Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2024

Ann Napolitano "Witaj piękna"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 24 stycznia 2024
stron 472
ISBN 978-83-8135-367-0

Powieść kojąca duszę 

Co miesiąc na półki księgarni trafia wiele nowości. Niektóre z nich są wręcz lustrzanym odbiciem książek wydanych już wcześniej i czyta się je z uczuciem deja vu. Osobiście nie przepadam za takimi lekturami, staram się ich unikać by przy czytaniu nie mieć klimatu ogrzewanego w nieskończoność kotleta. Niczym lwica poluję na oryginalne fabuły w których można się zatracić i przy czytaniu których ciekawość sięga zenitu. Dziś chcę Wam polecić właśnie taką powieść, która wniosła w moją duszę wiele pozytywnych emocji i która skupiła moją uwagę na całego. To styczniowa premiera od Wydawnictwa Otwartego, tytuł amerykańskiej Autorki piszącej romanse i literaturę obyczajową. 

"Witaj piękna" to książka bezsprzecznie o miłości, ale uprzedzam, że nie jest to słodki romans pełny czułych scen czy idealnego cukierkowego życia i infantylnego uczucia. W tej lekturze wszystko jest bardzo życiowe, pełne sprzeczności, prozy życia i zwyczajności. Takie właśnie powieści czyta mi się najprzyjemniej. 

 Życie Williama Watersa można podzielić na dwa etapy. Ten pierwszy, który trwał bardzo krótko i ten drugi, w którym czuł się niczym piąte koło u wozu. Granicą obu była tragedia, która dotknęła rodzinę Williama zaledwie sześć dni po jego narodzinach. Tylko tyle dane mu było być młodszym bratem swojej starszej siostrzyczki. Caroline zgasła nagle i bez uprzedzenia, a jej rodzice nigdy nie pogodzili się z utratą pierworodnej córki. Skutkiem ich żałoby była oziębłość wobec młodszego dziecka. Mały chłopiec, nastolatek, a potem dorosły mężczyzna nigdy nie zaznał rodzinnego ciepła i bliskości rodziny. Mimo, że wychowywał się w dostatku jego dom był pełen wiecznego chłodu i obojętności wobec jego osoby. Will czuł się przez to gorszy, odrzucony i przekonany, że jest kimś niewartym miłości, a rodzice jakby nieświadomie aczkolwiek skutecznie i bezpodstawnie oskarżali go o odejście siostry. Jego życie odmieniła koszykówka i pewna młoda kobieta, którą poznał gdy wyjechał na studia. 

Julia pojawiła się w życiu zdolnego studenta niczym dobra wróżka. Pokazała mu ile jest warty, pokazała mu czym jest życie pełne uczucia i ciepła. William zaczął odkrywać swoje wnętrze, swoje wartości i pasje. Nabrał wiatru w żagle, uwierzył w siebie, stanął mocno na nogach. W głowach młodych zakochanych ludzi zaczęły wizualizować się plany przyszłości - ślubu, założenia rodziny i kariery zawodowej. Wraz z Julią Waters dostał w pakiecie obraz rodziny i możliwość bycia częścią wspólnoty. I choć rodzina włoskich emigrantów nie była majętna poczuł się w niej całkiem nieźle. I tu czytelnikowi może się wydawać, że zaczęła się idylla i szczęśliwa strona życia, a parę czeka sielanka. Nic bardziej mylnego. Zaczęło się zwyczajne życie, które niesie ze sobą przeróżne niespodzianki. Jeśli jesteście ciekawi jakie sięgnijcie po lekturę, która nie raz Was zaskoczy.

W mojej głowie po przeczytaniu tej powieści krąży wiele refleksji. Jej lektura była czymś bardzo nostalgicznym i wzruszającym. Autorka wyraźnie skupia się na pokazaniu zwyczajnego życia i wskazania co jest w nim ważne i wiele warte, a co bezwartościowe. Z treści bije słuszny morał, że nic w  życiu nie jest nam dane na zawsze i wszystko nieustannie się zmienia, a przeszłość potrafi bezlitośnie wracać i nieźle namieszać w teraźniejszości. Tę powieść czyta się przyjemnie i nieśpiesznie. Tempo jej akcji nie jest szalone i dynamiczne, a bardzo spokojne. Przez jej karty przewija się temat miłości, a czytelnik ma okazję poznać jej przeróżne odbicia, które diametralnie różnią się od siebie. Ann Napolitano podkreśla jak ważnym etapem jest najwcześniejszy okres życia czyli dzieciństwo. Cudownie nakreśla jak ten czas potrafi położyć się cieniem na późniejszej przeszłości. Z kart książki bije też gloryfikacja rodziny, własnej tożsamości i korzeni, które mają ogromny wpływ na to, jacy jesteśmy. 
W tym tytule rozkochają się ci, którzy lubią w książkach odkrywać drugie dno, którzy cenią rozbudowaną stronę psychologiczną powieści oraz ci, którzy lubią lektury mające medytacyjny wydźwięk. To idealna książka dla tych, którzy cenią powieści z przekazem. Bardzo polecam na zimowe wieczory.  



 

wtorek, 5 grudnia 2023

Colleen Hoover "All your perfects"



Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2023
stron 296
ISBN 978-83-8135-340-3

Idealna miłość cementuje nieidealne związki


Miłość to popularny temat fabuł tysięcy książek wydanych na całym świecie. Jednak naprawdę niewielu autorów potrafi o niej pisać tak genialnie jak Coolleen Hoover. Spod jej pióra wychodzą prawdziwe arcydzieła, a każde z nich to wyjątkowy emocjonalny rollercoster. Biorąc do ręki „All your perfects” liczyłam na świetną powieść. Dostałam nie tylko tytuł wyjątkowy o którym z pewnością nie zapomnę, ale i cenną życiową lekcję o najważniejszym uczuciu i długoterminowym związku. Opisując historię dwójki bohaterów autorka wielu bestsellerowych powieści pokazała blaski i cienie małżeństwa, które jak to w realnym życiu bywa dostało od losu po nosie. Idealne uczucie skaziła proza życia, problemy i niespełnione marzenia, które zdjęły różowe okulary i pobrudziły doskonały obraz życia we dwoje.

Quinn i Graham spotkali się w bardzo nietypowej sytuacji. Pod drzwiami mieszkania narzeczonego dziewczyny przypadkowy mężczyzna uświadomił jej, że ten jedyny którego miała wkrótce poślubić zdradza ją tuż obok z jego dziewczyną Sashą. Związki Quinn i Grahama rozpadły się w pył, a oni sami stworzyli za kilka miesięcy parę, która ślubowała sobie sakramentalne „tak”. I wydawałoby się, że szczęśliwi i zakochani stworzą perfekcyjny związek, który przetrwa każdą burzę i najsilniejszy sztorm. Niestety zwyczajna codzienność przyniosła kłopoty, zderzenie z niemożliwym i rozczarowania. Dwoje bliskich sobie ludzi zaczęło się od siebie oddalać, a ich życiowe ścieżki zaczęły biec w coraz bardziej różnych kierunkach. Czy mąż i żona, którzy ślubowali sobie miłość na zawsze odnaleźli wspólny język, wybaczyli sobie to co złe i stawili wspólnie czoła przeciwnościom losu? Czy może ich miłość znikł i stała się przeszłością, a małżeństwo wyblakłym wspomnieniem czegoś pozornie idealnego?

Tej powieści nie można się oprzeć. Czytając ją nie pozostaje nic innego jak dać w pełni ponieść się jej fabule i rzucić się w ocean emocji, który ugodzi prosto w serce. To będzie świetna lektura dla każdego kto kocha i jest kochany. Na przykładzie historii bohaterów Autorka plastycznie pokazuje jak kruche jest nawet najbardziej prawdziwe i mocne uczucie, jak ważna jest w związku szczerość i rozmowa, jak bardzo wrażliwe są ludzkie serca i jak łatwo zranić kochaną osobę mimo, że nie chce się tego absolutnie zrobić. Colleen Hoover odważnie porusza trudne problemy tabu jakimi jest niepłodność czy zdrada. Pisarka uświadamia, że niewierność może przydarzyć się także tym, którzy kochają, a najistotniejsze wtedy jest to, by umieć słuchać partnera, wybaczać, akceptować ludzką nieidealność i ciągle myśleć „my”, a nie „ja”.

„All your perfect” to fenomenalna, mądra i piękna książka o małżeństwie i jego różnych obliczach. Nie ma w niej miejsca na słodkość, sztuczność i nieprawdziwy idealizm. Jej bohaterowie to ludzie z krwi i kości mający swoje wady i zalety, błądzący i szukający wspólnego fundamentu dla uczucia, które zostało im dane. Quinn cierpi, jej mąż też. Ogrom bólu ich przytłacza i rozdziela, buduje między nimi mur. I gdy wydaje się, że pozostaje tylko rozwód i rozstanie oni znajdują w sobie siły by zawalczyć. Kryzysy w każdym małżeństwie pojawiają się prędzej czy później. Walka z nimi to jedyna słuszna metoda, jedyna recepta by pozostać razem. Autorka „Ugly love” pozwala nam tę walkę obserwować, kibicować temu małżeńskiemu meczowi z życiem, które nie rozpieszcza i rani.

Reasumując: nie łudźcie się, że ta lektura pozwoli Wam nie płakać. Weźcie pod uwagę, że główni bohaterowie staną się Wam bardzo bliscy i będziecie im mocno kibicować. Nie myślcie, że o tym tytule szybko zapomnicie – Wasze myśli jeszcze długo po odłożeniu tej powieści będą do niej wracać. Sama książka zaś zmusi Was do refleksji nad receptą na trwały związek, bo bezsprzecznie dojdziecie po niej do wniosku, że idealnych małżeństw nie ma.

Bardzo gorąco polecam Wam spędzenie kilku godzin z opowieścią o Grahamie i Quinn. To literacki majstersztyk i wyciskacz łez w jednym. To historia trafiająca prosto w serce i ucząca prawdy o życiu we dwoje. Koniecznie ją poznajcie!  




 

wtorek, 6 września 2022

Jasmin Schreiber "Rów Mariański"



Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2022
stron 272
ISBN 978-83-8135-226-0

Od każdego dna można się odbić i wypłynąć znów na powierzchnię

W ciągu ostatniej dekady przeczytałam naprawdę sporo książek, ale grzebiąc w odmętach pamięci nie przypominam sobie takiej lektury, która byłaby jednocześnie i bardzo smutna i wesoła zarazem. Czytając "Rów Mariański" byłam zdumiona, że wciąż na przemian na mojej twarzy gościł uśmiech lub płynęły łzy. Od razu dodam, że to nie była łatwa lektura ze względu na ładunek emocjonalny, który w sobie niesie, ale jestem wdzięczna, że mogłam ją przeczytać. Przeczytać, poznać i przeżyć. Dokładnie tak, przeżyć, jak własne życie, bo wobec takich książek dusza wrażliwego czytelnika nie przejdzie obojętnie. Coś w niej zostanie. Taka powieść wyryje w niej swój ślad na długo. 

Niestety, rodzimy się by żyć, ale nasze życie ma swój kres. Jednym los daje więcej dni, innym mniej. Każdy z nas musi umrzeć, co jest dalej nie wiadomo, ale oczywiste jest, że śmierć najbardziej boli tych, którzy zostają na ziemi tracąc kogoś bliskiego. Żałoba to okres trudny, bolesny, stresujący i często wpędzający w depresję. Tęskniąc za kimś zmarłym możemy stracić radość życia, sens codzienności i apetyt na przyszłość. Oczywiście łatwiej nam zrozumieć, gdy odchodzi ktoś w podeszłym wieku, ale gdy umiera młoda osoba tym trudniej pogodzić się nam z wyrokiem losu. 
Główna bohaterka powieści Jasmin Schreiber jest młodą kobietą pogrążoną od kilkudziesięciu miesięcy w żałobie po śmierci dziesięcioletniego brata, który utonął w czasie wakacji. Odszedł nagle i niespodziewanie, a świat Pauli momentalnie runął w posadach, nagle się zatrzymał. Paula czyni sobie wyrzuty, że owego feralnego dnia nie było jej przy chłopcu, że nie pomogła mu i nie ocaliła życia. Kobieta zmaga się z depresją i traumą. Nie chce odwiedzać grobu w ciągu dnia i z tego powodu wybiera się na cmentarz nocą. Tam, w totalnie dziwnych i niecodziennych okolicznościach, poznaje starszego mężczyznę, który również ma tej nocy coś do załatwienia na terenie nekropolii. Życiowe ścieżki tych dwojga zranionych przez czyjąś śmierć ludzi krzyżują się i nawiązuje się między nimi coraz bliższa relacja. Jak potoczy się ta znajomość? Czy Pauli uda się odzyskać spokój i radość życia?

To była wyjątkowa lektura, która mocno wbiła mnie w fotel i przeszyła moje serducho na wskroś. Nie spodziewałam się, że ogrom emocji zacznie mną tak mocno miotać, tak bardzo mną rządzić. Autorka "Rowu Mariańskiego" odważnie poruszyła trudne tematy i stanęła w prawdzie twarzą w twarz z rzeczami ostatecznymi na które nie mamy wpływu, a z którymi musimy się godzić. Żałoba nie jest łatwym czasem, dotyka każdego z nas inaczej. Wpędza nas niekiedy na dno rozpaczy, pogrąża w nicości, a jej moc powala nas na kolana. Może się wydawać, że nigdy nas nie opuści. Jasmin Schreiber swoją powieścią daje nam jednak nadzieję, że można sobie poradzić i odbić się od najgłębszego dna. Tytułowy Rów jest przenośnią, która pokazuje rozmiar rozpaczy. Książka dzieli się na części a'la rozdziały, które opatrzone są liczbami od 11 000 ku wartości zero. Symbolizują one wynurzanie się i powrót do życia. 

Tytuł uczy by cieszyć się każdą chwilą, odkrywać zwykłe momenty niczym perły, radować się codziennością i odkrywać wyjątkowość każdej chwili, kiedy bije nasze serce. Książka pokazuje jak radzić sobie w trudnych chwilach, gloryfikuje przyjaźń, uczy tolerancji wobec sekretów innych osób. To bardzo mądra i dojrzała pozycja, która została napisana w sposób wyjątkowy i przemyślany. Drzemie w niej wiele dobrej energii i optymizmu. Autorka w fabule gloryfikuje wartość życia i każdej chwili, którą daruje nam los. To książka do śmiechu i do łez. Słodycz miesza się na jej kartach z goryczą, łzy z uśmiechem. Takie jest nasze życie i czasem warto się mu poddać, by poczuć się spełnionym i szczęśliwym.
Gorąco polecam i rekomenduję. 




 

środa, 24 maja 2017

Colleen Hoover "November 9"



Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-7515-143-5

Do zobaczenia za rok o tej samej porze

Colleen Hoover to autorka książek o miłości, która ma wielki talent do wymyślania wyjątkowo chwytających za serce historii. W powieściach tej pisarki wszystko jest takie żywe, namacalne, wyjątkowe i prawdziwe. Wykreowani bohaterowie padają ofiarami strzał Amora, a życie rzuca im pod nogi różne przeszkody z którymi muszą sobie radzić. W tytułach Hoover nic nie jest przewidywalne, nie ma możliwości odgadnięcia zakończenia a emocje sięgają zenitu. Dlatego po kolejne jej publikacje sięgają coraz liczniejsze rzesze fanów, a nakłady rozchodzą się w błyskawicznym tempie. Osobiście uzależniłam się od pióra tej autorki i z przyjemnością zagłębiłam się w „November 9”. Oczekiwałam po lekturze bardzo wiele, nastawiłam się na książkę z górnej półki i oczywiście się nie rozczarowałam. Ba, było o wiele, wiele lepiej niż sobie założyłam, że będzie.

Główni bohaterowie spotykają się przypadkiem w restauracji. Ona prowadzi burzliwą wymianę zdań z ojcem, który zamiast wpierać córkę podcina jej skrzydła. On przysłuchuje się tej rozmowie i wkracza w środek rodzinnej dyskusji przedstawiając się jako chłopak Fallon. Dziewczyna w pierwszym momencie jest zaskoczona, ale błyskawicznie podejmuję grę na zasadach jakie proponuje Ben. Oboje są sobą zauroczeni i zafascynowani od pierwszego wejrzenia. Ona ma jednak w planach wyprowadzkę do Nowego Jorku, on postanawia nie rezygnować z tej znajomości i proponuje Fallon coroczne randki w dniu, w którym się poznali – 9 listopada. Ta data ma być dla nich wyjątkowa i ma zmazać smutne wspomnienia z pożaru jaki przeżyła dziewczyna, a jaki oszpecił jej ciało bliznami. Czy to początek wielkiej miłości? Czy to prolog związku na całe życie czy może tylko młodzieńcze zauroczenie? Czy te spotkania zakończą się happy endem czy rozstaniem?

Ta powieść to przepiękna książka o młodych ludziach, którzy u progu dorosłości dostają od losu prezent. Ich drogi się krzyżują, a tym samym mogą oni odkryć piękno uczucia. Zyskują na tym także czytelnicy, którym dane jest przeżyć niezwykłe emocje. Ta historia od samego początku przyciąga uwagę i otula niczym jesienna mgła. Realny świat wokół blednie i szarzeje, odpływa w dal, a liczy się tylko to, co rozgrywa się na kartach powieści. Tym uczuciem się żyje i oddycha. Łzy płyną z oczu, a serce bije mocno. Czyta się ją z wypiekami na twarzy, a treść uwodzi. Wrażliwy czytelnik nawet nie wie kiedy ta historia odsuwa od rzeczywistości i zabiera do świata, w którym króluje emocjonalny rollercoaster. Takiej lektury się nie zapomina.

Próżno szukać w niej słabszych stron, bo jest doskonała, przemyślana i dopracowana w każdym calu. Nie dziwią zatem wysokie oceny i pozytywne opinie. Przy lekturze przydatne będą chusteczki do ocierania łez i krótkie przerwy na zaczerpnięcie oddechu. Tę powieść musicie przeczytać, jeśli kochacie prozę Colleen Hoover, ten tytuł musicie poznać jeśli nigdy nie sięgnęliście po publikacje tej autorki. Jestem pewna, że będziecie zadowoleni z wyboru właśnie tej książki. Z całego serca i duszy polecam.

czwartek, 29 grudnia 2016

Nina George "Księga snów"


Wydawnictwo Otwarte
data premiery luty 2017
stron 424

Między bytem a niebytem

Tekst, który właśnie zaczynacie czytać dotyczy jednej z najlepszych książek jakie przeczytałam w 2016 roku. Mowa o najnowszej powieści Niny George, autorki znanej mi z tytułu "Lawendowy pokój". Jej najnowsze dzieło to "Księga snów", która na księgarskich półkach ukaże się w lutym 2017 roku. Dzięki Wydawnictwu Otwarte mogłam ją poznać już teraz i jestem tą opowieścią zauroczona i zachwycona. Jej piękno i kunszt przeszedł wszelkie moje oczekiwania. Ale od razu dodam, że to lektura nie dla każdego. Jeśli szukacie w czytaniu relaksu i ukojenia, odpoczynku od realnego a zarazem trudnego życia to jednak to pozycja nie dla Was. To nie jest lekka i przyjemna obyczajówka. To smutna, wymagająca i dramatyczna opowieść, której bardzo blisko do zwyczajnego życia w którym ostatecznością jest śmierć. W trakcie czytania będzie refleksyjnie, melancholijnie i raczej minorowo. Ale zapewniam, że przeczytanie tej historii wniesie coś istotnego do Waszego życia, uwrażliwi Was, być może też nieco oswoi z tematem, który jest bolesny i nie ma od niego ucieczki.

Żyjemy i umieramy. Rodzimy się i gaśniemy. Nikt z nas nie wie, ile czasu jest nam dane tu, na ziemi. Wielu z nas myśli, że dożyjemy sędziwej starości. Los jednak ma swoje własne karty i układa je jak mu się podoba. Śmieszą go czasem nasze plany i perspektywy. Los robi co chce i bywa niełaskawy. Często mając za nic reguły przecina szczęście, burzy spokój i nie daje drugiej szansy. 
Tak brutalnie obeszło się życie z dwójką bohaterów "Księgi snów" - Henrim i Maddie. Jeśli chcecie poznać ich losy sięgnijcie po lekturę, która doprowadzi Was do łez, ale i pozwoli docenić życie i to, co macie.
 
Henri przez wiele lat był wojennym reporterem. Żył w ciągłym strachu i napięciu. Narażał swoje zdrowie i życie, bywał tam, gdzie toczy się wojna. Przeżył niejedną dramatyczną chwilę. Nieszczęście dopadło go w spokojnym Londynie, gdy postanowił uratować tonące dziecko. Potrącił go samochód i w ciężkim stanie trafił do szpitala z licznymi obrażeniami w tym z uszkodzeniem mózgu. Zapadł w śpiączkę. O wypadku ojca dowiedział się jego trzynastoletni syn Sam, który nie spotkał się z tatą choć byli umówieni. Nad wyraz inteligentny nastolatek spędzał godziny przy łóżku rodzica w tajemnicy przed matką. Tam poznał młodą dziewczynkę, która również po wypadku zapadła w stan na krawędzi życia i śmierci. Samowi przy łóżku Henriego towarzyszyła jego była partnerka, którą ten uznał za swoja potencjalną opiekunkę w razie dramatu jeszcze gdy był pełni zdrowy. Jak potoczyły się losy wspomnianych postaci? Jak ich życie zmieniła choroba i śpiączka? Czy to historia z happy endem? Gorąco zachęcam Was do poznania tej powieści, do jej lektury i do refleksji nad poruszonymi w fabule trudnymi kwestiami. 

"Księga snów" to lektura, która uświadamia jak kruche jest życie i zdrowie, jak cienka jest granica między życiem i śmiercią. Jej przeczytanie wywołuje w czytelniku prawdziwą burzę myśli, refleksji, przemyśleń. Nie da się przeczytać tej książki na zimno, bez zaangażowania się w jej fabułę całym sobą. Zdaję sobie sprawę, że to trudna pozycja, że wiele osób ją odłoży. Autorka zdecydowała się na poruszenie najdelikatniejszych kwestii przed którymi stajemy zaskoczeni i bezbronni jak dzieci. Wielu w realnym świecie takie problemy przerastają, doprowadzają do depresji, rozpaczy i załamania. Nie da się jednak od nich uciec, tak jak nie da się na nie przygotować. 
Brakuje mi słów by w pełni oddać z jakim pietyzmem, wrażliwością i wyczuciem Nina George pisze o śmierci, odchodzeniu, chorobie. To bardzo niepogodna i hiobowa lektura, która pokazuje siłę miłości. Uczucie nie jest w stanie odwrócić biegu rzeczy ostatecznych, ale nadaje im odmienny klimat, barwę i pomaga oswoić się z bólem, żałobą, rozpaczą i brakiem nadziei. 
Tę książkę polecam osobom, które mają dość odwagi jak autorka by zmierzyć się z tym, co w człowieczym losie nieuniknione i ostatecznie.

środa, 7 września 2016

Nino Haratischwili "Ósme życie"






Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2016
stron 584
ISBN 978-83-7515-392-7

Książka jakiej jeszcze nie czytałam!

Na swoim czytelniczym koncie mam już kilka tysięcy przeczytanych książek. W trakcie czytania jednak nigdy nie ogarnęło mnie takie odczucie jak przy poznawaniu losów Stazji i jej krewnych. Miałam bowiem nieodparte wrażenie, że pisarka nie napisała tej sagi w czasach współczesnych, ale że to dzieło z klasyki wzięte, które napisał ktoś z grupy znanych i cenionych rosyjskich pisarzy takich jak Tołstoj czy Dostojewski. Proza Nino Haratischwili jest tak piękna, tak elegancka, tak wyrafinowana, że lektura jej przypomina delektowanie się cenionym specjałem.

Pierwszy tom cyklu obejmuje lata pierwszej połowy XX wieku, a więc czasy niezwykle burzliwe, niespokojne i dynamiczne dla historii nie tylko Rosji i jej sąsiadów, ale i całej Europy. Na powieść można spojrzeć z dwóch stron. Z jednej jest to saga rodzinna - w losy pewnej rodziny mocno wpleciona jest historia i jej wydarzenia. Z drugiej to powieść która opowiada dzieje Gruzji na przykładzie pewnej rodziny - kilku kolejnych jej pokoleń. Bez względu na punkt widzenia jest to książka nakreślona po mistrzowsku, godna miana wybitnego dzieła, którą czyta się wyśmienicie, choć nie jest to lektura zbyt łatwa i bywają momenty, że trzeba się mocno skupić na treści. Moim zdaniem będzie ona z całą pewnością perfekcyjna dla tych, którzy choć trochę interesują się historią powszechną i lubią gatunek jakim są sagi.

Narratorką książki jest Nika urodzona w 1973 roku - prawnuczka Stazji od której rozpoczyna się ta historia. Kobieta nie mieszka w ojczyźnie, przenosi się do Niemiec, gdy mur berliński przestaje istnieć, a w Gruzji toczy się wojna domowa. Pierwszą z opisanych kobiet jest wspomniana już Anastazja zwana Stazją. Potem pisarka skupia się na losach jej siostry Kristine  oraz dzieciach Stazji - syna Kostii i córki Kitty. Życie każdego z nich mocno naznaczają wydarzenia historyczne - rewolucje, wojny, reżim Związku Radzieckiego i rządy Stalina. Gdyby kronika świata ułożyła się inaczej pewnie każda z tych postaci byłaby szczęśliwsza, spokojniejsza i bardziej cieszyłaby się życiem. Los napisał jednak tym razem dość dramatyczny scenariusz i podarował niesłodkie ciasteczka. Dzięki temu jednak czytelnik może liczyć na ogromne emocje, wiele różnorodnych scen i dynamikę fabuły. A gdy jeszcze dodamy różne charaktery postaci to już wybuchowa mieszanka gwarantowana.
Książka od pierwszej strony robi wrażenie. Olbrzymie wrażenie. Zachwyca rozmachem, dopracowaniem, mnóstwem szczegółów, jest barwna jak piękna mozaika, ma swoisty klimat, który zmienia się jak pory roku. Bogactwo miesza się z biedą, rozpusta z cierpieniem, głód z wykwintną ucztą, a wojna z rewolucją. Na nudę już miejsca nie ma. Tempo akcji jest akuratne - nie za szybkie, ale i nie za powolne. Nic nie jest przewidywalne, nic nie jest stałe. Tę powieść się chłonie, tę książkę się pożera apetycznie niczym ulubiony deser. Ten tytuł szokuje, zaskakuje, zadziwia, uzależnia od siebie, tak, że po skończeniu tego tomu już czeka się na następny. To lektura inna niż wszystkie, napisana wskutek perfekcyjnego pomysłu, który jest do granic możliwości dopracowany. Gorąco polecam przeczytanie tej książki. To powieść przez duże P, to coś tak świetnego jak klasyka. Jestem pod olbrzymim wrażeniem i z serca rekomenduję.
Książkę w atrakcyjnej cenie możecie kupić pod linkiem
 http://bookmaster.com.pl/ksiazka-osme,zycie,tom,1-haratischwili,nino-1537518.xhtml#p

niedziela, 4 września 2016

Sofia Caspari "W krainie srebrnej rzeki"



Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2015
stron 536
ISBN 978-837515-346-0

Sofia Caspari znów zachwyca!

"W krainie srebrnej rzeki" to drugi tom sagi argentyńskiej niemieckiej pisarki wydającej pod pseudonimem Sofia Caspari. Ta część popularnego cyklu jest równie świetna jak jego początek. Lektura przenosi nas do XIX-wiecznej Argentyny do której emigruje wielu Niemców w nadziei na lepsze jutro i dostatnie życie. Piękne marzenia szybko weryfikuje jednak rzeczywistość, która odbiega od sielankowych wizji jakimi karmiono odważnych ludzi w ojczyźnie. To właśnie losy ludzi przybyłych z Europy stanowią kręgosłup fabuły tej serii.
 W tomie drugim na pierwszym planie pojawiają się dwie nowe postacie - Mina i Frank. Są młodzi, a ich przyjaźń przeradza się w miłość. Spotykają się potajemnie, bo ojczym dziewczyny i jej przyrodni brat gardzą Frankiem. Młodzi jednak jak mogą omijają zakaz. W pewnej chwili w głowie Philippa rodzi się plan by obarczyć Franka zbrodnią pewnego jegomościa którego tak naprawdę pobił on sam z kolegami. Frank oskarżony o zbrodnię musi uciekać, a osamotniona Mina jest skazana na dręczenie przez przyrodniego brata. Zrozpaczona dziewczyna świadoma niewinności swego wybranka postanawia odejść z domu na służbę. Pomaga jej w tym matka. Czy Frank i jego ukochana będą kiedyś razem? Czy miłość pokona wszelkie przeszkody? Jak potoczą się losy postaci, które poznaliśmy w pierwszym tomie? 
Wystarczy przeczytać "W krainie srebrnej rzeki"!

Sofia Caspari znów mnie zachwyciła i zaczarowała magią napisanej przez siebie książki, która jest niezwykle klimatyczna i bardzo szybko, wręcz błyskawicznie pobudziła moją wyobraźnię, w której pojawiały się obrazy tamtego świata, żyjących w nim ludzi i przyrody. Ta powieść znów otuliła mnie niczym cieplutka kołderka zimą i zawiodła do świata w którym z chęcią spędziłam kilkanaście godzin podczas których śledziłam losy sympatycznych i lubianych postaci oraz czarnych charakterów. Lektura przysporzyła mi wiele pięknych chwil, dostarczyła emocji i miłych wrażeń. Były momenty wzruszające, były i takie, które określę mianem przyjemnych. Pióro Caspari coś w sobie ma. Spod niego wypływa niesamowita historia o tym, co niesie życie - o miłości, nienawiści, zazdrości, złości i dobroci. Szczególną sympatią darzyłam występujące w lekturze kobiety - mądre i czułe, uparte i walczące z przeciwnościami losu, sprytne i pełne wdzięku. Życzliwe i wrażliwe. Umiejące kochać i znosić trudy życia. Lektura niesie doli życia emigrantów, którzy na każdą kruszynę chleba muszą ciężko pracować, znosić biedę, głód i być poniżani. Caspari ukazuje też bogaczy, którzy tych bez grosza mają za nic i traktują jak niewolników. 
Książka jest fascynująca i z pewnością przypadnie do gustu wielu czytelnikom. Chwalę ten tom, chwalę całą serię i polecam tym, którzy lubią skomplikowane rodzinne historie. Atutami powieści są z pewnością styl i język, plastyczne opisy, zawikłana fabuła, wiele wątków idealnie splecionych w jedną całość. Nie znajduję w tym tytule wad, długo jeszcze mogłabym wymieć plusy i walory tej książki. Zachęcam do lektury i życzę miłych chwil przy jej czytaniu. 

Książkę możecie kupić w atrakcyjnej cenie w księgarni BookMaster 

piątek, 19 sierpnia 2016

Colleen Hoover, Tarryn Fisher "Never, never"





Wydawnictwo Moondrive 
data wydania 2016
stron 300
ISBN 978-83-7515-256-2

Ups, gdzie jest moja pamięć?


Drogi Czytelniku czy wyobrażasz sobie sytuację, gdy w pewnej chwili tracisz pamięć? Gubisz każde wczoraj, nie masz żadnych wspomnień. Nie wiesz kim jesteś, nie wiesz jak masz na imię. Nie znasz swojej rodziny, nie poznajesz swoich rodziców, nie znasz adresu swego zamieszkania. Nie masz pojęcia jaki masz numer telefonu, nie wiesz kto jest twoim najlepszym przyjacielem, nie potrafisz powiedzieć gdzie znajduje się twoja szkoła. Jesteś jak czysta karta. Potrafisz czytać i pisać, robić zdjęcia i prowadzić samochód, ale nie masz pojęcia kogo kochasz. Po lekturze powieści „Never, never” dodam, że to bardzo niekomfortowa sytuacja, ba! to spory dramat. Jeśli masz ochotę na wiele emocji i przeczytanie znakomitej książki, to sprwdź jak to jest odkrywać na nowo prawdę o sobie i swoje ja wraz z Silasem i Charlie. Usiądź wygodnie, zapomnij o tym, co wokół Ciebie i zaczytaj się w książki, który został napisany, by być hitem.
Akcja tej historii rozgrywa się współcześnie w Nowym Orleanie. To tu mieszka para głównych bohaterów, którzy pewnego dnia tracą pamięć. Nie wiedzą o sobie kompletnie nic, muszą odkryć na nowo swoje ja i odnaleźć się w nieznanym świecie. Chwila po chwili poznają prawdę, która nie jest wcale łatwa. Nad ich głowami niebo bowiem jest bardzo zachmurzone. Ich największym sprzymierzeńcem okazuje się miłość...

Biorąc do ręki powieść dwóch słynnych pisarek mających wielu fanów i setki pochlebnych recenzji spodziewałam się doskonałej lektury. Jednak myliłam się, bo tytuł okazał się milion razy lepszy niż sądziłam. A ja sama zostałam mentalnie zmiażdżona i przepuszczona przez magiel emocji. Drżałam wielokrotnie i z każdą stroną kibicowałam parze mocniej i mocniej. Los przygotował dla nich wiele, może nawet zbyt wiele. Mając takie problemy niejedna dorosła para wybrałaby rozstanie. A oni postanowili jednak walczyć. Droga ku szczęściu jest rdzeniem fabuły, a jej trzon stanowi walka o dziś i jutro, która wiedzie przez poznanie tego, co już było. Autorki postarały się, by czytelnik nie miał chwili oddechu od lawiny emocji, by w każdym epizodzie tej książki stale się coś działo. Pomysł na dwutorową narrację był strzałem w dziesiątkę. Opowieść ma w sobie coś wyjątkowego, coś co przyciąga jak magnes. Wszystkie szczegóły są dokładnie przemyślane, detale dopracowane, a każda następna strona jest nieprzewidywalna. I tak dostajemy do rąk lekturę, która jest skazana na sukces, na brawa, na rzesze miłośników.

Do przeczytania zachęcają nie tylko nazwiska pisarek, ale i okładka. Utrzymana w błękitnej tonacji wiele symbolizuje poprzez swoją treść i kolorystykę. Kończąc książkę śmiało można o niej powiedzieć, że jest perfekcyjna, idealna. Właśnie z tego powodu jest też niebezpieczna, bo kradnie nasz czas i każe się przeczytać za jednym podejściem. Trudno oderwać się od jej treści, ale też i trudno o niej zapomnieć. Nie można jej wymazać z pamięci, bo jest aż tak wyjątkowa. Powieść głosi, że i w wieku pierwszych miłostek i zauroczeń można odnaleźć to wyjątkowe uczucie, które przetrwa całe życie. Choć to powieść młodzieżowa polecam ją każdemu bez wyjątku. Myślę, że dla większości z Was okaże się ona książką, która zawładnie Waszym umysłem, sercem i duszą. I z pewnością nigdy o jej lekturze nie zapomnicie.

piątek, 5 sierpnia 2016

Sofia Caspari "W krainie kolibrów"





Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2015
stron 632
ISBN 978-83-7515-345-3

Nadzieje, marzenia i miłość

Każdy czytelnik ma ulubiony gatunek książek. Osobiście od lat kocham się w sagach rodzinnych. Uwielbiam ich klimat, wielowątkowość, korowody postaci. Z tego powodu staram się być na bieżąco w lekturze takich książek i sięgać po nowości ukazujące się na rynku. Po trylogię pióra Sofii Caspari sięgnęłam zachęcona rekomendację kliku zaprzyjaźnionych osób. Nie zawiodłam się, a wręcz zostałam uwiedziona. I tom przypomniał mi najlepszą sagę jaką czytałam w życiu  - "Różę i morze". Czytając dość gruby tom czułam się jak w czytelniczym raju. Oznakom zachwytu nie było końca, a ja szybko sięgnę po kolejną powieść z tego cyklu. Czyż można sobie odmówić czegoś najlepszego w swoim gatunku? Zdecydowanie nie!

Caspari przenosi nas do XIX wieku. Z Europy do Nowego Świata płynie statek. Na jego pokładzie znajdują się dwie kobiety i jeden mężczyzna. Anna płynie dołączyć do swojej niemieckiej rodziny, która udała się do Argentyny w poszukiwaniu lepszego życia. Do emigracji zmusiła ich bieda i brak perspektyw. Nasza bohaterka płynie ostatnia z familii. Z nadzieją patrzy w kierunku nowego lądu, liczy, że jej bliscy mają już tam nowy, lepszy dom, ziemię i inwentarz. Pracę i obiecujące perspektywy na jutro. W sercu drzemie też lęk przed nowym, nieznanym oraz obawa czy wyśniony sen spełni się. Viktoria gorąco zakochana w swoim mężu z Argentyny płynie do swego nowego domu i nowej rodziny. Humbert jest bogaty, a jego rodzina bardzo zamożna. Viktoria nie obawia się jutra. Czuje się szczęśliwa i nie może doczekać się spotkania z mężczyzną swego życia. Julius udaje się do Ameryki Południowej by udowodnić ojcu że znakomicie radzi sobie w kupieckim fachu i na nowym miejscu rozwinie skrzydła oraz rodzinną firmę, że poradzi sobie bez ojca. Każde ze wspomnianych przeze mnie bohaterów nosi w sobie lęk, marzenia i nadzieje. Komu los będzie sprzyjał, komu przytrafi się pech, a kogo czeka fart? Jedno jest pewne, losy tej trójki się splotą, a przyjaźń zawarta podczas morskiego rejsu będzie miała ciąg dalszy...

Macie ochotę na książkowe arcydzieło? To sięgnijcie po sagę doskonałą i perfekcyjną. Jestem pewna, że oczaruje Was tak jak mnie. Pani Caspari postarała się wyjątkowo starannie, by czytelnik poznał smak świetnej prozy. Ta książka ma co niemiara atutów, aż trudno je wszystkie wyliczyć! Po pierwsze stworzyła doskonałą fabułę, z wieloma wątkami, z korowodem postaci, z tysiącem scen, barwnymi krajobrazami i ciekawym tłem historyczno-geograficznym. Po drugie książka jest od deski do deski porywająca, a jej akcja dynamiczna i pełna tajemnic, niespodziewanych sytuacji i zakrętów losu. Bohaterowie są niezwykle ciekawie wykreowani, barwni, budzą sympatię i łatwo się z nimi zżyć, a trudno rozstać do kolejnego tomu. Zachwycają opisy przyrody, wzruszają opisy życia emigrantów, którzy bez względu na zasobność portfela i koneksje rodzinne muszą przywyknąć do nowych warunków, klimatu i otoczenia. Książka jest jak żywa, wydaje się, że ta historia rozgrywa się obok nas naprawdę, a my wkraczamy do jej świata i oglądamy ją na żywo. To opowieść o miłości, zdradzie, przyjaźni. Jej czytanie zachwyca i wzrusza. Są łzy i uśmiech, jest dreszcz emocji, romantyczna miłość i sceny okrutne. Lekturę czyta się przyjemnie i lekko, nie można się od niej oderwać. To tytuł o nadziei i rozczarowaniu, to możliwość towarzyszenia emigrantom w nowej rzeczywistości i poznawanie jej wraz z nimi. Początek Sagi Argentyńskiej nie ma słabych punktów. To wyjątkowa lektura, która budzi sympatię, rozwija horyzonty, przybliża nową kulturę i kraj, który dla nas Europejczyków jest bardzo egzotyczny. Bez trudu napisałabym jeszcze kilka tysięcy znaków o książce Sofii Caspari, ale myślę, że szkoda czasu na ich czytanie. Lepiej po prostu weźcie powieść do rąk i odkryjcie jej niesamowite piękno, urok i czar. Jednym słowem - znakomita proza. Gorąco polecam! 


Książkę w atrakcyjnej cenie kupicie w księgarni BookMaster :

czwartek, 30 czerwca 2016

Kathryn Taylor "Zostawić Daringham Hall"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2016
stron 320
ISBN 978-83-7515-350-7

W miłości nie ma żadnych reguł

 Zostawić Daringham Hall” to ostatni tom trylogii pióra Kathryn Taylor, który jest utrzymany w klimacie i stylu pozostałych książek z tego cyklu. Czytelnicy, którzy ją pokochali mają znów okazję spotkać się z poznanymi wcześniej bohaterami i dowiedzieć się czy niebo nad piękną posiadłością się rozchmurzy, a kłopoty zapadną się pod ziemię i znikną jak śnieg w maju.

Ben postanawia poświęcić całe swoje siły i środki finansowe na ratowanie angielskiej posiadłości Camdenów. Ciężko pracuje, dwoi się i troi, by wyprowadzić sprawy finansowe na prostą. Wydaje się, że wszystko będzie zgodnie z jego marzeniami, że akcja ratunkowa powiedzie się i w Daringham zapanuje tak pożądany spokój. Niestety sielankę przerywają kolejne rodzinne kłótnie, niesnaski między Benem a jego krewnymi oraz pożar, który niespodziewanie wybucha pewnego dnia. Iskrzyć zaczyna też w związku Bena i Kate. Harmonia zostaje w wielu sprawach zburzona. Czy wszystko wróci do normy? Czy posiadłość będzie mogła być turystyczną atrakcją i wyjdzie z finansowych tarapatów? Czy tak zakochanym w sobie jak Ben i Kate się ułoży? Co czeka w przyszłości pozostałych bohaterów? Na każde z tych pytań odpowiedź znajdziecie w powieści, która jest równie świetna jak dwa poprzedzające ją tytuły.

Ta książka to czarująca lektura, która dostarczy wielu emocji. Czyta się ją z niekłamaną przyjemnością. Dostarcza rozrywki, relaksuje, przenosi w świat arystokracji, zaprasza do przepięknej posiadłości, której posiadanie już taką sielanką nie jest. Taki dom sporo kosztuje, jeśli na siebie nie pracuje musi mieć bogate źródło finansowania. Ben zakochuje się w rodowym majątku rodziny ojca szybko i mocno. Sam nawet nie wie, kiedy Daringham Hall staje mu się bardzo bliskie i cenne. Udział w tym ma też Kate. Nowy baronet musi dać z siebie wiele, by wygrać finansową batalię. Rodzinka dopieka mu raz po raz. W końcu wskutek pewnych okoliczności wszyscy dochodzą do wniosku o co toczy się gra, co jest w niej stawką. Nieszczęście i kłopoty wbrew pozorom potrafią pogodzić. I to właśnie jest największym przesłaniem tej książki. Romansu też w lekturze nie brakuje. Miłość okazuje się być jednak uczuciem, które wymaga pieszczoty i pielęgnacji. Chuchania i dmuchania, opieki i tkliwości. Miłość uczy zakochane pary z tej książki sztuki kompromisu, rezygnacji ze swojego ja. Jeśli lubicie zawiłe rodzinne intrygi to powieść idealnie dla Was. Jeśli cenicie romanse pozbawione przesłodzonej treści polubicie tę trylogię. Jeśli macie ochotę na lekką i odprężającą książkę wybór powieści Taylor będzie trafiony. Choć zakończenie jest szablonowe i łatwe do odgadnięcia nie umniejszy to przyjemności czytania. Gorąco polecam ten tom i dwa poprzednie na letnie wieczory, ta lektura z pewnością Was nie rozczaruje.


wtorek, 31 maja 2016

Kathryn Taylor "Ocalić Daringham Hall"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2016
stron 288
ISBN 978-83-7515-349-1
Cykl Daringham Hall tom II

Wspaniale mieć kogoś, kto stoi za Tobą murem

Błękitna krew to atrybut niewielu ludzi. Pozostali będący przeciętnymi zjadaczami chleba mogą tylko marzyć o tym, jak to jest być arystokratą, posiadać tytuł szlachecki, posiadłość i majątek ziemski. Mieć pokaźne konto, służbę i przywilej wiecznych wakacji. Nie oznacza to, że lepiej urodzeni nie mają kłopotów i żyją sobie beztrosko. Nawet najbardziej arystokratyczne rody mają swoje sekrety i tajemnice, a wśród ich członków roi się od czarnych owiec. Jeśli chcecie choć na chwilę podejrzeć taką familię polecam cykl Daringham Hall.

Jego autorka, popularna niemiecka pisarka, która sławę zdobyła dzięki serii Barwy miłości zabiera nas do wspaniałej angielskiej posiadłości, którą od wielu lat zamieszkują Camdenowie. W okazałym pałacu mieszkają trzy pokolenia. W rodzinie pozornie panuje ład i zgoda. Poszczególni jej członkowie mają jednak nieczyste sumienia. Prawda związana z tajemniczym potomkiem wychodzi jednak pewnego dnia na jaw. Przybyły ze Stanów Ben Sterling okazuje się synem Ralpha Camdena. Konfrontacja amerykańskiego informatyka i angielskiego rodu przebiega dość burzliwe. Ojciec jest zszokowany posiadaniem dziecka z pierwszą żoną, pewni członkowie klanu mimo przeprowadzonych badań genetycznych traktują go jak obcego i bezprawnie sięgającego po nie swoje. Mimo tego Ben decyduje się zostać w Anglii i bliżej poznać swego tatę, brata i bliskich. Jak się jednak okazuje puszka Pandory zostaje otwarta na całego i na światło dziennie wychodzi jeszcze jedna dużego kalibru tajemnica... Daringham Hall drży w posadach …

Drugi tom cyklu autorki „Barw miłości” okazuje się jeszcze lepszy i gorętszy niż jego poprzednik. Pisarka perfekcyjnie rozwija wcześniejsze wątki i dodaje kolejne do świetnie nakreślonej fabuły. Rozkręcają się wątki z domieszką sensacji, ale i te romansowe. Do jednej pary, która jest w blasku jupiterów dołączają dwie kolejne, a każda z nich nie może być po prostu szczęśliwa i cieszyć się relacją, która je łączy. Mający się ku sobie bohaterowie muszą omijać wszelkie zakręty, które pojawiają się na ich życiowej drodze. Postacie, które pojawiły się na kartach tomu pierwszego poznajemy jeszcze lepiej i wnikliwiej. Los pewnych osoby nie rozpieszcza, inni okazują się niezłymi gagatkami. O ile kocham sagi rodzinne, o tyle bałam się czy angielskie klimaty we współczesnym wydaniu mnie nie znużą i nie zmęczą. To były niepotrzebne obawy. Samą powieść określę jako skrzyżowanie twórczości Elizabeth Gaskell i Jackie Collins.

Motywem przewodnim książki jest miłość, ale ważną rolę odgrywają też rodzinne sekrety. Wydają się one takie typowe i oczywiste dla bogatych arystokratów, którzy w większości wysysają snobizm z mlekiem matki. Lektura pokazuje, że w życiu nie ma nic gorszego nad zadufanych w sobie rodziców, którzy są zdolni do manipulacji szczęściem swoich dzieci w imię dobra dynastii. „Ocalić Daringham Hall” to świetna powieść o miłości i zemście w trakcie której czeka czytelników wiele niespodzianek i nieprzewidywanych momentów. To też romans rozgrywający się w pięknej scenerii angielskiej prowincji, która okazuje się idealnym miejscem do rozkwitu uczuć. Przeczytanie tej lektury daje możliwość poczucia się przez chwilę jednym z tych lepszych, którzy okazują się jednak równie słabymi ludźmi jak pospólstwo. To była przyjemna odskocznia od codzienności nasycona wieloma emocjami. Mam nadzieję, że tom kończący trylogię okaże się równie dobry.

poniedziałek, 2 maja 2016

Colleen Hoover "Ugly love"


Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2016
stron 344
ISBN 978-83-375-1535-69

Każdemu należy się druga szansa 

Miłość została wpleciona do tysięcy fabuł książek wydanych na całym świecie. O tym uczuciu pisano w sposób sentymentalny i romantyczny, ale i dramatyczny czy tragiczny. Wśród pisarzy jest wąska grupa autorów, która potrafi miłość będącą tematem popularnym potraktować w sposób wyjątkowy i nietuzinkowy. Ci twórcy są w stanie napisać swoje książki tak, że nie można o nich zapomnieć, że przeżywa się perypetie sercowe ich bohaterów jak swoje własne, że zwyczajnie włos jeży się na głowie, a gęsia skórka i ocean emocji to coś normalnego przy lekturze. Do grona takich pisarzy należy z pewnością Colleen Hoover, która pobiła czytelnicze serca na całym świecie, w tym i w Polsce. Jej najnowsza książka nosi dość dziwny tytuł i opowiada przepiękną historię jednego mężczyzny i dwóch kobiet, które stały się bliskie jego sercu na przestrzeni kilku lat. Akcja książki rozgrywa się dwutorowo i traktuje o dwóch różnych związkach. Pierwszy narodził się spontanicznie kiedy główny bohater, Miles był młodym człowiekiem na progu dorosłości. Drugi kilka lat później, ale to, co stało się wcześniej nie dawało mężczyźnie cieszyć się pięknem miłości...


Tate pracuje jako pielęgniarka i studiuje. Wprowadza się do mieszkania swojego brata, który jest pilotem. Jej pierwsze chwile w nowym lokum przypadają na czas pracy Corbina. Drzwi do mieszkania tarasuje kobiecie kompletnie pijany mężczyzna. Na dodatek brat prosi Tate by się nim zajęła i go przenocowała. Czy taki jakby nie było dziwny początek znajomości może być wstępem do romansu? Czy można zbudować udany związek z mężczyzną, który nie daje nadziei na przyszłość i chroni zasłoną tajemnicy swoją przeszłość? Kim tak naprawdę jest Miles Archer? Czy to tylko zwyczajny kobieciarz szukający seksu bez zobowiązań? A może coś jest w stanie usprawiedliwić jego zachowanie? 

Jeśli jesteście gotowi na przeczytanie książki, która zrobi z Was emocjonalną miazgę to zapraszam do najnowszego dzieła pisarki, która ma naprawdę olbrzymi talent w budowaniu emocji i wciąganiu nas do wnętrza swoich książek. Tę powieść nie da się tylko przeczytać, tę książkę się przeżywa jak własne życie. A po skończeniu czytania trudno wrócić do realnego świata, trudno zapomnieć o głównych bohaterach, których los nie oszczędzał. Biorąc do ręki „Ugly love” wiedziałam z recenzji, że to coś mocnego, że czeka mnie wybitna lektura, że wiele osób zakochało się w tej powieści. Byłam przygotowana na wielkie „wow”, a jednak zostałam dalece zaskoczona. Na początku nie mieściło mi się w głowie, że można tak kryć swoje tajemnice i pozować na kogoś innego, kim się nie jest. Dziwiłam się też kobiecie, która chce związku bez przyszłości z mottem „no love - only sex”. Jednak wszystko komplikowało się tak mocno, że łkałam, rumieniłam się, śmiałam i mówiłam sama do siebie w trakcie lektury. Na uwagę zasługują ponadprzeciętne nakreślone postacie, także te drugoplanowe jak Kapitan. Powieść Hoover to lektura, która pokazuje, że za banałami może skutecznie kryć się drugie dno, że pozory mogą bardzo mylić, że nie należy kogoś zbyt pochopnie oceniać i że każdy zasługuje na szczęście nawet, gdy czuje się winny i ma na sumieniu to czy owo. Tate jest inna niż szekspirowska Julia, a jednak jej serce bije równie mocno, kocha równie nieprzeciętnie. Miles to chodzący przykład ogromnie wrażliwego mężczyzny, który wstydzi się łez i udaje twardziela a w rzeczywistości staje się zbyt  surowym sędzią samego siebie. Czas nie zawsze leczy rany, pewne rzeczy musimy sami uporządkować. 

„Ugly love” to książka ponadprzeciętna, wyjątkowa pod wieloma względami. To lektura od serca i dla serc. Dla serc wrażliwych na miłość, dla serc spragnionych emocji od których robi się nieprzeciętnie gorąco. To książka o sile miłości i pokonywaniu barier, które stoją na drodze do szczęścia. Wszystko jest w niej perfekcyjne a zarazem prawdziwe i realne. Gorąco polecam nie tylko wielbicielom obyczajówek i romansów.

czwartek, 25 czerwca 2015

C.D. Daugherty "Wybrani"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2013
stron 440
ISBN 978-83-7515-220-3
Cykl Nocna Szkoła tom I

Szkoła, w której nie gości nuda

Szkoła zwykle bywa nudna, chodzi się do niej bo musi. Od tej reguły są jednak wyjątki. Bywają bowiem takie placówki jak ta do której trafia Allie - szesnastoletnia główna bohaterka książki, która od razu dodam należy do gatunku po który rzadko sięgam. A to, po przeczytaniu tej lektury, spory błąd. Bo powieści dla młodzieży mogą podobać się i osobom dorosłym. I to bardzo, bardzo!

Allie to dziewczyna, która ma na swoim sumieniu to i owo. Aresztowania, malowanie graffiti, sięganie po alkohol są reakcją na nieszczęście jakie spotyka ją i jej rodzinę - Sheridanów. Ich świat rozsypuje się w kawałki po zaginięciu bez śladu brata dziewczyny. Sama Allie w ramach nastoletniego buntu pakuje się w kłopoty i konflikty z prawem. By temu zaradzić jej rodzice decydują się umieścić ją w szkole z internatem położonej gdzieś na prowincji daleko od Londynu. Ta placówka jest wyjątkowa. Położona z dala od ludzkich siedzib, otoczona lasem. Na jej terenie nie ma możliwości korzystania ze zdobyczy XX-wiecznej techniki - internetu, komputera czy telewizji. Tu są książki, nauczyciele, spora biblioteka. Nauka stoi na wysokim poziomie, a wbrew przewidywaniom uczniowie wcale się nie nudzą. I jest coś jeszcze. Ta szkoła jest również wyjątkowa dlatego, że to miejsce, gdzie "nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają." (str 185 wersji ebook)
Jeśli zatem macie ochotę poznać Akademię Cimmeria pozostaje Wam zabrać się za czytanie powieści "Wybrani", która otwiera cykl Nocna Szkoła.

Allie Sheridan to bohaterka wyjątkowo ciekawa. Jest w wieku kiedy stoi się na granicy młodości i dorosłości. Gubi się w życiu po zaginięciu brata i sprawia wychowawcze kłopoty. Buntuje się na cały świat czym przysparza rodzicom sporo zmartwień. Wydaje się, że ma silny charakter. Ale to tylko pozory. W środku drzemie w niej wrażliwa dziewczyna, która w obliczu traumy gra twardzielkę. Ale Allie to tak naprawdę nastolatka szukająca akceptacji, miłości i przyjaźni. Czy będzie potrafiła się odnaleźć w nowej szkole? Zdradzę mało, by recenzja nie była spoilerem. W Cimmerii czeka ją wiele przygód, pojawią się dwaj przystojni młodzieńcy, którzy będą  nieustanie zabiegać o jej względy i rywalizować ze sobą. Ale nie braknie też fałszywych przyjaciół, intryg, plotek. Na dodatek będą miały miejsce przeróżne wydarzenia od tych miłych po tragiczne. Ktoś będzie jej zagrażał, ktoś stanie się jej aniołem stróżem, a ktoś prawdziwą i fałszywą przyjaciółką. 
 
Nie wiem czemu, chyba ze względu na miejsce rozgrywania się akcji ta powieść szybko skojarzyła mi się z cyklem o pewnym Harrym. Nie ma w niej jednak magii, latania na miotłach, cudownych eliksirów czy czarownic. I to akurat nie przeszkadza, by książka pochłonęła Was bez reszty tak jak mnie. Czytałam ją jednym tchem, a z każdą połkniętą kartką byłam nią coraz bardziej oczarowana i zafascynowana. Autorka ujęła mnie mocno zgrabną fabułą, idealną mieszanką grozy, sensacji, atmosfery właściwej światu nastolatek, ale i klimatem wykreowanej w literackiej wyobraźni szkoły, tajemnicami, no i wątkiem miłosnym, który urozmaica nie tylko rozkwitające uczucie, ale i pojawienie się konkurenta. Ta powieść po prostu sama się czyta i trudno ją odłożyć na półkę choćby morzył sen a powieki opadały same. Chce się przeczytać więcej i więcej, chce się poznać zakończenie, które ogromnie zachęca do zagłębienia się w kolejne tomy tego znakomitego cyklu. Jak już wspomniałam mimo wieku dojrzałego powieść młodzieżowa wcale mnie nie znużyła. Czytałam z ekscytacją i smakiem. Nie wypada nie dodać, że ta lektura skradła moje serce i opanowała mój umysł. Gdybym miała w zasięgu ręki kolejny tom serii już bym go czytała. 
Książka gwarantuje emocje i to spore emocje. Nie znalazłam w niej schematyzmu, nie odszukałam nudnych czy słabszych momentów. Czytając miałam wrażenie, że układam ciekawą układankę złożoną z setek elementów i przeżywam wydarzenia tak, jakbym sama stała się uczennicą Cimmerii. Podsumuję krótko - chcę więcej książek tej serii i niedługo spodziewajcie się ich recenzji. Bo znajdę je choćbym miała wyciągać te tomy spod ziemi.
Moja ocena 7/10.

czwartek, 30 kwietnia 2015

Bogna Ziembicka "Bądź przy mnie"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2015
stron 360
ISBN 978-83-7515259-3
Seria Droga do Różan tom IV

