Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dragon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dragon. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2019

Anna Łajkowska "Szepty gwiazd"


Wydawnictwo Dragon
data wydania 2019
stron 352
ISBN 978-83-8172-097-7

Święta świętami, a życie życiem

W tym roku, jak w poprzednich latach Wydawcy przygotowali w swojej ofercie wiele książek otulonych klimatem świąt Bożego Narodzenia. Większość Autorów kreśli takie książki w sposób słodki, polukrowany, romantyczny, sentymentalny. Happy end jest w większości z nich wręcz gwarantowany, wszystko kończy się dobrze dzięki magii czasu, który ma ponoć wyjątkową moc. 
O ile papier wiele przyjmie, o tyle w życiu różowo zwykle nie jest. I to nie tak, że drażnią mnie te happyendowe powieści, ale miałam odczucie, że potrzebna jest też książka bardziej pełna realności, bardziej bliska otaczającej nas rzeczywistości której fabuła rozgrywa się właśnie w grudniu. 
Taką lekturę napisała Anna Łajkowska, a ja sięgnęłam po nią jako pierwszą z grona świątecznych tytułów. 

Czy się zawiodłam? Absolutnie nie. Choć ostrzegę tych, którzy szukają odstresowania w literaturze. Ta książka demaskuje oczywistą prawdę, że nie zawsze świąteczny czas jest lekiem na całe zło świata. 
Bohaterowie książki są bardzo różni. Ich życie nie jest bajką. Pełno w nim trudnych wyborów, kłopotów, zakrętów. 
Agata i Jacek byli szczęśliwi, tworzyli rodzinę, doczekali się syna, ale przestali się kochać, przestali być dla siebie najważniejsi. Ona wdała się w romans biurowy, on odszedł i poszukał sobie dziewczynę. 
 Joanna stała się dla Jacka nową partnerką. Mimo zauroczenia żonatym mężczyzną nie czuje się szczęśliwa. Matka wytyka jej nieustannie związek z kimś, kto ma żonę. Ona sama nie wie czy odnajdzie się w roli kolejnej kobiety w życiu pisarza. 
Grażyna jest pełnoetatową mamą, ale chce wrócić do pracy zawodowej. Marzy o dalszej karierze naukowej i łączeniu roli naukowca oraz rodzicielki. 
Jagoda i Witek mają zostać rodzicami po raz drugi. Niestety w trakcie ciąży dowiedzieli się, że ich dziecko może urodzić się chore. W nerwach i stresie czekają na poród, który wyznaczony jest właśnie na drugą połowę grudnia. 
Co ten miesiąc tak naprawdę przyniesie? Czy los podaruje im szczęście czy troski przysłonią świąteczny czas? 

Samo życie. Tak najkrócej określiłabym fabułę tej książki. I to mnie bardzo ujęło. W życiu na wieść, że idą święta problemy nie umykają pod dywan ani nie topią się jak śnieg, gdy przychodzi odwilż. Często świąteczny czas jeszcze bardziej je uwidacznia. Bo na co dzień jakoś to wszystko się toczy w pędzie zwyczajnego życia. Ale przychodzi czas gdy wypada spotkać się na uroczystej kolacji, złożyć życzenia z opłatkiem w ręku, popatrzeć w oczy.

Głównym bohaterom "Szeptów gwiazd" nie jest lekko. Każdy z nich jest nieco zagubiony, ma swoje dylematy, swoje wahania i musi sprostać pewnym sprawom, zdecydować w którą stronę w życiu iść. Ich sprawy są bardzo zwyczajne, ich problemy powszechne. A oni sami przypominają normalnych, szarych ludzi, którzy są tacy sami jak my. Każda ze stworzonych przez Annę Łakowską postaci stała mi się bliska. Autorka ukazała je bardzo obiektywnie. Nie łajała nikogo, nie gloryfikowała, nie wynosiła na piedestał, ani nie wieszała na nikim psów. Bohaterowie są z krwi i kości. Mają swoje wady i zalety. Z tego powodu łatwo poczuć do nich sympatię, łatwo się z nimi identyfikować, łatwo stają się bliscy. Autorka uciekła też od schematu czerni i bieli. Nic w tej książce nie jest ani dobre ani złe. Wszystko jest takie, jak w życiu. Niekiedy trudne do oceny, która wymaga upływu czasu i dystansu. Moim zdaniem autentyczność jest największym walorem tej historii, która bardzo szybko mnie zainteresowała. Autorka wykroczyła poza pewne schematy i to wyszło tej książce jak najbardziej na dobre. 

