się rozgrzewa, dzięki czemu po pomieszczeniu roznosi się delikatny i przyjemny aromat. Dzięki swojej oryginalnej formie jest on ozdobą zarówno nowoczesnego jak i tradycyjnego wnętrza. Olejek o zapachu cynamonu przeniesie nas do czasów dzieciństwa przywołując na myśl ciepło rodzinnego domu. W portfolio Pachnącej Szafy znajdziemy również zapachy białych kwiatów, dzikiej orchidei, grejpfruta, kwiatów polnych, lawendy, lilii wodnej, pomarańczy, róży, trawa cytrynowej oraz wanilii."

Inną propozycją będzie Dyfuzor z serii Home&Nature. Jakiś czas temu pisałam o produkcie z tej serii - Zapach len& jaśmin. Świątecznie nastroi nas kompozycja Wanilii i Pieprzu.
Zestaw prezentuje się bardzo elegancko i starcza na długo. Z pewnością na 7-8 tygodni. Producent pisze o nim tak:
Dyfuzor z kolekcji Home Nature z rattanowymi patyczkami i esencją zapachową przeszedł prawdziwą metamorfozę. Aby uatrakcyjnić wygląd dyfuzora, projektanci postanowili umieścić we flakoniku kolorowe suszone kwiaty i rośliny. W kolekcji wykorzystano m.in. zbierane z polskich pól i łąk, a potem delikatnie suszone rośliny. Każdy kwiat i każda gałązka umieszczona wewnątrz flakonika, została poddana odpowiedniej selekcji. Dlatego każdy dyfuzor jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Dyfuzor o zapachu Wanilia & Czerwony Pieprz – to zmysłowy i romantyczny zapach. Umieszczona w środku czerwona suszka pieprzu, ożywi każde pomieszczenie nadając mu świąteczny charakter.


Tym którzy lubią palące się kadzidełka polecam 
Zapewne czując ten aromat zechcemy skosztować szarlotki lub piernika albo grzańca z dodatkiem przypraw korzennych.
Te produkty nie są drogie, możecie je kupić w sieci internetowej pod adresem http://zapachydomu.pl/
lub w sieci drogerii Rossmann. Gorąco polecam. Mnie Mikołaj szepnął, że coś z tych cudów mi przyniesie. Czekam niecierpliwie.
 
 

niedziela, 16 listopada 2014

Jaśminowo mi czyli post zapachowy

Nastał listopad. Najgorszy miesiąc w roku. Świat zasypia, już drzemie otulony mgłami. Właściwie już nic nie pachnie poza gnijącymi liśćmi, snującymi się mgłami, które sprawiają, że jest nieprzyjemnie mokro, buro i ponuro. W tym czasie zwykle dopada mnie chandra. Brakuje światła, ciepła, aromatów. By poprawić sobie nastrój sięgam wtedy chętnie po produkty zapachowe. Robię to, by mój dom stał się ciepłą, aromatyczną enklawą, gdzie przytulnie będzie się zaszyć i czekać na wiosnę.
W tym roku na ponure listopadowe wybrałam z oferty firmy Pachnąca Szafa dekoroacyjny odświeżacz powietrza Jaśmin&Len.
Produkt jest pięknie opakowany, co możecie zobaczyć za zdjęciu.
Do flakonika z substancją zapachową wkładamy rattanowe patyczki i gotowe. W środku flakonika znajdują się ręcznie zbierane i specjalnie przygotowane kawałki lnu, co wzrokowo dodaje bardzo uroku. To teraz pora powiedzieć o zapachu. To bardzo oryginalna kompozycja, z którą do tej pory się jeszcze nie spotkałam. Jaśmin obok bzu to dla mnie wśród zapachów jeden z synonimów wiosny.
 Uwielbiam go, nie tylko jako aromat, ale i dodatek do herbaty. Jaśmin pachnie delikatnie, intensywnie i bardzo, bardzo romantycznie. Len kojarzy mi się natomiast z latem, gdy słońce mocno grzeje.

Cóż napisać o produkcie? Pachnie on już w moim mieszkaniu trzeci tydzień. Aromat jest bardzo subtelny, elegancki i delikatny. Producent na opakowaniu podaje, że wypełni on dom zapachem przywodzącym na myśl czystość suszącej się pościeli na wietrze. Ja osobiście skojarzyłam go z czymś innym. Ze ślubem. Nie wiem skąd przyszło mi do głowy to skojarzenie, ale uważam, że ten zapach idealnie pasowałby nie tylko do mieszkania, ale do stworzenia wspaniałej atmosfery w sali weselnej.  Sam dyfuzor jest bardzo elegancki i doskonale wkomponowuje się w każdy wystrój. Sprawdzi się i w sypialni, pokoju dziennym czy garderobie. Do łazienki moim zdaniem jest zbyt elegancki. Świetny produkt warty polecenia, zapach do którego pasuje określenie naturalny, bez sztucznych woni jaki wydają niektóre odświeżacze. Doskonały pomysł na prezent.

