Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2025

Artur Nowak "Zakrystia"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2025
stron 216
ISBN 978-83-8391-042-0

Kościół widziany od podszewki


Kościół katolicki to instytucja posiadająca specyficzną ideologię, która funkcjonuje od ponad dwóch tysięcy lat. Jest on zamkniętym i opartym na hierarchii systemem w którym zmiany wprawdzie się  pojawiają, ale są one wprowadzane niezwykle powoli, opornie i niechętnie. Kościół mówi o sobie, że jest święty. Pozostaje to trochę w opozycji z faktem, że tworzą go ludzie, a ci bez wyjątku są grzeszni. Sługami bożymi – kapłanami, biskupami, a nawet kardynałami czy papieżami są osoby, które często mają więcej na sumieniu niż niejeden zwyczajny chrześcijanin.

Patologie jakie funkcjonują w obrębie polskiego Kościoła stara się pokazać w swoich reportażach Artur Nowak mający już kilka tego typu publikacji na swoim koncie. Jego kolejną książką po „Plebanii” jest „Zakrystia” która trafiła na księgarskie półki na początku bieżącego roku. Tytuł nie jest objętościowo zbyt obszerny, ale za to bardzo treściwy, konkretny, szokujący i pokazujący prawdę, która niestety nie stawia duchowieństwo w pozytywnym świetle.

Lektura książki wywoła w nas z pewnością wiele emocji, niedowierzania, złości, zirytuje nas do granic możliwości, sprawi, że przysłowiowy nóż otworzy się w kieszeni, bo my zwyczajni ludzie siłą rzeczy oczekujemy, że ludzie w sutannach i habitach będą lepsi i mniej zadurzeni w materialnym ziemskim świecie. Niestety, prawda w wielu przypadkach jest zgoła inna. Hipokryzja króluje, księża korzystają z podwójnych opcji – ślubując celibat mają kochanki i dzieci, ślubując ubóstwo gromadzą gigantyczne majątki, ślubując czystość prowadzą intensywne życie seksualne. Udając pasterzy wykorzystują swoją owczarnię. Patologii w Kościele jest niestety bez liku, a o jej obliczach Artur Nowak pisze odważnie i bez osłonek.

W „Zakrystii” nie ma tematów tabu. Autor wywleka bezlitośnie na światło dziennie różne funkcjonujące wypaczenia i nieprawidłowości. Ideologia religijna w praktyce idealnie komponuje się z wplecionym w jej jestestwo biznesem, a księża czy biskupi okazują się jego rekinami którzy jako partnerów do interesu nie omijają nawet przestępców. Kościół i mafia to niemożliwe? Ależ nie! To może idealnie funkcjonować i mnożyć fundusze. Duchowieństwo miesza się także w politykę i staje się idealnym agitatorem przed wyborami. Prawdziwe życie zakonne totalnie odbiega od wyobrażeń o nim ludzi świeckich. Mobbing jest czymś oczywistym, a zakonnice "urastają" do miana służących bez prawa głosu od których wymagane jest ślepe posłuszeństwo.

Czy taki obraz Kościoła może przyciągać wiernych? Zdecydowanie nie, a widoczna gołym okiem ogromna laicyzacja zatacza coraz to szersze kręgi nie tylko w dużych miastach, ale i na prowincji.

„Zakrystia” to lektura, która zmusza do refleksji, to reportaż, który bije na alarm. To książka która odkrywa smutną prawdę. Bogiem dla wielu bywa już nie Bóg z Biblii, a pieniądz i władza. Treść książki to głos krytyki, ale i prawdziwe obrazy, które wołają o pomstę do nieba. „To nie tak powinno być” woła wnętrze tytułu piętnując czarne charaktery, które niszczą pozytywne oblicze jednej z najstarszych instytucji religijnych. Artur Nowak pisze oszczędnie, konkretnie, wyraziście. Podaje liczne przykłady, wskazuje katów i ofiary, bo i tych nie brakuje w szeregach duchowieństwa. Ouo vadis Kościele? - brzmi z kart książki, która będzie gorzką pigułką dla tych którzy ślepo wierzą w perfekcyjność rzesz pasterzy.

To nie była łatwa lektura, nie czytało mi się ją lekko. Mit który zaserwowano mi jako dziecku i nastolatce runął w pył. Jaki wniosek płynie z „Zakrystii”? Kościół jak pustynia pragnie deszczu zmian i odnowy, wyplewienia zła, wprowadzenia reform i pozbycia się skostniałych rozwiązań, wyrzucenia tych, którzy niszczą go swoim postępowaniem. Jeśli tego nie uczyni zniszczy doszczętnie autorytet jaki niegdyś posiadał. Stanie się niszowy i zapomniany. Będzie tylko historią i wspomnieniem. 




