czwartek, 15 kwietnia 2021

Magdalena Kawka "Powrót z piekła"

 



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2021
stron 440
ISBN 978-83-8234-064-8

Nawet pobyt w piekle ma swój kres

Lektura drugiego tomu cyklu "Lwowska odyseja" autorstwa Magdaleny Kawki już za mną. Poziomem książka absolutnie nie odstępuje swojej poprzedniczce, a czytało mi się ją wyśmienicie. Moja zażyłość z bohaterami ogromnie się pogłębiła, a ja traktuję ich już jak starych, dobrych znajomych i marzę by kolejne, ostatnie już spotkanie z nimi miało miejsce jak najprędzej. Trzeba będzie jednak się uzbroić w cierpliwość do zimy. 

A co rozgrywa się w tym tomie?
Trwa okrutna wojna, która rozdzieliła rodzinę Lindnerów. Jej głowa, Gustaw został zesłany na Syberię. Trafia do łagru Smolnyj położonego daleko od cywilizacji, który otaczają bezkresne lasy tajgi. Mężczyzna nienawykły do pracy fizycznej pracuje przy ich wyrębie. W jego sercu płonie tęsknota za Lwowem i rodziną. List od Marianny traktuje niczym relikwię i czyta go, aż zna jego treść na pamięć. Warunki życia są okropne. Brakuje żywności, panują srogie mrozy, a świat skuty jest w okowach śniegu i lodu. Zewsząd atakują stada wilków, które wygłodzone nie wahają się zaatakować człowieka. Zesłańców trapią choroby i praca ponad ludzkie siły. Gustawa przy życiu trzymają myśli o bliskich. W niedoli i syberyjskim piekle kompana i towarzysza znajduje w osobie Akima, która opowiada mu wiele historii. Jedną z nich jest opowieść o Hartadze - pół człowieku, pół niedźwiedziu, który jest syberyjską legendą na miarę Yeti. 
Tymczasem we Lwowie następują spore zmiany. Po wybuchu wojny radziecko niemieckiej, gdy dwaj dotychczasowi koalicjanci rzucają się sobie do gardeł, zmienia się okupant. Po okowach radzieckich przychodzą faszystowskie. Terror w białych rękawiczkach nie jest wcale lepszy. Marianna na szczęście nie załamuje się. Staje się twarda i silna. Mocno stąpa po ziemi i robi wszystko, by chronić rodzinę i zapewnić jej jak najlepsze warunki egzystencji. Lilka po wielu miesiącach szczęśliwie wraca do domu. Znajduje w nim zmiany. Powrót na łono rodziny ogromnie ją cieszy, smucą wiadomości o śmierci pewnych osób i wieści o ojcu. Czasy są trudne, a kolejne ciosy spadają na głowy naszych bohaterów. Nic jednak nie trwa wiecznie. Nawet piekło...

Przeczytanie kolejnego tomu opowiadającego o losach rodziny Lindnerów i ich przyjaciół sprawiło mi prawdziwą przyjemność. Odpłynęłam do miejsc, w które zabrała nas Autorka i mocno przeżywałam to, co działo się na kartach książki. A działo się naprawdę wiele. Akcja obfitowała w różne sceny i obrazy, które dostarczyły mi emocji i wzruszeń. Autorka perfekcyjnie powiązała wydarzenia historyczne z losami swoich bohaterów, którzy wciąż się zmieniają. Chcą przeżyć i doczekać wolności, więc muszą walczyć o każdy dzień, posiłek, noc w własnym łóżku. Ich dusze twardnieją, hartują się i odpierają wciąż spadające na nich nowe przeciwności losu. W ich sercach drzemie wiele uczuć, a wśród nich nie umiera nadzieja na powrót do normalności, wolność i spokój. 

Magdalena Kawka perfekcyjnie oddaje zarówno klimat okupowanego Lwowa i realia życia pod niemieckim brzemieniem, jak i obraz Syberii, nieprzyjaznej, ale i pięknej w swoim okrucieństwie. Główni bohaterowie, kiedyś wydelikaceni przez spokojne i dostatnie życie, zdają egzamin z przystosowania się do okropnych i bezwzględnych warunków. Zmieniają się, jednak zło nie zatruwa ich serc i nie zmienia ich wnętrz. 

