Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 września 2022

Colin Thubron "Amur. Między Rosją a Chinami"





Wydawnictwo Czarne
data wydania 2022
stron 312
ISBN 978-83-8191-503-8


Podróż wzdłuż rzeki otulona całunem tajemnicy


Jest taka seria książek podróżniczych, która liczy sobie już kilkadziesiąt tomów, a każdy z nich jest literacką perełką. Jest taki angielski Autor, który wydał w tym cyklu już kilka swoich tytułów. W każdym z nich opisuje piękno kontynentu azjatyckiego i udowadnia, że jest znakomitym kompanem w literackich podróżach. Osobiście miałam mu okazję nie jeden raz towarzyszyć i dodam, że to były niesamowite przeżycia i przygody. Z tego powodu bez wahania zarezerwowałam sobie kilka godzin z życiorysu, zaopatrzyłam się w zapas herbaty, miodu oraz ciasteczek i sięgnęłam po najnowszą publikację, która zabiera czytelników w dorzecze jednej z największych rzek Azji, która płynie przez trzy kraje. Jej dorzecze liczy blisko dwa tysiące kilometrów, a rzeka nie ma jako takiego źródła, a powstaje ze złączenia się dwóch rzek Szyłki i Arguni.


Amur przez wiele kilometrów płynie blisko granicy przez dzikie i dziewicze terytoria. Ludzkich osad czasem nie widać przez wiele godzin podróży. Gdy się już pojawiają są często niewielkie, zwykle zakurzone przeszłością i wydaje się, że bardziej pasują do niej niż do cywilizacji XX wieku. Tu ma się wrażenie, że czas często się zatrzymał i otulił to, co teraz całunem tego co było, welonem tajemnicy i woalem przeszłości. Tu ludzie nie w pełni korzystają ze zdobyczy techniki, tu bardziej dostrzega się przeszłość i historię niż realną rzeczywistość. A ta jest niezbyt kolorowa i przytłoczona siłami natury oraz pieczęcią przyrody wciąż mało tkniętej ręką człowieka.


Colin Thubron, pisarz i przewodnik, pokazuje to, co widzi dookoła siebie ciekawymi oczami reportażysty zafascynowanego obrazem świata, który chce zarazić jego osobliwością tych, którzy będą czytać jego książkę. A świat wokół podróżnika jest niekiedy surowy, niepowtarzalny, pełen cudów natury, która często wygrywa z człowiekiem i cywilizacją. Jej piękno budzi grozą, ale i zachwyt. Ta podróż to jednak nie tylko krajobraz, ale i ludzie oraz historia, która ma swoje ciekawe karty pełne tryumfów, klęsk i burzliwych scen. Będąc w różnych miejscach Thubron poznaje ich mieszkańców, przeszłość i ciekawostki, które tworzą fascynującą mozaikę. To podróż nie do końca zaplanowana co do minuty, to wyprawa, w której trzeba liczyć się z różnymi chochlikami, ale i spontanicznymi sytuacjami, które doprawiają ją niczym egzotyczne przyprawy smaczne danie. To rzeczywistość pełna mongolskich świątyni i mniszych klasztorów, to tereny gdzie obok siebie funkcjonują starożytne grobowce i pozostałości sowieckiego komunizmu, to świat wielu kultur, plemion, religii i języków, które na przestrzeni wieków wymieszały się ze sobą tworząc niepowtarzalny świat na którym mocnym oraz wyrazistym cieniem kładzie się przeszłość. Tu czymś zwyczajnym jest to, co w cywilizowanej Europie już dawno przeszło do lamusa. Tu świat nie zawsze jest przyjazny i bywa mocną szkołą przetrwania. Tu nie zawsze ludziom żyje się lekko i prosto, a mimo to „coś” w codzienności zachwyca, coś fascynuje, coś przykuwa niczym magnes.


Czytanie „Azji” było wyjątkową przygodą i niepowtarzalnym doświadczeniem. Godziny spędzone z tą książką w ręku były podróżą nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni, a ja poczułam się niczym w hermetycznie zamknętej kapsule, którą otuliła specyficzna mgła. Ten tytuł był owiany dla mnie smogiem upływu czasu i mistycyzmu, a jego Autor dodał wszelkich starań by ta publikacja miała ponadprzeciętny i unikalny klimat wyrażający istotę tego miejsca. Amur jest w nim osią która spina ze sobą w jedno różne, wyjątkowe elementy. Ta lektura jest idealna na jesień. Tchnie upływem czasu, dotyka melancholią i zmusza do refleksji nad sensem życia. Pokazuje ludzką samotność i małość wobec wszechświata, pokazuje trud podporzadkowania sobie świata przez pokolenia i bezsilność tej walki. Thubron zabiera czytelnika na bezkresy Azji i bezdroża dziejów ludzkiej cywilizacji. Wciąga w fascynujący świat, który jest pełen piękna, kontrastów i tego, czego nie znajdziecie nigdzie indziej. Tę książkę się czyta, tę książkę się przeżywa, przez tą książkę płynie się oczami wyobraźni. Ta publikacja to pisany sercem i duszą dziennik wyjątkowej podróży w towarzyszeniu której poczułam ogromną ekscytację, przyjemność. Poczułam się też zaszczycona tym, że mogłam w niej uczestniczyć. Genialna, fenomenalna i arcydzieło. Te trzy słowa najkrócej opiszą to, co myślę o najnowszej książce wydanej w serii Orient Express. Koniecznie ją poznajcie, jest tego jak najbardziej warta.  



 

piątek, 13 maja 2022

Katarzyna Węgrzyn "Gdzie w Polsce do miasta"



Wydawnictwo Znak

data wydania 2022

stron 432

ISBN 978-83-240-6424-3

A może ekscytujący weekend w polskim mieście?

Polacy od dobrych kilku lat polubili krótkie wyjazdy weekendowe. Coraz częściej wyjeżdżamy nie tylko na dłuższy wakacyjny czy urlopowy wypoczynek, ale i podróżujemy na dwa wolne dni by zobaczyć, poznać i zwiedzić coś nowego. Często celem podróży jest prowincja, atrakcyjne uzdrowisko czy znany kurort. Ale można obrać też inny kierunek i udać się do jednego z polskich miast. To rozwiązanie pewnie wielu z Was zdziwi, ale ja wraz z Autorką książki "Gdzie w Polsce do miasta" będę się starała  do tego zachęcić. Wśród polskich grodów są bowiem prawdziwe perełki pełne atrakcji dla każdego. Tam coś ciekawego dla siebie mogą znaleźć i mali i duzi.

"Gdzie w Polsce do miasta" to publikacja jedyna w swoim rodzaju. Jest ona niewątpliwie przewodnikiem, ale na pewno niesztampowym, ciekawym i napisanym w bardzo przejrzystej formie. Łatwo wyszukać w nim na szybko konkretne informacje, które są podane w przejrzystej pigułce, zgrabnie i wygodnie. Autorką jest blogerka prowadząca stronę www.gdziewpolscenaweekend.pl

Wracając do książki - na jej stronach znajdziecie propozycje dziesięciu miast do odwiedzenia. Są to miejsca - jak podaje okładka - "niezwykłe i nieoczywiste". Osobiście część z nich zwiedziłam, a w niektórych moja noga nigdy nie stanęła. I właśnie dlatego łatwo mi ocenić ten tytuł przykładając podane informacje do moich odbytych już podróży. Od razu dodam, że Autorka przejrzyście i wyraziście zachęciła mnie do wycieczki tam, gdzie jeszcze nie byłam. 
Spis treści układa miasta w kolejności alfabetycznej. Listę otwiera Białystok, a kończy Wrocław. Każdy rozdział zawiera plan i historię danego grodu, jego najciekawsze muzea, parki i podziemia oraz punkty widokowe. Nie brakuje informacji gdzie można dobrze zjeść, gdzie znaleźć nocleg, a także miejsca najbardziej atrakcyjne dla najmłodszych turystów oraz ciekawostki. Zawarte info są konkretne i przejrzyste. Znajdziecie w nim adresy, także te internetowe, odnośniki do sieci i socjal mediów, zakres cen, godziny otwarcia czy czas potrzebny na zwiedzanie. Dzięki temu zaplanowanie i kosztorys wyjazdu jest łatwy do wykonania. Tekst uzupełniają zdjęcia. Oczywiście, ta książka nie zawiera wszystkich wyczerpujących informacji. W przypadku Krakowa na przykład jest to raczej bardzo trudne. Tytuł jednak naprawdę zdejmuje z barek organizatora wyjazdu multum pracy przy szukaniu informacji w sieci i zaoszczędza sporo czasu. 

Dla mnie największym  atutem książki jest jej przejrzystość i konkretność. Pigułkowe informacje i idealny dobór miejsc. Walorami przewodnika jest też klarowność, precyzyjność i oszczędna forma, która pozwala szybko poruszać się i znajdować to, co nas intryguje. Tak, ten tytuł naprawdę kusi do wojaży i warto je z nim zaplanować. Polecam tę pozycję i mam nadzieję, że przyda Wam się w niejednej podróży. 



 

środa, 27 stycznia 2021

Mia Słowik "Jak zostałam peruwiańską żoną"

 



Wydawnictwo Annapurna
data wydania 2019
stron 368
ISBN 978-83-61968-44-3

Podróż z niespodziewanym skutkiem

Z jakich powodów codziennie tysiące ludzi wyrusza w podróż? Okazuje się, że z bardzo różnych. Jedni jadą po prostu na wakacje, inni podróżują służbowo, jeszcze inni pielgrzymują w intencjach religijnych. Jeździmy, bo szukamy lepszej pracy, zmieniamy miejsce zamieszkania, bo zakładamy nowe rodziny, dostajemy spadek, intratną posadę, kształcimy się itd. Powodów jest wiele i wiele z nich się powtarza. Mało kto jednak wyrusza w podróż, bo namawia go do niej ezoteryczna terapeutka. A takiej właśnie rady posłuchała Mia Słowik.
 Młoda, zagubiona w dość skomplikowanym życiu kobieta postanawia kupić bilet w jedną stronę z kierunkiem Ameryka Południowa. Na eskapadę ma dość ograniczone fundusze i niezbyt konkretne plany. Chce odnaleźć spokój, samą siebie i poznać świat. Kusi ją amazońska dżungla, indiańskie wioski, szamani, kultura i inny styl życia jakże odmienny od europejskiego. 

Mia wyrusza, a przygody nie opuszczają jej ani na moment. W trakcie pobytu na obczyźnie nie brakuje emocji, miłych i trudniejszych sytuacji. Podróż ma swoje plusy i minusy, jest świetną lekcją życia. Mia poznaje swoje wady i zalety, poznaje nowych ludzi, zwyczaje, kosztuje nowych smaków życia. Los na jej drodze stawia mężczyzn, z których jednym okaże się dla niej kimś ważnym. A wszystko dzieje się bez wyreżyserowanego planu, na czystym spontanie. Ta wyprawa zmienia Autorkę, pozwala jej zajrzeć do swojego wnętrza. Opowiadając o swoich przygodach Mia zabiera nas do świata, który jest niezwykły. Pokazuje go swoimi oczyma. Nie jest typową podróżniczką skoncentrowaną tylko na niektórych aspektach zwiedzania. Zwraca uwagę na bardzo różne sprawy, pokazuje otaczający ją świat tak, jak go odbiera. Nie jest to typowy, standardowy obraz, ale tym samym bardzo osobisty, prawdziwy, ciekawy. Nietuzinkowa relacja wciąga w tytuł, który mieni się bardzo różnymi odsłonami. Nie jest to bowiem książka, którą zdefiniowałabym jednoznacznie pod względem gatunku. Trudno powiedzieć, że to tylko typowa książka podróżnicza. Ta lektura ma bowiem w sobie elementy reportażu, pamiętnika z egzotycznego wyjazdu, literatury faktu, książki psychologicznej, która opowiada o przemianie konkretnej osoby pod wpływem różnych czynników. Czyta się ją dlatego naprawdę świetnie. 

Książka z każdą stroną była bliższa mojemu serduchu. W trakcie czytania polemizowałam sobie z jej treścią, bo mam zgoła inny charakter niż jej główna Bohaterka i Autorka. Mogłam jednak obiektywnie stwierdzić, że w życiu nie zawsze koniecznie musimy się kierować rozumem i rozsądkiem. Odrobina szaleństwa jest niekiedy potrzebna. Tytuł przenosi nas nie tylko do innego, egzotycznego miejsca na kuli ziemskiej, ale i to innej strefy mentalności, sposobu życia, kultury, realiów i zachowania. Ta historia to także pokazanie związku w którym dwie strony pochodzą z różnych kultur i światów. Nie jest on czymś łatwym, wymaga wyrzeczeń i kompromisów. 
Ta opowieść ma bardzo wiele plusów i walorów. Można ją odebrać w różny sposób, nie można jej jednak nie przyznać uroku i tego, że przykuwa czytelnika mocno do siebie. To pozycja bardzo niesztampowa, warta poznania, którą z serca rekomenduję. Odkryjcie Amerykę Południową wraz z Mią, naprawdę warto! 

środa, 9 grudnia 2020

Daniel Kocuj "Bike'owa podróż. Z Sydney do Szczecina" cz.1

 


Wydawnictwo Annapurna

data wydania 2020

stron 352

ISBN 978-83-61968-43-6

Żegnaj korporacjo, ahoj przygodo!

Ten rok jest w dziejach ludzkości szczególny i nie sprzyja turystyce oraz podróżowaniu. Tym bardziej w tym okresie doceniam książki, które należą do kręgu literatury podróżniczej i zabierają nas w różne ciekawe miejsca. Ich lektura cieszy mnie tym bardziej, gdy piszą je ludzie umiejący zarazić bakcylem podróżowania, którzy okazują się idealnymi przewodnikami a zarazem gawędziarzami perfekcyjnie relacjonującymi to, co ciekawego dookoła nich. Ostatnio trafiłam na wyjątkowo genialną tego typu lekturę i dziś chciałabym podzielić się moimi wrażeniami z jej odbioru a zarazem zachęcić do jej przeczytania. 


Jej Autor, Daniel Kocuj urodził się w 1985 roku. Pochodzi ze Szczecina. W jego głowie narodziło się pewne podróżnicze marzenie, które udało mu się zrealizować. Przedtem jednak były studia i praca w korporacji. Właśnie tam poznał pewnego Amerykanina, który towarzyszył mu w części podróży. Eskapada rozpoczęła się także w towarzystwie dziewczyny Autora, która jednak dość szybko zrezygnowała z wyzwania. Było ono całkiem spore, dla niektórych szalone, ale i niesamowicie ekscytujące oraz dające ogrom emocji. Daniel Kocuj zamarzył bowiem by przemierzyć drogę z australijskiego Sydney do rodzinnego Szczecina na rowerze. 

To miała być wyprawa życia. Budżet nie był wypasiony, bagażowe sakwy miały ograniczoną pojemność, a początek wyprawy wypełniła praca przy wykańczaniu domów. Potem było naprawdę niesamowicie, spontanicznie, nie zawsze bezpiecznie, często ekstremalnie, wymagająco. Bywały i chwile trudne, ale skoro podejmuje się naprawdę ekstremalne wyzwanie trzeba się z tym liczyć. 
Pierwsza część, którą właśnie skończyłam czytać wiedzie z Australii przez Indonezję, Malezję, Tajlandię, Birmę i Indie. Mnóstwo kilometrów, wiele dni, cudowne widoki, kaprysy pogody, trudy podróży bez zawijania do wygodnych hoteli czy moteli. Niesamowite doświadczenia, długa trasa a na niej spotkani różni ludzie. Ci bardzo mili, wyciągający pomocną dłoń, ale i tacy, którzy mieli mniej przyjazne intencje. Niewiarygodne atrakcje, piękna flora i przeróżna fauna. Hektolitry wylanego potu, szalone przygody, religie czy zwyczaje są niczym migocząca mozaika, która aż razi po oczach swoim bogactwem barw i kolorów. Przed oczami czytelnika niczym w barwnym kalejdoskopie przewijają się obrazy, magiczne miejsca, cuda natury i architektury wykonane ludzką ręką. Świat robi wrażenie, a wobec Autora rodzą się ciepłe uczucia oraz wdzięczność za możliwość towarzyszenia mu i odkrywania tylu ciekawych rzeczy. 

