niedziela, 22 września 2024

Agnieszka Lis "Czcij ojca swego"


Wydawnictwo Purple Book
data wydania 2024
stron 336
ISBN 978-83-8310-723-3
Cykl Spadek tom II

Dziennikarka Bożena znów na tropie!

Po kolejną powieść w dorobku Agnieszki Lis sięgnęłam nieprzypadkowo, zrobiłam to z premedytacją i wiedziałam, że czeka mnie przednia lektura. Czy się zawiodłam? Nie, aczkolwiek nie wszystkie moje wyobrażenia się spełniły. W moje ręce trafiła książka interesująca, napisana w wyrafinowany sposób i z ciekawą fabułą, jednak z nieco mniejszą dawką sensacji niż się spodziewałam. Zamiast niej wkroczyło sporo dobrego obyczaju i elementy thrillera psychologicznego. Czy jednak te proporcje muszą być jakoś precyzyjnie wyważone? Nie, dobra powieść to nie kulinarna receptura, a tytuł ma być przede wszystkim ciekawy w odbiorze. A taki był, a ja sama mocno się zaczytałam. 

W lekturze śledztwo w sprawie, która wydaje się na granicy prawa prowadzi nie wymiar sprawiedliwości: nie policja, nie prokuratura a Pani dziennikarz z bardzo ciekawą osobowością. Czytelnicy mogli poznać ją w pierwszym tomie serii "Testament", którego akcja rozgrywa się również w tym samym mieście - Koszalinie. 
Tym razem w prywatnym domu opieki umiera starszy mężczyzna. Kiedyś, gdy był młodszy, był ojcem i mężem. Miał troje dzieci - dwie córki i syna. Swój dom trzymał w ryzach twardą ręką, a powiedzenie o nim, że był tyranem dla rodziny nie było przesadą. Lubił wypić, a wtedy czynił piekło. Gdy był trzeźwy stawał się dobrym ojcem i dbał o domowe gniazdo. Na stare lata zdziwaczał i stał się przykry nie do wytrzymania. Żona bała się go nadal, a córka nie wyrabiała już z opieką. Jego śmierć nie była typowa, a zamaskowana. Czy ktoś maczał palce by Rybak przeszedł granicę życia i śmierci? Bożena stara się ten sprawę rozebrać na czynniki pierwsze i dociec prawdy o śmierci ojca jej dobrej przyjaciółki z dzieciństwa z którą lepiła w piaskownicy babki z piasku. 

Czy tę powieść warto przeczytać? Zdecydowanie tak. Dlaczego? Po pierwsze z względu na ciekawą kreację Bożeny, która jest dość skomplikowanym charakterem. Jej życie osobiste jest dość zagmatwane, a ona sama to bohaterka z krwi i kości, która ma i wady i zalety i swoje słabostki. Kocha szpilki i słodycze, nie sprawdziła się na piątkę jako matka nastoletniej córki i ma śledczego nosa. Lubi lokalne ploteczki a dzięki temu wynajduje sprawy, które nie powinny zostać zapomniane i doczekać się warstwy kurzu na sobie. 

Książka nie jest standardowym kryminałem, choć pojawia się trup. Jej Autorka porusza w fabule mocne tematy jak przemoc domowa, alkoholizm, trudne relacji na linii rodzice dzieci. Tło obyczajowe tej historii jest bardzo mocno rozbudowane i realnie przedstawione. Tu nikt nie jest idealny, a wiele spraw potrafi mieć drugie dno. Akcja to przyśpiesza, to zwalnia. Ta powieść ma pewien wyjątkowy, aczkolwiek trudny do opisania klimat, który przyciąga do lektury, który odziera świat z cukierkowej powłoki i pokazuje te ciemniejsze strony życia. 
Nie czytałam pierwszego tomu serii Spadek, więc wybaczcie, ale ich ze sobą nie porównam. Ten drugi czyta się z dreszczykiem, a jego treść elektryzuje. Znajdziemy w nim mnóstwo wstydliwych stron życia i ciemnych zakamarków ludzkiej psychiki, które szokują i zniesmaczają. I po jego lekturze nasuwa się refleksja na temat zbrodni maskowanej, która uchodzi niby za naturalny bieg rzeczy, a wszystko w tym wymiarze może mieć niewinne tło i dość naturalny przebieg. Luksus ma tu podwójne odbicie, a pod osłoną dobrego dzieje się zło. Czy to moralne? Osądźcie sami i sięgnijcie po tę powieść.
Agnieszka Lis, której miłośniczką prozy jestem już długo, świetnie trzyma formę i doskonale operuje piórem. Pisze najlepiej jak potrafi i odkrywa mroczne strony ludzkiej psychiki. I tę otoczkę psychologiczną ogromnie doceniam i rekomenduję. 
Miłej lektury. 



 

poniedziałek, 16 września 2024

Marcin Margielewski "Szofer arabskich bogaczy"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2024
stron 360
ISBN 978-83-8352-310-1

Kierowca nietuzinkowych pasażerów


Jestem świeżo po lekturze kolejnej książki Marcina Margielewskiego, która zdradza nam kulisy świata orientalnego. Jej czytanie było niczym oglądanie barwnej mozaiki w której każdy element jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Narratorem publikacji jest Anglik pochodzący z Manchesteru, który został kierowcą przewożącym pasażerów w Londynie. Nie pracował jednak w komunikacji miejskiej, nie woził bogatych osób należących do londyńskiej elity a pracował w firmie obsługującej angielskie eskapady bogatych Arabów, ich rodzin, bliskich, współpracowników i służby. Swoje zadania wykonywał przy pomocy luksusowych limuzyn firmy dla której pracował, ale jeśli myślicie, że prowadzenie pojazdu to było jego jedyne zajęcie to jesteście w błędzie. Liam musiał być też doradcą, powiernikiem, ochroniarzem, sprzątaczem, psychologiem i nianią. To była dobrze płatna, ale i niezwykle wymagająca praca wysysająca energię niczym głodna pijawka.

Początek tytułu to historia Liama, którego dzieciństwo zostało nagle i brutalnie przerwane przez śmierć ojca, będącego ofiarą pewnych porachunków. To odcisnęło ogromne piętno na psychice młodego chłopca, który przez tę tragedię musiał szybciej dorosnąć. Dzięki ojczymowi otrzymał u progu dorosłości posadę, która wydała mu się bardzo pociągająca i ciekawa. Było w niej coś magnetyzującego co sprawiło, że utknął w tym fachu na dobre. Z pewnością kusiły młodego człowieka pieniądze, które płynęły dość wartkim strumieniem i napiwki, które często otrzymywał. I tak po pracy dla kogoś przeszedł do zarabiania na swoim, a po drodze spotkało go wiele wyjątkowych przygód. Jednym słowem w pracy nudą nie wiało, a konto rosło.

Jako człowiek pracujący dla wyjątkowo majętnego arabskiego klienta Liam poznał jego życie od kulis. Jedne z mitów potwierdził, zaś inne obalił. Poznał wady i zalety świata orientalnego i mentalność jego mieszkańców, Miał dostęp do tego, co skrupulatnie skrywane i zamiatane pod dywan. Nauczył się być dyskretnym, ale i poznał sztukę dyplomacji oraz kompromisu. Doświadczył, że nie każdy się na to miejsce nadaje i nie każdy poradziłby sobie jako kierowca największych krezusów. Poszczególne części książki są poświęcone mężom, żonom, dzieciom, służbie i zawierają historie niekiedy zakrawające o absurd, a niekiedy będące dramatem. Komiczne i śmieszne, wzruszające i wzbudzające współczucie. Niekiedy wydają się one nieprawdziwe, a niekiedy jest w nich samo życie.

Lekturę czyta się lekko i przyjemnie, niekiedy z uśmiechem na twarzy, niekiedy z politowaniem. Z pewnością dostarczy ona wiedzy o bogactwie i luksusie Orientu, a wielu przekona, że ten styl życia to jednak złota klatka, która choć błyszczy to ogranicza poczucie wolności dając jej sztuczną atrapę i złudzenie swobody.

Tajemnice zza przyciemnionych szyb luksusowych limuzyn niekiedy przyprawiają o dreszcze, a niekiedy wydają się dziecinnie infantylne. Niemniej jednak są jak magnes i przyciągają do czytania. Książka mnie nie rozczarowała, a zdecydowanie pochłonęła i pokazała świat mi niedostępny, który jednak mnie nie kusi. Polecam krótką wizytę w nim w ramach życiowej ciekawostki. 




 

czwartek, 5 września 2024

Paulina Rabczak "W starym Wiedniu"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2024
stron 528
ISBN 978-83-8352-359-0

Powieść, którą czytasz wszystkimi zmysłami...

Drogi Czytelniku mojego bloga...

Pozwól, że dziś wraz z Pauliną Rabczak zabiorę Cię w literacką podróż w czasie i przestrzeni dzięki której znajdziesz się we Wiedniu A.D. 1889 roku. Jest koniec stycznia, zima. W jednej z kamienic miasta nad którym góruje katedra św. Szczepana mieszka Klara von Altenburg. Młoda, utalentowana dziewczyna, która ma wybitny słuch i talent muzyczny. Klara podobnie jak jej ojciec zajmuje się pisaniem utworów muzycznych lecz jej kompozycje prezentowane są światu jako dzieła jej brata Ottona, który jest hulaką i łobuzem kochającym lekki oraz rozrywkowy tryb życia. Klara cierpi z tego powodu, ale rozsądek podpowiada jej, że to jedyna możliwość by jej muzyka trafiła do publicznego grona słuchaczy. Alfred wie, że jego stan finansów jest katastrofalny i chce dobrze wydać córkę za mąż. Pewnego dnia Otto znika bez śladu, a jego ojciec decyduje się nie zawiadamiać policji by nie wywołać skandalu. Poszukiwania swojego syna zleca córce a tej w trudnej misji pomaga Franz, który jest mieszkańcem kamienicy Alfreda i nauczycielem historii. Jak to zadanie wpłynie na dwoje młodych ludzi pochodzących z dwóch różnych bajek i mających całkowicie inne zapatrywania na życie? 

Kochani! 
Bardzo gorąco zachęcam Was do lektury tej powieści, gdyż ta książka ma wiele mocnych atutów, czyta się bardzo przyjemnie i ma niezwykle dynamiczną, wręcz elegancką fabułę. Opowiada historię osadzoną w dawnym realiach w przepięknym mieście, które miałam okazję zobaczyć na własne oczy. Dlatego z całą pewnością stwierdzam, że Autorka idealnie oddała jego klimat, czar i magię. Wiedeń coś w sobie ma, gdy go widzimy współcześnie i uruchomimy nieco swoją wyobraźnię to szybko odtworzymy tamten świat, tamte realia. Paulina Rabczak idealnie czyni to na kartach książki. Gdy się zaczytamy w tekście łatwo odczujemy szum wiatru, szelest krynolin sukni, usłyszymy muzykę, stukot końskich kopyt o bruk... 
Ta historia to ciekawe postaci, to świat dyskryminujący młodą kobietę, który czyni to tylko dlatego, że ona nią jest. Przez jej płeć ojcu wydaje się, że ma pełne prawo napisania scenariusza jej życia. A Klara to duch niby posłuszny, a jednak pod maską wiele w niej drzemie...

"W starym Wiedniu" to doskonały debiut, to ciekawa propozycja z półki prozy dla kobiet, to dobry romans idealny na jesień. Atutem jest styl w jakim jest napisany i język, którego użyła Autorka. Tę historię cechuje prawdziwa gracja i dbałość o detale. Opisy są niezwykle plastyczne, pobudzające wyobraźnię, angażujące wszystkie zmysły. Dzięki temu bardzo łatwo przenieść się tam i oderwać od rzeczywistości. 
Lektura tego tytułu to znajomość, to poznanie niezwykłej bohaterki, która wyprzedziła nieco epokę w której przyszło jej żyć. To nawiązanie bliskiej relacji z młodą dziewczyną, z którą łatwo połączy czytelnika nić zrozumienia i sympatii. To też opowieść o damsko-męskiej relacji, która nie zaczyna się słodką randką, wzdychaniem i niewinnym uczuciem, a wyzwaniem i zadaniem, a jak się kończy? Nie zdradzę i gorąco zachęcę jeszcze raz do sięgnięcia po tę książkę. Moc świetnych wrażeń i emocji w pakiecie z gwarancją. 

 

wtorek, 20 sierpnia 2024

Jerzy Stuhr "Z biegiem dni"


Wydawnictwo Literackie
data wydania 2024
stron 144
ISBN 978-83-08-08478-6

Ostatni scenariusz Mistrza

"Z biegiem dni" to książka cienka, ważna i niezwykle treściwa. Drzemie w niej puenta życiowych doświadczeń i moc rozczarowań Człowieka, który wie, że jego czas dobiega końca. I ten przekaz kilkunastu ostatnich miesięcy jest niczym monolog Mistrza, który po raz ostatni wchodzi na scenę i wobec swoich wiernych widzów rozpoczyna wypowiedź na kształt spowiedzi. Monodram odgrywany wobec kartek papieru i pióra trafia po Jego śmierci do czytelników, ale z góry zaznaczam, że rozczarują się nim ci, którzy szukają sensacji i dram. Jego Autor jest spokojny i opanowany w słowie. Z jego zapisków bije jednak sporo życiowej mądrości, ale i mnóstwo goryczy i rozczarowania. Jerzy Stuhr zawiódł się na własnym kraju, rodakach, panujących w Polsce porządkach. Bardziej ceni to, co obce niż naszą polską mentalność i sposób postrzegania świata. Patrzy ze zgrozą w oczach na mającą na jego osobę nagonkę po incydencie jazdy pod wpływem alkoholu. 

Mistrz, bo tak zawsze będę o Nim myśleć, ma świadomość końca. Jest zmęczony walką z przeciwnikiem bezlitosnym i nokautującym jakim jest nowotwór. Wie, że jego dni na scenie, w teatrze, w pracy, która była Jego wielką pasją, którą kochał są policzone. Dlatego z nostalgią, z wewnętrzną dojrzałością i stoickością podchodzi do ostatniego przekazu mocno ważąc słowa, posługując się skrótami myślowymi i porównaniami. Wie i nie ukrywa swojej ułomności i niedoskonałości która zarazem łączy się z perfekcją i wyjątkowym talentem. 

Treść mocno przykuwa uwagę, skłania do refleksji nad sensem życia i egzystencji. Nad celem podejmowanych decyzji i ich kalkulacją. Nad bilansem i podsumowaniem sukcesów i porażek. Kilka słów zawiera niekiedy więcej treści niż całe rozdziały w innej książce. 
To nie jest łatwa lektura, to nie jest książka na chwile relaksu, a równocześnie to bardzo potrzebny tytuł, który przypomni nam w pędzie życia, że istnieje coś więcej niż konsumpcjonizm, dobra materialne i bieg po trupach po sukces. Zanurzyłam się w tej treści, nie ograniczałam sobie czasu poświęconego na jej lekturę. Chciałam czerpać jak najwięcej z niej niczym ze źródła. Ujęło mnie podejście Aktora do swojej osoby, akceptacja nieidealności, świadomość wad i ułomności, brak pychy i zadufania w sobie. Jeśli każdy z nas będzie opierał się na takim mocnym cokole nasz świat na pewno będzie lepszy. 
Bardzo polecam przeczytanie tych zapisków, to wymagająca ale i wartościowa treść dla każdej dorosłej osoby. 



 

poniedziałek, 19 sierpnia 2024

Soraya Lane "Córka z Grecji"



Wydawnictwo Albatros
data wydania 2024
stron 352
ISBN 978-83-6775-931-1
seria Utracone Córki tom 3

Nigdy nie wybieraj niczego pod dyktando innych


Cykl „Utracone córki” z każdym przeczytanym tomem podoba mi się coraz mocniej. Niby każda z powieści skonstruowana jest w oparciu o ten sam schemat, a jednak w tych historiach nie sposób się nie rozkochać do szaleństwa. Są romantyczne, ale i gorzkie, nie zostały przesłodzone literacką fikcją i mnóstwo w nich realnego życia. Każda chwyta mocno za serce i dostarcza wyjątkowej przyjemności w trakcie czytania.

Tym razem Soraya Lane z Londynu przenosi nas na grecką wyspę Skopelos, gdzie kiedyś, w latach 70-tych XXI wieku zrobiono zdjęcie pewnej kobiety z córką. Ta fotografia wraz z nutowym zapisem muzycznego utworu znalazła się w pudełku, które przez wiele lat przebywało jako pamiątka od biologicznej matki w Domu Hope, który był ostoją dla samotnych matek. Wiele lat później ta „przesyłka” trafia do rąk Emmy w jednej z londyńskich kancelarii prawnych. Dziewczyna jest dość zaskoczona i nie ma pojęcia o istnieniu rodzinnych sekretów. Coś w duszy podpowiada jej, że warto pójść tropem tej tajemnicy. Emma zaczyna swoje prywatne śledztwo i dzięki niemu poznaje uroczego muzyka, a także wybiera się w podróż do Grecji. Jej życie nieco wymyka się spod jej kontroli, ale czeka ją wiele niespodzianek i zaskakujących przygód. Gorąco zapraszam Was wraz z Emmą na Skopelos by tam poznać Aleksandrę, która wybrała w życiu pod dyktando innych i nie mogła pójść za głosem serca. Czy zrobiła właściwie? To oceńcie już sami.

Opisane losy dwóch kobiet które po latach splatają się ze sobą to przepiękna opowieść, która bardzo mocno mnie wzruszyła. Chłonęłam ją wszystkimi zmysłami, byłam tam i przeżywałam mocno perypetie młodej najpierw osieroconej, a potem postawionej pod murem dziewczyny, którą pozbawiono marzeń, a ona nie mając oparcia szybko się z tym pogodziła. Tytuł wręcz krzyczy, że wielkim życiowym błędem jest pozwolenie by inni kierowali naszym życiem, podejmowali za nas decyzje i odbierali nam prawo kroczenia własnymi ścieżkami. Autorka przekonuje nas też, że to, co nam przeznaczone kiedyś dostaniemy i warto szanować każdy dzień życia, bo drugi raz go nie przeżyjemy, a dogrywki w meczu pod tytułem życie niestety nie ma.

Tytuł czyta się lekko i przyjemnie, ale nie jest to książka infantylna i bezwartościowa. Jest w niej coś magicznego, co do niej przyciąga. Wieje od niej nutką romantyzmu, a jej strony dostarczą mnóstwa emocji, uśmiechu, ale i w oczach mogą pojawić się łzy. Proza Sorayi Lane przypomniała mi tym razem klimat książek Danielle Steel, które kiedyś bardzo lubiłam. Autorka wyraziście pokazała życiowe blaski i cienie, a jej postaci są wyraziste i lekko konkretnie pogrupowane. Dzielą się na te białe i czarne. Dwie główne bohaterki to sympatyczne kobiety, które marzą o miłości i ją odnajdują. Ale jak dowodzi fabuła to za mało by osiągnąć szczęście. O uczucie czasem trzeba dbać i walczyć, pokonywać w jego imię przeciwności losu i odważnie przeć do przodu.

Córka z Grecji” to także literacka podróż do pięknej Grecji i wprowadzenie w świat muzyki, w świat sztuki, w którym artyści to osoby czułe i wrażliwe, które łatwiej zranić. Książkę czyta się od początku do końca z przyjemnym dreszczykiem „co dalej”, a fabuła obfituje w liczne niespodzianki. Polecam gorąco na letnie dni, jesienne wieczory i zimowe dni. Z pewnością Was ten tytuł nie zawiedzie. 




 

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Andrzej Stasiuk "Rzeka dzieciństwa"



Wydawnictwo Czarne
data wydania 2024
stron 168
ISBN 978-83-8191889-3

Podróże w pogoni za okruchami wspomnień z dzieciństwa


Dzieciństwo to specyficzny i traktowany bardzo sentymentalnie okres ludzkiego życia do którego powracamy wielokrotnie w dorosłości. To w tamtym czasie wszystko przykurzone minionymi latami wydaje się wyjątkowe, piękne i bez wad. Ten period jest niczym bajka w której mieliśmy okazję kiedyś zagościć i który wspominamy z nostalgią. Prawie każdy z nas oddałby wiele by powrócić do tamtych lat choćby na chwilę.

Andrzej Stasiuk w swojej najnowszej książce też udaje się w podróż do przeszłości która w bardzo wyrafinowany sposób łączy się z teraźniejszością. Ci, którzy znają tego Autora bez trudu odgadną, że trasa ma jego ulubiony kierunek – wiedzie na wschód. Wiedzie do źródeł i przeszłości, która jest kontrastowa – słodka i zarazem bardzo gorzka. Brutalna i nostalgiczna. Pełna metafor i symboli. Książka objętościowo jest bardzo niewielka, ale to nie oznacza, że szybko ją przeczytacie. Oczywiście, pewnie można, ale ja osobiście polecam się nią delektować, Smakować i przerywać by z nutą refleksji analizować jej treść i przesłanie. Nic w niej nie jest przypadkowe i nieprzemyślane. Każde słowo, każde zdanie to element misternej układanki, która ma wyrazić ogrom emocji, uczuć i wspomnień. Podróż na wschód jest niczym wędrówka ludu skazanego na przeróżne doświadczenia. Wczoraj w niezwykły sposób łączy się z dziś. Prawidła ewolucji i przemijania wciąż się powtarzają a ludzkość popełnia te same błędy, zbrodnie i smakuje sukcesy, które mają równocześnie aromat porażek. Z Andrzejem Stasiukiem biwakujemy w namiocie jesienią nad rzeką gdzieś przy wschodniej granicy, odkrywamy przeszłość okolic Bełżca, jesteśmy świadkami exodusu uchodźców z Ukrainy po konflikcie z Rosją który dzieje się na naszych oczach, a wreszcie jedziemy z pomocą humanitarną i militarną na ziemie gdzie toczą się walki. Każdy z tych obrazów płynnie przechodzi w kolejny i łączy się z nim przyczyną i skutkami. Ta podróż jest niepowtarzalnym doświadczeniem i otwiera nam oczy na tak wiele istotnych spraw, które w pędzie życia blakną, wydają się oczywiste i dane raz na zawsze. Niestety, tak nie jest, a prawidłem ludzkości jest błądzenie i upadanie. Mimo nauczek wciąż wpadamy w te same pułapki.

Ten tytuł jest wyjątkowy i genialny. Czas przy jego czytaniu staje w miejscu. Rzeczywistość blednie, a zapisane strony przyciągają jak najsilniejszy magnes. Wszystko bije rytmem treści, która wymusza głębokie zastanowienie nad egzystencją, życiem i jego największymi wartościami. Z treści biją wyraziste i nie zawsze łatwe prawdy, o których my, zabiegani ludzie rodem z ekspresu z tabliczką XXI wiek często zapominamy.

Andrzej Stasiuk napisał genialnie. W misterny sposób niepowtarzalnym stylem swojego wyjątkowego pióra skondensował idealnie tematykę, która godzi prosto w serce czytelnika. Wzrusza, otwiera oczy, chwyta za serce, szokuje, wstrząsa, budzi emocje, intryguje, robi mocne wrażenie. Drąży w duszy i sercu. Nie daje o sobie zapomnieć. Trudno o takiej lekturze zapomnieć, trudno nie ulec magii Wschodu jako szeroko ujętej krainy na globie ziemskim.

Pisarz pisze jak zwykle – bez kompromisów, wyraziście i odważnie, szorstko i po męsku, bez ogródek i zasłon. Po imieniu i bezpośrednio. Nie zawodzi i przypieczętowuje swoje niesamowite zdolności w tworzeniu współczesnej prozy genialnej i fenomenalnej. Tej książki nie sposób nie pokochać. Ona coś w nas uruchamia, otwiera drzwi na wyższy poziom wrażliwości. Jest jak okulary dla krótkowidza, które pozwalają zobaczyć we właściwych barwach rzeczywistość i przeszłość. Gwarantuję, że jeśli po nią sięgniecie długo o niej nie zapomnicie. Mnie ona zawsze będzie tętnić w duszy. Gorąco polecam. 




 

wtorek, 23 lipca 2024

Katarzyna Michalak "Iskra"


Wydawnictwo Znak
data wydania 2024
stron 304
ISBN 978-83-240-9880-4
Seria Trzy siostry

Zaproszenie do Ambrozji

Z wielką przyjemnością dzielę się z Wami bukietem niesamowitych emocji i pozytywnych wrażeń z lektury najnowszej powieści Katarzyny Michalak - Autorki, której prozę czytam od kilkunastu lat i która wciąż daje mi niesamowitą radość przy jej poznawaniu. Czytałam większość powieści piórka Pani Kasi, znam wiele jej serii i ta, "Trzy siostry" również podbiła moje serce. Czemu? Bo jest bardzo wyrazista, ciepła, empatyczna, bo ma w sobie wiele prawdziwego życia i nieco z pięknej bajki. Bo w niej toczy się, podobnie jak w realnym świecie, walka dobra ze złem i jej obserwowanie oczami czytelnika bardzo ekscytuje. 

Jest ich trzy. Różni je niewielka różnica wieku, a łączy więzy pokrewieństwa. Są siostrami i są niczym trzy muszkieterki. Jedna za wszystkie, wszystkie za jedną. Mieszkają w różnych częściach świata, los brutalnie je rozdzielił, ale na wieść o śmierci ich matki - Sary Sawy, spotykają się w kancelarii notarialnej by być przy otwarciu testamentu. Ich rodzicielka jako słynna aktorka zarobiła krocie. Za sporą sumę kupiła położone w zapadłej bieszczadzkiej głuszy ranczo, które wymaga gruntownego i generalnego remontu. Siostry Sawa otrzymają je pod warunkiem, że tego remontu dokonają same bez wynajętych ludzi. Inaczej spadek otrzyma mężczyzna będący byłym menadżerem ich matki. Witold spotyka po raz pierwszy młode kobiety w kancelarii notarialnej i kuriozalnie wbrew logice postanawia im pomóc. Czy młode kobiety nie mające pojęcia o sztuce budowlanej pozwolą sobie pomóc i czy sprostają niełatwemu zadaniu? Czy uda im się przywrócić blask pięknej Ambrozji - bo tak nazywa się posiadłość? Jak potoczą się ich dalsze losy? Zapraszam do lektury, która jest naprawdę warta poznania. 

Czytanie "Iskry" było bardzo przyjemne i miało smak sentymentalnej podróży. Czytając przypominały mi się inne powieści tej Autorki, które czytałam wcześniej. Nadal Pani Kasia trzyma formę i świetnie dzierży pióro. Nadal tworzy nieco polukrowaną rzeczywistość i postaci, które nie są papierowe i można je lubić bądź nienawidzić. 
"Iskra" do dobra powieść obyczajowa, która z pewnością trafi w gusta kobiet, które szukają relaksu, odskoczni, odpoczynku w trakcie letnich dni. Akcja rozgrywa się w uroczej scenerii, a w fabule sporo się dzieje. Tytuł dzieli się na rozdziały, z których każdy poprzedzony jest narracją jednego z głównych bohaterów, a w tekście roi się od tajemnic i sekretów rodem z przeszłości. Tu nie ma wielu wątków, tu bryluje prostota, emocje, cała gama uczuć, samo życie pełne blasków i cieni. Autorka ciekawie i intrygująco nakreśliła realia życia w zapadłej wiosce, ale i świetnie odwzorowała blichtr wielkiego świata. W trakcie czytania idzie się i pośmiać i uronić łzę. Książka jest jak magnes, trudno ją odłożyć i już od razu chciałoby się sięgnąć po następny tom. Tę lekturę po prostu się lekko czyta i jest idealnym wyborem na urlop, wakacje, odpoczynek. Bardzo polecam. 




 

czwartek, 4 lipca 2024

Tanya Valko "Arabskie łzy"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2024
stron 664
ISBN 978-83-8352-277-7
Saga Orientalna tom XVII

Orient i nie tylko po raz siedemnasty

Jak ten czas leci! Wciąż pamiętam jak zagłębiłam się w pierwszy tom Orientalnej Sagi pióra Tanyi Valko, a na księgarskie półki trafiła już siedemnasta książka z tej serii. Dla jej miłośników dodam, że cykl nadal trzyma wysoki poziom i jest utrzymany w tym samym klimacie co wszystkie poprzednie powieści. Po raz kolejny mamy okazję do spotkania z Dorotą, jej dziećmi i bliskimi. W ich życiu bardzo wiele się dzieje, a świat w którym żyją wciąż się zmienia i nie zawsze jest bezpieczny oraz spokojny.

Daria Binladen tkwi w śpiączce a jej stan bardzo niepokoi lekarzy. Ich rokowania nie są pomyślne i nie dają oni zbyt dużych szans na wyzdrowienie pani ambasadorowej. Sfrustrowana rodzina może zdecydować się na eksperymentalną i kosztowną terapię w Japonii, która nie gwarantuje powrotu do dawnej sprawności lub odłączyć Darię od aparatury. Losem córki interesuje się jej matka Dorota sama walcząca z nowotworem, która przylatuje do swojego dziecka. Siostra Darii – Marysia musi zdecydować czy tkwić w nieszczęśliwym związku czy wrócić do swojej wielkiej ale już zakazanej miłości. Nadia Binladen i jej brat Adil również przeżywają swoje życiowe burze. Chłopak odkrywa swoją orientację seksualną zakazaną przez islam, a Nadia popada w kolejne życiowe tarapaty i sama oraz samotna musi stawić czoła życiu mając pod opieką synka. To czasem ją przerasta i nudzi. Jej niespokojna natura wciąż daje o sobie znać. A w tle toczy się burzliwa historia. W kulturowym tyglu pomiędzy Izraelem a Hamasem wciąż mocno iskrzy. To, co rozgrywa się w Strefie Gazy na początku XXI wieku woła o pomstę do nieba obojętnie której religii. Giną niewinni ludzie, a historia wkrada się do życia wykreowanych przez Tanię Valko bohaterów i odciska na ich losie mocne piętno...

Siedemnasty tom poczytnej serii możecie czytać zarówno znając treść jego poprzedników ale i jako samodzielną powieść. Autorka na początku zamieszcza wszelkie wyjaśnienia, które nawet laikom pozwolą zorientować się w fabule. A ta porywa do świata w którym wrze i kipi. Odwet za masakrę  ludności Izraela odbija się rykoszetem i godzi w spokój mieszkańców Gazy, którzy niewinnie cierpią i tracą dach nad głową. Na tym tle rozgrywają się dalsze losy dobrze znanych już bohaterów i pojawią się nowe postaci. Tanya Valko skupia się nie tylko na kulturze islamskiej ale pokazując życie Malki wprowadza czytelnika w świat ortodoksyjnej rodziny żydowskiej, której realia egzystencji są dla nas Europejczyków bardzo odmiennie i egzotyczne. Los kobiet u boku takiego męża jak Izaak jest równie trudny i wiedzie pod górę jak kobiet wyznających Allaha. 

W treści tytułu wciąż coś się dzieje. Mają miejsce romanse, zakazane miłości, kłopoty zdrowotne, rozstania i powroty, bunty i walka o wolne podejmowanie własnych wyborów. A to wszystko rozgrywa się w tle napadu na festival Supernova w trakcie którego smak statusu zakładniczki odczuwa Nadia.

Ten tom, podobnie jak poprzednie, czyta się szybko i przyjemnie. Przypomina on barwną mozaikę która wciąż mieni się zmieniającymi się kolorami i intensywnie błyszczy. Tu kipi od emocji i niespodzianek, które wyskakują z fabuły niczym króliki z kapelusza magika. Każdy z bohaterów czuje, że naprawdę żyje, a jego życie pędzi niczym górski strumień po burzy. Fabuła tytułu rozgałęzia się na wiele wątków które ze sobą współgrają i się wzajemnie uzupełniają. To sprawia, że lektura mocno przykuwa uwagę a jej czytanie jest przyjemne i relaksujące. Nie brakuje też wzruszenia i trudnych emocji gdy czytamy o piekle które ludzie wywołali innym ludziom.

Reasumując wraz z Autorką gorąco zapraszam do książki której z przyjemnością, bez wątpliwości i z pełnym przekonaniem wystawiam bardzo wysoką ocenę i gorąco rekomenduję.  




 

czwartek, 27 czerwca 2024

Przemysław Kowalewski "Sierociniec"




Wydawnictwo Filia
data wydania 2024
stron 416
ISBN 978-83-8357-268-0

Mroczne tajemnice bolą bardzo długo...


Czytanie tej powieści było niczym deja vu. Wróciłam do epoki dzieciństwa - ale do lat kiedy nie było mnie na świecie, a kiedy Polska była skuta okowami komunizmu i socjalizmu. Świat był wtedy inny, ale ludzkie mroczne tajemnice bywały takie same tyle, że nie nazywano ich po imieniu. Jednak i wtedy dzieci nie były bezpieczne od lubieżnych spojrzeń i nękania przez pedofili, których powszechnie tak nie nazywano. 

Fabuła powieści prowadzi nas do szczecińskiego sierocińca w którym dzieciństwo spędziły dwie siostry. Irena Kumoch i jej młodsza siostra Zosia. Według oficjalnych danych Zosia została adoptowana przez pewną rodzinę z Pomorza. Było to w roku 1960. Od tego wydarzenia minęło piętnaście lat. W czerwcu 1975 roku na Miejską Komendę Milicji trafia Irena. Jest zdeterminowana by zgłosić bolesną dla niej sprawę. Jej zgłoszeniem o sprzedaży małej Zosi zajmuje się Barbara Romanowska. Funkcjonariuszka całym sercem oddana swojej pracy, ale i wychowanka bidula, która jak nikt potrafi zrozumieć inne osoby, które spędziły tam dzieciństwo. Milicjantka pochodzi do sprawy bardzo emocjonująco i profesjonalnie. Z całego serca chce odgrzebać wydarzenia sprzed wielu lat, na drodze stają jej ludzie będący wysoko w hierarchii władzy, którzy są zamieszani w nielegalne interesy. Czy zdeterminowanej kobiecie uda się wywlec brudy z przeszłości mimo przeciwności na światło dzienne i ukarać winnych? Czy mur władzy stanie jej na drodze i uniemożliwi pracę? 

To bardzo mocno oddziaływująca na czytelnika książka, którą czyta się z ogromem emocji i wypiekami na twarzy. Jej treść szczególnie mocno odbiorą rodzice mające córki. Nie zdziwi mnie jeśli wielu z Was podczas czytania otworzy się przysłowiowy nóż w kieszeni na winnych czynów haniebnych, które kiedyś były trudnym tematem tabu, o którym nie mówiono i chowano głęboko pod dywan. Pedofilia, coś o czym się wtedy nie mówiło głośno i wyraźnie, jest idealnie wpasowana w fabułę, która świetnie oddaje klimat tamtych lat. Aura książki genialnie wciągnie młodych czytelników w nieznany im świat i jego reguły. Akcja książki dzieje się w idealnym tempie, a jej bohaterowie to wyraziste postaci pełne kolorytu i charyzmy. Są namacalne i żywe, a nie sztuczne i papierowe. 

Sensacja to gatunek w którym oceniając książkę nie sposób nie ocenić jej zakończenia. Tu jest mocne i dobrze napisane. Fabuła ciekawie prowadzi do końca tytułu. Intryguje i demaskuje zło na całej linii. Tak, ta lektura była taka jak oczekiwałam i nie rozczarowała mnie. Spędziłam z nią dobrze czas i polecam Wam jej poznanie. 



 

poniedziałek, 24 czerwca 2024

Julia Maj "Gdyby dzisiaj miało jutro"


Wydawnictwo trzy kolory
data wydania 2024
stron 208
ISBN 978-83-967598-1-8

Na życiowym rozdrożu czyli recenzja o książce, która zdusiła mnie emocjonalnie

"Gdyby dzisiaj miało jutro" to druga powieść bardzo zdolnej Autorki Julii Maj która jest kontynuacją Jej debiutu. To dalsze dzieje kobiety, której życie przechodzi ostrą i diametralną metamorfozę. Jej świat niszczy uczuciowe trzęsienie ziemi, a jej uczucia buzują. To ciekawa podróż przez duszę mężatki, która odkrywa bolesną prawdę o sobie i swoim związku. Wszystko zaczyna się pozornie beztrosko i z nudów. Potem romans nabiera rumieńców i iskrzy na kilometr. Hania i Tomeczek się rozstają by za jakiś czas wrócić do siebie. I tu można powiedzieć, że co komu pisane i kto komu pisany to i tak będzie. 
Czy da się żyć na dwa fronty? Czy warto zaczynać romans tylko dla podwójnego życia i emocji? No nie i dlatego przed Hanią dylemat: mąż czy kochanek? Kobieta podejmuje decyzję i zaczyna budować plan b. I o tym jest ta historia, która wcale nie jest przewidująca. Jest w niej morze niespodzianek i zawirowań, rozterek i dylematów. Bo poskładać swoją rzeczywistość od nowa nie jest łatwo zwłaszcza jeśli ma się dzieci. 

Kogo wybierze ostatecznie Hania i co ją do tego skłoni? Nie zdradzę, bo koniecznie chcę byście poznali tę bohaterkę podczas lektury obu książek. To dziewczyna z krwi i kości, która jak każdy chce być szczęśliwa, chce być kochana. Pojawienie się innego mężczyzny w jej życiu uświadamia jej jak niewłaściwe jest jej małżeństwo, jak przypadkowe i mało spójne. I  tu już nie chodzi tylko o motyle w brzuchu, ale szereg ważnych cech, które powinny cechować zdrowy związek. Hania myśli także o dzieciach i wpływie jej decyzji na córkę i syna. Wchodząc w jej świat doświadczamy ogromu emocji, utożsamiamy się z nią i żyjemy jej problemami. Doświadczamy na własnej skórze jej zawirowań i czujemy to, co ona. I to jest niesamowite doświadczenie. I to jest cenna lekcja. Uczy jednego: by zbyt szybko nie oceniać innych, by nie być sędzią zbyt pobieżnym. 

Ten tytuł to opowieść pełna samego życia, które boli, kusi i zaskakuje. Pokazuje, że pisze najciekawsze scenariusze, które się często nawet nam nie potrafią przyśnić. Hania walczy o siebie, idzie pod prąd, stąpa po niepewnym gruncie. Przy tym odkrywa siebie i swoje pragnienia. Ryzykuje, podejmuje wyzwanie przemeblowania swojego świata bez żadnych gwarancji ani rękojmi. Musi kroczyć po omacku, musi być dzielna i czujna. Musi przełknąć gorzkie pigułki. My czytelnicy niczym jej cień kroczymy obok, towarzyszymy bez słowa a równocześnie możemy przypasować się do roli Hani i odpowiedzieć sobie na pytanie czy sami bylibyśmy na tyle odważni by porzucić bezpieczny kokon i podjąć próbę pójścia w nieznane. 

To była genialna książka, która pochłonęła mnie bez reszty. Dałam się jej ponieść sama czekając na pewne decyzje w okresie niepokoju. I tu zadziałała magia fabuły, tu znalazłam wytchnienie od własnych problemów, tu odpłynęłam w świat literackiej fikcji. I otuliły mnie emocje i wrażenia. Tu poczułam co to znaczy czytać coś fascynującego i rewelacyjnego. To powieść, która inspiruje, uczy odwagi i pokazuje smak walki o lepsze jutro i własne szczęście. Warto jej poświęcić czas i skupić się na drodze Hani i Tomeczka. Nie każdy znajduje szczęście w pierwszym poważnym związku, czasem zdarzają się falstarty które trzeba naprawić i poprawić. Mimo nich nie można tracić nadziei i godzić się na bylejakość. Jednego jestem ciekawa: czy Autorka zakończy tę historię czy może uchyli rąbka tajemnicy jak ułożyło się życie dwojga rozbitków, którzy za własną zgodą znaleźli się na nowym lądzie. 

Reasumując bardzo gorąco polecam lekturę powieści Julii Maj. To coś wyjątkowego na półce z literaturą obyczajową. To idealne książki na lato, która dają do myślenia i fascynują. A przy okazji reaktywują w nas pytanie czy jesteśmy z właściwą osobą i czy z kimś takim marzyliśmy iść przez życie?! Bardzo mocno zachęcam: czytajcie !!!

piątek, 14 czerwca 2024

Małgorzata Mikos "Wróć do mnie"



Wydawnictwo Skarpa Warszawska
data wydania 2024
stron 464
ISBN 978-83-8329-096-3

Magiczna moc wspomnień i tajemnic bywa bezkresna


Po raz kolejny sięgnęłam po książkę opartą na wspomnieniach naocznych świadków wydarzeń z przeszłości. Po raz kolejny przeczytałam lekturę z historią Polski w tle, a konkretnie z II wojną światową w tle. Po raz kolejny sięgnęłam po powieść której akcja toczy się w czasach, które znam z opowiadań dziadków. Znów zajrzałam do świata, który znam ze wspomnień moich przodków, znów znalazłam się na Kresach Wschodnich w okolicach z których pochodzi moja rodzina... Ach co to była za wspaniała literacka podróż, ile wzruszeń, ile emocji, ile łez pojawiło się w moich oczach! Bardzo przeżyłam losy głównych bohaterów, szybko się z nimi utożsamiłam, polubiłam ich i trudno mi zapomnieć o tym, co zapisano na kartach tej naprawdę wyjątkowej powieści...

Czytając opis z okładki wiedziałam, że to jakby tytuł napisany dla mnie, pełen dopełnienia tego, co opowiadali mi dziadek i babcia. Przez wiele lat o tych wydarzeniach milczano, nie nauczano o nich na lekcjach historii, były one tajemnicą i białymi plamami. Dziś można już otwarcie mówić o okrucieństwie oprawców niewinnych ludzi i obrońców Polski, którzy za Ojczyznę oddali to, co mieli najcenniejsze - życie, zdrowie, rodziny... Dziś na księgarskie półki mogą już trafiać takie tytuły jak ten. Dziś możemy utrwalić pamięć o tamtych zbrodniach i oddać ich ofiarom hołd. 

Wracając do fabuły - rozgrywa się ona w dwóch przedziałach czasowych - współcześnie w XXI wieku i w okresie II wojny światowej. 
Jest rok 2011. Trójka przyjaciół Beata, Adam i Szymon udają się w podróż śladami przeszłości i rodzinnych tajemnic. Przyjeżdżają w okolice Lwowa by poznać dzieje swoich przodków. Rozpoczynając tę przygodę nie mają pojęcia czego się podejmują, nie wiedzą jak bardzo poturbuje emocjonalnie ich to wyzwanie, jak mocne odciśnie na nich piętno. Na ich drodze pojawia się pewna sympatyczna starsza pani, która była świadkiem tamtych czasów i znała przodków młodych ludzi. Wszyscy udają się na kilka dni do starego domu i tam wydarzenia sprzed lat snują się w opowieści i wspomnieniach... Słowa zabierają do świata, który już przeminął, ale kiedyś był tu i teraz dla przodków Beaty, Szymona i Adama... 

Ta książka to cenny dokument dla potomnych, to niesamowita literacka lekcja historii, to prawdziwy wyciskacz łez opisujący wojenną rzeczywistość na Kresach. Jej bohaterowie, którzy ponownie ożywają na kartach książki to młodzi ludzi stojący u progu dorosłości, to szczęśliwi pełni marzeń i planów dziewczęta i chłopcy, którym nagle świat runął na głowę i zabrał wszystko. To też rodziny których zwyczajną egzystencję i codzienność zniszczył wojenny koszmar pozbawiając domów, jedzenia, bliskich a czasem i nadziei na lepsze jutro. Wszyscy z tamtych lat o ile uszli z życiem wyszli poturbowani i zranieni. Naznaczeni już na zawsze. Ich dusze wypaliło wojenne znamię. 
Autorka w piękny sposób kreśli losy wojennego pokolenia, pokazuje ich tragizm i nieszczęścia, ale i ich odwagę, bohaterstwo i wolę przetrwania. W tamtych czasie pogrzebano nie tylko tysiące ludzi, ale i odruchy człowieczeństwa, poczucie dobra i zła oraz moralność. Nie wszyscy jednak zostali złamani, nie wszyscy stracili kręgosłup moralny. 

"Wróć do mnie" to powieść niezwykle wciągająca i poruszająca, chwytająca za serce i przemawiająca. Jest po mistrzowsku nakreślona i posiada bardzo głęboką wymowę. Napisana w sposób porywający i dopracowany czyta się dosłownie na jednym wdechu. Lekturę zakłócają łzy, które płyną gdy czytamy sceny okrutne i pełne bestialstwa. Nie sposób nie zapłakać nad mordami i cierpieniem niewinnych ofiar okupantów. Nie sposób nie współczuć utraty domów, bliskich, czy doświadczenia rozłąki. Nie sposób nie pochylić się nad ludźmi, którzy doznali tortur i nieludzkiego traktowania. Dla mnie, osoby mającej kresowe korzenie, to była naprawdę wyjątkowa książka, którą nie tylko przeczytałam, ale i osobiście odczułam i przeżyłam. Była swoistą formą deja vu, była dotknięciem w samo serce. 

Powieść Małgorzaty Mikos nie jest lekturą łatwą i przyjemną. Z pewnością jest piękną i wartościową. Jej treść wymaga skupienia, wywołuje ocean emocji i zmusza do wielu refleksji. Ma niepowtarzalny klimat i aurę, jest niczym pomnik historii wystawiony ofiarom wojny i okupantów. Bardzo Was proszę oderwijcie się od zabieganej codzienności i obecnego świata. Zajrzyjcie do innej, nieco odległej rzeczywistości i poznajcie cząstkę historii oraz bohaterów, którzy doświadczyli na własnej skórze wiele zła i zostali poddani przez los ciężkiej próbie. Życzę emocjonującej lektury. Sami przekonajcie się jak bardzo jest ona genialna. 



 

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Remigiusz Mróz "Berdo"


Wydawnictwo Filia 
data wydania 2024
stron 464
ISBN 978-83-8357-412-7
seria Komisarz Forst

Każdemu z nas los wyznacza jakieś berdo na które musi się wspiąć


Akcja dziewiątego tomu cyklu którego głównym bohaterem jest komisarz Forst, podobnie jak poprzednich, rozgrywa się w górach, ale tym razem nie są to Tatry. Remigiusz Mróz zabiera nas w Bieszczady – tajemnicze, groźne i piękne w swej surowości. Po sezonie szlaki już opustoszały, przyroda szykuje się do zimowego snu. Wśród takiej głuszy ukojenia i azylu szuka po burzliwych przejściach Wiktor Forst. Z bałaganem w duszy trafia do małej wioski zaszytej wśród lasów i połonin gdzie znajduje kwaterę w leciwym domu sympatycznej starszej kobiety. Wiktor za dach nad głową odwdzięcza się pomocą w gospodarstwie i drobnych remontach. I choć otacza go piękna natura to spokoju nie jest dane mu zaznać. Sam wplątuje się w bójkę w obronie zaatakowanej młodej kobiety, a na bieszczadzkich szlakach w miejscach kultowych dla turystów pojawiają się zwłoki z tajemniczym symbolem wypalonym pomiędzy oczami. Miejscowa policja nie radzi sobie ze śledztwem, pomoc z komendy głównej nie nadchodzi, a Forst z przybyłym na wyludnione tereny Osicą jest jedyną możliwą deską ratunku dla miejscowych stróżów prawa. Kto i z jakiego powodu zabija ofiary? Czemu ich ciała odnajdywane są na turystycznych szlakach? Co wspólnego ze sprawą ma miejscowy krezus Wojciech Malm? Co oznacza tajemniczy symbol na czołach zabitych?


Jeśli chcecie znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania odsyłam Was do książki która błyskawicznie omotała mnie niczym gigantyczna pajęczyna i rozkochała w sobie od pierwszej strony. W trakcie lektury spotkałam się z dobrze znanymi już postaciami i byłam pod wrażeniem jak ciekawie Autor poprowadził ich dalsze losy. Perypetie Forsta i Osicy perfekcyjnie splatają się bieszczadzkim klimatem i tworzą niesamowitą mozaikę, która gwarantuje jedno – wyjątkowe emocje przy lekturze. Remigiusz Mróz ciekawie zmiksował miejscową historię i przeszłość z teraźniejszością i literacką fikcją czego efektem jest genialna fabuła, która przenosi nas w kultowe miejsca dobrze znane miłośnikom tego zakątka Polski. Motyw kryminalny okazuje się być bardzo zawikłany i do końca trzyma w napięciu. Akcja toczy się wartko, jest skomplikowana i pełna niespodzianek. Tytuł bezlitośnie zdradza, że Autora dotknął skrzydłem bieszczadzki anioł i tym samym połknął on bieszczadzkiego bakcyla. Odbiło się to jak najbardziej na jakości powieści i sprawiło, że jest ona doskonale wkomponowana w tło na którym się rozgrywa. Tym samym książka nie tylko dobrze relaksuje i odrywa od codzienności, ale i zachęca do podróży w Bieszczady. Atutem lektury są dialogi, opisy oraz ciekawie zaserwowane ciekawostki historyczne. To wszystko sprawia, że poszczególne części czyta się jak w amoku i bardzo trudno jest się oderwać choćby oczy ze zmęczenia zamykały się same. Zakończenie jest jest zaskakujące i trudno przewidywalne. Wszystko z każdą stroną nabiera tempa i rozmachu, a zamiast bardziej jasne staje się bardziej zagmatwane. Powieść idealnie wtapia się w pozostałe tomy serii i jak najbardziej trzyma jej poziom. Książka zachęca by sięgnąć po kolejny tom i zagłębić się w dalsze dzieje sympatycznego, choć pokieraszowanego przez los policjanta, którego los nie pieści i którego życie jest dalekie od spokojnej egzystencji. Dzięki „Berdo” jeszcze bardziej polubiłam prozę Remigiusza Mroza i doceniam jego sposób trzymania pióra.

A zatem moi Drodzy dajcie się namówić na lekturę tej powieści i zabieszczadujcie razem z Wiktorem Forstem. Odkryjcie piękno Bieszczad i smak sensacji na najwyższym poziomie. Z całego serca gorąco polecam.




 

poniedziałek, 20 maja 2024

Ewelina Ślotała "Żony Konstancina"



Wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 2024 
stron 208
ISBN 978-83-8352-224-1

Przeterminowane żony


Konstancin – kraina bogactwa i blichtru – rządzi się swoimi prawami. Tu wszystko ocieka pieniędzmi, ale i ma swój termin ważności. To miejsce idealnie synchronizuje z dewizą, że nic w życiu nie trwa wiecznie i nic nie jest dane nam na zawsze. W gnieździe snobizmu przeterminowuje się i najdroższy kawior i żony. Konstancińskie małżeństwa zwykle nie są do grobowej deski i kończą się rozwodami, a te bywają i burzliwe i wybuchowe, zaś ich bratem są głośne skandale. Kobiety poślubiające bogatych mężów zwykle muszą podpisać wielostronicowe intercyzy. Sprytne panie wiedząc jaka czeka ich przyszłość zabezpieczają się na czarną rozwodową godzinę już od dnia ślubu.

Główna bohaterka książki i zarazem jej narratorka również wplątuje się w spore kłopoty i wie, że jej zalegalizowany związek chyli się ku końcowi. Z opresji ratuje ją teść, ale ta pomoc okazuje się niekoniecznie bezinteresowna. I to jest kwintesencją tego tytułu który czytało mi się wyśmienicie i z wypiekami na twarzy. Podobnie jak poprzednie publikacje Eweliny Ślotały także ta jest napisana w specyficzny sposób. Jej treść jest zlepiona z dwóch części które się ze sobą przeplatają i tworzą wyjątkową całość. Z jednej strony śledzimy losy przeterminowującej się żony, z drugiej zaś mamy poradnik jak oskubać bogatego mężczyznę i po rozwodzie nie zostać na przysłowiowym lodzie z pustymi kieszeniami. Wbrew pozorom na konstancińskiej ziemi szczęścia nie zapewnią uczucia, ale przebiegłość i spryt którego wielu dziewczynom jak widać na konkretnych przykładach nie brakuje.

Czy Konstancin jest ciekawym miejscem do życia? Nie dla każdego i nie na długo. Bogactwem idzie się udławić, a miłość w tym miejscu istnieje tylko do pieniędzy. Bogaci mężczyźni traktują swoje wybranki jak trofeum do zdobycia, jak maskotkę, która po pewnym czasie się nudzi i nadaje się do wyrzucenia. Kobiety biorą ślub nie z człowiekiem, a z bankomatem, a swoje związki traktują jak cytrynę, którą trzeba wydusić z czego się da.

Czy w tym świecie można być szczęśliwym? Jeśli kogoś zadowala życie bez miłości i przyjaźni to tak.

Jeśli macie zamiar skupić się na tej lekturze ostrzegam, że to petarda, którą trudno odłożyć na półkę. Owszem, nie jest to ambitna klasyka, ale czyta się ją niczym najlepszą sensację. Autorka posuwa się do ironii i sarkazmu by jak najdobitniej pokazać klimat konstancińskich salonów – ich sekrety i tajemnice, ich bogactwo i szlam, ich plusy i minusy. Z aptekarską precyzją podsuwa opisy organizacji przyjęć, sekretnych orgii i słabostek ludzi, których kręci przede wszystkim coś bardzo ekstremalnego, co zwykłym śmiertelnikom nie mieści się w głowie.

Czytając tytuł na jednym wdechu siłą rzeczy nasuwa się pytanie - czy warto poślubić milionera? Książka Ślotały jest wyraźną przestrogą by tego nie robić, chyba że chce się spróbować zagrać w ruletkę i pomarzyć o wygranej, która może mieć słodko-gorzki smak.


Rozwódki Konstacina” to kolejna lektura, która bez osłonek pokazuje brudny świat bogactwa, demaskuje miliarderów i pokazuje ich prawdziwe twarze zniekształcone przez nałogi, używki i zdeprawowanie władzą oraz fortunami. Z pełnym przekonaniem napiszę więc, że z ciekawością zajrzałam do świata wielkiego bogactwa, ale długo bym w nim jednak nie wytrzymała. Nie żałuję tej literackiej przygody, która niczym dobry reportaż pokazała środowisko które choć pachnie luksusem przypomina bagno i jest na moralnym dnie. Chcecie się o tym osobiście przekonać? Zapraszam do lektury. Na pewno zrobi na Was mocne wrażenie.




 

środa, 1 maja 2024

Angela Levin "Camilla. Prawdziwa historia królowej małżonki"

 



Wydawnictwo Dolnośląskie 
data wydania 2023
stron 376
ISBN 978-83-271-6482-7

Królowa z trudną przeszłością


Królowa małżonka Camilla to jedna z barwniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci z kręgu brytyjskich Royalsów. Do królewskiej rodziny weszła niejako tylnymi drzwiami, a na pozycję którą teraz zajmuje czekała sporo lat. Musiała wiele znieść, wiele doświadczyć by zająć miejsce na tronie i zmienić zdanie opinii publicznej na swój temat. Miała w sobie gigantyczne pokłady cierpliwości by nie ugiąć się i nie zrezygnować z celu, który dla wielu wydawał się niemożliwy do osiągnięcia. Bo niby jak rozwódka ze statusem „tej trzeciej” miała włożyć na swoje skronie koronę? To wydawało się absurdem i przeczeniem logice, a jednak los w końcu dla Camilli okazał się łaskawy.

Na rynku księgarskim brakowało mi rzetelnej biografii tej osobistości. Po przeczytaniu lektury nakreślonej przez Angelę Levin czuję jednak pewien niedosyt. Owszem wiele się o Pani Parker-Bowles dowiedziałam, jednak moim zdaniem jej osoba została przedstawiona w sposób zbyt wybielony i pozytywny. To zdecydowanie inny wizerunek niż ten który przez lata kreowała prasa i inne media. I tu nasuwa się pytanie – jaka tak naprawdę jest żona Karola III? Myślę, że prawda ma tu niejedną twarz, a na półki sklepów trafi jeszcze wiele książek o niej.

Wracając do biografii wydanej nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego skupmy się na obrazie nieco zbyt idealnym, ale jednak bardzo ciekawym. Tu postać królowej- małżonki ma przede wszystkim zalety. Tu jest ona uosobieniem pozytywnych cech, które zasługują na brawa. Czy jednak biorąc pod uwagę specyfikę ludzkiej natury jest to możliwe? Z pewnością z kart książki jawi się kobieta, które wie czego chce i wyraziście dąży do realizacji swoich planów. Kocha i jest zdania, że uczucie usprawiedliwia wszelkie wybory, a w miłości wszystko jest dozwolone. Autorka pokazuje swoją bohaterkę od dzieciństwa po odejście jej teściowej. To okres wielu lat w którym życie Camilli zmieniało się niczym w kalejdoskopie. Rytm nadawało mu uczucie do księcia Walii, któremu nie zaszkodziły nawet dwa śluby. Karol i Camilla dochowali się dzieci z innymi małżonkami, oboje zdradzali i byli zdradzani i oboje nie wyrzekli się uczucia do siebie. Camilla musiała znieść naprawdę wiele by zostać oficjalną partnerką i żoną tego jedynego. Była przecież tą trzecią, brzydszą, starszą! Autorka książki zgrabnie i sprytnie obróciła jej zachowanie w same sukcesy i atuty. Pani Parker-Bowles była zatem cierpliwa, oddana oraz wierna ukochanemu i perfekcyjnie zdobyła serca krewnych Karola, narodu i mediów.

Choć autorka pokazuje swoją bohaterkę wyłącznie w samych superlatywach to jednak lekturę czyta się bardzo dobrze i z ogromną ciekawością. Jej karty umykają bardzo szybko, a podział na rozdziały jest świetnie dokonany. Treść skupia się zarówno na życiu prywatnym, jak i publicznej działalności. Szkoda, że publikacja zbyt mocno dyskredytuje księżnę Dianę i serial The Crown. Z tytułu bije wyraźnie misja ocieplenia wizerunku postaci, która przez lata była szykanowana. Czy została ona dokonana? Moim zdaniem Autorka być może mimowolnie uświadomiła czytelnikowi skąd wziął się cały problem i konflikt. Czy to sfery królewskie czy nie, nie warto narzucać komukolwiek małżeńskich więzów. Dziś ludzie stają się bardziej liberalni i przede wszystkim to jest przyczyną „polubienia” przez poddanych swojej nowej królowej. Książkę mimo że jest napisana nieobiektywnie polecam. Jej kanwą jest miłość, jej wielką wartością cierpliwość i konsekwencja, zaś jej bohaterką naprawdę nietuzinkowa kobieta, która mimo przeciwności losu postawiła na swoim i rozbiła bank. Miłej lektury!




poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Iwona Kienzler "Elżbieta II. Niezwykła królowa"



Wydawnictwo Bellona
data wydania 2022
stron 460
ISBN 978-83-1116-793-3

Opowieść o perfekcyjnie profesjonalnej władczyni


Od lat interesuję się brytyjską monarchią i rodziną królewską, która jest najpopularniejszą spośród tych koronowanych na świecie. Wiem wiele o angielskich royalsach, ale mimo to z niekłamaną przyjemnością sięgam po kolejne tytuły z kręgu tej tematyki. Mając na koncie już wiele przeczytanych pozycji z pełnym przekonaniem stwierdzam, że w wyjątkowy sposób pisze o nich polska autorka mająca na koncie wiele książek o Windsorach. Pani Iwona Kienzler specyficznie i przystępnie pokazuje królewskich celebrytów. Spod jej pióra wyszła ostatnio nietuzinkowa biografia królowej Elżbiety II, która przeszła do historii jako najdłużej panująca monarchini w dziejach Anglii, Szkocji i Walii. Matka panującego obecnie króla Karola gdy przyszła na świat nie była wyczekiwanym dzieckiem panującego władcy. To jej wuj po abdykacji uczynił ją przyszłą królową i dziedziczką brytyjskiego tronu. Data 10 grudnia 1936 roku, gdy zostały podpisane dokumenty abdykacyjne, zmieniła jej życie raz na zawsze i wyraziście odcisnęła piętno na całej przyszłości Lillibeth. 

Portret Elżbiety wyrysowany na kartach książki jest specyficzny i niesztampowy. Kryterium nie stanowi czas i upływające lata życia, a role jakie wypełniała podczas niego brytyjska władczyni. Jak każda kobieta była córką, a także siostrą, żoną, matką, teściową, babcią. Oprócz tego była monarchinią, która nie rządziła, a panowała. Czas jej urzędowania to ogromny przedział czasu, w którym nastąpiło bardzo wiele zmian. Elżbieta II siedząc na tronie przeżyła wiele chwil tryumfu, ale i sporo kryzysów zagrażających rodzinie królewskiej, ale i brytyjskiej monarchii. Przezwyciężała je w imię dobra korony, budziła swoją osobą szacunek i zaufanie. Spotykała się z krytyką, która niekiedy przybierała bardzo ostry kierunek. Skupiała na sobie zainteresowanie mediów, których rola i potencjał z biegiem lat rósł w potęgę. Autorka przedstawia swoją bohaterkę z bardzo różnych stron, oddaje blaski i cienie tegoż panowania w trakcie którego świat przeżył niejedną rewolucję i przyjął wiele zmian. Królowa Elżbieta podążała za nimi z godnością i swoim majestatem. Była baczną obserwatorką i doskonale łączyła tradycję z postępem i nowoczesnością. Dotrzymywała  kroku i musiała godzić się z pewnymi zmianami, które nie zawsze spotykały się z jej aprobatą. Była bardzo profesjonalną władczynią, ale nie idealną kobietą. Nosząc koronę to jej poświęciła przede wszystkim swoje życie. Działo się to kosztem rodziny, która musiała często zejść na drugi plan i stanąć w cieniu monarchini. 

Książka rozpoczyna „prezentację” postaci królowej od rysu historycznego i korzeni jej przodków. Iwona Kienzler porównuje ją do nich, wykazuje różnice i podobieństwa charakteru oraz wprowadza w klimat brytyjskiej monarchii. W dalszej części lektury widzimy sylwetkę monarchini od strony i prywatnej i tej „zawodowej”. Łatwo dostrzec, że korona nie była łatwą do noszenia, a każdy dzień panowania był sztuką kompromisu, wymagał poświęceń, a także sporej pracy. Los Elżbiety Windsor nie oszczędzał i często wręczał jej róże z ostrymi kolcami. Ona zaś do końca zachowała klasę i styl, była ikoną i wzorem dla wielu. Miała wady i zalety, balansowała na granicy powinności i kompromisu, bywała w centrum skandali i afer. Zawsze potrafiła wyjść z tarapatów godnie i z podniesioną głową. Tak właśnie postać Elżbiety II nakreśla Pani Kienzler, a wyrysowany portret przyciąga do czytania niczym magnes. 

Tytuł czyta się lekko i przyjemnie. Książka jest błyskotliwa, okraszona ciekawostkami, a jej wielkim walorem jest to, że autorka zachowała całkowitą bezstronność wobec postaci postawionej w świetle jupiterów. Nakreśliła słowami biograficzne fakty i zrobiła to rzetelnie oraz profesjonalnie, ale powstrzymała się od jakiejkolwiek oceny czy komentarza. To zostawiła czytelnikowi, a sama skupiła się na autentycznych faktach. „Elżbieta II. Niezwykła królowa” to ciekawa propozycja z kręgu literatury biograficznej, którą polecam nie tylko miłośnikom brytyjskiej monarchii. 



 

wtorek, 19 marca 2024

Magdalena Skubisz "Czarci ogród"

 


Wydawnictwo Media Rodzina
data wydania 2022
stron 336
ISBN 978-83-8265-195-9
seria Saga rodu Tyszkowskich tom II

Serce nie sługa i za nic ma rozsądek


„Czarci ogród” to drugi tom cyklu Saga rodu Tyszkowskich pióra Magdaleny Skubisz. Zagłębiając się w jego treść mamy okazję spotkać się z dobrze znanymi już bohaterami i śledzić ich dalsze losy. Nie będę Was trzymać w niepewności i zdradzę, że książka w niczym nie odbiega od swojej poprzedniczki czyli „Aptekarki”, a dalsze perypetie Katji i Antoniego Tyszkowskiego są bardzo nietuzinkowe. To właśnie z męskiej perspektywy opowiedziana jest w tym tomie ta ekscytująca historia, a autorka czyni narratorem szlacheckiego zawadiakę.

Arogancki , porywczy i nieokrzesany Toni nie zawsze kieruje się rozsądkiem i pada ofiarą uroku dziewczyny. To jednak nie Katja zastawia na niego w sposób wyrachowany sidła, to nie ona urządza na niego polowanie. Dziewczyna jest żoną druciarza i pozostaje obojętna na zaloty Toniego. To on miota się między porywani serca a okruchami rozsądku. Wygrywa jednak serce i namiętność, która doprowadza szlachecką osobę do irracjonalnych czynów. Toni czuje się osaczony. Jego uczucia miotają nim niczym liściem na wietrze. Z jednej strony uwielbia wychowankę Batka, zaś z drugiej czuje nienawiść i pogardę, pretensje do samego siebie, że jego serce wybrało tak a nie inaczej i mocniej bije do prostej ubogiej dziewczyny, a nie do kobiety równej mu stanem. Taka wewnętrzna walka sprawia, że mężczyzna staje się bezlitosny i okrutny wobec innych oraz popełnia szalone czyny. Knuje intrygi, praktykuje przerażające praktyki i posuwa się do porwania. Byle tylko Katja była wyłącznie jego, byle nie musiał się nią z nikim dzielić. Jak potoczą się losy mocno doświadczonej przez los aptekarki? Czy Toni da jej spokój czy może potraktuje ją jako damę swojego serca i popełni mezalians? Nie zdradzę, ale zapewnię Was, że to pełna dynamiki i wigoru historia w której nieoczekiwane zwroty akcji i zaskakujące przygody to coś najbardziej normalnego.

Magdalena Skubisz po raz kolejny zabrała mnie do fascynującego świata, którego dziś już nie ma. Pozwoliła spojrzeć na życie szlachty która żyła w realiach XIX wieku niedaleko mojego rodzinnego miasta. W trakcie lektury moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, a ja zastanawiałam się jak tereny które znam z letniego zwiedzania okolicy wyglądały kiedyś. To obrzeże Bieszczad, dziś dzikie i puste, a kiedyś tętniące życiem! Fabuła powieści jest jak barwny kalejdoskop. Akcja to zwalnia, to mocno przyśpiesza, ale non stop, bez ustanku trzyma w napięciu. Wszystko wydaje się takie ekscytujące, pełne emocji i spontanicznego życia! Zaciekawia tamtejsza rzeczywistość, ale i osoba głównej bohaterki, która nie jest wyrachowana i mimo że ma pusto w kieszeni nie sprzedaje się za majątek. Mimo zależności z racji pochodzenia i funduszy Katja ma swoje „ja” i bywa harda zamiast uległa. Jej charakter i wybory czynią ją wyjątkową i oryginalną.

„Czarci ogród” to porywająca opowieść, którą czyta się z niekłamanym zainteresowaniem i przyjemnością. Magdalena Skubisz dołożyła wszelkich starań by odwzorować jakże odległą nam rzeczywistość, by pokazać odmienność ówczesnych warstw społecznych, ich tradycje, normy i obyczaje, sposób myślenia i postrzegania świata.

Fabuła tytułu aż kipi od emocji, intryg i zawirowań. Atutami lektury są język i dialogi, opisy i sceny mrożące krew w żyłach. Nic nie jest przewidywalne i wyraziste, a czytelnik w każdym momencie książki ma wrażenie, że wszystko, dosłownie wszystko może się zdarzyć.

„Czarci ogród” to świetna propozycja na miłośników emocjonujących historii, dobrej polskiej literatury współczesnej i książek, które mocno zapadają w pamięć. Bardzo gorąco polecam i zabieram się za lekturę kolejnego tomu tej serii.