Zachęcam Was do udziału w akcji , która popiera pisanie ,takie amatorskie - no ale każdy w Wielkich kiedyś zaczynał od małych kroków . Szczegóły "wyzwania pisarskiego " znajdziecie na strony www.konkursy-ksiazkowe.blog.pl .wtorek, 12 kwietnia 2011
Akcja Piszemy Opowiadania
Zachęcam Was do udziału w akcji , która popiera pisanie ,takie amatorskie - no ale każdy w Wielkich kiedyś zaczynał od małych kroków . Szczegóły "wyzwania pisarskiego " znajdziecie na strony www.konkursy-ksiazkowe.blog.pl .poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Okładki , okładki
Zainspirowana video- relacją na blogu Balianny prowadzącej blog www.balianna.blogspot.com postanowiłam i ja nieco poświęcić miejsca okładkom. Oczywiście nie można po nich oceniać książki ,ale osobiście przyjemnie jest wziąć do ręki książkę , którą zdobi piękna okładka . Nie mam jakiś konkretnych preferencji i oczekiwań wobec nich , nie mam ulubionego typu np. ze zdjęciem czy z odręcznym rysunkiem . Po prostu okładka albo mi się podoba albo nie .
Spośród książek przeczytanych w tym roku do tej pory wybrałam trzy okładki - i myślę ,że tak będe wybierać sobie co kwartał .
I miejsce "Sosnowe dziedzictwo "
niedziela, 10 kwietnia 2011
10 kwietnia 2010 - 10 kwietnia 2011 Smoleńsk
Ta piosenka Ich Troje pięknie wyraza to co czują serca pozostałych po tej stronie Nieba.
sobota, 9 kwietnia 2011
Jerzy Andrzejczak "96 końców świata"
data wydania marzec 2011
stron 304
ISBN 978-83-7437-650-1
Nie sposób mi napisać zbyt wiele o tej książce tak bardzo jest wzruszająca. To prawda ,że 10 kwietnia 2010 roku w domach 96-ciu rodzin miał miejsce koniec świata .Wielu Polaków w tym dniu tak nagle i niespodziewanie straciło swoich bliskich - rodziców , dziadków ,braci ,mężów ,żony ,synów i córki.
Zły los albo fatum Katynia znów pokazało jak łatwo zranić wielu ludzi naraz. O tej tragedii wyszło już wiele książek. Ta autorstwa Andrzejczaka to garść wspomnień o ofiarach ,ludziach pełniących ważne funcje publiczne , społeczne i polityczne , ale i o nich w innym kontekście . Bo przecież każdy miał swoje życie prywatne ,pasje ,rodzinę i był nie tylko politykiem czy aktorem ,pilotem czy funkcjonariuszem BOR - każdy był po prostu Człowiekiem po którym pozostała pustka nie do zapełnienia ,żal ,smutek i żałoba rodziny .
Proszę po lekturze tej książki wszystkich tych którym znudziło się słuchanie o tym tragicznym wydarzeniu ,aby choć na moment pomyśleli o ile bardziej ta sytuacja męczy rodziny i bliskich tragicznie zmarłych! Czy warto przeczytać "96końców świata "? Moim zdaniem tak ,choć mnie nie raz popłyneły łzy .
Z tego miejsca na ręce każdego dotniętego wypadkiem Tu 154 m składam płynące z serca kondolencje. Szczególne słowa kierują do Pani Marty Kaczyńskiej - to straszne co Panią dotknęło. Niech Bóg doda sił do dalszego życia w każdym dniu.
czwartek, 7 kwietnia 2011
Katarzyna Leżeńska Darek Milewski "Hakus pokus"
data wydania marzec 2011
stron 496
ISBN 978-83-7648-655-0
"Jeśli zawali Ci się świat nie możesz załamać rąk - musisz znaleźć siły, aby wziąć się w garść i kreować nową rzeczywistość. A budując ją los może zesłać Ci wiele niespodzianek ".
Dla mnie takie przesłanie płynie z książki "Hakus pokus" . Przed lekturą z podanego na okładce opisu spodziewałam się takiego typowego babskiego czytadełka - ale totalnie się pomyliłam. Ta lektura to nie przesłodzony romansik , który ocieka lukrem jak najpyszniejszy pączek. To mądra i ciekawa książka o dwojgu dorosłych emigrantów , którzy zostają solidnie doświadczeni przez los.
Ona - Beata Winkler ,z wykształcenia psycholog ,cierpi od dzieciństwa przez chorobę psychiczną matki . Do Stanów ,a konkretnie do Chicago ,przyjeżdża jako 4-latka . Jej matka Danuta nie potrafi zapewnić dziecku rodzinnego ciepła i uczuć . Dopiero ojczym daje jej sporo serca , ale i to zabiera los Beacie po jego tragicznej śmierci na łodzi. Dziewczyna czuje się samotna ,a jej jedyną powierniczką jest koleżanka z liceum Karen. Beata ciężko przeżywa chorobę matki i jej leczenie w szpitalu psychiatrycznym. Kobieta nienawidzi swej córki ,jest wobec niej bardzo agresywna i lekarze odradzają odwiedziny Danuty. Beata czuje również ,że nie znajdzie szczęścia u boku Bena - rezygnuje z zaplanowanego już ślubu , zostawia pracę - gdzie codziennie spotyka byłego narzeczonego i dosłownie "zamyka za sobą drzwi " .Szuka nowej pracy i znajduje ją w Seattle w firmie informatycznej .
On - Robert Wolny ma 40 lat i porzuca go po trzech latach małżeństwa żona .Nie wpada ona jednak w objęcia innego faceta , ale ....... zmienia płeć . Robert czuje się totalnie załamany. Świat mu się wali ,a on szuka winy w sobie ,że nie sprostał byciu mężem i kochankiem. Praca daje mu chwilę wytchnienia .
I nagle tych dwoje ludzi - wrażliwych i zranionych spotyka się w pracy , powoli poznają siebie i z czasem zdają sobie sprawę ,że są sobie coraz bardziej bliscy i zakochują się w sobie . A przeszłość wciąż kładzie cień na ich relacjach i los zaskakuje ich dość często .
Chcecie poznać czy im się udało ? Po prostu przeczytajcie "Hakus pokus" .Warto - bo powieść jest napisana bardzo subtelnie i ciekawie. Obok wątku miłosnego ( a nie typowo słodkiego i romansowego ) autorzy pokazują jeszcze świat hakerów . Świat bardzo ciekawy w którym te dobre intencje mieszają się z tymi złymi . Tu nie ma miejsca na zabawę w pracy i przypadki - błędy bądź niewłaściwie wykorzystanie wiedzy może spowodować tragiczne skutki . Wątek sensacyjny jest napisany bardzo oryginalnie i dobrze spleciony z wątkiem obyczajowym - co ja nie ukrywam bardzo lubię . Postacie Beaty i Roberta polubiłam i zżyłam się z nimi . Kibicowałam im w tym aby odnaleźli się jako partnerzy ,współczułam Beacie w jej dramacie związanym z chorobą matki i brakiem uczuć macierzyńskich przez wiele lat. Było mi żal jej jako małej dziewczynki ,która nie miała normalnego domu , ale i jako dojrzałej kobiety ,która nie miała oparcie w rodzinie. A Robert - no cóż facet bez skazy ,gentlemen i wrażliwiec w jednym. Mało takich ideałów w realu .
Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie . A gdyby ktoś zapytał czy mogę ją przyrównać do jakieś książki którą już przeczytałam to ..... wybrałabym "Samotność w sieci" . Obie są tak dobrze napisane ,trzymają w napięciu i pokazują świat wrażliwców - Beaty i Roberta - do których ja też się zaliczam. Stąd tak bardzo ta książka przypadła mi do gustu .
