Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Rebis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Rebis. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2023

Magda Jaros "Ty pieronie!"



Wydawnictwo Rebis
data wydania 2022
stron 256
ISBN 978-83-8188-609-3

Opowieść o śląskiej ikonie polskiego kina

Bohaterem biografii Magdaleny Jaros o nietypowym tytule jest wybitny polski aktor filmowy i teatralny, któremu popularność i sławę przyniosła rola w serialu telewizyjnym opowiadającym o losach załogi czołgistów walczących o wolność ojczyzny w czasie II wojny światowej. Dla wielu Franciszek Pieczka, mimo tego, że zagrał mnóstwo wspaniałych ról, pozostał na zawsze przede wszystkim sympatycznym Guslikiem Jeleniem, który podbił serce Honoratki.

W trakcie swojej kariery Pan Franciszek wielokrotnie udowodnił, że ma niesamowity talent i jest w stanie z mistrzostwem zagrać bardzo różnorodne role. Jego artystyczna droga jest ogromnie wielowymiarowa i bogata oraz obfituje w wiele sukcesów. A jak wyglądało jego życie osobiste, jaki był poza sceną, jakim był prywatnie człowiekiem? Ciekawa odpowiedzi na te pytania starałam się je odnaleźć w biografii, która opowiedziała wiele, ale nie odkryła do końca wszystkich kwestii, które mnie interesowały.

Z pewnością po przeczytaniu publikacji wydanej nakładem Wydawnictwa Rebis miałam ochotę na odświeżenie w pamięci pewnych filmów, które oglądałam już wcześniej. Dzięki książce poznałam jej bohatera jako artystę i zwykłego człowieka. Jego sylwetka okazała się bardzo interesująca i z pewnością powinna inspirować wielu młodych artystów. Był on człowiekiem sprzeczności – zyskał ogromną popularność, ale nigdy nie miał parcia na szkło. Był twardy i hardy, ale i wrażliwy oraz delikatny. Miał gołębie serce, ale nie szukał sztucznego poklasku. Był ogromnie popularny, ale na zawsze pozostał skromny i ciepły. Cechowała go życzliwość i pełny profesjonalizm.


Magdalena Jaros na kartach swojej wspaniałego tytułu wyrysowała wyrazisty portret popularnego aktora. Skupiła się przede wszystkim na jego karierze zostawiając życie prywatne głęboko w tle. Nie zrobiła tego z lenistwa czy zaniedbania. Ogromnie chroniona prywatność była świadomym wyborem samego Pieczki, który był nie tylko dla widzów, ale i kolegów czy współpracowników osobą niezwykle tajemniczą. Nie czuł się ani wielki, ani lepszy od innych.

Autorka strona po stronie przeprowadza nas po jego kolejnych zawodowych etapach, po największych rolach, które dały mu status ikony polskiego kina. Przypomina filmy, seriale i sztuki teatralne w których grał role główne i te drugoplanowe. W każdą z nich wkładał serce i całego siebie. Dawał z siebie wszystko. Był przy tym wybitny i wielki, ale nigdy nie wykorzystywał swojej popularności do wywyższania się ponad innych. Jego całym światem poza sceną i planem filmowym była rodzina. Nie lubił scenek i bankietów. Nie prowadził życia celebryty. 

Tytuł poza życiorysem wybitnego aktora zawiera wypowiedzi o nim, które padły z ust jego kolegów i współpracowników. Ich głos brzmi zbieżnie i tak samo. Każdy jest pod wrażeniem osoby Pana Franciszka zarówno jako aktora, kolegi i człowieka.

Z racji kariery trwającej kilkadziesiąt lat Franciszek Pieczka musiał dostosować się do zachodzących w świecie teatru, kina i telewizji zmian. Mimo transformacji rzeczywistości jaka go otaczała pozostał sobą i  wiernym swoim ideałom, nie uległ zmianom, modom i komercji. Do samego końca zachował swoją klasę i styl. I takim zapisał się w historii polskiego kina.

Dziś grającej Gustawa Jelenia Gwiazdy kina nie ma już wśród nas. Franciszek Pieczka odszedł w sędziwym wieku, ale dzięki swojej pracy artystycznej będzie żyć wiecznie. Książka „Ty pieronie!” jest cennym i wartościowym wspomnieniem o Jego osobie. Jest napisana ciekawie i przejrzyście. Zawiera świetnie wysortowane informacje, anegdoty i bezcenne refleksje samego Bohaterka, jak i bliskich mu osób. Ten tytuł czyta się przyjemnie i z atencją. Przy lekturze pojawia się pragnienie by zajrzeć do lamusa i obejrzeć choćby fragmenty filmów czy sztuk z udziałem Franciszka Pieczki. Publikację rekomenduję  każdemu, kto lubi dobre biografie i jest fanem teatru czy kina. Jest naprawdę warta zagłębienia się w jej treść.


poniedziałek, 14 lutego 2022

Tomasz Rezydent "Niewidzialny front"




 

Wydawnictwo Rebis
data wydania 2020
stron 336
ISBN 978-83-8188-198-2

Zapiski z pierwszej linii frontu

Zimą 2020 roku świat obiegły informacje o tajemniczym wirusie, który szaleje w Chinach. To było dla wielu ludzi na końcu świata, gdzieś daleko i to niebezpieczeństwo nie wydawało się groźne. Przecież do tej pory było tyle lokalnych epidemii! 

Ale ten wirus objął w swe objęcia cały świat i szybko dotarł do Europy. We Włoszech rozpoczął konkretny pogrom, a miejscowość Bergamo znalazła się na ustach całego globu. Wkrótce tajemniczy patogen nazwany covid 19 dotarł i do Polski. Początkiem marca cała Europa zamarła. Świat stanął w miejscu, dosłownie się zatrzymał. Zaprzestały pracy szkoły i uczelnie, zakłady pracy, stanęły linie produkcyjnie, a ludzie wykupowali w sklepach zapasy na "dwa tygodnie". Z półek znikała żywność i papier toaletowy oraz mydła i środki czystości. Maseczki jednorazowe osiągały gigantyczne ceny. Tych z filtrami prawie nie można było dostać, a ich ceny wzrosły o kilkaset procent. Wszyscy rozumieli co znaczy "zostań w domu", zamknięto teatry, kina, centra handlowe i obiekty kultury. Pojawiły się hasła izolacja, kwarantanna i wielu uświadomiło sobie jak ważną instytucją są Sanepidy. A w szpitalach ... Tam zaczął się prawdziwy szał. Ochrona zdrowia nieprzygotowana na trudną sytuację musiała się zorganizować i zacząć pracować w nowym, dziwnym trybie jak nigdy dotąd niewprowadzonym na masową skalę. Do walki z tajemniczym i śmiertelnie groźnym patogenem stanęli medycy. Lekarze, laboranci, średni personel medyczny, diagności i wszyscy od których pracy działanie jednostek medycznych jest uzależnione. 

Jednym z lekarzy, który znalazł się na pierwszej, jakże niebezpiecznej, linii frontu był Autor książki, którą chcę w tym tekście zaprezentować. Tomasz Rezydent pracował w jednym z niewielkich polskich szpitali, które zdecydowano się przekształcić w tzw. szpital jednoimienny, który miał przyjmować chorych na covid19. Tam mieli trafiać na diagnostykę chorzy podejrzani o zakażenie, tam mieli walczyć o życie i zdrowie pacjenci w poważnym stanie, którzy wymagali hospitalizacji. Tam personel medyczny miał uczyć się nowego stylu walki na początku nie za bardzo dysponując sprzętem i środkami ochrony w postaci masek, środków dezynfekcyjnych czy respiratorów. 

Tę książkę nie potrafię ocenić w przedziale podobała mi się czy nie. To nie ten typ literatury. To dokument, genialny reportaż i świadectwo dla potomnych jak naprawdę było. Bo ten tytuł jest na wskroś prawdziwy i pełny prawdy w przeciwieństwie do tego, co serwowały media i social media. Tu wygrywa prawda, która niekiedy jest gorzka i bolesna. Tu jest miejsce na strach, ale i bohaterstwo. Tu nie owija się niczego w bawełnę. Tu nie ma miejsca na korekty, poprawki czy upiększenia. Tu jest realna walka, dramaty, ludzkie uczucia z których nawet opanowany mężczyzna, któremu nie obce są prawdziwe szpitalne dramaty, nie jest wyzuty. Na kartach książki zapisane są na gorąco wspomnienia. Ten dziennik pisany gdzieś w sporym stresie i nieludzkim zmęczeniu otwiera wyobraźnię czytelnika. Tym samym otwiera oczy i uświadamia z czym tak naprawdę musieliśmy się zmierzyć. 

Autor nie oszczędza nikogo, choć robi to anonimowo. Pokazuje błędy, które mogły sporo kosztować. Krytykuje, wyraża swoje niezależne zdanie, pokazuje ludzkie słabości, solidarność, ale i głupotę. Zapomina o filtrach, które w dzisiejszym świecie mają tak częste zastosowanie. Pozwala przeżyć ten czas, kilka pierwszych miesięcy pandemii jeszcze raz, pokazując je z perspektywy tego, który musiał się zmierzyć z bezpośrednim niebezpieczeństwem. Takich lekarzy w Polsce było setki. 
Dziś, gdy minęły prawie dwa lata i znamy dalszy rozwój wydarzeń odczułam, że i tak los obszedł się z ludźmi w miarę łaskawie. Wirus zebrał swoje żniwo, ale stracił na sile i choć wiele osób zachorowało widać pewne światło w tunelu. 

