niedziela, 28 lutego 2021

Kinga Langley "Harper i zagubiona wiedza"

 


Wydawnictwo Langusta Books

data wydania 2021

stron 256

ISBN 978-83-960255-0-0

Świat pięknieje, gdy otula Cię magia!


Kobiety lubią się w życiu odmładzać. Robią to na wiele sposobów. Osobiście, by poczuć się o wiele lat młodsza, czytuję literaturę dla starszych dzieci i młodzieży. Wciąż lubię w sobie poczuć duch dziecka, wciąż książki dla najmłodszych czytelników sprawiają mi frajdę i fajnie mi jest je czytać. Zagłębianie się w historie pełne magii i czarów to już ulubiona forma z tego gatunku, którą wręcz celebruję. Dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po książkę Kingi Langley "Harper i zagubiona wiedza". Jej okładka i opis przybliżyły mi już w dużej mierze klimat tej opowieści, ale lektura okazała się jeszcze lepszą niż się spodziewałam. To jest bowiem tak niesamowita książka, że łatwo w jej fabule przepadasz, zatracasz się i żyjesz jej treścią. 

Magia zawładnęła mną i czułam się jak na karuzeli, która kręci się, a siedzenie na niej daje niesamowite i niezapomniane przeżycia. Ta historia odgrodziła mnie od świata i pozwoliła znów stać się chłonną magii i czarów dziewczynką, która uwielbia dobrą literaturę przygodową. 

Szkocja to miejsce magiczne samo w sobie, słynne z legend i przypowieści. To właśnie tam przeprowadza się Diana Steller z dwójką swoich dzieci - Lily i Tonym. Zamieszkują w pewnym domu, który położony jest na obrzeżach Edynburga. Ich najbliższym sąsiadem jest bardzo tajemniczy mężczyzna Horacy Rolling. Jego córka Harper jako trzynastoletnia dziewczynka zaginęła wiele lat temu. Nikt jej nie widział. Okazuje się, że nastolatka za sprawą tajemniczej maszyny została zamieniona w orła, a jej pióra mają złoty blask. Dziewczynka znalazła się w krainie określanej mianem Świata Ptaków. W tamtej rzeczywistości króluje magia, czary i wszystko jest baśniowe oraz tajemnicze. Do tego świata trafia także Tony oraz Noel Dompling. W tej rzeczywistości oczywiście toczy się walka dobra ze złem. Harper chce odnaleźć Diamentową Czaszkę, na którą chrapkę mają też dinozaury, które chcą zawładnąć światem. Kto wygra? Jak potoczą się poszukiwania? Gorąco zapraszam do poznania tej przeuroczej historii, która jest naprawdę świetna. 

Od samego początku czytało mi się ją wyśmienicie. Opowieść ma bardzo wiele atutów. Szkoda, że jest tak krótka. Dla mnie mogłaby mieć nawet tysiąc stron i kompletnie by nie znudziła. Jej walorem jest świetny pomysł na fabułę, w której bardzo wiele się dzieje. Akcja książki toczy się bardzo prędko, a czytelnik wciąż poznaje ciekawe miejsca przesycone magicznym klimatem. Przez strony książki przewija się bardzo wiele interesujących, barwnych postaci, a przygoda po prostu króluje. Taka mieszanka sprawia, że książka to świetna propozycja, gdy chcemy odpocząć od codzienności. Bez problemu mogą ją czytać i osoby młodsze i dorośli. W książce znajdziemy bardzo wiele wątków, które świetnie ze sobą współgrają i się uzupełniają. Autorka splotła je w ciekawy splot, który zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Bardzo spodobała mi się również okładka, Grafik genialnie odmalował barwami klimat środka książki. Szata graficzna świetnie komponuje się z treścią. Tym tytułem Autorka udowodniła, że Jej wodze fantazji nie mają granic, że Jej wyobraźnia potrafi tworzyć świetne sceny. Wszystkie miejsca do których nas zabiera są wyjątkowe, a nasza wyobraźnia na podstawie zapisanych słów idealnie je odtwarza.

Sięgając po ten tytuł spojrzałam na jego oceny. Wielu czytelników dało mu najwyższe noty i ja się w pełni z nimi zgadzam. Tak, to jest książka petarda. Tak, to jest coś niesamowitego w swoim gatunku. Tak, to jest idealna pozycja na księgarski bestseller. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię i gorąco Wam ją rekomenduję. Z pewnością się nie rozczarujecie. Książka po prostu idealna. Czytajcie, niech nie ominie Was tak świetna pozycja. 