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
środa, 6 kwietnia 2011
Mike Dooley "Myśli stają się rzeczami"
Książkę otrzymałam do recenzji od portalu www.nakanapie.pl
Wydawnictwo Illuminatio
data wydania luty 2011
stron 192
ISBN 978-83-62476-11-4
Każdemu z nas w życiu zdarzają się smutniejsze chwile. Mamy różnego rodzaju kłopoty związane często ze zdrowiem, finansami, odejściem bliskich osób i sprawami rodzinnymi czy utratą pracy. Bywa,że przeciwności losu są dla nas trudne do pokonania. Dopada nas apatia i zniechęcenie, nie mamy ochoty wziąć się z "życiem za bary " i stajemy się bierni. Zbyt łatwo się poddajemy i wiele dobrego dosłownie przechodzi nam koło nosa.W takim czasie potrzebujemy choćby najmniejszej iskierki , która pozwoli nam się otrząsnąć i obudzić ze smutku , pobudzi nas do działania i walki z przeciwnościami losu.
Taką właśnie iskierką może być książka autorstwa Mike'a Dooley pt. "Myśli stają się rzeczami".Powstała ona czystym przypadkiem, bo autor wcale nie chciał zostać pisarzem.Dooley - Amerykanin z pochodzenia - gdy tylko powstała sieć internetowa założył e-sklep zajmujący się sprzedażą t-shirtów .Na niektórych z nich zamieszczane były krótkie wierszyki - sentencje. I właśnie nimi pomysłowy handlowiec zaczął "obdarowywać " w mailach swoich klientów . Co poniedziałek wysyłał "Poniedziałkowy Impuls do Działania " - czyli krótkie wierszyki skierowane do kupujących w jego sklepie. Nie spodziewał się jaki efekt osiągnie ta jego działalność. Dostał lawinę zwrotnych maili z podziękowaniami za mądre rady i potwierdzenia ,że ich adresaci skorzystali z nich w praktyce.
To skłoniło Mike'a do napisania książki ,która jest poradnikiem jak lepiej żyć , jak radzić sobie z problemami i uwierzyć we własne możliwości.
Dooley jest zdania, że na życie powinniśmy patrzeć pozytywnie i traktować je jak przygodę . Należy nabrać dystansu do wszelkich negatywnych sytuacji i zdarzeń. Być może, że one nas teraz bardzo bolą, ale może jutro te doświadczenia wyjdą nam na dobre ? Autor chce wyzwolić w nas wiarę we własne siły ,potencjał i możliwości . Przecież każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny - a dzięki temu jedyny w całym Wszechświecie ,na który może w pewnym stopniu wpływać. Wszak morze tworzą krople.Kazdy może być "kowalem swego losu " i stać się jego kreatorem. Należy uwierzyć ,że myśli i marzenia często się spełniają , choć oczywiście nie wszystkie. Trzeba marzyć i odważnie realizować swoje pasje nie poddawać się i nie zrażać niepowodzeniami - one są czymś naturalnym i bez nich życie nie miałoby smaku. Bo wejście na szczyt to wysiłek, ale po zdobyciu góry daje ona niesamowitą satysfakcję.
Każdy z nas musi być "strażnikiem własnego szczęścia " , a do tego konieczne jest działanie , kreowanie własnego życia , a nie bezczynne leżenie " do góry brzuchem " .
Dooley radzi nam również , aby u progu zmian zrobić sobie pewien bilans i zastanowić się czego tak naprawdę chcemy , o czym marzymy , bo często nasz dyskomfort powstaje w wyniku chaosu w naszych myślach i braku konkretów. Trzeba cieszyć się tym co posiadamy i co dał nam do tej pory los , bo może się okazać , że mamy bardzo wiele ,a nie pamiętamy o tym pędząc w wyścigu codzienności.
Aby zmieniać życie na lepsze trzeba być gotowym na nowe - a natura ludzka już taka ,ze często boi się zmian nawet tych na lepsze. Daje znać nasz ludzki strach przed czymś nieznanym .Egoizm według autora to coś pozytywnego .Bo nie możemy nie lubić siebie . Kochając siebie , realizując własne marzenia możemy dać szczęście i innym. Jeśli nie akceptujemy siebie trudno działać dla dobra otoczenia. Nie możemy się zadręczać zbawianiem świata.A upór jest cechą niezwykle przydatną i konieczną w osiąganiu szczytów marzeń.
Czy już Was zachęciłam do poznania tej książki ? Jest ona naprawdę ciekawie napisana - Dooley zamieścił w niej szereg cytatów i opatrzył je komentarzem . Jest ona napisany w sposób rozsądny , bo autor nie obiecuje nam gruszek na wierzbie . Jest on też zdania ,że nie tylko bogactwo i dobra materialne są przyczyną naszego szczęścia z czym ja się w pełni zgadzam. Nie ma nic gorszego dla człowieka w każdej trudnej sytuacji jak bierność ,bezczynność i poddanie się rozpaczy.
Ta książka nie musi być czytana od razu w całości ,można ją smakować strona po stronie co jakiś czas, można wracać do niej w cięższej chwili.
Idealna lektura dla każdego, ciekawy pomysł na prezent o przysłowiowa deska ratunku w kłopotach. Spróbujcie , bo zadziałała pozytywnie już nie na jednego.
niedziela, 3 kwietnia 2011
Stosik kwietniowy
"Lekcje włoskiego" i "Cappuccino książki z wymiany z użytkowniczkami portalu LC
"Trzepot skrzydeł " Grocholi i "Czerwona sofa " Lebre z biblioteki
"Wiosna.Żyj zgodnie z porami roku " D. Grupińskiej -od Wydawnictwa MG - recenzja już na blogu
Mike Dooley "Myśli stają się rzeczami " od portalu nakanapie.pl
Joanna M.Chmielewska "Poduszka w różowe słonie " do recenzji od Wydawnictwa MG
Anders Rascual "Kompozytor burz" do recenzji od Wydawnictwa Otwarte
Leopold Tyrmand "Zły " do recenzji od Wydawnictwa MG
sobota, 2 kwietnia 2011
Bożena Gałczyńska- Szurek "Tajemnice greckiej Madonny"
data wydania 2010
stron 404
ISBN 978-83-61194-14-9
Kryminał to gatunek bardzo wymagający. Jeśli jest nudno i nieciekawie napisany lektura może stać się dosłownie "drogą przez mękę" . Ale jeśli autor ma dobry pomysł , akcja jest wartka i intryga skomplikowana to przy takiej książce można zapomnieć o Bożym świecie.
"Tajemnice greckiej Madonny " to naprawdę porywająca książka i świetny debiut literacki. Autorka zaprasza nas na tylko pozornie idylliczną wyspę w greckim archipelagu Dodekanez na Morzu Egejskim. Wydaje się ona rajem stworzonym przez greckich bogów dla ludzi , aby tu szczęśliwie żyli ,spędzali wakacje ,poznawali historię i zabytki ,spędzali czas przy regionalnych smakołykach w uroczych tawernach. A jednak spokój wyspy zostaje zakłócony przez brutalne morderstwo. I to na dodatek ma ono miejsce w ....... uroczej cerkwi będącej perełką turystyczną i miejscem kultu dla mieszkańców. Przed cudowną ikoną Matki Boskiej Płaczącej z Toros zostaje zamordowany młody mężczyzna , którym okazuje się Lakis Margaritis. W słoneczne październikowe popołudnie przychodzi wraz z matką posprzątać kościółek i gdy ta wychodzi po wodę ktoś rani go dwukrotnie w głowę - rana po kilku dniach okazuje się być śmiertelną i ofiara umiera w szpitalu w Atenach. Zmarły nie jest postacią krystaliczną - od lat ma z wieloma osobami zatargi , para się w stolicy Grecji podejrzanymi interesami ,nie pracuje ,ale stać go na luksusowe życie i drogie ubrania . Na domiar złego często kłóci się z rodzicami i ma zatarg z rodziną byłej narzeczonej i jej obecnym mężem . Zatem nie brak motywów to tego ,aby ktoś chciał mu zrobić krzywdę . Ponadto Lakis jest bacznie obserwowany przez Interpol ,gdyż działa w zorganizowanej grupie przestępczej na skalę miedzynarodową . Miejscowa policja wszczyna śledztwo ,wspomaga ją oficer oddelegowany z Aten - niejaki Tasos Raptis.
Narratorką w powieści jest Polka mieszkająca z mężem Jargosem - Klara Kanellopolu z zawodu psycholog policyjny i absolwentka hellenistyki. Policja prosi ją o współpracę ze względu na znajomość jezyka polskiego - świadkami w sprawie są także obozujący na plaży młodzi turyści z Polski.
Ale pobicie ze skutkiem śmiertelnym to nie jedynie przestępstwo do jakiego dochodzi w cerkwi. Ma tam jeszcze miejsce włamanie w celu poszukiwania pewnego precjoza jubilerskiego i ...... kolejna zbrodnia . Na tym koniec - nie zdradzę nic więcej z pasjonującej treści książki i mam nadzieję ,że rozbudziłam już Waszą ciekawość na tyle , że przeczytacie tę lekturę .
Poznacie nie tylko wątek kryminalny ,ale i przepiękną Grecję - w której udało się Pani Bożenie mnie rozkochać . Z jej opisu wyłania się nieco odmienny kulturowo kraj z boskim klimatem , piękną przyrodą i zabytkami , ciekawą kuchnią i zwyczajami mieszkańców . Bo w Grecji to mężczyźni są ważniejsi od kobiet , lubią się spóźniać i nie tolerują wtrącania się płci pięknej do poważnych spraw. Panowie mają swoje enklawy w kawiarniach , gdzie spędzają czas na rozmowach z przyjaciółmi przy winie . Kobiety też lubią plotki i chętnie to robią przy okazji modlitw w cerkwiach. Grecy słyną też z tego ,że nie krytykują zwykle własnych dzieci i stają w ich obronie cokolwiek by się stało , a sjesta to dla nich świętość.
Akcja książki rozgrywa się od października do lutego i jest totalnie nieprzywidywalna. Komplikuje się często i czytelnik jest wielokrotnie zaskakiwany . Postacie są ciekawie skonstruowane i maja wiele cech typowych dla Greków . Kryminał ten jest równocześnie i książką sensacyjną i lekturą opisującą piękny kraj - nie jest to jednak w stylu choćby Ferenca Mate - autorka w wielu miejscach wtrąca to i owo o Grecji i jej obywatelach ,ale nie nudzi długimi opisami.
Postać Klary spodobała mi się - jest diametralnie inna od leniwych Greczynek - to przedsiębiorcza Polka , która jest ciekawska , inteligentna ,ale ma dobre serce i stać ją na pomoc innym - choćby na zaproszenie biednych studentów - rodaków na teren swojej posiadłości.
Ten literacki debiut jest napisany w sposób bardzo przemyślany, dopracowny i nietuzinkowy . Sprawia to ,że trudno się oderwać od lektury nawet w ciepły ,słoneczny dzień - zatem poznajcie tajemnice uroczej cerkwi z śliczną ikoną , udajcie się na grecką wysepkę , poznajcie rodzinne tajemnice Lakisa i jego rodziny, zakosztujcie tego greckiego klimatu , który bardzo łatwo w książce odnalazłam . A tak na marginesie mnie lekturę umiliły pomarańcze i jakoś tak bardziej słodko smakowały . No i pozwólcie jeszcze tylko na jedno zdanie - urocza okładka , śliczne odcienie niebieskiego .
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res - dziękuję za dobrą lekturę .
piątek, 1 kwietnia 2011
Dorota Grupińska "Wiosna.Żyj zgodnie z porami roku"
data wydania marzec 2011
stron 128
ISBN 978-83-61297-79-6
Wiosna to najradośniejsza pora roku . Gdy po zimie zaświeci mocniej słońce , to jego promień czyni cuda - ptaki zaczynają swoje trele ,zamarznięta ziemia rozmarza i pojawiają się pierwsze kwiaty , na drzewach widać pąki. A i ludzie odczuwają jakiś zastrzyk energii . Myślę , że właśnie wtedy jest najłatwiej podjąć jakieś osobiste postanowienia o zmianie trybu życia , diety itd. Data noworoczna kompletnie do mnie nie przemawia - bo cyferka w kalendarzu nie jest w stanie tak zmobilizować jak zapachy , ciepły wietrzyk czy zieleń trawki.
Autorka poradnika "Wiosna. Żyj zgodnie z porami roku " w ciekawy sposób podsyła nam szereg pomysłów jak takiej metamorfozy wiosennej dokonać. Czasem wprawdzie dotknie nas wiosenne przesilenie - ale rozsądne zmiany nie wyciągną z nas zbyt wiele energii . Jeśli chcemy być zdrowsi ,wydajniejsi i bardziej zadowoleni warto wrócić do tego co naturalne ,co daje mam przyroda - i taki jest właśnie główny pomysł autorki na zmiany. Przecież przyroda tyle wieków dawała sobie radę bez naszej ingerencji , więc warto być z nią za pan brat.
Pani Dorota proponuje ruch - spacery , uprawianie sportu ,tańca .Ruch jest nam niezbędny - dla zdrowia , kondycji ,prawidłowego rozwoju organizmu. I na pewno nie ma lepszej pory roku , która zachęci nas do spacerów po parku czy lesie. Można pochodzić z kijkami do nordic walking - nawdychać się pięknych zapachów , obejrzeć ferie naturalnych barw i dać odpocząć oczom od ekranów LCD. A odnośnie diety - WIELKIE BRAWA DLA PANI GRUPIŃSKIEJ. Bo wszelkie diety dla mnie to wytwór chorej wyobraźni .Dają efekty ,ale w 99% chwilowe . Nie są zdrowe i są niepraktyczne - bo nie możemy być na nich całe życie . A efekt jo-jo może nas przerazić. Lepiej zmienić styl odżywiania jak proponuje autorka .Sięgnąć po naturalne witaminy zamiast pastylek ,jeść posiłki urozmaicone tym co daje natura . A porcja systematycznego ruchu zrekompensuje nam jakieś większe obżarstwo np. na imieninach cioci. Zamiast wydać pieniądze na środki farmakologiczne lepiej kupić pęczek rzodkiewek jak kiedyś śpiewał zespół Gawęda.
Autorka w książce zawarła wiele ciekawych przepisów kulinarnych związanych z wiosennymi nowalijkami , a pełnych naturalnych witamin. W tym poradniku znajdziecie konkretny plan jak zmienić styl życia bez zbytniego obciążenia organizmu , jak się rozruszać i jak racjonalnie podejść do zmiany jadłospisu.
Książkę upiększają ładne ilustracje . Przeczytajcie koniecznie i zmieńcie coś w sobie na lepsze .
czwartek, 31 marca 2011
Zmarła Ewa Nowacka
29 marca odeszła Ewa Nowacka . Jej twórczość poznałam w wieku 6 lat i to całkiem nieświadomie . Miałam różyczkę i nudziłam się potwornie . W tv emitowano teatr wg jej książki "Małgosia kontra Małgosia" Zapomniałam o swędzącej wysypce i z rozdziawioną buzią śledziłam akcję . To zapadło mi głęboko w pamięć - niech spoczywa w pokoju . A w sieci znalazłam ten link o tym teatrze - no tak rzeczywiście jedną z pamiętnych ról grała Pani Ewa Wencel , którą bardzo lubię www.filmpolski.pl/fp/index.php/522497
środa, 30 marca 2011
"Mądre Polki"
Wydawnictwo MG
data wydania 7 luty 2011
stron 96
ISBN 978-83-61297-55-0
Czy łatwo jest dziś być kobietą ? No pewnie czasem nie , ale i tak mamy lepiej niż nasze babki, prababki , które o to co jest dziś oczywiste musiały walczyć. Kiedyś nie było łatwo paniom odnieść sukces - musiały pokonywać nie tylko szczeble wiedzy czy sztuki , ale także wiele uprzedzeń ,stereotypów i złych zwyczajów. A mimo to kobiety chciały i dążyły zawsze na przestrzeni wieków do sukcesu zawodowego , sławy i popularności. I wielu z nim się udało. Ich nazwiska przeszły do historii ,ich osiągnięcia służą ludziom do dziś. A ich myśli inspirują i pouczają.
