Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Remigiusz Mróz "Berdo"


Wydawnictwo Filia 
data wydania 2024
stron 464
ISBN 978-83-8357-412-7
seria Komisarz Forst

Każdemu z nas los wyznacza jakieś berdo na które musi się wspiąć


Akcja dziewiątego tomu cyklu którego głównym bohaterem jest komisarz Forst, podobnie jak poprzednich, rozgrywa się w górach, ale tym razem nie są to Tatry. Remigiusz Mróz zabiera nas w Bieszczady – tajemnicze, groźne i piękne w swej surowości. Po sezonie szlaki już opustoszały, przyroda szykuje się do zimowego snu. Wśród takiej głuszy ukojenia i azylu szuka po burzliwych przejściach Wiktor Forst. Z bałaganem w duszy trafia do małej wioski zaszytej wśród lasów i połonin gdzie znajduje kwaterę w leciwym domu sympatycznej starszej kobiety. Wiktor za dach nad głową odwdzięcza się pomocą w gospodarstwie i drobnych remontach. I choć otacza go piękna natura to spokoju nie jest dane mu zaznać. Sam wplątuje się w bójkę w obronie zaatakowanej młodej kobiety, a na bieszczadzkich szlakach w miejscach kultowych dla turystów pojawiają się zwłoki z tajemniczym symbolem wypalonym pomiędzy oczami. Miejscowa policja nie radzi sobie ze śledztwem, pomoc z komendy głównej nie nadchodzi, a Forst z przybyłym na wyludnione tereny Osicą jest jedyną możliwą deską ratunku dla miejscowych stróżów prawa. Kto i z jakiego powodu zabija ofiary? Czemu ich ciała odnajdywane są na turystycznych szlakach? Co wspólnego ze sprawą ma miejscowy krezus Wojciech Malm? Co oznacza tajemniczy symbol na czołach zabitych?


Jeśli chcecie znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania odsyłam Was do książki która błyskawicznie omotała mnie niczym gigantyczna pajęczyna i rozkochała w sobie od pierwszej strony. W trakcie lektury spotkałam się z dobrze znanymi już postaciami i byłam pod wrażeniem jak ciekawie Autor poprowadził ich dalsze losy. Perypetie Forsta i Osicy perfekcyjnie splatają się bieszczadzkim klimatem i tworzą niesamowitą mozaikę, która gwarantuje jedno – wyjątkowe emocje przy lekturze. Remigiusz Mróz ciekawie zmiksował miejscową historię i przeszłość z teraźniejszością i literacką fikcją czego efektem jest genialna fabuła, która przenosi nas w kultowe miejsca dobrze znane miłośnikom tego zakątka Polski. Motyw kryminalny okazuje się być bardzo zawikłany i do końca trzyma w napięciu. Akcja toczy się wartko, jest skomplikowana i pełna niespodzianek. Tytuł bezlitośnie zdradza, że Autora dotknął skrzydłem bieszczadzki anioł i tym samym połknął on bieszczadzkiego bakcyla. Odbiło się to jak najbardziej na jakości powieści i sprawiło, że jest ona doskonale wkomponowana w tło na którym się rozgrywa. Tym samym książka nie tylko dobrze relaksuje i odrywa od codzienności, ale i zachęca do podróży w Bieszczady. Atutem lektury są dialogi, opisy oraz ciekawie zaserwowane ciekawostki historyczne. To wszystko sprawia, że poszczególne części czyta się jak w amoku i bardzo trudno jest się oderwać choćby oczy ze zmęczenia zamykały się same. Zakończenie jest jest zaskakujące i trudno przewidywalne. Wszystko z każdą stroną nabiera tempa i rozmachu, a zamiast bardziej jasne staje się bardziej zagmatwane. Powieść idealnie wtapia się w pozostałe tomy serii i jak najbardziej trzyma jej poziom. Książka zachęca by sięgnąć po kolejny tom i zagłębić się w dalsze dzieje sympatycznego, choć pokieraszowanego przez los policjanta, którego los nie pieści i którego życie jest dalekie od spokojnej egzystencji. Dzięki „Berdo” jeszcze bardziej polubiłam prozę Remigiusza Mroza i doceniam jego sposób trzymania pióra.

