piątek, 13 sierpnia 2021
Aneta Kozińska "Sploty"
czwartek, 22 lipca 2021
Roma Ligocka "Siła rzeczy"
data wydania 2021
stron 296
ISBN 978-83-08-07376-6
Cisza przed burzą
Moi Drodzy chcę się z Wami podzielić wspaniałymi emocjami jakie towarzyszyły mi w trakcie lektury wyjątkowej książki, którą dane mi było ostatnio przeczytać. Jej poznanie, zagłębienie się w jej treść było dla mnie wręcz duchowym przeżyciem, które na długo pozostawi ślad w mojej psychice. Jej czytanie było wyjątkową przyjemnością i czymś tak bardzo osobistym, jakbym sama przeżyła dokładnie to, co bohaterowie. Jak zwykle Roma Ligocka, którą od lat zaliczam do moich ukochanych Autorek, napisała fenomenalnie i w sposób, który mocno chwyta za serce. Jej pióro znów wyczarowało coś genialnego, co chwyta za duszę i spisanymi na papierze słowami oplata nas wyraziście i niepowtarzalnie.
Zawarte w książce dwie historie dziejące się w dwóch różnych przedziałach czasowych łączą więzy krwi. Jedna z opowieści rozgrywa się niedługo przed wybuchem drugiej wojny światowej. Druga opowieść to współczesność i początek wybuchu pandemii covid19, która trwa do dziś. Oba wydarzenia są czymś potwornym, co godzi w ludzkość i działa na nią destruktywnie.
Główne bohaterki to babcia i wnuczka, Anna Abrahamer i Roma Ligocka. W roku 1938 dojrzała Anna wraz z swoim mężem Dawidem udaje się w podróż życia. Opuszcza rodzinny Kraków i jedzie latem do Nicei. Celem podróży jest przede wszystkim odpoczynek i zwiedzanie cudownego zakątka Europy jakim jest Lazurowe Wybrzeże. Jest to jej pierwsza zagraniczna podróż i okazja by zobaczyć Wielki Świat i poczuć atmosferę typową dla światowego kurortu. Na tej podróży cieniem kładzie się niespokojna sytuacja polityczna jaka ma miejsce w Europie i na świecie. Zaczyna wrzeć, zewsząd dochodzą niepokojące wieści zwłaszcza dla osób narodowości żydowskiej.
Wiele lat później na początku 2020 roku śladami swojej babki wyrusza Roma Ligocka. To ma być sentymentalna podróż śladami przodków, powrót do przeszłości, spojrzenie wstecz w dzieje rodziny i jej korzenie. Piękno i harmonię wyjazdu zakłócają także niepokojące wieści. Świat zakleszcza się w szczękach niebezpiecznej choroby, która zamyka granice, sklepy, hotele, ludzi w czterech ścianach i sieje postrach. Plany Pani Romy zostają podeptane, świat staje się inny.
Ta wspaniała książka nie jest zbyt obszerna i bez wysiłku można ją przeczytać w jeden dzień. Ja jednak przedłużałam jej lekturę jak tylko mogłam. Czytałam wolno, delektowałam się wybitną prozą, rozkoszowałam każdym zdaniem, smakowałam każdą stronę jak jak niezwykły przysmak. Chłonęłam wyrysowane na kartach papieru obrazy, które wyobraźnia podpowiadała mi z łatwością i precyzją. Zachwycałam się i obrazami Nicei tej dawnej i tej pandemicznej, jak i widokami przedwojennego Krakowa, który malował mi się z ogromną nutą nostalgii w kolorze sepii. Brak mi słów by opisać to cudowne uczucie jakie temu towarzyszyło.
Ta opowieść napisana z wyjątkowym kunsztem i precyzją jest nad wyraz piękna, pełna tęsknoty i nostalgii. Mówi ona o sile więzi pokoleń, którą nie są w stanie rozerwać nawet tak tragiczne wydarzenia jak epidemia czy wojna. To tytuł zdecydowanie w klimacie nostalgii, niezmienności przemijania, ulotności i kruchości ludzkiego życia. Pamiętnik Anny Abrahamer jest tak bardzo przemawiający, że non stop miałam uczucie jakbym była członkiem tej wyjątkowej rodziny i wszystkie opisane wydarzenia odczuwała bezpośrednio na własnej skórze. Obraz jest smutny. Szczęście i spokój rodziny burzy i raz na zawsze niszczy wizja szaleńca, który doszedł do władzy w Niemczech. Jest on niezwykle przemawiający i czytelny.