"Mądre Polki " to książka niezwykła - zawiera zbiór cennych myśli autorstwa wielu wybitnych Polek ,które stały się sławne obecnie,ale i w przeszłości. Osiągnęły sukces w bardzo różnych dziedzinach jak chemia, literatura , aktorstwo ,scena muzyczna i teatralna, ale i były założycielką zgormadzenia zakonnego,alpinistką czy politykiem. Autorkami mądrych sentencji zawartych w tej książce są m.in. Maria Dąbrowska, Krystyna Janda , Agnieszka Osiecka , Beata Pawlikowska ,Maria Skłodowska - Curie czy Wanda Rutkiewicz. A czego dotyczą te myśli ? Naprawdę bardzo różnych i istotnych dla każdego człowieka spraw - życia , miłości , uczuć , postrzegania świata ,wiary i Boga szarej codzienności ,sposobu na życie ,cierpienia i szczęścia . Gwarantuję ,że nie ma czytelnika , który by nie znalazł czegoś bardzo aktualnego dla siebie wśród zawartych w książce mądrych myśli. Czy warto sięgnąć po tę lekturę - tak , bo jest ciekawa i pouczająca . Doskonały pomysł na prezent dla dorosłego czytelnika bez względu na płeć czy zainteresowania . Polecam.
wtorek, 29 marca 2011
Eduardo Mendoza " Trzy żywoty świętych "
data wydania luty 2011
stron 184
ISBN 978-83-240-1621-1
W prozie Mendozy zakochałam się już przy jego pierwszej przeczytanej książce jaką były "Przygody damskiego fryzjera" . Uwiodły mnie jego specyficzne widzenie rzeczywistości , styl i oryginalność .
"Trzy żywoty świętych" to zbiór trzech opowiadań , które powstały w różnym czasie twórczości autora. I mimo,że Hiszpanie to naród religijny i katolicki to sam tytuł jest moim skromnym zdaniem po prostu prowokacją. Bo główne postacie opowiadań to nie typowi święci z obrazów, czyniący cuda i rozmodleni tak, że nie pamiętają o Bożym świecie. To prości ludzi - co jest typowe dla Mendozy , jednak on potrafi niezwykle precyzyjnie dostrzec w nich niezwykłe postacie ,oryginalne istoty,które noszą w sobie jakiś "rodzaj świętości".
Goszczący na Kongresie Eucharystycznym w Barcelonie indiański biskup z opowiadania Wieloryb, pochodzący z Środkowej Ameryki to nie duchowny jakiego wyobraziła sobie ciotka Conchita goszcząca go pod swoim dachem. To człowiek , który wybrał drogę kapłańską ze względu na chęć wyrwania się biedy , człowiek bez krzty powołania , który zostaje zmuszony do zabójstwa . Pozbawiony możliwości powrotu do kraju ze względu na przewrót umi być zwykłym robotnikiem fizycznym i służącym, wpada w nałóg alkoholowy i stacza się . Koniec opowiadania mnie zaintrygował , rozbawił i .. nieco zaskoczył - zresztą zobaczcie sami.
Dubslav(opowiadanie Finał Dubslava) - nieślubne dzieco okulistyki dzięki doświadczeniom zdobytym w egzotycznej podróży na pustynię , gdzie jeszcze żyją plemiona nieskażone cywilizacją ma odwagę przeciwstawić się pysze ,dążeniu do pieniędzy , blichtrowi towarzyszącemu sławie i ma siłę wygłosić te poglądy na miedzynarodowym forum podczas wręcznia nagród naukowych .
Najbardziej podobało mi się opowiadanie trzecie pt" Pomyłka" pokazujące drogę pospolitego przestępcy , który z więźnia zakładu karnego stał się poczytnym pisarzem .W jego sukcesie spory udział ma jego nauczycielka z kursów literatury w zakładzie karnym - piękna historia - ech zgadzam się z autorem- książki mogą doprawić nam skrzydła .
Ciekawe opowiadania tchną dla mnie tym co w prozie Mendozy najlepsze - prostotą ,humorem , pokazując zwykłych - niezwykłych obywateli , którzy osiągają w życiu sukces , poszerzają horyzonty intelektualne i zarazem są tacy sympatyczni .Mendoza jak zwykle nie obdarza nas wieloma dialogami , ale mimo to bawi czytelnika doskonale i jego proza nie jest zbyt "ciężka " w odbiorze. Dla miłośników jego twórczości lektura obowiązkowa , dla ciekawych współczesnej literatury hiszpańskiej pozycja warta poznania .A nuż polubicie prozę pana Eduarda jak ja ?
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak.
niedziela, 27 marca 2011
Stosik zakupowy w "Skrzacie "
Skusiłam się no i przy okazji skorzystałam z promocji - 20 % od ceny ksiązek - jak ja się cieszę takimi zakupami .
piątek, 25 marca 2011
Ally Condie "Dobrani"

data wydania 8 marca 2011
stron 352
ISBN 978-83-7648-640-6
Już dawno żadna z książek które przeczytałam nie okazała się tak nieprzewidywalna , tak mnie nie zaskoczyła i nie zszokowała . Spodziewałam się ot przeciętnej powieści dla nastolatków , a książka okazała się niezwykle wciągającą lekturą niczym extra sensacja i czytając ciągle byłam ciekawa no i co dalej będzie ? !
Zatem przeniosłam się w przyszłość , w inny lepszy świat - wprost perfekcyjny i doskonały - ale wcale nie przyjazny dla jego mieszkańców . Czy sprawdziła się zasada "zgłaskać kotka na śmierć " - oczywiście . Bo jednostka ludzka nie umi być szczęśliwa bez jednej rzeczy - bez WOLNOŚCI.
W tym futurystycznym świecie żyje sobie siedemnastolatka Cassia Reyes z rodziną . Ma kochających siebie i swoje dzieci rodziców , młodszego brata - 10-letniego Brama i Dziadka . Uczy się w Drugiej Szkole , pracuje jako sortowacz informacji i danych . I zgodnie z obowiązującymi w Cywilizacji zasadami ma poznać swojego Wybranka podczas Bankietu Doboru. To reguła w prowincji Oria ,że młodzi są kojarzeni przez maszyny - bo te się nie mylą w doborze. Wybrankiem Cassi okazuje się jej długoletni przyjaciel Xander Carrow - co jest rzadkim zdarzeniem ,że oboje pochodzą z tego samego miasta i się znają . Cassia ogląda jego twarz , ale nagle pojawia się obraz kogoś innego na ekranie monitora . To również jej znajomy Ky - który jest adoptowany przez wujostwo i nie jest pełnoprawnym członkiem społeczności - jest Aberratem - kimś gorszym , bo jego ojciec dopuścił się czynu niegodnego. Cassia ceni i lubi Xandera , ale tym prawdziwym uczuciem obdarza jednak Ky - robi coś niezwykle niedozwolonego .Coś co w Klonowej Gminie zasługuje na najwyższą karę dla dziewczyny i jej rodziny. Jak zachowa się Cassia , kogo wybierze i jak potoczą się losy nastolatków - doczytajcie sami .Bo naprawdę warto zagłębić się w nietuzikową historię o zgubnej idei perfekcjonizmu.
Autorka pokazuje ,że człowiek nie jest i chyba nigdy nie będzie istotą doskonałą - zatem nie stworzy idealnego świata , pełnego szczęśliwych istot . A dążąc do tego może wykreować coś całkiem odwrotnie działającego - czyli jak w prowincji Oria system bliski totalitaryzmowi , który dąży jedynie do spełnienia wymogów i przepisów. Nie ma w nim miejsca na uczucia , własne mienie , romantyzm, dowolność lektur czy muzyki - wszystko jest ściśle sterowane , a wszelkie rzeczy z poprzedniego świata muszą ulec zagładzie w spalarniach.