Mogłabym naprawdę długo myśleć i nie sądzę, bym znalazła jakiekolwiek minusy czy wady tej książki. Jedno co złe, to to, że się kończy i zostawia nas w niepewności co dalej. W tym miejscu wypada mi pochwalić Autorkę za styl, język, piękne i plastyczne opisy, czytelne przybliżenie świata syberyjskich zesłańców, wykreowanie wielu postaci drugoplanowych, które dodają fabule oryginalnego blasku i świeżości. To piękna książka, z którą naprawdę trudno było mi się rozstać. Oczarowała mnie syberyjska rzeczywistość i tajemnice. Rozczuliły losy młodych, którym przyszło nagle tak intensywnie żyć w morzu trosk. Powieść budzi wiele refleksji nad motywami ludzkich zachowań wobec śmiertelnych niebezpieczeństw. Książka przybliża fakty historyczne na przykładzie losów zwyczajnych ludzi od których życie zaczęło nagle wymagać ogromnie dużo serwując na dokładkę wiele złych niespodzianek. 
W trakcie lektury uroniłam łzę, wpadałam w nostalgiczny nastrój, cieszyłam się jak dziecko, gdy coś pozytywnego miało miejsce. Z niecierpliwością będę czekała na ostatni tom serii, która wędruje na półkę ulubionych pozycji w mojej biblioteczce. Gorąco Wam ją polecam i zapewniam, że podbije ona Wasze serca.  



wtorek, 13 kwietnia 2021

Aleksandra Rutkowska, Aleksandra Olsson "Żyj bez toksyn"

 


Wydawnictwo Chilli Books
data wydania 2021
stron 368
ISBN 978-83-240-6229-4

Powiedz toksynom stop! 

Żyjemy w szalonych czasach o których z całym przekonaniem możemy powiedzieć, że to epoka konsumpcjonizmu. Codziennie zewsząd atakują nas reklamy, hasła i różne kampanie. "Musisz to mieć". "Jesteś tego warta". Media, producenci oraz osoby publiczne przekonują nas do kupna tego i owego, do gromadzenia jak największej liczby przedmiotów. Czy tak naprawdę są one zawsze nam niezbędnie potrzebne? Czy nie możemy się obejść bez kolejnego swetra, mebla, kolejnego kosmetyku? Czy gromadząc te dobra nie przyczyniamy się do własnej zagłady? Zapytacie jak? Otóż w ten sposób zwiększamy produkcję śmieci i otaczamy się masą przedmiotów, które mogą nam szkodzić. Wszystko przez to, że wiele z nich jest zrobionych ze szkodliwych dla naszego zdrowia substancji o czym często nie wiemy. 
Moja wiedza nie była najgorsza w tym temacie, ale miała spore luki. Uzupełniłam je po przeczytaniu pewnego niesamowicie mądrego poradnika, który uświadomił mi moje błędy w codzienności i uczulił skutecznie na pewne sprawy. 

Żyjemy w epoce plastiku. Raczkuje wiedza o nim i praktyka jego recyklingu, ale i to rozwiązanie nie jest doskonałe. Zewsząd otacza nas wiele rzeczy, które w składzie zawierają substancje mające  negatywny wpływ na nasze zdrowie. A jakie konkretnie? Otóż zaburzają pracę hormonów, zwiększają ryzyko groźnych chorób (nowotworów, chorób serca), niepłodności, wad rozwojowych dzieci oraz otyłości. Nie mając wiedzy o tym podświadomie zgadzamy się na robienie sobie krzywdy. Trzeba koniecznie to zmienić poprzez edukację i uświadamianie ludziom o konsekwencjach ich wyborów. Trzeba zmieniać swoje nawyki, by sobie nie szkodzić, by dbać o własne zdrowie, bo przecież mamy je tylko jedno. 

Pomocą w tym na pewno będzie książka autorstwa Aleksandry Rutkowskiej i Aleksandry Olsson "Żyj bez toksyn". To rewelacyjnie napisany poradnik, który ja, osoba z wrodzonym sceptycyzmem do tego typu literatury, polecam i z pełnym przekonaniem rekomenduję każdemu. 
Książka jest przygotowana w bardzo przejrzysty i czytelny sposób, tym samym ułatwia to odbiór i przyswojenie wiedzy praktycznej, którą tekst jest naszpikowany. Publikacja podzielona jest na konkretne działy odnoszące się do poszczególnych dziedzin naszego zwyczajnego życia. Możemy ją poznawać i czytać na różne sposoby. Ci, którzy lubią chronologię mogą zagłębić się w nią strona po stronie. Dział za działem. Można ją też chłonąć wyrywkowo, skupiając się na tym, co jest nam najbardziej przydatne i potrzebne. Jedno jest pewne - zawarta w tekście wiedza jest bardzo konkretna i skondensowana. 

Poszczególne działy skupiają się na domu i jego urządzeniu oraz organizacji, kuchni, żywieniu, kosmetykach, praniu i sprzątaniu, dzieciach oraz higienie pracy i sposobie odżywiania. W każdym z nich  Autorki sprytnie pokazują jak usprawnić sobie życie, jak wyeliminować to, co nam szkodzi, jak korzystać z substancji naturalnych eliminując te chemiczne i sztuczne. Nie jest to aż takie trudne, nie wymaga zbytniego wysiłku. Wymaga wyrobienia w sobie pewnych nawyków za które otrzymamy zdrowsze życie. Zatem gra naprawdę warta jest świeczki. Rady są proste i konkretne. 

Z tego tytułu dowiecie się między innymi jak: przechowywać właściwie żywność, wybierać ubrania i zabawki dla dzieci, czego unikać w składzie kosmetyków, jak urządzać dom, by przedmioty w nim zgromadzone służyły dłużej, jak zamieniać detergenty na własnoręcznie zrobione środki czystości, jak rozsądniej sadzić rośliny we własnym ogrodzie. Tekst aż kipi od konkretów. Wystarczy odrobina działania i nasz komfort życia się o wiele poprawi. 

O ekologii mówi się dużo w aspekcie ogólnym. Poradnik daje nam konkretne rady, które możemy wprowadzać po trochę na poziomie własnego domu. Taka praca od podstaw szybko da widoczne efekty. 
Ta książka momentalnie zburzyła mój odwieczny sceptycyzm do tego typu literatury, przekonała mnie w stu procentach. Chłonęłam jej treść i powoli jej wytyczne będę wprowadzać w życie. Cześć z nich praktykowałam już wcześniej. Lektura uświadomiła mi jak sporo płynie z tego pożytku.
Wiedza zawarta w tytule z pewnością pomoże mi, jak i Wam, w walce z plagą współczesności - alergiami. Ja borykam się z nimi sama, ale problem dotyczy też jednego z moich psów. 
Gorąco polecam Wam ten tytuł. Z pewnością każdy z Was wyniesie z niego dużo dobroci. 
Książka jest świetnie wydana graficznie, co ułatwia jej poznanie. 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Magdalena Kawka "Pora westchnień, pora burz"

 



Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania 2021

stron 536

ISBN 978-83-8234-065-5

W życiu rzadko coś jest tylko czarne lub tylko białe

Uwielbiam ten stan, gdy jestem w czytelniczym niebie. Celebruję chwile, gdy w moje ręce trafia wyjątkowa książka, która sprawia, że płonę z zachwytu. Cieszę się, gdy mogę polecić ją innym i gdy przyczyniam się do jej popularności. Dziś wydaje się tak wiele książek, że czasem trudno wyłapać te najbardziej fenomenalne. Ja w tym poście podpowiem Wam pewien tytuł, który koniecznie musicie poznać. To powieść polskiej Pisarki, mnie już dobrze znanej, której piórem zachwyciłam się jakiś czas temu. 

Magdalena Kawka to Autorka, której kilka pozycji mogę Wam polecić. Linki do recenzji jej powieści, które już przeczytałam zostawię Wam pod tekstem o jej najnowszej serii. 

"Lwowska odyseja" to trylogia, której dwa pierwsze tomy możecie już nabyć, trzeci ma ukazać się zimą 2021 roku. Cykl rozpoczyna "Pora westchnień, pora burz". 

