Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dla kobiet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dla kobiet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2025

Ewa Formella "Muszelka dla Anny"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2025
stron 304
ISBN 978-83-68364-79-8
Cykl Szkatułka wspomnień

Prawdziwa przyjaźń jest neutralna i nie ma narodowości

Za mną lektura kolejnej powieści Pani Ewy Formelli - Pisarki, która ma wyjątkowy talent do tworzenia fabuł mocno chwytających za serce. Po "Listach do Duszki" sięgnęłam po "Muszelkę dla Anny", która okazała się strzałem w dziesiątkę. Ta powieść opowiada o wojnie i przyjaźni. Ta druga narodziła się pomiędzy trójką młodych ludzi przed tą pierwszą. Połączyła trzy różne narodowości i przetrwała próbę czasu oraz ideologii. Zniosła wiele, wytrzymała wszystko. Okazała się być stabilną kotwicą w niepewnych czasach. Uratowała człowieczeństwo i dobroć. Stała się opoką i lekarstwem na zło, które w tamtym czasie mocno zakleszczyło w swoich mackach cały świat. 

Było ich troje - uczyli się w jednej szkole, wychowywali się w różnych rodzinach, religiach i statusie majątkowym, ale w jednym mieście - Gdańsku. Polak, Żydówka i Niemiec nie czuli między sobą barier i murów. Ich życie przez pewien czas młodości było beztroskie i pełne wrażeń. Aż pewnego dnia świat się zatrzymał i wybuchła wojna. Postawiła przyjaciół po różnych stronach barykady, próbowała ich poróżnić i skłócić. Ale oni stanęli na wysokości zadania i zdali egzamin z człowieczeństwa. Okrutna ideologia nie zniszczyła ich więzów. Osiągnęła wręcz odwrotny skutek nauczyła ich sobie pomagać. Mimo wszystko pomagać.

Akcja książki przebiega dwutorowo. Współcześnie i w okresie II wojny światowej. Czytelnik przeskakuje między tymi przedziałami czasowymi i poznaje historię Anny, która ocalała z wojennej zawieruchy dzięki osobom z wrogiej nacji, dzięki temu, że potrafiły one przeciwstawić się chorym zamysłom wykreowanym przez Hitlera. Jej relacja jest niesamowita i szczera. Jej wspomnienia bezcenne, pełne wlotów i upadków. Na drodze kobiety stają różni ludzie, a ona sama przeżywa niezwykle burzliwe koleje losu. Na stare lata zachowuje piękne wspomnienia które jako sędziwa babcia przekazuje wnukowi Igorowi i jego dziewczynie. 

Tą powieść czyta się na jednym wdechu, z ogromnym wzruszeniem i sentymentem. Opisana historia elektryzuje, wywołuje refleksje, nastraja nostalgicznie. Czytanie jest podróżą w czasie i przestrzeni. Jest też niepowtarzalnym przeżyciem, które porusza czułe nuty w duszy. Tamten świat magnetyzuje i przyciąga, odsłania to, co w życiu najbardziej wartościowe. Podkreśla wartości o nieprzemijającej aktualności, daje nadzieję, że zawsze znajdą się ludzie, którzy nie zapomną o tym, co należy do kanonu dobra. Czas spędzony z tym tytułem był dla mnie niezwykle cenny. Zatrzymał mnie w pędzie codzienności, oddzielił od konsumpcyjnego stylu życia, dał wskazówki i sprawił, że targały mną mocne emocje. Piękną treść uzupełnia przemawiająca okładka, która idealnie komponuje się z treścią i ma czytelną wymowę. 
Gorąco polecam ten tytuł nie tylko miłośnikom książek z wojną w tle. Jestem pewna, że spodoba on się każdemu i każdej z Was. Koniecznie czytajcie. 



 

wtorek, 12 sierpnia 2025

Monika Kacprzyk "Noce, które nie dają spać"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2025
stron 336
ISBN 978-838402-415-7

O miłości, którą zabiła wojna

Wojny i konflikty zbrojne od zarania czasów są wpisane w dzieje ludzkości. Ludzie nie nauczyli się na błędach przodków że wszelkie działania zbrojne nigdy nie służą dobru narodów. Choć nie raz poczuli na własnej skórze ich destrukcyjne działanie wciąż w różnych częściach świata wybuchają nowe ogniska walk. W ostatnim czasie wrze m.in. w Strefie Gazy i na terenie Ukrainy. To właśnie tam umiejscowiła miejsce akcji swojej najnowszej książki Monika Kacprzyk. To było moje pierwsze spotkanie z Jej prozą i powiem, że nieco się go bałam. Miałam obawy czy gorący i kontrowersyjny temat nie zostanie przesłodzony i wyidealizowany. Trudno bowiem pisać o czymś, co ma bardzo różne oblicze i wydźwięk, co odbija się dość kontrowersyjnie w mediach. Na szczęście Autorce udało się uciec od różnych spiskowych teorii i na przykładzie konkretnych bohaterów utworu pokazać koszmar zwyczajnych ludzi, których życie zostało przewrócone do góry nogami. 

Akcja dzieje się w wojskowym środowisku, które zawsze jest nieco inne niż świat cywili. Tu życiem służących w mundurach i ich rodzin rządzi służba. To inny rytm życia w którym dostrzega się świat wokół nieco inaczej. Moim zdaniem wyraźniej i ostrzej. Fabuła składa się z dwóch części. Jedna rozgrywa się w 2014 roku w Donbasie, druga w 2022 roku w Kijowie. Dima jest młodym oficerem, który walczy na pierwszej linii frontu. Vlad stoi w hierarchii nad nim i ma już lata służby za sobą. Ma też piękną córkę, która studiuje anglistykę i o którą się w razie wojny, która obejmie cały kraj  bardzo się boi. Wiedząc, że jego życie bywa bardzo często w opałach i nim ryzykuje w imię kraju chce by piękna blondwłosa Nadia miała oparcie w mężu. W jego roli widzi Dimę i robi wszystko by zaaranżować związek. Dimie wpada w oko piękna młoda kobieta i godzi się na skojarzenie ich z niekłamaną przyjemnością. Czy to się uda i młodzi będą szczęśliwym małżeństwem? Czy wojna nie przeszkodzi w budowaniu wspólnej przyszłości? 

"Noce, które nie dają spać" to opowieść o wojnie i o źle, które ona ze sobą niesie. To historia o ludziach, którzy w obliczu zagrożenia chwycili za broń a nie stchórzyli. To też powieść o miłości kiedy uczucie rodzi się na przekór strachowi, zagrożeniu i płonie niczym pochodnia w mroku silnym światłem. W tekście też pada jedno wymowne zdanie, które o cały konflikt i dramat ludzi oskarża polityków, którzy nie potrafili pokojowo rozwiązać ważne problemy. Efektem tego były ludzkie dramaty takie jak te opisane na kartach tytułu przy którym łzy płyną same. To nie jest zwykły romans, to pokazanie uczucia w smutnym czasie, który jest niczym piekło. Treść książki jest bardzo smutna i przemawiająca do czytelnika. Z przeczytanych stron płynie morał, że ludzkość powinna uczynić wszystko by nie dopuścić do kolejnych walk w jakimkolwiek miejscu na ziemi.
Opisane postaci są bardzo wyraziste, charakterystyczne, ale nie przerysowane i nie sztuczne. Ich zachowanie obserwujemy w potężnym stresie i lęku. Widać, jak bardzo destrukcyjnie wpływają one na ludzi, jak bardzo niszczą i miażdżą dobro, jak powodują, że człowieka pod ich wpływem otacza zła aura, która atakuje jak śmiertelna a nieuleczalna choroba. Ale mimo to trzeba żyć, trzeba marzyć, że koszmar się skończy, że świat się naprawi. Nie miejcie mi za złe, że o tej książce piszę tak mało i lakonicznie. Jej treść jest tak bardzo wyjątkowa, że chcę byście odkryli ją sam na sam z książką w ręku. Powieść ma wiele mocnych stron, ale ja za największy atut uważam zakończenie, które po prostu rozrywa serce na kawałki i targa tak bardzo mocno naszymi emocjami jak cyklon. 
Przygotujcie się na bardzo brutalną historię, na huragan emocji, na wstrząs wewnętrzny, bo nie sposób tak po prostu przeczytać "Noce, które nie dają spać" i o nich zapomnieć. 



 

piątek, 1 sierpnia 2025

Anna Kolasińska-Szemraj "Byłam asystentką szejka"


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2025
stron 280
ISBN 978-83-8391-219-6

Nie wszystko złoto co się nim wydaje i błyszczy


W dzisiejszych czasach jest presja i moda na świat arabski. W mediach jest on wykreowany na idealny, nieprzyzwoicie bogaty w którym wszystko jest niczym w bajce. Sukces jest na wyciągnięcie ręki, a niemożliwe nie istnieje. Człowiekowi do szczęścia potrzeba jedynie pieniędzy, a gdy je ma można wyciskać życie jak cytrynę, nie mieć zmartwień ani kłopotów.

By zarobić szybko spore pieniądze wielu ludzi z całego świata udaje się na Bliski Wschód. Tam można próbować swoich sił choćby w jednej z największych i najbardziej prestiżowych linii lotniczych na świecie. Tak zrobiła Autorka książki, która arabic dream rozpoczęła od pracy w Etihad Airways. Dziewczyna pochodząca z Torunia zostawiła życie w Wielkiej Brytanii i zgłosiła się na rekrutację w Pradze. Przez proces naboru przeszła jak burza i wkrótce siedziała w samolocie do Abu Zabi. Tam po zaliczeniu treningu otrzymała certyfikat i rozpoczęła karierę cabin crew. Prestiżowe linie, a tym samym całkiem spore zarobki, otworzyły jej drzwi do świata o którym marzyła. Zaczęła intensywnie podróżować, zwiedzać i bywać w świecie luksusu. Tam poznała nowe osoby, tam zakosztowała smaku pieniędzy. Po pewnym czasie porzuciła popularne linie lotnicze na rzecz pracy dla prywatnej osoby, która miała własny samolot i góry pieniędzy. Została stewardesą, a potem asystentką, która była na każde skinienie bogatego szejka. Wtedy spadające powoli różowe okulary odsłoniły te złe i brudne strony świata wielkiego pieniądza. Okazał się on wadliwy i wręcz obrzydliwy, zbudowany na fundamentach wyzysku i przekraczania granic prawa. Złota klatka okazała się niestety ogromną pułapką.

Tematyka arabska jest mi bliska od wielu lat i chętnie sięgam po lektury opisujące tamtą rzeczywistość. Tak samo było z książką Anny Kolasińskiej – Szemraj. Spodziewałam się intrygującej historii opisanej w dużej mierze na faktach, oceny świata który dla nas Europejczyków skrywa tajemnice i trochę się rozczarowałam. Spotkałam się z losami młodej, ciekawej świata kobiety, które zostały spisane zbyt chaotycznie i pobieżnie. Były niczym stos pocztówek, którym brakło płynnego połączenia w fotoalbum. Realna była pierwsza połowa tytułu, druga wydawała się zbyt nieprawdopodobna i naciągana. O ile logiczne, że z linii powszechnych stewardessy przechodzą do latania na prywatnych jetach, o tyle czy osoby nie mające doświadczenia zostają najbliższymi współpracownikami arabskiego vip-a? Zbyt dużo niedomówień, zbyt dużo wątków zawiązanych pobieżnie, zbyt słaby warsztat literacki drażniły mnie w trakcie czytania. Zabrakło opisów w poszczególnych scenach, głębszego przedstawienia postaci, ukazania tła.

Ta książka ma również plusy. Pokazuje tamtą rzeczywistość nie tylko w pięknych barwach niczym opłacone zdjęcia z Instagrama. Wskazuje na brudne strony rzeczywistości w której człowiek wykorzystuje człowieka bez skrupułów w różny sposób. Świat o tym wie i przymyka oko udając, że nic złego się nie dzieje. Główna bohaterka Natalia jednak porzuca życie w Emiracie, uświadamia sobie, że pieniądze same w sobie to za mało w życiu, a życie w luksusie na warunkach niewolnika staje się pobytem w więzieniu.

Szkoda, że czytając nie mogłam głęboko wejść w tę historię. Cały czas miałam wrażenie, że Autorka boi się lub nie chce napisać całej prawdy, że dawkuje informacje czytelnikowi nie po to, by budować napięcie, ale ze strachu przed napisaniem zbyt wiele jakby była na nią nałożona jakaś niewidoczna cenzura. Sama historia jest ciekawa i może być przestrogą przed utratą kontroli nad systemem wartości i ułudą bogactwa. Zapis wydarzeń pokazuje, że w życiu trzeba kierować się rozsądkiem i mieć ściśle wytyczone granice, nie bać się pokory i wyciągać wnioski z życiowych doświadczeń oraz porażek. Sukces nie ma jednej definicji, pieniądze nie są jedynym środkiem zapewniającym spokój i szczęście.

„Luksus to nic więcej niż tylko sprytna iluzja” - to zdanie wyjęte z tej książki jest jej najdoskonalszą puentą i podsumowaniem. Tytuł polecam zwłaszcza osobom zafascynowanym światem Orientu, ale nie tylko. Jest on literacką weryfikacją marzeń wielu zwłaszcza młodych osób i warto ją poznać.  


 

środa, 30 lipca 2025

Agnieszka Jeż "Cała słodycz życia"



Wydawnictwo Filia 
data wydania 2025
stron 368
ISBN 978-83-8402343-3

Gdy kuferek z rodzinnymi tajemnicami się otwiera niejedno może nas zaskoczyć


Lato w tym roku jest kapryśne i nie rozpieszcza, ale to nie znaczy, że nie możemy mieć cudownie zaczytanego urlopu z wyjątkowymi książkami. Jedną z takich genialnych lektur jest z pewnością najnowszy tytuł pióra Agnieszki Jeż. „Cała słodycz życia” to ciepła, refleksyjna powieść, która otuli, pocieszy, zaintryguje i zapewni świetny relaks. Jest to książka o kobietach i dla kobiet. Jej fabuła opiera się o schemat odkrywania rodzinnych sekretów, które przez wiele lat nie są znane i odkryte. Trzy kobiety – babcia, matka i córka żyją w swoich światach. Niby nic ich za bardzo nie dzieli, ale „znają” się tylko pobieżnie. Każda ma swój świat, swoje miejsce na ziemi, inny adres i prywatną rzeczywistość. Los postanawia je zbliżyć do siebie przez zawirowania i kłopoty. Przecież nic tak nie zbliża kobiet jak problemy...

Gaja jest seniorką rodu, która żyje swoim życiem. Na zapadłej dolnośląskiej prowincji na przekór stereotypom w jesieni życia żyje jego pełnią. Prowadzi swój biznes zielarski z przyjaciółką, ma wielu znajomych i cieszy się każdym dniem. Jej córka Magda i wnuczka Rosa nic o tym życiu nie wiedzą. Obie żyją w dużych miastach i nie mają pojęcia, że życie na wiejskim uboczu może być intensywne, pełne przeróżnych wrażeń i wiele się w nim może dziać.

Magda pewnego dnia traci całą swoją rzeczywistość. O ile spodziewała się, że gdy córka pójdzie na studia zacznie iść swoimi ścieżkami, o tyle nie przypuszczała że jej mąż Radek – studencka miłość po dwudziestu pięciu latach z obrączką na ręce odejdzie do innej. Do nowej kobiety, wcale nie młodszej, ani super atrakcyjnej, tylko zwyczajnej księgarki i zapragnie życia z dala od miejskiego zgiełku.

Rosa kończy studia licencjackie na kierunku antropologia. Pozostało jej jeszcze napisanie pracy i jej obrona, ale w jej życiu prywatnym zbyt dużo się dzieje za sprawą mężczyzny którego jest kochanką. Rosa ma wyrzuty sumienia wobec jego żony i postanawia zakończyć definitywnie ten związek zaszywając się na prowincji u babci. Tam po sprzedaży mieszkania udaje się też Magda. Spotkanie matki i córki jest spontaniczne oraz brzemienne w skutki. Wszystkie panie zaczynają się wzajemnie poznawać i odkrywać rodzinne sekrety a ich otoczenie sprawia, że czują się ze sobą i daleko od miasta jak ryby w wodzie...

Ta książka to wyjątkowo dobra propozycja dla osób spragnionych ucieczki od pędu życia, dla tych którzy są odpocząć i się wyciszyć, dla czytelników lubiących slow life i wierzących, że zawsze można poukładać swoje życie od nowa. Powieść ma specyficzny klimat, który sprzyja zatrzymaniu się i zastanowieniu nad własnym życiem. Do tego właśnie inspirują główne bohaterki, które zmieniają swoją rzeczywistość i przechodzą ogromną metamorfozę. Odkrywają, że mają wielorakie prawo wyboru, a życie może biec innymi ścieżkami od tych najbardziej utartych i popularnych. Nic też w życiu nie jest dane raz na zawsze, a pozory bardzo często mylą i prowadzą na manowce. Magda gubi się we własnym małżeństwie i wielkomiejskiej dżungli. Nagle odkrywa, że istnieje jeszcze inny świat, który obraca się nieco wolniej i nieco inaczej. Rosa gubi się w uczuciach i moralnych dylematach. Brakuje jej własnego zdania i choć podejmuje drastyczną decyzję cierpi, a los płata jej sporego figla. Gaja jest najbardziej dojrzała, a jej spokój udziela się innym. Ona jest na etapie, który zbliża ją do kresu, ale nie pozbawia smaku życia. Chętnie dzieli się mądrością, ale nie narzuca jej na siłę.