Ludzie w wieku 21 muszą zawrzeć Kontrakt - czyli odpowiednik małżeństwa , w wieku 24 urodzić dziecko ,umrzeć w wieku 80 lat w wyniku podania trucizny w posiłku.Jedzenie jest ściśle dostarczane - i je się dla zdrowia i sprawności , a nie dla smaku. Społeczeństwo dostaje tabletki - niebieskie , zielone i czerwone - które służą odpowiednio przetrwaniu, uspokojeniu i amnezji. Nie wolno samemu sadzić roślin , spacerować wedle woli ,pisać ręcznie .
Przedstawiona wizji śmierci to wprost rytuał. Odejście to obrzydliwa ceremonia w obliczu rodziny i Funkcjonariuszy. Jak dla mnie to okropne znać datę własnej śmierci ,a gdy czytałam o odejściu Dziadka Cassi to przechodziły mnie ciarki. Idiotyczna procedura Komisji ,gratulacje z okazji ....śmierci ,możliwość konserwacji tkanki - dla mnie to po prostu SZOK.
Na pewno nie chciałabym żyć w świecie sterowanym przez statystyki i prognozy.Uzyskana perfekcja jest przecież pozorna , a jednostka jest zastraszona i nie może czuć się szczęśliwa czy bezpieczna.Przydział pracy zabija wszelkie marzenia , a sama praca nie daje zadowolenia - raczej przypomina niewolnictwo.
Książka jest porównywana do "Zmierzchu " czy "Igrzysk śmierci ". Nie czytałam obu więc jej nie porównam ,ale mnie się skojarzyła z lekturą licealną "Folwarkiem zwierzęcym " Orwella. Cóż zniewolenie jest po prostu dla mnie zagładą .
Ciekawie stworzyła Condie swoich bohaterów - Cassia wzbudziła moją sympatię przede wszystkim za swoją niezwykłą jak na ten wiek dojrzałość i brak egoizmu.
Spodobał mi się styl pisania autorki , która pefekcyjnie wciągnęła mnie w ten specyficzny świat , choć bardzo okrutny i nieprzyjazny. Na pewno sięgnę to kolejne części trylogii.
No i na pochwałę zasługuje bardzo trafnie dobrana okładka - ukazująca samotność bohaterki ,szklana kula symbolizuje otaczające ją zniewolenie , z którego nie ma możliwości ucieczki , a zielony kolor sukni chyba nie jest przypadkowy , bo przecież zielony to kolor nadziei. I ja ją mam - liczę , że w końcu dziewczyna będzie szczęśliwa. Zatem przeczytajcie powieść o miłości nastolatków nie tylko do siebie , ale i do wolności napisaną w bardzo oryginalny sposób.Miłej lektury .
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.
"Przeczytaj dziś, zanim nadejdzie Jutro " - akcja Wydawnictwa Znak
Ostatnie badania czytelnictwa potwierdzają tezę, że Polacy przestają czytać. Szkoła - najbardziej naturalne miejsce - nie wyrabia nawyków czytelniczych - co trzeci uczeń i studnent nie sięgnął w ubiegłym roku po książkę . Musimy to zmienić. Znak jako wydawnictwo gromadzące wokół siebie środowisko wybitnych pisarzy , naukowców i filozofów, czuje się szczególnie zobowiązany do promocji kultury czytania. Dlatego przed zbliżającym się Światowym Dniem Książki rozpoczniemy akcję wspierającą czytelnictwo wśród młodzieży Przeczytaj dziś zanim nadejdzie Jutro.W ramach akcji chcemy przekazać każdemu gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej zestaw materiałów edukacyjnych, egzemplarz powieści Johna Marsdena Jutro oraz materiały informujące o konkursie dla uczniów - przesłane materiały stanowić będą komplet narzędzi potrzebnych do prowadzenia lekcji.
Kontaktujemy się już ze szkołami, które bezpośrednio zapraszamy do wzięcia udziału w akcji - skontaktowaliśmy się już z ponad dwoma tysiącami gimnazjów.
Wszystkie osoby które chciałaby głosić swoją szkołę do udziału w akcji prosimy o kontakt mailowy jutro@znak.com.pl
Wkrótce ruszy również oficjalna strona www.seriajutro.pl
To info dostałam od przedstawicielki Wydawnictwa Znak i gorąco zachęcam do wzięcia udziału w tej akcji i wysłania zgłoszeń. Czytanie to naprawdę super przygoda.
czwartek, 24 marca 2011
Stosik i kocie sprawy
Byłam dziś w bibliotece - miałam nic nie pożyczać , ewentualnie tylko jedną książkę symbolicznie ,ale się nie dało .Ujawiniła się moja chora czytelnicza natura i skończyło się całym stosikiem - książki marzenie - a ja bym jeszcze ze dwie tony ciekawych dziś wyniosła - kocham bibliotekę ,jej klimat i regały pełne cudów - książek
Tadeusz Mazur "Wichry nad strzechami"
Marek Harny "Góry są w nas "
Jan Grzegorczyk " Cudze pole " - już mnie kuszą kupić dwa pierwsze tomy tej trylogii
Józef Ignacy Kraszewski " Zygmuntowskie czasy " - stare wydanie z 1960 roku - ech ile osób już czytało , lubię takie książki z długim zyciem
Robert Borkowski "Serce Zakonu"
A to kociak , a właściwie kotka .Poznałam ją w Polańczyku , zyła sobie w przy recepcji sanatorium i wspólnie z moją współlokatorką Magdą przygarrnełyśmy ją do pokoju. Ochrzicłam kotkę Mruzia - była kochana - lubiła spać nam na brzuszku - działała jak ciepły kocyk , czyścioszka , milutka , cichutka - po prostu cud .Żal się było z nią rozstawać .I dziś strasznie mi jej brakuje - czyż nie kochany kociak ?
A to kociak , a właściwie kotka .Poznałam ją w Polańczyku , zyła sobie w przy recepcji sanatorium i wspólnie z moją współlokatorką Magdą przygarrnełyśmy ją do pokoju. Ochrzicłam kotkę Mruzia - była kochana - lubiła spać nam na brzuszku - działała jak ciepły kocyk , czyścioszka , milutka , cichutka - po prostu cud .Żal się było z nią rozstawać .I dziś strasznie mi jej brakuje - czyż nie kochany kociak ?
środa, 23 marca 2011
Monika Szwaja "Dom na klifie "
stron 272
data wydania 2006
ISBN 8374693215
Jestem fanką Pani Moniki - po kilku książkach jej autorstwa które przeczytałam biorę w ciemno każdą kolejną . I tak w bibliotece trafiłam na "Dom na klifie " - nie czytałam opisu na okładce i zabrałam się za lekturę . I tu było pewne zaskoczenie - bo tym razem temat książki to trudny problem w polskich realiach . Domy dziecka nie mają najlepszej opinii , a te rodzinne - cóż ich założenie i prowadzenie to czasem droga przez mękę . Niestety nie są doceniani ludzie ,którzy chcą innym dać swoje serce , miłość i czas .
Bohaterami książki jest dwoje ludzi około czterdziestki . Ona - panna Zosia Czerwonka - wychowawczyni w szczecińskim domu dziecka ,kochająca swoją pracę i podopiecznych. Kobieta o pulchnej sylwetce i ogromnym sercu . I on - kawaler z wyboru Adam Grzybowski - często zmieniający zawodowe zajęcie - zajmujący się obecnie dziennikarstwem w tv. Po śmierci ciotki otrzymuje dom pod Szczecinem , ale pod dwoma warunkami - że się ożeni i wykona związany z domem jakiś pożyteczny uczynek. I tak tych dwoje ludzi bierze ślub w celu utworzenia placówki wychowawczo-opiekuńczej , choć Zosi Adam nie jest obojętny jako facet. Pod ich skrzydła trafia grupa okaleczonych przez los dzieciaków . Jak potoczy się ich dalsze życie , czy znajdą rodzinne ciepło i spokój ? A czy Zosia i Adam odnajdą się nawzajem jako dwie połowy ? Czy połączy ich uczucie ? I czy podołają obowiązkom wychowawczym ?