środa, 3 września 2014

Owocowo mi czyli post zapachowy


Dekoracyjny odświeżacz powietrza Czarna porzeczka z marakują

Niestety kończy się lato. Dnie już krótsze, nocki zimniejsze, czuć już nadchodzącą jesień. Dobre gospodynie gromadzą zapasy na długą zimę. Zamykają lato w słoikach. Wekują, kwaszą, konserwują, pasteryzują. W wekach zamykają smaki lata. A zapachy? Przecież jest ich tak wiele latem. Są tak piękne i niepowtarzalne, a raczej nie da się ich zgromadzić w spiżarni. Na szczęście są produkty zapachowe, które sprawiają, że zapachy lata możemy czuć cały rok. Cieszyć się nimi nawet wtedy, gdy za oknem zrobi się biało i słupek rtęci na termometrze spadnie poniżej zera.

Niewątpliwie zapachy lata to zapachy owocowe. Polskie sady i działki letnią porą cieszą oko kolorytem wielu owoców. Dla mnie jednym z ulubionych jest owoc czarnej porzeczki. Smaczny, bogaty w witaminę C. Lato spędzone gdzieś w ciepłym kraju kojarzy mi się natomiast z widokiem palm bogatych w owoce i krzewów uginających się pod ciężarem jagód rozmaitego gatunku. Jedną z nich jest marakuja zwana męczennicą jadalną.
A co by było, gdyby zapach tych dwóch owoców połączyć w jedno? Ja wiem. Efektem byłby niesamowity aromat. Jeśli chcecie przekonać się jaki polecam produkt firmy Pachnąca Szafa. Dekoracyjny odświeżacz powietrza w formie dyfuzora czyli szklanej buteleczki wypełnionej zapachową cieczą do której wkłada się dołączone cieniutkie ratanowe patyczki. Natychmiastowo po "uruchomieniu" zestawu całe mieszkanie, a moje jest średniej wielkości wypełniło się niezwykle przyjemnym, mocnym, choć nie drażniącym nosy aromatem. Gdy usiadłam z filiżanką kawy w ręku i zamknęłam oczy poczułam się jak na niebiańskiej wyspie. W raju pełnym owoców wszelakiej maści. Poczułam się błogo zadowolona i odprężona. I pojawiła się myśl oby ten zapach utrzymał się jak najdłużej. Minęło już kilkanaście dni. Dalej pachnie, choć troszkę mniej mocno. Gdy wchodzę do domu znów czuję piękny aromat. Zapach ten jest subtelny, przyjemny, owocowy z nutką świeżości. Osoby odwiedzające mnie pytałam jak się im podoba. Nikt go nie skrytykował. 80% z nich zapach bardzo przypadł do gustu.

Ten zapachowy dyfuzor doskonale sprawdzi się nie tylko w domu, ale i w biurze, sklepie czy salonie piękności. To doskonały gadżet umilający życie. Mały i niepozorny, ale jakże poprawiający nastrój. Doskonały pomysł na prezent dla siebie i dla każdego. Produkt wart swojej ceny. Możecie nabyć go pod linkiem http://zapachydomu.pl/k/dekoracyjne-odswiezacze-powietrza/dekoracyjny-odswiezacz-powietrza-czarna-porzeczka-marakuja/

czwartek, 24 lipca 2014

Lawendowo mi czyli post zapachowy

Witajcie! Dziś będzie bardziej pachnąco niż książkowo. Niedługo czeka mnie lektura książki
Będę ją recenzować dla portalu Lubimy Czytać. Dotarł już do mnie egzemplarz od Wydawcy i wraz z nim pachnąca niespodzianka. A mianowicie
produkt firmy
Wczoraj postanowiłam go przetestować. Moje spotkania z kadzidełkami trwają już kilka dobrych lat. Od czasu do czasu napada mnie chęć zapalenia i zatopienia się w zapachu. Wczoraj był ku temu idealny moment. Cały dzień intensywnie lało. Wręcz ulewnie i spacer z moją sunią ograniczył się do kilku minut. Vice było to nie na rękę. Marudziła, rozrabiała, ciągle absorbowała moją uwagę. Wieczorem byłam już zła, zmęczona i miałam ochotę uciec gdzieś na kraniec świata, zaszyć się z dala od ludzi. Zapaliłam kadzidełko o zapachu Lawendowe Wzgórze. Według opisu producenta idealne na zmienne nastroje. Pokój momentalnie owionął zapach lawendy. Mocny i intensywny. Zamknęłam oczy i poczułam się jakbym była na lawendowym polu. Ba nastrój udzielił się nie tylko mi. Moja sunia kichnęła dwa razy i spokojnie położyła się w kącie. Oddałam się relaksowi. Odrzuciłam bieg myśli wyjątkowo intensywny tego dnia. Myślałam tylko o tym, by jak najintensywniej czuć aromat. Mocny, piękny, bo ja zapach lawendy kocham. Chciało się rzec chwilo trwaj. Po pewnym czasie kadzidełko zgasło. Wypaliło się do końca. Ale zapach lawendowy czuć było jeszcze dobrych kilkanaście godzin. Utrzymywał się prawie w całym mieszkaniu. Czułam jakby moje lokum znalazło się w lawendowej chmurze. Zapach wyciszył mnie, uspokoił i zrelaksował. Zapomniałam o zmęczeniu, o tym co zaprzątało wcześniej moje myśli. Produkt jak najbardziej spełnił moje oczekiwania, sprawdził się na medal. Od lat jestem wielką fanką lawendy i nadal nią pozostanę. I polecam te kadzidełka zestresowanym, zabieganym, szukającym skutecznej metody na relaks i wyluzowanie. Warto je nabyć.