 

środa, 20 września 2023

Justyna Dżbik-Kluga "Śluby (nie)Posłuszeństwa


Wydawnictwo Znak
data wydania 2023
stron 304
ISBN 978-83-240-6637-7

Portret kobiet w welonach


Jeśli tytuł tego tekstu wyda się Wam zagadkowy to z góry wyjaśniam, że chcę zatrzymać się nie na portrecie panien młodych, a zakonnic, które są od stuleci obecne w życiu polskiego społeczeństwa, choć świat trzymał je często w cieniu, na uboczu, za murami klasztorów. Kiedyś zakony były liczniejsze niż dziś. Współczesny świat daje mało powołań, mało kobiet decyduje się poświęcić życie Bogu a odrzucić karierę zawodową, posiadanie dzieci i partnera. Kryzys powołań jest znacząco widoczny, ale nadal nie brakuje wykształconych młodych Polek, które decydują się na życie w celibacie i złożenie ślubów posłuszeństwa oraz ubóstwa. 
Wraz z Justyną Dżbik- Klugą spójrzmy na zakonnice z różnych zgromadzeń, pozwólmy im się wypowiedzieć, zajrzyjmy do ich życia. 

Współczesne kobiety w zakonnych welonach żyją inaczej niż większość społeczeństwa. Ich życie podlega sporym ograniczeniom, ale z ich wypowiedzi wynika, że w surowych regułach potrafią odnaleźć spełnienie i szczęście. Ich codzienność to sporo poświęceń i wyrzeczeń. Ich rzeczywistość to dobrowolne podporządkowanie się regule zakonu do którego należą, ich wolność jest dobrowolnie ograniczona. Ich los zależy od ich przełożonych. Ich dochody wędrują do wspólnej kasy, a one same muszą mieć zgodę na zakup rzeczy osobistych, nawet odzieży czy butów. Wielu z nas zapyta, to co te kobiety z życia mają? Przecież ich codzienność może kojarzyć się w pewnym sensie z pobytem w zakładzie karnym?

Książka "Śluby (nie)Posłuszeństwa" to lektura składająca się z rozmów Autorki z przedstawicielkami różnych zgromadzeń. Nie brakuje także dialogu z kobietą, która porzuciła zakonny habit i wróciła do "cywila". Te rozmowy są bardzo intymne i szczere. Dotyczą spraw delikatnych i bardzo osobistych. Rozmówczynie są w różnym wieku, ich charyzmaty różnią się od siebie, a ich podejście do wyboru drogi życiowej jest bardzo różne. Każda z nich otwiera się na ciekawość czytelnika i opowiada co skłoniło ją do takiego, a nie innego wyboru, jak jej decyzję przyjęła rodzina i jak im się wiedzie w klasztorach. Każda historia jest inna, każda z nich różni się od siebie. Każda wyjaśnia konsekwencje zakonnego życia, jego blaski i cienie, bo jak czytelnie wynika nie jest to droga idealna. Jest trudna i kręta, wymaga wytrwałości i wyrzeczeń. A jednak jak się okazuje daje satysfakcję, samorealizację i uśmiech na twarzy.

Ta lektura do obiektywne spojrzenie na zakonną społeczność, na kobiety w welonach, które nieco wolniej, ale jednak idą z postępem do przodu, spełniają się zawodowo i duchowo, podejmują różne wyzwania i dają światu przykład wiary oraz życia zgodnie ze złożonymi ślubami. Ten tytuł pochłania bez reszty zwłaszcza pewnie osoby takie jak ja, które kiedyś myślały o wyborze konsekrowanej ścieżki życia, obala mity, intryguje, informuje, pokazuje inną rzeczywistość. Dostarcza emocji i czyta się go czasem lepiej niż niejeden plotkarski tabloid. Wyjątkowa lektura została napisana bardzo rzetelnie i obiektywnie. Jej Autorka absolutnie nie osądza, ani nie krytykuje swoich rozmówczyń. Stara się jak najlepiej ująć słowami to, co istotne. Gorąco polecam ten świetny reportaż także osobom niewierzącym, agnostykom, stoikom i czytelnikom w każdym wieku. Zajrzyjmy za klasztorne mury, poznajmy wyjątkowe bohaterki i zagłębmy się w ich życie. Być może ich przykłady pomogą odnaleźć nam wartości istotne i cenne. Miłej lektury. 



 

poniedziałek, 14 lutego 2022

Tomasz Rezydent "Niewidzialny front"




 

Wydawnictwo Rebis
data wydania 2020
stron 336
ISBN 978-83-8188-198-2

Zapiski z pierwszej linii frontu

Zimą 2020 roku świat obiegły informacje o tajemniczym wirusie, który szaleje w Chinach. To było dla wielu ludzi na końcu świata, gdzieś daleko i to niebezpieczeństwo nie wydawało się groźne. Przecież do tej pory było tyle lokalnych epidemii! 