Przeczytajcie tą nietuzinkową historię ,jakże realną i wzruszającą . Autorce udało się połączyć swój niepowtarzalny i pełny humoru styl z niełatwą tematyką i prozą życia. Pokazała jak trudno jest być dzieckiem opuszczonym przez rodziców , jak łatwo można skrzywić psychikę dziecka , które samotne i niekochane traci chęć do życia i więdnie jak roślina bez wody . Dom dziecka "Magnolie " to niestety smutny obraz rzeczywistości bidulowej - gdzie wychowawcy nie zawsze mają powołanie , starsi koledzy wykorzystują siłę i przewagę wieku , a rodzice nie pamiętają ,że mają dzieci . Czytając nie raz się wzruszyłam - a to losem Cycka i Mycka ,a to losem Adolfika - jego ojca miałam ochotę roznieść na kawałki , podobnie jak matkę bliźniaków . Są ludzie bez serca ,ale jak słusznie pokazuje Szwaja są i tacy jak Zosia . Książka warta polecenia , nie nudzi , ma głębszą treść , bo nie jest to takie typowe babskie czytało . Polecam .
poniedziałek, 21 marca 2011
Tamora Pierce "Księga Sandry"

data wydania 23 marzec 2011
stron 288
ISBN 978-83-62577-06-4
Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam czytać baśnie i legendy. W doroślejszym życiu to zaprocentowało polubieniem książek fantasy , w przeciwieństwie do fantastyki typowej za którą nie przepadam. W czasach zdawania matury zaczytywałam się w Andre Nortonie. No i jakoś dawno ostatnio nie czytałam nic z tego gatunku , dopóki nie wpadła w moje łapki książka "Księga Sandry " , która rozpoczyna czterotomowy cykl autorstwa Tamory Pierce "Krąg Magii" .
"Księga Sandry" to typowa fantasy dla młodzieży , ale i dorosły czytelnik nie będzie się przy niej nudził . Czwórka nastolatków -jakże różniących się od siebie - trafia do swego rodzaju akademii magii czyli do wspólnoty Wietrznego Kręgu. Wysoko urodzona Sandry umie wplatać światło w jedwabne nici - po odnalezieniu jej przez Niklarena Złotookiego decyzją swego dziadka stryjecznego księcia Vedrisa IV trafia do centrum kształcenia i magii. Daja wywodząca się z Kupców jako jedyna ocalała z rodowego statku - uratowana przez Nika zostaje uznana za przynoszącą nieszczęście przez lud Kupców i mając być wyrzutkiem wśród swoich trafia tam gdzie Sandry. Briar - mały złodziejaszek w ramach resocjalizacji też trafia do Kręgu ,podobnie jak Tris, która ma pewną moc nad zjawiskami natury i pogodą . Cała czwórka zamieszkuje w chatce o nieciekawej nazwie Dyscyplina pod okiem dwóch służebnych Skowronka i Ciernistej Róży. Nastolatki pilnie uczą się medytacji - która ma służyć panowaniu nad własnym ciałem , a także magii, tkactwa , kowalstwa , uprawy ogrodu itd. Mimo ,iż na początku wydają się sobie wzajem obcy tworzą zgraną paczkę , która może na siebie liczyć w tarapatach i kłopotach .A tak rozwydrzonej gromadce ich nie brak ...... o czym poczytajcie .
Powieść czytało mi się znakomicie - lekka i odstresowująca przeniosła mnie do świata magii , w którym mało przemocy , nie ma wojen - a świat dzieci jest jednak często lepszy od tego dorosłego. Chwilami książka przypominała mi cykl o Harrym Poterze .Nie nudziłam się , choć może akcja nie toczy się błyskawicznie i nie ma zbyt wielu postaci .Pierce udowodniła ,że można napisać fajnie bez przemocy , zła i rozlewu krwi. Przedstawiony świat jest dość infantylny , ale łagodny i przyjemny . Z książki bił dla mnie spokój , ciepło , relaks i harmonia - typowe dla bajki , ależ czy nam dorosłym nie należy się jakiś choćby chwilowy powrót do dzieciństwa ?
Świat magiczny dał mi się odczuć w sposób dość łatwy , ale jedna rzecz mi się nie spodobała ! Czy w tym bajkowym świecie można chodzić w czymś tak przyziemnym jak legginsy ? Wolałabym czytać raczej o zwiewnych pelerynach , woalach czy sukienkach . Legginsy mi tu wybitnie nie pasowały.
A ogólnie ? Oceniam książkę jak najbardziej na "tak" . Po prostu spodobała mi się , wciągła i jestem ciekawa dalszych przygód tej paczki - ciekawe czy nadal będą razem , czy może los ich rozdzieli ?
Książkę otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Initium .
niedziela, 20 marca 2011
Dziękuję Adamie
Dziś po raz ostatni skoczył w zawodach PŚ Wielki Skoczek , Wielki Człowiek , Wspaniały Sportowiec. Smutno będzie na skoczni bez takiego Króla - ale jak najbardziej szanuję decyzję Mistrza . I za pomocą tego bloga dziękuję za każdy skok, konkurs ,emocje i łzy jakie przeżyłam przez te wszystkie lata - zawsze byłam wierną fankę . Teraz będę nadal oglądać skoki , kibicować Kamilowi , Piotrkowi i innym .Wierzę ,że pojawią się i nowe talenty .ADAM GRATULACJE ! Życzę Ci wszystkiego najlepszego , niech spełniają się wszystkie Twoje marzenia !
sobota, 19 marca 2011
Pan stosik recenzyjny
Andrzej Sikora "Drugie życie " od Wydawnictwa Novae Res
Eduardo Mendoza "Trzy żywoty świętych " od Wydawnictwa Znak
Tamora Pierce "Krąg Magii . Księga Sandry" od Wydawnictwa Initium
Bożena Gałczyńska - Szurek "Tajemnice greckiej Madonny" od Wydawnictwa Novae Res
A ja mam wiekiego bakcylka czytania i najchętniej nie odkładałabym książki z ręki . Może wiosenne słonko wygoni mnie na spacer , bo narazie u mnie pochmurno i czasem pada - na dworze brudno ,szaro i ponuro .Wiosno czekam !!! Przyjdź !!!!
piątek, 18 marca 2011
Józef Wasilik "Moje widzenie rzeczywistości"

stron 218
data wydania 2010
ISBN 978-83-7722-079-5
Gdzieś w jakimś filmie słyszałam tekst "Mądrego i warto posłuchać " , a tym razem ja napiszę "Mądrego warto poczytać "! Książka autorstwa Wasilika jest bowiem bardzo mądra , a autor zawarł w niej niezwykle celne moim zdaniem rozważania na temat spraw kluczowych dla ludzkości. Jest to książka popularnonaukowo- filozoficzna , ale napisana w bardzo przystępny sposób i choć nie brak w niej zagadnień z poważnych dziedzin typu genetyka , archeologia , filozofia ,fizyka czy chemia - te informacje są jednak podane w sposób bardzo ciekawy i logiczny. Autor nie zanudza nas typową wiedzą podręcznikową , ale rozważa , a w zasadzie podsumowuje okres istnienia naszej ludzkiej rasy na planecie będącej naszym domem. I może dla wielu z Was poglądy tego 79- letniego inżyniera wydadzą się kontrowersyjne i odważnie, to nie brak im logiki.
Wasilik zdecydowanie krytykuje ludzi , którzy tak na przestrzeni lat swej egzystencji zniszczyli swoje środowisko. Nie pochwala nadmiernego instynktu do rozmnażania rasy ludzkiej - gdyż Ziemia nie bardzo jest w stanie wyżywić w sposób naturalny tak wielu mieszkańców . Wprawdzie człowiek zaradził temu stosując środki chemiczne , technikę i genetykę - ale ten postęp zaczął nam bardziej szkodzić niż służyć . Jedząc sztucznie pędzone olbrzymie warzywa tracimy ich smak , walory odżywcze na korzyść dużej masy , która ma zaspokoić głód większej ilości konsumentów . Tylko o ile można "poprawić " naturę ? Człowiek corocznie niszczy bezpowrotnie wiele gatunków zwierząt i roślin , zanieczyszcza środowisko na skalę ponad wszelkie wyobrażenia , stosuje technikę , która zaczyna obracać się przeciw niemu . Taka gospodarka jest idealna ,aby zaprowadzić nas do zagłady . Ale czy o to nam chodzi ?