Ten tytuł został napisany by pokazać prawdę i dokładnie tak się stało. Czuć ją z kartek książki, a jej największym atutem jest właśnie autentyczność. Tu nie poszło o propagandę sukcesu czy bicie braw, choć te jak najbardziej należą się tym, którzy pracowali i pomagali. 
Ten dokument robi ogromne wrażenie. Ja czytałam go z perspektywy osoby, która nie zachorowała objawowo na ten patogen. Wiem jednak, że ci, którzy leżeli na szpitalnych łóżkach i wygrali mogą mieć problem z lekturą. Koszmary mogą wrócić. Ta książka powinna nade wszystko trafić w ręce osób, która ironizują z  choroby oraz tych którzy cenią mistrzowską literaturę faktu i reportaż. 
Jestem już po lekturze, ale głową nadal w niej. Czytanie było też dla mnie chwilą refleksji i zadumą nad kruchością życia i słabością człowieka, który mimo swoich osiągnieć jest słaby i bywa bezsilny. 
Niesamowita książka, którą gorąco polecam. Jest naprawdę warta poznania. Z serca rekomenduję. 

 

czwartek, 20 maja 2021

Alka Joshi "Malowane henną"

 




Wydawnictwo Rebis

data wydania 2021

stron 384

ISBN 978-83-8188-267-5

Na przekór światu, w drodze ku szczęściu

Mając za nic ograniczenia pandemiczne z książką w ręku udałam się w daleką, ogromnie fascynującą podróż. Dzięki lekturze naprawdę wyjątkowej powieści znalazłam się na kontynencie azjatyckim, w Indiach, a konkretnie w Radżasthanie i mieście Dżajpur. Moja wycieczka miała miejsce nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Przeniosłam się bowiem do lat 50-tych XX wieku, Ten ogromny kraj dopiero co wyzwolił się spod brytyjskiego panowania (1947 rok) i dynamicznie się zmieniał. Jednak zakorzenione w nim od tradycje nadal funkcjonowały i były przestrzegane. Nie były one zbyt przyjazne dla kobiet. Płeć piękna była wyraźnie dyskryminowana, zależna od rodziców, a potem mężczyzn, który stawali się nie tylko małżonkami, ale i władcami. Wiele dziewczynek, tak jak tytułowa bohaterka powieści do której przeczytania Was gorąco zachęcam, zostawała wydana za mąż w wieku lat nastu wbrew swojej woli. Lakszmi nie mogła poszczycić się statusem szczęśliwej żony. Jej mąż ją bił i stosował wobec niej przemoc. Miał pretensje, że ta nie zachodzi szybko w ciążę. Nieszczęśliwa młoda kobieta nie mogąc już dłużej wytrzymać u boku tyrana postanowiła uciec z prowincji do dużego miasta i zacząć życie na własny rachunek. Tym samym ściągnęła wstyd na dom swojego męża i ostracyzm otoczenia na dom swoich rodziców. Lakszmi ciężko pracowała zajmując się malowaniem henny na ciałach kobiet i doradzając kuracje ziołowe. W Różowym Mieście zdobyła sławę i spore pieniądze dzięki oryginalnym wzorom jakie malowała. Stała się rozchwytywana i popularna. Otwierały się przed nią drzwi najznamienitszych domów, poznała kobiety z wyższych sfer, których stała się powierniczką i doradczynią. Nagle w jej życiu pojawiał się mąż, którego porzuciła i siostra, o której istnieniu nie miała zielonego pojęcia...

Kochani, ta powieść jest niesamowita, rewelacyjna i przemawiająca prosto do serca. Pokazuje inną kulturę, której dla nas Europejczyków jest niczym nieznany ląd. Wszystko w niej ciekawi, fascynuje i dziwi. Wszystko jest odmienne i barwne niczym wielobarwna mozaika o skomplikowanym wzorze. Przy lekturze nasza wyobraźnia jest bombardowana tysiącami różnych bodźców, a fascynujący oraz ciekawie wykreowani bohaterowie wywołują przeróżne uczucia i moc emocji. Główna bohaterka Lakszmi, to postać, którą nie sposób nie polubić. Od samego początku mocno jej dopingowałam. Była pełna podziwu dla jej uporu, odwagi, siły, dzięki którym łamała surowe i trwale od lat funkcjonujące konwenanse. Lakszmi przekraczała granice, wytyczała nową ścieżkę, odrzucała na bok lęki. Nie bała się przeć ku realizacji marzeń, nie lękała się walczyć o swoją wolność ekonomiczną i niezależność wobec świata. Lakszmi to postać skomplikowana i zagadkowa, mająca swoje tajemnice. Na kartach książki jest niczym niezłomna Nike. 

Portret Indii namalowany słowami przez Alkę Joshi jest wielowymiarowy. Widać w nim wiele problemów społecznych, które nurtują tamtejszą społeczność. Podziały kastowe, różnice w dostępie do edukacji i pomocy medycznej, bieda, przeludnienie, zły los kobiet to tylko najważniejsze kwestie na które ta powieść zwraca uwagę. Treść, że względu na swoją specyfikę i egzotykę nie jest można najłatwiejsza w odbiorze i wymaga od nas poznania wielu nazw i pojęć by ją zrozumieć. Mimo to przyciąga do siebie i fascynuje. Kultura indyjska nie zawsze jest dla nas czytelna i zrozumiała, ale pociąga bogactwem smaków, aromatów, zwyczajów, wierzeń, barw. 