Cała powieść to korowód barwnych postaci z których każda jest oryginalna i wyrazista. Ich poznawanie jest bardzo ekscytujące i umila lekturę. Autorka tą powieścią udowadnia, że ma ogromny talent do pisania ciepłych, przytulnych historii, które przywracają wiarę w dobro i ludzi, dają nadzieję, że zawsze życie może wrócić na właściwe tory, które są lepsze od tych poprzednich. Każdą stronę tego tytułu czytało mi się wyśmienicie i bardzo przyjemnie. „Cała radość życia” to literatura obyczajowa najwyższych lotów, to lektura pełna otuchy i wiary w korzystne rozwiązania mimo przejściowych porażek. Zaczytałam się bardzo mocno w tej książce i trudno mi było się z nią rozstać także przez zakończenie, które jest prawdziwą petardą. Nie pozostaje nic innego jak pogratulować Agnieszce Jeż wspaniałej powieści, a Was zachęcić do jej przeczytania.  






 

wtorek, 22 lipca 2025

Katarzyna Majewska-Ziemba "Zapach bajgli z makiem"



Wydawnictwo Replika 
data wydania 2025
stron 400
ISBN 978-83-68364-77-4
Cykl Lwowska Opowieść 
Tom III

W życiu można zrezygnować z wszystkiego oprócz marzeń!

W oku kręci się łza, a w sercu czuć tęsknotę, że to już, że przeczytałam wszystkie tomy niezwykłej trylogii, która zamieszka w moim sercu na zawsze. Są tego dwa powody. Po pierwsze to literacki majstersztyk, to jedna z najlepszych sag jakie miałam okazję przeczytać a po ten gatunek sięgam najczęściej jak mogę. Po drugie moje korzenie po kądzieli są też z Kresów Wschodnich, a moi dziadkowie to członkowie tego samego pokolenia co bohaterowie powieści. Odkrywając ich dzieje przed oczami stali mi moi krewni, którzy też musieli pożegnać województwo lwowskie i porzucić dom by "iść za Polską". W życiu tego pokolenia oprócz traumy wojny była jeszcze trauma związana ze zmianą granic i poszukiwaniu nowego miejsca na ziemi. 

Wojna nareszcie się skończyła. Jej potwór zmienił świat na zawsze. Starą rzeczywistość pogrzebał pod gruzami, zabrał życie jednym, innych skazał na inny świat i utratę tego, co dla nich ważne, kochane i rodzinne. Rebeka przetrwała czas wojny i holocaustu dzięki ukrywaniu się. Jednak z chwilą nastania pokoju jej życie zmieniło się na zawsze. Na świat przyszła jej córeczka, jednak ten fakt nie był chwilą szczęścia. Reba pełna trudnych wojennych wspomnień bała się o dziecko i chciała je ukryć przed światem. Dopiero działania brata uświadomiło jej jaki skarb zyskała w osobie malutkiej Wandzi. Decyzje odnośnie zmiany granic wymusiły na bohaterach którzy przeżyli emigrację. Reba chciała jak najszybciej odnaleźć swojego ukochanego Michała Kawkę, który po udziale w Powstaniu Warszawskim musiał się ukrywać. Gdy do lwowskiej kwatery zapukał Dawid zapadła decyzja o wyjeździe do Krakowa. Codzienność w dawnej stolicy Polski okazała się jednak bardzo trudna i nieprzyjazna, a radzieccy sąsiedzi przyprawiali o ból głowy swoim zachowaniem. Jak poradzili sobie bohaterowie bez ukochanego Lwowa wobec brutalnego nowego porządku i ustroju? Czy wyrwani z rodzinnego gniazda mieli szansę na szczęście i stabilizację? Czy tęsknota za małą ojczyzną pozwoliła im normalnie żyć i cieszyć się nową rzeczywistością?

Ta książka jak i poprzednie tomy to miód na czytelnicze serce, to literacki geniusz i mistrzostwo w swoim gatunku. To niezwykła opowieść o czasach i pokoleniu, któremu życie położyło wiele kłód pod nogi. Oni byli jednak niezwykle dzieli i mocni. Nie poddawali się, a gdy przyszło zwątpienie podawali sobie nawzajem pomocne dłonie. Nie mieli psychologów, leków na poprawienie nastroju, nie korzystali z terapii. Wiedzieli, że muszą przetrwać i oswoić nową, jakże inną, rzeczywistość. Odnaleźć spokój mimo tęsknoty, która zadomowiła się w sercach na zawsze. Opisane na kartach książek postaci są przepiękne. Wyraziste, realne, z krwi i kości, które budzą podziw, szacunek i uznanie. Pokolenie tułaczy bez taryfy ulgowej, wyrwane z rodzinnego miasta, ścigane i szkalowane, ale też mające w głębi duszy marzenia i uczucia. Nie sposób ich nie kochać i bić im brawo, że nie stracili człowieczeństwa i dobroci mimo koszmarów jakie ich dotknęły. 

Powieść czyta się rewelacyjnie, a treść wyciska łzy, dotyka i otula. Po lekturze budzi się w sercu wiara w dobro, które złu się nie ugina, w przyjaźń i pomoc, w głębokie i bezinteresowne ludzkie relacje. To tytuł który dodaje siły w chwilach zwątpienia, budzi nadzieję, że mimo wszystkiego wokół nie wolno jej tracić ani zgubić. Cała seria wyrywa z realnego świata, przykuwa do innej rzeczywistości, pozwala odkryć inne życie, którego już dziś nie ma. Świat braków i trudów, który trzeba oswoić. To wyjątkowo przemawiająca historia, to zapis realnej przeszłości połączony misternie z literacką fikcją, który dokumentuje trudny czas. 
Moi Drodzy! Jeśli szukacie wyjątkowej serii, jeśli macie ochotę na powieść z historią w tle, jeśli chcecie poznać niezwykłe postaci i zajrzeć do przepięknego Lwowa, który dziś już taki nie jest zagłębcie się w trzy tomy Lwowskiej Opowieści. Czytelnicze niebo zagwarantowane. 
Moja ocena 
1000000 /10. 



 

poniedziałek, 21 lipca 2025

Katarzyna Hewa "Kwiaty zimnej wiosny"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2025
stron 336
ISBN 978-83-68364-56-9

Prawdziwie kochać zawsze warto! 

Jeśli szukacie książki, która totalnie oderwie Was od rzeczywistości, jeśli chcecie zapomnieć o tym co tu i teraz, jeśli potrzebujecie naprawdę nietuzinkowego i porywającego tytułu to dziś mam dla Was taką właśnie powieść! Fenomenalną i genialną, która odbiega od sztywnych ram, która wdziera się mocno do czytelniczego serducha i nie daje o sobie zapomnieć. By znaleźć się w czytelniczym niebie cofnijmy się w czasie i przestrzeni. Fabuła zaprowadzi nas do carskiej Rosji i początku XIX wieku. 

Jest niespokojnie i w Europie i w Rosji. Dekabryści chcą przewrotu i szykują zamach stanu.  Zbyt wielki ucisk niskich warstw społecznych powoduje bunt i niezadowolenie. Na tle burzliwych wydarzeń historycznych rozgrywają się też osobiste dramaty. Wiele z nich dotyczy kobiet, które są bezwolnymi marionetkami w rękach ojców i mężów. Ich los był z góry przesądzony, a wszelki bunt skazany na porażkę. I jak zawsze, od dawna do dziś, inność była piętnowana i wyśmiewana. Ale były i silne kobiety, które cierpiąc uparcie walczyły o swoje szczęście. Poznajcie jedną z nich... 

Luiza przyszła na świat w rodzinie, która dość niedawno doszła do pieniędzy nie mając znamienitej przeszłości. Była tą inną, tą brzydszą, tą gorszą z córek i jej przyszłość została oddana w ręce tyrana za pieniądze. Jej małżeństwo nie miało na celu jej szczęścia a o miłości ta wyjątkowa dziewczyna mogła zapomnieć. Mąż, gdy przybyła do majątku jego i jego rodziców, patrzył na nią wyłącznie z nienawiścią i odrazą. To nie ją miał poślubić, a jej siostrę, która była bardziej klasycznie urodziwa. Dla Luizy zaczął się bolesny koszmar, ale i tam wśród piekła znalazła bratnie dusze i prawdziwe uczucie. Doznała przemocy fizycznej i psychicznej, ale i odczuła przyjaźń i gorącą miłość. Czy dane jej było uwolnić się od piekła jakie zgotowali jej teściowie, rodzice i mąż? Poznajcie tę historię, która jest niezwykle piękna i wzruszająca! 

