wtorek, 15 czerwca 2021

Justyna Dżbik-Kluge "Polacy lat minute. Sekrety pilotów wycieczek.

 



Wydawnictwo WAB
data wydania 2021
stron 304
ISBN 978-83-2807-689-1

Polskiego turysty obraz prawdziwy

Wakacje i urlop. Czas na który czekamy przez cały rok. Planujemy go, szukamy ciekawych ofert w biurach podróży. Wykupujemy wycieczki albo wiele miesięcy szybciej, albo korzystamy z oferty lat minute by skorzystać z niższej ceny. Czasem wybieramy kierunek podróży na całkowitym spontanie, czasem długo myślimy czy pojechać do kraju A czy B, a może tak jak sąsiedzi czy znajomi wybrać się do miejsca C. Czasem kierujemy się własnymi marzeniami, czasem odwzorowujemy od innych. No i jedziemy. Ma być cudnie, fantastycznie, nasza wyobraźnia podpowiada nam obrazy bardziej sielankowe niż te na zdjęciach w folderach reklamowych. Pakujemy się, dopinamy wszystkie konieczne sprawy i lecimy, jedziemy, a po drodze i na miejscu często łykamy całą gamę rozczarowań. Nasze wyobrażenia nas poniosły, eden wcale nie jest rajem, są w nim różne kłopoty i ... idealny wyjazd po prostu staje się czasem próby i bolesnej konfrontacji między tym co miało być, a tym co naprawdę jest. Sytuacja stresowa często wyzwala w nas prawdziwą twarz i pokazuje nasze słabości, po prostu całą prawdę o nas samych. Często ta prawda obala stereotypy, a czasem je potwierdza. Jacy jesteśmy tak naprawdę na wakacjach? Nasz portret turystyczny rysują nasi opiekunowie, nasi przewodnicy, którzy mają z nami czasem niezłe kłopoty, gorzej niż z małymi dziećmi. 

Przez wiele lat polski turysta był zamknięty za żelazną kurtyną. Wyjazdy z paszportem ważnym na wszystkie kraje świata były rzadkością. Jak już, to podróżowaliśmy po bloku socjalistycznym lub spędzaliśmy wolne dni w Polsce. Po okresie transformacji świat się powoli przed nami otworzył. Najpierw było drogo, więc turystyka musiała mieć i ekonomiczne oblicze. Teraz, gdy zarabiamy więcej, stać nas na coraz lepsze oferty, choć najwięcej osób korzysta z okazji w niskich cenach. No i jeździmy, to tu, to tam, ale ... jesteśmy często mentalnie turystycznymi dziećmi, które marudzą i ich lamentom nie ma końca. Wiele osób naprawdę mocno się stara by utrudnić życie osobom pracującym w turystyce. Grymasimy, marudzimy, ciągle coś nam nie pasuje, tupiemy nogami, bo coś się nie zgadza lub jest nie tak i dajemy niestety smutny obraz polskiego turysty na obczyźnie. Pracujemy, oczywiście nie wszyscy, na niechlubną markę, która nie daje nam najlepszego świadectwa. Ale, jest w nas tyle januszów i grażyn, że jest jak jest.

 Książka Justyny Dżbik-Kluge to opowieść o polskich turystach snuta przez ich opiekunów, którzy dzięki takiemu a nie innemu zachowaniu mają bardzo stresującą pracę i nie mogą spokojnie odetchnąć. Bo mamy piękne marzenia, ale rzeczywistość często nas przytłacza, bo mamy zbyt wiele wad, które górują nad zaletami, bo często obca nam jest kultura turystyczna, bo jesteśmy zbyt wymagający i marudzący. Bo za bardzo jesteśmy pewni, że coś nam się należy i nie przyjmujemy do wiadomości pewnych niedoskonałości i barier. Idealizujemy świat w którym chcemy spędzić wakacje i dlatego dotykają nas spore rozczarowania. 

Ten tytuł ma opóźnioną premierę wskutek wybuchu pandemii covid19. Ta pozycja miała się ukazać wiele miesięcy szybciej. Koronawirus jak nic dotąd na świecie zamroził branżę turystyczną. Świat powoli wraca do stanu poprzedniego. Czy jest to naprawdę możliwe trudno wyrokować, ale na kilka chwil przed wakacjami lektura taka jak ta będzie idealna. Spełni ona z pewnością bardzo różną funkcję. Jednym otworzy oczy na prawdziwe oblicze podróży zorganizowanych, innym wybije takie eskapady z głowy (bo to totalnie nie w ich deseń - tak, ja należę do tej grupy), innych uczuli co wypada na wakacjach, a co nie i na co należy być przygotowanym. 
Książkę zaliczającą się do naprawdę świetnych pozycji w swojej tematyce odebrałam bardzo pozytywnie. Czytałam z ciekawością, często z uśmiechem na twarzy. Jest świetnie napisana, wyczerpuje swoja tematykę, jest błyskotliwa, nieco humorystyczna, pełna blasku, prawdy i turystycznego realizmu. Pokazuje kulisy trudnej i ogromnie stresującej pracy z turystami. Polecam ją miłośnikom dobrej i konkretnej literatury faktu, w niej nie ma taryfy ulgowej, jest prawda, która często w oczy kole. Wniosek po jej lekturze nasuwa się sam - Polak idealnym turystą nie jest i wiele nam do turystycznej przyzwoitości często brakuje. Trzeba wziąć to na klatę i zmieniać o ile tylko możemy ten niekorzystny wizerunek. 
Bardzo polecam na wyjazdy i nie tylko. 



1 komentarz: