Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oficjalnie recenzje Lubimy Czytać. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oficjalnie recenzje Lubimy Czytać. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 kwietnia 2023

J'nell Ciesielski "Lodowa księżniczka"



Wydawnictwo Mando
data wydania 2022
stron 464
ISBN 978-83-277-1531-9

Nie każda wielka miłość wybucha od pierwszego wejrzenia


Miłość ta prawdziwa i tak różna od chwilowego zauroczenia nie zawsze pojawia się nagle, nie zawsze rozkwita błyskawicznie niczym od dotknięcia czarodziejskiej strzały amora. Czasem jest tak, że któraś ze stron kocha od razu i już wie, że to jest ta właściwa druga połówka, a druga strona musi nabrać zaufania i powoli dojrzeć do uczucia, które przesłoni sobą cały świat. Taka właśnie sytuacja ma miejsce w fabule książki po której spodziewałam się dość dużo, ale uwaga! Dostałam jeszcze więcej! Książka okazała się wyjątkową historią, która pozwoliła mi na szaloną i pełną emocji podróż w czasie i przestrzeni. Jeśli chodzi okres dziejowy to cofnęłam się o ponad sto lat, a konkretnie do roku 1917. Europa była wtedy w okowach I wojny światowej, która spustoszyła wiele krajów, a w Rosji miała miejsce Rewolucja Lutowa, która wybuchła przeciwko carowi i która obaliła trwale monarchię raz na zawsze. Ten przewrót wywołał wojnę trzyletnią między czerwonymi – bolszewikami i białymi, którzy byli zwolennikami panującego do tej pory ustroju. W jej wyniku tysiące przedstawicieli rosyjskiej arystokracji wymordowano, a szczęśliwcy uratowali się dzięki ucieczce za granicę.


Ze szpon śmierci dosłownie rzutem na taśmę udało się zbiec głównej bohaterce „Lodowej księżniczki” - Svietłanie Dalskiej wraz z matką i siostrą. Kobiety znalazły schronienie w Paryżu, ale warunki ich życia uległy znaczącemu pogorszeniu. Rosyjskie arystokratki utrzymywały się dzięki wyprzedaży zabranych z ojczyzny klejnotów, mieszkały w przykościelnej piwnicy, w przysłowiowym chłodzie i głodzie, w nędzy i niedostatku, którego dotąd nigdy nie doznały. Matkę Svietłany zbyt mocno przytłaczała smutna rzeczywistość i nienawykła do ubóstwa dama załamała się. Opiekę na bliskimi przejęła najstarsza córka Anny Dalskiej. Księżniczka bardzo szybko pogodziła się z rzeczywistością i zeszła z nieba luksusu na ziemię. Pewnego dnia podczas przemierzania paryskich ulic zraniła się w nogę odłamkami szkła i potrzebowała pomocy medyka. I tak piękna dziewczyna z książęca tiarą na głowie trafiła w objęcia pewnego szkockiego lekarza, którzy w czasie wojny operował w Mieście Świateł rannych żołnierzy. Wynna od pierwszego wejrzenia poraziło piękno twarzy Rosjanki i zakochał się w niej w mgnieniu oka. Svietłana nie odwzajemniła jednak tego szczerego uczucia. Była do swego wybawcy zdystansowana, chłodna i miała lekceważący stosunek. Nie tak ją wychowano, nie tak powinien zachowywać się zalotnik, nie takiemu komuś powinna oddać swoje serce. A jednak była wojna, etykieta rodem z rosyjskich dworów już nie obowiązywała, a Amor sam zdecydował bez pytania w kogo strzeli swoją strzałą.

Jak potoczyły się losy księżniczki i sympatycznego szkockiego medyka, który bardzo kochał swoją profesję? Czy dane im było stworzyć szczęśliwy związek czy to, co ich dzieliło zbudowało między nimi mur nie do pokonania? Co wygrało – uczucie czy konwenanse?

„Lodowa księżniczka” to przepiękna wielowątkowa powieść z historią w tle, która ma ogromnie wiele walorów. To z jednej strony książka o miłości, bo wątek miłosny odgrywa w niej ważną rolę, ale to też powieść o heroicznej walce o wykonywanie zawodu lekarza i racjonalne wprowadzanie nowatorskich metod leczenia. To opowieść o wojnie i rewolucji, które brutalnie wpłynęły na losy ludzi bez względu na ich status, majątek i pochodzenie. Ciekawie wykreowane postacie dotykają przeróżne dramaty – śmierć, żałoba, utrata ojczyzny, majątku, rodzinnego domu. Każda z nich musi odnaleść się w nowej rzeczywistości, musi nauczyć się funkcjonować w nowych realiach, które za nic mają przeszłość. A wszystko po to, by przejrzeć co jest w życiu ważne i najważniejsze, o co warto walczyć, a co po pewnym czasie traci na wartości i blednie by rozpaść się w pył. Autorka plastycznie pokazuje metamofozę głównej bohaterki, która pod wpływem bolsnych doświadczeń dojrzewa i zmienia się w kogoś zupełnie innego. Fabuła książki rozgrywa się w wyjątkowych miejscach – opętanym rewolucją Piotrogrodzie, wojennym Paryżu i podnoszącej się po wojennej zawierusze Szkocji, do której wracają ludzie pokrzywdzeni przez wojnę. Autorka znakomicie oddała ich klimat.

„Lodowa księżniczka” to zgrabne połączenie romansu, powieści obyczajowej i historycznej. Czyta się ją bardzo przyjemnie, bo jest nakreślona lekkim piórem. Nie przytaczają jej ciężkie opisy niczym z podręczników historii, czytelnikowi bardzo łatwo wczuć się w opisaną rzeczywistość. Koniecznie po nią sięgnijcie, czas jej lektury minie bardzo szybko, a wrażeń w żadnym momencie książki nie zabraknie. Bardzo polecam tym, którzy chętnie czytają literaturę obyczajową i piękną z górnej półki.




 

piątek, 21 października 2022

Ewa Bauer "Pokoloruję twój świat"

 


Wydawnictwo Skarpa Warszawska
data wydania 2022
stron 336
ISBN 978-83-67343-22-0

Powieść, którą napisało samo życie


Każdego miesiąca na księgarskie półki trafia kilkadziesiąt powieści z kręgu literatury kobiecej napisanych przez polskie pisarki. Wśród tych książek są takie, których fabuły zostały obficie polukrowane, a za ich konstrukcją stoi słodka literacka fikcja. Ich przeciwieństwo stanowią książki, których treść wykreowało samo życie, a ich twórczynie nie obawiały się podjąć się poruszenia trudnych tematów i kwestii tabu. Te drugie lektury czyta mi się zdecydowanie lepiej i jestem ich bardzo ciekawa. Z tego też powodu zatraciłam się w fabule najnowszej powieści Ewy Bauer, której bohaterkami są cztery kobiety. Ich życie pełne jest trudnych prób, wyczerpujących sprawdzianów i zagmatwanych wyborów. Los ich nie rozpieszcza, jest bezwzględnie nieczuły na wszystko i rzuca im kolejne kłody pod nogi, wymaga ciągłego mierzenia się z kolejnymi przeciwnościami. Mimo, że książka nie emanuje przyjemnym i lekkim klimatem czytało mi się ją wybornie, nic nie było mnie w stanie oderwać od lektury, a czasu spędzonego z tym tytułem nigdy nie zapomnę. Stanie się tak z prostej przyczyny. To była bez wątpienia jedna z najlepszych obyczajówek jakie miałam okazję kiedykolwiek przeczytać, a sięgam po ten gatunek bardzo często i systematycznie.

Cztery bohaterki są związane więzami krwi. Eleonora jest wdową i ma dwie dorosłe córki. Starsza z nich, Beata stawia pierwsze kroki w zawodzie architekta. Jest ambitna i zdolna. Pewnego dnia wdaje się w romans z kolegą z pracy. Jan jest od niej starszy i żonaty, czego nigdy nie ukrywa. Twierdzi, że jego małżeństwo jest już spisane na straty i niedługo nastąpi jego koniec. Gdy Beata zachodzi w nieplanowaną ciążę jest cała w skowronkach. Liczy, że szybko założą rodzinę i wszystko potoczy się jak w bajce. Rozmowa z kochankiem o pojawieniu się owocu ich romansu jest jak lodowaty prysznic. Mężczyzna twierdzi, że wraca do żony z którą stara się o dziecko, a ciąża Beaty nie jest jego sprawą. Dla ciężarnej kobiety oznacza to jedno – samotne macierzyństwo. W trudnej sytuacji pomaga Beatce mama i siostra Basia, która kończy studia prawnicze i wybiera się na aplikację. Jak ułoży się życie każdej z nich? Czy los przysienie pogodne dni czy kolejne sztormy i burze? Sięgnijcie po powieść, która mnie przykuła do fotela i okazała się gigantyczną bombą czytelniczych emocji.

Ewa Bauer napisała przepięknie, mądrze i dojrzale. Jej powieść nie odwraca się plecami od trudnych tematów, a pokazuje je w sposób bez cenzury. Przez karty książki przewija się problem depresji, zdrady, porzucenia, niepełnosprawności, śmiertelnej choroby, która atakuje podstępnie i niespodziewanie. Wykreowane na kartach książki postaci są realne i na wskroś prawdziwe. Nie są ani dobre, ani złe. Mają wady i zalety, słabości. Nie są pozbawione ludzkiej poświaty ani nie są papierowe. I właśnie dlatego ta historia przemawia wyraziście, trafia głęboko do serca, porusza najczulsze strony w czytelniczej duszy. Jest manifestem, jest dowodem na to, że nikt nie jest idealny, a każda poważniejsza decyzja może zmienić życie bezpowrotnie raz na zawsze. Zagłębiając się w fabułę miałam wrażenie, że ta opowieść przydarzyła się naprawdę, że jestem jej naocznym świadkiem, że realnie funkcjonuję w świecie bohaterów.

Z każdą przeczytaną stroną kochałam tę książkę bardziej, otwierałam oczy i doświadczałam problemów opisanych postaci. Czułam bariery dotykające niepełnosprawne dziecko, bolałam nad losem dzieci wraz z Eleonorą, potykałam się o ograniczenia spowodowane depresją wraz z Beatą. I co dziwne nie próbowałam oceniać nikogo, nie byłam sędzią jak to zwykle przy tego typu powieściach wcześniej bywało. Autorka uwrażliwiła mnie, otworzyła mi oczy, przygotowała cenną lekcję, której scenariusz stworzyło zwyczajne, aczkolwiek nie będące litościwym życie.

„Pokoloruję twój świat” to książka o różnych obliczach miłości, o wybaczaniu, o życiowych porażkach i sukcesach. Jej fabuła jest dynamiczna i wartka, ma słodko-gorzki smak i stoi odważnie wobec wszystkiego, co niesie realne życie. Z całego serca polecam jej przeczytanie, zachęcam do spędzenia z nią czasu. Ten tytuł na zawsze pozostanie w moim umyśle, obawiam się, że bardzo długo go nie zapomnę, a kolejne przeczytane książki nie przysłonią mi refleksji, które narodziły się po lekturze tej fenomenalnej powieści. Koniecznie ją poznajcie.