Reasumując jeśli ktoś kocha klimaty w stylu Bollywood koniecznie musi przeczytać ten tytuł. Jeśli ktoś lubi lektury z bohaterkami o silnej osobowości również będzie idealnie zadowolony w trakcie czytania. Osobiście jestem tą powieścią naprawdę mocno zachwycona i polecam ją nawet najbardziej wymagającym miłośnikom nietuzinkowych książek.

wtorek, 16 czerwca 2020

Jolanta Naklicka-Klesser "Zupa dobra na wszystko"



Dom Wydawniczy Rebis
data wydania 2020
stron 244
ISBN 978-83-8188-007-7


Dobra zupka zawsze jest mniam mniam


Tak, tym razem jestem statystyczną Polką i ... lubię jeść zupy. Czy lato czy zima rozkoszuję się tym typem dania. Ba, co może kogoś zdziwić lubię jeść zupy nie tylko na obiad. Bywa, że zupy jadam na śniadanie z dodatkiem chleba czy na kolację. Lubię różne rodzaje zup, choć nie przepadam za zblendowanymi całkowicie papkami. Inne zupy jadam gdy jest zimno - wtedy lubię te gęste i rozgrzewające, inne lubię gdy mocno grzeje słońce - wtedy królują chłodniki. 

Jak wiecie bardzo lubię gotować i ciągle coś w kuchni eksperymentuję. Szukam nowych receptur i inspiracji. Dlatego śledzę rynek książek kulinarnych nie chcąc przegapić ciekawych pozycji, które ukazują się niekiedy w bardzo atrakcyjnej formie. 
Jeśli chodzi o tematykę zup właśnie znalazłam taką książkę z ogromnie nietypowymi przepisami. Dziś chcę Wam ją przybliżyć. 

Autorką jest Jolanta Naklicka-Klesser doskonale znana widzom programu "Pytanie na śniadanie". W jej tytule znajdziemy sto autorskich przepisów na różne zupy. Zawarte receptury są bardzo, bardzo różne. Jedne z nich idealnie nadają się na rozgrzewkę w chłodne popołudnie, inne mogą zrobić furorę jako wykwintne danie nawet na najbardziej eleganckiej imprezie. 

Nim zagłębimy się w przepisy polecam lekturę wstępu i wprowadzenia w tematykę zupną. Znajdziecie też tam wiele cennych porad odnośnie dodatków do zup i sposobu ich przygotowania. I tu się szybko okaże, że gotowanie, czynność jakże powszechna i codzienna może być sztuką i mieć w sobie naprawdę skomplikowane rytuały, ale satysfakcji z przygotowania własnego talerza z daniem przecież nic nie zastąpi. 



Tytuł jest przepięknie i starannie wydany. Elegancki papier, doskonałej jakości kolorowe zdjęcia tylko pobudzają apetyt i chęć czarowania w kuchni. Przyjemny format i czcionka dodają publikacji uroku. Wygodny rozkład graficzny receptur ułatwia pracę. Na uznanie zasługuje przejrzystość. 


Jeśli chodzi o same receptury są one naprawdę nietypowe i niestandardowe. Tu na scenie króluje egzotyka, ciekawostki kulinarne z różnych stron świata i bogactwo smaku. 


W treści znajdziecie też nowe wersje najbardziej popularnych zup, które pokażą, że np. standardowa i lubiana pomidorówka niejedno ma imię i oblicze.



Gotowanie może być wspaniałą przygodą. Ta publikacja to udowadnia. 


Jestem na "tak" odnośnie tej książki. Polecam ją do kupna na własny użytek. Doskonale sprawdzi się też ona na prezent nawet dla osób, które doskonale gotują. 
Stawiam wysoką ocenę i polecam spróbować podane przepisy. Cztery zupy, które już ugotowałam były przepyszne. 



wtorek, 26 maja 2020

Andrzej G. Kruszewicz "Sekretne życie zwierząt"



Wydawnictwo Rebis
data wydania 3 czerwiec 2020
stron 240
ISBN 978-83-8062-624-9

Nic, co zwierzęce nie jest nam obce!

Lubice zwierzęta? Interesuje Was świat fauny? To polecę Wam gorąco lekturę pewnej publikacji, której premiera będzie miała miejsce na początku czerwca. Od razu dodam, że książka jest przepięknie wydana i ogromnie ciekawa. Idealna dla każdego bez względu na wiek, płeć i miejsce zamieszkania. Doskonale nadająca się na prezent ofiarowany z różnej okazji. To tytuł ponadczasowy, napisany w niezwykle przystępny sposób przez zawodowca, który jest wybitnym zoologiem. 

Jej Autor, Andrzej G. Kruszewicz z wykształcenia jest lekarzem weterynarii. Pełni od 2009 roku funkcję dyrektora Azylu dla Ptaków w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie. Jego pasją jest ornitologia i świat zwierząt. Jest też Autorem wielu książek o tematyce zwierzęcej. Z jego publikacji bije wielka pasja i miłość do świata fauny, który jak się okazuje jest naprawdę niezwykle fascynujący, tajemniczy i zagadkowy. Ma swoje sekrety, a zwierzęta są do nas ludzi niekiedy bardzo, bardzo podobne. Jeśli zaintryguje Was to stwierdzenie to znak, że polecaną przeze mnie dziś książkę po prostu musicie poznać. Ma ona wiele atutów. Dwa z nich są moim zdaniem kluczowe. Chodzi mi o sposób przekazania rzetelnych informacji i prostą formę czyli porzucenie fachowego "bełkotu" na rzecz prostego stylu i języka, a wszystko dla dobra czytelników, którzy przecież są w większości amatorami i laikami. Nie sztuka bowiem napisać kolejny fachowy podręcznik. Sztuką, która się Autorowi udała jest dotrzeć do zwyczajnego zjadacza chleba, pokazać mu fenomen świata zwierzęcego, zwrócić jego uwagę, zachęcić do eksploracji, pogłębiania wiedzy i obserwacji stworzeń, które nas otaczają. 

Andrzej Kruszewicz idealnie wybrał treść do swojego tytułu. Świetnie przefiltrował najciekawsze informacje i pogrupował je w dziesięć rozdziałów. Poszczególne z nich dotyczą władzy wśród zwierzaków, dominacji samic, dominacji samców, życia rodzinnego i wierności. Prokreacji i zwyczajów związanych z rozrodem. W każdym rozdziale po krótkim wstępie Autor skupia się na przykładach wziętych z życia konkretnych gatunków. By oddać prawdę trzeba przyznać, że pisze nad wyraz ciekawie, błyskotliwie i zajmująco. Doskonale trzyma pióro, ciekawie oprowadza nas po krainie, którą jak się okazuje znamy tylko pozornie dobrze. Bardziej błądzimy wśród mitów i mamy niekiedy mylne pojęcie. A zwierzaki naprawdę prowadzą ciekawe życie osobiste i "zawodowe". Mają swoje wytyczne, zwyczaje i przyzwyczajenia. I kto tu kogo naśladuje? My ich czy one nas? 

Z ręką na sercu piszę, że nie, podkreślam jeszcze raz nie czytałam lepszej książki przyrodniczej. Nikt, tak jak Andrzej Kruszewicz nie zainteresował mnie przyrodniczym tematem. Bez przymusu i z pełną świadomością stwierdzam, że tytuł porywa i sprawia, że inaczej patrzymy na zwierzaki. Treść jest pełna ciekawostek. 
Napisana z humorem książka jest warta rekomendacji. Polecam, naprawdę świetna propozycja. 

środa, 31 lipca 2019

Melodie Winawer "Skryba ze Sieny"



Wydawnictwo Rebis
data wydania 2019
stron 528
ISBN 978-83-8062-494-8

Powieść idealna na lato

Mam romantyczną naturę. Mogę temu przeczyć, ale prawda i tak wyjdzie na jaw. Patrząc choćby na mój gust literacki chętnie sięgam po powieści historyczne i kostiumowe w których przygoda miesza się z romansem. Kocham przenoszenie się z książką w ręku do zamierzchłych czasów, chłonę klimat przeszłości i z rozmarzeniem zagłębiam się w dawne epoki. Jestem zagorzałą fanką "Outlandera", dlatego zdecydowałam się przeczytać powieść Melodie Winawer. Prześliczna okładka i opis zadziałały niczym magnes. 
Z chwilą przeczytania pierwszej strony przepadłam. Wzięłam urlop od życia i towarzyszyłam głównej bohaterce Beatrice w Nowym Jorku oraz Sienie. W teraźniejszości i przeszłości. Ta literacka przygoda okazała się niesamowitą atrakcją. Po prostu było bosko.

"Skryba ze Sieny" jest debiutem literackim - trudno w to uwierzyć, bo jest to dla mnie tytuł bez wad i doskonały - profesorki neurologii Uniwersytetu Columbia. Jego akcja rozpoczyna się w XXI wieku w Stanach Zjednoczonych. Beatrice po śmierci matki była wychowywana przez starszego brata. Rezolutna i mądra podobnie jak ten wybrała drogę naukową. Została neurochirurgiem, pełnym pasji oddanym całym sercem pacjentom lekarzem. Benjamin zaś zamieszkał we włoskiej Sienie, gdzie prowadził badania. Cierpiący na podstępną chorobę serca mężczyzna zmarł nagle. Siostra postanowiła wtedy wziąć urlop i kontynuować dzieło brata. Wyjechała do Italii i zamieszkała w pięknym, starym domu. Beatrice nie spodziewała się, że wkrótce zostanie przeniesiona do średniowiecza i umieszona w rzeczywistości znanej z zapisków. Nagle młoda kobieta znalazła się w świecie, o którym miała marne pojęcie, bez odpowiedniego odzienia, grosza przy duszy i dachu nad głową. Jeśli jesteście ciekawi jak sobie poradziła i co ją spotkało zapraszam do lektury powieści, która mnie ogromnie zachwyciła. 

Jej fabuła jest zawiła i kręta oraz obfituje w liczne niespodzianki. Czyta się lekko, choć akcja rozgrywa się w dużej mierze w czasach odległych. Tytuł to mieszanka kilku gatunków literackich - obyczaju, historii, przygody, sensacji, romansu i powieści epistolarnej. Autorka zachwyciła mnie stylem, językiem i rewelacyjnymi opisami. Wszystko w tej książce jest takie żywe i namacalne. Miałam wrażenie jakby przed oczami przewijała mi się bardzo kolorowa mozaika w której wszystkie elementy ze sobą współgrają. Rozbudowana fabuła składa się z wielu wątków, które są ze sobą dobrze i stabilnie powiązane. Przez plan książkowy przewija się wiele postaci. Każda z nich przyciąga uwagę i jest barwna. Nie brakuje emocji, nie brakuje sensacji, nie brakuje rumieńców na policzkach w trakcie czytania. 
Moja wrażenia wobec tej powieści są bardzo pozytywne. Pod wieloma względami treść mnie zauroczyła, zaciekawiła i rozkochała w sobie. Tak, nie będę ukrywać, że pokochałam tę historię, która tak błyskawicznie skradła mi serce. Miłośnikom prozy Diany Gabaldon nie muszę rekomendować tej propozycji. Tym, którzy mają ochotę na coś lekkiego, zajmującego i niesztampowego gorąco polecam ten debiut. Odkryjcie średniowieczną Sienę i tajemnice jej mieszkańców. Miłej lektury. 

czwartek, 18 lipca 2019

Luke Jennings "Kryptonim Villanelle"


Wydawnictwo Rebis
data wydania 2019
stron 232
ISBN 978-83-8062-566-2

Gdy zadawanie śmierci daje radość...

Ponoć każdy z nas jest zdolny zabić. Możemy tego dokonać zwłaszcza w sytuacji, gdy ma miejsce obrona konieczna. Ludzie zabijają innych w afekcie, gdy trwa wojna i trzeba walczyć z wrogiem, ale też przypadkowo, kiedy dochodzi do nieszczęśliwych wypadków. Sprawcy czują często wyrzuty sumienia. To można sobie dość precyzyjnie wyobrazić, ale … sytuację, gdy zabójstwo rodzi radość, daje satysfakcję, zadowolenie, podnieca, gdy jest seryjne...? Jakimi osobami są zawodowi, płatni mordercy, osoby zabijające na zlecenie? To naprawdę ciekawa zagadka. Jedną z dwóch głównych bohaterek powieści Luk'a Jenningsa jest kobieta, która zabija i nie ma wyrzutów sumienia, nie czuje się winna, a wręcz zadowolona ze swoich czynów. Jest perfekcjonistką w swoim fachu. Idealną niczym maszyna. Wyzutą z ludzkich uczuć, pozbawioną litości i nieczułą na wszelkie okoliczności. 

Villanelle pochodzi z Rosji. Wyciągnięto ją z mrocznego więzienia, gdzie miała spędzić długie lata oczywiście za zabójstwo. Wywieziono i wyszkolono. A ona sama miała do swoich zadań wyjątkowe predyspozycje. Była twarda, bez zmrużenia oka zniosła mordercze treningi oraz naukę wielu rzeczy przydatnych w "nowej pracy". Pomogła jej nietuzinkowa inteligencja, spryt i cechy charakteru. Villanelle jest posłuszna rozkazom, choć nie wie od kogo pochodzą i dla kogo zabija. Żyje od zlecenia do zlecenia, a przy okazji świetnie się bawi swoją profesją, która daje jej ogromną satysfakcję. 
Eve Polastri jest żoną polskiego matematyka i pracownicą MI5. To ona ma za zadanie wytropienie płatnego mordercy, które realizuje zadania na terenie całego globu. Eve, choć popełnia błąd, chce za wszelką cenę zdemaskować kobietę, bo to, że zabójca należy do płci pięknej jest dla niej bezdyskusyjne i pewne. Czy jej się uda ta niezwykle niebezpieczna misja? Czy winna trafi za kraty? 

Nie ukrywam, że miałam apetyt na dobrą sensację. Dobrą i nietuzinkową. Oryginalną i niesztampową. Spośród ogromu propozycji wybrałam właściwą i szybko dałam się omotać fabule. Czytałam skupiona i zszokowana. Postać kobiety bez sumienia okazała się nad wyraz fascynująca i zastanawiająca. Chwilami niewiarygodna, nieprawdziwa (bo jak tak można???), potwornie okrutna i przerysowana. A jednak taka osobowość to niewyobrażalna zagadka niczym yeti. Czy takie osoby istnieją naprawdę czy może to w pewnej mierze wytwór literackiej wyobraźni Autora? Ta kwestia nadal mnie nurtuje, choć minęło kilkanaście godzin od przeczytania ostatniego zdania powieści. 

Świat w którym rozgrywa się akcja książki jest bardzo brutalny. Liczą się w nim seks, władza, pieniądze i przemoc. Nie ma tu miejsca na sentymenty. Sumienie i moralność jest czymś nierzeczywistym. Autor światło jupiterów kieruje przede wszystkim na Villanelle. Pokazuje ją bez krytyki i potępienia. Jakby sam zastanawiał się nad fenomenem tej istoty. Jakby patrzył na dzieło sztuki jedyne w swym rodzaju. Brutalne sceny są czymś zwyczajnym, seks nie łączy się z uczuciem, a ma dać zaspokojenie i służy rozładowaniu emocji. Nie istnieje coś takiego jak lojalność, a zasada całkowicie ograniczonego zaufania jest czymś oczywistym. I choć wiele w tej powieści gorszy, to też wiele pociąga i sprawia, że po prostu ma się ochotę na jej czytanie. 
Lektura mnie pozytywnie zaskoczyła. Była niczym niebezpieczna jazda z dużą szybkością bez zapiętych pasów po krętej górskiej drodze. Nie zabrakło emocji, dreszczy, zaskoczenia i niespodzianek.
Książka spodobała mi się i okazała się interesującym kąskiem. Sprawdźcie jak Wy ją odbierzecie. Myślę, że mało kto poczuje się rozczarowany. Polecam ten tytuł. 

poniedziałek, 22 maja 2017

Hanna Cygler "Tylko kochanka"



Wydawnictwo Rebis
data wydania 2017
stron 304
ISBN 978-83-8062-138-1

O mężczyźnie po przejściach i kobiecie z przeszłością

Hanna Cygler ma w swoim dorobku kilkanaście świetnych powieści obyczajowych. Jej najnowsza książka opowiada równie ciekawą historię osadzoną we współczesnym świecie.

Jej karty przedstawiają losy kobiety i mężczyzny, którym już czterdzieści lat minęło, a którzy sporą część swojego dorosłego życia spędzili na emigracji. Tam szukali lepszej przyszłości, ciekawszego życia, dostatku materialnego. Szarą polską rzeczywistość lat ich młodości zamienili na kolorowy świat Zachodu, w którym życie jest inne: prostsze, opływające w więcej dóbr doczesnych, bardziej nowoczesne i barwne. Tam szukali większych możliwości i szczęścia. Tam napełnili swój życiowy bagaż różnymi doświadczeniami. Tam przeżyli wzloty i upadki. Tam łaskotały ich motyle w brzuchu, tam kapały ich łzy.

Oboje spotkali się pozornie przypadkowo w niewielkim miasteczku leżącym przy ujściu Wierzycy do Wisły – w Gniewie. Lena prowadzi tam pensjonat, ale interes idzie gorzej niż marnie. Rękę na interesie trzyma komornik za długi. W owym pensjonacie zatrzymuje się jedyny gość – Jakub, który ma córkę i żonę oraz wieloletnią praktykę w kancelarii prawniczej. Co łączy prawnika z małą miejscowością i właścicielką prowincjonalnego hoteliku? Co sprowadza go do malutkiego miasteczka niedaleko Tczewa? Chce tam spędzić urlop czy może nadal działa jako trybik prawniczej maszyny?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że historia o kobiecie z przeszłością i mężczyźnie po przejściach będzie mało atrakcyjna i pospolita. Niech też nie zwiedzie Was mit, że na prowincji nic ciekawego się nie dzieje, a życie toczy się monotonnie. Nie jest też prawdą, że stara miłość nie rdzewieje. Wszystko to możecie sprawdzić w powieści, która jest bardzo tajemnicza i pełna sekretów. Jej główni bohaterowie są ulepieni z odmiennej gliny, a jednak szybko znajdują wspólny język.
Lena vel Magdalena to kobieta, która ma niezwykle oryginalny charakter i silne nerwy. Jest mocno uodporniona na przeciwności losu a życie nie raz dało jej mocnego pstryczka w nos. Mimo wielu przykrych przeżyć, mimo wielu kłopotów i zdrad nie zwątpiła w ludzi i dobro. Jakub zrobił karierę prawniczą w Londynie, ożenił się jednak to nie był szczęśliwy związek. Jego córka rzadko widywała tatę i ten stracony czas mężczyzna chciałby nadrobić. Nie jest to jednak proste, ale okoliczności sprzyjają pogłębieniu rodzinnych więzi. Historia obojga postaci w powieści mocno się splata a wzajemne relacje w ogromnym stopniu ich zaskakują.

Przeczytanie tej książki przypomina układanie mozaiki z puzzli, z których w miarę poznania kolejnych stron wyłania się interesujący obraz. W tytule poruszonych jest wiele tematów. Są obrazki z emigracyjnego życia, z prowincjonalnego miasteczka i świata dolce vita dostępnego tylko dla nielicznych wybranych. Polecam tę lekturę na leniwe letnie czy wiosenne popołudnie. „Tylko kochanka” to idealna książka na plażę, do parku, na działkę czy urlop. Przyjemnie się przy niej odpoczywa i relaksuje.

wtorek, 10 stycznia 2012

Barbara Stanisławczyk " Ostatni krzyk. Od Katynia do Smoleńska ......."

Wydawnictwo Rebis
data wydania 2011
stron 392
ISBN 978-83-7510-814-9

Sanktuarium bólu i cierpienia.

Katyń to miejsce, które na zawsze boleśnie zapisało się na kartach kronik historycznych. Katyń to nazwa przez lata zakazana, o której miano zapomnieć, a jeśli już pamiętać, to w kontekście zbrodni przypisanej faszystom. A jednak prawda ujrzała światło dzienne i po wielu latach świat usłyszał o zbrodni katyńskiej popełnionej na tysiącach polskich obywateli, którzy zginęli za to, że kochali Polskę i byli do ostatniej chwili życia patriotami. Ale od 10 kwietnia 2010 roku z Katyniem będzie kojarzony też Smoleńsk – lotnisko Siewiernoje, gdzie doszło do rozbicia polskiego samolotu TU- 154 z 96 członkami polskiej delegacji. Lecieli z parą prezydencką, aby w 70 -tą rocznicę tragicznych wydarzeń uczcić pamięć tych, którzy tam polegli. Nie było im dane. Samolot nie wylądował bezpiecznie. Nikt nie ocalał, a świat obiegły tragiczne relacje z miejsca katastrofy. Katyńskie fatum pokazało znów swoje oblicze. Koło historii zatoczyło krąg. Znów w wielu polskich domach nastała żałoba, rozpacz i smutek. Znów katyńska ziemia pochłonęła polską elitę polityczną i ludzi, którzy kiedyś w tym miejscu stracili bliskich.
Tym smutnym wydarzeniom, a właściwie ludziom, którzy ukończyli ziemską wędrówkę na naznaczonej polską krwią ziemi oraz ich bliskim, poświęciła swoją książkę Barbara Stanisławczyk. Publikacja składa się z trzech części. W pierwszej poznajemy pokrótce 10 osób, które leciały tragicznym lotem do Smoleńska. Przedstawicie 9 rodzin chcieli godnie uczestniczyć w podniosłej chwili. Nie było im pisane. Część druga to opowieść o przodkach, którzy zginęli w Katyniu w 1940 roku. Autorka opisuje w bardzo staranny i ciekawy sposób dzieje poszczególnych rodzin. Poznajemy pochodzenie, dzieje rodzinne i wojenne losy 9 Polaków, którzy zostali bestialsko rozstrzelani strzałem w tył głowy. Każda z tych historii jest bardzo wzruszająca i wyjątkowa.
Katyńskie ofiary to ludzie pochodzący z różnych stron Polski, ale łączyło ich jedno – tragiczny los i cierpienie za bycie Polakiem. Szczątkowa korespondencja, jaka zachowała się do dziś pokazuje, iż znosili swój los z godnością i honorem. Ojcowie martwili się o swoje rodziny – dzieci i żony, o ich byt materialny, ale zarazem nie narzekali na ciężki los, trudne warunki i w sercu głęboko wierzyli, że wrócą.
Trzecia część książki to wspomnienie wydarzeń, które działy się już na naszych oczach. Wspomnienie wydarzeń sprzed kilkunastu miesięcy, które wstrząsnęły całym światem. Byliśmy ich świadkami- relacje telewizyjne były naprawdę wstrząsające dla każdego, a jak musiały być bolesne dla bliskich ofiar. Po przeczytaniu skromnych relacji możemy sobie pełniej wyobrazić dramat rodzin, które nagle dotknęła tragedia.
Spotkałam się w internecie z różnymi opiniami na temat tej książki. Ja odebrałam ją bardzo pozytywnie. Nie jest to moim zdaniem publikacja napisana dla wzbudzenia sensacji, zrobienia szybkich pieniędzy i blasku fleszy. To rzetelna i sumiennie napisana książka z dziedziny literatury faktu. Autorka starannie opisała losy katyńskich ofiar, zgromadziła materiał do książki, która dla mnie jest pewnego rodzaju hołdem dla tych, którzy zginęli w Katyniu. Książka pokazuje też oblicze – może odrobinę kontrowersyjne - ale mam wrażenie prawdziwe, tych którzy udzielali się w Rodzinach Katyńskich. W prosty sposób, bez ogródek przedstawia różne poglądy osób związanych z ofiarami Katynia. Owszem, były między nimi konflikty, ale to przecież ludzkie. Sprawy bolesne rodzą przecież wiele emocji i programów działania. Osobiście bardzo podziwiam osoby, dzięki którym pamięć o polskich oficerach nie zaginęła, które z narażeniem pielęgnowały ją w czasach, gdy Katyń miał być wymazany w historii Polski.
“Białe katyńskie plamy zniknęły “. Coraz więcej wiemy o zbrodni katyńskiej. Coraz więcej wie o niej świat. Powstały cmentarze na tamtej przeklętej ziemi, pomniki w Polsce i na świecie. Pamięć o Katyniu przetrwała.
Książka bardzo mnie wzruszyła. Czytałam ją pochłonięta losami katyńskich ofiar. Zdjęcia jeszcze bardziej przybliżały mi ich sylwetki. Lektura okazała się doskonałą lekcją najnowszej historii. Polecam ją tym, którzy chcą jeszcze bardziej poznać te bolesne wydarzenia. Historie dramatów i miłości nie sposób przeczytać bez emocji i wzruszenia. Gorąco polecam.
Za egzemplarz do recenzji dziekuję portalowi Lubimy Czytać i Wydawnictwu Rebis.