Tę powieść czytało mi się po prostu świetnie. Jest ona refleksyjna, odważnie porusza wiele tematów, daje do myślenia nad sensem wielu ważnych spraw, które decydują o naszym szczęściu. Jeśli nudzą Was książki w typie bajkowym to śmiało możecie sięgnąć po ten tytuł. Tu nie znajdziecie sielanki, a ciekawe ludzkie losy. Warto zatopić się w treści "Szeptów gwiazd". Polecam szczególnie wymagającym czytelnikom. 

poniedziałek, 18 lutego 2019

Remigiusz Mróz "Wieża milczenia"



Wydawnictwo Dragon
data wydania 2019
stron 368
ISBN 978-83-7887-873-5

Przymrozek przed Wielkim Mrozem

Kto lubi sensację doskonale zna nazwisko Mróz. Książki Remigiusza Mroza są księgarskimi hitami i rozchodzą się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Autor zrobił wielką karierę, a wszystko zaczęło się oczywiście od debiutu. Od pierwszej książki, której nie czytałam. Poznałam inne, późniejsze powieści i wróciłam do początku. Od razu dodam, że w zasadzie to nietypowy jak na mnie manewr. I tu pojawia się problem. Bo chciałabym ocenić debiut jako debiut i uniknąć porównywania "Wieży milczenia" do innych książek znanego Autora. Po co? By sprawiedliwie ocenić książkę, która siłą rzeczy ustawi się w szeregu hitów w tyle. To nie ulega wątpliwości, że Remigiusz Mróz się bardzo rozwinął i udoskonalił swój warsztat. A zatem... wróćmy do chwili gdy na rynku pojawiła się pewna powieść. 
Kryminał, za którego lekturę wzięłam się wymazując celowo w pamięci dane autora. 

Pewnej nocy zostaje zamordowana niedaleko swojego miejsca pracy młoda kobieta. Heather, bo tak miała na imię ginie niedługo po przyjeździe do Lansing gdzie miała ze swoim ukochanym zacząć spokojnie życie bez skandalu jaki wywołali swoim związkiem. Scott powiadomiony o śmierci swojej dziewczyny zachowuje się niezwykle nietypowo. Zamiast płakać, smucić, rozpaczać, zamiast przywdziać żałobę włącza się w poszukiwania zabójcy z zimną krwią, niczym zawodowiec. Dokładnie tak, jakby ofiara była dla niego obcym człowiekiem. Policja ma trudne zadanie. Brak motywów, brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Sytuacja zmienia się wraz z kolejnym zabójstwem i zamachem na pewnego senatora, który chce objąć urząd prezydenta... Trzy ofiary niemające ze sobą nic wspólnego i śledztwo, które elektryzuje...

Spragniona dobrej sensacji, nastawiona niejako podświadomie na ciekawą książkę nie zawiodłam się. Od samego początku wkręciłam się bez trudu w fabułę i zaczęłam z pasją czytać. Lektura sprawiała mi naprawdę niekłamaną przyjemność. Owszem, zdarzały się drobne potknięcia, ale było to "wow", były emocje, były dreszcze...
Szybko "kupiłam" pomysł na fabułę, przekonał mnie styl i poprowadzenie akcji. Doceniłam dobre rozwiniecie akcji, wplecenie różnych wątków, opisy i detale, które decydują o odbiorze treści. Najbardziej ujęła mnie postać Scotta. To najbardziej oryginalny bohater jakiego spotkałam w literaturze kryminalnej, a czytałam jej całkiem sporo. Z jednej strony jakby zimny, nieczuły, ale i tajemniczy, mający rozległą wiedzę... Taki człowiek orkiestra, którego stać na wszystko, którego można kochać i nienawidzić równocześnie. 
Akcja toczy się wartko, ciekawie meandruje, zaskakuje czytelnika. Ten debiut bardzo dobrze się czyta. Amerykańskie realia są ciekawie nakreślone, napięcie rośnie, a po skończeniu książki ma się ochotę na więcej pozycji z jakże bogatej twórczości Autora. Mnie ten debiut sam w sobie ujął. Dobra książka, dobre emocje, bardzo dobra ocena. Polecam.