środa, 24 lutego 2021

Magdalena Majcher "Mocna więź"

 



Wydawnictwo WAB
data wydania 24 luty 2021 
stron 432
ISBN 978-83-2808-498-8

Zbrodnia prawie doskonała

Nie mogę dojść do siebie, nie mogę uspokoić emocji po lekturze najnowszej książki Magdaleny Majcher, która okazała się lekturą bardzo wstrząsającą, mocną i napisaną w sposób ogromnie dojrzały. Jej fabułę Autorka oparła na wydarzeniach, które niestety wydarzyły się naprawdę. Powieść jest inspirowana losami Anny Garskiej i jej matki Michaliny. Publikacja to mieszanka sensacji i literatury faktu, a zarazem smutna historia niestety bez happy endu. 

Początkiem była miłość. Uczucie tak poważne, że zaprowadziło młodą kobietę i jej wybranka do ołtarza. Ślub miał być początkiem nowego wspaniałego życia, początkiem bajki w której para miała ze sobą żyć długo i szczęśliwie. Niestety, ani jedna opcja się nie sprawdziła. Na świat przyszła wprawdzie córeczka Anny i jej męża, ale na związku pojawiły się rysy. Doszło do oskarżeń, nieporozumień i kłótni. Po jednej z nich kobieta wyszła sama z domu wzburzona zostawiając córkę pod opieką męża i już nigdy do niego nie wróciła. Ślad po niej zaginął. Mąż powiadomił telefonicznie teściową o zaginięciu jej córki. Ruszyła lawina poszukiwań. Została w nie zaangażowana policja, jasnowidz, detektyw, instytucje zajmujące się szukaniem osób, które zaginęły. Zamieszono zdjęcia, powieszono plakaty i ogłoszenia. Pojawiły się komunikaty w mediach. Wszystko na próżno. Anna nigdy nie została odnaleziona. Niestety, zginęła z ręki osoby, która miała być jej księciem z bajki, a okazała się mordercą.  

Akcja książki toczy się w dwóch przestrzeniach, w dwóch płaszczyznach. Ich granicą jest data, która zmieniła wszystko. Świat Anny i jej rodziny rozłupał pechowy dzień:  7 lipca 2012 roku. Wtedy bliscy stracili kontakt z Anną, a nic tego nie zapowiadało. Anna zginęła z ręki męża, ale jej ciała nigdy nie odnaleziono. Nie, ja nie piszę spojleru, który nie powinien mieć absolutnie miejsca w związku z tego typu tytułem. Ta sprawa jest bowiem doskonale znana z mediów. Istotą tej publikacji nie jest to, co się wydarzyło, ale przeżycia i emocje jakie tragicznym wydarzeniom towarzyszyły. Autorka miała w trakcie pracy literackiej bliski kontakt z matką Anny Garskiej. Perfekcyjnie zapisanymi słowami oddała emocje, przeżycia, tragedię jaka jest związana z zaginięciem dziecka. Dziecka dorosłego, ale jednak dziecka. Córki, która choć sama jest matką, dla swojej matki zawsze dzieckiem pozostanie. 

Przeczytanie tej książki, mnie osobę wysoko wrażliwą, kosztowało wiele wysiłku. Od samego początku bardzo mocno przeżywałam jej treść, odczuwałam na własnej skórze dramat jaki dotknął bliskich Anny, a przede wszystkim jej matkę. Słowa łatwo pobudziły moją wyobraźnię. Autorka tę historię spisała niezwykle plastycznie i wymownie. Gołym okiem widać, że bardzo mocno się w nią również zaangażowała, a efektem tego jest wspaniała książka, którą oceniam najwyższą notą. Nie sposób jej poznać bez uronienia łez i nurtującego pytania dlaczego doszło do tak tragicznych zdarzeń?! Dlaczego ten, któremu Anna oddała własne serce i życie tak brutalnie ją zranił i zabrał własnej córce jej rodzicielkę?! 

"Mocna więź" to książka, która gloryfikuje potęgę matczynej miłości i pokazuje umieranie, agonię nadziei, która tliła się w sercu zrozpaczonej kobiety po utracie kontaktu z dzieckiem. Nie jest to lektura radosna, nie nadaje się na polecenie ku poprawie humoru. Jej przeczytanie jest wyzwaniem dla osób, które kierują się w życiu bardziej sercem niż rozumem. Jednak warto ją poznać, warto skupić na niej swój wzrok. Ta książka dowodzi niesamowitego talentu jaki ma jej Autorka, której karierę pisarską śledzę od Jej debiutu. Warsztat Magdaleny Majcher niesamowicie się rozwinął, rozkwitł, udoskonalił. Widać, że w napisanie tej książki Autorka włożyła wiele pracy, wiele serce, wiele poświęcenia. Zrobiła wszystko, by oddać ją Czytelnikowi w sposób przemawiający, trafiający do serca. Muszę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie lepszego wykonania tego zadania jakim jest przekazanie bolesnych faktów w formie powieści. Sięgnijcie po tę książkę. Nie miejcie wątpliwości, że trafi ona prosto do Waszego serca, że Wami potrząśnie, potelepie i zmusi do refleksji nad wieloma trudnymi sprawami. 
To była naprawdę wyjątkowa książka na mojej czytelniczej ścieżce. Na długo zagości ona w mojej pamięci. O takich lekturach bowiem trudno zapomnieć, one na długo goszczą w naszych umysłach. Gorąco polecam. 


wtorek, 23 lutego 2021

Kasia Bulicz-Kasprzak "Skrawek pola"

 



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2021
stron 448
ISBN 978-83-8234-018-1
Seria Saga Wiejska tom I

Historia, która czaruje niczym magiczna muzyka

Stali bywalcy mojego bloga, osoby znające mój gust czytelniczy doskonale wiedzą, że moim ulubionym gatunkiem książek są sagi rodzinne. Zaczytuję się w nich od lat. Lubię gdy historia wplata się w ich fabuły. Z utęsknieniem wypatruję w zapowiedziach księgarskich tego typu książek, zwłaszcza polskich pisarzy. I tak jakiś czas temu zauważyłam, że Autorka, którą znam i lubię wydaje pierwszy tom nowego cyklu. Bez wahania wpisałam tytuł na listę książek koniecznych do przeczytania. Wiedziałam, że to będzie hit. Moja czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła. Gdy otrzymałam egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Prószyński zabrałam się za lekturę. Założyłam, że przeczytam tylko pięćdziesiąt stron i pójdę spać by nadrobić braki we śnie. Absolutnie to się nie udało. Oczy łzawiły, zegary wybijały kolejne kwadranse, a ja wciąż miałam ochotę na więcej i więcej tej opowieści. To literacka miłość od pierwszego wejrzenia. To genialna historia, która otuliła mnie swoim klimatem i przypomniała mi jedną z ukochanych lektur szkolnych. "Chłopów" Reymonta. Absolutny hit klasyki. 

Kasia Bulicz-Kasprzak zabiera nas do małej wsi na Zamojszczyźnie, do miejsca gdzie znajdują się jej rodzinne korzenie. Cofamy się do początku XX wieku. W tym czasie na świat w trzech różnych domach przychodzą trzy dziewczynki. Ich życie od początku się różni, choć one same będą się znały i sporo o sobie wiedziały. Ich losy będą jednak bardzo różne, a burzliwa historia splecie ścieżki ich życia. Czy będzie im pisana szczęśliwa dola? Czy los pozwoli im wyminąć nieszczęścia na życiowej drodze? Czy znajdą zadowolenie w życiu osobistym? Czy spełnią się ich marzenia? 

W przepiękną powieść, która powaliła mnie na kolana i wbiła w fotel, Autorka wplotła rodzinne wspomnienia. Tym samym uczyniła ten tytuł bardzo osobisty, ciekawy w odbiorze i niepowtarzalny. Czytało mi się go wyśmienicie. Byłam w fabule duchem i sercem. Moje oczy widziały tylko to, co zawarto na kartach książki. Rzeczywistość wobec ciekawej treści straciła na ostrości. Zatopiłam się, odgrodziłam od realnego świata, a ostatnia strona sprawiła, że od razu chciałabym zacząć czytanie tomu drugiego.

 Książka ukazuje wiejski styl życia, który obowiązywał wiek temu. Wieś nie była miejscem sielankowym gdzie żyło się beztrosko. To dotyczyło tylko nielicznych, którzy byli bogaci. Ogół ludności musiała na swój byt ciężko w pocie czoła pracować od rana do nocy, a i taka harówka nie gwarantowała tego, że przez okrągły rok nie zabraknie jedzenia na talerzu. Przednówki bywały naprawdę ciężkie. Ludzie mimo ciężkiej pracy tak jak od wieków ulegali pokusom, rodzili się i kochali, nienawidzili, siali plotki, pomagali sobie i ulegali zabobonom. Ich życie zaciekawia, powoduje, że z zapartym tchem śledzimy losy rodzin Lipczewskich, Połajów i ich sąsiadów. Życie wiejskiej społeczności, która składa się z prostych ludzi jest, jak się okazuje, naprawdę ekscytujące. Czyta się o nim równie emocjonująco jak o życiu sławnych celebrytów czy gwiazd. 

Tę powieść czyta się rewelacyjnie. Strona za stroną kocha się ją coraz mocniej, coraz bardziej. Jestem pod ogromnym wrażeniem przekazu Autorki, jej wspaniałego odmalowania słowami tamtych czasów, ludzkich przeżyć i perypetii. Ciekawie wykreowane postaci to kolejny wielki atut tej książki, która skradła moje serducho. Gorąco polecam lekturę. Tym, którym się spodoba tak bardzo jak mi przesyłam informację, że kolejny tom cyklu Saga Wiejska ukaże się już w połowie kwietnia. Ja na niego ogromnie czekam. 

poniedziałek, 15 lutego 2021

Agnieszka Dauksza "Klub Auschwitz"

 



Wydawnictwo Znak 

data II wydania styczeń 2021

stron 448

ISBN 978-83-240-6168-6

Auschwitz, wyzwolenie i co dalej?

W czasie II wojny światowej miliony osób różnych narodowości trafiły do obozów koncentracyjnych. Dla wielu to miejsc stało się ich ostatnim przystankiem w drodze wieczności. Na szczęście nazistowskiej machnie nie udało się zgładzić wszystkich, którym wytatuowano numery na przedramieniu. Część więźniów dożyła chwili wyzwolenia. Chwila ta na pewno każdemu zapadła w pamięć, ale nie oznaczała ona końca złych przeżyć. Bo w wielu wyzwolonych, określonych w publikacji mianem "przeżywców" trauma nigdy nie umarła. Pozostała na zawsze i towarzyszyła do końca życia. 

Pokolenie byłych więźniów obozów koncentracyjnych z roku na rok się kurczy, wymiera. Ważne, by pamięć o tych ludziach, a także tych, którzy zmarli za drutami nigdy nie zgasła. Właśnie dlatego potrzebne są takie książki jak "Klub Auschwitz", który przedstawia wojenne i powojenne losy osób, które nosiły pasiaki. Jak pokazują opisane przez Autorkę przypadki wojna i jej zło pozostało w wyzwolonych na zawsze. Towarzyszyło im przez całe życie kładąc się cieniem na każdym dniu. Osobiste świadectwa spisane na kartach książki przez Agnieszkę Daukszę są bardzo różne, tak jak różni są jej bohaterowie. 

Stefana Lipniaka obóz zmienił tak bardzo, że gdy po spędzonej w nim młodości wrócił do domu po ucieczce nie poznała go własna matka. Halina Krzymowska z matką po pobycie w obozie trafiły do Szwecji. Tam nie czekało na nich pozornie nic. Nie miały perspektyw, niczego odgórnie zorganizowanego, los podarował im pewną hrabinę i możliwość trafienie do jej zamku. Alfreda Gorączko wyzwolenia nie wspomina z radością. Było ono czasem kolejnych traum w postaci gwałtów ze strony wyzwolicieli- żołnierzy aliantów. 

Niestety, to nie było tak, że po koszmarze wyzwoleni trafili w ramiona rodzin, wrócili do własnych domów i zapomnieli, zasypali złe wspomnienia popiołem czasu. Bo często tych domów nie było, często bliscy zaginęli lub zginęli. Często nie było do czego i do kogo wracać. Nie było możliwości powrotu do starego życia i czasów sprzed wojny. Wszystko zostało bezpowrotnie zburzone. I choć osoby te zaczęły żyć na nowo, choć rany zabliźniły się, to blizny po nich nadal przeszkadzały, dokuczały i bolały. Życie poobozowe nie było naznaczone słodyczami i optymizmem. 

O tym wszystkim, o niełatwej poobozowej rzeczywistości Agnieszka Dauksza pisze z wielką delikatnością, bardzo w tym przypadku niezbędną, uważnie słuchając niełatwej prawdy przykurzonej lukami w pamięci ze względu na wiek rozmówców. Osobiste świadectwa są niezwykle wymowne. Przemawiają o wiele bardziej i celniej niż niejeden, choćby na akademickim poziomie, podręcznik historii. Oddają na przykładzie jednostek wpływ ważnego wydarzenia historycznego na zwykłych ludzi, którym przyszło płacić cenę niewyobrażalnie wysoką. 

Tytuł nie jest napisany w sposób górnolotny, nie ma w nim miejsca na sztuczny patos. Autorka oddaje głos swoim rozmówcom w sposób swobodny, pozwala im mówić i umie słuchać niełatwej prawdy odartej z historycznej majestatyczności. Czytając ma się wrażenie, że książce nie ma miejsca na dziennikarską sztukę wyrafinowanego przekazu. Ważniejsza od niej jest prostota prawdy, dokładnie to, co drzemie w ludziach, którym udało się wyjść z piekła. Niech Was jednak nie zwiedzie, że tę lekturę było napisać łatwo, a Autorka zmierzyła się zaledwie z rolą stenotypistki. 

Ta książka robi wrażenie, naprawdę ogromne wrażenie, które odbiera sen, spokój, radość życia. Bo w głowie, po jej przeczytaniu rodzi się mimowolny lęk, że wydarzenia historyczne mogą się kiedyś powtórzyć, może nie dokładnie w takiej formie, ale ktoś może się pokusić o zabranie swobód i wolności innym w myśl chorej ideologii. Trudna lektura, smutna książka, świadectwo tamtych czasów, doskonała lekcja historii, której długo nie zapomnę. Nie mogę jej ocenić w kategorii dobra czy zła książka. Po po prostu byłoby nie na miejscu. To książka, w której najważniejsza jest prawda, zapis, świadectwo. To książka o której trudno się pisze, po przeczytaniu której dobrze się milczy. Bo czasem w życiu najwłaściwsze jest milczenie. Słowa są po prostu zbędne, zbyt rozpraszają, zbyt zagłuszają to, co najważniejsze. 

piątek, 12 lutego 2021

Katarzyna Archimowicz "Na skraju świata"

 





Wydawnictwo Black Publishing 

data wydania luty 2020

stron 496

ISBN 978-83-8191-152-8

Życie polega na zmianach i odkrywaniu siebie wciąż na nowo

Jesteś tu i teraz. Masz swój świat, wszystko w nim jest takie poukładane, wymierzone i dopasowane. No, prawie ideał. Pasujący do zdjęć w social mediach. Idealne życie, spełniające się plany i marzenia, zrealizowane cele, kariera i uczucia. Po prostu perfekcyjnie. Żyjesz i jest Ci dobrze. Ale... nadchodzi ten dzień. Dzień w którym nagle coś się psuje. Fundament Twego życia drży i wszystko staje się inne. Świat traci kolory, nagle czujesz się jak w klatce. I coś zawodzi, sypie się i nagle zostajesz sama, a Twoja bezpieczna skorupa pęka. I znów musisz ułożyć swoje życie na nowo, znów los od Ciebie wymaga, znów musisz znaleźć swoje miejsce na ziemi, bo to stare już nie jest Twoje, już nie jest bezpieczne, już go nie ma...

Takie trzęsienie ziemi, taka przykra, a jednak częsta życiowa sytuacja dotyka Olgę, główną bohaterkę najnowszej książki Katarzyny Archimowicz. Pewnego dnia życie kobiety po trzydziestce ulega zmianom. W pracy szef ambitnej pani dyrektor stawia zadanie, które jest awansem, ale i wymaga zesłania na prowincję. W pierwszej chwili jest ono kamieniem u szyi, ale po zawirowaniach osobistych jawi się jako wybawienie. Poza tym gdy jeden mężczyzna w życiu Oli totalnie zawodzi i daje plamę, pojawia się drugi, inny, który intryguje i staje się kimś mimo wszystko bliskim i pomocnym. Czy te zmiany zmienią życie Olgi na lepsze? Czy osłodzą je rodzinne tajemnice? 

Chciałam byście koniecznie sięgnęli po tę powieść i zajrzeli na skraj świata, ale także do duszy kobiety, która chcąc, nie chcąc buduje swoje życie od nowa. Jest do tego zmuszona, wręcz podstawiona pod ścianą. Jej życie, jej metamorfoza stanowią oś fabuły i zarazem magnes. Magnes o ogromnej mocy, który przyciągnął mnie do książki. Okazała się ona bardzo klimatyczna, nastrojowa i urzekająca. Otuliłam się nią, podobnie jak ciepłym kocem w dzień solidnego ataku zimy i dałam się ponieść jej treści. To było bardzo przyjemne i niezapomniane uczucie. Czytając czułam, że w głównej bohaterce widzę bratnią duszę. Miałam nieodparte wrażenie jakbym Olgę znała, jakby ona zwierzała się właśnie mnie bezpośrednio, jakby łączyła nas jakaś magiczna, jakby siostrzana więź. To sprawiło, że ta powieść przylgnęła do mojego serca, a ja nie tylko ją przeczytałam, ale i przeżyłam. Jest w niej coś wyjątkowego, coś błyskotliwego, coś, co nie daje łatwo się z nią rozstać. Tłem jest zarówno wielkie miasto, jak i prowincja. Przez jej strony przewijają się ludzie wykształceni - rekiny biznesu brylujący w wielkim światku i prości ludzie których życie toczy się na uboczu, z dala od wielkomiejskich rozrywek. Ludzka dusza bez względu gdzie przychodzi jej żyć wszędzie szuka tego samego - drogi do szczęścia, poczucia bezpieczeństwa i swego zakątka na ziemi. 

Ten tytuł ma wiele atutów. Ja szczególnie podkreślę wspaniały język, styl pisania, tempo akcji, urokliwe opisy, idealne oddanie tego, co się może dziać w kobiecej duszy, gdy w życiu rozpętuje się burza. Książkę czyta się lekko, ciekawe i przyjemnie. To świetna propozycja na chwile relaksu, na odpoczynek od gwaru życia. Nie brakuje emocji, nie brakuje chwil refleksji, nie brakuje ciepła, którego tak wiele z nas szuka w lekturach.

Reasumując "Na skraju świata" to książka idealna, napisana perfekcyjnie, skrojona na miarę naszych czasów. Pokazująca by nie bać się nowego i zawsze czerpać z życia pełnymi garściami. Bo tylko wtedy poczujemy, że żyliśmy naprawdę i nie będziemy żałować rzeczy, których baliśmy się dokonać czy poznać. 

Z serca polecam przeczytanie. Naprawdę warto. 

wtorek, 9 lutego 2021

Marcin Margielewski "Modelki z Dubaju"




Wydawnictwo Prószyński i S-ka

data wydania 2021

stron 320

ISBN 978-83-8234-019-8

Seria Niewolnicy I


Piekło ukryte w atrakcyjnym pudełku i obietnicach

Być modelką, mieć pieniądze i urodę, być obiektem pożądania mężczyzn i zazdrości kobiet! Nosić drogie kreacje i biżuterię znanych projektantów, smakować dolce vita, spełniać swoje plany i mieć pracę marzeń! Która nastolatka czy młoda kobieta o tym nie marzy? A najlepiej niech ten sen spełni się w jednym z najlepszych miejsc ku temu! Ot, choćby w Dubaju - krainie pieniądzem i wystawnością płynącej, gdzie można poderwać bogatego szejka, znaleźć swojego przystojnego księcia z bajki, która ma trwać do końca życia. Współczesna wersja bajki o Kopciuszku? Można tak powiedzieć, tylko niestety ogromnie mało realna. Prawdopodobna tak, jak istnienie krasnoludków. Niestety, rzeczywistość ma tylko całkiem niezły początek, koniec często bywa tragiczny. Wręcz z horroru i piekła rodem. 

Najnowsza książka Marcina Margielewskiego, moim zdaniem najlepsza, choć każda to naprawdę coś wyjątkowego, pokazuje czym tak naprawdę jest modeling w Dubaju. W miejscu, gdzie prostytucja jest zakazana o damach lekkich obyczajów mówi się bardzo delikatnie - modelki. Co te kobiety mają wspólnego z modelkami? Urodę, piękną i zgrabną sylwetkę oraz marzenia. Niestety, marzenia, które się nie spełniają, a okazują się nierealną mrzonką. 

Wbrew pozorom prostytucja w Dubaju ma się doskonale. Wszystko działa jednak pod woalem, a seksbiznes przynosi sutenerom i alfonsom ogromne zyski. Dorabiają się na nim prawdziwych fortun, a ich "pracownice" parające się najstarszą profesją świata robią to najczęściej pod przymusem. Do zawodu trafiają zwabione podstępem, stają się niewolnicami, którym zabiera się nie tylko paszport, ale i godność, wolność oraz człowieczeństwo. Skąd takie szokujące fakty? Po pierwsze za nierząd w Dubaju grozi więzienie lub nawet kara śmierci, po drugie kobiety według islamu są z natury gorsze, nieczyste i zwykle trafiają do piekła. Religijność to tylko pozory, wielu wyznawców Mahometa korzysta z usług płatnej miłości realizując swoje nietypowe zachcianki. Skoro płacą to mogą wszystko, sposób realizacji usługi jest tylko kwestią ceny. 

Książka to prawdziwa petarda, jest mocniejsza niż spirytus. To lektura szokująca, dostarczająca silniejszych wrażeń niż najlepsza sensacja. Jej kanwą są losy Polki Moniki, która trafiła do Dubaju celem zdobycia fortuny. Zaczęła swoją "działalność" samodzielnie, ale szybko schwyciła ją w swoje macki zorganizowana grupa. Kobieta stała się ich niewolnicą, ich własnością. Musiała robić co tylko im się podobało, pracować i spełniać najbardziej ekscentryczne zachcianki. Jej życie, mimo, że zamieszkała w luksusowej willi zmieniło się w koszmar. Trauma pozostała na zawsze. Monika ze szczerością dziecka opowiada swoje perypetie, nie wstydzi się i chce, by jej doświadczenia były przestrogą dla młodych dziewczyn liczących, że przez internet, przez media społecznościowe nawiążą kontakt z szejkami, zyskają status księżniczki i będą żyły długo oraz szczęśliwie. To metoda zwabienia, rekrutacji, która wiedzie wprost do dubajskich burdeli. 

Marcin Margielewski napisał o trudnym temacie po prostu genialnie. Wyczerpał temat, przytoczył realia, ich genezę, przesłanki, które pozwalają im swobodnie funkcjonować. Idealnie pasujący język, świetny styl, mnóstwo ciekawostek to jedne z wielu atutów tego tytułu. Lektura wstrząsa, nagłaśnia poważny problem i przestrzega. Czy młode kobiety wezmą sobie to do serca? Oby, bo nie życzę nikomu by trafił do tego świata, w którym dobro jest wartością marginalną i jedynie tli się gdzieś na marginesie. Króluje przemoc, gwałt, zemsta, siła, brudne interesy - jednym słowem zło w każdej postaci. 

Publikację z całego serca polecam. Znam problematykę arabskiego świata z wielu książek. Myślałam, że ów temat mam przedstawiony i poznany wyczerpująco. Autorowi "Modelek z Dubaju" udało się mnie jednak ogromnie zaskoczyć. Panie Marcinie, wielkie i gromkie brawa za tak wspaniałą książkę. Serdecznie jej gratuluję i czekam na kolejne Pana tytuły. 


czwartek, 4 lutego 2021

Kristy Cambron " Wróbel w getcie"

 


Wydawnictwo Znak 
data wydania styczeń 2021
stron 384
ISBN 978-83-240-6199-0
seria Ukryte arcydzieło tom II

Nadzieja nigdy nie powinna umierać!

Jestem tuż po lekturze tak wspaniałej powieści, że obawiam się, czy słowami potrafię oddać jej piękno, jej geniusz, jej wybitność. To kolejna książka Kristy Cambron, którą miałam zaszczyt przeczytać, którą miałam okazję się zachłysnąć. W trakcie lektury płakałam rzewnymi łzami, bo treść mocno chwyta za serce, wstrząsa duszą, a dla osób tak mocno wrażliwych jak ja, jest bardzo poruszająca. 

Literatura obozowa pokazująca piekło jakie w czasie II wojny światowej ludzie zgotowali ludziom nie należy do łatwej. Osobiście sięgnęłam po nią gdy miałam zaledwie dwanaście lat.  Od tego czasu czytam tytuły do niej należące dość systematycznie  i wracam myślami do tamtych ludzi, tamtych miejsc. Tym samym myślę, że pamięć o ofiarach trwa, jest im oddawany hołd, a ludzie czytając nie zapomną i wyciągną wnioski z tragicznej historii, która rozegrała się w pierwszej połowie XX wieku. 

Dzięki powieści Kristy Cambron znalazłam się w okupowanej Pradze, dręczonym nalotami Londynie, w obozie w Terezinie, gdzie ginęli niewinni ludzie i dzieci. Poznałam historię dwóch kobiet, która rozgrywa się w dwóch odległych od siebie przestrzeniach czasowych, a które splatają pewne fakty i przedmioty. 
Kaja Makovsky ma w swoich żyłach żydowską krew. By ocalić swoje życie, gdy niemiecka okupacja dociera do Pragi, ucieka z miasta wraz z siostrą i szwagrem. Ona trafia do Wielkiej Brytanii, oni znajdują schronienie w Palestynie. W Pradze pozostają rodzice sióstr, bo ich ucieczka okazuje się już niemożliwa. Gdy zaczynają się wywózki do obozów koncentracyjnych Kaja wraca w mundurze pielęgniarki Czerwonego Krzyża do stolicy nad Wełtawą. Nie udaje jej się ocalić rodziców, trafia wraz z nimi do obozu w Terezinie. Tam w jej życiu pojawia się osierocona mała dziewczynka, która na zawsze zmieni jej przyszłość.
 Przenosimy się do czasów współczesnych. Sera i Wiliam Hanover biorą ślub. Gdy jeszcze nie milkną słowa małżeńskiej przysięgi pan młody zostaje aresztowany i zostają mu postawione poważne zarzuty za które grozi mu więzienie. Sara postanawia zrobić wszystko by uratować swego ukochanego. W trakcie działań poznaje jego rodzinne sekrety i tajemnice. Dowiaduje się faktów o których nie miała pojęcia. Postanawia jednak zrobić wszystko, by ojciec jej nienarodzonego dziecka był wolny. Czy dwóm zdeterminowanym kobietom uda się złapać szczęście za nogi? Czy mimo trudności i kłopotów nie stracą nadziei na lepsze jutro i świetlaną przyszłość?

Rok temu na moim blogu ukazała się recenzja książki "Motyl i skrzypce". Możecie ją przeczytać pod linkiem 
Byłam pod ogromnym wrażeniem tego tytułu. Kolejna powieść tejże Autorki podobała mi się równie mocno. Odebrałam ją bardzo osobiście. Nakreślone słowami obrazy, sceny wyraziście do mnie przemówiły. Sprawiły, że czułam się tam obecna niczym cień obu bohaterek. Stały mi się one bardzo bliskie niczym dobre przyjaciółki. Płakałam nad ich losem, ale i losem setek tysięcy dzieci, których krótkie życie zostało zbrukane przez wojnę, obozową rzeczywistość i brutalnie przerwane przez gaz w komorach gazowych obozu.
 Fabuła książki pokazuje dwie kobiety, które postanawiają się nie poddawać i walczyć. Każda z nich boryka się z czymś innym, obie jednak mają podobne cechy, obie wykazują się silnym charakterem i choć jest im ciężko walczą mimo wszystko. Akcja książki toczy się warto, przemieszcza po wojennej Europie i współczesnym świecie. Fabuła porusza trudną tematykę, ocieramy się w niej o śmierć, ludobójstwo, nienawiść. Pojawia się także dobro, a w niektórych ludziach, mimo tragedii, nie umiera człowieczeństwo i chęć przeżycia piekła. 

"Wróbel w getcie" to lektura warta polecenia i godna pochwał, zasługuje na najwyższe oceny i status księgarskiego hitu. Serdecznie rekomenduję jej przeczytanie i zagłębienie się w jej treści. Z pewnością wywoła ona w Was refleksje i zadumę. Nie pozwoli zapomnieć o milionach ofiar, które niczym ptaki poszybowały niewinne ku niebu. Książkowa rewelacja - to najkrótsza ocena jaką wystawię temu tytułowi. Myślę, że zwięźle wyrazi wszystko, co czuję.