"Kwiaty zimnej wiosny" czyta się na jednym wdechu. Tu wszystko kusi by nie odkładać książki i brnąć w fabułę która jest pełna niespodzianek. Tu wszystko jest prawdziwe, nieoblane lukrem i realne, co dodaje historii smaku i przyciąga mocno czytelnika. Tu nie ma miejsca na sztuczność, a łzy pojawiają się przy pewnych scenach naturalnie. Ta książka to hołd i refleksja nad losami tysięcy kobiet w przeszłości. Luiza jest ich symbolem. Bite, głodzone, poniżone muszą się ugiąć, ale nie depczą same siebie chociaż depta ich świat. Ich słabość staje się ich siłą, ich łamanie buduje ich niezłomność. Luiza cierpi, ale wciąż ma marzenia, wciąż jej serce bije mocno i mimo zimna nie zamarza. Jej losy wzruszają, ale i uczą by mieć w sobie siłę mimo trudności. Autorka cudownie i wyraziście, z aptekarską dokładnością opisuje tło w jakim rozgrywa się akcja, oddaje klimat tamtej Rosji, która chwiała się w posadach. Przez opisy czuć niepokój, czuć rosyjską zimę, tamte realia i mentalność ludzi do których przemawiały przeróżne mity. Pokochałam Luizę jak rzadko którą bohaterkę, jak siostrę, jak kogoś kogo znam od lat. Polubiłam jej charakter, jej siłę i chęć walki. Zaimponowała mi swoim postępowaniem i wyborami. 

Ta powieść była niczym cudowna wycieczka do przeszłości i miejsc, które marzę by zobaczyć na własne oczy. Podczas czytania było bardzo dużo emocji, ale i buntu, złości i łez w moich oczach. Zakończenie powaliło mnie na kolana i nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Cóż dodać... Ta powieść jest bez wad i literackich potknięć. Jest fascynująca i nie można przeczytać jej obojętnie, nie można jej tak po prostu odłożyć na półkę. Bardzo gorąco polecam Wam jej lekturę. Na pewno się Wam spodoba.  



 

wtorek, 15 lipca 2025

Natalia Pożarowszczyk "Zaślepienie"

 


Wydawnictwo Axis Mundi
data wydania 2025
stron 652
ISBN 978-83-8394-979-6
Cykl Perspektywa 
tom I

Gdy małżeństwo powoduje ślepotę...

Przeczytałam grubą powieść, która mocno dała mi do myślenia. Choć jestem w innej sytuacji niż główna bohaterka wiem, że ślepota w związku może pojawić się w każdym momencie i zawsze należy zrobić wszystko co w naszej kobiecej mocy by jej nie ulec. Bo ona jest niczym kataklizm i rujnuje. A przemoc niejedno ma imię... Krąży stereotyp, że przemoc to patologia, bieda, brak pieniędzy i podstawowych rzeczy, siła i przekroczenie nietykalności cielesnej. Jednak jest jeszcze inna przemoc, która nie pozostawia śladów na ciele. Nie ma siniaków, nie ma widocznych ran, ale są rany wewnątrz, które mogą długo się nie goić i mocno krwawić miesiącami. Bo duszy nie widać, ale ona może cierpieć równie mocno jak pobite ciało...

"Zaślepienie" to tytuł napisany w imieniu kobiety na pozór idealnej, mądrej, wykształconej i spełnionej. Ona ma męża, który jest przystojny i świetnie zarabia jako prawnik. Ona ma talent i spełnia się w pracy jako fotografka. Ona ma piękne mieszkanie w świetnej lokalizacji. Ona może czuć się szczęśliwa i mogą jej zazdrościć. Tylko czy jest czego? Na pierwszy rzut oka jest, ale gdy poznamy Oliwię Głowacką bliżej, gdy zobaczymy, co dzieje się w jej głowie to już obraz zmieni barwy i nie będzie tak słodko różowy. Za zamkniętymi drzwiami mieszkania z małżeństwem mieszka totalnie inna rzeczywistość, która jest okropna i powoduje, że ściany rodzinnego gniazdka stają się kryminałem. Tam bezwzględnie rację ma tylko on, tam on rozdaje karty i czuje się wszystkomogącym Bogiem. Jego sposób bycia, a tym samym rządzenia, jest autorytarny. Tam nie ma zlituj się. Tam jest złota klatka, która nie ma otwartego wyjścia i dusi ciężarem krat nie dając rozwinąć skrzydeł. I nagle w życiu młodej kobiety pojawia się ktoś, kto widzi co jest grane i w jakich realiach żyje Oliwia. Czy nadchodzi czas na walkę o szczęście i poszukiwanie klucza do owej krępującej klatki skoro pojawia się coś jeszcze - ciąża? 

Książka ma niesamowity ładunek emocjonalny i porusza bardzo trudny problem. Problem ten przez lata był oczywistością dla kobiet, bo nasze przodkinie były bardzo mocno podległe swoim mężom. Dziś ten problem niestety nie znikł całkowicie. Przemoc psychiczna jest nazwana słusznie po imieniu jako coś złego i zdarza się nawet pod dachami osób wykształconych i uważanych za wzory do naśladowania. Oliwia w rękach męża ma być jedynie sterowaną marionetką, która ma się podporządkować. Robić to, nie robić tamto. Mieć taki światopogląd i podejście do życia. Robić to, a zapomnieć o czymś innym. Kochać swoje poczucie bezpieczeństwa, które nieważne, że jest złotą klatką i zabiera wolność. Ważne, że jest i rozciąga parasol na głową kobiety. 
To dobrze, że o tym problemie kobiet się mówi i pokazuje go palcami. 

To nie jest relaksująca i przyjemna lektura. Czytanie chwilami nawet boli, doprowadza do łez i myśli by nigdy nas to nie spotkało. Lektura budzi przeróżne emocje, które są intensywne i łatwo wymykają się spod kontroli. Jeszcze trudniej będzie się ją czytało komuś, kto choć w niewielkiej mierze zmagał się z tym typem przemocy. Dla innych niech będzie przestrogą przed związkiem z osobą, która chce zbyt bardzo kontrolować nasze życie. Książka daje realną odpowiedź do czego jest nas w stanie doprowadzić zbyt mocne zaślepienie, zapatrzenie się w drugą osobę, zbyt mocna utrata kontroli nad własnym życiem. Ten tytuł to przestroga by tego nie robić, by nie dać się zniewolić i zmanipulować komuś, by nie zapomnieć o sobie. 
Tej powieści nie da się ocenić w kategoriach dobra czy zła książka. Z pewnością jest ona cenna i potrzebna, a jej wymowa jest doskonałą lekcją niczym terapia. Nie zdradzę Wam oczywiście zakończenia i wyborów bohaterki, ale dodam, że spodziewałam się jej innego zachowania. "Zaślepienie" to początek cyklu, jestem ciekawa jak Autorka poprowadzi jego dalszą część i z przyjemnością sięgnę po kolejne historie z tej serii. 



środa, 2 lipca 2025

Bożena Gałczyńska-Szurek "Sekrety służącej"

 



Wydawnictwo Replika
data wydania 2025
stron 336
ISBN 978-83-68364-46-0

Zemsta jest nie tylko rozkoszą bogów

Jeśli lubicie najwyższych lotów literaturę obyczajową z historią w tle zapraszam Was do przeczytania nietuzinkowej powieści która przeniesie czytelnika w czasie i przestrzeni do lat nie tak bardzo odległych, a jakże innych! Zawitamy wraz z główną bohaterką na Roztoczu w czasie powojennym, kiedy historia miała status niezwykle skomplikowanej. Z jednej strony skończyła się straszna wojna, z drugiej nastał po niej inny, mroczny czas. Zmienił się ustrój, zmienił się los wielu ludzi. Ci, którzy byli patriotami i bohaterami okazywali się zdrajcami i wrogami narodu. Inni dorwali się do władzy i upajali się nią oraz ... poddaństwem wobec nowego sojusznika. Wtedy był czas na klasowe porządki, ale i na zemstę za wyrządzone zło. Brzmi tajemniczo... Zatem poznajmy pewną piękną kobietę o migdałowych oczach i wybitnej inteligencji, która musi uporządkować swoje sprawy z przeszłości i rozliczyć winnych jej smutku. 

Jest rok 1955. Do Zamościa ze stolicy autobusem przyjeżdża młoda kobieta. Celina zjawia się na Roztoczu za pracą. Z polecenia ma zostać pomocą domową w domostwie wpływowego oficera Urzędu Bezpieczeństwa. Ma zamieszkać w osobliwej willi, zająć pokój zmarłej poprzedniczki i dbać o ład, porządek i pełne talerze. Kapitan Kotarski początkowo nieufnie spogląda na Celinę, ale daje jej szansę, którą ta w pełni wykorzystuje. Jej ręka przywraca idealny porządek, a zgotowane przez nią potrawy okazują się wyborne w smaku. Powoli młoda kobieta wtapia się w życie na prowincji i swoje obowiązki. Usypia czujność otaczających ją domowników i powoli precyzyjnie realizuje swoje cele. Bo ona nie przebywa tam tylko za pracą...

To była wyborna lektura, tajemnicza i mroczna. Pełna sekretów i ludzkich słabości. Fabuła przeniosła mnie do czasów o których jedynie słyszałam z przekazów innych osób i lekcji historii. Tym samym poznałam specyfikę lat powojennych, które wcale nie były słodkie, dla niektórych przypominały koszmar wojny i terror okupacji. Czas powojnia był czasem rozliczeń, które zdecydowanie odbiegały od sprawiedliwości. Autorka w swoje fabule świetnie oddała historyczną prawdę i realia tamtych czasów. Świetnie splotła prawdę historyczną z literacką fikcją. Wyłuskała na światło dziennie prawdę, która budzi strach i dreszcze. Ale też i pokazała do czego zdolny jest skrzywdzony człowiek. 
Bohaterowie są niezwykle wyraziści i charakterystyczni. Każdy z nich ma mocne "ja" i daleko im do papierowych cieni. Każdy ma swoje wady i zalety, każdy w określonej sytuacji pokazuje swoje deficyty i słabości. Czasy są trudne, ale właśnie dlatego świetnie rzeźbią one ludzkie charaktery i odzierają je z maskujących woali. 

Zagadkowość, ciekawe tło historyczne, podłoże psychologiczne - to wszystko sprawia, że tytuł elektryzuje, wciąga, czyta się z wypiekami na twarzy. Tu wszystko jest pokryte mrocznością, ma podwójne dno i nie jest jednoznaczne. Tu prawda bywa zmienną, tu nie można nikomu ufać, a mroczna strona ludzkiej duszy wychodzi na jaw raz po raz. Zakończenie zaskakuje, wiele się w nim dzieje, a wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Piękna okładka jest nieco myląca, bo świat w tej książce nie jest piękny. Jest zdradziecki, jest brudny i pełny intryg. Świetny literacki portret wczesnego PRL-u, który daje do myślenia. Tytuł wymaga poznania, bo inaczej ominie Was naprawdę dobra literacka uczta. Polecam z całego serca. 



poniedziałek, 26 maja 2025

Katarzyna Majewska - Ziemba "Gorzki smak rosolisu"

 



Wydawnictwo Replika
data wydania 2025
stron 400
ISBN 978-83-68364-33-0
Cykl Lwowska opowieść
Tom II

Można zrezygnować z wszystkiego oprócz marzeń

Z wielką przyjemnością wróciłam do Lwowa, jeszcze przedwojennego, i poznanych wcześniej postaci! Nie mogłam się doczekać by poznać dalsze losy utalentowanej Rebeki! Za sprawą drugiego tomu Lwowskiej opowieści mogłam je poznać. To były wyjątkowe chwile, to była niesamowita podróż do krainy i świata który stał mi się bardzo bliski. Tym razem tylko krótko był on wolny, targały nim niepokoje, ale i one nie powstrzymały toczącego się mimo wszystko życia, Lwowa, Reby i jej bliskich.

Talent Rebeki rozwija się błyskawicznie, a dziewczyna uczy się nowych umiejętności. Zmienia pracę i jeszcze bardziej rozwija słodkie skrzydła. Opracowuje receptury pralinek, lodów i likierów. Współpracuje z najlepszymi, publikuje w prasie swoje przepisy - staje kimś znanym i cenionym. Ale za plecami jej i całego świata czai się niebezpieczeństwo, która zagraża coraz mocniej i bardziej. Nastroje za sprawą zdarzeń i wiadomości robią się coraz bardziej minorowe. Czuć, że wojna mimo wszystko wybuchnie. Nikt jednak nie przypuszcza, że będzie gorsza niż poprzednia i dosłownie zdemoluje rzeczywistość przewracając ją do góry nogami. Ludzie gromadzą zapasy, ceny rosną a Reba robi to samo i z niepokojem patrzy w przyszłość. Najpierw wkraczają Rosjanie, przy których Żydzi są w miarę bezpieczni, ale po nich nastaje okupacja niemiecka, która okazuje się prawdziwym piekłem. Rebeka doskonale wie, co grozi jej rodzinie. Dzięki pomocy oddanej przyjaciółki podejmuje pracę w niemieckiej jadłodajni. Kolejnym ciosem wobec Żydów jest stworzenie getta. Baruch i jego rodzina nie mają innej opcji jak zmiana adresu... Czy uda im się przetrwać? Czy przeżyją wojenną zawieruchę, która przecież kiedyś musi się skończyć? Czy nowe uczucie jakie kiełkuje pomiędzy młodą dziewczyną a Michałem będzie miało szansę trwać? Zapraszam do lektury, która jest równie piękna jak tom pierwszy, ale o wiele smutniejsza...

Kolejna książka Katarzyny Majewskiej - Ziemby jest tak samo zachwycająca i wybitna jak jej poprzedniczka. Czyta się ją z ogromnym wzruszeniem i łzami w oczach. Jest w niej ogrom przeciwności, mnóstwo drastycznych scen, które składały się na wojenną mozaikę ostro godzącą w ludzkość. Rebeka i jej rodzina oraz przyjaciele muszą radzić sobie z koszmarną rzeczywistością, która nagle ich otacza swoimi mackami. Codziennością stają się problemy z żywnością, opałem, pracą, nękają aresztowania i wywózki, prześladowania i represje. Nikomu nie jest łatwo, następuje kryzys wartości, ale nawet w tym pozbawionym kręgosłupa moralnego świecie Rebeka nie traci marzeń i ma mnóstwo nadziei. W jej umyśle brzmi myśl, że to tylko stan tymczasowy, że to, co złe kiedyś minie i zły sen się skończy. Otaczają ją dobrzy ludzie, którym może ufać i gdzieś po drodze rodzi się nowe uczucie, totalnie inne niż to poprzednie. Rebeka dojrzewa, dorasta, brnie przez trudną codzienność, zmienia się. 

Ta treść to lwowski obraz wojennej zawieruchy, która jest zarazem wojną złożoną z dwóch okupantów. Akcja nie toczy się szybko, poszczególne sceny opisane są dokładnie i z precyzją w tempie slow motion po to, by w pełni zobrazować ówczesną rzeczywistość. To lektura ze smutnym wydźwiękiem w której drzemie nadzieja. Autorka nie skąpi w wymalowanych słowami scenach emocji i bolesnych obrazów co wywołuje łzy. Książka niesie też motto, by mimo wszystko nie zabijać własnych marzeń i planów, by się nie poddawać, by nie ulegać przeciwnościom losu, ale trwać przy swoim i czerpać z tego siłę. Rebeka uczy cierpliwości, uczy wybaczania, uczy wytrwałości. To piękna postać, to dziewczyna z krwi i kości pełna marzeń i motywacji dla świata. 
Wspaniale czytało mi się tę powieść. Żyłam jej treścią, chłonęłam tę lekcję historii, przeżywałam ją nie jak literacką fikcję, ale namacalną rzeczywistość. Bardzo gorąco polecam Wam ten tytuł. Z pewnością Was pochłonie od samego początku. 



sobota, 10 maja 2025

Sandra Podleska "Cisza w mazurskim lesie"



Wydawnictwo Filia 
data wydania 2025
stron 464
ISBN 978-83-8402-152-1

Powieść w której się z przyjemnością zagłębiłam

Połączenie kryminału z klimatem obyczajowym wychodzi Autorom w powieściach różnie. Jedni nadają jednemu gatunkowi prymat nad drugim, inni miksują je ze sobą proporcjonalnie i tworzą ekscytującą mieszankę. Tak właśnie zrobiła Sandra Podleska z której prozą spotkałam się po raz pierwszy. I było to spotkanie bardzo przyjemne, które dostarczyło mi naprawdę świetnych emocji i dreszczyku. W książce znalazło się wiele ciekawych scen, zakrętów akcji i niespodzianek, które znacząco wpłynęły na odbiór lektury. Zaczytałam się na amen i do końca miałam wypieki na policzkach a dreszcze na skórze. 

Mazury, a konkretnie mała miejscowość Olszyny Czarne. To tu dochodzi do mrożących krew w żyłach wydarzeń, które są dla jednych czymś, czego trzeba się bać, a dla drugich wielką szansą. Mieszkająca w stolicy młoda ambitna dziennikarka dzięki zbrodni w odległym zakątku Polski dostaje szansę sprawdzenia się i możliwości awansu. Trzeba tylko wybrać się na odległe tereny i rozwiązać zawiłą zagadkę kryminalną, która, co widać od razu, ma drugie dno. Laura pracująca dla ogólnopolskiego tygodnia "Meritum" zostaje tam oddelegowana wraz redakcyjnym kolegą Arkiem, który jest jej wiernym wielbicielem i uparcie ubiega się o jej względy. Ta podróż zmienia ich życie i przyszłość... Czy uda im się odkryć kto stoi za makabryczną zbrodnią? Jak wpłynie intensywna praca wymagająca ścisłej współpracy na ich osobiste relacje? Czy Laura dostanie upragniony awans? Zapraszam do lektury! 