Ale ten wirus objął w swe objęcia cały świat i szybko dotarł do Europy. We Włoszech rozpoczął konkretny pogrom, a miejscowość Bergamo znalazła się na ustach całego globu. Wkrótce tajemniczy patogen nazwany covid 19 dotarł i do Polski. Początkiem marca cała Europa zamarła. Świat stanął w miejscu, dosłownie się zatrzymał. Zaprzestały pracy szkoły i uczelnie, zakłady pracy, stanęły linie produkcyjnie, a ludzie wykupowali w sklepach zapasy na "dwa tygodnie". Z półek znikała żywność i papier toaletowy oraz mydła i środki czystości. Maseczki jednorazowe osiągały gigantyczne ceny. Tych z filtrami prawie nie można było dostać, a ich ceny wzrosły o kilkaset procent. Wszyscy rozumieli co znaczy "zostań w domu", zamknięto teatry, kina, centra handlowe i obiekty kultury. Pojawiły się hasła izolacja, kwarantanna i wielu uświadomiło sobie jak ważną instytucją są Sanepidy. A w szpitalach ... Tam zaczął się prawdziwy szał. Ochrona zdrowia nieprzygotowana na trudną sytuację musiała się zorganizować i zacząć pracować w nowym, dziwnym trybie jak nigdy dotąd niewprowadzonym na masową skalę. Do walki z tajemniczym i śmiertelnie groźnym patogenem stanęli medycy. Lekarze, laboranci, średni personel medyczny, diagności i wszyscy od których pracy działanie jednostek medycznych jest uzależnione. 

Jednym z lekarzy, który znalazł się na pierwszej, jakże niebezpiecznej, linii frontu był Autor książki, którą chcę w tym tekście zaprezentować. Tomasz Rezydent pracował w jednym z niewielkich polskich szpitali, które zdecydowano się przekształcić w tzw. szpital jednoimienny, który miał przyjmować chorych na covid19. Tam mieli trafiać na diagnostykę chorzy podejrzani o zakażenie, tam mieli walczyć o życie i zdrowie pacjenci w poważnym stanie, którzy wymagali hospitalizacji. Tam personel medyczny miał uczyć się nowego stylu walki na początku nie za bardzo dysponując sprzętem i środkami ochrony w postaci masek, środków dezynfekcyjnych czy respiratorów. 

Tę książkę nie potrafię ocenić w przedziale podobała mi się czy nie. To nie ten typ literatury. To dokument, genialny reportaż i świadectwo dla potomnych jak naprawdę było. Bo ten tytuł jest na wskroś prawdziwy i pełny prawdy w przeciwieństwie do tego, co serwowały media i social media. Tu wygrywa prawda, która niekiedy jest gorzka i bolesna. Tu jest miejsce na strach, ale i bohaterstwo. Tu nie owija się niczego w bawełnę. Tu nie ma miejsca na korekty, poprawki czy upiększenia. Tu jest realna walka, dramaty, ludzkie uczucia z których nawet opanowany mężczyzna, któremu nie obce są prawdziwe szpitalne dramaty, nie jest wyzuty. Na kartach książki zapisane są na gorąco wspomnienia. Ten dziennik pisany gdzieś w sporym stresie i nieludzkim zmęczeniu otwiera wyobraźnię czytelnika. Tym samym otwiera oczy i uświadamia z czym tak naprawdę musieliśmy się zmierzyć. 

Autor nie oszczędza nikogo, choć robi to anonimowo. Pokazuje błędy, które mogły sporo kosztować. Krytykuje, wyraża swoje niezależne zdanie, pokazuje ludzkie słabości, solidarność, ale i głupotę. Zapomina o filtrach, które w dzisiejszym świecie mają tak częste zastosowanie. Pozwala przeżyć ten czas, kilka pierwszych miesięcy pandemii jeszcze raz, pokazując je z perspektywy tego, który musiał się zmierzyć z bezpośrednim niebezpieczeństwem. Takich lekarzy w Polsce było setki. 
Dziś, gdy minęły prawie dwa lata i znamy dalszy rozwój wydarzeń odczułam, że i tak los obszedł się z ludźmi w miarę łaskawie. Wirus zebrał swoje żniwo, ale stracił na sile i choć wiele osób zachorowało widać pewne światło w tunelu. 