A zatem moi Drodzy dajcie się namówić na lekturę tej powieści i zabieszczadujcie razem z Wiktorem Forstem. Odkryjcie piękno Bieszczad i smak sensacji na najwyższym poziomie. Z całego serca gorąco polecam.




 

środa, 10 stycznia 2024

Wojciech Nerkowski "Himalaya"



Wydawnictwo Lira
data wydania 2023
stron 368
ISBN 978-83-67654-84-5

Góra czy miłość? – oto jest pytanie!


Od wielu lat rozczytuję się w literaturze wysokogórskiej. Uwielbiam książki, które opowiadają o wspinaczce, zdobywaniu szczytów i pokonywaniu granic, które wyznacza ludziom natura. Kocham relacje z wypraw, kocham emocje, które towarzyszą zdobywaniu kolejnych metrów w drodze ku wierzchołkowi. Delektuję się opisami świata skał, lodu i wiecznego śniegu do którego przepustka jest dana tak niewielu. To właśnie z tych powodów sięgnęłam po powieść Wojciecha Nerkowskiego, której akcja rozgrywa się w Pakistanie wokół K2, drugiego po Evereście. Lektura porwała mnie niczym górska lawina - błyskawicznie. Od pierwszej strony zachłysnęłam się jej treścią, klimatem i wieloma atutami. Do samego końca towarzyszyły mi emocje i wypieki na policzkach. Miało to miejsce za sprawą niesamowitego talentu jej Autora, który perfekcyjnie połączył genialną sensację z tematyką najwyższych gór. Tym samym Wojciech Nerkowski zdradził swoją miłość do himalaizmu i smykałkę do budowania napięcia oraz pisania historii mrożących krew w żyłach czytelników.

Wiktor i Michał są przyjaciółmi i górskimi partnerami. Gdy ich poznajemy wspinają się na szczyt K2. Są już bardzo wysoko, przekroczyli granicę strefy śmierci. Ich marzenie jest coraz bliższe zrealizowania, ich ciała przechodzą w stan obumierania ze względu na wysokość na jakiej się znaleźli. Jest lodowato zimno, a każdy ruch kosztuje niewiarygodnie dużo wysiłku i energii. Kilkadziesiąt kilometrów od nich w osamotnionym luksusowym hotelu Himalaya czas spędzają ich partnerki. Iga i Paula mają podziwiać piękne widoki zza ogromnych przeszklonych okien, brać udział w medytacjach i przeżyć wyjątkowe wakacje. Niestety, nagle ich życie w mgnieniu oka zamienia się w koszmar. Dziewczyny podobnie jak inni goście tego obiektu stają się ofiarami ataku terrorystycznego. Młodym kobietom podobnie jak ich partnerom grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Broń terrorystów jest równie niebezpieczna jak pobyt w strefie śmierci, siarczysty mróz i lawiny. Jak potoczą się losy młodych ludzi, którzy znaleźli się w centrum koszmaru? Czy uda im się ponownie spotkać i wrócić bezpiecznie do kraju? Czy los okaże się dla nich łaskawy? Zapraszam do lektury, która jest niczym narkotyk.

