Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjątkowe arcydzieła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjątkowe arcydzieła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 października 2019

Agata Suchocka "Jesienny motyl"



Wydawnictwo Replika
data wydania 2019 
stron  304
ISBN 978-83-66217-57-7

Powieść mocniejsza niż spirytus

Jak się czujesz? To pytanie od miesiąca w związku z moim wypadkiem komunikacyjnym słyszę bardzo często. Fizycznie dochodzę do siebie i zdrowieję. Psychicznie od wczoraj jestem emocjonalnie poturbowana. Czuję się niczym pranie, które przeszło przez wyżymaczkę, które zostało odwirowane przez godzinę na najwyższych obrotach. A wszystko za sprawą książki, którą przeczytałam, o której zdecydowanie nigdy nie zapomnę, bo takich lektur się nie zapomina. Bynajmniej taki wrażliwiec jak ja nie potrafi. 
Biorąc do ręki tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Replika nie spodziewałam się, że znajdę w tej książce aż tyle. Tak dużo treści, tak dużo emocji, które dosłownie mnie zasypały. Czytając bałam się oddychać, skupiłam się tylko i wyłącznie na treści. Telefon zadzwonił, herbata wystygła, za oknem zaszło słońce. Dla mnie liczyło się tylko jedno. Do bólu chciałam by bohaterom było ze sobą po drodze, by się ułożyło, by był happy end. Chciałam tego tak, jakbym chciała tego dla siebie. Fabuła zaangażowała mnie jak rzadko kiedy. A dreszcze towarzyszyły do samego końca. A potem były łzy. Morze łez.

Literatura obyczajowa, proza dla kobiet to półka z której od kilku dobrych lat czytam najwięcej. Wydawało mi się, że w tym gatunku już mnie nic nie zaskoczy. A zaskoczyło i to bardzo. Zaskoczyło wszystko. Bo "Jesienny motyl" to nie jest książka jakich wiele, to nie jest tytuł podobny do innych. Książkę skończyłam czytać wczoraj późnym wieczorem. Jest szósta rano, a ja już muszę się z Wami podzielić tym, co mi w duszy i sercu drzemie po lekturze. Musicie być na moim miejscu, musicie tę pozycję przeczytać. Naprawdę warto. A dlaczego? 

Bo to książka, która opowiada wyjątkową historię. To nie jest opowiastka o miłości, o mezaliansie, o tym, że uczucie przekracza wszelkie bariery i granice. To powieść o szukaniu miłości. I nie tej słodkiej i sentymentalnej, takiej którą kończy ślub, a wieńczą dzieci. Tym razem spotykamy dwoje mocno okaleczonych przez życie bohaterów, którzy pochodzą z dwóch różnych światów. Każde z nich dostało od życia solidnie w kość. Nie było w tym ich winy. Było po prostu mocno pod górę i mnóstwo kłód pod nogami, a takie sytuacje wręcz sprzyjają popełnianiu błędów.

 Lidia osiągnęła zawodowy sukces choć cel nie został osiągnięty bezbłędnie. Okupiła go ciężką pracą, wyrzeczeniami i rozpychaniem się łokciami. Była bezwzględna, zdolna i pracowita. Szła po trupach do celu, byle dalej od biedy. Udało się jej, niestety w życiu uczuciowym poniosła same porażki. Sama w duchu marzyła o byciu z kimś, bolał ją popełniony błąd w młodości. 
Olgierd zdolny romantyk został wyrzucony ze studiów i wylądował na ulicy. Moralnie upadł najniżej jak się da. Sprzedawał swoje ciało by mieć na podłe jedzenie. 
Ich drogi skrzyżowały się pewnego dnia. I to spotkanie stało się początkiem czegoś nowego w ich życiu. I zmieniło je, a na świat pozwoliło popatrzeć z innej strony. Chcecie dowiedzieć się czy byli razem i odkryć ich sekrety? Zapraszam do lektury...

Książka to prawdziwe arcydzieło w swoim gatunku. Pełne życia, które bajką rzadko kiedy bywa. Które kopie i bije, często nie ma litości i nie jest sprawiedliwe. Nie jest, bo ma sprawiedliwość w nosie. I daje prezenty jak chce, a czasem wcale. Kobieta po przejściach i mężczyzna bez przyszłości... Co może ich łączyć, gdy wszystko ich dzieli? Gdy żyją w dwóch różnych rzeczywistościach a są tak samo nieszczęśliwi? 
W tej powieści wszystko jest realne i namacalne, nie ma tabu, nie ma miejsca na wstyd, na niedopowiedzenia. Rządzi brutalna rzeczywistość, która nie wybacza błędów. Autorka fenomenalnie nakreśliła swoich bohaterów, poplątała ich losy, oddała ich uczucia. 
"Jesienny motyl" to książka nieprzewidywalna, niesztampowa, jedyna w treści, mająca bardzo wiele walorów i plusów. Mogłabym pisać o niej wiele dobrego. Ale myślę, że zamiast czytać moje słowa zagłębcie się w tej powieści. Gwarantuję, że nie będziecie rozczarowani. Chylę czoła przez Autorką za geniusz, pomysł i sposób napisania książki. Dziękuje z całego serca za te emocje. Po prostu perła wśród książek dla kobiet i nie tylko. 

Moja ocena 11/10. 
(czasem trzeba zapomnieć o regułach matematyki, by oddać odczucia po lekturze)

piątek, 23 sierpnia 2013

Leah Fleming "Córka kapitana"


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania lipiec 2013
stron 592
ISBN 978-83-7839-564-5
 
Ludzkie losy bywają pokręcone
 
Wielu twórców wykorzystało w fabułach swoich książek, filmów czy sztuk teatralnych motyw katastrofy niezatapialnego statku jakim miał być Titanic. Pisarka Leah Fleming również w swojej powieści przypomniała tragiczną kwietniową noc z 1912 roku, kiedy na wodach oceanicznych poszedł na dno piękny statek. Dziewiczy rejs okazał się dla wielu pechowy. Stracili życie, swoich bliskich, swój dobytek. W umysłach tych co przeżyli na zawsze zapisała się tragiczna noc, krzyki tonących i łoskot topiącego się olbrzyma należącego do linii White Star. W trakcie tej tragedii pomiędzy bohaterkami mistrzowskiej powieści "Córka kapitana" nawiązała się niezwykła i dozgonna przyjaźń. Wspaniała relacja narodziła się w trakcie potwornej tragedii. Mocne więzy związały dwie rodziny niczym więzy krwi.
 
W kwietniu 1912 roku na pokład Titanica wsiadły dwie kobiety. May wraz z mężem i roczną córeczką udawała się do Ameryki, do wuja męża, gdzie miała zacząć nowe lepsze życie. Kochająca się para była pełna obaw, ale i nadziei. Na lepszą przyszłość, na stabilizację finansową i na długie spokojne życie. May bała się nowej rzeczywistości, ale nie mogła odebrać bliskim szansy urządzenia się w kraju, gdzie ponoć łatwiej żyć.
Celeste wracała do domu, do męża i synka. Do małżeńskiego piekła, bo pożycie z poślubionym mężczyzną nie należało do chwil szczęścia. Wracała przygnębiona stratą - śmiercią matki. W żałobnej czerni, smutna i porażona bólem nie myślała raczej o wygodach I klasy jaką podróżowała.
Ta noc była koszmarek dla obu. Los sprawił, że znalazły się w jednej szalupie. To był cud dla May pasażerki III klasy. W ręce kobiety kapitan włożył dziecko. May myślała, że to jej córka. Rankiem prawda okazała się szokująca......W czasie koszmarnej nocy narodziła się między ocalonymi kobietami siostrzana więź...........
 
"Córka kapitana" to książka gruba, licząca prawie 600 stron i przepiękna. Brak mi słów, aby wyrazić wszystkie uczucia, by wystarczająco pochwalić powieść wybitną, wzruszającą i taką, która powaliła mnie na kolana. Płakałam, ocierałam łzy i śledziłam losy dwóch dzielnych kobiet, którym życie nie oszczędziło tragicznych przeżyć. Akcja książki rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat w Europie i Ameryce. Powieść opowiada losy dwóch samotnych matek i ich dzieci. Nie przyszło im żyć w łatwych czasach. Świat zmieniały wojny, kryzys ekonomiczny. W życiu kobiet było wiele bólu, rozczarowań, ale i trwała wyjątkowa relacja. Wspaniała przyjaźń, która osładzała ciosy od losu. May i Celeste wzajemnie się wspierały i walczyły o szczęście, spokój dla siebie i swoich dzieci.
"Córka kapitana" to książka o miłości, nienawiści, przyjaźni, zemście. Autorka wręcz porywa nas z realnego świata w literacką rzeczywistość w której pojawiają się postacie autentycznie żyjące jak "niezatapialna Molly", w której rozgrywa się bolesna historia XX-wiecznego świata. To saga rodzinna, która bardzo, bardzo mi się spodobała i na długo zapadła w pamięć. Czuć w niej zapach toskańskiej wsi, słychać jęk tonącego statku, świszczą wojenne kule. Ale też zakwita się miłość, pojawia się nadzieja, rodzi się nowe życie. Książka Fleming to niezapomniana lektura napisana z rozmachem. Autorka to wielce utalentowana pisarka tworząca wyjątkowe dzieło. Czytałam je jednym tchem, przeżywałam niczym realną rzeczywistość i mocno zaprzyjaźniłam się z dwoma głównymi bohaterkami. Trudno mi było się rozstać z tą powieścią. Ze smutkiem odłożyłam ją na półkę żałując, że to już koniec. Książki takie jak "Córka kapitana" nie powinny mieć końca.
Gorąco i z całego serca polecam.
Moja ocena 111/10.