Naprawdę kocha się tylko raz

„Bądź przy mnie” to czwarty tom serii Droga do Różan pióra pochodzącej z Krakowa pisarki Bogny Ziembickiej. Poprzednie trzy również przeczytałam, ale bez wahania stwierdzam, że ten jest spośród nich najlepszy. W powieści mamy okazję śledzić dalsze losy uroczej pary Zuzanny Hulewicz i jej wybranka Joachima. Akcja książki obejmuje czas II wojny światowej i lata powojenne. A zatem lata trudne i bolesne, burzliwe dla dziejów Europy, świata i naszych bohaterów.
Wybuch wojny zastaje Joachima w Afryce. Pracując w faktorii znajdującej się na terytorium brytyjskiej Tanganiki ukochany Zazulki jest na ziemi wroga. Musi uciekać na tereny podległe Włochom, by nie trafić do niewoli. Nie jest to łatwe zadanie. Joachim musi nie tylko nie wpaść w ręce wroga, ale i przedrzeć się przez dzikie tereny nieprzyjazne człowiekowi. Opis jego ucieczki jest urzekający i dramatyczny. Autorka świetnie oddała afrykańskie realia, grozę sytuacji i dramat młodego człowieka, któremu niezbędnych sił dodaje uczucie do pięknej Polski. Zuzia wojnę przeżywa wraz z ocalałym synkiem Piotra – małym Stasiem. Para spotyka się raz w czasie wojennych zmagań w Krakowie, ale na drodze do ich szczęścia stoi tak wiele przeszkód. Czy uda się je pokonać? Czy wielka miłość jest w stanie przezwyciężyć wszystko co stanie jej na drodze – ludzkie słabości, wojnę i wszelkie inne zło?
Lektura tej książki to sama słodycz. To czytelnicza uczta dla tych, którzy lubią prozę obyczajową w najlepszym wydaniu. Autorka pisząc ten tom cyklu udowodniła, że zasługuje na tytuł mistrzyni. Wspaniale połączyła losy dwojga kochających się młodych ludzi na tle burzliwych dziejów świata. W życie Zazulki i Joachima wplotła wydarzenia autentyczne i postacie realnie istniejące. I napisała z pasją nie oszczędzając emocji, niespodzianek oraz niesamowitych wrażeń. Nie brak chwil dramatycznych, nie brak momentów, które wzruszają do łez. Czytając wydaje się, że nikt nie zasługuje na szczęście tak jak główni bohaterowie, że musi być na zakończenie happy end. I gdy już koniec kłopotów wydaje się bliski wciąż coś złego się dzieje, a na horyzoncie pojawiają się kolejne chmury i burze. Pomimo, że to romantyczna historia o miłości nie można zarzucić jej sentymentalizmu, słodkiej ckliwości i banalności. Jej bohaterowie to ludzie kochający się nad życie, ale i zarazem popełniający błędy, mający słabości i wady. Zasługują po ludzku na szczęście, ale los ich nie oszczędza.
„Bądź przy mnie” to książka o miłości, tęsknocie, zdradzie. To powieść, która pochłonęła mnie od samego początku. Zawładnęła mną i porwała na czas czytania. To lektura, która przeniosła mnie w inne realia historyczne, ale i pozwoliła przeczytać o najpiękniejszym z uczuć jakim darzą się ludzie. Zakończenie tej historii jest całkowicie inne niż się spodziewałam i oczekiwałam. Ten fakt sprawia, że z jeszcze większym utęsknieniem będę oczekiwać kolejnego tomu, który ma ukazać się jesienią tego roku. Gorąco polecam tę książkę na wiosenne dni, na czas, gdy najczęściej strzela Amor. Niech ta lektura będzie dopełnieniem wiosennego klimatu.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Nina George "Lawendowy pokój"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2014
stron 344
ISBN 978-83-7515-307-1

Podróż za kilka książek

Jak co miesiąc księgarskie półki uginają się od nowości. Nie brakuje książek o przeróżnej tematyce, z różnych gatunków, ale mimo to wybredny czytelnik może mieć problem ze znalezieniem książki oryginalnej, nietuzinkowej, jedynej w swoim rodzaju. Spragnionym właśnie takiej lektury molom książkowym wymagającym od pisarza wyjątkowej i specyficznej fabuły podpowiem pewien tytuł. Zachęcę do lektury, która z każdą przeczytaną stroną porywała mnie coraz bardziej. Otulała niczym mgła. To powieść nieznanej mi dotąd niemieckiej pisarki, zatytułowana „Lawendowy pokój”.
Nie będę owijać w bawełnę, po ten tytuł sięgnęłam dlatego, iż kocham lawendę, jej zapach i jej cudowną moc. Okładka to przeuroczy krajobraz lawendowego pola i krótka informacja, że to książka o miłości. Tak, to prawda, ale nie spodziewajcie się romansu, który rozgrywa się w malowniczej Prowansji. To powieść o przeróżnych obliczach najgorętszego uczucia, jakie porywa ludzkie serca. I nie zawsze jest idealna, nie zawsze dostarcza tylko szczęścia. Miłość czasem boli i to bardzo - zwłaszcza wtedy, jeśli konieczne jest rozstanie bez aprobaty choćby jednej ze stron.
Główny bohater książki jest całkiem sympatycznym panem w wieku lat 50+. Zawodowo trudni się sprzedażą książek, ale miejsce, w którym pracuje, to nie standardowa sieciowa księgarnia. To wyjątkowy sklep z książkami, który ma siedzibę na barce przycumowanej u brzegu Sekwany. Księgarnia nazywa się Apteka Literacka, a jej właściciel to nie sprzedawca a wyjątkowy doradca, który twierdzi, że książki są tym dla duszy, czym medykamenty farmaceutyczne dla ciała. Jean Perdu potrafi intuicyjnie wspaniale dobrać książki dla swoich klientów. Lekturą poprawiać ich humor, leczyć zranione serca, pocieszać i dawać nadzieję na lepsze jutro. Jean ma swoje tajemnice, za nim są bolesne przeżycia, a jego serce jest zranione.
Szczerze przyznam, że początek tej opowieści średnio przypadł mi do gustu. Póki akcja rozgrywała się w paryskiej kamienicy, była to przeciętna książka. Zachwyt przyszedł około 50. strony i z każdą przeczytaną kolejną przybierał na sile. Gdy skończyłam lekturę, doceniłam ją w pełni. To publikacja opowiadająca ciekawą historię, ale i pełna mądrych myśli. Zaznaczyłam takich wiele. Tutaj pozwolę na przytoczenie sobie jednej: Przyzwyczajenie to niebezpieczne i próżne bóstwo. Nie pozwoli, by coś przerwało jego panowanie. Uśmierci raczej każdą tęsknotę. Tęsknotę za podróżowaniem, inną pracą, za nową miłością. Nie pozwala żyć, jak chcemy. Bo z przyzwyczajenia przestajemy się zastanawiać, czy w ogóle chcemy tego, co robimy.„Lawendowy pokój” to książka o poszukiwaniu szczęścia, miłości, ale i lekcja pokory wobec śmierci, odejścia, rozstania. To historia, która pokazuje słabości ludzkiej natury. To opowieść o wartości przyjaźni i wybaczania. Autorka zachęca nas do przeżycia swoich dni jak najbardziej intensywnie i pięknie. Na przykładzie losów Jeana krytykuje zagnieżdżanie się w skorupie smutku i życie przeszłością. Tak, ona też jest ważna, ale prym powinna wieść teraźniejszość i to, co przyniesie jutro. Nie warto marnować życia na rozpamiętywanie tego, co było. Warto czuć do bólu każdą chwilę i wysysać z codzienności, co się tylko da. O tej powieści można napisać jeszcze wiele dobrego. Można chwalić jej klimat, piękne opisy, ciekawe dialogi i filozoficzne spostrzeżenia bohaterów. Ta książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Warto było poświęcić jej czas - to literacka lekcja, jak lepiej żyć.
Ten tekst jest oficjalną recenzją książki dla portalu Lubimy Czytać.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Bogna Ziembicka "Tylko dzięki miłości"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2014
stron 400
ISBN 978-83-7515-180-0

Ach, ten świat z tamtych lat!

Książki są niczym czarodzieje. Mają niezwykłą moc przenoszenia nas, czytelników, w przeszłość, do lat, które już minęły i nie wrócą. Wystarczy wziąć do ręki powieść, zagłębić się w niej i już nie istnieją zegary, które w realnym świecie bezlitośnie odmierzają czas. Trzeba tylko pobudzić wyobraźnię i nagle stajemy się uczestnikami zdarzeń, które na własne oczy widziały pokolenia naszych przodków. Tak właśnie jest, gdy sięgniemy po najnowszą powieść Bogny Ziembickiej – autorki już mi znanej, którą bardzo polubiłam za dwie książki o Różanach.
„Tylko dzięki miłości” to jej kolejna publikacja, która zabiera nas w czasy niezwykle burzliwe dla Europy i całego świata. Akcja rozpoczyna się w 1935 roku. Autorka opisuje dziesięć kolejnych lat z życia pewnej pary. Bohaterowie to młodzi ludzie, stojący u progu dorosłego życia. Ona jest Polką i ma na imię Zuzanna. Jako nastoletnia panna doznaje od losu bolesnego ciosu. Pewnego feralnego dnia giną jej rodzice i siostra. Opiekę nad panną Hulewicz przejmuje jej babka Jadwiga. Dziewczyna musi przenieść się z zagranicznej pensji do szkoły w Krakowie - niesamowitym mieście, które ma specyficzny klimat. Jego czar pryśnie wraz z wybuchem wojny.
On ma na imię Joachim i jest Niemcem, bratem serdecznej koleżanki Zuzi ze szkoły w Penzance. Jest starszy o kilka lat i pracuje w Tanganice, zarządzając faktorią. W koleżance siostry zakochuje się, widząc ich wspólne zdjęcie. To taka fotograficzna miłość od pierwszego wejrzenia. Zaraz, zaraz - miłość? Czy można się tak po prostu, na amen, na poważnie zakochać, patrząc tylko na efekt pracy aparatu fotograficznego? Czy to wystarczy, by kochać na całe życie, nie znając danej osoby, tylko spoglądając na jej twarz?
Odpowiedź czeka w książce, która jest niesamowita. Oryginalnie napisana, dopracowana w najmniejszych szczegółach i niezwykle klimatyczna. Składa się z dwóch elementów, które ze sobą w przepiękny sposób się splatają – z dwóch pamiętników, napisanych przez kobietę i mężczyznę, których życiowe ścieżki los złączył ze sobą. Czytelnikom dane jest zobaczyć ówczesny świat oczami Polki i Niemca, których narody staną niedługo po przeciwnych stronach barykady i chwycą za broń. Oni wojny nie chcą, ich nie interesuje polityka. Oni żyją w świecie młodości, która chce żyć i oddychać pełną piersią, cieszyć się urokami świata, smakować chwile szczęścia. Chcą kochać i odkrywać dzień po dniu smaki życia, realizować swe marzenia. Czy los im na to pozwoli?
„Tylko dzięki miłości” to książka z historią mocno wplecioną w fabułę. Śledząc losy bohaterów, mamy przed oczami coraz bardziej chmurzące się niebo nad światem, zapowiedź tego, że niedługo rozpęta się gigantyczna burza. Potworna wojna. Czytając, mamy okazję zasmakować uroków innego świata, dla mnie - świata młodości pokolenia moich dziadków. Świata, w którym żyło się inaczej, nie tylko dlatego, że nie było w nim współczesnych zdobyczy cywilizacji. To były czasy, kiedy ludzi łączyły o wiele silniejsze więzi. I te rodzinne, i te zrodzone przez przyjaźń. To był świat, w którym ważną rolę pełniło kino, urządzano bale, na których panie nosiły eleganckie suknie. To były czasy, kiedy o wiele bardziej cenioną wartością niż dziś był honor i dane komuś słowo. To był świat, w którym żyło się ciekawiej i pełniej, a ludzie czuli się mniej samotni.
W tej powieści się po prostu zakochałam. Od pierwszej strony. W swoim życiu czytałam już kilka tysięcy książek, ale żadna nie była taka, jak ta. I właśnie dlatego gorąco ją rekomenduję. Lektura ma wiele atutów. Ciekawa fabuła, niezwykle trafne oddanie klimatu tamtych lat czy uzupełnienie słów tekstami z ówczesnych gazet to tylko niektóre z nich. Ta powieść jest niczym zwierciadło, w którym można obejrzeć przeszłość. To też książka o miłości. Tej pierwszej i tej niewinnej. O gorących porywach serca, które odkrywa czar uczucia. Serdecznie polecam ją każdemu, kto chce przeczytać książkę obyczajową inną niż te stojące obok niej na księgarskiej czy bibliotecznej półce. „Tylko dzięki miłości” to książka jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna i wyjątkowa. Odkryj i Ty jej czar. Zakochaj się w niej i w świecie z tamtych lat.
Książka zrecenzowana dla portalu Lubimy Czytać i pod jego patronatem medialnym.