Ta powieść przeszła moje wszelkie oczekiwania. Jej Autor opisał tło fabuły niczym zawodowy himalaista. Z każdej strony bije niepowtarzalna wysokogórska atmosfera której nie spotkamy nigdzie indziej. Miałam wrażenie, że treść książki to nie literacka fikcja a literatura faktu, że opisane zdarzenia miały miejsce naprawdę. Wojciech Nerkowski postawił na szali ludzkie emocje. Uczucie do kobiety kontra górską pasję. Tej presji zostali poddani dwaj główni bohaterowie. Każdy z nich postąpił inaczej, każdy miał swoje racje, każdym rządziły emocje z górnej półki. Tym samym oprócz sensacji w lekturze została podniesiona kwestia nieodłącznie związana z himalaizmem. Własny egoizm kontra najdelikatniejsze uczucia. Trudne życiowe wybory i decyzje kontra wielka pasja. Dzięki temu tytuł czyta się z wielką ekscytacją i ciekawością. Ciekawym pomysłem jest też włączenie w treść książki wątku terrorystyczno -politycznego, który dodaje pikanterii i nietuzinkowości.

Himalaya” to powieść pełna kontrastów i wyborów, które pociągają za sobą spore konsekwencje. Tu nic nie przechodzi bez echa, wszystko jest wyraziste, a każde słowo i gest wyjątkowo wiele znaczy. Tu wychodzą mroczne strony ludzkiej natury, tu nie ma miejsca na kompromis. Tu wszystko jest prawdziwe, czarne lub białe. Tytuł pokazuje nie tylko kruchość ludzkiego życia, ale i marzeń oraz planów. Wojciech Nerkowski zmusza czytelnika do refleksji nad pięknem gór, które przeciwstawiają się granicom fizycznych ludzkich możliwości, ale i wyznaczają limit przyjaźni, lojalności i partnerstwa.

Tytuł gorąco polecam miłośnikom dobrej sensacji, gór i thrillerów z psychologią oraz polityką w tle. Książka na pewno Was nie rozczaruje. Mocne wrażenia gwarantowane. 




 

wtorek, 31 maja 2022

Patrycja Arendt "Domino cierpienia"


 Wydawnictwo Dlaczemu

data wydania 2022

stron 272

ISBN 978-83-66521-82-7

Ludzkie życie jest jak układanie domina

Nasze życie składa się z ciągu dni niczym układanka z puzzli. Każdego z nich podejmujemy różne decyzje i dokonujemy multum wyborów. Od tego nie da się uciec. To życiowa konieczność i nie zmienimy tego za nic w świecie. Jedne z tych wyborów są strzałami w przysłowiową dziesiątkę i korzystamy z ich dobrodziejstw. Dzięki nim rozwijamy się, czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Budujemy swój świat, zapełniamy nasz pamiętnik życia. Ale niestety człowiek to istota omylna i czasem błądzi. Podejmuje złe decyzje i ponosi ich konsekwencje. Jeden krok może być krokiem w przepaść, który pogrąży nas na dobre, sprawi, że zaczniemy spadać w dół w spiralę błędów. I nagle stracimy kontrolę nad rzeczywistością, będziemy mieć wrażenie, że pędzimy samochodem w którym awarii uległy hamulce. Czasem nasze życie przypomina domino w którym potrącenie jednego elementu burzy całą konstrukcję i pogrąża nas w mroku...

Młodość i stanie u progu dojrzałego życia jest okresem szczególnie niebezpiecznym w którym czyha na nas wiele niebezpieczeństw. Jedno potknięcie może kosztować nas wiele, bardzo wiele, zbyt wiele...

Doświadczyła tego pełna młoda kobieta - Dominika, która jest bohaterką powieści Patrycji Arendt "Domino cierpienia". Jej życie pewnego dnia zaczyna przypominać jazdę na karuzeli, która obraca się w szaleńczym tempie i nie może zastygnąć w bezruchu. A za wszystkim złym stoją wydarzenia z przeszłości i jeden błąd, który kładzie się wyrazistym cieniem na przyszłości. Za winy trzeba pokutować, ale w tym wypadku egzystencja młodej dziewczyny przypomina brodzenie w gęstym bagnie, które coraz bardziej ją pochłania. 

Domi wraz ze swoją serdeczną przyjaciółką chcą się zabawić. Niestety mała impreza, która ma być przyjemną odskocznią od rzeczywistości przemienia się w koszmar. Dwie dziewczyny zaczyna łączyć sekret. Ginie bowiem jeden uczestnik - kolega dziewczyn, a za jego zgonem nie kryje się przypadek. Ograny ścigania zakwalifikowałby go jako morderstwo. Przyjaciółki zacierają ślady zbrodni, ale ich sumienia od tej pory nie są czyste i dręczą je pewne wyrzuty. Długie życie nie jest pisane również Amandzie, a Dominikę zaczyna gnębić paniczny lęk by mroczne sekrety nie ujrzały światła dziennego. Czy tak się stanie? A może pozostaną one tajemnicami na zawsze? 

Po przeczytaniu tej powieści naprawdę trudno mi uwierzyć, że to debiut literacki jej Autorki. Fabuła jest świetnie nakreślona i przemyślana. Pani Patrycja doskonale potęguje na kartach książki napięcie i serwuje nam kolejne sensacje, wplątuje swoich czytelników w pajęczynę zła. Wprowadza w bardzo mroczny zakątek z dusznym klimatem, który wydaje się być ślepy i z którego nie ma wyjścia. Opisana historia wyraziście wyłamuje się z wszelkich ram i stereotypów. Jest niepowtarzalna i ogromnie klimatyczna. Wywołuje dreszcze i wprawia w spiralę emocji dosłownie z piekła rodem. Czytelnik czuje się jakby stąpał w gęstym mroku, jakby wraz z Domi szedł po ciemku po kruchym lodzie, który w każdej chwili może się załamać i wciągnąć nas w otchłań. Akcja książki oscyluje pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, które zręcznie się ze sobą przeplatają i łączy je bardzo wiele. Każdy krok ma swoje następstwa, nic nie pozostaje bez echa. 

Autorka odważnie porusza w fabule szereg trudnych tematów, które powodują zwykle kontrowersje i spory wydźwięk. Jest mowa o toksycznych relacjach, zemście, nieprzemyślanych wyborach, które przekreślają nadzieję na słoneczne jutro. Ta lektura nie przeszła w mojej duszy bez echa. Skłoniła mnie do refleksji i zastanowienia się nad nawet najdrobniejszymi gestami. Każdy z nich może być tym małym, niewinnym kamykiem, który uruchomi lawiną, a ta jest w stanie poturbować na trwałe każdego z nas. 

Bardzo mocno przeżyłam lekturę tej książki, byłam nią bardzo zaintrygowana, mocno wciągnęła mnie jej fabuła, a ciekawość była rozpalona do maksimum. To naprawdę niesztampowa powieść, którą polecam tym, którzy lubią w lekturach nietuzinkowe rozwiązania i pomysły. Brawa dla jej Autorki! 


czwartek, 30 kwietnia 2020

Iwona Wilmowska "Zostawić ślad"



Wydawnictwo Axis Mundi
data wydania marzec 2020
stron 240
ISBN 978-83-66451-02-5

Stara miłość nie rdzewieje, ale stare rany też często nie pokrywają się patyną

Czytanie kryminału to u mnie jak powrót do przeszłości. Ten gatunek zaczęłam namiętnie poznawać w zdecydowanie nieodpowiednim wieku. Miałam zaledwie 12 lat i zamiast czytać książki dla nastolatek to ja rozczytywałam się w sensacji polskich pisarzy. Seria ze srebrnym kluczykiem, Ewa wzywa 07, Seria z jamnikiem.... Ach, co to były za książki. Miały swój klimat i urok. To, że pisali je rodzimi Autorzy było dla mnie atutem. Miłość do polskich kryminałów mi została. I znów odnalazłam jej smak w książce Iwony Wilmowskiej. Spodobała mi się od samego początku. Urzekł mnie jej klimat. Kto lubi prowincję, dreszcz emocji, ciekawą fabułę, która mimo, że nie jest skomplikowana to ma w sobie to "coś" ten powinien przeczytać "Zostawić ślad".

Główną bohaterką jest dziennikarka Paulina Gudejko, która właśnie straciła posadę w miejskiej gazecie. Paulina jest ambitna i nie chce przyjąć byle jakiej pracy, marzy o ambitnym dziennikarstwie. By poprawić stan swoich finansów postanawia napisać książkę. Wynajmuje domek w cichej i pozornie spokojnej miejscowości Mory. Planuje odpocząć od miasta, rzucić się w wir pisania, spędzić czas ze swoim psem Rumcajsem. 
Liczy na ciszę, jesienny relaks w otoczonej lasami przystani, ale czeka ją coś zgoła innego. Los szykuje bowiem spore niespodzianki. Niedaleko domku letniskowego, nad leśnym jeziorem znalezione zostają zwłoki miejscowego mężczyzny. Nie jest to nie jedyny trup, jaki się pojawi.  Paulina przyjmuje rolę lokalnej dziennikarki i relacjonuje swoimi artykułami przebieg wydarzeń, które wstrząsają lokalną społecznością. 
Kto jest zabójcą? Jakie ma motywy? Co łączy ofiary?

Tak, wybór tej lektury był strzałem w dziesiątkę. Okazała się ona książką, która pochłonęła mnie bez reszty. Czułam ją moimi zmysłami, wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach, były emocje, były dreszcze, było zgadywanie kto jest winny i zagadka pozostała aktywna do samego końca książki. Za nic nie udało mi się odgadnąć motywu zabójcy. A to oznacza, że świetnie się bawiłam i to była idealna lektura na dwa wieczory. 
Autorka stworzyła ciekawą fabułę, świetnie oddała prowincjonalny klimat i meandry życia małej, lokalnej społeczności w której z jednej strony wszyscy o sobie wszystko wiedzą, a z drugiej istnieją pewne nieodkryte tajemnice, a każdy ma swoje sekrety. W miejscowości, gdzie pozornie mało co się dzieje i panuje względny spokój zło jednak nie śpi i zbiera swoje żniwo. A zemsta bywa słodka. 
W tytule urzekł mnie klimat. Miejsce akcji, pora roku, okolica i ciekawie wykreowane postaci sumują się na atuty powieści, która bez wahania podbiła moje serce. 
Czytałam oderwana i zatopiona w opisany świat. Chłonęłam go, bo prowincjonalne klimaty pociągają mnie od dawna. Sprawdza się w tym tytule reguła, że zło czai się zawsze i wszędzie, a oczywisty podejrzany to nie zawsze sprawca zabójstw. 
Polskie kryminały mają inny klimat niż skandynawskie. Są mroczne inaczej, smakują inaczej, ale są równie dobre, równie ciekawe, równie zatrzymujące oddech i wywołujące szybsze bicie serca. 
Jak najbardziej polecam tę lekturę. Dobra proza, solidny warsztat, idealne tempo akcji, ciekawa zagadka kryminalna, fabuła z pomysłem. Brawa dla Autorki. 

czwartek, 18 lipca 2019

Luke Jennings "Kryptonim Villanelle"


Wydawnictwo Rebis
data wydania 2019
stron 232
ISBN 978-83-8062-566-2

Gdy zadawanie śmierci daje radość...

Ponoć każdy z nas jest zdolny zabić. Możemy tego dokonać zwłaszcza w sytuacji, gdy ma miejsce obrona konieczna. Ludzie zabijają innych w afekcie, gdy trwa wojna i trzeba walczyć z wrogiem, ale też przypadkowo, kiedy dochodzi do nieszczęśliwych wypadków. Sprawcy czują często wyrzuty sumienia. To można sobie dość precyzyjnie wyobrazić, ale … sytuację, gdy zabójstwo rodzi radość, daje satysfakcję, zadowolenie, podnieca, gdy jest seryjne...? Jakimi osobami są zawodowi, płatni mordercy, osoby zabijające na zlecenie? To naprawdę ciekawa zagadka. Jedną z dwóch głównych bohaterek powieści Luk'a Jenningsa jest kobieta, która zabija i nie ma wyrzutów sumienia, nie czuje się winna, a wręcz zadowolona ze swoich czynów. Jest perfekcjonistką w swoim fachu. Idealną niczym maszyna. Wyzutą z ludzkich uczuć, pozbawioną litości i nieczułą na wszelkie okoliczności. 

Villanelle pochodzi z Rosji. Wyciągnięto ją z mrocznego więzienia, gdzie miała spędzić długie lata oczywiście za zabójstwo. Wywieziono i wyszkolono. A ona sama miała do swoich zadań wyjątkowe predyspozycje. Była twarda, bez zmrużenia oka zniosła mordercze treningi oraz naukę wielu rzeczy przydatnych w "nowej pracy". Pomogła jej nietuzinkowa inteligencja, spryt i cechy charakteru. Villanelle jest posłuszna rozkazom, choć nie wie od kogo pochodzą i dla kogo zabija. Żyje od zlecenia do zlecenia, a przy okazji świetnie się bawi swoją profesją, która daje jej ogromną satysfakcję. 
Eve Polastri jest żoną polskiego matematyka i pracownicą MI5. To ona ma za zadanie wytropienie płatnego mordercy, które realizuje zadania na terenie całego globu. Eve, choć popełnia błąd, chce za wszelką cenę zdemaskować kobietę, bo to, że zabójca należy do płci pięknej jest dla niej bezdyskusyjne i pewne. Czy jej się uda ta niezwykle niebezpieczna misja? Czy winna trafi za kraty? 

Nie ukrywam, że miałam apetyt na dobrą sensację. Dobrą i nietuzinkową. Oryginalną i niesztampową. Spośród ogromu propozycji wybrałam właściwą i szybko dałam się omotać fabule. Czytałam skupiona i zszokowana. Postać kobiety bez sumienia okazała się nad wyraz fascynująca i zastanawiająca. Chwilami niewiarygodna, nieprawdziwa (bo jak tak można???), potwornie okrutna i przerysowana. A jednak taka osobowość to niewyobrażalna zagadka niczym yeti. Czy takie osoby istnieją naprawdę czy może to w pewnej mierze wytwór literackiej wyobraźni Autora? Ta kwestia nadal mnie nurtuje, choć minęło kilkanaście godzin od przeczytania ostatniego zdania powieści. 

Świat w którym rozgrywa się akcja książki jest bardzo brutalny. Liczą się w nim seks, władza, pieniądze i przemoc. Nie ma tu miejsca na sentymenty. Sumienie i moralność jest czymś nierzeczywistym. Autor światło jupiterów kieruje przede wszystkim na Villanelle. Pokazuje ją bez krytyki i potępienia. Jakby sam zastanawiał się nad fenomenem tej istoty. Jakby patrzył na dzieło sztuki jedyne w swym rodzaju. Brutalne sceny są czymś zwyczajnym, seks nie łączy się z uczuciem, a ma dać zaspokojenie i służy rozładowaniu emocji. Nie istnieje coś takiego jak lojalność, a zasada całkowicie ograniczonego zaufania jest czymś oczywistym. I choć wiele w tej powieści gorszy, to też wiele pociąga i sprawia, że po prostu ma się ochotę na jej czytanie. 
Lektura mnie pozytywnie zaskoczyła. Była niczym niebezpieczna jazda z dużą szybkością bez zapiętych pasów po krętej górskiej drodze. Nie zabrakło emocji, dreszczy, zaskoczenia i niespodzianek.
Książka spodobała mi się i okazała się interesującym kąskiem. Sprawdźcie jak Wy ją odbierzecie. Myślę, że mało kto poczuje się rozczarowany. Polecam ten tytuł. 

poniedziałek, 18 lutego 2019

Remigiusz Mróz "Wieża milczenia"



Wydawnictwo Dragon
data wydania 2019
stron 368
ISBN 978-83-7887-873-5

Przymrozek przed Wielkim Mrozem

Kto lubi sensację doskonale zna nazwisko Mróz. Książki Remigiusza Mroza są księgarskimi hitami i rozchodzą się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Autor zrobił wielką karierę, a wszystko zaczęło się oczywiście od debiutu. Od pierwszej książki, której nie czytałam. Poznałam inne, późniejsze powieści i wróciłam do początku. Od razu dodam, że w zasadzie to nietypowy jak na mnie manewr. I tu pojawia się problem. Bo chciałabym ocenić debiut jako debiut i uniknąć porównywania "Wieży milczenia" do innych książek znanego Autora. Po co? By sprawiedliwie ocenić książkę, która siłą rzeczy ustawi się w szeregu hitów w tyle. To nie ulega wątpliwości, że Remigiusz Mróz się bardzo rozwinął i udoskonalił swój warsztat. A zatem... wróćmy do chwili gdy na rynku pojawiła się pewna powieść. 
Kryminał, za którego lekturę wzięłam się wymazując celowo w pamięci dane autora. 

Pewnej nocy zostaje zamordowana niedaleko swojego miejsca pracy młoda kobieta. Heather, bo tak miała na imię ginie niedługo po przyjeździe do Lansing gdzie miała ze swoim ukochanym zacząć spokojnie życie bez skandalu jaki wywołali swoim związkiem. Scott powiadomiony o śmierci swojej dziewczyny zachowuje się niezwykle nietypowo. Zamiast płakać, smucić, rozpaczać, zamiast przywdziać żałobę włącza się w poszukiwania zabójcy z zimną krwią, niczym zawodowiec. Dokładnie tak, jakby ofiara była dla niego obcym człowiekiem. Policja ma trudne zadanie. Brak motywów, brak jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Sytuacja zmienia się wraz z kolejnym zabójstwem i zamachem na pewnego senatora, który chce objąć urząd prezydenta... Trzy ofiary niemające ze sobą nic wspólnego i śledztwo, które elektryzuje...

Spragniona dobrej sensacji, nastawiona niejako podświadomie na ciekawą książkę nie zawiodłam się. Od samego początku wkręciłam się bez trudu w fabułę i zaczęłam z pasją czytać. Lektura sprawiała mi naprawdę niekłamaną przyjemność. Owszem, zdarzały się drobne potknięcia, ale było to "wow", były emocje, były dreszcze...
Szybko "kupiłam" pomysł na fabułę, przekonał mnie styl i poprowadzenie akcji. Doceniłam dobre rozwiniecie akcji, wplecenie różnych wątków, opisy i detale, które decydują o odbiorze treści. Najbardziej ujęła mnie postać Scotta. To najbardziej oryginalny bohater jakiego spotkałam w literaturze kryminalnej, a czytałam jej całkiem sporo. Z jednej strony jakby zimny, nieczuły, ale i tajemniczy, mający rozległą wiedzę... Taki człowiek orkiestra, którego stać na wszystko, którego można kochać i nienawidzić równocześnie. 
Akcja toczy się wartko, ciekawie meandruje, zaskakuje czytelnika. Ten debiut bardzo dobrze się czyta. Amerykańskie realia są ciekawie nakreślone, napięcie rośnie, a po skończeniu książki ma się ochotę na więcej pozycji z jakże bogatej twórczości Autora. Mnie ten debiut sam w sobie ujął. Dobra książka, dobre emocje, bardzo dobra ocena. Polecam. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Carme Chaparro "Nie jestem potworem"



Wydawnictwo Muza 
data wydania 2019
stron 384
ISBN 978-83-287-1131-0

Gdy sprawdza się czarny scenariusz...

Czego najbardziej boją się mamy? Choroby, zagubienia i śmierci swojego dziecka. Tak pokazują statystyki. Im młodsze jest dziecko, tym te lęki są silniejsze. Porwania dzieci to przestępstwa, które powinny być zagrożone najwyższymi karami, bo ból po zaginięciu dziecka jest w stanie rozsadzić matczyne serce.

W tym roku w ramach postanowień czytelniczych obiecałam sobie częściej sięgać po sensację. Ostatnio ten gatunek mocno zaniedbałam, więc w ramach realizacji postanowienia zdecydowałam sięgnąć po thriller i to Autora z kraju którego literaturę znam mało. Wybór padł na książkę pisarki hiszpańskiej, która jest dziennikarką, redaktorką i prezenterką telewizyjną. I jest niczym lustrzane odbicie jednej z wykreowanych na kartach lektury bohaterek. 

Akcja książki rozgrywa się współcześnie w Hiszpanii, a konkretnie w Madrycie i okolicy. Kike jest czteroletnim chłopcem, który znika nagle  w jednym z centrów handlowych. Wystarczy mgnienie oka a dziecko rozpływa się bez śladu. W tym samym miejscu podobny czterolatek zaginął dwa lata wcześniej i nigdy go nieodnaleziono. Postawione na nogi służby szybko łączą oba przypadki. Matka chłopca jest zrozpaczona, a policja zatrzymuje ojca dziecka. Śledztwo policyjne podobniej jak wcześniej prowadzi Ana Aren, dziennikarką relacjonującą sprawę dla telewizji Kanał Jedenaście jest Ines Grau - prywatnie koleżanka Any. Niestety poszukiwania nie przynoszą rezultatu, a sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy dochodzi do zniknięcia trzeciego kilkulatka. Jest nim synek Ines…. Czy te zdarzenia to dzieło jednego szaleńca? Czy chłopcy się odnajdą cali i zdrowi? Czy może staną się ofiarami mordercy?

By się dowiedzieć musicie przeczytać książkę, która ma swój klimat i smak. To jest bezsporne. Nie potrafię Wam wyjaśnić czemu, ale mnie bardzo szybko skojarzyła się z piórem Zafona.
Jest równie tajemnicza i uwodzi czytelnika z pewną premedytacją. Powoli, aczkolwiek bardzo skutecznie. 
Pomysł na fabułę od samego początku wydał mi się intrygujący i mocny. Została ona poprowadzona jednak nieco inaczej niż się spodziewałam. To nie wpłynęło na moją ocenę książki, która mi się bardzo spodobała. Akcja powieści nie jest błyskawiczna, nie pędzi jak górski potok po ulewie. Jest jak na sensację dość stonowana. Sam gatunek sensacyjny pomieszany jest z obyczajem. Na fabułę nie składa się tylko śledztwo i działania policji oraz mediów. Jest miejsce na opis życia prywatnego głównych bohaterów, ich sprawy nie tylko zawodowe, ale i osobiste. 
Temat porwania schodzi momentami na drugi plan. Elektryzują zdarzenia z przeszłości, lęki i koszmary, które miały miejsce wcześniej i powróciły. 
Powieść czyta się dobrze, napięcie budowane jest powoli, a Autorka z każdą chwilą mocniej "nakręca" czytelnika. W tytule jest miejsce na tajemniczość, na wewnętrzne przeżycia, na rozterki bohaterów. Dialogi są nieco za mało dynamiczne. Atutem książki jest niewątpliwie zakończenie, o którym nic więcej z wiadomych względów nie napiszę. 
Czy warto sięgnąć po tę powieść? 
Owszem, jeśli mamy dość mrocznych skandynawskich kryminałów tajemniczość rodem z Hiszpanii okaże się strzałem w dziesiątkę.