Dzikie zwierzęta, busz, pustynia, pustkowia, egzotyczne rośliny, krater wulkanu, kopalnia diamentów, świątynie, małe wioski i ogromne miasta, a wreszcie przeróżni ludzie to naprawdę robi wrażenie. Książkę czyta się rewelacyjnie. Jej Autor świetnie operuje słowem. Doskonale potrafi odmalować nim na papierze to, czego doświadczył i to, co przeżył. W swojej relacji jest spontaniczny, szczery i autentyczny. Z tego powodu tytuł jest niewiarygodnie porywający i trudno go odłożyć. Zachwyca lekkość, świetny dobór słów, przejrzystość opisów. Nie sposób nie docenić świetnego stylu oraz anegdot i osobistych przemyśleń. Te wszystkie atuty sprawiają, że z pełnym przekonaniem stawiam książce najwyższą ocenę w każdej skali i gorąco, z całego serca ją polecam i rekomenduję. Czekam niecierpliwie na kolejną część. Zapraszam Was z Danielem Kocujem do wspaniałej Azji. 

niedziela, 19 lipca 2020

Beata Pawlikowska "Blondynka na Hawajach"



Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2020
stron 520
ISBN 978-83-8177-443-7

Ahoj Hawaje! Ahoj przygodo!

W dobie koronawirusa wiele podróży jest niemożliwych bądź bardzo utrudnionych. Do wielu miejsc na świecie nie możemy dotrzeć mimo posiadanych na podróż środków finansowych. Z tego powodu, w czasie pandemii, tym bardziej wyjątkowe i doceniane stają się podróże z książką w ręku w towarzystwie znanych podróżników, którzy dzielą się swoimi przeżyciami, emocjami i przygodami.
Osoby Beaty Pawlikowskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. Znana podróżniczka wydała już wiele książek będących relacjami z jej wypadów w bardzo egzotyczne zakątki na kuli ziemskiej. W swoim najnowszym tytule miłośniczka zwiedzania zabiera nas w wyjątkową podróż. Do miejsca, o którego zobaczeniu marzyła od wielu lat i wczesnej młodości. Na Hawaje – wyspy kojarzące się z plażą, oceanem, latem, piękną pogodą, słońcem. Będące idealnym zakątkiem na rajskie wakacje i kojarzone przez wielu jako prawdziwy raj na ziemi.
Jakie tak naprawdę są Hawaje widziane, sfotografowane i opisane oczami Beaty Pawlikowskiej? Mają wiele twarzy i odbiegają nieco od utartych powszechnie mitów, jakie o nich krążą. Książka jest wyjątkowa nie tylko przez miejsce, w jakie Autorka nas zabiera, ale także przez jej sposób patrzenia na świat. Pani Beata widzi nie tylko to, co przykuwa wzrok, jest piękne i namacalne. Podróże w jej towarzystwie mają także aspekt duchowy. Daje to wyjątkowe poczucie odkrywania nowych miejsc, ale i możliwość innego niż konsumpcyjne, głębszego spojrzenia na świat, jego cuda i nasze życie.
Autorka pokazuje rajskie wyspy odkryte, patrząc na dzieje Europy, całkiem niedawno w dość nietypowy sposób. Inny niż ten powszechny, z jakim mamy do czynienia w katalogach biur podróży. Hawaje to wyspy nie tylko mające piękne plaże, wulkany, wodospady, plantacje. Hawaje to miejsce mające ciekawą historię, wyjątkowe tradycje, legendy, wierzenia. Hawaje to raj dla surferów, to terytorium zamieszkiwane przez wieloetniczną mieszankę ludzi, to przyroda i dzikie przestrzenie. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Podróżniczka dwoi się i troi, by w tej eskapadzie pokazać nam jak najwięcej. Doskonale jej to wychodzi, a relacja dosłownie wciska nas w fotel i nie daje się oderwać od czytania. Beata Pawlikowska pisze lekko i z humorem. Tekst aż kipi od ciekawostek, cennych informacji, które uzupełniają zdjęcia oraz kody QR pozwalające obejrzeć w internecie rewelacyjne materiały. Z tego powodu lektura książki zabiera o wiele więcej czasu, ale jest niezapomniana, namacalna i bardzo realna.
Autorka udowadnia, że podróże to nie tylko czas na odpoczynek i złapanie oddechu od codzienności, to nie tylko chwile dla oczu. Zwiedzając, można też spojrzeć w sferę niematerialną miejsca, które się odwiedza, ale i samego siebie. Tym samym możemy nabrać dystansu wobec konsumpcji na rzecz innych, zdecydowanie cenniejszych rzeczy, o których niestety zapominamy w pędzie życia.
Po lekturze tego tytułu czuję się o wiele bogatsza pod kątem wiedzy geograficznej, historycznej, ale i odprężona oraz wyciszona. Odnalazłam na mapie świata piękne miejsce, poczułam rytm, jakim ono bije, ale i wniknęłam w głąb siebie.
Beata Pawlikowska jeszcze raz idealnie spełniła się jako autorka książki podróżniczej. Gorąco polecam ten tytuł i książkowe wakacje w hawajskim edenie. Ten świat na pewno Was oczaruje i zaskoczy.

środa, 24 kwietnia 2019

Żaneta Auler "7 dni w siódmym niebie. Amerykański sen - prawdy i mity"


Wydawnictwo Edipresse
data wydania 2019
stron 304
ISBN 978-83-8164-019-0

Raj czy przedsionek piekieł? Jaka jest ta Ameryka!

Stany Zjednoczone - kraj wielki, jedyny w swoim rodzaju, mający opinię edenu, w którym spełnia się droga od zera do milionera. Kraj w którym nie zawsze jest bajkowo, są bezdomni i bankruci, a marzenia nie zawsze się spełniają. Stany, kraj marzenie dla wielu Polaków, do którego brak swobodnego dostępu blokuje konieczność otrzymania wizy. Państwo w którym wielu rodaków dorobiło się fortun i wielu pozostało na stałe. 
To jaka jest tak naprawdę ta Ameryka? Słodka jak lukier czy słodko-kwaśna jak popularny sos do ryżu? 

Odpowiedzi poszukałam w książce Żanety Aulin, która mieszka wraz z rodziną w Los Angeles wiele lat, prowadzi tam dwie firmy i jak wynika z treści lektury jest szczęśliwa. 
Na siedem szalonych i pełnych wrażeń dni Autorka zabiera nas do kraju, który ma bardzo różne oblicza. W jej towarzystwie poznajemy nie tylko miejsca, ale i żyjących tam ludzi, ich zwyczaje, tradycje i przyzwyczajenia. Amerykański styl życia przedstawiony jest bez osłon i filtrów. Dzięki temu poznajemy prawdę o życiu za Wielką Wodą. 
Tylko czy ta prawda jest jedna czy raczej składa się z wielu twarzy? 

Jak się okazuje Ameryka to raj, ale nie każdy poczuje się w nim jak w edenie. 
Zwiedzanie rozpoczynamy od Los Angeles, które jest ogromne i bardzo różnorodne. Drogie i zachwycające, pełne atrakcji, ale i wysysające fortunę oraz siły. Bo życie w nim wcale nie jest tak różowe jak drogie. Kraina filmu, świat bogactwa to też świat blichtru, nałogów, narkotyków i luksusu. Czytając zaglądamy do ciekawych miejsc: hoteli, muzeów, centrów rozrywki, dzielnic zamieszkałych przez gwiazdy. Odwiedzamy także miasto grzechu - Las Vegas, a także Nowy York i niezwykłej urody parki narodowe, gdzie przyroda pokazuje swoje piękno w całej krasie. 
Oglądając amerykańskie obrazki odkrywamy różne oblicza tego państwa. Poznajemy nawyki żywieniowe, realia zwyczajnego życia i pracy. Jak się okazuje z bliska nie jest aż tak bardzo idealnie. W raju nie brakuje różnych pułapek i minusów. 

Książka jest naprawdę niesamowita, czyta się ją po prostu rewelacyjnie. Pani Aulin okazuje się fantastyczną przewodniczką. Tekst uzupełniają przepiękne zdjęcia. W treści nie brak osobistych doświadczeń Autorki i jej amerykańskiej historii. Łatwo odkryć, że Pani Żanecie się powiodło i osiągnęła sukces. Jej życie podobnie jak wielu mieszkańców USA biegnie szybko i dynamicznie. Pracowicie i jest pełne wrażeń. Amerykański sen w tym wypadku okazał się kolorowy, ale w treści nie brak i smutnych przykładów ludzi, którzy zachowując uśmiech i pozory szczęścia byli w środku samotni i nieszczęśliwi. Z relacji płynie wniosek, że Ameryka jest inna niż Stary Kontynent. Nieprzewidywalna, pełna kontrastów, że jest niczym odrębny okręt na oceanie na którym panują odrębne prawa. 

Ameryka szokuje, zachwyca, budzi wstręt i pociąga. Na pewno jest jak narkotyk. Tu liczy się rozmiar, nie ma limitów, a wolność jest ogromnie ceniona. Nie każdy jej może zaznać bowiem dobra materialne sprawiają, że ludzie stają się niewolnikami pracy by było ich na wiele stać. 
Po lekturze raczej bym w tym kraju nie zamieszkała, ale chętnie bym odwiedziła. Skonfrontowała na własne oczy pewne wrażenia. Ameryką można się zachłysnąć, można się w niej zadurzyć. 
Książka jest pełna ciekawostek i wielu interesujących szczegółów. Tytuł jest napisany bardzo lekko, przystępnie i realnie. Książkę gorąco polecam czytelnikom ciekawym świata, odkrywania interesujących zakątków i lubiącym literaturę podróżniczą. 
A zatem zapraszam do odkrycia Ameryki i jej cudów w siedem dni. To będzie ekscytująca przygoda literacka. Długo jej nie zapomnicie. 

niedziela, 31 marca 2019

Karolina Kozioł "Moja dzika Syberia"


Wydawnictwo Psychoskok
data wydania 2019
stron 106
ISBN 978-83-8119-416-7

Warto podążać za marzeniami

Warto mieć marzenia i warto za nimi podążać. Warto je spełniać i czuć to jedyne w swoim rodzaju uczucie, gdy coś o czym marzymy daje poznać swój smak. W duszy Karoliny Kozioł - aktorki, autorki i podróżniczki zrodziło się marzenie, by poznać Syberię, by ją zobaczyć na własne oczy, by ją odkryć. Niewiele się zastanawiając w towarzystwie przyjaciółki wybrała się do Rosji. Narodzony na spontanie plan okazał się wspaniałą przygodą i niezwykłym doznaniem. Migawki z podróży Koleją Transyberyjską zostały spisane w książce, która przenosi nas do innego świata. Świata, który jest jedyny w swoim rodzaju i ma w sobie niezwykły urok, niepowtarzalną magię. Trasa liczy wiele kilometrów. 

Nakreślony ręką młodej kobiety reportaż jest bardzo treściwy i zawiera w sobie wiele obrazów oraz refleksji. Daje nam możliwość zobaczenia przepięknej krainy oczami młodej osoby, która chłonie go zachłannie i z wielką ciekawością. Interesuje ją nie tylko krajobraz, ale i spotkani ludzie. Architektura i kultura, obyczaje i tradycje. Swojej relacji Autorka nie upiększa. Z odwagą pokazuje to, co widzi. Nie zawsze jest to obraz bez wad. W treści znajdziemy sporo praktycznych rad, które pomogą odbyć podróż tą trasą, zobaczymy osobliwości jak i poznamy ludzi, którzy żyją w sposób inny niż w Europie. Zagościmy na narciarskim stoku i odkryjemy piękno pierwszych szusów, ale i pokonywanie barier, które ograniczają nas samych. Spotkamy się z szamanem, spojrzymy na tereny, gdzie kiedyś znajdowały się łagry. 

Podróż jest nie tylko drogą służącą poznaniu czegoś nowego, ale i sposobem na odkrycie samego siebie. Karolina Kozioł udowadnia to w wielu miejscach swojej relacji. Publikacja nie jest długa. I to jej jedyna wada, bo chciałby się poczytać jeszcze więcej. Ma w sobie jednak dużo treści. To lektura mocno energetyczna, dodająca sił i wiary w siebie. Zachęcająca do łamania barier, do chłonięcia życia, do odkrywania jego dziewiczych kart. Niemożliwe nie istnieje. Stać nas na wiele, tylko wielokrotnie musimy pokonać własne ograniczenia i rozerwać więzy, które sami dla siebie motamy. Życie jest podróżą. Tylko od nas zależy jej trasa. To najcenniejsza rada jaką wyniosłam z tego tytułu. Zachęcam Was do przeczytania go i odkrycie Syberii z Karoliną Kozioł. 

środa, 5 grudnia 2018

Mieczysław Bieniek "Hajer na kole czyli rowerem po Kirgistanie i Kazachstanie"



Wydawnictwo Annapurna
data wydania 2018
stron 378
ISBN 978-83-619-6837-5

Każda podróż nas czegoś uczy

Mieczysław Bieniek, emerytowany górnik zwany Hajerem, udał się w kolejną podróż na Wschód. Tym razem jego celem był Kirgistan i Kazachstan – dawne republiki radzieckie, które obecnie są suwerennymi państwami. Czuć w nich jednak specyficzny postsowiecki klimat i pewną nostalgię za przeszłością. Kolejna podróż Hajera na Wschód odbyła się w dużej mierze rowerem, na którym sakwy kryły niewielki wobec przejechanej liczby kilometrów bagaż. Trasa wiodła niekiedy przez niezamieszkane tereny, ale nie zabrakło też na niej ciekawych ludzi, nowych przyjaźni i znajomości. Pana Mieczysława urzekła wschodnia gościnność, uprzejmość oraz życzliwość okazywana przez mieszkańców tych terenów. Nie zabrakło przygód i przeróżnych niespodzianek. Autora nie ominęły przepiękne widoki, kłopoty zdrowotne i życiowe trudności. Wszystkie przygody zniósł jednak z uśmiechem na twarzy i właściwym mu humorem. W takim też tonie podzielił się nimi z czytelnikami. Efektem kilkumiesięcznej podróży jest świetna książka należąca do „rowerowej serii”, którą zapoczątkował tytuł „Hajer jedzie do Soczi”.
Trudno uwierzyć, ale Mieczysław Bieniek na swoją kolejną wyprawę wyruszył bez szczegółowego planu i dokładnej mapy. Jechał, mając tylko ogólny zarys wycieczki. O drogę i ciekawe miejsca pytał często napotkanych ludzi, którzy zawsze chętnie służyli mu radą i pomocą. Ich życzliwość i dobre serce były dla niego bezcenne. Trasa tylko z pozoru wydawała się niebezpieczna ze względu na położenie polityczne i krążące o niej mity. Trudne okazały się tylko warunki pogodowe i zmęczenie ciała. Każdy dzień przynosił coś nowego. Kolejne odkrycia składały się na niezwykłe wspomnienia, które zostały spisane na kartach książki. Ten rodzaj odkrywania świata, poznawania jego specyfiki wydaje się niesamowity. Nieprzewidywalność pozwala bowiem zobaczyć więcej i głębiej poznać otaczającą rzeczywistość i spotykanych ludzi.
Trasa wiedzie przez miasta i wioski, ale także przez ogromne niezamieszkane tereny. Przez kilometry trawiastych stepów, wysokie góry i przełęcze, pustynie, gdzie żar leje się z nieba, i drogi wzdłuż rwących rzek, co swój początek mają w lodowcach. Zachwyca feeria barw, przestrzenie niedotknięte ludzką ręką i świat, w którym rządzą siły natury i pory roku.
Autor opisuje to wszystko z zachwytem. Jest zadowolony z podróży, choć nie wszystko udaje mu się zrealizować. Czasem plany biorą w łeb, ale los, odbierając jakąś szansę, zawsze daje mu coś ciekawego w zamian. Bieniek napawa się otaczającym go światem i z entuzjazmem dzieli się swoimi doświadczeniami i refleksjami. Przy okazji zaraża pasją podróżowania na spontanie, bez planowania każdej chwili w kalendarzu. To daje o wiele większą frajdę i ciekawsze przeżycia.
Świat postsowiecki jest ciekawy, różnorodny i wciąż tajemniczy. Niekiedy nawet wydaje się nierealny i należący do przeszłości. Tym bardziej więc kusi, by go poznać, doświadczyć na własnej skórze, zobaczyć na własne oczy. Hajer przekonuje, że warto poznawać takie miejsca.
Książkę tę, podobnie jak pozostałe tytuły tego autora, czyta się z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem. Jej styl jest lekki i pełen humoru. Obfituje w ciekawe anegdoty i szczegóły. Tekst uzupełniają zaś piękne zdjęcia. To wszystko sprawia, że lektura pochłania i rozbudza pragnienie wojaży. Gorąco polecam tę książkę wszystkim fanom literatury podróżniczej.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Andrzej Paradysz "Anioły i demony na Bukowinie. Rowerem na pograniczu kultur


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2018
stron 384
ISBN 978-83-8147-059-9

Podróż w dal i w głąb siebie 

Uwielbiam czytać książki podróżnicze. Kocham podróżować wraz z Autorami w interesujące miejsca. Co ciekawe wolę podróże na wschód niż w kierunku zachodnim. Bardziej fascynuje mnie dzikość i prowincja niż cywilizacja i wielkie aglomeracje oraz gęsto zasiedlone tereny. Kocham bardziej podróże w góry niż na niziny. Wolę ląd niż morze. Preferuję miejsca mniej znane niż słynne kurorty. Posiadając taki, a nie inny gust bez zastanowienia zdecydowałam się na lekturę książki, której Autor zabiera nas w podróż do Rumunii. Z rodzinnego miasteczka, poprzez moje rodzinne miasto na Ukrainę i dalej do kraju w którym kiedyś rządził N. Ceausescu, a o którym funkcjonuje wiele mitów, a które nie zawsze są prawdziwe. Ta książka zweryfikowała wiele z nich.

Środkiem lokomocji był rower i publiczna komunikacja, a budżet był mocno okrojony. To wcale nie sprawiło, że podróż była nudna i nieciekawa. Sprawdziła się prawda, że przygoda nie musi kosztować fortunę. Celem eskapady była Bukowina - kraina historyczna leżąca na pograniczu dwóch państw - Ukrainy i Romunii oraz na pograniczu różnych kultur. 
To jedno z najdzikszych miejsc w Europie, która ma niezwykłą historię. To wobec pędzącego Zachodu zapadła prowincja, w której czas płynie niespiesznie, a rytm życia wyznaczają pory roku. Oko cieszą piękne krajobrazy podobne naszym rodzimym Bieszczadom. Skarbami architektury są przepiękne monastyry. W rejonie tym żyją Polacy i nie brakuje rodzimych nam śladów. Wielkiego bogactwa tu nie ma, jeśli nie mamy na myśli bogactwa kultur. Ludzie żyją tu ubogo i inaczej niż w innych państwach Starego Kontynentu. Pensje, emerytury i renty są skromne i wystarczą na  bardzo nędzne życie. Młodzi ludzie uciekają na Zachód w pogoni za pracą i lepszym życiem. A mimo to ten zakątek ma niesamowity urok. 
Autor jest nim bezgranicznie oczarowany i na kartach książki opowiada swoje wrażenia. Nie tylko one składają się na treść książki, bo nie jest ona publikacją typowo podróżniczą. Czytelnikom przybliżona jest historia i przeszłość Bukowiny, ale i jej dokładne dzieje, szczególnie XX wiek. Jej przeszłość komunistyczna i lata po obaleniu czerwonego reżimu. Jej wczoraj i dziś. 
Nie brakuje zdjęć, map, wykresów i statystyk.

Książka to podróż w przestrzeni, ale i w głąb siebie. Autor samotnie podróżując wędruje także do swojego wnętrza, a przychodzące mu w tej podróży myśli i refleksje zapisuje. Czytałam je i jednocześnie rozważałam. W pełni się zgadzam z wyciągniętymi wnioskami, które są niekiedy dość mocne i wyraziste. 

Książka jest niezwykle ciekawa i podjęty temat wyczerpuje w doskonały sposób. Zdecydowanie zachęca do zaplanowania podróży do tej wyjątkowej krainy, która kryje w sobie wiele ciekawostek i osobliwości. Fascynuje krajobraz, ludzie, miejsca, budowle, przeszłość, legendy i kultura. Ciekawi specyfika i codzienność życia. Strona za stroną coraz bardziej wnikałam w klimatyczne miejsca. Odkrywałam piękno i urok Bukowiny o której świat nieco zapomniał. Tytuł czyta się przyjemnie i ciekawie. Treść jest dopracowana, pełna szczegółów i ciekawostek. 
Reasumując odkryłam ciekawy zakątek Europy, spędziłam atrakcyjnie czas z lekturą w ręku, rozszerzyłam swoje horyzonty i pogłębiłam wiedzę z różnych dziedzin. Zapomniałam choć na kilka chwil o konsumpcjonizmie i pędzie za pieniądzem, wyrwałam się do krainy, w której czas wolniej płynie. Cofnęłam się w czasie do lat, kiedy dobra materialne znaczyły mniej i nie były celem życia.
Warto było? Ależ oczywiście. Z tego powodu gorąco polecam tę uroczą książkę, która posiada prześliczną okładkę i wartościową treść godną poznania. 

sobota, 14 listopada 2015

Zofia Miedzińska, Michał Miedziński " Skandynawia. Światło Północy"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2015
stron 290
ISBN 978-83-7942-916-5

Zaproszenie do odkrycia Skandynawii

Weźmy do rąk katalog losowo wybranego biura podróży. Jego większa część będzie zawierała oferty eskapad do krajów Basenu Morza Śródziemnego, nie zabraknie propozycji wyjazdu na ciepłe wyspy, będą oferty zapraszające do stolic Europy, wycieczki szlakiem zamków. A czy trafimy na wyjazdy do Skandynawii? Bardzo rzadko. Wielu powie, że nie warto tam jechać, bo zimno, czasem długo ciemno, pusto i jakoś tak nieciekawie. Taki pogląd to błąd. Tak twierdzę po przeczytaniu książki, której poświęcam ten tekst. Skandynawia to niezwykle ciekawy region turystyczny, który może okazać się tak interesujący, że zakochamy się w nim na zbój i będziemy wielokrotnie tam powracać, chcieć go zwiedzać jeszcze i jeszcze i jeszcze i ... nigdy nie będziemy mieli dosyć. Ciągle coś nas zauroczy, zaciekawi, zachwyci...
 
To prawda, że w Skandynawii bywa chłodno, lato jest krótsze, zimą trwa noc polarna. Nie ma tu smacznych, egzotycznych owoców, kuchnia jest dość uboga, ale wierzcie atrakcji dla zwiedzających jest całe mnóstwo. Bo Skandynawia to ląd i wyspy, góry i morza, lasy i jeziora, bogata fauna i flora, piękne krajobrazy, dzika przyroda, wyjątkowa historia, trudne do nauki i posługiwania się języki, ale i przyjaźni ludzie oraz istne cuda natury. Jednym słowem same pyszności nawet dla wybrednych gości. 
Autorzy publikacji - Pani Zofia i Michał zabrali mnie w naprawdę wyjątkową i niesamowitą podróż. Złożyło się na nią ich kilkanaście podróży odbytych i latem i zimą, wiosną i jesienią. Trasy wiodły  w pełni cywilizowane i dzikie zakątki. Nie zabrakło zwiedzania miast, ale i biwaków na łonie natury z dala od ludzkich domostw. Była wycieczka do krainy, gdzie mieszka Święty Mikołaj - Laponii. Były wyspy i całkiem małe wysepki, gdzie nikt nie mieszka. 
Książka to prawdziwy kalejdoskop miejsc, zdarzeń, ludzi, krajobrazów, zabytków, tajemniczych budowli. To powiew polarnego mrozu, upał sauny, zapach igliwia, blask polarnej zorzy. A sama lektura to prawdziwa gratka dla tych, co lubią podróże z książką w ręku. 
Jest napisana lekko i ciekawie. Czyta się z zaciekawieniem. Zawiera mnóstwo wiedzy o krajach skandynawskich podanych przystępnie i błyskotliwie. To tak naprawdę nuta przewodników ze sporą dawką świetnego reportażu i odrobiną dziennika z podróży. Tekst uzupełniają piękne zdjęcia. Szkoda, że zabrakło w książce mapek. Reasumując to doskonały debiut zabierający w podróż, którą zapamięta się do końca życia. Lektura łamie wiele mitów o Skandynawii, opowiada o jej różnych obliczach, o jej czarze i uroku, które są niepowtarzalne i jedyne w sobie. Smutno było mi się rozstawać z książką, a przeczytanie jej zdecydowanie przekonało mnie, by kiedyś ujrzeć opisane miejsca na własne oczy. I ba, byłabym nawet skłonna tam zamieszkać, może nie na całe życie, ale na dobrych kilka lat. 
Zachwycona po uszy książką zapraszam do jej poznania i odbycia niesamowitej eskapady w towarzystwie doborowych kompanów jakimi są Autorzy.


wtorek, 18 sierpnia 2015

Monika Nowicka "Kenia widziana moimi oczami"


Wydawnictwo Novae Res
data wydania 2015
stron 224
ISBN  978-83-7942-764-2

Kenia, ta prawdziwa Kenia!

Czarny Ląd fascynuje mnie od dawna. Wszelkie książki podróżnicze związane z Afryką pochłaniam zachłannie i z wielką przyjemnością. W towarzystwie Moniki Nowickiej zajrzałam do Kenii. I była to naprawdę niesamowita przygoda, naprawdę wyjątkowa podróż z książką w ręce. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze Autorka włożyła w swoją relacje ogrom emocji, naturalność i swoje ekspresyjne przeżycia. Po drugie znalazłam się nie tylko w tej Kenii, którą pokazują zdjęcia katalogów biur podróży, ale i w tych miejscach, które turyści omijają szerokim łukiem. Znalazłam się w tej zwyczajnej Kenii, dopiero której  poznanie daje prawdziwy obraz państwa ze stolicą w Nairobi.

Monika Nowicka z wykształcenia jest prawnikiem, podróże są jej pasją. Jest autorką bloga podróżniczego i kocha Kenię bardzo mocno. Ba, jest w niej jak sama mówi szaleńczo zakochana. Była w niej kilkakrotnie i jestem przekonana, że odwiedzi ją jeszcze nie raz. W Kenii czuje się jak w domu. Z uśmiechem na twarzy znosi gorący klimat i wszelkie niewygody. Kenia jest jej rajem i opoką, jest jej miejscem na Ziemi. W swojej książce chce pokazać prawdziwe oblicze afrykańskiego raju, jego blaski i cienie, chce podzielić się z czytelnikiem swoimi wrażeniami, tym, czego tam doświadczyła, wnioskami do jakich tam doszła. A Kenia zmieniła ją w sposób trwały i korzystny. Te wyprawy pozwoliły bowiem jej dostrzec wiele spraw, wiele aspektów, o których my wygodni i przyzwyczajeni do luksusu Europejczycy zapomnieliśmy. I wiele na tej amnezji tracimy. 
Czytając będziemy na safari, podejrzymy mieszkańców sawanny nocą i dniem, ale i zajrzymy do małej wioski, w której toczy się zwyczajne życie, a osoba o białym kolorze skóry jest gościem niecodziennym i wyjątkowym, zobaczymy ciekawe wysepki i miasta, targi i hoteliki, przepłyniemy się łodzią, zajrzymy do kenijskiej szkoły, doświadczymy klimatu miejscowej dyskoteki, restauracji, lotniska. Doświadczymy podróży różnymi środkami komunikacji i nasze oczy nasyci mnóstwo zdjęć zrobionych przez autorkę w czasie podróży. 
Ta książka to coś więcej niż tylko opis wspaniałych miejsc na Czarnym Lądzie. To także garść refleksji, przemyśleń Pani Moniki którymi dzieli się z swoimi czytelnikami. I to również mnie w tej książce bardzo ujęło i uświadomiło, że podróże to nie tylko uczta dla oczu, ale i głębin duszy, że podróże nie tylko kształcą, ale i uwrażliwiają i sprawiają, że jesteśmy życiowo mądrzejsi, dojrzalsi i bardziej potrafimy docenić to, co daje nam los.