piątek, 28 lutego 2014

Bogdan Chruścicki "Justyna Kowalczyk Królowa Śniegu"


Wydawnictwo Otwarte 
data wydania 2014
stron 264
ISBN 978-83-7515-285-2

Opowieść o Królowej Śniegu

Wiele lat temu w małej miejscowości w pobliżu Limanowej urodziła się dziewczynka, która pokochała bieganie na nartach. Była bardzo ambitna, pracowita i utalentowana. Wiele lat ciężko trenowała. Całe swoje życie podporządkowała uprawianiu sportu. Jej upór i trud nie poszedł na marne. Pewnego dnia wkradła się do światowej czołówki narciarskich biegaczek i udowodniła rywalkom, że jest groźnym przeciwnikiem. Zaczęła się fala zwycięstw, zdobywania trofeów, tytułów. Zawodniczkę z Kasiny Wielkiej pokochały tysiące Polaków, którzy gromadzili się licznie na trasach biegów i przed telewizorami. Justyna Kowalczyk zyskała przydomek Królowej Śniegu.
Z telewizyjnych wypowiedzi, wywiadów rysuje się portret kobiety odważnej, która bywa do bólu szczera i otwarcie mówi co myśli, co ją boli, denerwuje. Widać, że olimpijka z Kasiny ma niełatwy charakter, ale czy to nie dodaje jej jeszcze więcej uroku?
Justyny Kowalczyk nie polubiłam od razu tak jak Adama Małysza. Ale dziś cenię ją ogromnie i darzę głęboką sympatią. Śledzę jej poczynania, kibicuję i w pełni rozumiem. Ba, ogromnie doceniam za szczerość i odwagę mówienia tego co myśli. Dziś nie każdego sławnego człowieka na to stać.
Po książkę o biegaczce spod Limanowej sięgnęłam z przyjemnością. Chciałam dowiedzieć się o Niej jeszcze więcej. Czy tak się stało?
I tak i nie!
Książka znanego dziennikarza sportowego i komentatora Eurosportu to biografia zdecydowanie zawodowa. Informacji o życiu prywatnym złotej medalistki jest dość mało. Autor skoncentrował się wyraźnie raczej na sportowej stronie życia. Pani Justyna chroni dość mocno swoją prywatność i ma do tego prawo. Jej życie sportowe jest bardzo intensywne i pełne różnych zdarzeń. Nie zawsze jest łatwo. Początki kariery nie były usłane różami. Biegi na nartkach- jak nazywa je pieszczotliwie Justyna Kowalczyk - nie były kiedyś zbyt popularne. A ona sama od dawna gromi inne polskie zawodniczki na głowę. Nie ma Polki z którą przyszłoby jej bezpośrednio rywalizować. Justyna prze do przodu sama, ale z tym samym trenerem. Tworzą świetny duet.

Chruścicki napisał książkę nie tylko o swojej ulubionej zawodniczce, ale i zawarł w publikacji cenne informacje o historii zmagań w sportach zimowych oraz o zasadach na jakich odbywają się biegi. Są one dość zawiłe na pierwszy rzut oka. Czytając poznałam świat biegaczek, ich przyjaźnie i animozje, otoczkę, która czasem nie jest widoczna w trakcie zmagań sportowych. Książka świetnie podsumowuje dokonania naszej olimpijki i uświadamia ile wymagały pracy oraz trudu. To nie jest taka prosta konkurencja. Wymaga cech właściwych dla tytanów. Dzięki tej publikacji inaczej spojrzę na ten rodzaj sportu.
Autorowi udało się napisać tę książkę bardzo plastycznie - wręcz czuje się te emocje jak w trakcie oglądania telewizyjnych transmisji. Jest ona też bardzo osobista. Widać wielką sympatię Chruścickiego do Justyny Kowalczyk. Nie brak zdjęć, planów tras.
Mam nadzieję, że kiedyś za dobrych kilka lat sama bohaterka napisze o swojej karierze książkę, która ją podsumuje. I podzieli się osobistymi przeżyciami. 
Książka wydana bardzo starannie, wręcz elegancko. Z przyjemnością bierze się ją do ręki. Nie ma literówek, pomyłek. Przyjemna dla oka czcionka i dobry format. Za to Wydawcy należy się uznanie.

poniedziałek, 4 marca 2013

Logan Belle "Blue Angel"


Wydawnictwo Otwarte
data wydania 2013
stron 264
ISBN 978-83-7515-251-7
 
W świecie burleski
 
Książki określane mianem literatury erotycznej pojawiają się w ostatnim czasie na księgarskich półkach jak grzyby po deszczu. Coraz więcej dość dobrze sprzedających się tytułów zawiera śmiałe opisy erotyczne przeznaczone tylko dla dorosłych. Czemu i ja uległam trendowi i sięgnęłam po taką książkę? Z ciekawości, z chęci poznania czegoś nowego w lekturach skierowanych głównie dla pań. Do przeczytania "Blue Angel" podchodziłam nieco z dystansem. Byłam ciekawa jak mnie przypadnie do gustu pikantna książka, czy nie ulegnę zniesmaczeniu i będę się z nią męczyć, czy raczej zaczytam się z wypiekami na twarzy?
Otóż przeczytałam z przyjemnością. Książka nie powaliła mnie na kolana i nie dałam jej maksymalnej noty, ale bardzo się spodobała i nieco mnie zaskoczyła. Jeśli zapytacie dlaczego zaskoczyła to powiem, że nie bardzo zrozumiałam i nadal nie rozumiem dlaczego z zaciekawieniem czytałam o seksie na który w rzeczywistości bym się nie zdecydowała, i na który nie mam po prostu ochoty. A jednak sceny miłosne między kobietami coś w sobie mają......
 
Akcja rozgrywa się współcześnie w Stanach. Główna bohaterka to młoda kobieta o imieniu Mallory, która ukończyła studia prawnicze. Dobrze zarabia w korporacji i przygotowuje się do prestiżowego dla niej egzaminu adwokackiego. Jego zdanie będzie milowym krokiem w jej karierze, w drodze na zawodowe szczyty. Pewien wieczór zmienia jednak jej życie nie do poznania. Jej chłopak dziennikarz o imieniu Alec robi jej bardzo oryginalny prezent - zaprasza ją do klubu o nazwie Blue Angel. To klub tylko dla dorosłych, gdzie można podziwiać występy tancerek burleski. Podczas tej wizyty Mallory zostaje poproszona na scenę przez jedną z tancerek i to zdarzenie przypomina jej wspomnienia z czasów, kiedy była baletnicą. Alec prosi swoją dziewczynę o pomoc w napisaniu artykułu o tymże klubie i jego gwiazdach, a owe dziewczyny sprawiają, że Mallory wcale już tak bardzo nie chce być prawniczką..........
Po pierwsze czytając zaczęłam szukać w sieci wszelkich wiadomości o burlesce. Nie jest to czysta pornografia, a zmysłowy erotyczny taniec będący czymś na pograniczu sztuki, tańca i striptizu. Każdy występ to nie tylko obnażenie się tancerki. To także wymyślny kostium, dobrana oprawa muzyczna, skomplikowany układ. Ta mieszanka niezwykle podziałała na bohaterkę książki, rozbudziła jej zmysły, przypomniała doświadczenia sceniczne z czasów baletu. Ale ta książka to także opowieść o związku Mallory i Aleca, który jest pełen erotyzmu i poszukiwania zaspokojenia swoich erotycznych fantazji. Alec prosi swoją kobietę o spróbowanie seksu w trójkącie. Cóż, dla mnie to niedopuszczalna propozycja ze strony drugiej połówki, ale czytałam z ciekawością czy nasza bohaterka się zgodzi. Byłam również ciekawa jak Alec przyjmie zmianę ścieżki zawodowej swojej partnerki. Oj zdecydowanie to inne realia i inny świat niż ten mój w którym żyję. Ale nie ukrywam z ciekawością zajrzałam na to obce podwórko. Czytało mi się lekko i przyjemnie. Książka mnie absolutnie nie zniesmaczyła. Ciekawa literacka odskocznia od rzeczywistości.
Polecam pełnoletnim czytelnikom.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte.