środa, 26 lipca 2023

Sylwia Kubik "Zakochana zakonnica"

 



Wydawnictwo Filia
data wydania 2023
stron 352
ISBN 978-83-8280-820-9

Smak klasztornego piekła

Życie zakonnic zawsze było owiane tajemnicami i mitami. Kobiety w habitach, które poświęciły swoje życie Bogu i zrezygnowały z posiadania rodziny jednym wydawały się dziwne, innym jawiły się jako istoty doskonałe, które wstąpiły do raju za ziemskiego życia. Jedni uważali je za istoty lepsze, inni sądzili, że wybrały wygodniejsze życie pozbawione trosk materialnych i odpowiedzialności za męża oraz dzieci. Jak naprawdę jest za klasztornymi murami? Czy za klauzurą żyje się łatwiej czy może to tylko złudna wizja? Czy życie w habicie to lekki kawałek chleba czy może nieustanne wyrzeczenia i ofiary? 

Na te pytania odpowiedzi znalazłam w najnowszej powieści Sylwii Kubik, którą pochłonęłam z prawdziwą przyjemnością i ciekawością. Tematyka fabuły była mi w ogromnym sensie bliska, bo sama kiedyś myślałam nad wybraniem takiej drogi w życiu. Po przeczytaniu tej książki wiem, że podobnie jak jej bohaterka nie odnalazłabym się pewnie w większości domów zakonnych i roli przymusowej cierpiętnicy. Wracając do lektury dodam, że to tytuł wyjątkowy i inny niż tysiące książek zalegających na księgarskich półkach. Autorka opisała historię jednej ze swoich czytelniczek, która jest bardzo życiowa, prawdziwa i autentyczna. Autorka jest obiektywna, nie krytykuje i nie oskarża. Opisuje losy młodej dziewczyny, która chcąc iść za głosem serca odbiera cenną życiową lekcję i konfrontuje ideały ze zwyczajną rzeczywistością.

Patrycja jest młodą i bardzo wierząca dziewczyną, która po kontakcie z zakonnicami chce wybrać w życiu drogę konsekrowaną. Po utwierdzeniu się w powołaniu informuje o swojej decyzji rodziców i starsze siostry. Nikt z rodziny nie cieszy się z jej wyboru, matka i ojciec są zdecydowanie przeciwni, ale mimo to Patrycja odchodzi z pracy i ze skromną walizką w ręku przekracza klasztorną bramę. Ma wrażenie, że trafiła do miejsca, które stanie się jej drugim domem, że znajdzie w nim duchowe siostry i pokrewne dusze. Niestety, szybko doznaje wielu rozczarowań, upokorzeń, i krzywd. Ideały zdecydowanie rozmijają się z realną i trudną rzeczywistością. Kolejne dni, kolejne przełożone, kolejne przykre sytuacje składają się w pasmo cierpienia, którego apogeum nadchodzi w chwili choroby... Trudna sytuacja prowadzi do podjęcia kluczowych decyzji. Czy Patrycja mimo rozczarowań wytrwa w powołaniu i złoży śluby wieczyste? Czy może rozczarowana odejdzie z zakonu i odwróci się do Boga plecami?

Moi Drodzy, gorąco zachęcam Was do przeczytania tej książki w której drzemie bardzo wiele emocji. Jestem pewna, że w trakcie czytania trudno będzie ją Wam odłożyć na półkę, a losy Patrycji zafascynują Was bez reszty. Autorka w napisanie tej powieści włożyła swoje serce i talent, a efektem jej pracy jest niepowtarzalna historia, w centrum której znajduje się ciekawie wykreowana wrażliwa bohaterka. Jej kreacja jest po prostu wyśmienita, a Sylwia Kubik doskonale ujmuje słowami jej doświadczenia, metamorfozę i dojrzewanie. Lekturę czyta się dosłownie na jednym wdechu, a ma ona bardzo wiele walorów. Jednym z nich jest lekkość pióra jakim pisarce udało się spisać książkę poruszającą delikatne i wrażliwe kwestie. Pani Sylwia nie kreuje się sędzią postępowania stworzonych przez siebie postaci, ale pozwala dokonać obiektywnej oceny każdemu, kto sięgnie po jej lekturę. Ta powieść zachęca do refleksji, daje do myślenia, mocno wzrusza, ale i wzbudza silne emocje oraz wyzwala bunt krytyki nad oschłością zacofanych poglądów. Czyta się ją szybko i z wypiekami na twarzy. Gorąco polecam nie tylko młodym dziewczynom, które marzą o zakonnym welonie i wieczystej profesji. 




środa, 12 lipca 2023

Jodi Picoult "Szkoda, że Cię tu nie ma"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2023
stron 392
ISBN 978-83-8295-305-3

Oko w oko z wirusem


W marcu 2020 roku świat się zatrzymał. Zamarł w bezruchu, a ludzkość powiedziała nagle wszystkiemu stop. Stało się tak za sprawą tajemniczego, niosącego często ze sobą śmierć wirusa, który nazwano covid19. Jedni pocieszali miliony ludzi na świecie, że to tylko sprawa dwóch tygodni zastoju i wszystko wróci do normy, inni bardziej rozsądni twierdzili, że sprawa jest poważna i potrwa o wiele dłużej, a prawie wszyscy z nas ową chorobę przejdą. Nigdy do tej pory ludzkość nie przeżyła tak szeroko ogłoszonej kwarantanny i obostrzeń sanitarnych. Nigdy życie zwykłych szarych ludzi nie zmieniła masowo choroba, która przychodziła znienacka i potrafiła w ciągu kilkudziesięciu godzin zrujnować zdrowie, a niekiedy zabrać bezwzględnie życie.

Wcale mnie nie zdziwiło, że pochodzący z różnych zakątków świata Autorzy wpletli w fabuły swoich książek wydarzenia z tamtych dni. Zrobiła to także jedna z moich ulubionych amerykańskich pisarek Jodi Picoult, która nigdy nie bała się nigdy wcześniej podejmowana w swoich powieściach trudnych, kontrowersyjnych tematów.

Szkoda, że Cię tu nie ma” to historia, której bohaterami jest para młodych ludzi mieszkających w Nowym Jorku. Diana pracuje w domu aukcyjnym i kocha swoją pracę nad życie. Jej partner jest lekarzem rezydentem na oddziale chirurgii. W ich życiu wszystko jest poukładane i zaplanowane. Ślub, za kilka lat od niego dzieci, kariera i własny dom. Najszybciej mają być wymarzone wakacje, podróż na piękną wyspę Galapagos, bajkowa sceneria i oświadczyny, które mają być pięknym szczęśliwym początkiem oficjalnej wspólnej drogi. Tuż przed datą wylotu świat paraliżuje wiadomość o koronawirusie. Nikt jej nie przewidział, nikt jej nie zaplanował. Wszyscy muszą wziąć ją pod uwagę. Finn nie może wziąć urlopu, bo jest niezbędnie potrzebny w szpitalu jako lekarz na specjalnie otworzonym oddziale dla chorych na covid 19. Jego dziewczyna postanawia jechać sama, by nie przepadły wpłacone wcześniej pieniądze. Czy dotrze na rajską wyspę i czy jej samotne wakacje będą udane? Czy uda jej się umknąć z piekła w którym liczba chorych rośnie z szaloną prędkością? Sprawdźcie koniecznie sami!

Uff, to była mocna jak spirytus i niesamowita lektura z której trudno mi było wrócić do realnej, na szczęście już spokojnej, rzeczywistości. Jej treść wciąż drzemie w mojej głowie i nie daje o sobie zapomnieć. Jodi Picoult jak zawsze spisała się genialnie. Niesamowicie mądrze skupiła się na istocie pandemicznej rzeczywistości i na przykładzie losów dwojga młodych ludzi udokumentowała to, co dosięgnęło miliony osób na całym globie. Z aptekarską precyzją pokazała gamę przeżyć, które narzuciła covidowa rzeczywistość. Ludzi z różnych stron dotykały wtedy trudne i drastyczne doświadczenia. Utrata pracy, utrata wolności poprzez zamknięcie w domach, ograniczenia w poruszaniu się, w korzystaniu z uroków życia, ale i utrata bliskich wskutek śmierci, brak kontaktu z rodziną, a wreszcie konieczność pobytu w szpitalach i walka o życie, walka o każdy oddech. Wskutek przerażającej sytuacji ma miejsce weryfikacja łączących ich uczuć, które muszą przejść poważną próbę, a oni sami zdać egzamin z dojrzałości ich związku. 

Powieść czyta się z atencją i ogromną ciekawością. Nie jest to lektura łatwa. Wymusza on refleksję i budzi w nas także nasze osobiste wspomnienia. Autorka nie szczędzi czytelnikom emocji i niespodzianek. Jedna z nich, a mowa o niespodziewanym zwrocie akcji, jest niczym gigantyczne trzęsienie ziemi, niczym eksplozja wulkanu, niczym epidemia tajemniczego wirusa, który przewrócił świat do góry nogami. Książka jest oryginalna i nieschematyczna. To powieść nakreślona bardzo osobiście i wrażliwie. Na jej kartach zawarty jest smutek, żałoba, ale i nieśmiała nadzieja na koniec koszmaru i lepsze jutro. Bohaterowie uwiecznieni w fabule są bardzo charakterystyczni i zagubieni. Próbują odnaleźć się w świecie, który jest szalony i pędzi niczym rozpędzony koński zaprzęg nad którym nikt nie ma kontroli. Akcja książki wzrusza, dotyka najczulszych stron duszy wrażliwego czytelnika i jest hołdem dla ofiar, które zapłaciły najwyższą cenę. Nie wstydzę się łez wylanych w trakcie lektury, którą polecam każdemu, kto chce wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tej trudnej lekcji, która tak niespodziewanie dotknęła ludzkość na trzy lata. Gorąco polecam.




 

czwartek, 29 czerwca 2023

Soraya Lane "Córka z Włoch"





Wydawnictwo Albatros
data wydania 2023
stron 352
ISBN 978-83-6751-322-7
Seria Utracone Córki

Włoski smakołyk, mediolański balet i zakazana miłość


Wiosną tego roku na księgarskie półki trafiła powieść z kręgu literatury kobiecej, która jest początkiem nowej serii. Porównywano ją do arcydzieła „Siedem sióstr” Lucindy Riley. Od razu wiedziałam, że koniecznie muszę sprawdzić czy jakikolwiek Autor na świecie był w stanie dorównać swoim piórem prozie idealnej, bo za taką uważam książki opowiadające o adopcyjnych córkach Pa Salta. Z ręką na sercu bałam się, że to tylko trik i przemyślany manewr marketingowy wydawcy, który ma na celu podbić sprzedaż lektury. Na szczęście myliłam się i po raz kolejny w życiu trafiłam na książkę bardzo nastrojową, pełną sekretów, tajemnic i emocji, które sprawiły, że czytanie było wyśmienitą literacką ucztą, a ja zostałam od stóp do głów oczarowana fenomenalną historią.

Pewnego dnia w jednej z londyńskich kancelarii prawnych krzyżują się życiowe ścieżki kilku osób. Każda z nich otrzymuje tajemnicze pudełko w którym znajdują się pamiątki z przeszłości. Kiedyś każdy z tych tajemniczych boxów przygotowała nieżyjąca już kobieta, która prowadziła placówkę, w której schronienie mogły znaleźć młode, samotne matki. Każde z tych pudełek jest świadectwem pochodzenia i tożsamości osób, które nie mają o swojej prawdziwej przeszłości zielonego pojęcia. Taki jeden zestaw trafia do rąk Lilly, która pracuje w branży winiarskiej. Tym samym planowana od pewnego czasu podróż do Italii jest nie tylko krokiem w zawodowej karierze, ale i idealną okazją do poznania swoich korzeni i odkryciem przeszłości babci. Na drodze pięknej młodej kobiety pojawia się także przystojny Włoch Antonio, który mąci w jej głowie. Jak potoczą się losy Lilly? Jaką rolę w jej przyszłości odegra pewna pilnie strzeżona tajemnica kulinarna i program teatralny sprzed wielu lat?

Ta książka jest cudowna i nie ma innej opcji jak zakochać się w niej od pierwszego wejrzenia na zabój! Czyta się ją niesamowicie przyjemnie, a treść zapada na długo w pamięć. Oś fabuły opiera się na schemacie odkrywania rodzinnych sekretów, co jest pomysłem wykorzystywanym w literaturze kobiecej dość często, ale Soraya Lane zrobiła to w sposób tak perfekcyjny i nietuzinkowy, że aż przechodzą dreszcze!

Akcja toczy się dwutorowo w różnych przestrzeniach czasowych, które dzieli kilkadziesiąt lat. Z jednej strony czytelnik poznaje losy Estee, która jako młoda dziewczyna zakochuje się w Felixie i jest tej miłości wierna mimo wszystko. Z drugiej strony śledzimy we współczesnym świecie dzieje Lily, która poznaje losy swoich przodków. Są one dobrym wzorcem jak pokierować swoim życiem i mieć odwagę podążać za głosem swojego serca mimo wszystko.

Córka z Włoch” to pełna emocji chwytająca za serce historia o miłości, walce o ukochaną osobę, bitwach z przeciwnościami losu i trudnych rodzinnych relacjach, które potrafią budować mury i rzucać kłody pod nogi. To książka w której można się zatracić bez reszty i zapomnieć o własnej rzeczywistości. W trakcie jej czytania czytelnika dotyka ogrom emocji, niespodzianek i zwrotów akcji. Przez jej karty przewijają się ciekawe postaci i szalone intrygi. Nie można się nudzić, a treść nie jest przewidywalna i sztampowa. Wyjątkowa to za mało powiedziane, arcydzieło napisane dla kobiet to adekwatna rekomendacja dla tytułu, który gorąco polecam.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik 




 

czwartek, 11 maja 2023

Beata Sabała-Zielińska "Radio-aktywna Sabała. Od gadania do pisania.



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2023
stron 280
ISBN 978-83-8295-311-4

Radiowa Góralka spod samiuśkich Tater

Lubię radio, góry i doceniam ludzi, którzy wykonują swoją pracę z oddaniem i sercem, dla których zawodowe zajęcie jest nie tylko sposobem na utrzymanie się, ale i pasją. Głos Autorki książki o której chcę Wam dziś napisać znam doskonale z Radio Zet. Cenię jej relacje, słucham ich z przyjemnością. Byłam ciekawa jaką osobą jest Pani Beata, jak pisze, jak się czuje w swojej zawodowej roli. Dlatego bez wahania sięgnęłam po jej najnowszą książkę, mając jeszcze w pamięci tą w której głos miała Ewa Berbeka. Przeczytałam i zaniemówiłam z zachwytu. To była lektura petarda, dzięki której poznałam niesamowitego radiowca, ale i kobietę, żonę, mamę, koleżankę z pracy, pisarkę i miłośniczkę gór w jednej osobie.

Tytuł to kulisy działania dla popularnej stacji radiowej, to opis pracy szalonej i bez limitu godzin. To pamiętnik amatorki, która trafiła do radio i dzięki pracy oraz talentowi osiągnęła szczyty profesjonalizmu i zawodowstwa. Oczywiście łatwo nie było, ale gdy swoje działania doprawia się sercem i całkowitym oddaniem źle być nie może. Droga kariery w radio jest niełatwa, trzeba być cierpliwym i błyskotliwym, trzeba błyskawicznie podejmować decyzje, polegać na intuicji i mieć non stop rękę na pulsie, a zwłaszcza gdy pracuje się w takim miejscu jak Zakopane i okolice. To zakątek, gdzie z jednej strony ciągle coś się dzieje, a z drugiej wszystko powtarza się cyklicznie. Stare jako nowe trzeba podać w świeżej odsłonie, by nie smakowało jak odgrzewany kotlet, a jak wiosenna nowalijka.

 Beata Sabała-Zielińska robi to wyśmienicie, a dodatkowo rewelacyjnie potrafi to opisać w książce, którą czyta się niezwykle przyjemnie i szybko. Strony dosłownie przewracają się same. Wrażeń nie brakuje, a wszystko oprószone jest, niczym szczyty Tatr śniegiem, dozą celnego komentarza i humoru. I jak się słusznie domyślacie mieszanka jest piorunująca i wybornie smakuje. Autorka odważnie pisze o różnych sprawach. Trudnych i smutnych, zabawnych i codziennych. Jej relacje są żywe, prawdziwe i szczere. Tekst książki brzmi jak spowiedź, jak podsumowanie, jak cenna  relacja. 
Zdania tej książki żyją i wyraziście przemawiają do czytelnika. Tworzą plastyczny obraz i ciekawą scenerię pracy. Góry, górale i turyści mają wady oraz zalety. Nic nie jest wybielone, ani oczernione. Zabawne sytuacje mieszają się z szarą rzeczywistością. 

Jeśli jesteście ciekawi jak pracuje się w radio, jak wyglądają od kulis wizyty polityków i zawody na skoczni, jak pracują Toprowcy, jak przebiegają akcje ratunkowe i co myślą o różnych rzeczach prawdziwi górale sięgnijcie po tytuł, który jest lekturą doskonałą. 
Z pełną odpowiedzialnością polecam Wam przeczytanie tej książki. W mojej ocenie 11/10. 




 

wtorek, 25 kwietnia 2023

Anna J. Szepielak "Miłość i tron

 



Wydawnictwo Filia 
data wydania 2023
stron 336
ISBN 978-83-8280-570-3
cykl Serce w koronie tom I

Powieść historyczna w wersji light


Historia oprócz matematyki i fizyki bywa zmorą wielu uczniów. Młodzi ludzie nie lubią uczyć się o przeszłości mając podane suche fakty, litanie dat i drętwe źródłowe teksty do analizy napisane niezbyt zrozumiałym językiem. Ten stan można jednak zmienić serwując przeszłość w lżejszej wersji. Wystarczy dodać zamierzchłym czasom lekkości poprzez odpowiednie operowanie językiem, uczłowieczyć żyjące kiedyś postacie pokazując ich ludzkie twarze i napisać o niezwyczajnych wydarzeniach w sposób prosty i zwyczajny. Wtedy podręcznik czy powieść historyczna stanie się lekko przyswajalną lekturą, która pochłonie bez reszty. W ten właśnie sposób o zamierzchłych czasach późnego średniowiecza napisała Anna Szepielak. Tym samym stworzyła kapitalny tytuł, który czyta się bardzo lekko i przyjemnie, a którego bohaterowie żyją ponad pięćset lat temu.

„Miłość i tron” to pierwszy tom cyklu Serce w koronie, który opowiada o epoce panowania dynastii Jagiellonów na polskim tronie. Akcja książki rozpoczyna się w dniu narodzin przedostatniego króla z tejże sukcesji Zygmunta I zwanego Starym. Jego rodzice doczekali się licznego potomstwa, ale to właśnie piąty, przedostatni syn, jako jedyny urodził się poza Krakowem i nie wydał pierwszego tchnienia na wawelskim wzgórzu. Przyszło mu się narodzić ze względu na panującą zarazę w okolicy Kozienic. Poród był bardzo ciężki i wyczerpujący dla królowej Elżbiety. I zapewne nikt nie przypuszczał, że to właśnie temu synowi z całej szóstki męskich potomków pisane są największe zaszczyty i wielkie panowanie. Losy Zygmunta i jego rodziny śledzimy przez ponad trzydzieści lat. Obok przyszłego króla pierwszoplanową bohaterką powieści jest dziewczyna, a potem kobieta, która była jedynie mieszczką i wybitnie uzdolnioną hafciarką, a która na długi czas skradła serce Jagiellona i dała mu nieślubne potomstwo. Kasia po raz pierwszy spotkała swoją miłość w Toruniu jako mała dziewczynka. Już wtedy to spotkanie zapadło jej w pamięć. Los okazał się łaskawy i pozwolił stworzyć jej parę z przyszłym królem, a tym samym zaznać szczęścia w miłości. Oczywiście mezalians nie mógł mieć miejsca, a Zygmunt I miał później dwie wysoko urodzone żony Barbarę i Bonę.

Ta książka jest magiczna i lekka jak piórko. Autorka błyskawicznie wyrywa nas współczesności i zaprasza w niezwykłą podróż w minione czasy. Czytając mamy okazję zagościć w niesamowitej epoce, w której prawie wszystko jest inne i odmienne niż współcześnie. Takie same pozostają ludzkie charaktery i słabości – pogoń po trupach za fortuną, majątkiem czy zaszczytami. Rodzinne kłótnie i spory pomiędzy rodzeństwem.  Autorka pisze o rodzinie panującej i towarzyszącym jej dworze w sposób ciekawy i lekki. Pokazuje członków rodziny królewskiej jako zwykłych ludzi, którzy mają wady i słabości. Przedstawia epokę odległą czasowo w sposób plastyczny, ciekawy i pociągający. Wprowadza liczne opisy i wiele autentycznych oraz fikcyjnych postaci. Obok historycznych prawd nie brak i literackiej fikcji, która okrasza fabułę książki niczym przyprawy wyjątkowe danie. Efektem jest rewelacyjnie przedstawiona opowieść z wątkiem miłosnym i historią Polski w tle. Akcja książki jest bardzo wartka. Tytuł czyta się lekko, przez jego wnętrze się wręcz płynie. Zagłębiając się w lekturę stajemy się obserwatorami dworskiego życia, zwyczajów, stosunków pomiędzy panującymi a poddanymi. Poznajemy tradycje, problemy i troski. Autorka pokazuje mechanizmy rządzenia monarchią, kluczową rolę wiary i mariaży, którym ton nadawała polityka. Poznajemy świat w którym chwilami możemy poczuć się jak na innej planecie, ale jest on tak frapujący, że nie można się oderwać od czytania.

Książka ma wiele atutów. Jest dopracowana merytorycznie i literacko. Intryguje i zaciekawia, zachęca do głębszego poznania epoki i postaci, które przewijają się przez karty powieści. Jestem bardzo ciekawa jej kontynuacji i będę wyczekiwać daty wydania kolejnego tomu. Przeczytanie tego zaś polecam nie tylko fanom powieści historycznych. To książka dla lubiących dobrą literaturę i doceniających solidny warsztat literacki. Koniecznie po nią sięgnijcie. Mam nadzieję, że spodoba się ona Wam równie mocno jak mnie.




niedziela, 16 kwietnia 2023

Książę Harry "Ten drugi"

 



Wydawnictwo Marginesy
data wydania 2023
stron 504
ISBN 978-83-67510-65-3

Zastępca czyli rezerwowy książę


Książęta tylko w bajkach mają beztroskie życie usłane różami. W realnym świecie już tak kolorowo nie jest. Bywa, że codzienność koronowanej głowy jest o wiele trudniejsza niż życie przeciętnego zjadacza chleba. Dowodzi tego przykład brytyjskiego royalsa – młodszego syna króla Karola i księżnej Diany – Harrego, który swoje dotychczasowe burzliwe życie postanowił opisać w autobiografii. Tytuł ukazał się na początku roku nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i w wielu krajach na całym globie, także w Polsce, osiągając rekordowe nakłady. Stał się bestselllerem po który ustawiały się długie kolejki. Wszyscy byli ciekawi królewskiej bajki według Harrego, która okazała się niestety czymś niezbyt przyjemnym. Po lekturze tytułu liczba osób, które nigdy nie chciałyby należeć do klanu Windsorów z pewnością się zwiększy, a sympatyczny brat Williama na pewno zyska na popularności. Dlaczego? To proste, z kart książki wyłania się zwyczajny i sympatyczny chłopak, stroniący od protokołu, sztywności i etykiety, którego los mocno doświadczył, a który chce być w życiu po prostu szczęśliwy z ukochaną kobietą.


Młodszy od swego brata Harry od urodzenia znał swoje miejsce. Był zawsze i wiecznie drugi. Pełnił rolę rezerwową. Żył wychowywany w kulcie zastępstwa. Egzystował w złotej klatce według z góry ustalonego scenariusza. Miał inny od brata charakter, był bardziej buntowniczy i krnąbrny. Na szczęście miał oparcie w matce, która swoim dzieciom nie limitowała czułości i czasu. Aż nadeszła ta sierpniowa noc od której wszystko się zmieniło. Zbudzony z beztroskiego snu chłopiec usłyszał słowa, które na zawsze zmieniły jego życie. Diana, księżna Walii zginęła w wypadku, który miał miejsce w paryskim tunelu Alma. To właśnie od tej daty książę rozpoczął książkową opowieść o swoim życiu, którą można podzielić na kilka części. Smutne sieroce dzieciństwo, dorastanie i edukacja, kariera wojskowa i wyjazdy na misje, szukanie swojego miejsca w życiu i wreszcie końcowa część książki opowiadająca o znajomości z Meghan, ich miłości, ślubie, a wreszcie geneza opuszczenia klatki, która uwierała i odbierała spokój, normalność oraz poczucie bezpieczeństwa. Jestem przekonana, że to właśnie koniec lektury czytelnicy czytali z największą ciekawością i wypiekami na twarzy. Sama też tak zrobiłam.

Biografia jest dość obszerna i liczy blisko pięćset stron. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Historia widziana oczami księcia nie jest kolorowa, a z jej kart wyłania się zagubiony, smutny chłopak, nastolatek, a wreszcie mężczyzna szukający wsparcia, zrozumienia i miłości. Relacja raz po raz mrozi krew w żyłach, szokuje i nasuwa myśl, że najsławniejsza rodzina na Wyspach jest dysfunkcyjna i toksyczna niczym jad żmiii. Nic dziwnego, że będąc wrażliwym i podobnym osobowością do matki młodszy brat Williama nie mógł się w niej odnaleźć. Harry musiał unieść na swoich barkach bardzo wiele. Rozwód rodziców, rozpad rodziny, śmierć matki, nowe życie ojca i pojawienie się macochy, która przyczyniła się do rozpaczy matki, nagonka ze strony prasy i mediów, zaszczucie i ciągła pogoń zaprowadziły Harrego na kozetkę u terapeuty. Jego życie odmieniła kobieta i miłość dla której rzucił wszystko. Odwrócił się od dotychczasowego życia i zaczął nowe, zwykłe, pozbawione koronnych obowiązków.

Ta autobiografia jest napisana szczerze prostym, zwyczajnym językiem pozbawionym konwenansów i sztuczności. Jest niczym spowiedź, niczym oczyszczenie i wytłumaczenie się ze swoich decyzji i planów. Książę odrzucając służbę monarchii pokazuje jej sztuczność, pozory, oderwanie od realnego świata na rzecz protokołu i tradycji. Swoją książką pokazuje, że konieczna jest jej odnowa, metamorfoza i solidny „remont”. Inaczej będzie pustą konstrukcją, która będzie dryfować w złą stronę być może ku swojej zgubie, rozpadowi i destrukcji.

Tak, ta lektura jak najbardziej przypadła mi do gustu. Uwierzyłam w przekaz i relację jej Autora. Zrozumiałam jego intencję i potrzebę ujawnienia ludziom prawdy o świecie w którym dorastał i którego miał dość. Książka z pewnością zaciekawi osoby interesujące się brytyjską monarchią, ale rozczaruje tych, którzy liczą na jakieś wyjątkowe sensacje. Tytuł nie przebija niusów z plotkarskich tabloidów, raczej realnie odtwarza rzeczywistość w jakiej obracał się przez wiele lat jego Autor. Warto poświęcić czas lekturze choćby po to, by obalić mit o beztroskim losie osób określanych mianem royalsów. Wbrew pozorom to bardzo zagubieni ludzie, którym tytuły i korony czy tiary zabierają wolność, a szczęścia w zamian nie dają. Polecam serdecznie. 

  




sobota, 8 kwietnia 2023

Sonia Rosa "Manipulantka"


Wydawnictwo Filia
data wydania 2023
stron 384
ISBN 978-83-8280-510-9

Toksyczna przyjaźń zabija niczym arszenik


Przyjaźń w niczym nie ustępuje miłości. Może być piękną, cenną i inspirującą więzią pomiędzy ludźmi, ale może mieć też paskudne, wręcz patologiczne oblicze, które jest w stanie wyrządzić wiele złego. Toksyczne przyjaźnie są czymś, czego lepiej w życiu nie zaznać, ale niestety zdarzają się zwłaszcza między kobietami. Ich fundamentem bywa zwykle zazdrość, która potrafi skutecznie zaślepić i zatruć życie nie tylko ofierze.

Najnowsza książka Sonii Rosy nosząca bardzo wymowny tytuł „Manipulantka” traktuje właśnie o niewłaściwym obliczu przyjaźni, która rodzi się między dwoma koleżankami z pracy. Anna i Iwona spotkały się na gruncie zawodowym. Obie znalazły zatrudnienie jako pracownice drogerii Koniczynka.  Były w podobnym wieku, miały nastoletnie córki, które samotnie wychowywały, obie przeżyły rozwód i musiały ułożyć swoje życie od nowa. Obu los przykleił etykietkę zdradzonej żony. Wydawać by się mogło, że dzięki temu co przeżyły są w stanie siebie zrozumieć jak nikt inny i nawiązać ze sobą siostrzaną relację. Niestety, życie napisało diametralnie różny scenariusz tej znajomości. Ba, ta zażyłość nigdy nie powinna mieć miejsca, bo w tej relacji pierwsze skrzypce zagrała chorobliwa zazdrość. Anna była tą ładniejszą, bardziej wykształconą, umiejącą zawalczyć o siebie i zwracającą na siebie uwagę swoją urodą i sposobem zachowania. Iwona od początku czuła się gorsza od przyjaciółki, miała więcej kompleksów i mniej ambicji. Jej zaburzenia psychiki były widoczne gołym okiem, ale mimo to Ania pozwoliła jej się zbliżyć do siebie. Za swój błąd zapłaciła słoną cenę, ale i dostała solidną lekcję od życia.

„Manipulantka” to niezwykle mocny thriller psychologiczny, który nie jest książką napisaną w sposób wyrafinowany i elegancki. W fabule powieści najważniejszy jest przekaz, który powinien być dla czytelnika przestrogą. Opisana sytuacja powinna uczulić i uwrażliwić, ostrzec by w pewne podejrzane i mroczne relacje nie wchodzić, by ich unikać i omijać je szerokim łukiem.

Sonia Rosa zasługuje na wielkie brawa za podjęcie trudnego tematu i niesamowite wykreowanie swoich bohaterek, które są niezwykle wyraziste i prawdziwe. Tylko pozornie można je ocenić w aspekcie dobra i zła. Każda z nich ma wady i zalety, każda błądzi i szuka szczęścia, każda musi zmierzyć się z bolesnymi sytuacjami.

Książka nie ma zbyt wartko płynącej akcji, a jednak trudno się od niej oderwać. Czytając czuć napięcie i emocje. Czytelnik ma nieodparte wrażenie, że to tylko cisza przed burzą, że w powietrzu czuć, że zaraz coś drastycznego się stanie. I dokładnie tak jest, a fabuła nie jest pozbawiona zawirowań i niespodzianek.

Mocnym punktem powieści jest zakończenie, które jest niczym emocjonalna petarda. Gdy wydaje się, że już wszystko potoczy się logicznie sytuacja ulega nagłej zmianie, a białe staje się czarne. Tytuł ma podwójnego narratora. Czytelnik śledzi akcję na przemian oczami obu bohaterek. Każda z nich ma nieco inne podejście do życia. Każda z nich potrafi przejść samą siebie.

Wielkim atutem książki jest pomysł Autorki na fabułę. Sonia Rosa zabrała nas do wnętrza babskiego świata i bez upiększeń pokazała na co stać płeć piękną. Refleksja po lekturze jest dość wyrazista i smutna. Tak, my kobiety ulegamy emocjom, zapędzamy się w ślepe uliczki bez wyjścia, zaczynamy zbyt mocno żyć czyimś życiem. Zagubione potrafimy skrzywdzić same siebie bardziej niż cały świat, który nas otacza. Zaślepione negatywnym uczuciem potrafimy zatracić zdolność realnej samooceny i popadamy w paranoje. Staczamy się na dno.

„Manipulantka” napisana jest lekko i przystępnie. Autorka używa potocznego języka, nie skąpi emocji i wyszykowała naprawdę dobry thriller. To świetna lektura, którą trudno odłożyć. Kartki dosłownie przewracają się same. Tytuł idealnie trafił w mój czytelniczy gust. Polecam go bezapelacyjnie. 




 

wtorek, 4 kwietnia 2023

J'nell Ciesielski "Lodowa księżniczka"



Wydawnictwo Mando
data wydania 2022
stron 464
ISBN 978-83-277-1531-9

Nie każda wielka miłość wybucha od pierwszego wejrzenia


Miłość ta prawdziwa i tak różna od chwilowego zauroczenia nie zawsze pojawia się nagle, nie zawsze rozkwita błyskawicznie niczym od dotknięcia czarodziejskiej strzały amora. Czasem jest tak, że któraś ze stron kocha od razu i już wie, że to jest ta właściwa druga połówka, a druga strona musi nabrać zaufania i powoli dojrzeć do uczucia, które przesłoni sobą cały świat. Taka właśnie sytuacja ma miejsce w fabule książki po której spodziewałam się dość dużo, ale uwaga! Dostałam jeszcze więcej! Książka okazała się wyjątkową historią, która pozwoliła mi na szaloną i pełną emocji podróż w czasie i przestrzeni. Jeśli chodzi okres dziejowy to cofnęłam się o ponad sto lat, a konkretnie do roku 1917. Europa była wtedy w okowach I wojny światowej, która spustoszyła wiele krajów, a w Rosji miała miejsce Rewolucja Lutowa, która wybuchła przeciwko carowi i która obaliła trwale monarchię raz na zawsze. Ten przewrót wywołał wojnę trzyletnią między czerwonymi – bolszewikami i białymi, którzy byli zwolennikami panującego do tej pory ustroju. W jej wyniku tysiące przedstawicieli rosyjskiej arystokracji wymordowano, a szczęśliwcy uratowali się dzięki ucieczce za granicę.


Ze szpon śmierci dosłownie rzutem na taśmę udało się zbiec głównej bohaterce „Lodowej księżniczki” - Svietłanie Dalskiej wraz z matką i siostrą. Kobiety znalazły schronienie w Paryżu, ale warunki ich życia uległy znaczącemu pogorszeniu. Rosyjskie arystokratki utrzymywały się dzięki wyprzedaży zabranych z ojczyzny klejnotów, mieszkały w przykościelnej piwnicy, w przysłowiowym chłodzie i głodzie, w nędzy i niedostatku, którego dotąd nigdy nie doznały. Matkę Svietłany zbyt mocno przytłaczała smutna rzeczywistość i nienawykła do ubóstwa dama załamała się. Opiekę na bliskimi przejęła najstarsza córka Anny Dalskiej. Księżniczka bardzo szybko pogodziła się z rzeczywistością i zeszła z nieba luksusu na ziemię. Pewnego dnia podczas przemierzania paryskich ulic zraniła się w nogę odłamkami szkła i potrzebowała pomocy medyka. I tak piękna dziewczyna z książęca tiarą na głowie trafiła w objęcia pewnego szkockiego lekarza, którzy w czasie wojny operował w Mieście Świateł rannych żołnierzy. Wynna od pierwszego wejrzenia poraziło piękno twarzy Rosjanki i zakochał się w niej w mgnieniu oka. Svietłana nie odwzajemniła jednak tego szczerego uczucia. Była do swego wybawcy zdystansowana, chłodna i miała lekceważący stosunek. Nie tak ją wychowano, nie tak powinien zachowywać się zalotnik, nie takiemu komuś powinna oddać swoje serce. A jednak była wojna, etykieta rodem z rosyjskich dworów już nie obowiązywała, a Amor sam zdecydował bez pytania w kogo strzeli swoją strzałą.

Jak potoczyły się losy księżniczki i sympatycznego szkockiego medyka, który bardzo kochał swoją profesję? Czy dane im było stworzyć szczęśliwy związek czy to, co ich dzieliło zbudowało między nimi mur nie do pokonania? Co wygrało – uczucie czy konwenanse?

„Lodowa księżniczka” to przepiękna wielowątkowa powieść z historią w tle, która ma ogromnie wiele walorów. To z jednej strony książka o miłości, bo wątek miłosny odgrywa w niej ważną rolę, ale to też powieść o heroicznej walce o wykonywanie zawodu lekarza i racjonalne wprowadzanie nowatorskich metod leczenia. To opowieść o wojnie i rewolucji, które brutalnie wpłynęły na losy ludzi bez względu na ich status, majątek i pochodzenie. Ciekawie wykreowane postacie dotykają przeróżne dramaty – śmierć, żałoba, utrata ojczyzny, majątku, rodzinnego domu. Każda z nich musi odnaleść się w nowej rzeczywistości, musi nauczyć się funkcjonować w nowych realiach, które za nic mają przeszłość. A wszystko po to, by przejrzeć co jest w życiu ważne i najważniejsze, o co warto walczyć, a co po pewnym czasie traci na wartości i blednie by rozpaść się w pył. Autorka plastycznie pokazuje metamofozę głównej bohaterki, która pod wpływem bolsnych doświadczeń dojrzewa i zmienia się w kogoś zupełnie innego. Fabuła książki rozgrywa się w wyjątkowych miejscach – opętanym rewolucją Piotrogrodzie, wojennym Paryżu i podnoszącej się po wojennej zawierusze Szkocji, do której wracają ludzie pokrzywdzeni przez wojnę. Autorka znakomicie oddała ich klimat.

„Lodowa księżniczka” to zgrabne połączenie romansu, powieści obyczajowej i historycznej. Czyta się ją bardzo przyjemnie, bo jest nakreślona lekkim piórem. Nie przytaczają jej ciężkie opisy niczym z podręczników historii, czytelnikowi bardzo łatwo wczuć się w opisaną rzeczywistość. Koniecznie po nią sięgnijcie, czas jej lektury minie bardzo szybko, a wrażeń w żadnym momencie książki nie zabraknie. Bardzo polecam tym, którzy chętnie czytają literaturę obyczajową i piękną z górnej półki.




 

wtorek, 7 marca 2023

Ewa Bauer "Chcę żyć inaczej"

 



Wydawnictwo Replika
data premiery 21 marca 2023
stron 336
ISBN 978-83-67639-26-2
Seria Tułacze życie tom IV

My kobiety nie jesteśmy gorsze!

Z wielką przyjemnością zagłębiłam się w czwarty tom rewelacyjnej sagi rodzinnej pióra Ewy Bauer. Ten cykl opowiada o losach rodziny Neubinerów, która w ramach kolonizacji józefińskiej osiadła w Galicji. Los rzucając pruskich kolonizatorów na ziemie zaboru austriackiego nie skąpił im doświadczeń i trudności. Na świat przychodziły kolejne dzieci, a starsi umierali. Ich życie były naznaczone ciężką pracą. Ich życiowe ścieżki były poplątane, dotknęło ich wiele dramatów i prób, a siłę dodawały im rodzinne więzi i poczucie siły we wspólnocie. 

Akcja czwartego tomu cyklu rozgrywa się w latach 1871 - 1886. Książka podzielona jest na cztery części. Dwie z nich, pierwsza i ostatnia, rozgrywają się w Łanach - galicyjskiej wiosce, która jest siedzibą klanu. Tłem drugiej jest Kraków, a trzeciej Paryż - ośrodek polskiej emigracji i środowisko artystycznej bohemy. 
Pierwszoplanowymi bohaterami tego tomu są Michał Liniewski i jego młodsza o wiele lat kuzynka Zuzanna, córka Marianny Neubiner. Ich losy są kanwą drugiej i trzeciej części książki. 
Michał po śmierci rodziców czuje się samotny. Zuzia marzy o edukacji artystycznej, zaś jej brat Piotr chce zostać księdzem. Oboje wyjeżdżają z Łanów do Krakowa. Chłopak zamieszkuje w seminarium na Stradomiu, a jego siostrą opiekuje się majętny kuzyn. Zuzia toruje sobie drogę dostępną przede wszystkim dla mężczyzn. Stereotypy karzą jej inaczej. Powinna poszukać sobie męża, założyć rodzinę i zostać westalką domowego ogniska. Otoczenie jej pęd do wiedzy, jej chęć pogłębiania talentu i edukacji traktuje jako fanaberię. Nawet jej rodzice nie są zbyt szczęśliwi i niezbyt akceptują wybory córki. A ona sama nie zamierza się poddawać. Pomaga jej w tym krewny, dzięki któremu rozpoczyna kursy w krkowskiej Baranówce i potem kontynuuje edukację za granicą. Mimo różnicy wieku Michał i jego kuzynka świetnie się rozumieją, stają się przyjaciółmi. On wspiera ją i motywuje w tworzeniu, poznaje ją z mistrzem Matejką. Ona czuje w nim bratnią duszę i kogoś, komu może zaufać. Na fundamencie przyjaźni rodzi się coś więcej, co zaskakuje oboje ...

To była niezwykła i wyjątkowa lektura dla której zarwałam większość nocy. Nie mogłam jej odłożyć, dopóki nie dowiedziałam się co miało miejsce w zakończeniu. Losy familii Neubiner pochłonęły mnie bez reszty. Postać Zuzanny zaintrygowała i zafascynowała. Podziwiałam ją za jej wybory, odwagę i przekonania. W owych czasach kobiety nie mogły tego co dziś. Nie liczono się z ich zdaniem, nie pozwalano im podejmować samodzielnych wyborów co do przyszłości. Młode dziewczyny miały się bezszelestnie i bez szemrania wpisać w panujący wzorzec, dostosować do wymogów i nie wychylać się z obowiązujących ram. Zuzię było na to stać, by powiedzieć głośno czego chce i oczekuje. 
Ten tom cyklu Tułacze życie jest bardzo kobiecy. Kobiety wybijają się w nim na pierwszy plan, a Autorka pokazuje ich losy i nakreśla ich problemy oraz bolączki. Fabuła wskazuje ich rolę w rodzinie, ich uzależnienie od mężczyzn, ich ścieżkę w której nie ma miejsca na marzenia czy samodzielność. 

Wielkim atutem książki jest to, że zabiera nas ona w trzy wyjątkowe miejsca. Po pierwsze odkrywa uroki galicyjskiej wsi w której rytm życia wyznaczają pory roku. Tu wszystko toczy się niezmiennym i monotonnym rytmem, a nowinki nie docierają. Tu wszystko jest jak przed laty, a nowe nie chce się przyjmować na tradycyjnym gruncie. Przeciwstawny do prowincji jest Kraków, w którym już żyje się zdecydowanie bardziej nowocześnie, a to miasto bije na głowę Paryż w którym rodzi się nowe, kiełkuje emancypacja. Pomiędzy kobietami z prowincji, a tymi z dużych miast jest przepaść. Pokonuje ją Zuzanna, która odnajduje się wśród artystów, kroczy nową drogą, żyje innym życiem niż jej matka i krewne. 

Książka bardzo mi się spodobała, zachwyciłam się jej treścią, chłonęłam historię i podziwiałam oczami wyobraźni opisane miejsca. Autorka szczególnie dużo miejsca poświęciła Miastu Świateł, które opisała z gracją i niekłamaną atencją. To była wyborna i wyśmienita lektura, która zabrała mnie w całkiem inne czasy, a zarazem uświadomiła jak bardzo my kobiety dorównałyśmy płci silnej. Tytuł jest napisany przystępnym językiem, opisy są zgrabne i nie nudzą, a dialogi idealnie wpisują się w opisy. Jednym słowem Ewie Bauer należą się brawa za stworzenie tak ciekawej i genialnej sagi familijnej z historią w tle. Koniecznie zwróćcie uwagę na tę serię!









czwartek, 2 marca 2023

Amira Keidar "Dziecko Holokaustu"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2022
stron 344
ISBN 978-83-8280-105-7

Opowieść o przyjaźni, której nie zniszczyła nawet wojna.


„Dziecko Holokaustu” to niezwykle smutna, wzruszająca i chwytająca za serce opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Autorka spisała ją na kartach książki na podstawie relacji świadków, dokumentów oraz dziennika zapisanego ręką pewnej młodej Żydówki. Tytułową bohaterką jest mała dziewczynka, której wojna odebrała bardzo wiele i za wiele.

Rachela od urodzenia była przepiękną uroczą dziewczynką. Los od niemowlaka obdarzył ją wyjątkową urodą, dlatego bliscy nazywali ją Laleczką. Córka Cypy i Jakuba przyszła na świat w 1941 roku w bardzo tragicznych czasach, podczas wojny której jednym z celów było wymordowanie narodu do którego należała. Laleczka urodziła się jako pierworodna córka młodego małżeństwa w siedleckim gettcie. Jej rodzice i rodzina kochała ją nad życie, a jej pojawienie się na świecie było dla nich jak promień słońca w ciemnościach. Niestety, gdy mała miała niespełna rok rozpoczęła się likwidacja getta – jego mieszkańcy byli albo zabijani albo wywożeni do obozu zagłady w Treblince. By uratować małą, niewinną istotkę matka Racheli wyprowadziła ją z getta i zaniosła do domu szkolnej przyjaciółki prosząc o ratunek dla córki. Zrozpaczona kobieta by ocalić dziecko porwała się na bohaterski czyn, sama po pewnym czasie wróciła do miejsca kaźni Żydów by odszukać męża i dowiedzieć się co stało się z jej rodzicami. W tym momencie losy dziewczynki i jej bliskich rozeszły się na zawsze. Rachela zależna od obcych ludzi musiała zapomnieć o szczęśliwym dzieciństwie. Jej życie stało się już na zawsze pasmem niekończącej się tułaczki...

Od lat systematycznie sięgam po literaturę wojenną i obozową. Te książki, często w części lub całości oparte na faktach, są dla mnie cennymi lekcjami historii i wymownymi świadkami wydarzeń o których ludzkość nigdy nie powinna zapomnieć. Zagłębiając się w losy córki Cypy Zonszajn nie miałam jednak pojęcia jak bardzo mocno pochłonie mnie ta historia, jak ogromnie ją przeżyję i ile łez wyleję na los nie tylko Racheli, ale całego narodu do którego należała.

Prolog to scena w której do domu Polaków przyniesione jest żydowskie dziecko z prośbą o ocalenie. Pierwsze rozdziały to opis czasów przedwojennych, burzliwych, ale jakże innych od tych wojennych, w których w szkolnej ławie nawiązała się przyjaźń pomiędzy kilkoma dziewczynkami. Żadna z nich pewnie nie miała pojęcia jak mocne okażą się te więzy i jak bardzo wpłyną na ich całe życie. Polki i Żydówki nie patrzyły na różnice kulturowe, na trendy jakie panowały. Razem spędzały czas w szkole i poza nią. Ich drogi w późniejszych latach to się zbiegały, to rozbiegały. Wojna stanowiła sprawdzian ich relacji i wszystkie zdały go celująco.

„Dziecko Holokaustu” to książka nie tylko o cudownym ocaleniu żydowskiego dziecka, które dzięki odwadze i bohaterstwu zwykłych ludzi ocalało z wojennego pogromu, ale też powieść o prawdziwej przyjaźni. To nie jest łatwa lektura, niektóre jej sceny są obrazami z piekła rodem. Nie czyta się jej przyjemnie, a przewijające się kadry rysowane przez wyobraźnię szokują i przerażają. To literacki dokument o zbrodniach wojennych, to tytuł o sile człowieczeństwa i jego całkowitej utracie. To publikacja o przeciwnościach, które w wojennych czasach funkcjonowały obok siebie w naturalny sposób. To opowieść przepełniona bólem, tęsknotą, brakiem nadziei i bohaterstwem, nielicznymi łzami radości i oceanem łez żalu. To portret okrucieństwa nazizmu i obraz poświęcenia oraz lojalności.

Wiele stron przeczytałam patrząc na litery przez łzy. Nie mogłam powstrzymać emocji, a w duszy rodził się bunt przeciwko niesprawiedliwości. Jednego jestem pewna – ta historia odcisnęła trwały ślad w mojej duszy. To literacki dokument, który pomaga zachować pamięć o tysiącach pomordowanych i bohaterach, dzięki którym przetrwali ocaleni. To lektura prawdziwa do bólu, brutalna, warta poznania. Zachęcam gorąco byście po nią sięgnęli.




 

środa, 1 marca 2023

Agnieszka Lis "Córka rabina"

 




Wydawnictwo Skarpa Warszawska
data wydania 2022
stron 336
ISBN 978-83-67343-18-3

Tajemnica Racheli


„Córka rabina” pióra Agnieszki Lis to wspaniale nakreślona nietuzinkowa powieść historyczna, która ukazuje oblicze II wojny światowej oczami polskiego duchownego opiekującego się jednym z radomskich kościołów. Ksiądz Kazimierz pełni swoją posługę duszpasterską już wiele lat. Społeczność dla której pracuje ceni go i szanuje. Dla parafian ten katolicki ksiądz jest autorytetem i wzorem. Ludzie liczą się z jego zdaniem i często przychodzą po poradę odnośnie spraw duchowych związanych z wiarą, ale także i z troskami życia codziennego. Powiernik, sędzia i dobrodziej jest nie tylko pasterzem, ale i człowiekiem, który czuje się samotny, który potrzebuje wsparcia, dobrej rady wobec rozterek i partnera do dysput dotyczących różnych tematów. To właśnie sprawia, że pewnego dnia ksiądz Kazimierz odwiedza ze sporą dozą nieśmiałości dom rabina Chila Kestenberga w dzielnicy żydowskiej. Obaj niosący Słowo Boże mężczyźni od razu czują wobec siebie nić sympatii i stają się przyjaciółmi. Trudnych tematów do dyskusji im nie brakuje. Wiele z nich dostarcza zbliżająca się rychło wojna, która na zawsze zmieni oblicze nie tylko Radomia czy Polski, ale Europy i całego świata …

Głównym bohaterem książki Agnieszki Lis nie jest wymieniona w tytule kobieta, a polski duchowny. To będzie pewnie dla wielu czytelników niespodzianka, ale myślę, że to celowy wybieg Autorki, która chciała tym samym podkreślić symboliczną rolę w fabule młodej Żydówki, która tak naprawdę jest pozytywną postacią godną szacunku.

„Córka rabina” jest książką niesztampową i specyficzną. Ukazuje burzliwe czasy w sposób nietuzinkowy i zmuszający do refleksji. Jej pierwszoplanowy bohater przeżywa trudny czas niosąc wyjątkowy balast na swoich barkach. Pewnie o wiele łatwiej byłoby mu walczyć, chwycić za broń i położyć na szali własne życie oraz zdrowie. Sutanna stoi mu na przeszkodzie, a on sam czuje się nieco zagubiony i szuka innej drogi. Ma być moralną i duchową podporą dla innych, więc sam szuka siły i inspiracji w przyjaźni, która dla wielu byłaby ścieżką niewłaściwą i bezwartościową. A jednak trudny czas, wojna, okrucieństwo jest żyzną glebą na której wyrasta ciepła relacja i przyjaźń ponad podziałami, religią i narodowością.

„Córka rabina” to genialnie nakreślona powieść, która przenosi czytelnika do trudnej przeszłości i pozwala mu odczuć to, co dotknęło mieszkańców Radomia i wielu innych polskich miast na początku wojny. Agnieszka Lis świetnie odtworzyła tło powieści, perfekcyjnie opisała ludzkie uczucia i wyrafinowanie sięgnęła po symbolikę. W tytule wymownym symbolem są posiłki serwowane na stole księdza. Po ich składzie widać, jak szybko, niczym w kalejdoskopie i jak na gorsze zmieniał się ich skład. Wojna ustalała menu, wojna była dietetykiem koniecznym. W tych mrocznych czasach światłem w tunelu ukazała się przyjaźń, wspólne działanie na rzecz dobra ludzi. Tym samym lektura jest hołdem złożonym dla tolerancji, akceptacji i dobru ponad podziałami. Tytuł porusza bolesne sprawy, ale też uczy by nie oceniać pochopnie, by ze zrozumieniem i wyrozumiałością spojrzeć na to, co inne, odmienne i egzotyczne.

Przez karty książki przewijają się przeróżni bohaterowie. Są wśród nich i dobrzy i źli ludzie. Każda z tych postaci wyrysowuje specyfikę czasów w jakich żyły, każda wnosi coś do fabuły. Dzięki powieści dowiedziałam się wiele o żydowskich obyczajach, światopoglądzie i wierze. Odebrałam cenną lekcję historyczną, utwierdziłam się w przekonaniu, że inność nie musi budować murów, odmienność nie musi dzielić.

Agnieszka Lis wspaniale oddała klimat przed i wojennej rzeczywistości, nastrojów społeczeństwa, terroru okupanta, realiów życia w okresie niewoli. Swoim tytułem obaliła stereotypy, pokazała bohaterów we właściwym świetle i udowodniła, że niemożliwe jest możliwe.

„Córka rabina” to książka cenna i pouczająca, odważna i nakreślona z wrażliwością oraz talentem. Jest  wyjątkowa i skłaniająca do zadumy. Skupiła moją uwagę i zmusiła do spojrzenia na znany temat w inny sposób. To powieść o miłości i tolerancji, o szukaniu kompromisów ponad wszelkimi podziałami. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem i kunsztem warsztatu Autorki. Musicie przeczytać ten tytuł, bo zawiera mądrości ponadczasowe. Serdecznie polecam.  




piątek, 24 lutego 2023

Anna Tatarska "Jak dziewczyna"





Wydawnictwo Znak
data wydania 8 marca 2023
stron 336
ISBN 978-83-240-6383-3

W życiu trzeba mieć odwagę i być zawsze wyłącznie sobą!

Z wielką przyjemnością przychodzi mi jeszcze przed premierą polecić Wam pewną książkę. Jest to publikacja wyjątkowa i nieprzypadkowo pojawi się ona na księgarskich półkach w Dzień Kobiet. Jest to tytuł napisany przez kobietę, dedykowany kobietom i przede wszystkim dla kobiet. Oczywiście płeć silna może po nią sięgnąć głównie po to, by usłyszeć co kobietom w duszy gra. 
A jak się okazuje kobiecość niejedno ma imię i jest bardzo różna! Ta refleksja płynie wyraźnie z książki, która składa się z kilkunastu wywiadów przeprowadzonych przez Autorkę z kobietami mającymi status osoby znanej i publicznej. 

Zaproszone do rozmowy Panie są w różnym wieku, mają różne doświadczenia życiowe, pochodzą z różnych środowisk, zajmują się czym innym zawodowo, choć wszystkie są znane. Łączy jej jedno - kobiecość. A ona niejedno ma oblicze, różne problemy i jest niczym manekin, który na wystawie sklepowej może być ubrany w przeróżne stroje. 

Tak właśnie różne są rozmówczynie Anny Tatarskiej z którymi przeprowadza ona bardzo ciekawe dialogi. Są one do granic możliwości szczere i intymne. Nie ma w nich tematów tabu. Nie ma ucieczki od trudnych tematów. Króluje bezpośredniość i brak murów obronnych skrywających jakieś sekrety. 
I to jest czynnikiem, który sprawia, że pryskają bariery, które mogłyby być zbudowane z uprzedzeń, kontrowersji czy inności. Czytelnik ma wrażenie, że jest trzecim do brydża, że siedzi sobie z kubkiem kawy czy herbaty i przysłuchuje się interesującym rozmowom będąc ich naocznym świadkiem. 

Rozmówczynie Autorki to m.in. Sylwia Chutnik, Magda Mołek, Maja Ostaszewska czy Danuta Stenka. 
Każda z nich opowiada o sobie. Swoim dojrzewaniu, swojej życiowej ścieżce, swojej oryginalności, macierzyństwie, traumach, problemach i emocjach, które drzemią gdzieś w głębi ich duszy. Każda wskazuje swoją wizję siebie i porównuje ją z rzeczywistością, z tym jak naprawdę jej osoba jest odbierana i postrzegana przez otoczenie. W rozmowach jest miejsce i na sukcesy i na porażki. Jest margines na marzenia i oczekiwania. Na odkrycie swojego ja, na coś w rodzaju spowiedzi z przeszłości i na coś w rodzaju planera przyszłości. 

Te zapisy rozmów są tak ciekawe, że czyta się je z wypiekami na twarzy niczym sensację w najlepszym gatunku. Przykuwa do nich ich autentyczność. Ta książka należy do grona lektur, które same pchają się w dłonie i nie dają się tak łatwo odłożyć. Ich lektura zlewa się w jedno ciekawe doświadczenie. Przeczytanie tego tytułu zmusza do wnikliwego zastanowienia się nad pojęciem kobiecości, roli kobiety w społeczeństwie i postrzeganiu jej przez otoczenie. 
 Ta książka to też petarda dostarczająca emocji, to akumulator w którym zmagazynowane są pokłady dobrej, pozytywnej energii, to tytuł dodający wiatru w żagle i skrzydeł, to lektura, która niczym najlepszy poradnik doradza jak cieszyć się kobiecością, jak przeskakiwać życiowe przeszkody, jak radzić sobie w podbramkowych sytuacjach. 
Każda z rozmówczyń rysując swój intymny portret mówi, że kobiety zasługują na bycie sobą, że mają prawo do zrzucenia kajdan, które zostały im przez lata narzucone przez obyczaje, normy, mody i oczekiwania. Nie, nie musimy być takie jak nam przez lata kazano.  Możemy być sobą, realizować się po swojemu i w zgodzie z naszym wewnętrznym ja. Mamy prawo iść w życiu taką ścieżką jaką chcemy. My kobiety nic nie musimy, my wiele możemy! 

To była świetna lektura, to była podróż przez ocean kobiecości. W trakcie czytania otulił mnie niesamowity klimat kobiecej solidarności, siostrzanej miłości i ciepło bijące z zapisanych słów. Czytałam i odnajdywałam w poszczególnych rozmówczyniach samą siebie, swoje rozterki, problemy i dylematy. Każda z nich mówi - "nie jesteś sama"! To daje siłę do działania, aktywności, to buduje odwagę by śmiało iść, patrząc z dystansem na rzeczywistość, własną drogą nie oglądając się na to, co mówią inni. Tę lekturę przeczytałam w kilka godzin, nie potrafiłam odmówić sobie czytania jednym ciągiem. Czułam się jak na babskiej imprezie z przyjaciółkami, które dobrze znam od lat. 
"Jak dziewczyna" to książka łamiąca stereotypy, wypuszczająca na wolność marzenia, dodająca kobiecej mocy. Można z niej czerpać wiele dobrych fluidów, dlatego też uważam, że powinno ją przeczytać jak najwięcej kobiet. Ze swoje strony ciepło ją rekomenduję i stanowczo polecam. 




 

czwartek, 23 lutego 2023

Nina Zawadzka "Miłość w czasach wojny"



Wydawnictwo Filia
data wydania 2023
stron 448
ISBN 978-83-8195-899-8

Przeznaczenia i cygańskiej wróżby nie da się oszukać


Przeczytałam już bardzo wiele książek o miłości i z wojną w tle. Jako czytelnik wielokrotnie byłam świadkiem wpływu historii na życie zwyczajnych bohaterów literackich. Lubię sięgać po powieści traktujące o czasach znanych mi z opowieści dziadków i byłam przekonana, że nie znajdę już książki z kręgu takiej tematyki, która mnie ogromnie zaskoczy. Sięgając po raz pierwszy po prozę Niny Zawadzkiej nie miałam zielonego pojęcia co mnie czeka. Gdy skończyłam czytać oniemiałam z zachwytu. Ta historia zbiła mnie w fotel, wycisnęła łzy i potwornie wzruszyła. Zarówno losy Stefanii, jak i żyjącej wiele lat później Zofii zapadły mi mocno w pamięć, a w trakcie lektury miałam nieodparte wrażenie, że żyję obok nich, znam je i śledzę ich dzieje na żywo, a nie poprzez karty powieści. Powrót z książkowej fabuły do realnej rzeczywistości okazał się bardzo trudny, a ja mocno protestowałam, gdyż nie miałam najmniejszej ochoty na pożegnanie z bohaterkami, które podziwiałam i pokochałam jak siostry.

Akcja książki toczy się w trzech wymiarach czasowych - to lata trzydzieste XX wieku, okres II wojny światowej na Kresach oraz lata dziewięćdziesiąte XX wieku i druga dekada XXI wieku na Dolnym Śląsku i opowiada losy dwóch kobiet oraz ich rodzin. Każda z nich żyła w odmiennej rzeczywistości, los obie potraktował tak samo po macoszemu i wystawił na wiele prób. Bez żadnych wyrzutów rzucał im pod nogi ogromne kłody i poddawał wielokrotnie niełatwym sprawdzianom.

Stefania urodziła się jako najmłodsza córka polskiego arystokraty Mieczysława Obieckiego zarządzającego pokaźnym majątkiem w Psarach niedaleko Stanisławowa. Dziewczyna odebrała staranne wykształcenie, żyła beztrosko i w dostatku, ale pewnego dnia spokój jej duszy zakłóciła raz na zawsze pewna Cyganka. Kobieta za wszelką cenę chciała jej powróżyć. Wróżba okazała się bardzo niepomyślna, dotyczyła jej przyszłości i sfery uczuć. Dzień po dniu spędzała młodej kobiecie sen z oczu. By oszukać los i przeznaczenie zapadła decyzja by młoda hrabianka zmieniła stan cywilny i wyszła dobrze za mąż. I tak córka Róży i Mieczysława poślubiła Karola syna zaprzyjaźnionej rodziny, ale nim wypowiedziała sakramentalne „tak” zakochała się w biednym Ukraińcu, który pracował w majątku jej ojca jako stajenny...