Wasilik także odważnie pisze o producentach wszelkich dóbr od jedzenia po rzeczy luksusowe i słusznie wykazuje ,że nie chodzi im o dobro konsumentów , ale tylko i wyłącznie o własne zyski . My jednak ,karmieni na każdym kroku "bajkowym światem wszechobecnych reklam " nie zauważamy tego co się tak naprawdę wokół nas dzieje .Jesteśmy oślepiani przez media za grube pieniądze płynące obfitym strumieniem od reklamodawców.
Nie zdradzę Wam już więcej z ciekawostek zawartych w tej książce - sięgnijcie po nią i bądźcie świadomymi konsumentami , może chociaż w minimalny sposób sięgnijcie po środki naturalne zamiast sztucznych choćby witamin i zastanówcie się na tokiem myślenia autora . Nie jest to może lektura na odprężający wieczór przy herbatce , nie poprawi Wam nastroju , ale na pewno uczyni nas bardziej świadomymi konsumentami i wzbogaci naszą wiedzę o współczesnej cywilizacji - niestety "cywilizacji śmierci i pędu do bezmyślnego rozmnażania ". Najbardziej przemówiło do mnie stwierdzenie o konieczności posiadania dzieci , aby mieć emeryturę . Słusznie autor przecież podkreśla , że każdy pracownik SAM całe życie odkłada składki , więc ma słusznie prawo z nich dostać kasę na stare lata - nikt nie musi na nikogo pracować - tylko czego tego do tej pory nie zauważyli politycy ? Czemu karmią nas stekiem bzdur ?
Polecam naprawdę ciekawą lekturę , mnie samą mile ona zaskoczyła na plus .
Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Novae Res - dziękuję !
czwartek, 17 marca 2011
Renata Czarnecka "Królowa w kolorze karminu "
data wydania 2008
stron 741
ISBN 978-83-7437-274-9
Okres schyłku panowania Jagiellonów to mój ulubiony okres w historii Polski. Polubiłam te czasy jeszcze jako mała dziewczynka oglądając w tv serial Janusza Majewskiego "Królowa Bona " nakręcony na podstawie scenariusza Haliny Auderskiej . Później przeczytałam również jej książkę "Smok w herbie " . Jej główną bohaterką jest Bona z rodu Sworzców .
Natomiast u Renaty Czarneckiej tytułowa bohaterka to synowa królowej Bony Barbara z Radziwiłłów. Była ona postacią bardzo niezwykłą . Od dziecka słynęła z urzekającej urody. Cóż to były czasy kiedy w mariażach bogatych rodów rządziła polityka .Zatem mającą nie najlepszą opinię , bo słynącą z wielu miłostek Barbarę wydano za dużo starszego Gasztołda wojewodę trockiego . Nie był to szczęśliwy związek - Barbara została do niego zmuszona i nie kochała męża . Para nie doczekała się potomstwa , a Gasztołd zmarł. Cały jego majątek miał przypaść zgodnie z obowiązującym prawem - bo nie doczekał potomka - skarbowi królewskiemu. Za namową matki Barbara pisze list proszący o przyznanie jej spadku do królowej Bony , zaś bracia namawiają ją na spotkanie osobiste z królem Zygmuntem Augustem przebywającym na Litwie . I tu zaczyna się romans , miłość od pierwszego wejrzenia , a króla wiąże przecież jeszcze przysięga małżeńska z Elżbietą Habsbużanką . Barbara może zostać tylko królewską kochanką . Rodzina jest temu przeciwna i chce końca tajemniczych schadzek , ale sytuację diametralnie zmienia śmierć młodej królowej , która całe życie cierpiała na epilepsję . Radziwiłłowie chcą małżeństwa króla z Barbarą , osadzenia jej na tronie , koronacji i korzyści dla swego rodu . A król August świata nie widząc poza ukochaną bierze potajemny ślub i jak lew walczy o koronację wybranki serca . Po wielu ,wielu trudnych miesiącach negocjacji z matką , magnatami , szlachtą i duchowieństwem cel swój osiąga . Jednak pojawia się nieszczęście - Barbara po dwukrotnym poronieniu cierpi na dolegliwości kobiece - trawi ją rak , ciało zaczyna gnić - sprowadzeni medycy rozkładają bezradnie ręce . 8 maja 1551 roku królowa umiera na wawelskim zamku - a dla króla wali się świat . W głębokiej żałobie zgodnie z wolą zmarłej odprowadza jej ciało z uroczystym konduktem do Wilna.
To piękna wzruszająca powieść o prawdziwej miłości , która pokonała wszelkie próby i trwała aż po grób. Autorka prostym językiem przeniosła mnie w odległe czasy i ukazała ówczesny dwór , jego życie codzienne ,zwyczaje . Ciekawie przedstawiła postaci historyczne i fikcyjne , pokazała wydarzenia z kart podręczników historii . Udało się Renacie Czarneckiej doskonale połączyć powieść historyczną z obyczajową . W książce nie brak opisów zamków , sejmu , przyrody , polowań , koronacji . Podobało mi się przedstawienie postaci królowej Bony nie tylko jako władczyni , ale i jako matki oraz samotnej kobiety . Wzruszyła mnie także samotność i smutek młodziutkiej Elżbiety , która służyła dynastii jedynie do osiągnięcia wpływów politycznych , a sama spotkała na krakowskim dworze niechęć , odrzucenie ze strony męża i jego matki . Życie królowych nie było łatwe i usłane różami .
Warto sięgnąć po tę powieść - mimo sporej objętości czyta się ją jednym tchem . Polecam - dla mnie po prostu rewelacja !
środa, 16 marca 2011
Fotki z Polańczyka
wtorek, 15 marca 2011
Katarzyna Enerlich "Oplatani Mazurami "

stron 124
data wydania 2011
ISBN 978-83-61297-51-2
"Oplątani Mazurami " to zbiór osiemnastu opowiadań autorstwa Katarzyny Enerlich. Dla wielu z nas Mazury to piękny region słynący z pięknych jezior, lasów i czystego powietrza. Ale to także region mający zawiłą przeszłość historyczną ,z którym wiąże się wiele podań , legend i wierzeń ludowych.
Bohaterami opowiadań autorki są mieszkańcy Mazur - zwykli, prości ludzie , którzy kochali swoją lokalną ojczyznę i własne korzenie. Burzliwe dzieje historyczne sprawiły, że nie wszyscy z nich mogli dożyć tu kresu swych dni. Dwie fale przymusowej emigracji - tuż po II wojnie światowej i w latach 70-tych - zmusiły wielu do wyjazdu do Niemiec . I tak jak dziadek Emil odbywają sentymetalne podróże do kraju lat dziecinnych - które wywołują wielkie wzruszenie , łzy w oczach i grad wspomnień. Spotkanie sympatii z lat dziecinnych zapamiętanych z mysimi ogonkami , a obecnie staruszki - babuleńki z kosturem powoduje uświadomienie sobie upływu wielu lat.Podobną podróż odbywa Inga , która wraca do wspomnień o swojej babci .W dzieciństwie to ona opowiadała jej regionalne legendy - o kautkach (tak określano tam krasnoludki) czy babojędzy, która uprowadzała małe dzieci bez opieki na polach. W opowiadniu "Jak śnieg z deszczem " autorka pokazuje dawny zwyczaj przeświąteczny - odwiedzin Białego Jeźdźca .