"Cisza w mazurskim lesie" to świetna książka, która od samego początku pochłania naszą uwagę w pełni. Polecę ją jako idealną lekturę na urlop, bo mnie go bardzo umiliła. Tytuł świetnie frapuje czytelnika i wciąga w sekrety fabuły. A ta non stop się zmienia i komplikuje. Jest dynamiczna i pełna zwrotów, których trudno się domyślić. Jest poprowadzona w sposób wyrafinowany i inteligentny. Zakończenie jest bardzo mocne i świetnie puentuje całą intrygę pokazując jak zagadkowe i nieprzewidywalne może być życie. To nie bajka, że coś, co odrzucamy może okazać się tym, co najcenniejsze. W treści powieści wszystko ze sobą świetnie współgra. Dialogi z opisami, kreacje bohaterów które są wyjątkowo wyraziste i kontrastowe, klimat z intrygą sensacyjną, który budzi to, co winien budzić doskonały kryminał. Tu nie ma nudy, wolniejszych przystanków w akcji, powtórek i odgrzewanych kotletów z innych wydanych wcześniej książek. Tu wszystko jest świeże, nowe i odkrywcze. Książka idealnie dotyka ludzkich emocji i zawiłych zakamarków psychiki człowieka, która bywa nieprzewidywalna i nie można jej oceniać schematycznie. Treść elektryzuje, nakręca ciekawość, daje do myślenia nad przesłankami ludzkich zamiarów, ale i przestrzega by nikogo pochopnie nie oceniać oraz nie sądzić. Niezbadane są bowiem ścieżki ludzkich wyborów. 

Powieść czyta się świetnie, na jednym wdechu, a ona sama wbija w fotel. To prawdziwy majstersztyk napisany z polotem i dopracowany w najmniejszych szczegółach. Nie bawcie się w odgadywanie winnego, bo to Wam się raczej nie uda. Po prostu poddajcie się przyjemności czytania i dajcie się omotać klimatowi książki, który jest naprawdę genialny. Autorka dość mocno trzyma się realizmu życia, a tym samym tytuł odbiega dość mocno literackiej fikcji i nie staje się oderwany od tego, co niesie samo życie. Genialny pomysł, który zagościł w umyśle Sandry Podleskiej został idealnie wykorzystany i spod pióra wyszła na światło dziennie idealna historia, którą z czystym sumieniem oceniam najwyższą notą. W pełni zasłużoną i zasługującą na rekomendację. Kochani! Jeśli lubicie dobre polskie kryminały przyprawione wątkami obyczajowymi czytajcie i zachwycajcie się talentem pióra Pani Sandry. Osobiście biję wielkie brawo i gratuluję!  



 

poniedziałek, 5 maja 2025

Agnieszka Lewandowska-Kąkol "Krzywdy przeszłości"



Wydawnictwo Replika
 data wydania 6 maja 2025
stron 304
ISBN 978-83-68364-31-6

W sieci wspomnień i koszmarów z przeszłości

Moi Drodzy!

Z wielką przyjemnością chcę Was dziś zachęcić do przeczytania wyjątkowej książki. Powieści, która od pierwszej strony elektryzowała moje zmysły, która zawładnęła mną bez reszty i sprawiła, że wolny dzień od pracy spędziłam poza realną rzeczywistością. Ta lektura spowodowała, że czy tego chciałam czy nie, przeniosłam się całą sobą do jej fabuły i oślepłam na otaczającą mnie rzeczywistość. Byli tylko jej dwoje główni bohaterowie i dziejąca się wyjątkowo burzliwie XX-wieczna historia, która zmieniła losy milionów ludzi.

 II wojna światowa dla obu walczących ze sobą obozów była niczym bezlitosny blender. Przemieszała losy tysięcy istot, zmieniła adresy, życiowe role, tożsamość, status majątkowy i niekiedy nawet narodowość. Przyczyniły się do tego różne sploty okoliczności i instytucje. Jedną z nich był program Lebensbornu, który miał na celu "odnowienie niemieckiej krwi", ograniczenie aborcji i zwiększenie populacji "nordyckiej rasy nadludzi". Niemcy stawiali na wzrost narodzin dzieci pasujących do nordyckiego wzorca, które nie musiały mieć koniecznie oboje niemieckich rodziców, a przede wszystkim właściwy wygląd, który dawał im przepustkę do lepszej przyszłości. I tak w placówkach opiekuńczo-wychowawczych wychowywano tysiące dzieci, które potem mogły trafić do rodzin adopcyjnych. Jednym z tych maluchów był Jan, a właściwie Hans, który został tam umieszczony przez biologiczną matkę, a jego ojcem chrzestnym został jeden z wysoko postawionych nazistów. 

Jan, główny bohater historii, która zawładnęła moim sercem, jako mały chłopiec trafia do świata w którym się kompletnie nie odnajduje. Jego życie to ciągłe zmiany adresu, nieudane adopcje, brak miłości, brak rodzicielskiego ciepła, przemoc, tułaczka i traumy, które położyły się cieniem na jego dorosłym życiu. Ten cień jest tak duży i gęsty, że przesłania mu realną rzeczywistość i nie daje normalnie funkcjonować. Jego pierwsze małżeństwo rozsypuje się w pył. Dopiero drugi sformalizowany związek z lekarką o gołębim sercu Jolą i terapia pozwala powoli odzyskiwać stabilizację, odkrywać przeszłość i leczyć stare rany, która wciąż są otwarte, które nadal bolą i krwawią. Janowi przychodzi to robić w trudnych i burzliwych czasach początku lat 80-tych XX wieku, gdy w Polsce nastaje powoli czas zmian, a machina komunizmu i socjalizmu chwieje się w posadach. Chcecie poznać tę wyjątkową historię losów dwojga małżonków? Zapraszam do lektury, która jest fenomenalna i wcale nie użyłam tego przymiotnika na wyrost. 

Książka zachwyca, bo atutów i mocnych walorów jej nie brakuje. Prawdziwa historia łączy się idealnie z losami jednostek, wkracza w ich życie i wciąż je modyfikuje. Los nakazuje mierzyć się z potwornymi koszmarami, nie oszczędza i wymaga często zbyt wiele. Jan szybko dorasta, a dzieciństwo nie jest mu tak naprawdę nigdy dane. Musi stawić czoła wielu traumom, musi być dzielny i twardy. Sprawiedliwość jest dla niego obcym pojęciem. Jego młode lata są równie burzliwe jak historia, która dzieje się na jego oczach. Całe życie walczy ze swoją przeszłością i tę walkę nam, jako czytelnikom, dane jest śledzić na kartach książki.
 To opowieść nie tylko o czasach wojny, ale i o stanie wojennym, robotniczych zrywach i działalności Solidarności, która była wtedy światowym fenomenem.

Powieść czyta się bardzo dobrze, każda ze stron książki wyrysowuje w wyobraźni czytelnika wyjątkowe sceny, obnaża ludzkie dusze poturbowane przez świat i zło, co przyciąga do czytania jak magnes. Osobiście nie mogłam się oderwać od tytułu, który okazał się w mojej ocenie wybitny i zasługujący na wielkie brawa. To książka z historią w tle, o której nie można łatwo zapomnieć. To realna lekcja historii, a dla osób starszych literacki powrót do przeszłości i czasów które były szare jak beton. Lektura gwarantuje: wzruszenie, sporo emocji i łez, czarującą i piękną mimo wszystko opowieść, która jest oryginalna i niesztampowa. Koniecznie wpiszcie ją na Wasze listy must read - z pewnością tytuł Was nie rozczaruje. Bardzo gorąco polecam! 


 

sobota, 12 kwietnia 2025

Natalia Przeździk "Dom pod kasztanem"


Wydawnictwo Filia 
data wydania 2025
stron 336
ISBN 978-83-8402-080-7

W cieniu starego kasztana...

Życie to najlepszy scenarzysta. To ono czasem wie lepiej co nam trzeba niż my samy. To ono czasem tak komplikuje nasze ścieżki, że lądujemy w miejscu w którym kompletnie nie planowaliśmy być, a ta miejscówka okazuje się najlepszą z możliwych. Tak właśnie stało się w przypadku Zuzanny - głównej bohaterki powieści "Dom pod kasztanem", która nagle musi porzucić swoje plany, opuścić duże miasto i zamieszkać w starym domu dziadków na podkarpackiej prowincji. 
Zuzię poznajemy w dniu w którym oblewa ważny egzamin na studiach polonistycznych i czeka ją poprawka. Zmartwiona postanawia jak najlepiej przygotować się do powtórnego sprawdzianu, ale jej rodzina dostaje wiadomość, że babcia poważnie zachorowała. Zawał zabiera ją w mgnieniu oka, a na pięknej malowniczej wsi zostaje samotnie dziadek dziewczyny. Ta postanawia się nim zaopiekować i spędzić lato na wsi. Tu ma uczyć się do egzaminu i prowadzić dom. W trudnej chwili nie opuszcza ją najlepsza przyjaciółka - Walerka, która przyjeżdża by jej pomóc. Dziewczyny wspólnie się uczą, dzielą codziennie obowiązki i wtapiają się w lokalną społeczność. Poznają nowych znajomych i przeżywają nowe miłości. Decyzja wyjazdu z miasta zmienia diametralnie ich życie i przyszłość...