Moje serce pozostało i chyba na zawsze pozostanie w tej publikacji. Gorąco polecam jej lekturę każdemu, który smakuje w wyjątkowej prozie i docenia najwyższych lotów talent literacki Pisarza. Wyjątkowa pozycja w mojej biblioteczce, które stawiam zasłużoną ocenę 10/10. Przepiękna książka, którą musicie przeczytać.
poniedziałek, 12 lipca 2021
Danuta Awolusi "Zgodnie z prawdą"
sobota, 3 lipca 2021
Natalia Boniewicz "Miłość na wariackich papierach"
wtorek, 29 czerwca 2021
Rhonda Byrne "Największy sekret"
Publikacja składa się z dwunastu rozdziałów. Każdy kończy treściwe podsumowanie. Ich treść jest przystępna i napisana językiem trafiającym bez problemu do czytelnika. Czyta się ją bez wysiłku, ale trzeba niekiedy skłonić umysł do refleksji nad przeczytaną treścią. Czy warto poświęcić czas na ten tytuł? Moim zdaniem tak, każdy wyniesie z niego coś cennego. Chcesz lepiej żyć sięgnij po "Największy sekret". Polecam!
wtorek, 22 czerwca 2021
Magdalena Krauze "Porzucona narzeczona"
Miało być pięknie, romantycznie i wyjątkowo. Ona i on mieli ślubować sobie tego dnia miłość do grobowej deski. Czekała biała suknia, welon i goście, ale stało się coś, co nie powinno się zdarzyć. Takiego rozwoju wypadków nie było po prostu w szczęśliwym scenariuszu. On zrezygnował i stchórzył na ostatniej prostej. Nie miał nawet odwagi powiedzieć tego osobiście, stać go było tylko na wysłanie wiadomości. I tak historia, która miała być bajką z happy endem, stała się koszmarem, który jednak wcale nie musi mieć złego zakończenia. Taka sytuacja oczywiście nie powinna się zdarzyć absolutnie żadnej kobiecie, ale gdy jednak wybranek serca okaże się nieodpowiedzialnym głupcem, nie należy rozdzierać szat i otulać się całunem rozpaczy na całe życie. Trzeba wtedy odważnie spojrzeć na całą smutną, choć niestety prawdziwą sytuację, wycofać się sprzed zatrzaśniętych nam przed nosem drzwi i tak jak bohaterka najnowszej powieści Magdaleny Krauze, ułożyć sobie życie na nowo. Nie jest przecież powiedziane, że pech będzie z nami już na zawsze. Gdy jedne drzwi nagle się zamkną, zwykle otwierają się drugie, a za nimi przecież może być o wiele ciekawsza perspektywa... I o wiele lepszy mężczyzna!
Najnowsza powieść Magdaleny Krauze to niesamowita historia. Opowiada ona o młodej sympatycznej kobiecie, która zamiast powiedzieć sakramentalne „tak”, musi pogodzić się z faktem, że jej niedoszły mąż nie dorósł do miłości. Zuzanna musi przełknąć gorzką pigułkę, uporać się z traumą, ułożyć swój świat od nowa, ale nim to czyni, poznaje jeszcze jedną prawdę. Trudno jest jej w nią uwierzyć, niestety rzeczywistość nie daje się zmienić i cofnąć. Świat Zuzy zostaje ponownie przewrócony do góry nogami, ale na szczęście blisko jest jej rodzina, przyjaciółki i mężczyzna, który okazuje się o wiele bardziej oddany, niż to się porzuconej narzeczonej wydaje. Czy w tej sytuacji młoda kobieta odnajdzie szczęście i zacznie cieszyć się życiem na nowo? Czy dostrzeże i oddzieli ziarna od plew? Czy nie ominie ją miłość, która jest tą prawdziwą?
To była wyśmienita lektura, przy której emocje szalały! Chwilami nie mogłam ich kompletnie uspokoić, a czytanie powodowało na moich policzkach ogromne rumieńce. Ta książka mną zawładnęła i ogarnęła całkowicie mój umysł. Byłam jedynie ciekawa co dalej i jak skończy się ta historia! Inne rzeczy przestały być ważne. Czas stanął w miejscu, a ja żyłam tylko fabułą książki. To bardzo piękna, ale i życiowa opowieść. Drzemie w niej wiele cennych prawd. Jedną z nich jest to, by zawsze w życiu oceniać na zimno swoją sytuację i mimo wszystko nie dawać ponosić się wyłącznie emocjom. Bywa, że są one najgorszym doradcą. Nie warto też płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało, to się nie odstanie. Trzeba zawsze z optymizmem patrzeć w przyszłość, chwytać dane od losu prezenty i cieszyć się tym, co otrzymujemy. Nie wszystko złoto co się świeci. Nie każda miłość jest prawdziwa, a tą wartościową zwykle najtrudniej dostrzec.
Magdalenie Krauze z całego serca gratuluję pomysłu i napisania wyjątkowej powieści, która z pewnością pokrzepi niejedno zranione kobiece serce. Ta książka bawi, wzrusza, elektryzuje i przykuwa do siebie. Drzemie w niej wiele optymizmu i pozytywnej energii. Dzięki jej przeczytaniu poznacie fantastyczne bohaterki, które są niezwykle pomysłowo nakreślone. Drzemie w nich siła, z której my kobiety powinnyśmy być dumne. Tak, tytuł docenia i gloryfikuje kobiecą przyjaźń, która w wielu sytuacjach może być pomocnym lekiem. Zakończenie książki jest oryginalne i bardzo mnie wzruszyło.
Reasumując, z całego serca polecam tę ciepłą i cudowną powieść, która kryje w sobie wiele niespodzianek, porusza serca do głębi i pokazuje, że w życiu zawsze jest wyjście z każdej sytuacji. Autorka nie boi się pisać o wielu trudnych tematach, ale i wnosi pokłady optymizmu. Tytuł zmusza do refleksji, zachwyca i zostaje w pamięci. Musicie go przeczytać. Z serca rekomenduję!
wtorek, 15 czerwca 2021
Justyna Dżbik-Kluge "Polacy lat minute. Sekrety pilotów wycieczek.
niedziela, 13 czerwca 2021
Liliana Hermetz "Rozrzucone"
czwartek, 3 czerwca 2021
Agnieszka Lis "Listy w góry"
Góry to moja wielka pasja. Lubię po nich wędrować i zdobywać szczyty. Nie robię tego jednak wyczynowo ani sportowo, a jedynie rekreacyjnie. Nie wyklucza to jednak faktu, że interesuję się od wielu lat himalaizmem, osiągnięciami zwłaszcza polskich wspinaczy i jestem pełna podziwu dla ich sukcesów. To niezaprzeczalny fakt, że nasi rodacy w tej dziedzinie osiągnęli bardzo wiele. Ich nazwiska brylują na stronach górskich kronik, a wielu z nich na przestrzeni lat zyskało status prawdziwych gwiazd i górskich celebrytów. Bycie Lodowym Wojownikiem to powód do dumy, ale i w tym wypadku istnieje druga strona zasłużenie zdobytego medalu. Pisze o niej w swojej książce Agnieszka Lis, a ja nie mogłam sobie odmówić lektury tytułu, który jest bardzo wyjątkowy i niesztampowy.
„Listy w góry” to opowieść, której główną bohaterką jest żona himalaisty. W prawdziwym życiu stoi ona zawsze w cieniu męża i gór. Jest postacią z drugiego planu. Gdy pojawia się na lotnisku, by powitać męża wracającego z wyprawy, musi przepuścić tłum dziennikarzy, oficjalne delegacje i poczekać na swoją kolej. Kochając wspinacza, musi pogodzić się z faktem, że pasja zawsze jest na pierwszym planie i wygrywa z rodziną. Czy to właściwe i dobre?
Agnieszka Lis oddała głos kobiecie, która przez lata kariery męża pisze pamiętnik w formie listów. Listów, które z różnych powodów nigdy nie zostały wysłane. Miały być przeczytane po osiągnięciu celu, ale los okazał się okrutny i na to nie zezwolił.
On żyje górami. Nawet gdy w nich nie jest fizycznie, to błądzi wokół ich szczytów myślami. Planuje, organizuje, załatwia i dopina kolejną wyprawę na ostatni guzik. Ona jest samotna w małżeństwie, choć nie sama. Kocha, tęskni, troszczy się, zamartwia, jest zdana głównie na siebie, a czasy są trudne. Pomaga jak może w sprawach organizacyjnych. Jest cierpliwa, czeka, modli się, liczy dni do powrotu, na owocach kasztanów odlicza kolejne zdobyte szczyty z tych najwyższych czternastu składających się na Koronę Himalajów. Ma męża, ale jest zdana bardziej na samą siebie, rodziców, przyjaciółkę. On tylko w domu bywa. Przelotem, na chwilę, oderwany od rzeczywistości żyje egoistycznie swoją pasją i życiem tam, gdzieś na wysokości w krainie lodu i śniegu. Traci siłą rzeczy kontakt z realnym światem. I ważniejszy jest pakiet konserw na wyprawę niż kolejki pod sklepami i braki w towarze niż choroby dzieci i kłopoty ze zdobyciem ubrań. Fundusze kojarzą mu się z dopinaniem środków na wyprawy, a nie domowym budżetem. Tak właśnie wygląda prawda o małżeństwie, które jest inne niż większość. Tu w cieniu męża bohatera, kryje się żona, która jest także wielką, aczkolwiek cichą bohaterką o której nikt nie mówi. Niektórzy, patrząc z boku, jeszcze jej zazdroszczą, a ona musi robić dobrą minę do złej gry.
Agnieszka Lis napisała genialnie. Odkryła prawdę, która zakurzył czas i spektakularne sukcesy. Ukazała realną rzeczywistość, która jest trudna i wymagająca. Idealnie weszła w duszę kobiety, która mocno kocha i za tę miłość musi zapłacić bardzo wysoką cenę. Jedynie uczucie osładza jej zmaganie się z szarą codziennością.
„Listy w góry” to powieść o poświęceniu i egoizmie, o niespełnionych marzeniach i czekaniu, o trudnej miłości, która czasem mocno boli. Zwierzenia młodej kobiety, żony i matki są ogromnie nasycone emocjami, które bywają bardzo skrajne i mocne. Tę książkę nie można tylko przeczytać. Jej treść się mocno czuje i odbiera osobiście, przeżywa jak własne życie. Z książki bije mocny przekaz, że trudno być żoną mężczyzny z górską pasją, a długotrwałe rozstania i życie chwilami razem, a najczęściej osobno negatywnie wpływa nawet na najbardziej dobrany związek i kładzie się na nim ponurym cieniem.
Czytając łatwo odgadnąć, że ta opowieść była inspirowana życiorysem Jerzego Kukuczki i jego żony Cecylii. Ten schemat można jednak udanie przełożyć do życiorysów wielu wspinaczy, którzy przedkładają pasję nad swoich bliskich.
Książka ogromnie mi się podobała, jest przepięknie napisana i oddaje doskonale to, co dzieje się w życiu i sercu kobiety, która jest niczym Penelopa. Gorąco polecam jej lekturę nie tylko zainteresowanym górską tematykę, ale każdemu, kto lubi dobrą prozę z górnej półki.
poniedziałek, 24 maja 2021
Adrian Markowski "Bieszczady dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami"
Bieszczady to pojęcie dwuznaczne. Jedni wymawiając je, mają na myśli pasmo górskie, inni rozumieją je nieco szerzej. Dla nich Bieszczady to niezwykła kraina geograficzna leżąca na południowo-wschodnim krańcu Polski. Osobiście te dwa pojęcia zepnę umowną klamrą i wraz z Autorem, Adrianem Markowskim zachęcę do odwiedzenia terenów, którą są wyjątkowe i niepowtarzalne. Podobnych nie znajdziecie nigdzie na świecie. Jeśli chodzi o liczby, to szczyty Bieszczad nie są na pierwszy rzut oka imponujące pod względem wysokości nad poziomem morza. Gór w podobnym rozmiarze znajdzie się w Polsce wiele, ale nigdzie nie traficie do takich miejsc, na które historia, a konkretnie II wojna światowa, wywarła aż tak ogromny wpływ i wyrysowała ich mapę na nowo. Nad tym fenomenem zachwyca się wielokrotnie na kartach swojej książki Pan Markowski. Publikacja ta nie jest typowym przewodnikiem. Nie jest to też sensu stricte reportaż, a raczej przepiękna, misternie utkana ze słów gawęda, której puenta jest wyrazista. „Jedź w Bieszczady, poznaj ich specyfikę i zakochaj się w nich na całe życie”. Sama tak kiedyś zrobiłam i w pełni zgadzam się z autorem, że to miejsce nie ma sobie podobnego.
Co tak magicznego zatem drzemie w tym osobliwym rejonie? Tajemnice i sekrety, których ziemia bieszczadzka ma bardzo, bardzo wiele. Ich odkrycie wcale nie jest trudne, trzeba mieć jedynie oczy i uszy szeroko otwarte. Trzeba dostrzec to, co zmienił czas i pogmatwana historia.
Bieszczady należy nie tylko zobaczyć, nie tylko przejść. Trzeba je odkryć, oswoić, zrozumieć, a to wymaga czasu. Bieszczady po wojnie, za sprawą wysiedleń w ramach akcji Wisła i korekty granic stały się dzikie. Opuszczone przez ludzi osady, nieuprawiane poletka, połoniny, na których zaniechano wypasu, zmieniły swoje oblicze. Dziś są przede wszystkim atrakcją turystyczną, kiedyś były głównie terenem wykorzystywanym gospodarczo. Ta metamorfoza była nagła i niespodziewana, a jej efektem jest szereg śladów przeszłości, które możemy odkryć na każdym kroku. Książka Adriana Markowskiego jest niczym poradnik, cenny podręcznik, który nas do owych odkryć zachęca i podpowiada, od czego zacząć.
Na kartach publikacji autor pisze o przeszłości Bieszczad. O tym, jak przed wiekiem wyglądało w nich życie, jak przed wojną były one zagospodarowane. Markowski opowiada o ich ówczesnych mieszkańcach, ich tradycjach, wierzeniach i codzienności. Pokazuje zmiany, jakie zaszły od wtedy do dziś, uczy jak je odkrywać, pokazuje jakie są one fascynujące.
To nie jest tylko książka dla tych, którzy w krainie Biesów i Czadów nigdy nie byli. Absolutnie! Wytrawny Bieszczadnik przy jej lekturze wcale nie będzie się nudził. Każdy, kto zapozna się z jej treścią, dowie się, jak można wydeptywać Bieszczady po swojemu i odkrywać wciąż na nowo.
Zagłębiając się w lekturę, przeczytacie między innymi o bohaterze, który się „kulom nie kłaniał”- jedna z nich jednak dopadła go w Jabłonkach, o dawnych, nieistniejących już wsiach, o tym, czym w Bieszczadach się masowo trudniono, o ocalałych i zniszczonych cerkwiach, o niezwykłym, samotnym Grobie, który znajduje się niedaleko źródła Sanu. Przez karty książki przewijają się znani Bieszczadnicy, którzy przybywając tu z różnych stron Polski, stali się Ludźmi — Legendami. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele aspektów, które porusza ta książka, każdy z nich kryje w sobie coś niesztampowego.
Tytuł czyta się z prawdziwą przyjemnością i ciekawością. Jest on przepięknie napisany, a w pracę nad nim włożona jest pasja i miłość. Fakt, że autor oddał Bieszczadom swe serce, jest niezaprzeczalny. Tą miłością stara się podzielić z każdym czytelnikiem. Lekturę gorąco polecam i jestem pewna, że każdy, kto ją przeczyta, uda się na pewno w Bieszczady. Zrobi to raz i będzie stale tam powracał. Inaczej się po prostu nie da.
Do zobaczenia na bieszczadzkim szlaku.
czwartek, 20 maja 2021
Alka Joshi "Malowane henną"
data wydania 2021
stron 384
ISBN 978-83-8188-267-5
Na przekór światu, w drodze ku szczęściu
Mając za nic ograniczenia pandemiczne z książką w ręku udałam się w daleką, ogromnie fascynującą podróż. Dzięki lekturze naprawdę wyjątkowej powieści znalazłam się na kontynencie azjatyckim, w Indiach, a konkretnie w Radżasthanie i mieście Dżajpur. Moja wycieczka miała miejsce nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Przeniosłam się bowiem do lat 50-tych XX wieku, Ten ogromny kraj dopiero co wyzwolił się spod brytyjskiego panowania (1947 rok) i dynamicznie się zmieniał. Jednak zakorzenione w nim od tradycje nadal funkcjonowały i były przestrzegane. Nie były one zbyt przyjazne dla kobiet. Płeć piękna była wyraźnie dyskryminowana, zależna od rodziców, a potem mężczyzn, który stawali się nie tylko małżonkami, ale i władcami. Wiele dziewczynek, tak jak tytułowa bohaterka powieści do której przeczytania Was gorąco zachęcam, zostawała wydana za mąż w wieku lat nastu wbrew swojej woli. Lakszmi nie mogła poszczycić się statusem szczęśliwej żony. Jej mąż ją bił i stosował wobec niej przemoc. Miał pretensje, że ta nie zachodzi szybko w ciążę. Nieszczęśliwa młoda kobieta nie mogąc już dłużej wytrzymać u boku tyrana postanowiła uciec z prowincji do dużego miasta i zacząć życie na własny rachunek. Tym samym ściągnęła wstyd na dom swojego męża i ostracyzm otoczenia na dom swoich rodziców. Lakszmi ciężko pracowała zajmując się malowaniem henny na ciałach kobiet i doradzając kuracje ziołowe. W Różowym Mieście zdobyła sławę i spore pieniądze dzięki oryginalnym wzorom jakie malowała. Stała się rozchwytywana i popularna. Otwierały się przed nią drzwi najznamienitszych domów, poznała kobiety z wyższych sfer, których stała się powierniczką i doradczynią. Nagle w jej życiu pojawiał się mąż, którego porzuciła i siostra, o której istnieniu nie miała zielonego pojęcia...
Kochani, ta powieść jest niesamowita, rewelacyjna i przemawiająca prosto do serca. Pokazuje inną kulturę, której dla nas Europejczyków jest niczym nieznany ląd. Wszystko w niej ciekawi, fascynuje i dziwi. Wszystko jest odmienne i barwne niczym wielobarwna mozaika o skomplikowanym wzorze. Przy lekturze nasza wyobraźnia jest bombardowana tysiącami różnych bodźców, a fascynujący oraz ciekawie wykreowani bohaterowie wywołują przeróżne uczucia i moc emocji. Główna bohaterka Lakszmi, to postać, którą nie sposób nie polubić. Od samego początku mocno jej dopingowałam. Była pełna podziwu dla jej uporu, odwagi, siły, dzięki którym łamała surowe i trwale od lat funkcjonujące konwenanse. Lakszmi przekraczała granice, wytyczała nową ścieżkę, odrzucała na bok lęki. Nie bała się przeć ku realizacji marzeń, nie lękała się walczyć o swoją wolność ekonomiczną i niezależność wobec świata. Lakszmi to postać skomplikowana i zagadkowa, mająca swoje tajemnice. Na kartach książki jest niczym niezłomna Nike.
Portret Indii namalowany słowami przez Alkę Joshi jest wielowymiarowy. Widać w nim wiele problemów społecznych, które nurtują tamtejszą społeczność. Podziały kastowe, różnice w dostępie do edukacji i pomocy medycznej, bieda, przeludnienie, zły los kobiet to tylko najważniejsze kwestie na które ta powieść zwraca uwagę. Treść, że względu na swoją specyfikę i egzotykę nie jest można najłatwiejsza w odbiorze i wymaga od nas poznania wielu nazw i pojęć by ją zrozumieć. Mimo to przyciąga do siebie i fascynuje. Kultura indyjska nie zawsze jest dla nas czytelna i zrozumiała, ale pociąga bogactwem smaków, aromatów, zwyczajów, wierzeń, barw.
Reasumując jeśli ktoś kocha klimaty w stylu Bollywood koniecznie musi przeczytać ten tytuł. Jeśli ktoś lubi lektury z bohaterkami o silnej osobowości również będzie idealnie zadowolony w trakcie czytania. Osobiście jestem tą powieścią naprawdę mocno zachwycona i polecam ją nawet najbardziej wymagającym miłośnikom nietuzinkowych książek.
wtorek, 18 maja 2021
Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik "Seksualne życie Polaków"
Autorzy pisząc o polskim współczesnym seksie pokazują odważnie jego nietypowe oblicza. Wychodząc z założenia, że nic co ludzkie nie jest obce zapraszają na wycieczkę do klubu swingerskiego czy studia BDSM. Przedstawiają pracę osób prowadzących transmisje on line oraz zasady funkcjonowania polskiego porno biznesu. W stosunku do zagranicznych realiów on dopiero dojrzewa i raczkuje, ale jest i się rozwija. Na kartach publikacji znajdziecie dość obszerny wywiad z polską gwiazdą porno biznesu - mężczyzną, który po ukończeniu szkoły aktorskiej pracuje w branży i filmowej i porno.
Ta książka zdecydowanie łamie wiele tematów tabu i potwierdza różne zjawiska, które w Polsce od pewnego czasu funkcjonują. Odważnymi słowami pokazuje rodzime realia, które z jednej strony część osób gorszą, ale i części dają odwagę ujawniania swoich marzeń i preferencji. Za zasłoną wstydu w sypialniach Polaków i nie tylko w nich wiele się dzieje, a ludzie odkrywają swoje zachcianki i preferencje. Postęp edukacyjny trwa, a młode pokolenia stają się całkowicie inne od tych sprzed kilkudziesięciu lat.
To nie jest sztampowa lektura, którą ograniczają sztywne ramy. Czyta się ją z zaciekawieniem, ale nie jest ona też zbyt łatwa w odbiorze. Wymaga skupienia na tekście, otwartości na różne warianty w sferze seksu. Autorzy nie szukają jednak taniej sensacji, co uważam za ogromny plus tej książki. Chcą jedynie przedstawić prawdziwe oblicze stanu faktycznego, który na pewno jest zjawiskiem ciekawym socjologicznie. Lekturę polecam, choć jestem przekonana, że jedni czytelnicy będą bili Autorom brawa, a inni mocno ich skrytykują.
czwartek, 13 maja 2021
Nicola Sutcliff "Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej"
data wydania 2021
stron 364
ISBN 978-83-8234-095-2
Świat widziany oczami przesłoniętymi nikabem
Arabia Saudyjska to ogromne państwo położone na Półwyspie Arabskim, które jest dla wielu sercem Bliskiego Wschodu. Ten kraj ludziom innych kultur wydaje się niezwykle tajemniczy i ortodoksyjny. Jest kolebką islamu, a na jego terytorium znajduje się wiele świętych miejsc dla wyznawców Allaha. Jest to jedna z nielicznych na świecie monarchii absolutnych, którą rządzi król i premier, ale kluczowym fundamentem wszystkich dziedzin życia jest religia. Islam dyktuje wszystko, żadne prawo nie może być z nim sprzeczne. W tym państwie działa policja religijna, a pozycja kobiet jest mniej uprzywilejowana niż mężczyzn. I tu rodzą się miliony stereotypów, które narastają i krążą po świecie. Choć kraj ten wciąż i bardzo szybko podlega zmianom, ewolucjom i metamorfozom to jednak postrzegany jest nadal jako miejsce, gdzie kobiety są ciemiężone, nieszczęśliwe i dyskryminowane. Czy tak naprawdę jest?
Wielu z nas, Europejczyków, patrzy na Saudyjki z litością i współczuciem. Czy to dobre podejście? Autorka książki „Jestem Saudyjką” postanowiła to sprawdzić u samego źródła. Zapytała wprost mieszkanki Arabii Saudyjskiej o ich życie, kłopoty, zwyczaje, normy, jakim podlegają. Jej celem było przeprowadzenie kilkudziesięciu wywiadów z kobietami wywodzącymi się z różnych środowisk, w różnym wieku, z różnym wykształceniem, a wszystko po to, by wyrysować wielowymiarowy portret i pokazać światu prawdziwe oblicze kobiet, które na co dzień w miejscach publicznych okrywają abaje. One jednak zakryte przed obcymi, mają swój prywatny świat, rodziny, marzenia i plany. Czują i myślą. Mają swoje zdanie i wyobrażenia, którymi chętnie podzieliły się z kobietą pochodzącą z odmiennej im całkowicie kultury. Przy tym były ciekawe zachodniego świata i stylu życiu. Stereotypy krążą bowiem nie tylko w jedną, ale i dwie strony. Tym samym w książce czytelnik odnajdzie obraz naszej, europejskiej cywilizacji w oczach kobiet, które wiodą inny tryb życia i pochodzą z odmiennej kultury.
Wbrew pozorom wielu Saudyjkom zasłonienie ciała tak bardzo nie przeszkadza, jakby się nam wydawało. Dzieje się tak z prostego powodu. One urodziły się w takiej tradycji. To jest dla nich oczywistością i niekiedy komfortem, że mogą się nie wyróżniać i być anonimowe. My zaś, nim skrytykujemy inną kulturę, wydamy osąd, powinniśmy ją dogłębnie poznać. Odrzucić mity i jednoznaczne skojarzenia. Spojrzeć głębiej na świat islamu, który nie jest idealny, ale i nie jest w stu procentach pełen terroryzmu.
Autorka w czasie zbierania materiałów do książki spotkała na swojej drodze przeróżne kobiety. Mało które nie zgodziły się na rozmowę i odsłonienie swojego życia oraz duszy. Na drodze Nicoli Sutcliff stanęły aktywistki walczące o więcej swobód dla płci pięknej, żony z rodzin poligamicznych, żyjące na pustyni Beduinki oraz kobiety noszące tytuł księżniczek. Ich wyznania w pewnych momentach szokują, są dla nas bardzo kontrowersyjne w odbiorze, ale możemy dojść do wniosku, że mamy podobne troski i problemy.
Ta książka jest naprawdę niezwykła i wyjątkowa. Swoją tematykę wyczerpuje w sposób dogłębny i kompleksowy. Autorka rzetelnie przedstawia sytuację kobiet w kraju, w którym to religia i tradycja gra pierwsze skrzypce. Udziela im głosu. Zadaje podobne, aczkolwiek niełatwe pytania. Jest ciekawa ich zdania, a ono nie jest jednolite. W odbiorcę uderza moc tradycji, ale i ogromne docenienie i szacunek wobec prywatności, z której my Europejki z przyjemnością odzieramy się na własne życzenie. Arabia Saudyjska mocno zmienia się, ale przemiany mają różne tempo w poszczególnych regionach. Ogólne wrażenie po lekturze jest piorunujące. W drobny pył rozpada się wiele stereotypów. Saudyjki nie są już postrzegane jako bezwolne istoty niemające własnego zdania ani poglądów. Z treści wyłania się portret kobiet, które ulegają przemianom, zmieniają swoje zdanie odnośnie priorytetowych spraw w życiu i potrafią mieć swoje, niekiedy odważne poglądy. Moje myśli pobiegły również w stronę tolerancji wobec odmiennej kultury i tradycji. Nie możemy nikogo zmieniać na siłę, nie możemy uszczęśliwiać swoimi wzorcami. Możemy i powinniśmy się poznawać i uzupełniać, a nie kopiować.
Mając sporą wiedzę o świecie arabskim, przy czytaniu tej publikacji wcale się nie nudziłam. Chłonęłam jej treść, poznawałam jego mieszkanki, ich poglądy i uczyłam się tolerancji. Tak, to była jej ogromna lekcja. Tytuł oceniam bardzo wysoko i polecam tym, którzy są ciekawi życia Saudyjek oraz tego, co drzemie w sferze ich marzeń.
piątek, 7 maja 2021
Magdalena Kołosowska "Kiedyś dogonimy Paryż"
sobota, 1 maja 2021
Agata Komosa-Styczeń "Taterniczki. Miejsce kobiet jest na szczycie"
czwartek, 29 kwietnia 2021
Anna Dąbrowska "Zamień mnie w krzyk"
