Ten tytuł został napisany by pokazać prawdę i dokładnie tak się stało. Czuć ją z kartek książki, a jej największym atutem jest właśnie autentyczność. Tu nie poszło o propagandę sukcesu czy bicie braw, choć te jak najbardziej należą się tym, którzy pracowali i pomagali. 
Ten dokument robi ogromne wrażenie. Ja czytałam go z perspektywy osoby, która nie zachorowała objawowo na ten patogen. Wiem jednak, że ci, którzy leżeli na szpitalnych łóżkach i wygrali mogą mieć problem z lekturą. Koszmary mogą wrócić. Ta książka powinna nade wszystko trafić w ręce osób, która ironizują z  choroby oraz tych którzy cenią mistrzowską literaturę faktu i reportaż. 
Jestem już po lekturze, ale głową nadal w niej. Czytanie było też dla mnie chwilą refleksji i zadumą nad kruchością życia i słabością człowieka, który mimo swoich osiągnieć jest słaby i bywa bezsilny. 
Niesamowita książka, którą gorąco polecam. Jest naprawdę warta poznania. Z serca rekomenduję. 

 

piątek, 3 grudnia 2021

Igor Rakowski-Kłos "Dzień przed. Czym żyliśmy 12 grudnia 1981?

 



Wydawnictwo Znak Litera nova
data wydania 2021
stron 304
ISBN 978-83-240-7392-4

W wigilię wielkiej zmiany

Dziś zapraszam na post o najlepszym, piszę to bez wahania, reportażu, po jaki sięgnęłam w tym roku, ale i tej dekadzie. To książka wyjątkowa, której wydarzeń byłam naocznym świadkiem. Jako mała dziewczynka całkiem dobrze pamiętam te dwa dni za sprawą może zwyczajnych zdarzeń, ale jednak zapisały mi się one mocno w pamięci. 
Był grudzień, był weekend, choć wtedy jeszcze o końcu tygodnia tak nie mówiono. Sobota. Przeglądałam bombki, szklane i polskie, piękne ręcznie malowane, nie mogłam doczekać się kiedy zawieszę je na choince. I była niedziela bez Teleranka, więc smutek na twarzy, który osłodziła kartka z szopką, posypana brokatem, wtedy po prostu wtedy hit. Bo niczego nie było, bo każdy umiał w tamtych czasach cieszyć się wszystkim. I był spacer w parku, nieco pobielonym śniegiem w ciepłym niebieskim swetrze i były patrole milicji z wojskiem. I był poniedziałek bez szkoły i nagłe oraz niespodziewane ferie. 

Dlaczego o tych moich wspomnieniach piszę? Bo na fundamencie wspomnień zbudowana jest oś książki, która skupia się na 12 grudnia 1981 roku, na dacie, która poprzedzała specyficzną zmianę w historii Polski. Tę datę, a zarazem klimat tamtego czasu, poznajemy na podstawie relacji różnych Polaków i Polek, mieszkających w różnych miejscach kraju, parających się różnymi zawodami, stojących po jednej i tej drugiej stronie barykady. W relacjach tych osób drzemie to "coś", co można było jakoś tak specyficznie namacalnie wyczuć w powietrzu. Taki duch zwiastujący, że wrzód pęknie. Pęknie, bo musi, bo już jest tak mocno nabrzmiały, że dłużej nie da rady. To była dla całego narodu wielka niewiadoma, bo różnie mogło się to skończyć i różnie mogła potoczyć się historia. Z perspektywy czasu moim zdaniem i tak wyszliśmy z tego dość obronną ręką. Ale, wróćmy do książki i wrażeń z lektury. 

Dla mnie to była bardzo sentymentalna lektura, która zabrała mnie w podróż do przeszłości. Zobaczyłam ją oczami konkretnych ludzi, bardzo różniących się od siebie. Byli oni na różnym etapie życia, w którym działy się rozmaite rzeczy. Miały miejsce ślub, narodziny dziecka, udział w życiu politycznym czy służba w mundurze. Każdy patrzył na świat oczami jedynego w swoim rodzaju obserwatora, każdy widział to, co się działo inaczej. Z zapisanych słów wyłania się dziwny świat w nietypowym momencie jego istnienia, swoista cisza przed burzą, którą czuć, że namacalnie nadchodzi. Każde z zamieszczonych czarno białych zdjęć mówi tak mocno i tak wiele. To kopalnia wiedzy o tamtej rzeczywistości, to niepowtarzalna lekcja historii, to obraz tamtych szarych czasów, kiedy królował z jednej strony marazm i beznadzieja, ale z drugiej nie składano broni na laurach i mimo niemocy starano się coś, mimo trudności, zmienić na lepsze. 

Autor podjął się ciekawego wyzwania i naprawdę genialnie je zrealizował. Wyszło mu ono po prostu perfekcyjnie. Zamysł na tytuł został zrealizowany z kunsztem, talentem i pomysłem. Lektura wciąga i nie daje się odłożyć na półkę. Czyta się ją szybko i zachłannie. To naprawdę wyjątkowa książka, która idealnie wyczerpuje poruszony w niej temat i daje obraz rzeczywistości, która dziś wydaje się tak bardzo inna od współczesnego świata. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać ten tytuł i z serca zainteresowanym tą tematyką oraz osobom lubiącym dobre reportaże ją rekomenduję. 



czwartek, 18 listopada 2021

Mariusz Sepioło "Klerycy. O życiu w polskich seminariach"

 


Wydawnictwo Znak
data wydania 2021
stron 320
ISBN 978-2408-361-02-0

Z wizytą za murami seminarium duchownego

W swojej najnowszej książce Mariusz Sepioło zabiera nas do niezwykłego miejsca. To wyższa uczelnia, która zdecydowanie różni się od pozostałych szkół dających wyższe wykształcenie. Jej bramy mogą przestąpić tylko mężczyźni stanu wolnego. By na niej się kształcić nie wystarczy tylko dyplom maturalny. Trzeba jeszcze mieć powołanie, wiarę w Boga, przyjąć wcześniej stosowne sakramenty. Trzeba mieć świadomość, że przyszłość będzie wymagało od kandydata życia do śmierci w celibacie, wyrzeczenia się posiadania rodziny i wielu innych rzeczy. O jakim miejscu i jakich ludziach mowa? 
O klerykach i seminarium duchownym, o których krąży wiele mitów i które są tematem tabu. 

Polska od lat chrześcijaństwem i wiarą stała. Nie brakowało duchownych i nowych powołań. W ostatnim wieku Kościołowi w Polsce pod tym względem nie przeszkodziły ani wojny, ani komunistyczny ustrój. Pomógł pontyfikat Karola Wojtyły i postać księdza Jerzego Popiełuszki. Ostatnio zaszkodził kapitalizm, konsumpcyjny tryb życia i skandale z udziałem duchownych różnego szczebla. Jaka jest cała prawda o przyszłych kapłanach i miejscach gdzie się kształcą oraz wypróbowują swoje powołanie? 
Jeśli jesteście tego ciekawi to bez wahania sięgnijcie po tytuł Mariusza Sepioło, który w kategorii reportażu wznosi się na wyżyny mistrzostwa. Autor odważnie opisuje rzeczywistość opierając się na faktach i bezpośrednio oddaje głos klerykom, którzy zostali kapłanami, ale i tym, którzy zrezygnowali z tej drogi. Nie jest bowiem tajemnicą, że wielu kandydatów nie dociera do mety jaką są święcenia kapłańskie i rezygnuje z różnych względów bądź jest z tej uczelni wydalana. 

Życie codzienne w seminariach nie jest wcale kolorowe. Nie jest też tylko czarne, ani tylko białe. Tam też dociera szara rzeczywistość i różne problemy, a zebrani mężczyźni do świętych i ideałów nie należą. Idąc za głosem powołania, mając nawet najbardziej szczere intencje i czyste serce, zderzają się z murem realnej rzeczywistości, która może zawieść i rozczarować. W tych placówkach obowiązuje hierarchia, dość surowy regulamin i tradycje, które w dzisiejszych czasach mogą wydać się rodem z zamierzchłej przeszłości. Kilkuletnia formacja wymaga podporządkowania się, posłuszeństwa, dyscypliny i wyrzeczenia się często własnego ja. Nie jest to łatwe, wymaga odwagi, czasem rodzi nietolerancję otoczenia. Mimo to młodzi ludzie przekraczają bramy i wkraczają do świata, który od początku wmawia im, że są kimś wyjątkowym i wybranym. 

Mariusz Sepioło odważnie, sumiennie i dokładnie opisuje seminaryjną codzienność, zwyczaje, tradycje i normy. Wiele z nich może szokować lub wydawać się czystym archaizmem. Czy to łatwa droga? To pytanie przewijało się przez mój umysł przez cały czas w trakcie lektury. 

Czy klerycy to lepsza kasta? Czy to ludzie naprawdę wybrani i lepsi? Czy ich życie nie jest w pewien sposób skrzywione i zdeformowane przez skostniałe normy? Tytuł w kolejnych rozdziałach pokazuje w szczegółach prawdziwe oblicze miejsca, które jedni mogą przyrównać do przedsionka raju, zaś inni do rzeczywistości więzienia! 
Wiele osób zapewne sięgnie po tę książkę z czystej ciekawości. Gwarantuję, że każdy kto nie był w tym miejscu poczuje się zaskoczony i zszokowany. Pozna blaski i cienie noszenia koloratki i sutanny. Zasmakuje samotności, rozterek, wyobcowania z jakim świat podchodzi do kapłaństwa. 
To nie jest tytuł tylko dla katolików, to nie jest książka tylko dla tych, którzy chcą zostać alumnami. 

To naprawdę świetny reportaż z ciekawym i wyczerpującym ujęciem tematu, który należy do trudnych i oblanych woalem niedomówień. Tę lekturę czytało mi się naprawdę rewelacyjnie. To była niesamowita lekcja spojrzenia na inny świat od tego, który znam jako katoliczka. Po przeczytaniu tej publikacji, która od razu zaskarbiła moje uznanie inaczej będę patrzyła na tych, którzy w seminarium studiują i którzy je kończą. To inna, niepowtarzalna rzeczywistość o swoistym klimacie w której nie każdy się odnajdzie. Jest w niej miejsce i na sacrum i na profanum. Gorąco polecam!



wtorek, 18 maja 2021

Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik "Seksualne życie Polaków"

 



Wydawnictwo WAB
data premiery 2 czerwca 2021
stron 256
ISBN 978-83-2808-891-7

Współczesny Polaków portret seksualny

Rewolucja seksualna w Polsce stała się faktem. Możemy temu przeczyć, ale obecne młode pokolenie inaczej podchodzi do sfery intymnej niż ich rodzice i dziadkowe. Seks przestał być tematem tabu. Mówimy o nim dużo i odważnie. Można śmiało powiedzieć, że w tym aspekcie, w tej sferze życia dogoniliśmy Europę bardziej niż w sferze gospodarczej. Oczywiście znajdą się osoby które będą lekturą książki "Seksualne życie Polaków" zgorszone i zbulwersowane, jednak przeczenie, że pewne zjawiska nie funkcjonują w polskiej sferze erotycznej mijałoby się z prawdą. 
Miałam okazję poznać tę publikację jeszcze przed premierą. Byłam jej ciekawa. Lektura okazała się nieco inna niż się spodziewałam, ale i też za wiele od moich wyobrażeń nie odbiegła. 

Jej Autorzy pokazali różna oblicza seksu jakie funkcjonują obok siebie. Większość z nich jest odważna, może dla pewnych osób nietuzinkowa, ale nie możemy zaprzeczyć, że ich amatorzy nie robią tego czy tamtego. Dziś seks Polaków nie ogranicza się już tylko do ich sypialni. Można powiedzieć, że seks jedną nogą wyszedł z sypialnianego podziemia i wkroczył w miejsca bardziej otwarte i publiczne. Łono natury, kluby, sfera interaktywna też są punktami gdzie seks się uprawia. Wielu Polaków zaczęło otwarcie przyznawać się do swoich upodobań i szukać ich spełnienia. Odwagi dodaje wielu osobom przestrzeń wirtualna.  Czaty, pokazy za pomocą kamerek internetowych, fora zachęcają by spełniać swoje fantazje. W Polsce coraz prężniej zaczęły funkcjonować seks shopy. Klienci odważniej robią w nich zakupy, wzbogacają swoje życie intymne gadżetami. 

Autorzy pisząc o polskim współczesnym seksie pokazują odważnie jego nietypowe oblicza. Wychodząc z założenia, że nic co ludzkie nie jest obce zapraszają na wycieczkę do klubu swingerskiego czy studia BDSM. Przedstawiają pracę osób prowadzących transmisje on line oraz zasady funkcjonowania polskiego porno biznesu. W stosunku do zagranicznych realiów on dopiero dojrzewa i raczkuje, ale jest i się rozwija. Na kartach publikacji znajdziecie dość obszerny wywiad z polską gwiazdą porno biznesu - mężczyzną, który po ukończeniu szkoły aktorskiej pracuje w branży i filmowej i porno. 

Ta książka zdecydowanie łamie wiele tematów tabu i potwierdza różne zjawiska, które w Polsce od pewnego czasu funkcjonują. Odważnymi słowami pokazuje rodzime realia, które z jednej strony część osób gorszą, ale i części dają odwagę ujawniania swoich marzeń i preferencji. Za zasłoną wstydu w sypialniach Polaków  i nie tylko w nich wiele się dzieje, a ludzie odkrywają swoje zachcianki i preferencje. Postęp edukacyjny trwa, a młode pokolenia stają się całkowicie inne od tych sprzed kilkudziesięciu lat. 

To nie jest sztampowa lektura, którą ograniczają sztywne ramy. Czyta się ją z zaciekawieniem, ale nie jest ona też zbyt łatwa w odbiorze. Wymaga skupienia na tekście, otwartości na różne warianty w sferze seksu. Autorzy nie szukają jednak taniej sensacji, co uważam za ogromny plus tej książki. Chcą jedynie przedstawić prawdziwe oblicze stanu faktycznego, który na pewno jest zjawiskiem ciekawym socjologicznie. Lekturę polecam, choć jestem przekonana, że jedni czytelnicy będą bili Autorom brawa, a inni mocno ich skrytykują. 



niedziela, 31 marca 2019

Karolina Kozioł "Moja dzika Syberia"


Wydawnictwo Psychoskok
data wydania 2019
stron 106
ISBN 978-83-8119-416-7

Warto podążać za marzeniami

Warto mieć marzenia i warto za nimi podążać. Warto je spełniać i czuć to jedyne w swoim rodzaju uczucie, gdy coś o czym marzymy daje poznać swój smak. W duszy Karoliny Kozioł - aktorki, autorki i podróżniczki zrodziło się marzenie, by poznać Syberię, by ją zobaczyć na własne oczy, by ją odkryć. Niewiele się zastanawiając w towarzystwie przyjaciółki wybrała się do Rosji. Narodzony na spontanie plan okazał się wspaniałą przygodą i niezwykłym doznaniem. Migawki z podróży Koleją Transyberyjską zostały spisane w książce, która przenosi nas do innego świata. Świata, który jest jedyny w swoim rodzaju i ma w sobie niezwykły urok, niepowtarzalną magię. Trasa liczy wiele kilometrów. 

Nakreślony ręką młodej kobiety reportaż jest bardzo treściwy i zawiera w sobie wiele obrazów oraz refleksji. Daje nam możliwość zobaczenia przepięknej krainy oczami młodej osoby, która chłonie go zachłannie i z wielką ciekawością. Interesuje ją nie tylko krajobraz, ale i spotkani ludzie. Architektura i kultura, obyczaje i tradycje. Swojej relacji Autorka nie upiększa. Z odwagą pokazuje to, co widzi. Nie zawsze jest to obraz bez wad. W treści znajdziemy sporo praktycznych rad, które pomogą odbyć podróż tą trasą, zobaczymy osobliwości jak i poznamy ludzi, którzy żyją w sposób inny niż w Europie. Zagościmy na narciarskim stoku i odkryjemy piękno pierwszych szusów, ale i pokonywanie barier, które ograniczają nas samych. Spotkamy się z szamanem, spojrzymy na tereny, gdzie kiedyś znajdowały się łagry. 

Podróż jest nie tylko drogą służącą poznaniu czegoś nowego, ale i sposobem na odkrycie samego siebie. Karolina Kozioł udowadnia to w wielu miejscach swojej relacji. Publikacja nie jest długa. I to jej jedyna wada, bo chciałby się poczytać jeszcze więcej. Ma w sobie jednak dużo treści. To lektura mocno energetyczna, dodająca sił i wiary w siebie. Zachęcająca do łamania barier, do chłonięcia życia, do odkrywania jego dziewiczych kart. Niemożliwe nie istnieje. Stać nas na wiele, tylko wielokrotnie musimy pokonać własne ograniczenia i rozerwać więzy, które sami dla siebie motamy. Życie jest podróżą. Tylko od nas zależy jej trasa. To najcenniejsza rada jaką wyniosłam z tego tytułu. Zachęcam Was do przeczytania go i odkrycie Syberii z Karoliną Kozioł. 

sobota, 23 lutego 2019

Zaproszenie na Syberię - zapowiedź książki


Z wielką przyjemnością przychodzę do Was z wspaniałą nowiną. 
Nakładem Wydawnictwa Psychoskok ukazała się ciekawa książka z gatunku reportaż. We współpracy z Wydawcą wkrótce będziecie na blogu mogli przeczytać jej recenzję. 

"
Reportaż o rozmowach z (nie)zwykłymi ludźmi, życiu na krawędzi i o prawdziwym odrodzeniu.
Podróż koleją transsyberyjską licząca ponad 9000 kilometrów.

Wydawać by się mogło, że podróż pociągiem to przeżytek w dobie rozwijających się linii lotniczych. Nic bardziej mylnego. Karolina Kozioł na podstawie własnych przeżyć zdaje relację z podróży koleją transsyberyjską prowadzącą z Moskwy aż do Władywostoku. Dzięki autorce poznajemy cienie i blaski tej podróży.
Każda stacja to nowa opowieść, nowy człowiek, nowe, cenne refleksje.

,,Moja dzika Syberia” to reportaż pełen wartościowych obserwacji, wzruszających historii i wiedzy praktycznej o takim sposobie przemieszczania się z dalekiego miejsca do drugiego. To droga, podczas której zmieniają się nie tylko krajobrazy, lecz także sposób patrzenia na życie.
Reportaż pełen autentycznych historii, głębokich refleksji, ale także uwag technicznych, które pozwalają wgłębić się w tajniki podróżowania tym środkiem transportu." (info ze strony Wydawcy)

Więcej informacji znajdziecie na stronie


czwartek, 22 lutego 2018

Marcin Wójcik "W rodzinie ojca mego"


Wydawnictwo Czarne
data wydania 2015
stron 272
ISBN 978-83-8049-043-7
seria Reportaż

O rodzinie od której trzymam się z daleka

Po książkę Marcina Wójcika sięgnęłam z trzech powodów. Po pierwsze w tym roku obiecałam sobie czytać więcej reportaży i literatury faktu. Po drugie lubię serię Czarnego Reportaż. Po trzecie wreszcie lubię reportaże w których poruszane są kontrowersyjne i mocne tematy.
 Gdy rozpoczynałam lekturę nie byłam przygotowana na aż tak bardzo mocną treść. Wiedziałam, że będzie ciekawie, ale nie przypuszczałam, że aż tak bardzo. 

Z Radio Maryja jest tak jak z disco polo. Niby mało kto słucha, a każdy wie o co chodzi. Redemptorysta Tadeusz Rydzyk ma wielu przeciwników jak i grono zwolenników. Jego dzieła - radio, telewizja, uczelnia czy fundacja są ogólnie znane. Ich istnienie i poglądy ich założyciela potwierdzają namacalnie tezę, że polski Kościół nie jest jednolity, że są w nim podziały. Są też dowodem na to, że bogactwo wypędza ubóstwo, które powinno cechować stan duchowny w imię składanych ślubów. Teoria nie idzie w parze z praktyką, a to wielu ludzi wierzących od Kościoła odpycha. 

Książka to zbór różnorodnych reportaży, które tworzą spójną całość i dają obraz toruńskiego redemptorysty i jego działalności. Na początku Autor przybliża w pigułce osobę samego Tadeusza Rydzyka. Czytając o jego zakonnej drodze, dzieciństwie i młodości samoistnie nasuwa się pytanie skąd taka siła w człowieku który przyciągnął do siebie wielu ludzi? 
Z kolejnych tekstów dowiemy się jak pracuje Radio Maryja, jak działa Telewizja Trwam i jakie były jej początki, jak wyglądają studia na toruńskiej uczelni, jakie są kierunki i poznamy osoby, które na nich studiują. Wreszcie poznamy tych, którzy są zwolennikami mediów Tadeusza Rydzyka, uczestników marszów i członków kół skupionych wokół toruńskiej rozgłośni. To nie są ludzi kryształowi, a raczej zagubieni, zapatrzeni fanatycznie i bezmyślnie w głoszoną ideologię w której nie ma miejsca na jakikolwiek dialog. Niezłomna jest zasada, że kto nie idzie z nami maszeruje przeciw nam. 

Najważniejsze jest ślepe zapatrzenie i podporządkowanie. Z padających słów czuć sporo zarzutów, nienawiści, złości i żalu. Brak miłości, a tą przecież chrześcijanin powinien otaczać nie tylko przyjaciół, ale i wrogów. Tu nie ma miejsca na wybory, trzeba niczym owca ślepo podążać za pasterzem i nie mieć własnego zdania. Nie pytać, nie dociekać tylko ufnie spijać każde słowo i przyjmować je za pewnik. W tej społeczności nie ma miejsca na wolny wybór, wolne słowo i jakiekolwiek wątpliwości. 
To smutna twarz katolicyzmu, to jego fanatyczne oblicze. 
W myśl ustanowień soborowych duchowni nie powinni wkraczać w politykę - a to jest w kościele toruńskim nagminnie łamane. Co wolno?  Dawać ofiary, składać datki i być brawo. Czytając miałam często wrażenie, że gdyby poznał to ktoś, kto nie widział tego na oczy pomyślałby, że to scenariusz niezbyt ambitnego filmu, a nie realna rzeczywistość. 

Po co czytać ten tytuł? 
Z pewnością by spojrzeć prawdzie w oczy i przejrzeć na nie. By zobaczyć o co naprawdę chodzi i jak można grzeszyć idąc ślepo za kimś, kto sam błądzi. Fanatyzm nie jest tu słowem przesadzonym czy użytym na zapas. Teksty budzą grozę swoją wymową i stanem ludzkich umysłów. Reportaże robią spore wrażenie, czyta się je szybko aczkolwiek każdy zmusza do refleksji nad mocą wiary i zła, które funkcjonuje pod płaszczem religii. Bo czy nienawiść jest dobra? 
Publikacja Marcina Wójcika to naprawdę dobra książka, która z pewnością na wielu zrobi spore wrażenie, a zwolenników rodziny o której opowiada mocno zgorszy. 
Plusy to dogłębne wyczerpanie tematu, solidne przedstawienie środowiska, ukazanie poruszonej problematyki z różnych stron i dobre operowanie słowem, które celnie maluje to, co istotne. 
Kolejna wspaniała publikacja w doskonałej serii Wydawnictwa Czarnego. Bardzo polecam.