Enerlich pokazuje postacie prostych mieszkańców Mazur takich jak babcia Hilda potrafiąca pięknie tkać czy karczmarza Franka Samulskiego , który nie potrafił ułożyć sobie życia bez ukochanej żony i włanej austerii, którą prowadził wiele lat. Wzruszyła mnie scena po śmierci Karola , gdy po jego odejściu żona Anna otworzyła okno zgodnie z mazurskich obyczajem ,by dusza mogła swobodnie ulecieć do nieba .
Piękne są te opowieści o ludziach zakochanych w swojej lokalnej ojczyźnie , którzy ciężko pracowali na swój codzienny wikt i żyli w zgodzie z naturą i blisko niej . W książce nie brak wielu ciekawostek z okresu , gdy był to teren Prus Wschodnich - możemy poznać dawne nazwy miejscowości , imiona już dziś nie używane , tradycja ludowe i zwyczaje.
Jeśli chce poznać legendę o Czarodziejce Jezior , która zaraża miłością do tego regionu - podobnie jak w Bieszczadach Anioły - przeczytajcie te krótkie , ale jakże wzruszające i łapiące za serce opowiadania . Losy prostych ludzi też mogą być niezwykle ciekawe. Poznajcie zagiony już nieco świat Mrągowa i okolic ,ich mieszkańców i potomków .
Osobiście nigdy nie byłam jeszcze na Mazurach , ale ta książka przekonała mnie ,że warto poznać nie tylko piękno krajobrazu , ale przeszłość tego zakątka .
Lektura obowiązkowa dla miłośników legend i dawnych obyczajów , lubiących poznawać losy ludzkie i życie dawniej .
Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa MG.
Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa MG.
Stosik marcowy nr1
A w stosiku od góry
Elizabeth Adler " Lato w Toskanii" - kupione w Biedronce
Leila Aboulela "Tłumaczka " kupione w Biedronce
Pearl S. Buck "Ukryty kwiat " kupione w Biedronce
"Mądre Polki " - do recenzji od Wydawnictwa MG
Ally Condie " Wybrani " do recenzji od Wydawnictwa Prószyński
Katarzyna Grochola "A nie mówiłam" kupione w Biedronce
Jarosław Klonowski " Tajemnica świętego Wormiusa" do recenzji od Wydawnictwa MG
Elizabeth von Arnim " Elizabeth i jej ogród " do receznji od Wydawnictwa MG
Johannes Thiele "Miłości Romy Schneider" - wygrana w konkursie księgarni internetowej KDC
Katarzyna Enerlich "Oplątani Mazurami" do recenzji od Wydawnictwa MG
poniedziałek, 14 marca 2011
Elizabeth von Arnim " Elizabeth i jej ogród"
stron 160
data wydania marzec 2011
ISBN 978-83-61297-63-5
Moje pierwsze spotkanie z piórem hrabiny von Arnim było niezwykle , bo ta żyjąca ponad 100 lat temu kobieta przeniosła mnie w piękny świat ziemiańskich majątków , niezniszczonej przyrody , jakże innego od współczesnego stylu życia i obyczajów , a ja przyznam szczerze bardzo lubię te klimaty , które określam mianem "jak z fotografii w kolorze sepii ".
Autorka książki "Elizabeth i jej ogród" jest z pochodzenia Angielką i absolwentką studiów muzycznych. Mając 25 lat poślubiła poślubiła o 15 lat starszego byłego oficera pruskiej kawalerii . Elizabeth nie zaznała jednak szczęścia u boku poślubionego mężczyzny , ale dzięki niemu po kilku latach małżeństwa zamieszkała w majątku we wsi Nassenheide znajdującej się na Pomorzu .Uroczy dom okazał się byłym klasztorem zamieszkanym kiedyś przez mniszki , a otaczający go ogród stał się wielką pasją i miłością hrabiny. To właśnie tam zdala od miejskiego zgiełku i cywilizacji Elizabeth odnalazła swoje miejsce na ziemi. Otoczenie miało ją za dziwaczkę i ekscentryczkę , bo damom z towarzystwa dziwnym wydawała się samotność pośród lasów i pól. Jednak nasza bohaterka nie przejmowała się opinią otoczenia i z pasją poświęciła się renowacji zaniedbanego ogrodu. Z pomocą podręczników do ogrodnictwa ze starannością planowała obsadzenie kolejnych rabat kwiatami , sprowadzała kosztowne nawozy i nasiona - niektóre nawet z zagranicy. Uwielbiała spędzać czas na wolnym powietrzu - czytać i spożywać proste posiłki - chleb z kruchą sałatą jedzony pod kwitnącym krzakiem bzu był dla niej ambrozją.
Jej szczęśliwy świat to książki - których czytanie w ówczesnych czasach przez kobiety było uważane za marnotrawstwo czasu - ogród , rośliny i dzieci - trzy córeczki , które w książce określa dość oryginalnie nazywając je od miesiąca w którym przyszły na świat , a nie imionami. Właśnie w tym otoczeniu czuje się bezpieczna , spełniona i szczęśliwa - oddycha pełną piersią . Będąc bardzo samotna w swym małżeństwie traktuje ogród jako bezpieczny azyl i schronienie ,gdzie czuje się wolna od trosk .
Elizabeth jest zdecydowanie inna od kobiet współcześnie jej żyjących - nie lubi balów i przyjęć stroni od bujnego życia towarzyskiego ,woli samotność i konne przejażdżki po lesie , kuligi aż na brzeg morza , wędrówki po lesie .Nie lubi plotek i intryg ,nudnych kurtuazyjnych wizyt i niezapowiedzanych gości.
"Elizabeth i jej ogród" to autobiograficzny dziennik pisany od maja do kwietnia, dzieki któremu poznamy nie tylko przepiekny ogród jego autorki , ale i życie oraz zwyczaje ziemiańskiego dworku .
Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie także dlatego ,że autorka to "pokrewna mi dusza" , bo ja też wolę łono natury od zgiełku miasta i kilka lat temu również przez dwa sezony uprawiałam własny ogródek . Tym bardziej więc zrozumiałam entuzjazm jaki towarzyszy obserwacji wzrostu własnoręcznie posianych i posadzonych roślinek.
Mimo ,że akcja dzieje się w odległych nam czasach język jest prosty i pozbawiony archaizmów, co ułatwia czytelnikowi odbiór lektury. Szkoda ,że dziennik odejmuje tylko rok - chętnie poznałabym dalsze losy ogrodu Elizabeth . Zachęcam więc z całego serca do sięgnięcia po tak nietypową lekturę , która przeniesie Was na barwnie kwitnące rabaty i pozwoli w duszy usłyszeć brzyczenie owadów , szum drzew i upajający zapach roślin.
Książkę do recezji otrzymałam od Wydawnictwa MG.
niedziela, 13 marca 2011
Po powrocie z Polańczyka !
No i stało się - wróciłam z trzytygodniowej kuracji w sanatorium w uroczym Polańczyku nad Jeziorem Solina w Bieszczadach - pełna bardzo różnych wrażeń wciąz mam jeszcze przed oczyma piękne widoki , góry , zimę , jezioro ,ośnieżone połoniny w dali .Poznałam wiele sympatycznych osób , miałam bardzo fajną współlokatorkę Magdę i....... w naszym pokoju często przebywał sanatoryjny kociak - a właściwie kotka . Z czasem opublikuję kilka zdjęć , a teraz głodna czytania zabieram się za porządne czytanie , bo tam czasu miałam bardzo niewiele - codziennie po 9 zabiegów , spacery , wycieczki , czas spedzony w uroczej karczmie - oj działo się wiele . Z internetem było krucho - bezprzewodowy miał słaby sygnał i nie działał , kafejki tam są ubogie - tylko jedno stanowisko i dość drogie . Zatem stęskniłam się za blogiem i za netem - rekompensowało mi to cudne powietrze i cisza nad jeziorem . Od jutra znów pojawią się recenzję , a ja zmykam pod kocyk z herbatką Teekanne i ciekawą lekturą. Pod moją nieobecność w domku pojawił się kolejny pan stosik , który pokażę Wam jutro - czekają mnie super książki do czytania .
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