"Dom pod kasztanem" to bardzo pozytywna, klimatyczna i ciepła opowieść o zwyczajnym życiu, które czasem raczy nas wyjątkowymi niespodziankami mocno nas zaskakującymi. Jej akcja rozgrywa się głównie na prowincji, która ma swoje uroki i osobliwości. W tytule gloryfikowane są takie wartości jak więzy rodzinne, przyjaźń, empatia, solidarność i lojalność. To sentymentalna opowieść pełna radości z codziennych drobnostek, ale i książka napełniająca nadzieją w ludzi i dobro. Jej treść dodaje otuchy, że zawsze z każdej sytuacji jest wyjście, a nowe niekoniecznie jest gorsze niż to, co było. Otwarcie nowych drzwi, nowego rozdziału w życiu daje też nowe możliwości, nowe dary, nowe horyzonty i nowe góry do zdobycia. Stworzone przez Autorkę postaci są pozytywne i dające się darzyć sympatią. Zuzia wskutek życiowych doświadczeń dojrzewa, przechodzi wewnętrzną metamorfozę i staje się świadoma swoich marzeń i pragnień. Dokonuje wyborów, które są dla niej istotne i zmieniają ją wewnętrznie. Pozwalają stać się samodzielną i w pełni dorosłą. 

Powieść czyta się lekko i przyjemnie. To doskonała propozycja, która świetnie zrelaksuje i umili czas. To tytuł, który zaprasza do innej rzeczywistości, w której czas wolniej płynie, w której można się zatrzymać w pędzie życia i odpocząć od hałaśliwej rzeczywistości. Autorka świetnie ukazuje specyfikę codzienności, małych, a ważnych spraw, które należy w życiu doceniać i celebrować. W fabule zawartych jest bardzo wiele wskazówek jak żyć lepiej i głębiej oraz co w tym życiu jest naprawdę istotne. O czym warto pamiętać i o czym nie można zapominać. Tu na prowincji nie ma zgiełku i pośpiechu miasta. Tu można przystanąć i ogrzać się w rodzinnym cieple, przewartościować siebie i spojrzeć z szerszej perspektywy na otaczającą rzeczywistość. Z tych powodów to nie jest tylko kolejna relaksująca historia, a tytuł w którym drzemie wiele cennych treści. Warto je odkryć i posmakować. 

Gorąco polecam tę wyjątkową lekturę, która pozwoli Wam na życiowe stop i spojrzenie na świat w głębszej perspektywie.  





 

czwartek, 10 kwietnia 2025

Weronika Tomala "Cena zamążpójścia"


Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania 2025
stron 240
ISBN 978-83-8335-510-8

Małżeńska szkoła przetrwania


Kilka dni temu przeczytałam kolejną w moim życiu powieść obyczajową, kolejną lekturę z kręgu literatury dla kobiet. Powinnam już powoli zapominać jej fabułę, zagłębiać się w to, co teraz czytam, ale tak nie jest. Jest wprost odwrotnie. Coraz więcej myślę o losach głównej bohaterki „Ceny zamążpójścia” i nie mogę ochłonąć z emocji, jakie mnie dotknęły w trakcie czytania. Były one niezwykle silne, a ja miałam ochotę wielokrotnie krzyczeć niepogodzona z tym, jak los, matka i mąż potraktowali Wandę – dziewczynę, która musiała o swoje szczęście stoczyć heroiczną walkę. Jedyną opoką była dla niej bezgraniczna miłość do córki, która okazała się wspaniałym drogowskazem i kołem ratunkowym.

Lata dziewięćdziesiąte, polska prowincja, mała wioska, w której wszyscy wszystkich znają. To tam urodziła się i dorastała w biednej rodzinie Wanda. W młodym wieku zaszła w ciążę ze Staszkiem, lokalnym przystojniakiem pracującym w pobliskiej hucie. Jedynym wyjściem, by obyło się bez skandalu, był ślub. Małżeństwo z konieczności, dla dziecka, bo tak wypada i co powiedzą inni. Przyszły tatuś oświadczył się i para złożyła przed ołtarzem przysięgę przed Bogiem i ludźmi. Do kościoła zawiodła ich jednak nie prawdziwa miłość, a presja, co nie okazało się dobrym prognostykiem. Wanda nie mogła kontynuować edukacji, jednak wierzyła, że gdy dziecko podrośnie, będzie się dalej kształcić. Jej mąż miał zgoła inne podejście do przyszłości. Widział żonę wyłącznie w domu, przy garach, dzieciach i pieluchach. Miała być posłuszna i wdzięczna za utrzymanie, miała skupić się wyłącznie na prowadzeniu domu. Szczęście nowożeńców szybko prysło jak bańka mydlana. Staszek otrzymał kierownicze stanowisko i sodówka uderzyła mu do głowy. Sukces miał także imię innej kobiety… Dla Wandy zaczął się koszmar, piekło, ból i samotność. Mąż zdegradował ją do roli służącej, a jej miejsce zajęła ta trzecia – atrakcyjna kochanka.


Czytanie „Ceny zamążpójścia” było dla mnie, delikatnie mówiąc, procesem bardzo burzliwym. Wielokrotnie miałam ochotę rzucić książką, ale nie dlatego, że była zła, a dlatego, że nie mogłam pogodzić się z tym, co spotykało Wandę. Sympatyczna i prostolinijna dziewczyna została w życiu nieraz mocno skrzywdzona. Od dziecka nie miała możliwości decydowania o swoim losie. Miała robić wszystko pod dyktando matki, męża, teściów, otoczenia. Zadowoleni mieli być wszyscy, tylko nie ona. Nikt nie pytał jej o zdanie, o oczekiwania, o marzenia i plany. Miała wciąż tańczyć, jak jej zagrają. Wanda jest symbolem dziewczyn z tamtych lat, które musiały wpisać się w modę ówcześnie panującej obyczajowości. Czytając, krzyczałam z emocji, a rumieniec nie schodził z mojej twarzy. Były momenty, gdy wręcz kipiałam ze złości i miałam ochotę rozszarpać Stanisława na kawałki. Byłam pełna podziwu dla literackiej kreacji głównej bohaterki, wiedząc, że opisana historia jest zdarzeniem prawdziwym. Autorka ukazała Wandę w sposób niezwykle intymny i wyjątkowy. Posłużyła się prostym, potocznym językiem, gdyż tylko taki mógł w pełni zobrazować uchwycone realia i środowisko.

Weronika Tomala na przykładzie prostej, wrażliwej i niezwykle silnej kobiety pokazała, że walka o szczęście zawsze ma sens. Wanda po latach łez, bólu i upokorzeń dojrzała, urosła w siłę, stała się twarda jak stal. Odzyskała kontrolę nad sobą i swoim życiem. To niezwykle wzruszające śledzić taką przemianę, to genialny emocjonalny rollercoaster.


„Cena zamążpójścia” to lektura tak piękna jak trudna. To powieść z przesłaniem i morałem. To tytuł, który poturbuje duszę, ale i da dużo nadziei tym, którzy jej potrzebują. To obraz toksycznej relacji, która przypomina kajdany, z których, jak się okazuje, można się uwolnić. To historia niesztampowa, która zostawia w sercu ślad i nie daje o sobie zapomnieć. Warto po nią sięgnąć i dać się ponieść jej fabule. Niech ta opowieść was nie ominie. Bardzo gorąco polecam.




 

piątek, 4 kwietnia 2025

Nina Zawadzka "Skazana za miłość"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2025
stron 416
ISBN 978-83-8402-067-8


Każde pokolenie ma własne góry do zdobycia


Po literaturę wojenną sięgam systematycznie od wielu lat. Chętnie zagłębiam się w tytuły przedstawiające czasy które znam z lekcji historii i naocznych opowiadań moich dziadków. Przeczytałam wiele książek o kampanii wrześniowej, o zrywach wolnościowych które wybuchły podczas okupacji, o obozowej i łagrowej rzeczywistości. Dzięki Ninie Zawadzkiej po raz pierwszy zanurzyłam się w lekturze powieści opowiadającą historię ludzi którzy za walkę z najeźdźcą uznani zostali przez polskie władze za zdrajców i wrogów ojczyzny. Książka zrobiła na mnie przeogromne wrażenie i dostarczyła naprawdę wyjątkowych przeżyć. Jej Autorka udowodniła, że potrafi stworzyć powieść genialną, której można wystawić tylko najwyższą ocenę.