Zofia, gdy ją poznajemy, ma niewiele ponad pięćdziesiąt lat i choruje na nieuleczalną genetyczną chorobę – pląsawicę. Wie, że już długo nie pożyje, ale przed śmiercią chce poznać sekret dotyczący jej przeszłości. Jest ciekawa po kim z przodków odziedziczyła bolesne brzemię choroby. W tym celu wraca do przeszłości, do lat dziewięćdziesiątych XX wieku i pewnej znajomości, którą zawarła na gruncie zawodowym. Kim okaże się poznany w domu sędziwej starości pewien czarujący mężczyzna, który niczego nieświadomy opowiada ulubionej pielęgniarce swoje dzieje? Czy można wyślizgnąć się z rąk przeznaczeniu?

Choćbyście przeczytali tysiące książek napisanych w podobnym klimacie to właśnie ta powieść opowiadająca losy zakazanej miłości Polki i Ukraińca zapadnie Wam  bardzo mocno w pamięć i wyróżni się od grona innych. Jest po prostu wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Jej fabuła aż kipi od emocji i ciągłych niespodzianek. Akcja toczy się wartko i zakręca co raz krętymi meandrami. Wyraziści bohaterowie, trudne czasy, szokujące zbiegi okoliczności, a wreszcie historyczna prawda ukazana bez osłonek i retuszu sprawiają, że od czytania nie idzie się oderwać. Wstrząsające sceny mieszają się z prawdziwym uczuciem, które zupełnie nieproszone spada jak grom z jasnego nieba na dwoje młodych ludzi, których dzieli wszystko – pochodzenie, wiara, narodowość czy status majątkowy. Kobieta i mężczyzna ulegają słodyczy miłości, ale za to przychodzi im zapłacić okrutną cenę.

„Miłość w czasie wojny” to napisana z ogromnym talentem i pomysłem powieść, która opowiada o niespełnionych marzeniach, życiowych zawirowaniach, namiętności i zemście. Lektura chwyta za serce, wyciska łzy, zmusza do refleksji, uwrażliwia i nie pozwala przejść obok jej treści obojętnie. Literackie mistrzostwo, świetnie poprowadzone wątki główne i poboczne, genialnie wykreowani bohaterowie. Doskonale ukazana prawda historyczna, świetne dialogi i opisy. Powieść bez wad i minusów. Idealna lektura o której chyba nigdy nie zapomnę. Niezwykła książka, która Was na pewno pochłonie bez reszty.




 

środa, 22 lutego 2023

Wisława Szymborska "Wiersze wszystkie"

 



Wydawnictwo Znak
data wydania 2023
stron 800
ISBN 978-83-240-6639-1

"Nic dwa razy się nie zdarza"

Dziś skupmy się na poezji, Dziś oddajmy głos Noblistce. W pełni #wislawaszymborska na to zasłużyła. I nie tylko dlatego, że przyznano Jej Nobla. Zasłużyła poprzez swoją twórczość. Pisała wierszem, ma bardzo bogaty dorobek literacki, zapisała wiele słów, które niosą w sobie gigantyczne pokłady treści. Tworzyła przez wiele lat, dojrzewała literacko, a świat wokół się zmieniał. Ewoluował podobnie jak pióro Szymborskiej. Jej słowa skłaniają do refleksji, do zatrzymania się i skupienia. Z twórczości bije wrażliwość, uczuciowość, piękno i ponadczasowość. Publikacja ze zdjęcia skupia na swoich kartach całą twórczość Poetki od debiutu po ostatni wiersz.

Komentarzem opatrzył książkę prof. Wojciech Ligęza. Zbiór zawiera też utwory dotąd niepublikowane. Rok 2023 został ogłoszony Rokiem Szymborskiej. Niech to będzie powodem by poznać choć kilka czy kilkanaście utworów ze zbioru. Życzę miłej lektury.



czwartek, 16 lutego 2023

Katarzyna Janus "Przystanek Toskania"

 



Wydawnictwo Filia 
data wydania 2023
stron 440
ISBN 978-83-8280-449-2

Toskania - idealny lek na złamane serce

W zimny i ponury lutowy wieczór zatęskniłam za słońcem, latem i ciepłem. Poprawy humoru postanowiłam poszukać w jakiejś klimatycznej i naładowanej pozytywną energią książce. Długo się nie zastanawiając wzięłam z półki najnowszą powieść Katarzyny Janus i zagłębiłam się w niej opatulona kocem w moim ulubionym fotelu. Po przeczytaniu kilku stron przepadłam bez reszty. W mnieniu oka minęło wiele kwadransów, a do mnie dotarło, że jeszcze tylko kilkadziesiąt stron i koniec lektury. Zegary pokazywały kilkanaście minut po północy, a kalendarze wskazywały nową datę. Już dawno żadna książka nie porwała mnie tak mocno do swojej fabuły. Dodam, że to porwanie było bardzo przyjemne.

Świat Julii rozpada się w drobne kawałki po kilku latach toksycznego małżeństwa. Mąż zdradza ją i opuszcza dla młodszej kobiety. Julia zostaje z bólem w sercu, bez źródła dochodu i długami do spłacenia. Mimo zranienia znajduje w sobie siłę by wstać z kolan i wziąć się z życiem za bary. Musi też znaleźć sobie pracę, bo na życzenie Kamila musiała kiedyś porzucić pielęgniarstwo. Gdy jest na przysłowiowym dnie w jej głowie pojawia się myśl by spełnić swoje stare marzenie. Wyjechać do Toskanii i tam ułożyć sobie na nowo życie. Po odbyciu kursu językowego Głowacka wyjeżdża do słonecznej Italii. Najpierw zatrzymuje się na kilka miesięcy w Rzymie, potem przenosi się do małego toskańskiego miasteczka - Asciano, które okazuje się być jej nowym miejscem na ziemi. Jest zachwycona jego architekturą, klimatem, smakami włoskiej kuchni i otaczającymi ją ludźmi. Na jej życiowej ścieżce pojawiają się też interesujący mężczyźni. Każdy z nich wnosi do jej życia coś innego. Julia skrycie marzy by odnaleźć tego jedynego i założyć z nim szczęśliwą, pełną rodzinę. Czy los pozwoli jej na to? Czy raz zdradzona znajdzie w końcu szczęście w miłości? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w powieści, którą czyta się niezwykle przyjemnie i lekko.

„Przystanek Toskania” to z pewnością lektura pełna optymizmu i napisana ku pokrzepieniu kobiecych serc. Jej bohaterka nagle staje na ostrym życiowym wirażu. Musi pogodzić się z klęską jej związku, musi stanąć mocno na nogi, musi zadbać przede wszystkim o siebie. Mocno zraniona ma jednak siłę by rozwinąć skrzydła i zawalczyć o swoje szczęście. Julia nie zatraca się w rozpaczy, nie umiera wraz ze swoim małżeństwem, a stawia wszystko na jedną kartę i wyjeżdża. Mając trzydzieści trzy lata rozpoczyna nowe życie i jest go ciekawa. Julia nie jest osobą idealną, ale przez realizm tej postaci w czytelniku wyzwolona zostaje sympatia wobec jej osoby.

Akcja powieści toczy się akuratnie, ani za szybko, ani za wolno. Jej Autorka z jednej strony skupia się na życiowych perypetiach głównej bohaterki, a z drugiej pokazuje klimat Włoch, a zwłaszcza Toskanii, którym chce czytelnika zauroczyć i otulić. Lektura tchnie zapachami dań włoskiej kuchni, czaruje klimatem malowniczych krajobrazów, oddaje atmosferę życia w małej lokalnej społeczności w której pochodząca z obcego kraju kobieta znajduje spokój i równowagę. Powieść dostarcza wielu emocji. Z każdą kolejną przeczytaną stroną czytelnik odkrywa sekrety bohaterów, którzy mają na barkach spory bagaż doświadczeń. Zakończenia nie da się przewidzieć, a czytanie wywołuje przyjemną ciekawość, która łechce zmysły i wywołuje rumieniec na twarzy. Śledząc losy Julii Głowackiej wielokrotnie się wzruszymy, będziemy ciekawi jej wyborów i pełni podziwu wobec woli walki Julki o szczęście.

„Przystanek Toskania” to idealna propozycja wydawnicza dla fanów literatury obyczajowej na wysokim poziomie. Z pewnością szczególnie polecę ją kobietom, które znalazły się w podobnej sytuacji jak Julia. Ta lektura doda im wiatru w skrzydła i podniesie na duchu. Udowodni, że zawsze jest dobry moment by zacząć wszystko na nowo i uwolnić się od tego, co toksyczne i złe. Powieść Katarzyny Janus jest niczym światełko w tunelu. Zmusza do refleksji i motywuje do działania. Wywołuje uśmiech na twarzy i pociesza. Jednym słowem rewelacja godna rekomendacji i polecenia. Koniecznie ją przeczytajcie.