Autorka jest wnuczką Lwowian, których w rodzinnych stronach zastała wojenna zawierucha jaka wybuchła w 1939 roku. Potem znaleźli się na Ziemiach Odzyskanych. W ich sercach lwowski świat pozostał na zawsze. I podobnie jest ze mną. Moi dziadkowie także urodzili się na Kresach niedaleko Lwowa. Byli Polakami, których wraz z rodziną wysiedlono za granicę Sanu w 1944 roku. Właśnie dlatego ja nie tylko syciłam się pięknem tej prozy, ale i wspominałam. Przypominał mi się klimat dziadkowych opowieści, lwowska gwara, akcent, charakterystyczne słowa, typowe "zaciąganie " po lwowsku. Językowe naleciałości i wspomnienia z dzieciństwa powodowały, że moje oczy były bardziej wilgotne i zakręciła się w nich łza. Dość jednak sentymentów, wróćmy do fabuły. 

W 1938 roku Lilka Lindner jest uczennicą liceum. Przed nią ostatni rok edukacji i matura. Dziewczyna ma, podobnie jak każda nastolatka, tysiąc planów i pomysłów na dorosłe życie. W jej głowie tłoczą się liczne marzenia. Lilka marzy o miłości, ukochanym do którego pisze gorące listy, w dalszej  perspektywie mężu i rodzinie, ale i o pracy, która zapewni jej niezależność. Podobnie jak jej koleżanki chce korzystać z życia, bawić się, brylować w towarzystwie, a że pozycja finansowa jej rodziny jest wreszcie bardzo dobra dziewczyna ma po temu wiele okazji. Ani Lilianna, ani jej przyjaciółki nie mają jednak pojęcia, że ich szczęśliwe oraz beztroskie dni wkrótce dobiegną końca. Mieszkając we Lwowie, mieście, w którym żyją obok siebie dość zgodnie różne narodowości, nie ma świadomości, że wkrótce wiele osób rzuci się sobie do gardeł, stanie się ze zgodnych sąsiadów nieprzyjaciółmi i wrogami. Los Lindnerówej, podobnie jak jej całemu pokoleniu, zafunduje za sprawą wojny szybki kurs dorastania i obejdzie się z młodymi ludźmi bardzo surowo. Wkrótce bale, spotkania i rauty oraz tańce przejdą do lamusa, staną się jedynie bladym wspomnieniem. Esencją życia stanie się walka o przetrwanie, o każdy posiłek, o kęs chleba, o każdą noc spędzoną we własnym mieszkaniu, a nie w bydlęcym wagonie, który kieruje się w stronę surowej Syberii. 

Lektura tej powieści była prawdziwą przyjemnością. Jej fabuła odgradzała mnie szczelnie od realnego świata i codzienności. Ja duszą i sercem byłam w tamtym Lwowie i jego okolicach, doświadczałam duchowo tego, co bohaterowie, których polubiłam jak własną rodzinę. Stopiłam się z ich losem i przeżyciami, a przyszło mi to tym łatwiej, że mam identyczne korzenie.

 Książka to niezwykle udany początek cyklu, który losy zwykłych ludzi łączy z burzliwymi wydarzeniami historycznymi. Autorka przedstawia je w sposób bardzo plastyczny i wymowny, malowniczy i trafiający w serce. Akcja toczy się płynnie i wartko. Każda z postaci jest wykreowana w sposób interesujący i charakterystyczny. Magdalena Kawka wyraziście odtwarza lwowską atmosferę, gwarę i normy obyczajowo-społeczne. Świetnie pokazuje portret polskiego społeczeństwa, które stało się ofiarą nie tylko faszyzmu, ale i nienawiści ze strony Ukraińców oraz represji stalinowskich. 

Lektura spodobała mi się od pierwszej strony. Ta książka wzrusza, uczy i celnie przekazuje historyczną prawdę. Dokładnie tak było, ale mimo to w polskich rodzinach nie zamarły serca. Czasem słabiej, ale zawsze tliła się wiara i nadzieja w odzyskanie wolności. Nie zamierał patriotyzm, zew walki i przetrwania oraz pomocy innym. Ten czas był wielką miarą i egzaminem człowieczeństwa, które bohaterowie książki w większości zdali celująco. Ta powieść obfituje w wiele ciekawych scen, dialogów, gwarantuje ogrom emocji. Wciąga i pociąga. Jest dość obszerna, ale trudno ją odłożyć choćby sen mocno chciał objąć w swe objęcia. Osobiście przeczytawszy pierwszy tom bez zbędnej zwłoki zagłębiłam się w kolejny. Zdradzę, że jest równie świetny. To dla mnie zaszczyt, że mogę Wam polecić tak genialną książkę. Miłośnikom sag z historią w tle obowiązkowo polecam. 

Inne książki Magdaleny Kawki, które przeczytałam

"Rzeka zimna" 

cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka "Rzeka zimna" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)

"Wyspa z mgły i kamienia"

cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka "Wyspa z mgły i kamienia" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)

Cykl "Kobiety nieidealne" napisany wraz z Małgorzatą Hayles

cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles "Kobiety nieidealne. Magda" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)

cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka, Małgorzta Hayles "Kobiety nieidealne. Iza" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)

cudownyswiatksiazekmalineczki: Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles "Kobiety nieidealne. Baśka" (cudownyswiatksiazek3.blogspot.com)


piątek, 9 kwietnia 2021

Justyna Balcewicz "Karuzela"

 


Wydawnictwo Skrzat

data wydania 2021

stron 432

ISBN 978-83-8207-044-6

"Na karuzeli życia pokręcisz się"

Nasze życie jest jak jazda na karuzeli. Raz jest w nim pod górę, raz spadamy w dół. Oczywiście bywają i dobre momenty, które chcemy zapamiętać na zawsze. Niestety, nie zawsze na wszystko co nas dotyka mamy wpływ. Czasem kręcimy się porwani pędem życia i nie możemy zwolnić ani przyśpieszyć. Musimy się dostosować i dać się ponieść losowi wierząc w swój fart. Czy w takich sytuacjach pomocne są pieniądze? W pewnym sensie tak, ale nie stanowią one jakieś super polisy, która zawsze będzie niezawodnym kołem ratunkowym, które zadziała w potrzebie. Miliony ludzi na świecie gonią wciąż za swoim szczęściem, za fortuną, za bogactwem, które niejedno ma imię. Po drodze zbierają pakiet doświadczeń od losu w gratisie. Ta wiedza czasem ich mocno zmienia i daje prawdziwie cenne oraz wartościowe lekcje. 

Ostatnio bardzo chętnie sięgam po rodzime powieści obyczajowe. Wręcz chłonę je jedna po drugiej. Wybierając lektury według tego kierunkowskazu w moje ręce trafiła najnowsza powieść Justyny Balcewicz. Do tej pory Autorki mi nieznanej. Opis zachęcił mnie skutecznie by zagłębić się w tę fabułę. Jak było? Interesująco. Od razu zapunktował u mnie sposób konstrukcji powieści, która opisuje losy dwojga całkowicie różnych bohaterów. Kobiety i mężczyzny. Różni ich bardzo wiele. Wiek, pochodzenie, poglądy, status życiowy oraz bagaż doświadczeń stawiają Kasię i Tadeusza na dwóch różnych biegunach. Naprzemiennie poznajemy historię każdego z nich. W pewnym momencie ich życiowe ścieżki łączą się i splatają, ale żadnych innych informacji w tej kwestii Wam nie zdradzę by nie zepsuć przyjemności czytania. 

Kasia jest młodą kobietą, która mimo iż ukończyła studia tkwi w nieciekawej i słabo płatnej pracy w której nie może się rozwijać ani mieć satysfakcji z tego, co robi. Pewnego dnia dowiaduje się, że w swojej firmie jest zbędna i zostaje w ciągu chwili osobą bezrobotną. W myśl koncepcji, że nieszczęścia chodzą parami rozstaje się także ze swoim chłopakiem przy którym więdła do tej pory jak kwiat bez wody. Jacek nie ma życiowych ambicji ani planów. Zamiast wspierać Kasię tylko ją dołuje, a ta ma tego już dość. Poruszona impulsem decyduje się zrobić życiową rewolucję i zmienić w swoim życiu wszystko. Znaleźć pracę marzeń i idealnego faceta. Wyprowadza się do przyjaciółki i skupia się na konstruowaniu szałowego cv, które otworzy jej drzwi do wielkiej kariery. 

Tadeusz to starszy pan, który urodził się w niezbyt zamożnej rodzinie w 1930 roku. Doświadczenia z jego dzieciństwa utwierdzają go w przekonaniu, że pieniądze dają szczęście i by być szczęśliwym trzeba po prostu dorobić się fortuny. Im większej tym lepszej. Gdy poznaje Ninę, nieosiągalną dziewczynę ideał postanawia, że ją zdobędzie, a drogę do jej serca otworzy mu kasa. Status milionera ma mu dostarczyć to, o czym marzy. Dlatego łakomie spogląda na pewien interes..

Czy główni bohaterowie osiągną swoje cele i marzenia? Kiedy i w jakich okolicznościach się spotkają i co ich połączy? Jak zazębią się ich dwa różne światy? By się tego dowiedzieć musicie sięgnąć po książkę, która dostarczy odpowiedzi na powyższe pytania. 

Powieść Justyny Balcewicz okazała się lekturą pełną tajemnic, która niejednokrotnie mnie zaskoczyła. Była nieprzewidywalna, a to zapewniało zainteresowanie i przyjemność czytania. Nie odebrałam ją w sposób jednakowy. Były w niej fragmenty mniej lub bardziej ciekawe i lektura wprawiała mnie w czytelniczą sinusoidę. Reasumując to jednak dobra książka, której poświęcenia czasu kompletnie nie żałuję. Chłonięciu kolejnych stron towarzyszyły emocje. Nie zawsze były one silne, ale nigdy ich nie zabrakło. Głównych bohaterów szybko polubiłam i z ekscytacją poznawałam ich przeżycia, odkrywałam ich decyzje oraz motywy jakimi się kierowali. Kasi bardzo dopingowałam z racji tego, że podziwiam osoby, które stać na podjęcie odważnych rozwiązań i konkretne zmiany. Autorka ciekawie zestawia dwie historie osób, które młodość przeżyły w dwóch różnych epokach czasowych. Oczywiście wiele je różni, ale jeśli się starannie dopatrzymy to są jednak rzeczy niezmienne i stałe mimo upływającego czasu i zmian jakie zachodzą na świecie. 

Reasumując ta powieść to książka o szukaniu szczęścia, odkrywaniu życiowych dróg i podążaniu ku marzeniom, które drzemią przecież w każdym z nas. Lektura niekiedy prowokuje nas do refleksji, obnaża prawdę o cenie i wartości życiowych pokus, pokazuje, że niekiedy pewne cele są niewarte przysłowiowej świeczki i możemy sobie odpuścić bieg za nimi. Odkryjcie przesłanie tej książki, z którym w pełni się zgadzam. 

czwartek, 8 kwietnia 2021

Marek Rybarczyk "Elżbieta, Filip, Diana i Meghan"

 




Wydawnictwo Muza

data wydania 2021

stron 336

ISBN 978-83-287-1584-4

Korona czasem bardzo ciąży na głowie i trudno ją nosić

W bajkach królowe są piękne, mądre i szczęśliwe. Są kochane i nie mają kłopotów. Wiodą spokojne, radosne życie i wszystko im się dobrze układa. W życiu, tym prawdziwym jakie wiedzie każdy z nas, nawet królowe nie są oszczędzane i nie mają słodko. Choć noszą koronę nie omijają ich troski. Czasem to właśnie owa korona sporo ich przysparza. Życie królowej zatem lekkie nie jest, a dowodzi tego choćby przykład Elżbiety II wywodzącej się z rodu Windsorów. Brytyjska rodzina królewska jest najbardziej popularna na świecie. Na jej czele stoi od wielu lat jedna i ta sama kobieta, która niezmiennie i niezłomnie trwa na tronie. Już dawno przekroczyła wiek dziewięćdziesięciu lat. Choć cieszy się jak na swoje lata bardzo dobrym zdrowiem, to chyba każdy wie, że schyłek epoki matki księcia Karola niebawem nastąpi. Jakie było jej panowanie? Czy tak długie noszenie korony przyniosło jej dużo radości czy może więcej smutków? Jak ma się obecnie brytyjska monarchia i jakie prognozy są wobec niej na dalsze lata? 

Wszystkim, którzy śledzą losy Windsorów od lat, a także tym, którzy nie mają za wiele pojęcia co dzieje się między królową Elżbietą a jej wnukami i nie znają perypetii Karola oraz jego żony Diany z całego serca polecam książkę Marka Rybarczyka, która właśnie trafiła na księgarskie półki. Nie jest to jego pierwsza publikacja poruszająca tematykę brytyjskiej monarchii. Autor, publicysta, korespondent i dziennikarz śledzi jej losy od lat i jest naprawdę doskonałym znawcą tematu. Pan Marek rzeczowo, precyzyjnie i bez zbędnej kokieterii przybliża swoim czytelnikom najbardziej popularnych "royalsów", zdradzając ich pełne pikanterii tajemnice i obalając mit, że korony noszą ludzie idealni. 

Książka, której tytuł składa się z imion członków Windsorów to coś na kształt kroniki życia Elżbiety II i jej męża oraz dzieci i wnuków. Fundament lektury tworzą więc barwne życiorysy na których pojawiają się rysy i niedoskonałości. Królowa Elżbieta panuje bardzo długo, a czas jej rządów to lata burzliwe i barwne, obfitujące w moc wydarzeń i na świecie i na jej rodzimym "podwórku". W tym okresie nastąpiło bardzo wiele zmian, miał miejsce postęp techniczny, nastąpiła epoka cyfryzacji i zmieniły się normy moralne. Pani Windsor niechętnie, ale koniecznie musiała się do nich odnieść i dostosować. Przyszło jej to ze sporym trudem i nie bez ociągania. Tę jej drogę ewolucji Autor bardzo błyskotliwe opisuje. Koncentruje się również na jej małżeństwie i życiu prywatnym. Pisze otwarcie i dokładnie. Nie oszczędza koronowanych głów. O ich losach opowiada niezwykle ciekawie i błyskotliwie. Z ich bogatych życiorysów wyłuszcza najważniejsze fakty, ale i pokazuje ich jako ludzi, którymi targają emocje, namiętności. Jako osoby, które mają i wady i zalety, które popełniają błędy i potykają się na życiowej drodze. Dużo miejsca poświęca rodzinnym układom i koneksjom, sympatiom i antypatiom. Skupia się na skandalach, ale nie szuka taniej sensacji i nie opiera się na plotkach, ale rzetelnych faktach. 

To wszystko sprawia, że nawet osobom, takim jak ja, którym się wydaje, że znają doskonale losy Windsorów i obejrzały wszystkie sezony serialu "The Crown" ta lektura sprawi niekłamaną przyjemność. Rybarczyk  pokazuje królewskie osobistości w bardzo ciekawym świetle. Analizuje ich życie, nie szuka jednak sensacji i nie snuje niepotrzebnych domysłów. Rzeczowo przedstawia stan faktyczny. Książka ma w zasadzie bardzo wiele plusów i walorów. W tekście moim zdaniem zbyt mało miejsca poświęcono małżeństwu Kate i Wiliama. To jedyny minus tej publikacji. Atutami, których jest naprawdę ogrom, są język, wybór faktów na jakich się skupiono, błyskotliwa i rzetelna, fachowa wręcz ocena tego, co było i bardzo słuszne prognostyki na przyszłość. Ta książka to prawdziwa perełka dla fanów familii  Windsorów. Czyta się ją z prawdziwym apetytem i ciekawością. Trudno oderwać się od lektury, która zasługuje na wielkie brawa. Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką poznanie tego tytułu nie może Was ominąć. Gorąco, bardzo gorąco polecam. 

środa, 7 kwietnia 2021

Jodi Picoult "Księga Dwóch Dróg"

 



Wydawnictwo Prószyński i S-ka 
data wydania 2021
stron 520
ISBN 978-83-8234-039-6

Śmierć, starożytny Egipt i trójkąt miłośny

Drodzy Czytelnicy mojego bloga! 
Z przyjemnością donoszę, że Jodi Picoult, jedna z moich najukochańszych Autorek, nadal pisze świetne książki, a Jej pióro ma się bardzo dobrze. Świadczy o tym najnowsza powieść, która jest naprawdę niesamowita i ma w sobie niekłamany urok. Czyta się ją naprawdę świetnie. Osobiście dałam się ponieść jej klimatowi i kilkuwymiarowej fabule od samego początku. Wiele osób przestrzegało mnie, że czytanie o śmierci, odchodzeniu i smutnym prawie, że żyjemy by umierać w dobie pandemii może mnie pokonać. Tak się jednak nie stało, a ja, choć w dość refleksyjnym czasem nastroju, dałam się ponieść emocjom i tej powieści. 

Dawn jest specjalistką od śmierci i umierania. Pracuje jako doula. Można wynająć ją by towarzyszyła osobie umierająco chorej do ostatniej chwili. Z jej wsparcia może też korzystać rodzina tej osoby. Dawn nie narzeka na brak zleceń. Jej praca jest bardzo trudna i wymagająca. Nieprzewidywalna i wyczerpująca emocjonalnie. Dawn wkłada w nią całe swoje serce i mimo woli związuje się z osobami, które stają na jej zawodowej ścieżce. A wszystko zaczęło się od choroby i odejścia jej matki, którą pokonał rak. W hospicjum poznała też mężczyznę z którym połączyło ją uczucie, dziecko i nowe życie. To stare czyli badania w Egipcie, archeologię i karierę oraz miłość do innego mężczyzny Dawn odłożyła do lamusa. Ale po latach nadszedł czas i okoliczności, które sprawiły, że kobieta udała się w sentymentalną podróż by spotkać dawną miłość i zmierzyć się z prawdą ukrytą w przeszłości. Od tej pory wszystko już stało się inne i nie było powrotu do dawnej rzeczywistości. Bo w życiu nie możemy wybierać dwa razy, nie możemy żyć podwójnie, nie możemy mieć ciastka i równocześnie zjeść ciastko! 

Fabuła "Księgi Dwóch Dróg" jest skonstruowana  na zasadzie pytania co by było gdyby? Tym samym jej Autorka podkreśla ogromną ważność wyborów w naszym życiu, których dokonujemy tysiące. Jedne są bardziej ważne, inne mniej. Każde mniej lub bardziej rzutują jednak na naszą przyszłość. Niestety nie mamy opcji być i tu i tam, robić i to i to. Nie mamy opcji funkcjonowania w dwóch światach, życia na dwóch płaszczyznach i w dwóch rzeczywistościach.
 Dawn z pewnością byłoby wtedy łatwiej. Ta bohaterka pod wpływem różnych czynników wybiera jedną z dróg, jednego z mężczyzn. Żyje w jednym świecie, ale gdzieś z tyłu jej głowy drzemie pytanie co by było gdyby wybrała inaczej. Ta kwestia ożywa w niej i mocno komplikuje życie. A czytelnik, gdy zaczyna żyć życiem Dawn, jak ja, mocno przeżywa wszystkie dylematy. Tym samym lektura gwarantuje ogrom, prawdziwe wręcz zatrzęsienie emocji i wodospad wzruszeń. Autorka skłania nas ku refleksji czy w życiu można się cofnąć wstecz, wybrać jeszcze raz inaczej, wrócić do jakiegoś ważnego dla nas punktu i ułożyć swoje puzzle od nowa. Inaczej, w inny wzór. 

Tę powieść nie połknęłam jednym ciągiem. Delektowałam się nią kilka dni. Błądziłam wokół jej fabuły myślami. Smakowałam jej przesłanie, które pewnie dręczyło niejednego z filozofów. Ta książka mocno uderzyła w najczulszą stronę mojej duszy. Pod jej wpływem sama zaczęłam szukać w moim życiu tych punktów, gdzie miałam alternatywę, gdzie rozgałęziały się moje ścieżki. Analizowałam moje wybory. Stawiałam sobie plusy i minusy. I ta czynność świetnie dopełniła lekturę, która ma swój smak i niesamowity wymiar. Nie jest to tylko jedna z wielu książek opartych na trójkącie: ich dwóch, a ona jedna. W tym tytule drzemie coś magicznego i wyjątkowego. Z pewnością uroku dodaje obecność starożytności i Egiptu sprzed wieków, który jest pełen tajemnic i mrocznych sekretów. 

Reasumując Jodi Picult nadal pisze genialnie, świetnie zrealizowała nowy, świeży pomysł na powieść, która nie jest podobna do innych jej książek. Autorka ponownie śmiało podjęła trudne tematy, zagłębiła się w strony życia od których raczej staramy uciekać myślami. Spod jej pióra wyszło kolejne, doskonałe i mistrzowskie dzieło sztuki. Zatem, Kochani, sięgajcie po tę lekturę, dajcie jej się ponieść, podejmijcie wyzwanie zmierzenia się z trudnymi kwestiami. Polecam Wam koniecznie ten tytuł.