Prolog książki to scena niezwykle wzruszająca i mająca niesamowity wydźwięk. Na polnej drodze rodzi się niemowlę. Jego matka umiera a dziewczynka trafia na wychowanie do pewnej szanowanej rodziny z okolicy. Ludzie ci traktują ją niczym własną córkę, a dziewczyna wyrasta na piękną i mądrą pannę, która wychodzi za mąż za Wiktora Hermanowicza. Pozornie może się wydawać, że u boku wykształconego i mającego perspektywy mężczyzny Rutę Różańską czeka spokojna i szczęśliwa przyszłość. Tak się jednak nie dzieje, a szczęściu stoi na przeszkodzie wiele powodów. Jednym z nich jest wojna która wybucha 1 września 1939 roku. Rzeczywistość Ruty zmienia się jak w kalejdoskopie, a jej samej przychodzi mierzyć się z bardzo trudnymi wyborami...

Wiele lat później, w 1994 roku po zmianie systemu politycznego w Polsce Nikodem Ławrynowicz pragnie wpisać personalia Ruty do słownika osób zasłużonych dla Polski i wybielić jej biografią oraz oczyścić z niesłusznych zarzutów. W tym celu udaje się do Kanady by spotkać się z Brunonem Wojciechowskim. Ta podróż bardzo zmienia jego życie..

Skazana na miłość” to wybitna historia, która zapada głęboko w serce, która siedzi w duszy i umyśle jeszcze długo po przeczytaniu. Jej głębia i piękno, jej dojrzałość drażni wrażliwe nuty, a tytuł porusza wiele trudnych tematów, które przez lata były kwestiami tabu. Akcja książki rozgrywa się na przemian w dwóch przestrzeniach czasowych które skupiają się na życiu jednej osoby- głównej bohaterki, której życie okazało się pełne cierni i trudnych wyzwań. Ona sama za swoje wybory poniosła dotkliwą karę i sporo wycierpiała. Mimo ciosów od losu i ludzi, mimo łez i ogromnych ilości bólu pozostała sobą, pozostała wierną swoim ideałom i swojej wielkiej miłości, która okazała się tak piękna jak zakazana. Ruta jednak kochała i nie wstydziła się swojego uczucia. Dla niego potrafiła poświęcić samą siebie i nawet w najtrudniejszych chwilach nie patrząc na konsekwencje iść za głosem serca. Ta kobieta jest bohaterką niezłomną, wyjątkową i pełną odwagi. Nina Zawadzka pozwala nam głęboko zajrzeć w jej duszę i serce oraz utożsamić się z kimś dla kogo być było ważniejsze niż mieć, dla której uczucie i ideały były bardziej cenne niż wygoda czy bezpieczeństwo. Ruta jest symbolem, jest przedstawicielką ludzi skrzywdzonych przez system, oszukanych, niesłusznie oskarżonych i torturowanych, traktowanych jak zdrajców choć byli najlepszymi patriotami.

Różańska jest też kobietą, która kocha i nie wstydzi się swojej innej miłości. Idzie za nią nie bacząc na konsekwencje. Ma w sobie odwagę i poświęca się bez zastanowienia. Ma w sobie moc bohaterstwa i niekończące się pokłady dobra.

Jaką książką jest „Skazana na miłość”? Bardzo dojrzałą, oryginalną, odważnie podejmującą trudne historyczne kwestie, dopracowaną w szczegółach i głęboko przemawiającą do czytelnika. Zmuszającą do refleksji i wyciskającą łzy. Gdybym miała wymieniać jej atuty ten tekst byłby bardzo długi. Dodam tylko, że jeszcze nigdy nie czytałam książki tak mocno oryginalnej, tak niesztampowej w której literacka fikcja miesza się perfekcyjnie z faktami historycznymi. To lektura przemyślana, zatopiona w morzu emocji, łamiąca stereotypy, z realnymi bohaterami, która odciska na sercu trwały ślad. Gorąco Wam polecam zagłębienie się w jej treść i spotkanie z bohaterką, której wszelki lęk jest obcy. 



 

środa, 26 marca 2025

Agnieszka Olszanowska "Bociany na start"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2025
stron 344
ISBN 978-83-8391-059-8
Seria O polskich babkach wiejskich, akuszerkach i położnych
tom IV

Czasem jabłko pada bardzo daleko od jabłoni


„Bociany na start” to czwarty tom serii o polskich babkach wiejskich, akuszerkach i położnych. Można po niego sięgnąć po lekturze wcześniejszych części, ale nie jest to konieczne. Można go czytać jako oddzielną książkę i w żaden sposób nie wpłynie to na wrażenia z czytania. Osobiście tak właśnie zrobiłam i nie odczułam absolutnie z tego powodu czytelniczego dyskomfortu.

Powieść opowiada o dwóch spokrewnionych ze sobą kobietach – matce i córce, które są od siebie diametralnie innymi bohaterkami.

Sylwia Miętowska urodziła się na wsi jako córka rolników. Jej matka gdy ta stała się nastolatką miała ułożony dla niej scenariusz dorosłego życia. Pod pozorem łatwiejszej i wygodnej przyszłości Sylwia miała pracować w służbie zdrowia i zostać położną. Ta profesja miała gwarantować świetną i szanowaną pracę oraz stabilizację zawodową. Dziewczyna jednak widziała siebie w całkiem innej roli i nienawidziła zapachu szpitala jak niczego na świecie. Ostro protestowała przeciwko takiej przyszłości i ani myślała wdziać mundurek położnej z czepkiem naznaczonym czerwonym paskiem. Sylwii marzyły się studia dziennikarskie i praca w redakcji. Po licznych kłótniach wyprowadziła się z domu i postawiła na swoim.

Córka Sylwii, Kornelia wybrała dla siebie przyszłość związaną z medycyną. Długo miała dylemat czy wybrać studia humanistyczne czy medyczne. W końcu pogodziła oba kierunki studiując na nich jednocześnie, ale z pracą już się tak nie dało. Jako młoda i pełna zapału kobieta podjęła etat w gadowickim szpitalu pewna, że ma świat u swych stóp i czeka ją świetlana przyszłość.

Życie jednak pokazało swoje humory oraz strony pełne cieni i mocno doświadczyło obie bohaterki. Co im zaserwowało dowiecie się jeśli zagłębicie się w lekturę powieści, która wywołała u mnie całą gamę przeróżnych uczuć i emocji. Lektura okazała się mieć swoje mocne i słabsze strony. Mimo to jak najbardziej jest warta polecenia.

Autorka pisze dość lekko, choć akcja nie toczy się jednolitym rytmem. To zwalnia, to przyśpiesza. Czuć w niej dynamikę, czuć w niej ogromną chęć przekazania tendencji zmian jakie zachodzą na przestrzeni lat zarówno w sferze zawodu położnej jak i w zakresie zmian otaczającego nas świata, ludzkiej mentalności i obowiązujących trendów. Niekiedy pewne zdarzenia jakie mają miejsce w książce są bardzo przewidujące, a niektóre zaskakują. Niektóre ze scen mocno dziwią i wywołały u mnie zniesmaczenie. Autorka w dość dziwaczny sposób opisała kilka scen, np. śmierci przyszłej teściowej Sylwii, a w treść książki wyraziście i tendencyjnie wplotła kontrowersyjne treści polityczne oceniając je zbyt powierzchownie.

Powieść obrazuje dość precyzyjnie pracę położnych we współczesnych czasach – jej blaski i cienie, jej prawdziwe oblicze, jej trudny i chwile radości. Cały cykl daje możliwość porównania jak było kiedyś i jak jest obecnie, co się zmieniło, a co mimo rozwoju techniki i medycyny pozostaje takie samo. I to wielki atut tej serii, który wyróżnia ją i dodaje jej blasku na księgarskich i bibliotecznych półkach.

Zakończenie książki jest lekko zagmatwane, ale ciekawe i pełne samego życia co dodaje mu błyskotliwości i uroku. Tytuł czyta się szybko i dość lekko. Z pewnością przypadnie on do gustu tym, którzy lubią literaturę kobiecą z wieloma wątkami, która gwarantuje emocje i niebanalne rozwiązania. To też powieść, która ukazuje ewolucję medycyny i pokoleń kobiet. Doskonale przedstawiony jest dynamizm trendów, światopoglądu i podejścia do życia płci pięknej, która na przestrzeni lat coraz odważniej sięga po nowe doświadczenia, spełnia marzenia i nie boi się mieć własnego zdania, którego gotowa jest bronić. Sylwia i jej córka to symbole przemian kobiet, to postaci ponadczasowe które reprezentują swoje racje i swoje ja.

Polecam przeczytanie tej lektury, a ja z ciekawością sięgnę po poprzednie tomy bardzo ciekawa ich treści.